Koty to od dziesięciu wieków istoty nierozerwalnie związane z kulturą Japonii – przechadzały się po domach arystokratów w epoce Heian, strzegły buddyjskich manuskryptów przed żarłocznymi myszami, a w czasie samurajskich wojen pyszczki tych enigmatycznych istot służyły wojownikom za zegarki (no poważnie, 猫の眼時計 – neko no medokei – metoda odczytu pory dnia ze źrenic kota). W Edo było ich tak już dużo rządziły ulicami jak prawdziwe feudalne gangi mruczących bossów. W pewnym momencie stały się wręcz tak integralną częścią miejskiego krajobrazu, że niemal każda rodzina miała swojego kota, który swobodnie przemykał między straganami i herbaciarniami, gromadząc (zapewne nielegalnie) kolejne porcje suszonego tuńczyka. A jeśli komuś było mało, mógł sięgnąć po ukiyo-e – sztukę, która uczyniłaby koty nieśmiertelnymi, gdyby jeszcze nieśmiertelne nie były.
Nie myślcie, że w drzeworytach epoki Edo koty ograniczały się do drzemania na matach tatami. Artyści poszli o krok dalej – wcielali koty w rolę samurajów, aktorów kabuki, a nawet całych miast (mam na myśli genialną parodię szlaku 53 stacji Tōkaidō autorstwa Kuniyoshiego, w której stacje podróżne zamieniły się w kocie harce). To właśnie ukiyo-e pokazało, że koty mają w sobie coś więcej niż tylko miękkie futro i talent do ignorowania poleceń człowieka. Były symbolem wolności, psoty, a czasem nawet – wbrew ich niechętnej naturze – narzędziem politycznej satyry.
Ale jeśli koty były mistrzami beztroskiego życia w Edo, to równie dobrze mogłyby otrzymać honorowy tytuł cesarskich intrygantów w literaturze. Wystarczy wspomnieć Genji Monogatari – pierwszą powieść świata, gdzie pewien sprytny futrzak, Kara Neko, jednym zręcznym ruchem łapki wprawił w ruch całą lawinę skandali państwowej rangi. Albo spójrzmy na legendy o bakeneko i nekomata – kotach, które po osiągnięciu odpowiedniego wieku zaczynały chodzić na dwóch łapach, mówić ludzkim głosem i snuć podejrzane plany wobec swoich właścicieli. I tu pojawia się pytanie: czy to na pewno folklor, czy po prostu relacja na żywo z przeciętnego kociego gospodarstwa domowego? Ukiyo-e, które uwieczniało zarówno te mroczne, jak i komiczne aspekty kociej natury, stało się świadectwem japońskiej fascynacji tymi zwierzętami. A więc przygotujmy się na podróż przez świat, w którym koty były nie tylko zabawnymi futrzaczkami, ale i mistrzami chaosu, politycznej satyry i mrocznej magii.
Koty w Japonii – trochę kociej historii
Zanim zaczniemy analizować, jak rozwijała się kariera kotów w sztuce ukiyo-e, przyjrzyjmy się najpierw ich pierwszym występom w samej Japonii jako takiej. Bo, choć dziś trudno wyobrazić sobie Japonię bez kotów – od maneki-neko machających łapką w sklepach (zobacz też tu: Japońskie koty szczęścia Maneki-Neko, czyli o tym, jak kot po odrąbaniu głowy zagryzł węża i do dziś przynosi pomyślność), przez wyspy pełne futrzastych mieszkańców (wyspa rządzona przez koty tu: Miauczące królestwo Tashirojima - wyspa, gdzie rządzą koty), aż po kawiarnie, w których można napić się herbaty w towarzystwie mruczących towarzyszy – prawda jest taka, że koty nie są wcale rodzimymi mieszkańcami Kraju Kwitnącej Wiśni. Ich historia na japońskiej ziemi zaczęła się nieco ponad tysiąc lat temu, a ich pierwszymi „sponsorami” byli chińscy mnisi oraz kupcy.
Pierwsze koty przybyły do Japonii prawdopodobnie w VI wieku. Nie w luksusowych transporterach ani jako ekscentryczne pamiątki z podróży, lecz jako wysoko wykwalifikowani pracownicy do spraw kontroli populacji gryzoni. Buddyjscy mnisi, sprowadzając święte manuskrypty z Chin, szybko zorientowali się, że szczury i myszy mają niepokojąco dobry gust literacki – a zwłaszcza upodobanie do starannie kaligrafowanych zwojów. Aby temu zaradzić, zabrali na pokład futrzastych strażników, którzy mieli jeden cel: pilnować, by żaden gryzoń nie uczynił z buddyjskich tekstów przekąski.
I tak oto koty, oprócz swojej niezależnej i często wyrafinowanej natury, dorobiły się w Japonii aury obrońców mądrości i religii. Początkowo były rzadkie i cenne – tak cenne, że niektóre warte były kilka koni albo małą wioskę. W okresie Heian (794–1185) koty były na tyle ekskluzywnymi towarzyszami arystokracji, że pojawiały się w literaturze jako niemal równorzędni bohaterowie. Władcy i wysoko postawieni dworzanie trzymali je w pałacach, pozwalali im swobodnie przechadzać się po dziedzińcach, a nawet nadawali im imiona godne szlacheckiego rodu.
Poza funkcją praktyczną, koty zaczęły również odgrywać rolę symboliczną w japońskim buddyzmie. Wierzono, że ich spokojne, niemal medytacyjne zachowanie, tajemniczy wzrok i umiejętność „czytania w myślach” (czyli klasyczne kocie patrzenie na człowieka, jak na idiotę) czynią je stworzeniami o głębokim duchowym znaczeniu. Z czasem koty stały się nie tylko obrońcami świętych tekstów, ale także strażnikami duchowego świata, co przełożyło się na ich obecność w sztuce, folklorze i życiu codziennym Japonii.
Po złotych czasach pałacowego życia kotów w okresie Heian nadeszły mniej spokojne czasy. Epoka Kamakura (1185–1333) to okres narodzin shogunatu, dominacji samurajów i, co za tym idzie, mniej miejsca na dworskie fanaberie. Koty, choć wciąż cenione, musiały zadowolić się bardziej „bojową” rolą – pilnowania magazynów ryżu przed gryzoniami. Z pewnością nie jeden samuraj czy ashigaru w czasie nocnej wachty podziwiał zręczność kota ścigającego mysz i dostrzegał w nim ducha prawdziwego wojownika. W końcu zwinność, refleks i absolutna pewność siebie to cechy, które i wśród bushi były w cenie.
Epoka Sengoku (1467–1603), czyli czas nieustannych wojen domowych, to okres, w którym zarówno ludzie, jak i koty musieli dostosować się do niepewnej rzeczywistości. Niektóre legendy mówią, że samuraje trzymali koty w zamkach jako „żywe zegary” – ponoć obserwowali kocie źrenice, które zmieniały się w zależności od pory dnia. Zaraz, koty używano jako zegarów?
Tak, to nie żart. Choć brzmi to jak kolejna kocia legenda, istnieją przekazy sugerujące, że w epoce Sengoku samuraje rzeczywiście obserwowali źrenice kotów jako sposób na określenie godziny. Pomysł opierał się na tym, że kocie źrenice zmieniają swój kształt w zależności od natężenia światła – rano i w południe były bardziej zwężone, a wieczorem rozszerzały się. W czasach, gdy zegary nie istniały, a słońce bywało niewidoczne przez mgłę czy burzowe chmury, taki naturalny „wskaźnik czasu” mógł być użyteczny.
Istnieje nawet stary tekst z epoki Edo zatytułowany „Myōkeihyō” (妙形表), który opisuje tę metodę zwaną“neko no medokei”(猫の眼時計), przypisując kotom rolę swego rodzaju biologicznych zegarów. W praktyce oczywiście nie była to metoda zbyt precyzyjna, ale pokazuje, jak uważnie Japończycy obserwowali zwierzęta i jak bardzo wierzyli w ich niezwykłe zdolności. A w szczególności koty.
Wraz z nadejściem epoki Edo (1603–1868) i względnej stabilizacji, koty zyskały znacznie więcej swobody. Shogunat Tokugawów, chcąc utrzymać porządek w kraju, zakazał samurajom prowadzenia wojen (jest to trochę uproszczenie – więcej o tych czasach tu: Co zrobić ze społeczeństwem samurajów znających tylko wojnę i śmierć w czasach pokoju? - sprytne pomysły shogunów Tokugawa), a ludzie zaczęli mieć coraz więcej czasu na rozwój sztuki, literatury i – oczywiście – na podziwianie kotów. W 1602 roku wydano nawet oficjalny dekret nakazujący wypuszczenie wszystkich kotów na wolność, by pomogły zwalczać plagę gryzoni, które niszczyły cenny jedwab. I tak oto koty stały się pełnoprawnymi obywatelami Edo – swobodnie przemierzającymi uliczki, wylegującymi się na straganach i coraz częściej pojawiającymi się w malarstwie, teatrze oraz opowieściach.
A co w epoce Meiji (1868–1912)? Modernizacja Japonii i otwarcie na Zachód sprawiły, że koty zaczęły funkcjonować bardziej jako towarzysze domowi, a nie tylko „łowcy-bohaterowie społeczności”. Pojawiły się pierwsze organizacje dbające o zwierzęta, a maneki-neko – słynna figurka „zapraszającego kota” – stała się niemal narodowym symbolem pomyślności. Ale zanim do niej przejdziemy, warto zanurzyć się głębiej w japoński folklor, bo koty od dawna cieszyły się reputacją zwierząt nie do końca... zwyczajnych.
Pierwsze pisemne wzmianki o kotach w Japonii pochodzą z Nihon ryōiki, czyli najstarszego zbioru buddyjskich opowieści z IX wieku. Choć trudno mówić tu jeszcze o kotach w roli gwiazd literatury, już wtedy zwierzęta te były opisywane jako tajemnicze, mające niezwykłe zdolności i – co ważne – powiązane ze światem duchów.
Kara Neko – kot, który zmienił losy bohaterów w Genji Monogatari
Jeśli jednak szukamy pierwszego kota, który naprawdę namieszał w literaturze, to znajdziemy go w Genji Monogatari (XI w.), klasycznej powieści Murasaki Shikibu (więcej o niej tu: Autorka pierwszej powieści na świecie: poznajcie silną i upartą Murasaki Shikibu (Heian, 973 r.). A o Genji Monogatari tu: Genji i Yugao – tajemnice księżycowego powoju w tysiącletniej opowieści o żądzy i stracie). Kara Neko, czyli „chiński kot”, w jednej ze scen dramatycznie zrywa zasłonę, odsłaniając przed bohaterem ukrytą księżniczkę. Brzmi niewinnie? Cóż, w wyniku tej „kociej interwencji” dochodzi do romansu, nieślubnego dziecka i szeregu wydarzeń, które zmieniają bieg całej historii. To chyba pierwszy dowód na to, że koty potrafią być nie tylko urocze, ale i wpływowe.
Japończycy od wieków mieli ambiwalentny stosunek do kotów – z jednej strony uznawali je za przynoszące szczęście i pomyślność, z drugiej obawiali się ich nadprzyrodzonych zdolności. Stąd w japońskim folklorze mamy zarówno kochane i szanowane koty, jak i przerażające, złowrogie istoty:
Bakeneko (化け猫) – „kot zmiennokształtny”, który po osiągnięciu odpowiedniego wieku potrafił chodzić na dwóch nogach, mówić ludzkim głosem i... planować zemstę na swoich właścicielach. Niektóre bakeneko miały zdolność kontrolowania ognia, a inne przybierały postać człowieka, by manipulować otoczeniem (więcej o bakeneko tutaj: Kocie demony zemsty w japońskich legendach: mroczny Bakeneko).
Nekomata (猫又) – jeszcze groźniejsza wersja bakeneko, kot, którego ogon dzielił się na dwa, dając mu jeszcze większe moce. Uważano, że nekomata potrafią wskrzeszać zmarłych, co czyniło je bohaterami wielu horrorów epoki Edo.
Ale żeby nie było tak strasznie – koty miały jednocześnie dobrą reputację. Wierzono, że są w stanie chronić przed złymi duchami, a ich obecność w domu zapewniała spokój i dostatek.
Koty w sztuce ukiyo-e to coś więcej niż tylko urocze futrzaki przycupnięte na poduszkach czy wylegujące się w promieniach słońca. Artyści epoki Edo dostrzegali w nich cały wachlarz emocji i zachowań, które nadawały się zarówno do realistycznych scen z życia codziennego, jak i do bardziej symbolicznych czy satyrycznych przedstawień. Od spokojnie śpiących pupili po koty wcielające się w samurajów i kabuki aktorów – ukiyo-e pełne jest fascynujących kocich wizerunków, które pokazują, jak głęboko te zwierzęta przeniknęły japońską kulturę.
Jednym z powodów ich ogromnej popularności była powszechność kotów w Edo – niemal każda rodzina miała swojego czworonożnego towarzysza, a same koty swobodnie wędrowały po miastach i wsiach. To naturalnie sprawiło, że artyści ukiyo-e nie tylko wplatali je w swoje prace, ale wręcz czynili je ich głównymi bohaterami. Od prostych scen codziennego życia, przez parodie znanych dzieł, aż po fantastyczne i groteskowe wizje – japońskie drzeworyty pełne są kocich motywów, które do dziś fascynują miłośników sztuki.
Jednym z najbardziej klasycznych sposobów przedstawiania kotów w ukiyo-e było ich ukazanie w sposób naturalny – czyli dokładnie tak, jak zachowują się na co dzień. Koty to zwierzęta, które potrafią przechodzić od kompletnej bierności do dynamicznych eksplozji energii w ułamku sekundy, a artyści ukiyo-e doskonale uchwycili te kontrasty.
W drzeworytach epoki Edo znajdziemy więc całe galerie kotów śpiących zwiniętych w kłębek, przeciągających się leniwie po drzemce, beztrosko bawiących się sznureczkami (bo w XIX wieku nikt jeszcze nie wynalazł laserowego wskaźnika) czy czyszczących futro z powagą i precyzją godną samurajskiego ostrza. Wiele z tych przedstawień jest tak realistycznych, że można odnieść wrażenie, jakby artyści godzinami obserwowali koty, zanim uchwycili ich ruchy w swoich pracach.
Jednym z mistrzów w ukazywaniu kociego życia był Utagawa Kuniyoshi (o szkole Utagawa więcej tutaj: Utagawa - Szkoła japońskich drzeworytów ukiyo-e, której mistrzów podziwiamy do dziś), którego studio, według relacji jego uczniów, pełne było kotów swobodnie przechadzających się po warsztacie. Nic więc dziwnego, że w jego pracach znajdziemy niezwykle trafne obserwacje kocich zachowań. W serii drzeworytów możemy podziwiać koty śpiące na ciepłych matach tatami, polujące na owady, wpatrzone w ryby w misce czy po prostu odpoczywające w najdziwniejszych pozycjach – jak to mają w zwyczaju.
Wiele ukiyo-e z kotami to nie tylko urocze obrazki, ale też pełne symboliki kompozycje. Koty śpiące w bezruchu mogły symbolizować spokój domowego ogniska, a polujące na myszy – czujność i ochronę przed nieszczęściem. W Japonii uważano, że dom z kotem to dom bez złych duchów, a ukiyo-e odzwierciedlało tę wiarę, pokazując koty nie tylko jako domowych towarzyszy, ale wręcz strażników ludzkiego szczęścia.
Właśnie w tej naturalnej formie koty zaczęły zdobywać popularność w sztuce, a z czasem… zaczęły przejmować w niej coraz bardziej nietypowe role. Bo przecież nikt nie myślał chyba, że artyści ukiyo-e poprzestali tylko na realistycznych kocich scenach.
Choć koty w ukiyo-e często pojawiały się samodzielnie, artyści równie chętnie przedstawiali je w relacji z ludźmi. Koty jako domowe towarzystwo, leniwie rozciągnięte na tatami, wskakujące na kolana właścicieli czy figlarnie zaczepiające swoich opiekunów – te sceny pokazują, jak bliska i naturalna była więź między kotami a Japończykami epoki Edo. Traktowali koty nie tylko jako pożytecznych łowców myszy, ale też jako pełnoprawnych członków domowego życia, a ukiyo-e doskonale uchwyciło ten aspekt.
Jednym z najlepszych przykładów tej relacji jest praca Utagawy Kuniyoshiego zatytułowana „Ała! To boli!” (痛い、痛い!), należąca do serii Auspicious Pictures of Land and Sea (ok. 1847–1852). Przedstawia kobietę w eleganckim kimonie, która siedzi i uśmiecha się z wyraźnym rozbawieniem, podczas gdy jej kot energicznie wbija pazury w jej ramię. To scena, którą zrozumie każdy właściciel kota – japońskie futrzaki już wtedy miały w zwyczaju udowadniać, kto tak naprawdę rządzi w domu.
Innym interesującym przykładem jest „Radości pierwszego śniegu” (初雪の戯れ) autorstwa Kuniyoshiego, gdzie kot przycupnął na kolanach kobiety, która delikatnie go przytula. Scena jest pełna ciepła i spokoju, podkreślając więź między człowiekiem a zwierzęciem. W kulturze Japonii koty często symbolizowały domowe szczęście i harmonię – ich obecność w takich intymnych momentach miała podkreślać rodzinne ciepło i stabilność.
Nieco inny klimat oddaje drzeworyt „Kot domowy śpiący na szacie kobiety” (愛猫と美女) autorstwa Utagawy Toyokuniego I (ok. 1810 r.). Tutaj kot smacznie śpi na kimonie kobiety, która spokojnie odpoczywa obok. W epoce Edo często uważano, że kot śpiący w pobliżu człowieka przynosi mu szczęście i odpędza złe duchy – taka scena miała więc nie tylko codzienny, ale i symboliczny wymiar.
Koty w ukiyo-e to jednak nie tylko słodkie, sennie rozciągnięte na tatami stworzonka – potrafiły też być prawdziwymi rozrabiakami. „Kurtyzana z kotem” (遊女と猫) autorstwa Utagawy Kunisady (1857 r.) pokazuje kota, który dosłownie niszczy drogocenne kimono swojej właścicielki, szarpiąc je pazurami. Kobieta przygląda się mu z pobłażliwą miną – może jest już pogodzona z losem, a może po prostu wie, że próba zatrzymania kota skończyłaby się jeszcze większą katastrofą. Każdy miłośnik tych rozbrykanych futrzaków wie wszak, że to nie wina kota. To wina kimona.
Symbolika kocich scen domowych w ukiyo-e jest również niezwykle bogata. Koty często były przedstawiane jako metafora ludzkich cech – zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. W kulturze Japonii przypisywano im nie tylko lojalność i niezależność, ale także przebiegłość i tajemniczość. W niektórych przypadkach koty mogły być alegorią uwodzicielskich kobiet lub ukrytej gry pozorów, co często pojawiało się w scenach z kurtyzanami z dzielnicy Yoshiwara.
Jednym z ciekawszych przykładów takiej symboliki jest drzeworyt „Kurtyzana śpiąca z kotem” (猫と遊女), w którym kot śpi obok luksusowo odzianej oiran. W sztuce Edo koty często towarzyszyły postaciom o podwójnym obliczu – podobnie jak gejsze czy kurtyzany, które w swoim zawodzie łączyły urok i tajemniczość.
Koty w ukiyo-e nie tylko spały, polowały i bawiły się – z czasem zaczęły też… chodzić na dwóch łapach, nosić kimona i wcielać się w ludzkie role. Artyści epoki Edo z Utagawą Kuniyoshim na czele doskonale bawili się motywem antropomorfizacji kotów, wykorzystując ich naturalną ekspresję i zachowania do tworzenia zabawnych, a czasem satyrycznych obrazów. Koty stały się symbolem społecznych archetypów, gwiazdami kabuki, a nawet narzędziem subtelnej krytyki politycznej, omijającej cenzurę siogunatu.
W ukiyo-e koty często pełniły rolę lustrzanego odbicia ludzi – przyjmowały ich pozy, gesty i styl ubioru, by w humorystyczny sposób oddać życie społeczne epoki Edo. Jednym z najlepszych przykładów jest drzeworyt „Modne koty żonglujące piłeczkami” (流行猫曲芸) autorstwa Utagawy Kuniyoshiego (ok. 1842 r.), na którym koty występują w roli cyrkowych akrobatów, żonglując piłkami w typowych dla Edo kostiumach.
Jeszcze bardziej zabawną i szczegółową wizję świata „kocich ludzi” przedstawił Utagawa Yoshifuji w niezwykłym drzeworycie „Małe kotki łączą się, by uformować dużego kota” (小猫組み合わせ大猫). Koty zostały tutaj ukazane jako poszczególne elementy tworzące jednego wielkiego kota – sprytną metaforę społecznej struktury Edo, w której jednostki współtworzyły większą całość.
Takie obrazy miały podwójny wymiar – z jednej strony były rozrywką dla mieszkańców Edo, z drugiej mogły zawierać ukryte przesłanie. Koty symbolizowały nie tylko zabawną stronę ludzkiej natury, ale także hipokryzję, próżność i intrygi społeczne.
Najbardziej brawurowym pomysłem było przedstawianie kotów jako postaci z teatru kabuki. W latach 40. XIX wieku rząd Tokugawów zaostrzył cenzurę – zakazano m.in. publikowania drzeworytów przedstawiających aktorów kabuki i kurtyzany, ponieważ uznano, że sztuka promuje „niemoralne” postawy (więcej o tym, jak omijano cenzurę za Tokugawów przeczytasz tu: Japońscy artyści kontra cenzura shogunatu Edo: Jak Kuniyoshi w obrazie „Czarownica Takiyasha” krytykował władzę).
Artyści ukiyo-e nie zamierzali jednak tak łatwo się poddać. Kuniyoshi, znany ze swojego sprytu i poczucia humoru, znalazł sposób na obejście cenzury – zamiast ludzi, na swoich drzeworytach umieścił koty ucharakteryzowane na aktorów kabuki. W ten sposób powstały serie takie jak „Koty grające w przedstawieniach kabuki”, gdzie kocie postacie wyraźnie przypominały znanych aktorów i bohaterów spektakli.
Szczególnie ciekawym przykładem jest praca „Aktor kabuki Onoe Kikugorō III jako duch kamiennego kota” (歌舞伎役者猫石霊) autorstwa Utagawy Kunisady (1852 r.). Przedstawia ona słynnego aktora Onoe Kikugorō III w roli kociego ducha z popularnej sztuki kabuki. Wizerunek ogromnego kota spoglądającego z lampionu to nawiązanie do sceny grozy, która elektryzowała widzów epoki Edo.
Kuniyoshi nie tylko zamieniał koty w ludzi, ale także w… znaki pisma! W swojej serii „Neko no ateji” (猫の当字), czyli „kocie homofony”, przedstawił koty układające się w kształty znaków japońskich. Każdy rysunek ilustrował grę słów, która odnosiła się do nazw ryb – co w XIX-wiecznym Edo było świetnym chwytem marketingowym dla miłośników zarówno kotów, jak i dobrej kuchni.
Jeden z najbardziej znanych drzeworytów tej serii przedstawia koty „układające się” w napis oznaczający katsuobushi (suszony tuńczyk), jedno z ulubionych przysmaków kotów w Japonii. Ta niezwykle pomysłowa seria ukazuje nie tylko kreatywność Kuniyoshiego, ale także jego dogłębną znajomość zachowań tych zwierząt – koty w jego pracach zachowują się całkowicie naturalnie, nawet jeśli układają się w kształty znaków.
Na szczycie listy najbardziej kreatywnych ukiyo-e z kotami znajduje się jedno z największych arcydzieł Kuniyoshiego – „Koty jako sugestia Pięćdziesięciu trzech stacji Tōkaidō” (猫の東海道五十三次), wydane w 1852 roku. To parodia słynnej serii „Fifty-three Stations of the Tōkaidō” autorstwa Utagawy Hiroshige, która przedstawiała kolejne etapy drogi między Edo a Kyoto (analiza tej serii tu: „53 Stacje Tōkaidō” Hiroshige - Podróż to nie cel, tylko to, co mijamy po drodze).
W wersji Kuniyoshiego zamiast pejzaży i podróżników widzimy… 55 kotów, z których każdy nawiązuje do nazwy konkretnej stacji na szlaku Tōkaidō. Zabawne przykłady:
□ Miya (41. stacja) brzmi podobnie do oya (親) – „rodzic”, więc Kuniyoshi przedstawił kocią rodzinę: dwie małe kociaki przytulające się do matki.
□ Ishibe (55. stacja) przypomina słowo mijime (惨め), czyli „żałosny” – dlatego na tej ilustracji widzimy smutnego, wycieńczonego kota.
□ Shirasuka (33. stacja) brzmi podobnie do shirasu (白須), czyli małych, białych rybek często używanych w kuchni japońskiej. Na ilustracji widzimy kota wyciągającego łapę w kierunku miski z rybami – typowe kocie zachowanie!
□ Fujisawa (6. stacja) przypomina słowo fuji (藤), oznaczające glicynię. Dlatego Kuniyoshi przedstawił kota zwiniętego w kłębek pod zwisającymi gałęziami glicynii, co tworzy spokojną, niemal poetycką scenę.
□ Yui (17. stacja) brzmi jak yui (結い), co oznacza „wiązać” lub „splatać”. Na ilustracji widzimy kota bawiącego się sznurem lub zaplątanym w kawałek materiału, co nawiązuje do znaczenia słowa i jednocześnie oddaje charakterystyczne kocie zachowanie.
Ta seria to prawdziwa perła ukiyo-e – bawi zarówno obrazem, jak i językową grą słów. Kuniyoshi po raz kolejny udowodnił, że koty nie tylko nadają się do realistycznych portretów, ale także świetnie sprawdzają się w satyrycznych i parodystycznych kompozycjach.
Choć epoka Edo dobiegła końca, a ukiyo-e przeszło bardziej lub mniej do historii, koty w Japonii nigdy nie straciły na popularności. Wręcz przeciwnie – ich obecność w japońskiej kulturze jest dziś silniejsza niż kiedykolwiek. Ukiyo-e zmieniło się tylko na filmiki na NikoNiko, TikToku i innych Social Mediach (jak mówi popularny mem: Instagram, to taka platforma internetowa do oglądania śmiesznych zdjęć z kotami). Od sztuki współczesnej, przez talizmany i świątynie, aż po popkulturę i codzienne życie – koty wciąż fascynują Japończyków, a ich wizerunki można znaleźć niemal na każdym kroku.
Jednym z najbardziej znaczących artystów XX wieku, który kontynuował tradycję przedstawiania kotów w sztuce, był Fumio Asakura (1883–1964), zwany „ojcem nowoczesnej japońskiej rzeźby”. Asakura był prawdziwym miłośnikiem kotów – w swoim domu trzymał ich kilkanaście, a jego rzeźby uchwyciły je w niesamowicie realistyczny sposób. Jego słynna seria kocich rzeźb przedstawia zarówno spokojnie drzemiące koty, jak i te w dynamicznych pozach, a każda z nich emanuje naturalnym wdziękiem i precyzją obserwacji. Jego prace można podziwiać w Muzeum Rzeźby Asakury w Tokyo, gdzie zachowano atmosferę jego dawnego domu, pełnego kotów – zarówno tych z brązu, jak i prawdziwych.
Ale jeśli jest jeden koci symbol, który podbił całą Japonię i nie tylko, to bez wątpienia jest nim maneki-neko. Ten machający łapką kot szczęścia stał się wręcz ikoną japońskiej kultury. Początkowo jego figurki były ustawiane w sklepach i restauracjach jako talizmany przyciągające klientów i dobrobyt, ale dziś maneki-neko jest wszechobecny – od miniaturowych breloczków, przez gigantyczne instalacje w miastach, aż po nowoczesne interpretacje w sztuce i designie. Każdy kolor i kształt ma swoje znaczenie: złoty przyciąga bogactwo, czerwony chroni przed chorobami, a biały symbolizuje czystość i szczęście.
Oczywiście, współczesna Japonia ma do zaoferowania o wiele więcej kocich atrakcji niż tylko rzeźby i figurki. Kocie kawiarnie (neko café), które powstały w Tokyo pod koniec lat 90., dziś można znaleźć w każdym większym mieście. Ich popularność jest związana nie tylko z miłością do kotów, ale i ze stylem życia – w japońskich mieszkaniach często brakuje miejsca na zwierzęta, dlatego odwiedzanie kawiarni pełnych mruczących towarzyszy stało się doskonałym sposobem na relaks.
Jeśli jednak kocich wrażeń w kawiarni jest komuś za mało, Japonia oferuje jeszcze kocie wyspy – takie jak Tashirojima w prefekturze Miyagi czy Aoshima w Ehime, gdzie populacja kotów znacznie przewyższa liczbę ludzkich mieszkańców. Koty na tych wyspach cieszą się niemal królewskim statusem – turyści przyjeżdżają tam specjalnie po to, by je karmić, fotografować i po prostu podziwiać.
Nie można zapomnieć także o roli kotów w japońskiej popkulturze. Manga i anime pełne są słynnych kocich bohaterów, od legendarnego Doraemona, przez tajemniczego Luna i Artemis z Sailor Moon, aż po demoniczne kocie duchy z filmów Hayao Miyazakiego, jak Kocio-bus (Neko no basu) z Mój sąsiad Totoro. Koty stały się też częścią nowoczesnej estetyki kawaii, czego najlepszym przykładem jest Hello Kitty, jedna z najbardziej rozpoznawalnych ikon kultury japońskiej na świecie.
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Silne kobiety Japonii" (>>zobacz)
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!