Miłej lektury!
Nazwa pochodzi od jednego słowa: 浮世 (ukiyo) – „płynący świat". W epoce Edo kupcy, aktorzy kabuki i kurtyzany z Yoshiwary używali go na określenie własnego życia: krótkiego, zmiennego, bez gwarancji jutra. Słowo wzięto z buddyjskiego terminu 憂世 – „świat cierpienia", tego samego brzmienia, innego znaku. Ktoś w jakimś momencie XVII wieku podmienił „cierpieć" na „płynąć" i zrobił z tego coś lżejszego, ale nie płytkiego. Świat wciąż jest ulotny – tyle, że można go pokochać takim, jaki jest.
Z tego płynącego świata wyrosła sztuka ukiyo-e – drzeworyty pokazujące małe wycinki rzeczywistości, bez ambicji, żeby oddać ją całą. Hokusai na starość powtarzał, że jeszcze nie potrafi rysować – w wieku siedemdziesięciu trzech lat zaczął, jak twierdził, dopiero pojmować budowę ptaków i ryb. Miał umrzeć jedenaście lat później, wciąż szukający, wciąż doskonalący. To jest duch, który staram się wnieść do ukiyo-japan.pl: każdy esej to jeden drzeworyt, jeden wycinek, jedna próba.
Piszę o Japonii od lat, ale nie piszę turystycznie. Kocham ten kraj, ale widzę też jego cienie – przemoc samurajskiej epoki, okrucieństwo wobec kobiet w Yoshiwarze, współczesne karoshi, „pracę aż do śmierci”. Japonia jest piękna nie dlatego, że jest idealna, ale dlatego, że nawet w swoim okrucieństwie zachowała coś, co tak trudno nam w Europie odzyskać – harmonię, akceptację i spokój. W japońskich legendach, yokai-ach, drzeworytach i pojęciach filozoficznych widzę głęboko zakodowane prawdy – psychologiczne, historyczne, egzystencjalne. I tak, jak je widzę – próbuję przedstawić w swoich esejach na ukiyo-japan.pl.
Dla mnie Japonia jest także formą stoicyzmu. Nim zamieszkałem w Japonii, i wcześniej jeszcze – nim zacząłem jej słuchać – poznawałem świat najpierw przez pryzmat europejskiej filozofii, szczególnie Marka Aureliusza, czy, co może wydawać się mniej pasujące – Fryderyka Nietzschego. Tym większe było moje zdziwienie, gdy podobne myśli, choć wyrażone zupełnie inaczej, znalazłem w świecie oddalonym o setki lat i dziesiątki tysięcy kilometrów. Jak w tym wierszu, który Bashō napisał ponad trzysta lat temu, stojąc na polu dawnej bitwy.
夏草や 兵どもが 夢の跡
(natsukusa ya / tsuwamonodomo ga / yume no ato)
Letnia trawa –
wszystko, co zostało
ze snów wojowników.
– Matsuo Bashō (松尾芭蕉), 1689 r.
Bashō stanął na polu Hiraizumi, gdzie pięćset lat wcześniej ród Fujiwara wybudował własną stolicę, rywalizującą bogactwem z Kioto – a gdzie potem Minamoto no Yoshitsune, jeden z największych wojowników Japonii, został zdradzony i zginął w samobójczym rytuale. Po tym wszystkim nie zostało nic – tylko trawa. Bashō nie moralizuje, nie wzdycha, nie wyciąga wniosków. Patrzy na trawę i zapisuje. Cała potęga, cała ambicja, całe cierpienie tych ludzi – sprowadzone do jednej linijki o letniej trawie. I dobrze. Bo tak właśnie jest.
Setki esejów o japońskiej kulturze, historii, filozofii i sztuce. Nowe ukazują się trzy razy w tygodniu, od lat. Piszę o yokai-ach i zamkach, o mistrzach drzeworytu i kobietach-samurajach, o budowie i znaczeniu poszczególnych kanji i porach roku, o Yoshiwarze i o tym, jak Japończycy oswoili pustkę. Staram się, żeby każdy esej był małym oknem – proza, nie podręcznik; narracja, nie wykład. To nie encyklopedia – ważniejsze dla mnie jest to, aby Czytelnik poczuł temat, niż zapamiętał jego szczegóły.
Oprócz strony wydałem nakładem inari.smart dwie książki:
- „Silne kobiety Japonii” (grudzień 2024) – portrety niezwykłych kobiet z japońskiej historii i kultury;
- „Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz” (styczeń 2026) – eseje o japońskiej filozofii i estetyce zakorzenione w polskim krajobrazie i codzienności.
Oraz serię albumów Ukiyo-Japan – Albumy Refleksji o Japońskiej Sztuce Ukiyo-e:
- Tom I poświęcony cyklowi „100 widoków księżyca” Tsukioki Yoshitoshiego;
- Tom II – „100 widokom Edo” Utagawy Hiroshige. Wkrótce też ukażą się następne.
Każdy album zawiera reprodukcje drzeworytów oraz moje analizy historyczno-filozoficzno-psychologiczne wybranych dzieł. Można je znaleźć w sklepie shop.ukiyo-japan.pl, razem z drzeworytami (reprodukcjami na płótnie), audio-esejami i innymi przejawami twórczości wokoło-japońskiej.
Prowadzę też newsletter w języku polskim: 浮世便り (Ukiyo Dayori – „Listy z płynącego świata"), wysyłany w każdą niedzielę rano (możesz zapisać się do niego na górze tej strony).
Michał Sobieraj – ja. Mieszkam obecnie w Polsce, w Przasnyszu – małym mazowieckim mieście, które daleko jest od wszystkiego, i właśnie dlatego dobrze się z niego pisze o Japonii. W 1855 roku, po trzęsieniu ziemi w Edo, Hiroshige napisał w liście, że katastrofa nauczyła go jednej rzeczy: żeby doceniać spokojne poranki. Przasnysz dostarcza mi takich poranków pod dostatkiem.
Marzena – moja żona. Odpowiedzialna za dostarczanie mi gorącego kubka białej herbaty w momentach, gdy piszę albo programuję, oraz – przede wszystkim – za utrzymywanie mnie w umiarkowanym balansie emocjonalnym w chwilach, gdy zapalę się do jakiegoś tematu. Bez Niej inari.smart nie istniałby. Bez niej ja też nie istniałbym w wersji, która byłaby w stanie napisać cokolwiek sensownego.
Oktawian – nasz starszy syn, urodzony w styczniu 2024. Obecnie dwulatek i lokalny specjalista od demolowania regałów z książkami w tempie, którego samurajowie z klanu Takeda pozazdrościliby pod Nagashino. Jego wkład w projekt polega głównie na regularnym przypominaniu, że najpiękniejsze zdanie w języku japońskim – mono no aware, czułość wobec ulotności – ma zastosowanie również wobec tych jakże rzadkich chwil ciszy, gdy dzieci śpią.
Tycjan – nasz młodszy syn, urodzony we wrześniu 2025. Na tę chwilę jego główną rolą w zespole jest ustalanie godzin snu pozostałych członków w sposób nieregularny i nieprzewidywalny. Jak pisali mistrzowie zen – prawdziwa praktyka uważności nie wybiera dogodnego momentu. Tycjan uczy nas tego każdej nocy.
Spacja – czarna kotka, która dołączyła do zespołu pierwsza i do dziś uważa, że jest w nim najważniejsza. Specjalizuje się w siadaniu na klawiaturze dokładnie w momencie, gdy zaczynam pisać nowy esej, w wielogodzinnych drzemkach na grzejniku i w konsumpcji mokrej karmy (sucha nie wchodzi w grę – „sucha karma jest dla astronautów NASA", jak twierdzi sama Spacja). Japończycy wierzyli, że koty widzą to, czego nie widzą ludzie. Spacja najwyraźniej widzi moment, w którym klawiatura jest najbardziej potrzebna, żeby na niej usiąść.
Chcę, żeby każdy tekst na ukiyo-japan.pl był jak jedno ukiyo-e – mały wycinek japońskiej rzeczywistości, uchwycony precyzyjnie, z głębią i zaangażowaniem. Mały, ale nie płytki. Na przecięciu historii, filozofii, psychologii i sztuki – bo granice między nimi są płynne, a często sztuczne. Sprawdź, na jakie tematy piszę, obejrzyj naszą galerię, rozgość się, proszę.
I dziękuję, że jesteś.
Michał Sobieraj
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!