Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.
2026/09/29

Zwiedzać wiersze, czuć krajobrazy, sadzić lasy pod poezję. Japońskie utamakura

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Podsłuchać dialog wieków

 

都をば霞とともに立ちしかど秋風ぞ吹く白河の関

 

„Opuściłem stolicę
razem z wiosenną mgłą,
a tu już wieje
jesienny wiatr
na przejściu Shirakawa.”

 

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Kiedy w XI wieku mnich Nōin układał ten wiersz, przejście Shirakawa istniało już tylko w słowach. Strażnicy dawno odeszli, wały zarosły trawą, nikt nie pamiętał, gdzie stała brama na daleką północ. Nikomu to nie przeszkadzało. 100 lat później przenocował tam Saigyō, usłyszał w głowie jesienny wiatr Nōina i na słupie strażnicy wypisał własny wiersz o księżycu, który przez szpary w dachu jednocześnie „przecieka” i „strzeże”, bo japońskie „moru” znaczy jedno i drugie. W czerwcu 1689 roku Bashō szukał tego samego miejsca wśród białych jak śnieg kwiatów deucji, z oboma poprzednikami w uszach, a jego towarzysz wpiął sobie kwiat we włosy, żeby przejść przez wiersz w odświętnym stroju. Tak w Japonii rozmawiano ze sobą przez 1000 lat: nazwami miejsc, w których zakodowano konkretne uczucia i marzenia.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Takie miejsca nazwano utamakura, 歌枕, dosłownie „poduszka pieśni”: wystarczyło położyć na tej nazwie głowę, żeby wyśnić to, co śniono wieki temu. Zatoka Tago znaczyła śnieg na Fuji, rzeka Tatsuta krwawe klony, wzgórze Sue no Matsuyama przysięgę, której żadna fala nie przekroczy (aż do tsunami w 2011 r.). Za podróż wystarczył katalog wierszy. Największy z nich, spisany około 1303 roku, liczył 38 ksiąg, ponad 6000 wierszy i 68 prowincji, a jego autor podpisał się tylko jako „gość żyjący z żebractwa”. Człowiek bez grosza ułożył mapę kraju z samych słów. Potem tę mapę zaczęto przenosić na ziemię: w epoce Edo domeny północy rywalizowały o utamakura jak o złoża, stawiały kamienie z wierszami i sadziły sosny tam, gdzie według poetów sprzed tysiąclecia sosna rosnąć powinna. Japonia czasem wydaje się jak poezja, bo przez wieki poezja była tak popularna, że ludzie zaczęli do niej upodabniać rzeczywistość, gdy ta nie spełniała oczekiwań.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Przejdę przez 5 takich miejsc, od VIII wieku po tsunami z 2011 roku. Zobaczymy, jak anonimowa pieśń z północy stała się miłosnym wyrzutem dworzanina, cmentarzem u Bashō i schronieniem dla ludzi uciekających przed falą; jak jeden parawan z IX wieku sprawił, że w XIX sadzono nad rzeką tysiące klonów; jak z dostojnego wiersza Narihiry zrobiono farsę o zapaśniku sumo i kurtyzanie. Będą kalambury poważne i śmieszne, słowa i całe wersy o dwóch znaczeniach naraz i nazwy ważące więcej niż miejsca. Kto dojdzie do końca, przeczyta japoński wiersz tak, jak czytali go ci, dla których powstał: z uchem przyłożonym do wszystkich wierszy napisanych wcześniej.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Słownik pod głową

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Japońskie słowo na te miejsca to 歌枕, utamakura, dosłownie „poduszka pieśni”. Skąd ta poduszka, nikt nie wie na pewno. Jedni myślą o rzeczy trzymanej przy posłaniu, pod ręką, jak słownik, po który sięga się w nocy; inni łączą ją z makurakotoba, „słowami-poduszkami”, stałymi epitetami, gdzie dawni badacze widzieli słowo zamieszkane przez duszę. Na początku utamakura znaczyło każdy poetycki rekwizyt: epitet, obraz, nazwę. W traktacie z początku XI wieku czytamy, że dawni poeci „na początku wiersza kładli utamakura, a na końcu wyrażali to, co czują”. Dopiero pod koniec epoki Heian, w XII wieku, słowo zaczęło oznaczać przede wszystkim nazwy miejsc. Około 1179 roku w zbiorze pieśni „Ryōjin hishō” ktoś śpiewał, że „w Ōmi są piękne utamakura: Oiso, Todoroki, pole Gamō”.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Mechanizm był prosty. Miejsce stawało się utamakura, gdy trafiło do wiersza w jednej z cesarskich antologii, a potem do katalogu. Badacz Okumura Tsuneya pisał, że nazwy były w tych katalogach „zarejestrowane” i że poeta nie mógł wstawić do wiersza dowolnej miejscowości. Rdzeń tworzyły nazwy z 8 antologii cesarskich, od „Kokinshū” (około 905 roku) po „Shinkokinshū” (1205), oraz z „Opowieści z Ise” i „Opowieści o księciu Genjim”: razem od 2000 do 3000 miejsc. Yoshino znaczyło wiśnie albo śnieg. Tatsuta – czerwone klony. Rzeka Asuka – nietrwałość wszystkiego, bo jej koryto wędrowało i tam, gdzie wczoraj była głębia, dziś jest płycizna. Poeta nie miał opisać krajobrazu. Miał trafić w jego 本意, hon'i, „właściwe znaczenie”, „esencję”: nastrój, który nazwa niosła raz na zawsze.

 

Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowejKatalogi rosły z pokolenia na pokolenie. W połowie XI wieku mnich Nōin, ten sam od opalenizny, spisał podręcznik, w którym obok stałych epitetów wyliczył nazwy miejsc prowincja po prowincji. 100 lat później Fujiwara no Norikane przypisał każdemu miejscu wiersz-dowód, tak jak w słowniku przy haśle stoi cytat. Cesarz Juntoku przerabiał swój poetycki traktat na zesłaniu na wyspie Sado, po przegranej wojnie z shōgunatem, i posłał go mistrzowi Fujiwarze no Teice; piąta księga była spisem sławnych miejsc.

 

Największy z tych spisów, 歌枕名寄 (Utamakura nayose), powstał około 1303 roku: 38 ksiąg, ponad 6000 wierszy, 68 prowincji. Autor podpisał się jako „Chōgetsu, gość żyjący z żebractwa”. Nic więcej o nim nie wiemy. Łatwo go sobie wyobrazić przy niskim stoliku, z pędzlem nad kolejnym arkuszem, jak wpisuje nazwę przejścia, którego nigdy nie zobaczy, a pod nią dziesiątki wierszy od ludzi, których nigdy nie pozna. Człowiek bez grosza układał mapę kraju z samych słów. Kopiowano ją ręcznie przez 3,5 wieku, zanim w 1659 roku trafiła do druku.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Śnieg widziany i śnieg zapamiętany

 

Zacznijmy od czasów, gdy konwencji jeszcze nie było. W pierwszej połowie VIII wieku dworski poeta Yamabe no Akahito szedł wybrzeżem prowincji Suruga. Droga prowadziła wzdłuż zatoki Tago, pod zboczem, potem teren się otwierał i zza stoku nagle wychodziła Fuji. Akahito zapisał to w takiej kolejności, w jakiej się dzieje: najpierw ruch, potem spojrzenie, na końcu biel.

 

田兒之浦従 打出而見者 真白衣 不盡能高嶺尓 雪波零家留

(Tago no ura yu / uchiidete mireba / mashiro ni zo / Fuji no takane ni / yuki wa furikeru)

 

„Przeszedłem zatoką Tago,
wyszedłem na otwarty brzeg –
i oto czysto biały
na wysokim szczycie Fuji
leży świeży śnieg.”

 

- Yamabe no Akahito, „Man'yōshū”,

ks. 3, nr 318, pierwsza poł. VIII w.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Słychać w tym zdumienie człowieka, który coś zobaczył. Partykuła yu znaczy „przez, wzdłuż”: idzie się zatoką i z niej wychodzi. „Mashiro ni zo” to biel z akcentem, jak zatrzymany oddech. A „furikeru”, czas przeszły z odcieniem odkrycia, mówi: śnieg spadł, leży, właśnie to zauważyłem.

 

Blisko 500 lat później wiersz trafił do „Shinkokinshū”, a potem do „Hyakunin isshu”, stu wierszy stu poetów, które japońskie dzieci znają z gry w karuta (o której więcej piszę tu: Karuta: gdy średniowieczna poezja staje się japońskim sportem XXI wieku). Ale już w innej postaci.

 

田子の浦にうち出でてみれば白妙の富士の高嶺に雪は降りつつ

(Tago no ura ni / uchiidete mireba / shirotae no / Fuji no takane ni / yuki wa furitsutsu)

 

„Wyszedłszy na brzeg
zatoki Tago, patrzę:
na biały jak płótno
wysoki szczyt Fuji
wciąż sypie śnieg.”

 

- Yamabe no Akahito, „Shinkokinshū”,

nr 675, 1205; „Hyakunin isshu”, nr 4

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Zmieniły się 3 słowa, a z nimi cały wiersz. „Yu” ustąpiło „ni”: już nie przechodzimy zatoką, stoimy na niej. Świeże „mashiro” zastąpił „shirotae no”, stały epitet „jak białe płótno”, jeden z tych, które się pisze bez patrzenia. Zakończenie „furitsutsu” znaczy „wciąż pada”. Z odległości kilkudziesięciu kilometrów nikt nie zobaczy, czy na szczycie właśnie sypie, ale obraz jest bardziej malarski, zawieszony w czasie jak scena na zwoju. Możliwe, że nikt tu niczego rozmyślnie nie poprawiał, a dworzanie Heian nie umieli już odczytać starego zapisu i czytali go tak, jak podpowiadało im ucho własnej epoki. Skutek był ten sam. Wiersz o zobaczeniu stał się wierszem o obrazie.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.W XVIII wieku uczeni szkoły narodowej, wracający do „Man'yōshū” z żarliwością reformatorów wracających do źródeł, uznali to za zepsucie. Kamo no Mabuchi pisał z przekąsem, że kompilatorzy nie zajrzeli do starej antologii, tylko powtarzali „wiersz z cudzych ust”. Chciałoby się powiedzieć, że „przez głuchy telefon”.

 

Przesunęło się też samo miejsce. Zatoka Akahity leżała na zachód od rzeki Fuji, między Kanbarą a Yui, pod przełęczą Satta; kronika „Shoku Nihongi” odnotowuje, że w 750 roku znaleziono tam, na plaży Tago, złoto. Nazwa powędrowała potem na wschodni brzeg rzeki, do wsi Tago, i tam się zadomowiła. W latach 60. XX wieku wykopano w tym miejscu port dla papierni. W sierpniu 1970 roku ponad 140 łodzi rybackich wypłynęło na protest przeciw szlamowi, który zamulił nabrzeża tak, że przy kei zostawał metr, dwa wody; na brzegu demonstrowało około 5000 ludzi z hasłem „Oddajcie nam zatokę Suruga”. Kaszel męczący mieszkańców okolicy nazywano „astmą z Fuji”. Dno oczyszczano 11 lat.

 

Śnieg na Fuji jest tam, gdzie był. Kto w jasny styczniowy poranek stanie na nabrzeżu dzisiejszego Tago no ura, zobaczy biały szczyt nad kominami fabryk. Wiersz się nie pomylił, pomyliła się mapa. Nazwa okazała się trwalsza od miejsca: kiedy miejsce się wymknęło, znalazła sobie inne.Kalendarz na biurko od ukiyo-japan.pl: wydarzenia i cytaty samurajskie, drzeworyty musha-e, 72 pory roku ko

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Rzeka na parawanie

 

Około 870 roku na dworze stał parawan należący do Fujiwary no Takaiko, matki następcy tronu. Namalowano na nim rzekę Tatsuta, po której płyną czerwone liście klonów. Dwaj poeci mieli dopisać do obrazu wiersze, a jednym z nich był Ariwara no Narihira, bohater „Opowieści z Ise”, najsłynniejszy uwodziciel epoki i, jak szeptano, dawny kochanek właścicielki parawanu.

 

ちはやぶる神代も聞かず竜田川からくれなゐに水くくるとは

(Chihayaburu / kamiyo mo kikazu / Tatsutagawa / karakurenai ni / mizu kukuru to wa)

 

„Nawet w wieku bogów
nie słyszano o takim cudzie:
rzeka Tatsuta
farbuje swoją wodę w węzły
chińskim karmazynem.”

 

- Ariwara no Narihira, „Kokinshū”,

ks. 5, nr 294, ok. 870; „Hyakunin isshu”, nr 17

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.„Chihayaburu” to stały epitet bogów, trochę jak „szybkonogi” przy homeryckim Achillesie: słowo bez treści, sama zapowiedź sacrum. Dalej przychodzi obraz, który mógł powstać wyłącznie przed malowidłem. Rzeka farbuje wodę w węzły, tak jak farbiarz wiąże tkaninę przed kąpielą w barwniku, i liście nie płyną, lecz układają się w deseń. Ostatnie słowo wiersza da się przeczytać dwojako, bo dawne pismo nie odróżniało „k” od „g” (trochę tu na skróty idę, ale nie będę zanudzał szczegółami językoznawczymi). Jako kukuru znaczy „farbuje”, jako kuguru – „przepływa pod spodem”. Wtedy rzeka nie barwi wody, tylko płynie ukryta pod kobiercem czerwonych liści. Komentatorzy spierają się o to od epoki Edo, a obie wersje są piękne. Narihira opisał obraz rzeki i zrobił to tak dobrze, że przez 1000 lat Tatsuta w poezji wyglądała jak ten parawan.

 

 

Nōin, prawdziwy podróżnik, też pisał o Tatsucie, tyle że na turnieju poetyckim w pałacu, w 1049 roku, na zadany temat.

 

嵐吹く三室の山のもみぢ葉は竜田の川の錦なりけり

(Arashi fuku / Mimuro no yama no / momijiba wa / Tatsuta no kawa no / nishiki narikeri)

 

„Liście klonów
z góry Mimuro, gdzie hula
jesienna wichura –
oto one są brokatem
rzeki Tatsuta.”

 

- Nōin, „Goshūishū”,

ks. 5, nr 366, 1049; „Hyakunin isshu”, nr 69

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Nie ma tu już ani rzeki, ani parawanu. Jest równanie: wicher, góra Mimuro i klony dają w sumie brokat Tatsuty. Wiersz jest bez zarzutu i trafił do „Hyakunin isshu” obok wiersza Narihiry. Właśnie tak pracuje konwencja: kolejni poeci dokładają kamyk do kamyka, aż nazwa zaczyna znaczyć sama, bez żadnej wody pod spodem. Proszę zapamiętaj tę myśl, wrócimy do niej. Jest to bowiem sama esencja utamakura – coś, co sprawia, że ta konwencja jest wyjątkowa i bardzo specyficzna dla japońskiej kultury.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Wracając do rzeki - woda płynęła gdzie indziej, niż dziś wskazują tablice. Tatsuta heiańskich wierszy była najpewniej odcinkiem rzeki Yamato poniżej ujścia dopływów, w stronę wąwozu Kamenose. Dzisiejszy Tatsutagawa w okolicy Ikarugi nazywano dawniej Ikomagawa i Hegurigawa. W epoce Edo zaczęto go przezywać po poetycku i sadzić nad nim klony, a w 1889 roku dosadzono 6000 drzewek z Udy. Krajobraz poprawiono tak, by zgadzał się z parawanem. Naprawdę, zatrzymajmy się tu chwilę. W 1889 roku dokonano inżynierii krajobrazu w taki sposób, aby ukształtować zgodnie z obrazem na parawanie z roku 870.

 

Potem przyszedł śmiech. W opowieści rakugo „Chihayafuru” stary mądrala, który za nic nie przyzna się do niewiedzy, objaśnia sąsiadowi wiersz Narihiry słowo po słowie, jakby to była kronika kryminalna.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Otóż: Tatsutagawa to według niego zapaśnik sumo. Pierwsze słowa wiersza, „chihayaburu”, czyta jako „Chihaya furu”, czyli „Chihaya daje kosza”: tak ma na imię kurtyzana, w której zapaśnik się zakochał i która go odtrąciła. Następne słowa, „kamiyo mo kikazu”, znaczą u niego „Kamiyo też nie chciała słuchać”, bo Kamiyo to jej młodsza koleżanka. Zapaśnik z rozpaczy rzuca ring i wraca do rodzinnego sklepu z tofu. Po latach staje w jego drzwiach zrujnowana Chihaya i żebrze o garść okary, a on jej odmawia. „Karakurenai”, „chiński karmazyn”, mędrzec rozkłada na „kara kurenai”, „okary nie dał”. Chihaya skacze z rozpaczy do studni i „mizu kukuru” znaczy teraz, że poszła pod wodę. Zostają dwie ostatnie sylaby, „to wa”, których nie da się już wcisnąć w tę historię. Sąsiad więc o nie dopytuje, a przyparty do muru mędrzec odpowiada bez mrugnięcia: „Towa? Tak jej było naprawdę na imię”. Sala pękała ze śmiechu, bo każdy znał wiersz na pamięć i widział, jak z czcigodnej poezji wyrasta melodramat z dzielnicy uciech. Trudno o lepszy dowód, jak głęboko ten wiersz wszedł w ludzi.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Fale nie przejdą

 

Na krańcu świata, w prowincji Mutsu, ktoś kiedyś złożył obietnicę i ubrał ją w obraz z własnego wybrzeża. Pieśń trafiła do „Kokinshū” wśród „pieśni wschodnich”, ludowych utworów z prowincji, bez imienia autora.

 

君をおきてあだし心をわが持たば末の松山波も越えなむ

(Kimi o okite / adashi gokoro o / waga motaba / Sue no Matsuyama / nami mo koenamu)

 

„Gdybym zostawił ciebie
i oddał serce innej,
wtedy chyba
przez Sue no Matsuyama
przeleją się fale.”

 

- Pieśń z Michinoku, anonim, „Kokinshū”,

ks. 20, nr 1093, IX w.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Konstrukcja jest stara jak przysięga: „prędzej rzeki popłyną wstecz niż…”. Wzgórze z sosnami nad morzem, na które fala nigdy nie wejdzie, jest miarą wierności. W stolicy obraz przyjęto natychmiast. Już około 893 roku, na turnieju poetyckim u cesarzowej, Fujiwara no Okikaze patrzył na śnieg sypiący nad zatoką i widział w nim białe fale przewalające się przez Sue no Matsuyama. Nic nie wskazuje, żeby kiedykolwiek był na północy.

 

100 lat później Kiyohara no Motosuke, ojciec Sei Shōnagon (pisarki, którą darzę największą sympatią i podziwem, o czym wspominałem tu: Moja genialna i złośliwa nauczycielka i przyjaciółka: Sei Shōnagon i uważność z pazurem), napisał w imieniu porzuconego przyjaciela najsłynniejszy wiersz o tym wzgórzu.

 

契りきなかたみに袖をしぼりつつ末の松山波越さじとは

(Chigiriki na / katami ni sode o / shiboritsutsu / Sue no Matsuyama / nami kosaji to wa)

 

„Przecież przysięgaliśmy,
wyżymając sobie nawzajem
mokre od łez rękawy,
że przez Sue no Matsuyama
fale nie przejdą nigdy.”

 

- Kiyohara no Motosuke, „Goshūishū”,

ks. 14, nr 770, koniec X w.; „Hyakunin isshu”, nr 42

 

To już drugi stopień: wiersz o wierszu. Kochankowie przysięgali sobie na starą pieśń, a teraz, gdy ona zmieniła zdanie, fala przeszła przez to, co miało być nie do przejścia. Czy Motosuke wiedział, gdzie leży Sue no Matsuyama, nie ma żadnego znaczenia. Wiedział, co ta nazwa znaczy, i jego odbiorczyni też.

 

Po następnych 200 latach Fujiwara no Ietaka zrobił z tej nazwy coś zupełnie innego: czysty obraz, bez miłości i bez przysięgi.

 

霞たつ末の松山ほのぼのと波にはなるる横雲の空

(Kasumi tatsu / Sue no Matsuyama / honobono to / nami ni hanaruru / yokogumo no sora)

 

„Wiosenna mgła wstaje
nad Sue no Matsuyama,
w bladym świtaniu
od fal się odrywa
pasmo chmur na niebie.”

 

- Fujiwara no Ietaka, „Shinkokinshū”,

ks. 1, nr 37, 1205

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Świt, mgła, chmura odklejająca się od horyzontu. Fale są tylko tłem, a sosen prawie nie widać. W antologii zaraz po nim stoi słynny wiersz Teiki o moście snów i niebie z pasmem chmur, i dwa wiersze patrzą w to samo niebo. Nazwa, która zaczęła się od czyjejś przysięgi, po 300 latach mogła się już unosić w powietrzu jak czysty dźwięk.

 

Pod koniec czerwca 1689 roku przyszedł tu Bashō, o którego wędrówce na północ pisałem w Wąska ścieżka, szeroki oddech. Na północ — w głąb kraju i siebie — z mistrzem Bashō. Zobaczył świątynię, a pod sosnami cmentarz. Zapisał (tym razem to proza, ale również traktuje o utamakura):

 

末の松山は、寺を造りて末松山といふ。松のあひあひ皆墓はらにて、はねをかはし枝をつらぬる契の末も、終にはかくのごときと、悲しさも増りて、塩がまの浦に入相の鐘を聞く。

(Sue no Matsuyama wa, tera o tsukurite Masshōzan to iu. / Matsu no aiai mina hakahara nite, / hane o kawashi eda o tsuranuru chigiri no sue mo, / tsui ni wa kaku no gotoki to, / kanashisa mo masarite, / Shiogama no ura ni iriai no kane o kiku)

 

„Na Sue no Matsuyama wzniesiono świątynię i nazwano ją Masshōzan. Między sosnami same groby. Pomyślałem, że nawet przysięga kochanków, by być jak ptaki o splecionych skrzydłach i drzewa o zrośniętych gałęziach, tak właśnie musi się skończyć. Smutek we mnie wezbrał, a nad zatoką Shiogama usłyszałem wieczorny dzwon.”

 

- Matsuo Bashō, „Oku no hosomichi”,
rozdz. „Sue no Matsuyama”, 1689

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Masaoka Shiki, który w 1893 roku szedł śladem Bashō, nawet nie skręcił. W dzienniku „Hate shirazu no ki” zanotował, że pobliski strumień Noda no Tamagawa urządził podobno dla celów politycznych ród Date, „przezabawna podróbka”, a Sue no Matsuyama to „takie samo fałszywe sławne miejsce”, w dodatku z boku drogi, więc go pominął. Shiki miał trochę racji. Domeny północy rywalizowały w epoce Edo o utamakura jak o złoża, Sendai spierało się z Morioką, a badacz Nishiki Hitoshi naliczył w samym Tōhoku 5 miejsc noszących tę nazwę. Na przełęczy Namiuchi w Iwate w skałach wysoko nad morzem tkwią skamieniałe muszle, więc tam fale naprawdę przeszły przez góry.

 

A potem przyszedł 11 marca 2011 roku.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Tsunami zalało jedną trzecią miasta Tagajō i zabiło tam 188 osób. Ulice wokół wzgórza stały pod wodą na wysokość człowieka. Samo wzgórze, 10 metrów wysokości i dwie stare sosny, zostało suche: fala rozdzieliła się u jego stóp i opłynęła je z obu stron. W dwóch świątyniach u podnóża schroniło się około 250 ludzi. „Niektórzy zostali miesiąc. Niektórzy przybiegli boso” – opowiadał potem przeor Katō Hideyuki. Sklepikarz Suzuki Susumu uciekł właśnie tam, „bo było takie podanie, że do Sue no Matsuyama fala nie dojdzie”. W 2018 roku obie świątynie podpisały z pięcioma okolicznymi wspólnotami sąsiedzkimi umowę: jeśli przyjdzie woda, przychodźcie do nas.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Dopiero wtedy przypomniano sobie szerzej, że w 869 roku wielkie tsunami Jōgan wdarło się pod mury twierdzy Taga, niedaleko tego wzgórza. Kronika „Nihon sandai jitsuroku” pisze o falach, które „nagle doszły pod zamek”, o polach i drogach zamienionych w morze, o blisko 1000 utopionych, bo ludzie „nie zdążyli wsiąść do łodzi ani wbiec na wzgórza”. Inżynier Kōno Yukio już w 2007 roku, 4 lata przed katastrofą, postawił hipotezę, że pieśń z „Kokinshū” pamięta tamtą falę; po 2011 roku podjęło ją kilku filologów. Wiersz miłosny miałby być okruchem pamięci o miejscu, gdzie woda się zatrzymała, przeniesionym do stolicy, gdzie nikt już nie wiedział, skąd się wziął.

 

Nishiki odpowiedział chłodno i słusznie. Koenamu to tryb przypuszczający, „wtedy fale przejdą”. Pieśń nie mówi, że gdzieś fala się zatrzymała, mówi tylko, że przejście przez wzgórze jest nie do pomyślenia. Nishiki dodał jeszcze, że popularność tej teorii ma wiele wspólnego z tym, jak dobrze się ją sprzedaje przyjezdnym. Z jednej strony wydaje się to przekonujące. A jednak nie umiem zapomnieć o sklepikarzu, który przeżył, bo wierzył podaniu, i nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, czy podanie wzięło się z fali, z wiersza, czy z jednego i drugiego.Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Przejście, którego nie było

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Przejście Shirakawa, „Biała Rzeka”, uchodziło za bramę Michinoku, co znaczy dosłownie „głąb drogi”, czyli dalekiej północy. Rozporządzenie z 799 roku wymienia 60 strażników dwóch przejść, a inne, z 835 roku, twierdzi, że istnieją „od ponad 400 lat”, i każe sprawdzać przy nich podbitych Emishi i kupców (o Emishi przeczytasz w tej książce: „Japonia przed Japonią. Osiem wysp, sto królestw, jedna opowieść" ). W X wieku, gdy państwo słabło, strażnicy zniknęli, a potem zniknęło samo miejsce. Nikt nie pamiętał, gdzie stało. I dopiero wtedy, kiedy przejścia już nie było, zaczęto o nim pisać.

 

Pierwszy zrobił to Taira no Kanemori w drugiej połowie X wieku.

 

便りあらばいかで都へ告げやらむ今日白河の関は越えぬと

(Tayori araba / ikade miyako e / tsugeyaramu / kyō Shirakawa no / seki wa koenu to)

 

„Gdyby tylko była okazja,
jakże chciałbym do stolicy
posłać wiadomość,
że dziś przekroczyłem
przejście Shirakawa.”

 

- Taira no Kanemori, „Shūishū”,

ks. 6, nr 339, 2. poł. X w.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Prawie proza: „dziś przekroczyłem”. Przejście jest progiem, za którym zaczyna się obcość, a poeta chce, żeby stolica wiedziała, jak daleko zaszedł. Potem przyszedł Nōin.

 

都をば霞とともに立ちしかど秋風ぞ吹く白河の関

(Miyako o ba / kasumi to tomo ni / tachishikado / akikaze zo fuku / Shirakawa no seki)

 

„Opuściłem stolicę
razem z wiosenną mgłą,
a tu już wieje
jesienny wiatr
na przejściu Shirakawa.”

 

- Nōin, „Goshūishū”,

ks. 9, nr 518, 1. poł. XI w.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Między pierwszym a ostatnim wersem mija pół roku. Wyszedł z wiosenną mgłą, dochodzi z jesiennym wiatrem, a odległość zmierzono porami roku zamiast milami. To jeden z piękniejszych japońskich wierszy podróżnych. Zapisał go w 1254 roku Tachibana no Narisue w zbiorze „Kokon chomonjū”. Nōin był według niego „człowiekiem doskonale oddanym poezji” i uznał, że szkoda ogłaszać taki wiersz, siedząc w stolicy, więc „w tajemnicy przed ludźmi długo przebywał w zamknięciu, wystawiał się na słońce, aż pociemniała mu twarz”, a potem rozpowiedział, że ułożył go w drodze do Mutsu. W tym samym zbiorze, zaraz dalej, inna historia kończy się uwagą, że czyjeś zachowanie „przypominało postępek Nōina”. W XIII wieku opalony mnich był już przysłowiem.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Nōin do Mutsu naprawdę jeździł, co najmniej 2 razy. Ale w jego prywatnym zbiorze jest też cykl zatytułowany „Dziesięć wierszy o wyobrażonym Ōshū”. Człowiek, który jeździł, pisał również o tym, czego nie widział, i sam to uczciwie podpisał. Może stąd wzięła się legenda. A może z czegoś głębszego, z podejrzenia, że wiersz o podróży jest wart tyle samo, niezależnie od tego, czy podróż się odbyła. Anegdota o opaleniźnie bawi, bo trafia w czuły punkt całej tej kultury.

 

Niedługo potem pewien Kuniyuki, zmierzając na północ, przed przejściem Shirakawa przebrał się w odświętny strój i przyczesał włosy. Zapytany dlaczego, odparł, że nie godzi się przechodzić w codziennym ubraniu przez miejsce, o którym Nōin napisał „wieje jesienny wiatr”. Zanotował to Fujiwara no Kiyosuke w połowie XII wieku w traktacie „Fukuro zōshi”. Kuniyuki składał hołd wierszowi, a miejsce było dla niego tylko ramą.

 

Kilkadziesiąt lat później przyszedł tu młody Saigyō. Księżyc świecił piękniej niż gdzie indziej, przypomniał mu się jesienny wiatr Nōina i nie mógł się z tym miejscem rozstać, więc napisał wiersz na słupie strażnicy.

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja

白河の関屋を月のもる影は人の心をとむるなりけり

(Shirakawa no / sekiya o tsuki no / moru kage wa / hito no kokoro o / tomuru narikeri)

 

„Blask księżyca,
co przecieka przez strażnicę
na przejściu Shirakawa –
to on tu zatrzymuje
serce przechodnia.”

 

- Saigyō, „Sankashū”,

nr 1126, XII w.

 

Moru znaczy „przeciekać” i „strzec”. Księżyc przesącza się przez dach budki i zarazem jej pilnuje, a zatrzymuje serca zamiast podróżnych. W strażnicy nie ma już strażników. Zostało światło i pamięć o poprzednim poecie.

 

Bashō i jego towarzysz Sora doszli do Shirakawy na początku czerwca 1689 roku. W „Oku no hosomichi” Bashō nie napisał tu żadnego wiersza, tylko prozę pełną cudzych wierszy: jesienny wiatr Nōina w uszach, klony Yorimasy przed oczami, a naprawdę zielone gałęzie i białe kwiaty deucji, wśród których zdawało mu się, że przechodzi przez śnieg. Wspomniał też Kuniyukiego i jego odświętny strój. Sora dopisał wiersz.

卯の花をかざしに関の晴着かな

(U no hana o / kazashi ni seki no / haregi kana)

 

„Kwiat deucji
wpięty we włosy –
mój odświętny strój na przejście.”

 

- Kawai Sora,

„Oku no hosomichi”, 1689

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Dziennik Sory, pisany na bieżąco i znacznie mniej literacki, mówi więcej. Szukali „starego przejścia”. Przy granicy dwóch prowincji zobaczyli dwie świątynki 20 sążni od siebie, każdą z herbaciarnią. Potem zeszli z traktu do wioski Hatajuku, gdzie gospodarz zajazdu zapewnił ich, że tutejsza świątynia to dawne bóstwo przejścia, i stąd mowa o „dwóch przejściach”. Sora zanotował jeszcze trzecią pogłoskę, o miejscu gdzie indziej. Do jednego z najsławniejszych miejsc japońskiej poezji szło się z przewodnikiem, który nie wiedział, gdzie ono jest.

 

Wskazał je dopiero w 1800 roku Matsudaira Sadanobu, pan na Shirakawie, wcześniej pierwszy minister shōgunatu, człowiek reform i porządku. Porównał dokumenty, stare obrazy i przekazy, wybrał wzgórze nad Hatajuku i postawił tam kamień z napisem „Ślad starego przejścia”. Archeolodzy kopali na tym wzgórzu przez 5 lat od 1959 roku, znaleźli fosy, wały i palisady, a w 1966 roku miejsce uznano za zabytek, bo, jak ostrożnie piszą władze miasta, „wiele warunków się zgadza”. Obok stoi głaz z 3 wierszami: Kanemoriego, Nōina i wojownika Kajiwary Kagesuego, który przeszedł tędy z armią w 1189 roku.

 

Przejście działa do dziś. Kiedy w sierpniu 2022 roku drużyna liceum Sendai Ikuei jako pierwsza z północy wygrała ogólnokrajowy turniej baseballu, całe Tōhoku powtarzało, że „proporzec zwycięzców przekroczył przejście Shirakawa”. Proporzec przejechał je Shinkansenem nazajutrz o 14:19.Zbiór esejów o starożytnej Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowej

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Laguna, która miała żal

 

Nōin dotarł też do Kisakaty, nad Morze Japońskie, w prowincji Dewa. W „Goshūishū” ten wiersz stoi tuż po wierszu o Shirakawie, z nagłówkiem „Udawszy się do prowincji Dewa, w miejscu zwanym Kisakata”.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.世の中はかくても経けり象潟の海人の苫屋をわが宿にして

(Yo no naka wa / kakute mo hekeri / Kisakata no / ama no tomaya o / waga yado ni shite)

 

„I tak też można
przeżyć ten świat:
w Kisakacie
w chacie rybaka krytej sitowiem
jak we własnym domu.”

 

- Nōin, „Goshūishū”,

ks. 9, nr 519, 1. poł. XI w.

 

Nie ma tu zachwytu nad widokiem. Jest smakowanie innego życia: da się i tak, pod dachem z sitowia, wśród rybaków. Wysepkę na lagunie nazwano potem Nōinjima i opowiadano, że mnich przemieszkał na niej 3 lata. Czy tak było, nie wiemy.

 

Później pojawił się wiersz, który przez stulecia uchodził za wiersz Saigyō.

 

象潟の桜は波に埋もれて花の上漕ぐ海士の釣り舟

(Kisakata no / sakura wa nami ni / uzumorete / hana no ue kogu / ama no tsuribune)

 

„W Kisakacie
wiśnie zasypane falami,
a nad kwiatami
płynie wiosłami
łódka rybaka.”

 

- Przypisywany Saigyō,

pierwszy raz w antologii „Tsugio-shū”, 1692

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Kwiaty odbite w wodzie i łódź sunąca po nich jak po niebie. Obraz jest cudowny i prawdopodobnie cudzy: nie ma go w żadnym zbiorze Saigyō, pierwszy raz wypływa pod koniec XVII wieku, a nie wiadomo nawet, czy Saigyō kiedykolwiek był w Kisakacie. Bashō w niego wierzył. Na miejscu pokazano mu stare drzewo wiśni jako pamiątkę po mistrzu.

 

Bashō był tu na początku sierpnia 1689 roku i napisał najsłynniejsze porównanie w całym dzienniku: „Matsushima jest jak ktoś, kto się uśmiecha, Kisakata jak ktoś, kto ma żal. Do samotności dochodzi smutek, jakby ta ziemia dręczyła duszę”. I wiersz:

 

象潟や雨に西施がねぶの花

(Kisakata ya / ame ni Seishi ga / nebu no hana)

 

„Kisakata –
w deszczu Xi Shi,
kwiat albicji.”

 

- Matsuo Bashō,

„Oku no hosomichi”, 1689

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Xi Shi to chińska piękność sprzed 2500 lat, posłana do wrogiego króla, żeby go zgubić; mówiono, że najpiękniejsza była, gdy marszczyła brwi z bólu. Nebu to albicja, drzewo o różowych kwiatach jak jedwabne pędzelki, składające liście nocą, a nebu brzmi też jak „drzemać”. W deszczu kwiat wygląda jak kobieta z przymkniętymi oczami, zamyślona nad czymś, czego nie powie. Cała Kisakata Bashō zmieściła się w tym obrazie: piękno, które cierpi.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Tyle że dziennik Sory opowiada coś innego. Dotarli do Kisakaty w ulewie, przemoczeni do suchej nitki, zjedli makaron udon i poszli na most popatrzeć na deszczowy zmierzch. Następnego dnia rano mżyło, po południu wyszło słońce, a na łódź wypłynęli po kolacji. Dopiero trzeciego dnia było „całkiem pogodnie” i wczesnym rankiem poszli na most zobaczyć górę Chōkai w porannej mgiełce. W prozie Bashō wszystko to sklejone jest w jeden świetlisty poranek z łodzią na lagunie. Poeta, który przyjechał sprawdzić, jak jest naprawdę, poprawił to, co zobaczył, tym samym gestem co heiańscy dworzanie przy parawanie.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.115 lat później Kisakata zniknęła. 10 lipca 1804 roku trzęsienie ziemi wypiętrzyło wybrzeże o blisko 2,5 metra; zginęło kilkaset osób. Laguna spłynęła do morza, a jej dno stało się błotnistą równiną z kilkudziesięcioma pagórkami. Domena Honjō zabrała się do osuszania pod ryż. Opat świątyni Kanmanji, Kakurin, próbował temu przeszkodzić, oddając świątynię pod opiekę rodu cesarskiego, i według tradycji świątynnej skończył w więzieniu domeny. Dziś wśród pól stoi ponad 100 wysepek, a przy kopaniu rowów wciąż wychodzą z ziemi muszle.

 

Masaoka Shiki przyszedł tu w sierpniu 1893 roku. W Matsushimie napisał kilka haiku, pod Shirakawą ułożył wiersz o „śladach potu dawnych ludzi”. W Kisakacie zanotował tylko: „Kisakata nie ma już dawnej postaci. Co się stało z sosnami Shiokoshi, nie wiem, przeszedłem obok bez celu i nie dociekałem”. Ani jednego wiersza.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Więzienie czy rusztowanie

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Czy utamakura było więzieniem wyobraźni? Dla wielu było. Przez stulecia poeci ze stolicy pisali o północy według katalogów, a konwencja pilnowała, żeby nie zobaczyli za dużo: wiersz o Tatsucie bez klonów byłby błędem, wiersz o jesiennej Shirakawie bez wiatru Nōina – ignorancją. Masaoka Shiki wyśmiał to w 1898 roku bez litości. Wiersz o sławnym miejscu, pozbawiony charakteru tego miejsca, pisał, wierszem o miejscu nie jest. Ale Shiki nie odrzucił samej idei. Odrzucił nazwy bez ziemi pod spodem. W podróży z 1893 roku zauważył jeszcze coś: kolej i telegraf zrobiły z kusamakura, „poduszki z traw”, stałego epitetu wędrówki, „kłamstwo waka”. Znowu poduszka. Świat, w którym do Shirakawy szło się tygodniami, właśnie się kończył.

 

Ja widzę to tak: utamakura było więzieniem dla siedzących w stolicy i rusztowaniem dla tych, którzy pojechali. Najlepsze wiersze tej tradycji nie powstały przed parawanem. Powstały z rozczarowania przeradzającego się w akceptację i w końcu nowe zauroczenie: gdy człowiek niosący w głowie cudze słowa stawał przed ziemią, a ziemia się z nimi nie zgadzała. Nōin przyszedł do słynnej sosny z Takekumy, opiewanej przed nim jako drzewo o dwóch pniach, i znalazł puste miejsce.

 

武隈の松はこのたび跡もなし千歳を経てや我は来つらむ

(Takekuma no / matsu wa kono tabi / ato mo nashi / chitose o hete ya / ware wa kitsuramu)

 

„Sosna z Takekumy –
tym razem nie ma po niej
nawet śladu.
Czyżbym ja przyszedł tutaj
po upływie tysiąca lat?”

 

- Nōin, „Goshūishū”,

ks. 18, nr 1042, 1. poł. XI w.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.W domowym zbiorze Nōin dopisał, że za pierwszą podróżą stał tu jeszcze suchy pień, a za drugą nie było nic. Wiersz nie opłakuje drzewa. Opłakuje własne spóźnienie, i jest w tym coś, co każdy zna, kto przyjechał do miejsca z książki i zobaczył tłum, rusztowanie albo parking. Taki rozjazd oczekiwania i doświadczenia. Poeta z XI wieku zrobił z tego rozjazdu wiersz, a 800 lat później Bashō, stojąc przy nowej sośnie w tym samym miejscu, przypomniał sobie właśnie Nōina. Rozczarowanie też stało się utamakura.

 

W 2011 roku słowa wróciły z drugiej strony. Takano Mutsuo, poeta haiku z Tagajō, napisał w tomie wydanym 2 lata po katastrofie wiersz z najstarszą nazwą północy.

 

みちのくの今年の桜すべて供花

(Michinoku no / kotoshi no sakura / subete kuge)

 

„W Michinoku
wszystkie wiśnie tego roku
są kwiatami dla zmarłych.”

 

- Takano Mutsuo,

„Yorozu no tsubasa”, 2013

 

Michinoku (陸奥 – dosł. „głąb lądu”, ale pisana 道の奥 –„głąb drogi”), kraina, dokąd przez 1000 lat nie jeździli poeci, choć pisali o niej wszyscy. I nie wiśnie z Yoshino, najsłynniejszego poetyckiego miejsca kwitnienia, o którym od tysiąca lat pisano z pamięci i z katalogów, tylko te konkretne, tegoroczne, kwitnące nad zalanym wybrzeżem. Konwencja odzyskała tu ciężar, bo ktoś, kto mieszka pod wzgórzem z pieśni, użył jej nazwy wobec własnych zmarłych.Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja - Tom VI: Japonia współczesna

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

 

Dwie sosny nad Tagajō

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.Z dworca Tagajō na linii Senseki idzie się do Sue no Matsuyama 10 minut. Za świątynią Hōkokuji ścieżka wspina się między grobami na niewysokie wzgórze z dwiema starymi sosnami o skręconych pniach i kamieniem z wierszem Motosuke. Z góry widać dachy domów zalanych w 2011 roku do okien, a za nimi, niewidoczne, morze. Kto tu stanie z tomikiem w ręku, może przeczytać „fale nie przejdą nigdy” i spojrzeć w dół, na ulicę, po której przeszły.

 

Trudno powiedzieć, co jest tu miejscem, a co wierszem. Wzgórze wybrali w epoce Edo urzędnicy domeny, sosny sadzono na nowo, groby przybywały przez 300 lat, a fala w 2011 roku zatrzymała się dokładnie tam, gdzie jej kazała pieśń z IX wieku. Może przypadkiem. Może pieśń coś pamiętała. A może wszystko, co w tym kraju nazwano wierszem, zaczyna z czasem przypominać wiersz, tak jak zalane pola pod Kisakatą co maj przez kilka tygodni udają lagunę, której nikt z żyjących nie widział.

 

Może Japonia przypomina poezję, bo poezja była tam tak powszechna, że to, co z nią niezgodne – ludzie przebudowali. Z powrotem na poezję?

 

I czy poeta z Kioto, który nigdy nie ruszył się z domu, znał Sue no Matsuyama gorzej niż my?

 

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autoraŹródła

1. Wiesław Kotański (przeł. i oprac.), „Dziesięć tysięcy liści. Antologia literatury japońskiej”, PWN, 2012.
2. „Poezja starojapońska. Pieśni”, wyb. Agnieszka Żuławska-Umeda, LSW, Warszawa 1984.
3. Agnieszka Żuławska-Umeda (przeł.), „Matsuo Bashō. Książka do pisania”, Austeria, 2022.
4. Edward Kamens, „Utamakura, Allusion, and Intertextuality in Traditional Japanese Poetry”, Yale University Press, 1997.
5. Haruo Shirane, „Traces of Dreams. Landscape, Cultural Memory, and the Poetry of Bashō”, Stanford University Press, 1998.
6. 奥村恒哉『歌枕』平凡社, 1977.
7. 片桐洋一『歌枕歌ことば辞典』角川書店, 1983 (wyd. rozszerzone: 笠間書院, 1999).
8. 錦仁「歌枕は実在するか――『末の松山』ほか」『日本文学』66巻5号, 2017.

 

Tysiąc lat japońscy poeci pisali o miejscach, których nie widzieli, a krajobraz poprawiano pod wiersz. Utamakura - sławne miejsca w Japonii, które powracały przez wieki do poezji.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!