
都をば霞とともに立ちしかど秋風ぞ吹く白河の関
„Opuściłem stolicę
razem z wiosenną mgłą,
a tu już wieje
jesienny wiatr
na przejściu Shirakawa.”






Największy z tych spisów, 歌枕名寄 (Utamakura nayose), powstał około 1303 roku: 38 ksiąg, ponad 6000 wierszy, 68 prowincji. Autor podpisał się jako „Chōgetsu, gość żyjący z żebractwa”. Nic więcej o nim nie wiemy. Łatwo go sobie wyobrazić przy niskim stoliku, z pędzlem nad kolejnym arkuszem, jak wpisuje nazwę przejścia, którego nigdy nie zobaczy, a pod nią dziesiątki wierszy od ludzi, których nigdy nie pozna. Człowiek bez grosza układał mapę kraju z samych słów. Kopiowano ją ręcznie przez 3,5 wieku, zanim w 1659 roku trafiła do druku.
Zacznijmy od czasów, gdy konwencji jeszcze nie było. W pierwszej połowie VIII wieku dworski poeta Yamabe no Akahito szedł wybrzeżem prowincji Suruga. Droga prowadziła wzdłuż zatoki Tago, pod zboczem, potem teren się otwierał i zza stoku nagle wychodziła Fuji. Akahito zapisał to w takiej kolejności, w jakiej się dzieje: najpierw ruch, potem spojrzenie, na końcu biel.
田兒之浦従 打出而見者 真白衣 不盡能高嶺尓 雪波零家留
(Tago no ura yu / uchiidete mireba / mashiro ni zo / Fuji no takane ni / yuki wa furikeru)
„Przeszedłem zatoką Tago,
wyszedłem na otwarty brzeg –
i oto czysto biały
na wysokim szczycie Fuji
leży świeży śnieg.”
- Yamabe no Akahito, „Man'yōshū”,
ks. 3, nr 318, pierwsza poł. VIII w.

Blisko 500 lat później wiersz trafił do „Shinkokinshū”, a potem do „Hyakunin isshu”, stu wierszy stu poetów, które japońskie dzieci znają z gry w karuta (o której więcej piszę tu: Karuta: gdy średniowieczna poezja staje się japońskim sportem XXI wieku). Ale już w innej postaci.
田子の浦にうち出でてみれば白妙の富士の高嶺に雪は降りつつ
(Tago no ura ni / uchiidete mireba / shirotae no / Fuji no takane ni / yuki wa furitsutsu)
„Wyszedłszy na brzeg
zatoki Tago, patrzę:
na biały jak płótno
wysoki szczyt Fuji
wciąż sypie śnieg.”
- Yamabe no Akahito, „Shinkokinshū”,
nr 675, 1205; „Hyakunin isshu”, nr 4


Przesunęło się też samo miejsce. Zatoka Akahity leżała na zachód od rzeki Fuji, między Kanbarą a Yui, pod przełęczą Satta; kronika „Shoku Nihongi” odnotowuje, że w 750 roku znaleziono tam, na plaży Tago, złoto. Nazwa powędrowała potem na wschodni brzeg rzeki, do wsi Tago, i tam się zadomowiła. W latach 60. XX wieku wykopano w tym miejscu port dla papierni. W sierpniu 1970 roku ponad 140 łodzi rybackich wypłynęło na protest przeciw szlamowi, który zamulił nabrzeża tak, że przy kei zostawał metr, dwa wody; na brzegu demonstrowało około 5000 ludzi z hasłem „Oddajcie nam zatokę Suruga”. Kaszel męczący mieszkańców okolicy nazywano „astmą z Fuji”. Dno oczyszczano 11 lat.
Śnieg na Fuji jest tam, gdzie był. Kto w jasny styczniowy poranek stanie na nabrzeżu dzisiejszego Tago no ura, zobaczy biały szczyt nad kominami fabryk. Wiersz się nie pomylił, pomyliła się mapa. Nazwa okazała się trwalsza od miejsca: kiedy miejsce się wymknęło, znalazła sobie inne.
Około 870 roku na dworze stał parawan należący do Fujiwary no Takaiko, matki następcy tronu. Namalowano na nim rzekę Tatsuta, po której płyną czerwone liście klonów. Dwaj poeci mieli dopisać do obrazu wiersze, a jednym z nich był Ariwara no Narihira, bohater „Opowieści z Ise”, najsłynniejszy uwodziciel epoki i, jak szeptano, dawny kochanek właścicielki parawanu.
ちはやぶる神代も聞かず竜田川からくれなゐに水くくるとは
(Chihayaburu / kamiyo mo kikazu / Tatsutagawa / karakurenai ni / mizu kukuru to wa)
„Nawet w wieku bogów
nie słyszano o takim cudzie:
rzeka Tatsuta
farbuje swoją wodę w węzły
chińskim karmazynem.”
- Ariwara no Narihira, „Kokinshū”,
ks. 5, nr 294, ok. 870; „Hyakunin isshu”, nr 17

Nōin, prawdziwy podróżnik, też pisał o Tatsucie, tyle że na turnieju poetyckim w pałacu, w 1049 roku, na zadany temat.
嵐吹く三室の山のもみぢ葉は竜田の川の錦なりけり
(Arashi fuku / Mimuro no yama no / momijiba wa / Tatsuta no kawa no / nishiki narikeri)
„Liście klonów
z góry Mimuro, gdzie hula
jesienna wichura –
oto one są brokatem
rzeki Tatsuta.”
- Nōin, „Goshūishū”,
ks. 5, nr 366, 1049; „Hyakunin isshu”, nr 69


Potem przyszedł śmiech. W opowieści rakugo „Chihayafuru” stary mądrala, który za nic nie przyzna się do niewiedzy, objaśnia sąsiadowi wiersz Narihiry słowo po słowie, jakby to była kronika kryminalna.

Na krańcu świata, w prowincji Mutsu, ktoś kiedyś złożył obietnicę i ubrał ją w obraz z własnego wybrzeża. Pieśń trafiła do „Kokinshū” wśród „pieśni wschodnich”, ludowych utworów z prowincji, bez imienia autora.
君をおきてあだし心をわが持たば末の松山波も越えなむ
(Kimi o okite / adashi gokoro o / waga motaba / Sue no Matsuyama / nami mo koenamu)
„Gdybym zostawił ciebie
i oddał serce innej,
wtedy chyba
przez Sue no Matsuyama
przeleją się fale.”
- Pieśń z Michinoku, anonim, „Kokinshū”,
ks. 20, nr 1093, IX w.

100 lat później Kiyohara no Motosuke, ojciec Sei Shōnagon (pisarki, którą darzę największą sympatią i podziwem, o czym wspominałem tu: Moja genialna i złośliwa nauczycielka i przyjaciółka: Sei Shōnagon i uważność z pazurem), napisał w imieniu porzuconego przyjaciela najsłynniejszy wiersz o tym wzgórzu.
契りきなかたみに袖をしぼりつつ末の松山波越さじとは
(Chigiriki na / katami ni sode o / shiboritsutsu / Sue no Matsuyama / nami kosaji to wa)
„Przecież przysięgaliśmy,
wyżymając sobie nawzajem
mokre od łez rękawy,
że przez Sue no Matsuyama
fale nie przejdą nigdy.”
- Kiyohara no Motosuke, „Goshūishū”,
ks. 14, nr 770, koniec X w.; „Hyakunin isshu”, nr 42
To już drugi stopień: wiersz o wierszu. Kochankowie przysięgali sobie na starą pieśń, a teraz, gdy ona zmieniła zdanie, fala przeszła przez to, co miało być nie do przejścia. Czy Motosuke wiedział, gdzie leży Sue no Matsuyama, nie ma żadnego znaczenia. Wiedział, co ta nazwa znaczy, i jego odbiorczyni też.
Po następnych 200 latach Fujiwara no Ietaka zrobił z tej nazwy coś zupełnie innego: czysty obraz, bez miłości i bez przysięgi.
霞たつ末の松山ほのぼのと波にはなるる横雲の空
(Kasumi tatsu / Sue no Matsuyama / honobono to / nami ni hanaruru / yokogumo no sora)
„Wiosenna mgła wstaje
nad Sue no Matsuyama,
w bladym świtaniu
od fal się odrywa
pasmo chmur na niebie.”
- Fujiwara no Ietaka, „Shinkokinshū”,
ks. 1, nr 37, 1205

Pod koniec czerwca 1689 roku przyszedł tu Bashō, o którego wędrówce na północ pisałem w Wąska ścieżka, szeroki oddech. Na północ — w głąb kraju i siebie — z mistrzem Bashō. Zobaczył świątynię, a pod sosnami cmentarz. Zapisał (tym razem to proza, ale również traktuje o utamakura):
末の松山は、寺を造りて末松山といふ。松のあひあひ皆墓はらにて、はねをかはし枝をつらぬる契の末も、終にはかくのごときと、悲しさも増りて、塩がまの浦に入相の鐘を聞く。
(Sue no Matsuyama wa, tera o tsukurite Masshōzan to iu. / Matsu no aiai mina hakahara nite, / hane o kawashi eda o tsuranuru chigiri no sue mo, / tsui ni wa kaku no gotoki to, / kanashisa mo masarite, / Shiogama no ura ni iriai no kane o kiku)
„Na Sue no Matsuyama wzniesiono świątynię i nazwano ją Masshōzan. Między sosnami same groby. Pomyślałem, że nawet przysięga kochanków, by być jak ptaki o splecionych skrzydłach i drzewa o zrośniętych gałęziach, tak właśnie musi się skończyć. Smutek we mnie wezbrał, a nad zatoką Shiogama usłyszałem wieczorny dzwon.”
- Matsuo Bashō, „Oku no hosomichi”,
rozdz. „Sue no Matsuyama”, 1689

A potem przyszedł 11 marca 2011 roku.


Nishiki odpowiedział chłodno i słusznie. Koenamu to tryb przypuszczający, „wtedy fale przejdą”. Pieśń nie mówi, że gdzieś fala się zatrzymała, mówi tylko, że przejście przez wzgórze jest nie do pomyślenia. Nishiki dodał jeszcze, że popularność tej teorii ma wiele wspólnego z tym, jak dobrze się ją sprzedaje przyjezdnym. Z jednej strony wydaje się to przekonujące. A jednak nie umiem zapomnieć o sklepikarzu, który przeżył, bo wierzył podaniu, i nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, czy podanie wzięło się z fali, z wiersza, czy z jednego i drugiego.

Pierwszy zrobił to Taira no Kanemori w drugiej połowie X wieku.
便りあらばいかで都へ告げやらむ今日白河の関は越えぬと
(Tayori araba / ikade miyako e / tsugeyaramu / kyō Shirakawa no / seki wa koenu to)
„Gdyby tylko była okazja,
jakże chciałbym do stolicy
posłać wiadomość,
że dziś przekroczyłem
przejście Shirakawa.”
- Taira no Kanemori, „Shūishū”,
ks. 6, nr 339, 2. poł. X w.

都をば霞とともに立ちしかど秋風ぞ吹く白河の関
(Miyako o ba / kasumi to tomo ni / tachishikado / akikaze zo fuku / Shirakawa no seki)
„Opuściłem stolicę
razem z wiosenną mgłą,
a tu już wieje
jesienny wiatr
na przejściu Shirakawa.”
- Nōin, „Goshūishū”,
ks. 9, nr 518, 1. poł. XI w.


Niedługo potem pewien Kuniyuki, zmierzając na północ, przed przejściem Shirakawa przebrał się w odświętny strój i przyczesał włosy. Zapytany dlaczego, odparł, że nie godzi się przechodzić w codziennym ubraniu przez miejsce, o którym Nōin napisał „wieje jesienny wiatr”. Zanotował to Fujiwara no Kiyosuke w połowie XII wieku w traktacie „Fukuro zōshi”. Kuniyuki składał hołd wierszowi, a miejsce było dla niego tylko ramą.
Kilkadziesiąt lat później przyszedł tu młody Saigyō. Księżyc świecił piękniej niż gdzie indziej, przypomniał mu się jesienny wiatr Nōina i nie mógł się z tym miejscem rozstać, więc napisał wiersz na słupie strażnicy.
白河の関屋を月のもる影は人の心をとむるなりけり
(Shirakawa no / sekiya o tsuki no / moru kage wa / hito no kokoro o / tomuru narikeri)
„Blask księżyca,
co przecieka przez strażnicę
na przejściu Shirakawa –
to on tu zatrzymuje
serce przechodnia.”
- Saigyō, „Sankashū”,
nr 1126, XII w.
Moru znaczy „przeciekać” i „strzec”. Księżyc przesącza się przez dach budki i zarazem jej pilnuje, a zatrzymuje serca zamiast podróżnych. W strażnicy nie ma już strażników. Zostało światło i pamięć o poprzednim poecie.
Bashō i jego towarzysz Sora doszli do Shirakawy na początku czerwca 1689 roku. W „Oku no hosomichi” Bashō nie napisał tu żadnego wiersza, tylko prozę pełną cudzych wierszy: jesienny wiatr Nōina w uszach, klony Yorimasy przed oczami, a naprawdę zielone gałęzie i białe kwiaty deucji, wśród których zdawało mu się, że przechodzi przez śnieg. Wspomniał też Kuniyukiego i jego odświętny strój. Sora dopisał wiersz.
卯の花をかざしに関の晴着かな
(U no hana o / kazashi ni seki no / haregi kana)
„Kwiat deucji
wpięty we włosy –
mój odświętny strój na przejście.”
- Kawai Sora,
„Oku no hosomichi”, 1689

Wskazał je dopiero w 1800 roku Matsudaira Sadanobu, pan na Shirakawie, wcześniej pierwszy minister shōgunatu, człowiek reform i porządku. Porównał dokumenty, stare obrazy i przekazy, wybrał wzgórze nad Hatajuku i postawił tam kamień z napisem „Ślad starego przejścia”. Archeolodzy kopali na tym wzgórzu przez 5 lat od 1959 roku, znaleźli fosy, wały i palisady, a w 1966 roku miejsce uznano za zabytek, bo, jak ostrożnie piszą władze miasta, „wiele warunków się zgadza”. Obok stoi głaz z 3 wierszami: Kanemoriego, Nōina i wojownika Kajiwary Kagesuego, który przeszedł tędy z armią w 1189 roku.
Przejście działa do dziś. Kiedy w sierpniu 2022 roku drużyna liceum Sendai Ikuei jako pierwsza z północy wygrała ogólnokrajowy turniej baseballu, całe Tōhoku powtarzało, że „proporzec zwycięzców przekroczył przejście Shirakawa”. Proporzec przejechał je Shinkansenem nazajutrz o 14:19.
Nōin dotarł też do Kisakaty, nad Morze Japońskie, w prowincji Dewa. W „Goshūishū” ten wiersz stoi tuż po wierszu o Shirakawie, z nagłówkiem „Udawszy się do prowincji Dewa, w miejscu zwanym Kisakata”.

(Yo no naka wa / kakute mo hekeri / Kisakata no / ama no tomaya o / waga yado ni shite)
„I tak też można
przeżyć ten świat:
w Kisakacie
w chacie rybaka krytej sitowiem
jak we własnym domu.”
- Nōin, „Goshūishū”,
ks. 9, nr 519, 1. poł. XI w.
Nie ma tu zachwytu nad widokiem. Jest smakowanie innego życia: da się i tak, pod dachem z sitowia, wśród rybaków. Wysepkę na lagunie nazwano potem Nōinjima i opowiadano, że mnich przemieszkał na niej 3 lata. Czy tak było, nie wiemy.
Później pojawił się wiersz, który przez stulecia uchodził za wiersz Saigyō.
象潟の桜は波に埋もれて花の上漕ぐ海士の釣り舟
(Kisakata no / sakura wa nami ni / uzumorete / hana no ue kogu / ama no tsuribune)
„W Kisakacie
wiśnie zasypane falami,
a nad kwiatami
płynie wiosłami
łódka rybaka.”
- Przypisywany Saigyō,
pierwszy raz w antologii „Tsugio-shū”, 1692

Bashō był tu na początku sierpnia 1689 roku i napisał najsłynniejsze porównanie w całym dzienniku: „Matsushima jest jak ktoś, kto się uśmiecha, Kisakata jak ktoś, kto ma żal. Do samotności dochodzi smutek, jakby ta ziemia dręczyła duszę”. I wiersz:
象潟や雨に西施がねぶの花
(Kisakata ya / ame ni Seishi ga / nebu no hana)
„Kisakata –
w deszczu Xi Shi,
kwiat albicji.”
- Matsuo Bashō,
„Oku no hosomichi”, 1689



Masaoka Shiki przyszedł tu w sierpniu 1893 roku. W Matsushimie napisał kilka haiku, pod Shirakawą ułożył wiersz o „śladach potu dawnych ludzi”. W Kisakacie zanotował tylko: „Kisakata nie ma już dawnej postaci. Co się stało z sosnami Shiokoshi, nie wiem, przeszedłem obok bez celu i nie dociekałem”. Ani jednego wiersza.

Ja widzę to tak: utamakura było więzieniem dla siedzących w stolicy i rusztowaniem dla tych, którzy pojechali. Najlepsze wiersze tej tradycji nie powstały przed parawanem. Powstały z rozczarowania przeradzającego się w akceptację i w końcu nowe zauroczenie: gdy człowiek niosący w głowie cudze słowa stawał przed ziemią, a ziemia się z nimi nie zgadzała. Nōin przyszedł do słynnej sosny z Takekumy, opiewanej przed nim jako drzewo o dwóch pniach, i znalazł puste miejsce.
武隈の松はこのたび跡もなし千歳を経てや我は来つらむ
(Takekuma no / matsu wa kono tabi / ato mo nashi / chitose o hete ya / ware wa kitsuramu)
„Sosna z Takekumy –
tym razem nie ma po niej
nawet śladu.
Czyżbym ja przyszedł tutaj
po upływie tysiąca lat?”
- Nōin, „Goshūishū”,
ks. 18, nr 1042, 1. poł. XI w.

W 2011 roku słowa wróciły z drugiej strony. Takano Mutsuo, poeta haiku z Tagajō, napisał w tomie wydanym 2 lata po katastrofie wiersz z najstarszą nazwą północy.
みちのくの今年の桜すべて供花
(Michinoku no / kotoshi no sakura / subete kuge)
„W Michinoku
wszystkie wiśnie tego roku
są kwiatami dla zmarłych.”
- Takano Mutsuo,
„Yorozu no tsubasa”, 2013
Michinoku (陸奥 – dosł. „głąb lądu”, ale pisana 道の奥 –„głąb drogi”), kraina, dokąd przez 1000 lat nie jeździli poeci, choć pisali o niej wszyscy. I nie wiśnie z Yoshino, najsłynniejszego poetyckiego miejsca kwitnienia, o którym od tysiąca lat pisano z pamięci i z katalogów, tylko te konkretne, tegoroczne, kwitnące nad zalanym wybrzeżem. Konwencja odzyskała tu ciężar, bo ktoś, kto mieszka pod wzgórzem z pieśni, użył jej nazwy wobec własnych zmarłych.

Trudno powiedzieć, co jest tu miejscem, a co wierszem. Wzgórze wybrali w epoce Edo urzędnicy domeny, sosny sadzono na nowo, groby przybywały przez 300 lat, a fala w 2011 roku zatrzymała się dokładnie tam, gdzie jej kazała pieśń z IX wieku. Może przypadkiem. Może pieśń coś pamiętała. A może wszystko, co w tym kraju nazwano wierszem, zaczyna z czasem przypominać wiersz, tak jak zalane pola pod Kisakatą co maj przez kilka tygodni udają lagunę, której nikt z żyjących nie widział.
Może Japonia przypomina poezję, bo poezja była tam tak powszechna, że to, co z nią niezgodne – ludzie przebudowali. Z powrotem na poezję?
I czy poeta z Kioto, który nigdy nie ruszył się z domu, znał Sue no Matsuyama gorzej niż my?
1. Wiesław Kotański (przeł. i oprac.), „Dziesięć tysięcy liści. Antologia literatury japońskiej”, PWN, 2012.
2. „Poezja starojapońska. Pieśni”, wyb. Agnieszka Żuławska-Umeda, LSW, Warszawa 1984.
3. Agnieszka Żuławska-Umeda (przeł.), „Matsuo Bashō. Książka do pisania”, Austeria, 2022.
4. Edward Kamens, „Utamakura, Allusion, and Intertextuality in Traditional Japanese Poetry”, Yale University Press, 1997.
5. Haruo Shirane, „Traces of Dreams. Landscape, Cultural Memory, and the Poetry of Bashō”, Stanford University Press, 1998.
6. 奥村恒哉『歌枕』平凡社, 1977.
7. 片桐洋一『歌枕歌ことば辞典』角川書店, 1983 (wyd. rozszerzone: 笠間書院, 1999).
8. 錦仁「歌枕は実在するか――『末の松山』ほか」『日本文学』66巻5号, 2017.
>> PODOBNE ARTYKUŁY:
Wystarczy jeden głos i wachlarz - rakugo i japońska sztuka opowiadania
Każdy podmuch ma twarz – wiatr w japońskiej poezji nosi imię, intencje i uczucia
Polując na czas. Jesienne spacery momijigari jako lekcja japońskiej uważności.
„53 Stacje Tōkaidō” Hiroshige - Podróż to nie cel, tylko to, co mijamy po drodze
Zobaczyć własną ścieżkę przez „Niebiański most” w japońskiej sztuce sumi-e mistrza Sesshu
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!