Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.
2026/07/01

Wiersz zamiast klimatyzacji – dawne japońskie sposoby na upał: słowo, dźwięk, barwa

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Suzushisa – chłodność do oka

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Pod wieczór, kiedy słońce schodzi poniżej linii dachów, a rozgrzany dzień, choć gaśnie, zostaje w kamieniach jak żar w ścianach pieca, ktoś wychodzi przed dom z drewnianym cebrzykiem i przechyla go nad ścieżką. Woda ciemnieje na kamieniu, syczy cicho, rozbiega się w szczeliny. Po chwili podnosi się zapach, ten sam, który czujemy przy pierwszych kroplach letniej ulewy. Gdzieś w koronach drzew cykady milkną na moment, jakby i one czekały. Potem rusza powietrze. Ledwie tyle, żeby poruszyć skraj rękawa i osuszyć wilgotny kark. I to już wszystko. Nikt nie mierzy, o ile spadła temperatura, bo takich narzędzi nie ma i nie o to chodzi. Chodzi o to jedno drgnienie chłodu w gęstym, lepkim upale.

 

Tak wyglądała ulga w Japonii, zanim pojawił się prąd, lód z wytwórni i wentylator, a lato bywało parne i ciężkie, ze skwarem ciągnącym się tygodniami. Chłodu się tam nie mierzyło. Chłód się komponowało. Ze szklanego dzwonka drżącego pod okapem na wietrze, ze złotej rybki krążącej w przezroczystej bańce, z zielonej gazy moskitiery sprawiającej, że człowiek w pokoju czuł się, jakby siedział na dnie zielonej sadzawki, z jednego trafnie postawionego, poetycznego zdania. Samo słowo zresztą nosi w sobie wodę: 涼しさ, suzushisa, chłodność. W znaku 涼 po lewej płyną trzy krople, 氵, a końcówka さ zmienia przymiotnik chłodny w rzecz samą w sobie, w stan, w jakość.

Chłód dawało się więc mieć nie tylko na skórze, ale i w oku, w uchu, w jednym zdaniu. Ochłoda bywa nie temperaturą, lecz dziełem, a piękno bywa techniką przetrwania upałów.

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

A piszę to w samym środku upałów przełomu lipca i czerwca w Polsce, gdy powietrze drży nad miejskim asfaltem, a kolejne noce nie przynoszą oddechu mimo pootwieranych okien. Wentylator tylko przepycha to samo ciepłe powietrze z kąta w kąt. Są jednak i dawne, japońskie sposoby na ulgę, choć – jak to często z Japonią bywa – wymagają od nas nieco uważności i subtelności. Pójdziemy więc za pomysłowością, która z gorąca zrobiła grę dla zmysłów. Po drodze będzie dużo poezji, bo i język potrafi chłodzić: od pieśni sprzed dwunastu wieków po mistrzów hokku wiersz okazał się przodkiem klimatyzacji. A na końcu wrócimy do cebrzyka. Bo chłód, o którym tu mowa, nie czeka na lepszą pogodę. Czeka tylko na uwagę.Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Chłód się komponuje

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.W trzydziestym pierwszym roku XIV wieku (europejskiej rachuby) mnich Kenkō zapisał w zbiorze luźnych notatek, „Tsurezuregusa” (więcej tu: Bezczynnością wiedziony, czuję dziwne, szalone uczucie — Tsurezuregusa), zdanie, które w Japonii zna każdy uczeń:

 

家の作りやうは、夏をむねとすべし

(ie no tsukuriyō wa, natsu o mune to su beshi)

 

„dom należy budować z myślą o lecie”

 

 

Zimą, dowodził dalej, da się zamieszkać byle gdzie, bo zimno odgoni się ubraniem i ogniem; ale upału w źle pomyślanym domu nie sposób znieść. Już to jest ciekawe: że za najtrudniejszą do okiełznania porę roku uznano nie mróz, lecz skwar.

 

Najciekawsze jest jednak w tym fragmencie zdanie o wodzie.

 

深き水は、涼しげなし。浅くて流れたる、遥かに涼し。

(fukaki mizu wa suzushige nashi. asakute nagaretaru, haruka ni suzushi)

 

„woda głęboka nie wygląda chłodno, płytka i bieżąca jest o niebo chłodniejsza.”

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Zatrzymajmy się tu na moment, bo to klucz do wszystkiego, co dalej. Kenkō nie twierdzi, że płytka woda ma niższą temperaturę. Mówi, że jest chłodniejsza dla oka. Strumień, który widać, jak się rusza i łamie światło na kamykach, studzi patrzącego bardziej niż głęboka, ciemna, nieruchoma toń, choćby ta druga była w dotyku zimniejsza (i zazwyczaj taka przecież jest). Chłód przestaje tu być stanem powietrza. Staje się sądem zmysłu.

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Sześć wieków później dopowiedzą to wprost autorzy saijiki, sezonowych słowników, gdzie japońska poezja kataloguje świat według pór roku. Hasło suzushi (涼し), „chłodny”, objaśniają mniej więcej tak: bywa chłód, który czujemy skórą od bieżącej wody, cienia albo wiatru, ale bywa i taki, który odbieramy słuchem i wzrokiem. Chłód słyszany. Chłód widziany. To nie poetycka przenośnia dorobiona po fakcie, lecz robocza definicja gatunku, spisana przez ludzi, dla których robienie chłodu było rzemiosłem codziennym jak uprawa ryżu.

 

Wokół tego jednego słowa narósł drobny, czuły świat. Do każdej pory dnia można było dokleić chłód i zrobić z tego osobne pojęcie: asasuzu (朝涼), chłód poranka, yūsuzumi (夕涼み), wieczorne wychodzenie na chłód, suzukaze (涼風), chłodny powiew. Język rozdrabniał doznanie na coraz cieńsze plasterki, bo im więcej masz słów na chłód, tym więcej chłodu potrafisz zauważyć. A jak już ustaliliśmy – to chłodu szukano w nieznośnym zaduchu upalnego lata. Bashō ujął całą tę naukę w trzech wersach, w drodze przez północ kraju (o „Oku no hosomichi” więcej tu: Wąska ścieżka, szeroki oddech. Na północ — w głąb kraju i siebie — z mistrzem Bashō):Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja

 

このあたり目に見ゆるものは皆涼し

(kono atari me ni miyuru mono wa mina suzushi)

 

„Tutaj wszystko,

na co spojrzy oko,

jest chłodne”

 

– Matsuo Bashō, „Oi nikki”

 

Nie powietrze jest tu chłodne i nie woda. Chłodne jest to, na co pada wzrok. Wystarczy spojrzeć inaczej, a rozgrzany świat stygnie. Brzmi to jak pociecha dla ubogich i poniekąd nią jest. Ale jest też precyzyjnym opisem techniki, którą za chwilę rozłożymy na części: wodę, dźwięk, kolor, cień.Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Woda

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Jeśli chłód się komponuje, woda jest w tej kompozycji nutą podstawową. Nie dlatego, że studzi ciało; studzi je rzadko i na krótko. Woda studzi wyobraźnię, a stamtąd chłód rozchodzi się dalej.

 

Cień wierzby nad źródłem

 

Pod koniec XII wieku wędrowny mnich Saigyō przystanął przy drodze, w cieniu wierzby, z sączącym się obok źródłem. Był poetą i włóczęgą, jednym z tych ludzi, dla których droga była domem; tym ważniejsze jest, że akurat tu się zatrzymał.

 

道のべに清水流るる柳かげ しばしとてこそ立ちどまりつれ

(michinobe ni shimizu nagaruru yanagikage / shibashi tote koso tachidomaritsure)

 

Przy drodze,

w cieniu wierzby,

gdzie płynie czysta woda -

„tylko na chwilę”,

pomyślałem, i stanąłem

 

– Saigyō, „Shin kokin wakashū”

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Słowo „chłód” nie pada tu ani razu. A jednak cały wiersz jest o nim. „Tylko na chwilę”, mówi Saigyō i urywa, ale japońska gramatyka zdradza przez tę niedopowiedzianą resztę, że został długo. Chłód jest w tym, że nie odszedł. W cieniu i wodzie było tak dobrze, że postanowienie, by zaraz ruszyć dalej, upadło.

 

Pięćset lat później Bashō, dla którego Saigyō był poetyckim mistrzem, odszukał na północy kraju to owiane legendą miejsce, w Ashino w prowincji Nasu. Stał tam pod podobną wierzbą wiosną 1689 roku, w trakcie wędrówki opisanej potem w „Oku no hosomichi”, i napisał:

 

田一枚植ゑて立ち去る柳かな

(ta ichimai uete tachisaru yanagi kana)

 

„Całe poletko ryżu

zasadzone –

odchodzę spod wierzby”

 

– Matsuo Bashō, „Oku no hosomichi”

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Tyle, ile trwało obsadzenie ryżem jednego pola, tyle on przestał w cieniu, zapatrzony, wytrącony z czasu. Dwóch poetów, jeden cień, pięć stuleci między nimi i ten sam chłód w cieniu nad wodą. Zwróć uwagę, że żaden z nich nie chłodzi się dotykiem. Chłodzą się obecnością w cieniu, samym staniem w odpowiednim miejscu.

 

 

Bose stopy w rzece

 

Bywał i chłód zwyczajniejszy, cielesny. Buson, malarz i poeta, w latach pięćdziesiątych XVIII wieku mieszkał w nadmorskiej prowincji Tango. Stamtąd pochodzi jego najjaśniejszy letni wiersz, z dopiskiem, że przed poetą płynęła wąska, bystra rzeczka:Zwykły dzień w Edo - zbiór esejów o japońskiej kulturze i historii z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja.

 

夏河を越すうれしさよ手に草履

(natsukawa o kosu ureshisa yo te ni zōri)

 

„Co za radość –

brnąć w bród przez letnią rzekę,

słomiane sandały w garści”

 

– Yosa Buson, „Buson kushū”

 

Zdjął sandały, wziął je do ręki, wszedł boso. Zimna woda chłodzi skórę, piasek dna masuje stopy, chlupot. Na sekundę dorosły poeta jest znów dzieckiem przeprawiającym się przez strumień dla samej przyjemności przeprawy. To rzadki w tej opowieści moment, gdy chłód jest naprawdę chłodem, a nie jego obrazem.

 

 

Łyżka wody na rozgrzany kamień

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Najczęściej chłód trzeba było zrobić samemu. Stąd uchimizu (打ち水), polewanie wodą ziemi przed domem i na ulicy. Zwyczaj wziął się z etykiety herbaty: przed przyjściem gości skrapiano wodą roji (露地), ogrodową ścieżkę do herbaciarni, żeby kamienie lśniły, kurz opadł, a wejście było czyste i świeże. W Edo praktyka zeszła z poziomu ceremonii na poziom codziennej ulicy. Polewano progi i bruk rano i wieczorem, często wodą już raz użytą, bo w wielkim mieście wody się nie marnowało.

 

Dziś wiemy, że działa tu parowanie: wsiąkając i odparowując, woda zabiera ciepło, a zmierzony spadek temperatury sięga jednego, dwóch stopni. Mieszkańcy Edo nie znali pojęcia ciepła parowania, znali za to skórę i nos, a te mówiły im dokładnie tyle, ile trzeba. Kikaku, najzdolniejszy z uczniów Bashō, zostawił obrazek hojności tego gestu:

 

水うてや蝉も雀もぬるる程

(mizu ute ya semi mo suzume mo nururu hodo)

 

„Chluśnij wodą –

tyle, żeby zmokły

i cykady, i wróble”

 

– Takarai Kikaku

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Wody na tyle, by zmokły nawet cykady w koronach drzew i wróble na okapie. W skwarnym, oszczędnym w wodę mieście to mały akt rozrzutności, chłód rozdany sąsiadom, ptakom i owadom za darmo.

 

 

Najstarszy gest

 

Woda była odpowiedzią na upał, odkąd w ogóle zaczęto te odpowiedzi zapisywać. W „Man'yōshū”, najstarszej antologii japońskiej poezji z VIII wieku, gdy lato gęstniało nocą, a zarośnięta droga ginęła w ciemności, padała taka rada:

 

夏の夜は道たづたづし船に乗り川の瀬ごとに棹さし上れ

(natsu no yo wa michi tadutadushi fune ni nori / kawa no se goto ni sao sashi nobore)

 

„Letnią nocą
droga niepewna –
wsiądźmy w łódź
i suńmy w górę,
bród za brodem”

 

– „Man'yōshū”, ks. XVIII,

przekaz Tanabe no Fukimaro

 

Autorstwo tego wiersza nie jest pewne; przekazał go Tanabe no Fukimaro, a komentatorzy spierają się, czy nie ułożył go w czyimś imieniu. Pewne jest co innego: już dwanaście wieków temu, w duszną noc, ludzie szli ku wodzie. Rzeka była drogą przez upał, chłodniejszą i jaśniejszą niż czarny ląd.D

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Wiatr (i dźwięk)

 

Powiedzieliśmy, że chłód bywa widziany. Bywa też słyszany, najzupełniej dosłownie, i to słuch okazał się tu zmysłem zaskakująco czułym.

 

 

Dzwon, który zostawia chłód

 

Buson znów, tym razem o zmierzchu, przy świątynnym dzwonie:

 

涼しさや鐘をはなるるかねの音

(suzushisa ya kane o hanaruru kane no oto)

 

„Chłód –
dźwięk dzwonu
odrywa się od spiżu”

 

– Yosa Buson, „Buson kushū”

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

Cały wiersz mieści się w jednej obserwacji: jest moment, w którym dźwięk przestaje być spiżem, a staje się powietrzem. Brzęk odrywa się od ciężkiego, rozgrzanego słońcem metalu i odpływa w wieczór, coraz cieńszy, coraz bardziej rozrzedzony. I to właśnie ten dźwięk w locie, oderwany od źródła, niesie chłód. Słyszysz, jak gorące staje się chłodnym.

 

 

Liście nara nad strumieniem

 

Wiatr robił to samo z liśćmi. Fujiwara no Ietaka, jeden z największych poetów przełomu XII i XIII wieku, napisał w 1229 roku, na zamówienie do malowidła na parawanie, wiersz później włączony do słynnej antologii „stu poetów”:

 

風そよぐならの小川の夕暮はみそぎぞ夏のしるしなりける

(kaze soyogu nara no ogawa no yūgure wa / misogi zo natsu no shirushi narikeru)

 

„Wiatr szeleści
w dębach nad strumykiem;
o zmierzchu już jesień –
że to wciąż lato, mówi tylko
obrzęd obmycia w wodzie”

 

– Fujiwara no Ietaka, „Shinchokusen wakashū”

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Wiersz ten często błędnie wiąże się z antologią „Shin kokin”; pochodzi z „Shinchokusen wakashū”. „Strumyk nara” to nazwa potoku przy świątyni Kamigamo w Kioto, a słowo „nara” znaczy zarazem „dąb”, więc w jednym dźwięku mieści się i miejsce, i szelest liści. Sedno jest takie: wieczór nad wodą jest już tak chłodny, że pachnie jesienią, i tylko jedno przypomina, że to ciągle lato – obrzęd odprawiany w ostatnich dniach szóstego miesiąca, podczas którego zmywano w rzece skazy minionego półrocza. Chłód był tu o włos od przekroczenia granicy pory roku. Tę cienką granicę słychać w szeleście.

 

 

Wieczorne wychodzenie na chłód

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Z tych pojedynczych wrażeń wyrosła osobna praktyka: yūsuzumi (夕涼み), wieczorne wychodzenie na chłód. Niby rzecz banalna – przecież w Europie też wieczorem wychodzimy z domu się ochłodzić – ale samo nadanie oddzielnej, dość poetyckiej nazwy tej czynności daje zarówno do myślenia, jak i otwiera drzwi do wielu zastosowań w języku i literaturze. Gdy skwar słabł, ludzie wychodzili z dusznych wnętrz na engawę (縁側), zadaszony ganek na styku domu i ogrodu, na mosty, na brzegi rzek. W Edo całe miasto ciągnęło latem nad rzekę Sumidę, na otwarcie sezonu w Ryōgoku, z fajerwerkami i krytymi łodziami sunącymi po wodzie (o tych zwyczajach więcej piszę np. tu: "Na gwarnych uliczkach Edo Hiroshige"); w Kioto siadano na pomostach rozstawionych nad chłodnym nurtem rzeki Kamo. Szło się tam, gdzie była woda i ruch powietrza, o godzinie, o której gorąco wreszcie odpuszczało. O szklanym dzwonku fūrin (風鈴), wieszanym pod okapem, by przypadkowy podmuch zamienić w słyszalny chłód, pisałem w osobnym eseju; tu wystarczy, że był jednym z wielu instrumentów tej wieczornej orkiestry.

 

 

Na wznak, sam

 

Wieczorny chłód miał też stronę ciemniejszą. Issa, poeta biedy i samotności, zostawił obrazek, który studzi inaczej niż wszystkie poprzednie:

 

大の字に寝て涼しさを淋しさよ

(dai no ji ni nete suzushisa o sabishisa yo)

 

„Leżę rozłożony na krzyż –

chłód,

a w tym chłodzie samotność”

 

– Kobayashi Issa, „Shichiban nikki”

 

Znak 大 (dai), „wielki”, wygląda jak człowiek z rozrzuconymi rękami i nogami; „leżeć w kształcie znaku dai” znaczy leżeć na wznak, „rozwalony”, zajmując całą podłogę. Ten sam wieczorny chłód, który gdzie indziej zbiera rodziny na ganku, tu zostawia jednego człowieka sam na sam z własnym ciałem i pustym domem. Ulga i pustka są nie do odróżnienia. Chłód okazuje się temperaturą samotności.

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Kolor, przezroczystość, lód

 

Oko studzi się nie tylko widokiem wody. Studzi się też barwą i przezroczystością, a na to dawna Japonia miała cały osobny arsenał.

 

 

Błękit i szkło

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Najprościej było sięgnąć po kolor. Błękitna glazura miski, indygo bawełnianego kimona, zimna zieleń – barwy, które samym widokiem obniżają temperaturę wnętrza. Z czasem doszło szkło. Rodzime szkło zaczęto wytwarzać w Nagasaki pod koniec XVII wieku; nazywano je biidoro (ビードロ), od portugalskiego słowa na szkło, albo giyaman (ぎやまん), od słowa oznaczającego diament.

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.W Edo rzemieślnik Kagaya Kyūbei zapoczątkował szkło szlifowane (zdaje się, że fachowy termin to „szkło rżnięte”), kiriko (切子), a kupiec Kazusaya Tomesaburō sprzedawał szklane szpilki do włosów, dzwonki i naczynia na ryby. Szkło było dość drogie, ale w zasięgu mieszczanina - i przede wszystkim było przezroczyste, a więc z natury „chłodne” dla oka.

 

Najpiękniej widać to po złotej rybce. Sprzedawca wkładał ją do kingyodama (金魚玉), okrągłej szklanej bańki, którą wieszano potem pod okapem. Pływająca w niej rybka była drobnym, ruchomym chłodem dla patrzącego, zawieszoną w powietrzu kroplą wody z czerwoną czy żółtą plamką w środku. Tej samej logice służyły warzywa i arbuzy studzone w cebrach z wodą oraz miski z wodą stawiane po prostu po to, żeby było na co popatrzeć. Chłód komponowano dla oka równie starannie jak potrawę dla podniebienia.

 

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Skrobany lód w nowej misie

 

Arystokratycznego przodka tego wszystkiego znajdujemy znacznie wcześniej, około roku 1000, u Sei Shōnagon. W „Makura no sōshi” prowadzi ona listę rzeczy wytwornych, atenaru mono (あてなるもの), i wśród nich umieszcza taki obraz:

 

削り氷にあまづら入れて、新しき鋺に入れたる

(kezurihi ni amazura irete, atarashiki kanamari ni iretaru)

 

„Skrobany lód polany słodkim syropem amazura, podany w nowym metalowym naczyniu”

 

– Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”

 

To najstarszy znany w Japonii zapis o skrobanym lodzie, daleki przodek dzisiejszego kakigōri (かき氷). Żeby zrozumieć, czemu Sei Shōnagon (o której więcej piszę tu: Moja genialna i złośliwa nauczycielka i przyjaciółka: Sei Shōnagon i uważność z pazurem) uznała to za rzecz wytworną, trzeba wiedzieć, ile kosztował latem lód. Wycinano go zimą i przechowywano przez całe gorąco w himuro (氷室), dołach kopanych w zacienionym zboczu, wyściełanych trawą i trzciną, przykrywanych warstwami izolacji. Lód był dobrem nielicznych, amazura (甘葛), syrop wygotowywany z pnącza, też. Większość ludzi przez całe życie nie zobaczyła latem ani okrucha lodu. Dlatego cały urok tego obrazka leży nie w smaku, o którym Sei Shōnagon nawet nie wspomina, lecz w kompozycji: półprzezroczysty lód, złota nić syropu, nowa metalowa misa „pocąca się” chłodem, perlista od skroplonej pary. To zachowana z zimy bryłka mrozu, oprawiona jak klejnot. Piękno jest tu wprost uosobieniem chłodu.Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Cień

 

Na koniec cień, choć właściwie od cienia wszystko się zaczyna, bo to on jest pierwszą i najtańszą formą chłodu.

 

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Sudare i zielony świat moskitiery

 

Dom bronił się przed słońcem zasłonami z trzciny i bambusa. Sudare (簾), cienkie plecione rolety, wieszano pod okapem; większe maty yoshizu (葭簀) opierano o ścianę. Jedne i drugie odcinały słońce, a przepuszczały wiatr, więc w izbie było ciemniej, ruchliwiej i chłodniej naraz. Latem rozwieszano też kaya (蚊帳), moskitierę z rzadkiej konopnej gazy; jej zielonkawa siatka zamieniała pokój w miękki, podwodny świat, w którym spało się jak na dnie sadzawki (to porównanie z jednego z dawnych wierszy, niestety nie mogę sobie przypomnieć skąd). A nad tym wszystkim cień bambusa, zielone światło przesiane przez liście, chłód wstający z gęstego bambusowego zagajnika nawet w samo południe.

 

 

Dom zbudowany pod lato

 

Wróćmy w tym miejscu do Kenkō i jego zasady, że dom buduje się z myślą o lecie (oczywiście wątpliwe jest, by ta zasada obowiązywała na północy, w yukiguni – raczej dotyczy południa i zachodu Japonii). Głębokie okapy rzucały cień na ściany, rozsuwane drzwi otwierały wnętrze na wylot, engawa pośredniczyła między cieniem a ogrodem, a przeciąg ciągnął przez cały dom. Edo było miastem na tyle bezpiecznym, że można było spać przy otwartych drzwiach; jedynym wrogiem nocy był komar, stąd moskitiera i kayaribi (蚊遣火), dymne kadzidło odstraszające owady. Cały dom był właściwie jednym narzędziem chłodzącym, maszyną do przeciągania powietrza i rzucania cienia, zbudowaną wokół jednej, świadomej decyzji: zimno można znosić, upał trzeba zwalczać.Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

 

Krab na sośnie

 

Na sam koniec wiersz najmłodszy w dzisiejszym eseju. Masaoka Shiki, reformator haiku z przełomu XIX i XX wieku, ostatnie lata spędził przykuty do łóżka, umierając powoli na gruźlicę. Tym ostrzej widział drobiazgi tuż przed oczami:

 

涼しさや松這ひ上る雨の蟹

(suzushisa ya matsu hai noboru ame no kani)

 

„Chłód –

po pniu sosny pełznie w górę

krab, w deszczu”

 

– Masaoka Shiki, „Shiki kushū”

 

Po deszczu, po mokrej, pociemniałej korze powoli wspina się mały krab. To chłód odczuwany wzrokiem: ciemna kora, zielony cień, kroplista wilgoć, niespieszny ruch. Cały chłód mieści się w tym jednym, uważnie obejrzanym obrazku. Shiki, któremu zostawało coraz mniej świata do oglądania, wiedział lepiej niż ktokolwiek, że chłód robi się z tego, co akurat jest pod ręką, i z uwagi, jaką się temu poświęci.Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

 

Miska wody, teraz

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.Wróćmy do cebrzyka, od którego zaczęliśmy. Tamten człowiek o zmierzchu nie miał termometru, lodówki ani klimatyzacji, i właśnie dlatego musiał nauczyć się czegoś, o czym my prawie zapomnieliśmy: że chłodu nie trzeba kupować ani włączać, że można go ułożyć z rzeczy będących pod ręką. Z wody i kamienia, z dźwięku i cienia, z koloru miski i z wiersza powtórzonego pod nosem.

 

My też mamy wodę. Mamy okno, które wieczorem otwiera się na chłodniejsze powietrze, mamy jakiś cień, mamy coś błękitnego i przezroczystego, mamy dźwięk, jeśli zechcemy go usłyszeć. Cała ta dawna nauka sprowadza się do jednego: że uważność na drobiazg, na kroplę, na barwę, na to, jak światło łamie się na bieżącej wodzie, sama w sobie jest formą ulgi. Że piękno bywało techniką przetrwania i wciąż nią może być.

 

Więc dziś wieczorem, gdy upał zelżeje choć odrobinę, naleję wody do miski z ziemią i postawię ją na parapecie, tak żeby łapała ostatnie światło. I poczekam. Najpierw drobny ruch powietrza od okna. Potem zapach mokrej ziemi, jakby była wczesna wiosna. Potem chłód, choć termometr ani drgnie.

 

Oczywiście, że mogę włączyć klimatyzację. I będzie mi od niej chłodniej niż od miski. Ale od którego z nich lepiej nauczę się uważności?Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

 

Źródła

 

1. Haruo Shirane, „Japan and the Culture of the Four Seasons: Nature, Literature, and the Arts”, 2012.

2. Mikołaj Melanowicz, „Historia literatury japońskiej”, PWN, 2012.

3. 松尾芭蕉『おくのほそ道』萩原恭男校注、岩波文庫、1979.

4. きごさい歳時記(季語と歳時記の会編、ネット歳時記)– hasła 涼し・夕涼み・打ち水.

5. 『蕪村句集』『一茶 七番日記』『子規句集』.Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

Szklany dzwonek, złota rybka, skrobany lód i jeden wiersz. Jak dawna Japonia komponowała chłód z dźwięku, barwy i słowa, zanim wynaleziono klimatyzację.

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!