

Tak wyglądała ulga w Japonii, zanim pojawił się prąd, lód z wytwórni i wentylator, a lato bywało parne i ciężkie, ze skwarem ciągnącym się tygodniami. Chłodu się tam nie mierzyło. Chłód się komponowało. Ze szklanego dzwonka drżącego pod okapem na wietrze, ze złotej rybki krążącej w przezroczystej bańce, z zielonej gazy moskitiery sprawiającej, że człowiek w pokoju czuł się, jakby siedział na dnie zielonej sadzawki, z jednego trafnie postawionego, poetycznego zdania. Samo słowo zresztą nosi w sobie wodę: 涼しさ, suzushisa, chłodność. W znaku 涼 po lewej płyną trzy krople, 氵, a końcówka さ zmienia przymiotnik chłodny w rzecz samą w sobie, w stan, w jakość.
Chłód dawało się więc mieć nie tylko na skórze, ale i w oku, w uchu, w jednym zdaniu. Ochłoda bywa nie temperaturą, lecz dziełem, a piękno bywa techniką przetrwania upałów.
A piszę to w samym środku upałów przełomu lipca i czerwca w Polsce, gdy powietrze drży nad miejskim asfaltem, a kolejne noce nie przynoszą oddechu mimo pootwieranych okien. Wentylator tylko przepycha to samo ciepłe powietrze z kąta w kąt. Są jednak i dawne, japońskie sposoby na ulgę, choć – jak to często z Japonią bywa – wymagają od nas nieco uważności i subtelności. Pójdziemy więc za pomysłowością, która z gorąca zrobiła grę dla zmysłów. Po drodze będzie dużo poezji, bo i język potrafi chłodzić: od pieśni sprzed dwunastu wieków po mistrzów hokku wiersz okazał się przodkiem klimatyzacji. A na końcu wrócimy do cebrzyka. Bo chłód, o którym tu mowa, nie czeka na lepszą pogodę. Czeka tylko na uwagę.

家の作りやうは、夏をむねとすべし
(ie no tsukuriyō wa, natsu o mune to su beshi)
„dom należy budować z myślą o lecie”
Zimą, dowodził dalej, da się zamieszkać byle gdzie, bo zimno odgoni się ubraniem i ogniem; ale upału w źle pomyślanym domu nie sposób znieść. Już to jest ciekawe: że za najtrudniejszą do okiełznania porę roku uznano nie mróz, lecz skwar.
Najciekawsze jest jednak w tym fragmencie zdanie o wodzie.
深き水は、涼しげなし。浅くて流れたる、遥かに涼し。
(fukaki mizu wa suzushige nashi. asakute nagaretaru, haruka ni suzushi)
„woda głęboka nie wygląda chłodno, płytka i bieżąca jest o niebo chłodniejsza.”


Wokół tego jednego słowa narósł drobny, czuły świat. Do każdej pory dnia można było dokleić chłód i zrobić z tego osobne pojęcie: asasuzu (朝涼), chłód poranka, yūsuzumi (夕涼み), wieczorne wychodzenie na chłód, suzukaze (涼風), chłodny powiew. Język rozdrabniał doznanie na coraz cieńsze plasterki, bo im więcej masz słów na chłód, tym więcej chłodu potrafisz zauważyć. A jak już ustaliliśmy – to chłodu szukano w nieznośnym zaduchu upalnego lata. Bashō ujął całą tę naukę w trzech wersach, w drodze przez północ kraju (o „Oku no hosomichi” więcej tu: Wąska ścieżka, szeroki oddech. Na północ — w głąb kraju i siebie — z mistrzem Bashō):
このあたり目に見ゆるものは皆涼し
(kono atari me ni miyuru mono wa mina suzushi)
„Tutaj wszystko,
na co spojrzy oko,
jest chłodne”
– Matsuo Bashō, „Oi nikki”
Nie powietrze jest tu chłodne i nie woda. Chłodne jest to, na co pada wzrok. Wystarczy spojrzeć inaczej, a rozgrzany świat stygnie. Brzmi to jak pociecha dla ubogich i poniekąd nią jest. Ale jest też precyzyjnym opisem techniki, którą za chwilę rozłożymy na części: wodę, dźwięk, kolor, cień.

Pod koniec XII wieku wędrowny mnich Saigyō przystanął przy drodze, w cieniu wierzby, z sączącym się obok źródłem. Był poetą i włóczęgą, jednym z tych ludzi, dla których droga była domem; tym ważniejsze jest, że akurat tu się zatrzymał.
道のべに清水流るる柳かげ しばしとてこそ立ちどまりつれ
(michinobe ni shimizu nagaruru yanagikage / shibashi tote koso tachidomaritsure)
Przy drodze,
w cieniu wierzby,
gdzie płynie czysta woda -
„tylko na chwilę”,
pomyślałem, i stanąłem
– Saigyō, „Shin kokin wakashū”

Pięćset lat później Bashō, dla którego Saigyō był poetyckim mistrzem, odszukał na północy kraju to owiane legendą miejsce, w Ashino w prowincji Nasu. Stał tam pod podobną wierzbą wiosną 1689 roku, w trakcie wędrówki opisanej potem w „Oku no hosomichi”, i napisał:
田一枚植ゑて立ち去る柳かな
(ta ichimai uete tachisaru yanagi kana)
„Całe poletko ryżu
zasadzone –
odchodzę spod wierzby”
– Matsuo Bashō, „Oku no hosomichi”

Bywał i chłód zwyczajniejszy, cielesny. Buson, malarz i poeta, w latach pięćdziesiątych XVIII wieku mieszkał w nadmorskiej prowincji Tango. Stamtąd pochodzi jego najjaśniejszy letni wiersz, z dopiskiem, że przed poetą płynęła wąska, bystra rzeczka:
夏河を越すうれしさよ手に草履
(natsukawa o kosu ureshisa yo te ni zōri)
„Co za radość –
brnąć w bród przez letnią rzekę,
słomiane sandały w garści”
– Yosa Buson, „Buson kushū”
Zdjął sandały, wziął je do ręki, wszedł boso. Zimna woda chłodzi skórę, piasek dna masuje stopy, chlupot. Na sekundę dorosły poeta jest znów dzieckiem przeprawiającym się przez strumień dla samej przyjemności przeprawy. To rzadki w tej opowieści moment, gdy chłód jest naprawdę chłodem, a nie jego obrazem.

Dziś wiemy, że działa tu parowanie: wsiąkając i odparowując, woda zabiera ciepło, a zmierzony spadek temperatury sięga jednego, dwóch stopni. Mieszkańcy Edo nie znali pojęcia ciepła parowania, znali za to skórę i nos, a te mówiły im dokładnie tyle, ile trzeba. Kikaku, najzdolniejszy z uczniów Bashō, zostawił obrazek hojności tego gestu:
水うてや蝉も雀もぬるる程
(mizu ute ya semi mo suzume mo nururu hodo)
„Chluśnij wodą –
tyle, żeby zmokły
i cykady, i wróble”
– Takarai Kikaku

Woda była odpowiedzią na upał, odkąd w ogóle zaczęto te odpowiedzi zapisywać. W „Man'yōshū”, najstarszej antologii japońskiej poezji z VIII wieku, gdy lato gęstniało nocą, a zarośnięta droga ginęła w ciemności, padała taka rada:
夏の夜は道たづたづし船に乗り川の瀬ごとに棹さし上れ
(natsu no yo wa michi tadutadushi fune ni nori / kawa no se goto ni sao sashi nobore)
„Letnią nocą
droga niepewna –
wsiądźmy w łódź
i suńmy w górę,
bród za brodem”
– „Man'yōshū”, ks. XVIII,
przekaz Tanabe no Fukimaro
Autorstwo tego wiersza nie jest pewne; przekazał go Tanabe no Fukimaro, a komentatorzy spierają się, czy nie ułożył go w czyimś imieniu. Pewne jest co innego: już dwanaście wieków temu, w duszną noc, ludzie szli ku wodzie. Rzeka była drogą przez upał, chłodniejszą i jaśniejszą niż czarny ląd.D
Powiedzieliśmy, że chłód bywa widziany. Bywa też słyszany, najzupełniej dosłownie, i to słuch okazał się tu zmysłem zaskakująco czułym.
Buson znów, tym razem o zmierzchu, przy świątynnym dzwonie:
涼しさや鐘をはなるるかねの音
(suzushisa ya kane o hanaruru kane no oto)
„Chłód –
dźwięk dzwonu
odrywa się od spiżu”
– Yosa Buson, „Buson kushū”
Cały wiersz mieści się w jednej obserwacji: jest moment, w którym dźwięk przestaje być spiżem, a staje się powietrzem. Brzęk odrywa się od ciężkiego, rozgrzanego słońcem metalu i odpływa w wieczór, coraz cieńszy, coraz bardziej rozrzedzony. I to właśnie ten dźwięk w locie, oderwany od źródła, niesie chłód. Słyszysz, jak gorące staje się chłodnym.
Wiatr robił to samo z liśćmi. Fujiwara no Ietaka, jeden z największych poetów przełomu XII i XIII wieku, napisał w 1229 roku, na zamówienie do malowidła na parawanie, wiersz później włączony do słynnej antologii „stu poetów”:
風そよぐならの小川の夕暮はみそぎぞ夏のしるしなりける
(kaze soyogu nara no ogawa no yūgure wa / misogi zo natsu no shirushi narikeru)
„Wiatr szeleści
w dębach nad strumykiem;
o zmierzchu już jesień –
że to wciąż lato, mówi tylko
obrzęd obmycia w wodzie”
– Fujiwara no Ietaka, „Shinchokusen wakashū”


Wieczorny chłód miał też stronę ciemniejszą. Issa, poeta biedy i samotności, zostawił obrazek, który studzi inaczej niż wszystkie poprzednie:
大の字に寝て涼しさを淋しさよ
(dai no ji ni nete suzushisa o sabishisa yo)
„Leżę rozłożony na krzyż –
chłód,
a w tym chłodzie samotność”
– Kobayashi Issa, „Shichiban nikki”
Znak 大 (dai), „wielki”, wygląda jak człowiek z rozrzuconymi rękami i nogami; „leżeć w kształcie znaku dai” znaczy leżeć na wznak, „rozwalony”, zajmując całą podłogę. Ten sam wieczorny chłód, który gdzie indziej zbiera rodziny na ganku, tu zostawia jednego człowieka sam na sam z własnym ciałem i pustym domem. Ulga i pustka są nie do odróżnienia. Chłód okazuje się temperaturą samotności.
Oko studzi się nie tylko widokiem wody. Studzi się też barwą i przezroczystością, a na to dawna Japonia miała cały osobny arsenał.


Najpiękniej widać to po złotej rybce. Sprzedawca wkładał ją do kingyodama (金魚玉), okrągłej szklanej bańki, którą wieszano potem pod okapem. Pływająca w niej rybka była drobnym, ruchomym chłodem dla patrzącego, zawieszoną w powietrzu kroplą wody z czerwoną czy żółtą plamką w środku. Tej samej logice służyły warzywa i arbuzy studzone w cebrach z wodą oraz miski z wodą stawiane po prostu po to, żeby było na co popatrzeć. Chłód komponowano dla oka równie starannie jak potrawę dla podniebienia.
Skrobany lód w nowej misie
Arystokratycznego przodka tego wszystkiego znajdujemy znacznie wcześniej, około roku 1000, u Sei Shōnagon. W „Makura no sōshi” prowadzi ona listę rzeczy wytwornych, atenaru mono (あてなるもの), i wśród nich umieszcza taki obraz:
削り氷にあまづら入れて、新しき鋺に入れたる
(kezurihi ni amazura irete, atarashiki kanamari ni iretaru)
„Skrobany lód polany słodkim syropem amazura, podany w nowym metalowym naczyniu”
– Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”
To najstarszy znany w Japonii zapis o skrobanym lodzie, daleki przodek dzisiejszego kakigōri (かき氷). Żeby zrozumieć, czemu Sei Shōnagon (o której więcej piszę tu: Moja genialna i złośliwa nauczycielka i przyjaciółka: Sei Shōnagon i uważność z pazurem) uznała to za rzecz wytworną, trzeba wiedzieć, ile kosztował latem lód. Wycinano go zimą i przechowywano przez całe gorąco w himuro (氷室), dołach kopanych w zacienionym zboczu, wyściełanych trawą i trzciną, przykrywanych warstwami izolacji. Lód był dobrem nielicznych, amazura (甘葛), syrop wygotowywany z pnącza, też. Większość ludzi przez całe życie nie zobaczyła latem ani okrucha lodu. Dlatego cały urok tego obrazka leży nie w smaku, o którym Sei Shōnagon nawet nie wspomina, lecz w kompozycji: półprzezroczysty lód, złota nić syropu, nowa metalowa misa „pocąca się” chłodem, perlista od skroplonej pary. To zachowana z zimy bryłka mrozu, oprawiona jak klejnot. Piękno jest tu wprost uosobieniem chłodu.
Na koniec cień, choć właściwie od cienia wszystko się zaczyna, bo to on jest pierwszą i najtańszą formą chłodu.
Sudare i zielony świat moskitiery
Dom bronił się przed słońcem zasłonami z trzciny i bambusa. Sudare (簾), cienkie plecione rolety, wieszano pod okapem; większe maty yoshizu (葭簀) opierano o ścianę. Jedne i drugie odcinały słońce, a przepuszczały wiatr, więc w izbie było ciemniej, ruchliwiej i chłodniej naraz. Latem rozwieszano też kaya (蚊帳), moskitierę z rzadkiej konopnej gazy; jej zielonkawa siatka zamieniała pokój w miękki, podwodny świat, w którym spało się jak na dnie sadzawki (to porównanie z jednego z dawnych wierszy, niestety nie mogę sobie przypomnieć skąd). A nad tym wszystkim cień bambusa, zielone światło przesiane przez liście, chłód wstający z gęstego bambusowego zagajnika nawet w samo południe.
Wróćmy w tym miejscu do Kenkō i jego zasady, że dom buduje się z myślą o lecie (oczywiście wątpliwe jest, by ta zasada obowiązywała na północy, w yukiguni – raczej dotyczy południa i zachodu Japonii). Głębokie okapy rzucały cień na ściany, rozsuwane drzwi otwierały wnętrze na wylot, engawa pośredniczyła między cieniem a ogrodem, a przeciąg ciągnął przez cały dom. Edo było miastem na tyle bezpiecznym, że można było spać przy otwartych drzwiach; jedynym wrogiem nocy był komar, stąd moskitiera i kayaribi (蚊遣火), dymne kadzidło odstraszające owady. Cały dom był właściwie jednym narzędziem chłodzącym, maszyną do przeciągania powietrza i rzucania cienia, zbudowaną wokół jednej, świadomej decyzji: zimno można znosić, upał trzeba zwalczać.
Na sam koniec wiersz najmłodszy w dzisiejszym eseju. Masaoka Shiki, reformator haiku z przełomu XIX i XX wieku, ostatnie lata spędził przykuty do łóżka, umierając powoli na gruźlicę. Tym ostrzej widział drobiazgi tuż przed oczami:
涼しさや松這ひ上る雨の蟹
(suzushisa ya matsu hai noboru ame no kani)
„Chłód –
po pniu sosny pełznie w górę
krab, w deszczu”
– Masaoka Shiki, „Shiki kushū”
Po deszczu, po mokrej, pociemniałej korze powoli wspina się mały krab. To chłód odczuwany wzrokiem: ciemna kora, zielony cień, kroplista wilgoć, niespieszny ruch. Cały chłód mieści się w tym jednym, uważnie obejrzanym obrazku. Shiki, któremu zostawało coraz mniej świata do oglądania, wiedział lepiej niż ktokolwiek, że chłód robi się z tego, co akurat jest pod ręką, i z uwagi, jaką się temu poświęci.

My też mamy wodę. Mamy okno, które wieczorem otwiera się na chłodniejsze powietrze, mamy jakiś cień, mamy coś błękitnego i przezroczystego, mamy dźwięk, jeśli zechcemy go usłyszeć. Cała ta dawna nauka sprowadza się do jednego: że uważność na drobiazg, na kroplę, na barwę, na to, jak światło łamie się na bieżącej wodzie, sama w sobie jest formą ulgi. Że piękno bywało techniką przetrwania i wciąż nią może być.
Więc dziś wieczorem, gdy upał zelżeje choć odrobinę, naleję wody do miski z ziemią i postawię ją na parapecie, tak żeby łapała ostatnie światło. I poczekam. Najpierw drobny ruch powietrza od okna. Potem zapach mokrej ziemi, jakby była wczesna wiosna. Potem chłód, choć termometr ani drgnie.
Oczywiście, że mogę włączyć klimatyzację. I będzie mi od niej chłodniej niż od miski. Ale od którego z nich lepiej nauczę się uważności?
Źródła
1. Haruo Shirane, „Japan and the Culture of the Four Seasons: Nature, Literature, and the Arts”, 2012.
2. Mikołaj Melanowicz, „Historia literatury japońskiej”, PWN, 2012.
3. 松尾芭蕉『おくのほそ道』萩原恭男校注、岩波文庫、1979.
4. きごさい歳時記(季語と歳時記の会編、ネット歳時記)– hasła 涼し・夕涼み・打ち水.
>> PODOBNE ARTYKUŁY:
72 japońskie pory roku cz. 1 – wiosna i lato w kalendarzu subtelnej uważności
Każdy podmuch ma twarz – wiatr w japońskiej poezji nosi imię, intencje i uczucia
Deszcz jako stan umysłu w japońskiej sztuce ukiyo-e
Niebieska Japonia – jak indygo 藍 (ai) zabarwiło Edo i stało się kolorem pracy, czystości i harmonii
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!