

Towarzyszyć będziemy nie byle komu, bo Sei Shōnagon, damie po trzydziestce, z językiem ostrzejszym niż grot strzały. Jest córką Kiyohary no Motosuke, jednego z najsłynniejszych poetów epoki, i nosi to nazwisko jak o jedną warstwę jedwabiu za dużo: grzeje, ale uwiera. Wiersze kocha i boi się ich jak egzaminu zdawanego przy wszystkich. Kocha też swoją cesarzową, 21-letnią Teishi, w niełasce od śmierci ojca, i nawet w środku najlepszej zabawy myśli o niej. Kiedy ptaki wreszcie się rozśpiewały, zanotowała:
げにぞかしがましと思ふばかりに鳴きあひたるほととぎすの声を、くちをしう御前に聞こしめさせず、さばかり慕ひつる人々を、と思ふ。
„Hototogisu darły się jeden przez drugiego, naprawdę aż za głośno, a mnie było tylko żal, że nie słyszy tego Jej Wysokość ani te, co tak bardzo chciały z nami jechać.”
Po imprezie padnie pytanie cesarzowej: 「さていづら、歌は」„No i gdzie te wiersze?”. Sei odpowie na nie dopiero po 2 dniach wyznaniem tak szczerym i tak zręcznie rozegranym, że badacze do dziś się spierają, czy mówiła serio, czy grała. Potem przyjdzie noc bez snu, wiersz ułożony dla jednej czytelniczki i zeszyt zaczęty od żartu o poduszce – zeszyt, który sprawił lata temu, że ja sam zacząłem czytać japońską literaturę, a Sei stała się moją największą nauczycielką. Zobaczmy, jak się bawiły dworskie poetki na wyjeździe ponad tysiąc lat temu w Japonii czasów Heian.
Sei, moja genialna i złośliwa przyjaciółka, być może główny powód w całym moim życiu, dla którego lata temu zwróciłem swoją uwagę na japońską literaturę (pisałem o niej tu: Moja genialna i złośliwa nauczycielka i przyjaciółka: Sei Shōnagon i uważność z pazurem), mówiła o tym ptaku tak, jak mówi się o kimś, kogo się kocha, ale komu się nie ufa. W katalogu ptaków, jednym z tych spisów, co wypełniają pół jej notatnika, zanotowała:
ほととぎすは、なほさらにいふべきかたなし。いつしかしたり顔にも聞こえたるに、卯の花、花橘などにやどりをして、はたかくれたるも、ねたげなる心ばへなり。五月雨のみじかき夜に寝覚をして、いかで人よりさきに聞かむと待たれて、夜ふかくうちいでたる声の、らうらうじう愛敬づきたる、いみじう心あくがれ、せむかたなし。六月になりぬれば、音もせずなりぬる、すべていふもおろかなり。
„O hototogisu nie ma już co mówić. Ledwie przyleci, słychać go z miną, jakby był z siebie bardzo zadowolony, a potem chowa się w kwiatach unohana i tachibany, i to chowanie się też jest na złość. W krótkie noce pory deszczowej budzisz się i czekasz, byle usłyszeć go przed innymi, a gdy wreszcie, głęboko w nocy, odezwie się tym swoim wyrobionym, ujmującym głosem, serce wyrywa się z piersi i nie ma na to rady. W szóstym miesiącu milknie zupełnie. Cokolwiek by o nim powiedzieć, będzie za mało.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 41 (katalog ptaków)

Wyprawa wzięła się zresztą z nudów: trwał miesiąc postu, od 1. dnia padało i nic się nie działo.
つれづれなるを、「ほととぎすの声たづねに行かばや」と言ふを、我も我もと出で立つ。賀茂の奥に、なにさきとかや、たなばたの渡る橋にはあらで、にくき名ぞ聞こえし、「そのわたりになむほととぎす鳴く」と人の言へば、「それはひぐらしなり」と言ふ人もあり。
„Nudziłyśmy się, więc gdy któraś rzuciła: »Pojedźmy posłuchać hototogisu!«, wszystkie zaczęły się szykować: »Ja też! I ja!«. Za Kamo jest jakieś coś-tam-saki, nie most, którym przechodzi Tkaczka na spotkanie z ukochanym, tylko jakaś nienawistna nazwa. Ktoś mówił, że tam właśnie śpiewają hototogisu, a ktoś inny, że to tylko cykady.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99

Ktoś w pałacu czekał na te wiersze także z mniej zabawnego powodu. Cesarzowa Teishi mieszkała wtedy nie w pałacu kobiet, lecz w 職御曹司 (shiki no mizōshi), budynku urzędu własnego dworu, na uboczu, daleko od komnat cesarza. Jej ojciec, wszechwładny regent Michitaka, zmarł 3 lata wcześniej, a rok później jej bracia poszli na wygnanie, oskarżeni między innymi o to, że ich ludzie ostrzelali z łuku orszak byłego cesarza. Podczas przeszukania jej rezydencji, gdy urzędnicy kebiishi, stołecznej straży, szukali tam jej starszego brata Korechiki, Teishi sama obcięła sobie włosy, co uznano za odejście od spraw świata doczesnego. Jesienią zmarła jej matka. Cesarz Ichijō kochał ją nadal i sprowadził z powrotem, ale na dworze rósł w siłę jej stryj Michinaga, ojciec dziewczynki, która niespełna półtora roku później weszła do pałacu jako małżonka cesarza. Salon Teishi, do niedawna najbłyskotliwsze miejsce w stolicy, musiał teraz dowodzić, że jeszcze dycha. Dowodzono tego wierszami, a te krążyły po pałacu i wracały do cesarzowej jako plotka o jej damach.

Dom należał do Takashiny no Akinobu, brata zmarłej matki cesarzowej i urzędnika jej dworu. Wiejski był z premedytacją. Sei pisze, że urządzono go skromnie, z przesuwanymi ścianami malowanymi w konie, parawanami z plecionki i zasłonami z jeżogłówki, naumyślnie na wzór dawnych czasów. Ptaki darły się nad nim tak, jakby ktoś je do tego wynajął. Sei żałowała, że cesarzowa tego nie słyszy, i żal jej było tych, co zostały w pałacu, choć tak bardzo chciały jechać.
Gospodarz wiedział, czego oczekują goście z miasta.
「所につけては、かかることをなむ見るべき」とて、稲といふものを取り出でて、若き下衆どもの、きたなげならぬ、そのわたりの家の娘など、ひきゐて来て、五六人してこかせ、また、見も知らぬくるべくもの、二人して引かせて、歌うたはせなどするを、めづらしくて笑ふ。
„»W takim miejscu trzeba zobaczyć takie rzeczy« – i kazał wynieść rzecz zwaną ryżem. Przyprowadzono młode dziewczęta ze służby, wcale nie brudne, i córki z okolicznych domów. Pięć, sześć z nich młóciło kłosy, a dwóm innym kazano kręcić jakąś nieznaną nam wirującą rzecz i przy tym śpiewać. Śmiałyśmy się, bo wszystko było dla nas nowe.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99


ほととぎすの歌よまむとしつる、まぎれぬ。
„Miałyśmy ułożyć wiersz o hototogisu, ale gdzieś się rozmył.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99
Potem przyszedł poczęstunek. Pędy paproci proszę zapamiętać, jeszcze wrócą.
唐絵にかきたる懸盤して、ものくはせたるを、見入るる人もなければ、家のあるじ、「いとひなびたり。かかる所に来ぬる人は、ようせずは、あるじ逃げぬばかりなど、責め出だしてこそまゐるべけれ。むげにかくては、その人ならず」と言ひて、とりはやし、「この下蕨は、手づから摘みつる」など言へば、「いかでか、さ、女官などのやうに、着き並みてはあらむ」など笑へば、「さらば、取りおろして。例のはひぶしにならはせ給へる御前たちなれば」とて、まかなひ騒ぐほどに、「雨降りぬ」と言へば、急ぎて車に乗るに、「さて、この歌は、ここにてこそよまめ」など言へば、「さはれ、道にても」など言ひて、みな乗りぬ。
„Jedzenie podano na tackach na nóżkach, malowanych w chińskie wzory, ale nikt nawet nie spojrzał do misek. Gospodarz zaczął nas namawiać: »Wszystko tu po wiejsku, prawda. Ale kto zajeżdża w takie miejsce, ten zwykle tak domaga się jedzenia, że gospodarz o mało nie ucieka z domu. Tak się tu je! Jeśli będziecie tylko siedzieć, to żadni z was goście«. I krzątając się, dodał z dumą: »A te pędy paproci zbierałem własnoręcznie«. »Mamy siedzieć rządkiem przy stolikach jak jakieś urzędniczki niższej rangi?« – śmiałyśmy się. »To zdejmijcie tacki na podłogę. Przecież panie przywykły jeść na leżąco«. Kiedy tak się uwijał, ktoś zawołał, że pada, i pobiegłyśmy do wozu. »A wiersz? Trzeba go ułożyć tutaj« – przypomniała któraś. »Eee, ułożymy po drodze« – i wsiadłyśmy wszystkie.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99


Sei znała też drugą twarz tego ptaka. W innym miejscu notatnika opisuje drogę do Kamo w porze sadzenia ryżu: kobiety w nowych kapeluszach płaskich jak tace stoją gromadą na polu, zginają się wpół i cofają krok za krokiem, a przy tym śpiewają, i to o hototogisu, całkiem bez szacunku.
ほととぎす、おれ、かやつよ。おれ鳴きてこそ、我は田植うれ
(Hototogisu, ore, kayatsu yo / ore nakite koso / ware wa ta uure)
„Hototogisu, ty, ty łobuzie,
to przez twoje śpiewanie
muszę sadzić ryż.”
- pieśń kobiet sadzących ryż w zapisie Sei Shōnagon,
„Makura no sōshi”, dan 226, ok. 1000


卯の花のいみじう咲きたるを折りて、車の簾、かたはらなどにさしあまりて、おそひ、むねなどに、長き枝を葺きたるやうにさしたれば、ただ卯の花の垣根を牛にかけたるぞと見ゆる。供なる男どももいみじう笑ひつつ、「ここまだし、ここまだし」とさしあへり。
„Narwałyśmy kwitnących gałęzi i powtykałyśmy je w zasłony i boki wozu, a długie kładłyśmy na dach, jakbyśmy go nimi kryły, aż wóz wyglądał jak żywopłot z unohana zaprzężony do wołu. Służący pokładali się ze śmiechu i dokładali gałązki: »Tu pusto! I tu jeszcze pusto!«.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99
Z wozu zrobiło się dzieło, a dzieło potrzebuje widzów. Wybór padł na młodego szambelana, Fujiwarę no Kiminobu, i od tej chwili scena toczy się w tempie niemego kina. Sashinuki to szerokie spodnie dworskiego stroju, ściągane w kostkach.
人もあはなむと思ふに、さらにあやしき法師、下衆の言ふかひなきのみ、たまさかに見ゆるに……「いとかくてやまむは。この車のありさまぞ、人に語らせてこそやまめ」とて、一条殿のほどにとどめて、「侍従殿やおはします。ほととぎすの声聞きて、今なむ帰る」と言はせたる。使ひ、「『ただいままゐる。しばし、あが君』となむのたまへる。侍にまひろげておはしつる、急ぎ立ちて、指貫奉りつ」と言ふ。「待つべきにもあらず」とて走らせて、土御門ざまへやるに、いつの間にか装束きつらむ、帯は道のままに結ひて、「しばし、しばし」と追ひ来る、供に侍三四人ばかり、ものもはかで走るめり。「とくやれ」と、いとどいそがして、土御門に行き着きぬるにぞ、あへぎまどひておはして、この車のさまをいみじう笑ひ給ふ。「うつつの人の乗りたるとなむ、さらに見えぬ。なほ下りて見よ」など笑ひ給へば、供に走りつる人、ともに興じ笑ふ。「歌はいかが。それ聞かむ」とのたまへば、「いま御前に御覧ぜさせてのちこそ」など言ふほどに、雨まことに降りぬ。

- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99

Aleja Ichijō widziała już mężczyznę z tej rodziny w opałach, tyle że tamten stał po drugiej stronie żartu. Według „Konjaku monogatari” ojciec Sei, Kiyohara no Motosuke, jechał nią jako wysłannik na święto Kamo, gdy koń się potknął, a poeta zleciał głową w dół. Spadła czapka, zalśniła łysina, młodzi dworzanie w powozach pokładali się ze śmiechu, a Motosuke wstał i wyłożył im punkt po punkcie, dlaczego nie ma w tym nic śmiesznego. Autor opowieści kończy tak:
此の元輔は、馴者の、物可咲く云て、人咲はするを役と為る翁にてなむ有ければ、此も面無く云ふ也けりとなむ語り伝へたるとや。
„Ten Motosuke był starcem obytym, a jego rolą było mówić zabawne rzeczy i rozśmieszać ludzi, dlatego i tym razem gadał bez cienia wstydu. Tak to sobie opowiadają.”
- autor nieznany, „Konjaku monogatari”,
1. poł. XII w., ks. 28, opowieść 6

Barasch, Zauberman i Diehl pokazali w 2018 roku w 5 badaniach, że kto fotografuje pomnik Rocky'ego albo własne święta z myślą o pokazaniu zdjęć innym, bawi się gorzej, bo w środku przeżycia myśli, jak wypadnie w cudzych oczach, chyba że zdjęcia trafią do 10 bliskich przyjaciół, a nie do 10 znajomych. Damy Teishi zamieniły więc tylko jury: dworzan, co zważą wiersze i porównają, na przyjaciela, który pobiegnie za nimi z niezawiązanym pasem.

「さて、いづら、歌は」と問はせ給へば、かうかうと啓すれば、「くちをしのことや。上人などの聞かむに、いかでか、つゆをかしきことなくてはあらむ。その聞きつらむ所にて、きとこそはよまましか。あまり儀式定めつらむこそあやしけれ。ここにてもよめ。いといふかひなし」などのたまはすれば、げにと思ふに、いとわびしきを……
„»No i gdzie te wiersze?« – zapytała. Opowiedziałyśmy, jak było. »Szkoda. Co powiedzą dworzanie, kiedy usłyszą, że nie było nic ciekawego? Trzeba było ułożyć od razu, tam, gdzie słyszałyście. Zrobiłyście z tego za dużo ceremonii i to jest dziwne. Ułóżcie tutaj. Naprawdę, szkoda słów«. Przyznałam jej rację i zrobiło mi się podle…”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99

U Lindy Henkel studenci fotografujący na polecenie eksponaty w muzeum zapamiętali je gorzej od oglądanych bez aparatu, a u Barasch fotografujący z własnej woli pamiętali lepiej. Efekty są małe, ale kierunek się powtarza: dokumentowanie na polecenie i z ochoty to dwie różne czynności, choć ręka robi w nich to samo.
Salon Teishi był zresztą salą egzaminacyjną. Kiedyś cesarzowa rozdała damom białe arkusze i kazała każdej wpisać pierwszy stary wiersz, jaki przyjdzie jej do głowy.
「とくとく。ただ思ひまはさで、難波津もなにも、ふとおぼえむことを」と責めさせ給ふに、などさは臆せしにか、すべて面さへ赤みてぞ思ひ乱るるや。
„»Szybko, szybko. Bez namysłu, choćby Naniwazu, cokolwiek wam przyjdzie do głowy« – ponaglała. Czemu się tak wystraszyłam? Zaczerwieniłam się cała i w głowie miałam zamęt.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 23

Wiersz zresztą przyszedł, tyle że cudzy. Kiminobu przysłał swój na papierze w kolorze unohana, przywiązany do gałązki z wozu, a Sei pisze tylko: „Tego wiersza nie pamiętam”. Królowa szczegółu, pamiętająca malunki na tackach, zapomniała jedyny wiersz tego dnia. W linii rękopisów nazwanej od poety-mnicha Nōina, nōinbon, wiersz jest, ale japońska literaturoznawczyni Isoyama Naoko uważa, że to późniejszy dopisek: kopiści nie znieśli dziury i ją zapełnili. Cesarzowa dała nawet pokrywkę własnego przybornika na papier, ale Sei i Saishō, jedna z najbardziej wykształconych dam dworu, przerzucały się: „Ty napisz”. „Nie, ty”. Potem zagrzmiało, wszystkie w panice zasuwały kraty, a po burzy przyszli z wyrazami troski dygnitarze i odpowiedź przepadła.
なほ、このことに宿世なき日なめりと屈じて……「今もなどか、その行きたりし限りの人どもにて言はざらむ。されど、させじと思ふにこそ」と、ものしげなる御けしきなるも、いとをかし。されど、「いまはすさまじうなりにて侍るなり」と申す。「すさまじかべきことか、いな」とのたまはせしかど、さてやみにき。
„Widać to dzień, w którym nie jest nam pisane układać wierszy, pomyślałam przybita. (…) »Przecież i teraz mogłybyście ułożyć razem, wy cztery, co tam byłyście. Po prostu nie chcecie« – Jej Wysokość była niezadowolona, co też miało swój urok. »Już zwietrzało« – odpowiedziałam. »Zwietrzało? Też coś!« – rzekła, ale na tym się skończyło.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99
Mniej więcej 2 dni później Saishō zapytała Sei, jak tam paprotki, co Akinobu je niby sam zbierał. Cesarzowa usłyszała i roześmiała się: „Też mi wspomnienie!”.
Potem napisała na pierwszej lepszej kartce dolną połowę wiersza i kazała Sei dopisać górną, jak w renga, wierszu łańcuchowym układanym we dwoje.
郭公たづねて聞きし声よりも下蕨こそ恋しかりけれ
(Hototogisu / tazunete kikishi / koe yori mo / shitawarabi koso / koishikarikere)
„Bardziej niż za głosem
hototogisu, którego szukałyśmy
i który słyszałyśmy,
tęsknię dziś
za pędami paproci.”
- Sei Shōnagon (wersy 1–3) i cesarzowa Teishi (wersy 4–5),
„Makura no sōshi”, dan 99, 998
Cesarzowa przeczytała i parsknęła śmiechem.
「いみじう受け張りけり。かうだに、いかでほととぎすのことをかけつらむ」とて笑はせ給ふ……
„»Ależ bezczelna! Skoro już, to po co w ogóle wspominasz hototogisu?« – śmiała się Jej Wysokość.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99

Trochę zawstydzona, odpowiedziała całkiem serio:
「何か。この歌、よみ侍らじとなむ思ひ侍るを。ものの折など人のよみ侍らむにも、『よめ』など仰せられば、えさぶらふまじき心地なむし侍る。いといかがは、文字の数知らず、春は冬の歌、秋は梅の花の歌などをよむやうは侍らむ。されど、歌よむと言はれし末々は、少し人よりまさりて、『その折の歌は、これこそありけれ。さは言へど、それが子なれば』など言はればこそ、かひある心地もし侍らめ。つゆ取り分きたる方もなくて、さすがに歌がましう、我はと思へるさまに、最初によみ出で侍らむ、亡き人のためにもいとほしう侍る」
„Ależ skąd. Postanowiłam w ogóle nie układać wierszy. Gdyby przy jakiejś okazji, kiedy wszyscy piszą, Wasza Wysokość kazała mi: »Pisz«, chyba nie potrafiłabym dłużej służyć. Nie chodzi o to, że nie wiem, ile ma być sylab, albo że wiosną ułożę wiersz o zimie, a jesienią o kwitnącej śliwie. Ale potomkowie tych, o których mówiono, że są poetami, powinni pisać choć trochę lepiej od innych, żeby ludzie mówili: »Z tamtej okazji najlepszy był ten wiersz, no cóż, w końcu to córka tamtego«. Wtedy miałoby to jakiś sens. A jeśli nie mam w sobie nic szczególnego, a mimo to będę się wyrywać pierwsza, udając poetkę, z miną, jakbym była kimś, to byłoby przykro ze względu na zmarłego.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99

春は惜し時鳥はた聞かまほし思ひわづらふしづ心かな
(Haru wa oshi / hototogisu hata / kikamahoshi / omoiwazurau / shizugokoro kana)
„Żal mi wiosny,
a przecież tak chcę usłyszeć
hototogisu –
szarpie się między jednym a drugim
moje spokojne serce.”
- Kiyohara no Motosuke, „Shūishū”,
ks. 16, nr 1066, 2. poł. X w.

Pierwsza to córka, na której ciąży nazwisko. Według modelu podtrzymywania samooceny Abrahama Tessera sukces bliskiej osoby grzeje, póki dotyczy dziedziny nam obojętnej, a parzy, gdy wchodzi na nasze terytorium, i wtedy odsuwamy się od tej osoby albo od tej dziedziny. W biografiach wybitnych naukowców Tesser zauważył, że im bliżej zawód syna leżał zawodu ojca, tym chłodniejsza była ich relacja; to tylko korelacja, a solidnych badań nad dziećmi sławnych rodziców brak. Sei zrobiła to, co model przewiduje: od ojca nie odeszła, ale porzuciła jego dziedzinę i zbudowała własną, z prozy, katalogów i błyskawicznej riposty.
Druga osoba w tej mowie to perfekcjonistka. Swoją filozofię uczuć Sei wyłożyła kiedyś przy cesarzowej, a gdy potem, przyłapana na ustępstwie, zaczęła się tłumaczyć, Teishi nie odpuściła.

„»Jeśli ktoś nie kocha mnie najbardziej, to po co mi to wszystko? Wolę już być znienawidzona i źle traktowana. Druga czy trzecia – za nic, choćbym miała umrzeć. Będę pierwsza«. (…) »To zależy od człowieka« – odpowiedziałam. »Właśnie to jest złe. Trzeba chcieć być pierwszą u pierwszego« – rzekła Jej Wysokość, i pięknie to powiedziała.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 101

Byłoby nieuczciwie zrobić z niej ofiarę ojcowskiego pomnika. Sei pisała wiersze, w domowym zbiorze ma ich około 40, a ten z „Hyakunin isshu” urodził się z żartobliwych liścików z przyjacielem, Fujiwarą no Yukinarim. Odmawiała tylko wierszy na zamówienie, do oceny i na uroczystości. Co do samej mowy, japońscy badacze się spierają. Satō Masayo widzi w niej prawdziwy kompleks na punkcie wierszy, Tsushima Tomoaki i Fujimoto występ, odegrany w duecie z cesarzową dla rozbawienia dworu, a Kurumada głos prozaiczki, której talent nie mieścił się w regułach dworskiego wiersza. Moim zdaniem rację mają wszyscy naraz. Mowa Sei to prawdziwy lęk, zagrany po mistrzowsku: kto się śmieje z własnego strachu na głos, przed cesarzową, przestaje być jego zakładnikiem, choć bać się nie przestaje.

鶯の卵の中に霍公鳥独り生まれて己が父に似ては鳴かず己が母に似ては鳴かず
(Uguisu no / kaigo no naka ni / hototogisu / hitori umarete / na ga chichi ni / nite wa nakazu / na ga haha ni / nite wa nakazu)
„Wśród jajek uguisu
wykluł się sam jeden
hototogisu.
Nie śpiewa jak ojciec,
nie śpiewa jak matka.”
- ze zbioru pieśni Takahashi no Mushimaro,
„Man'yōshū”, ks. 9, nr 1755 (fragment), VIII w.
Ten ptak nie zna głosu ojca i śpiewa własnym. Sei znała głos swojego aż za dobrze.

Wiersze Izumi Shikibu, pisze Murasaki, są rozkoszne: układa je, jak jej przyjdą na usta, z czarującą frazą, choć o dawnych wierszach i zasadach sztuki wie niewiele i nie onieśmiela. To poetka, jakiej chciała Teishi, układająca wersy od razu, tam, gdzie usłyszała. Jej dziennik otwiera wiersz ułożony na poczekaniu, o hototogisu właśnie. Niespełna rok po śmierci jej ukochanego, księcia Tametaki, jego młodszy brat przysłał jej gałązkę tachibany, pachnącej w poezji „rękawami dawnego ukochanego”. Odpowiedziała mu:
薫る香によそふるよりはほととぎす聞かばや同じ声やしたると
(Kaoru ka ni / yosouru yori wa / hototogisu / kikaba ya onaji / koe ya shitaru to)
„Zamiast szukać podobieństwa
w zapachu kwiatów,
wolałabym usłyszeć
hototogisu – czy głos
ma taki sam jak tamten.”
- Izumi Shikibu, „Izumi Shikibu nikki”,
początek dziennika, IV miesiąc 1003

Druga dama, Akazome Emon, dostaje same pochwały: nie sypie wierszami przy każdej okazji, ale cokolwiek jej znamy, nawet o drobiazgu, onieśmiela. To ideał z mowy Sei: pisać rzadko, ale tak, żeby mówiono, że to był wiersz tej okazji. Najsłynniejszy utwór Akazome napisała w imieniu siostry, której młody arystokrata obiecał wizytę i nie przyszedł. Był nim Michitaka, późniejszy ojciec Teishi.
やすらはで寝なましものをさ夜更けてかたぶくまでの月を見しかな
(Yasurawade / nenamashi mono o / sayo fukete / katabuku made no / tsuki o mishi kana)
„Trzeba było nie czekać
i po prostu zasnąć,
a ja w głęboką noc
patrzyłam na księżyc,
aż się przechylił.”
- Akazome Emon, „Goshūishū”,
nr 680, lata 70. X w.; „Hyakunin isshu”, nr 59
Na koniec Sei, i tu Murasaki komplementów już nie odmierza.
清少納言こそ、したり顔にいみじうはべりける人。さばかりさかしだち、真名書き散らしてはべるほども、よく見れば、まだいと足らぬこと多かり。かく、人に異ならむと思ひ好める人は、かならず見劣りし、行末うたてのみはべれば、艶になりぬる人は、いとすごうすずろなる折も、もののあはれにすすみ、をかしきことも見過ぐさぬほどに、おのづからさるまじくあだなるさまにもなるにはべるべし。そのあだになりぬる人の果て、いかでかはよくはべらむ。
„Sei Shōnagon to osoba okropnie zadowolona z siebie. Robi z siebie mądrą, sypie chińskimi znakami, a gdy się dobrze wczytać, braków ma mnóstwo. Kto tak bardzo chce się wyróżniać, zawsze wypadnie gorzej i źle skończy. Kto się przyzwyczai do wytworności, ten nawet w najbardziej ponurej, pustej chwili rzuca się w zachwyt i nie przepuści niczego uroczego, aż sam z tego zrobi się płytki. A jak mogłoby się dobrze skończyć życie kogoś tak płytkiego?”
- Murasaki Shikibu, „Murasaki Shikibu nikki”,
ok. 1010, część listowna

Czytam to z uciechą, bo Murasaki trafiła i chybiła jednocześnie. Diagnoza jest celna: Sei nie przepuszczała niczego, a jej notatnik to kronika tej przypadłości. Tyle że wyprawa po hototogisu opowiada o dniu, kiedy Sei akurat przepuściła: ptak darł się nad głową, a ona śmiała się z młocki, jadła paprotki i obkładała wóz kwiatami. Murasaki pewnie nie wiedziała też, że tym samym słowem, shitarigao, Sei opisała w katalogu ptaków… hototogisu. Dwie najostrzejsze kobiety epoki użyły jednego słowa, jedna o ptaku, druga o rywalce.
Murasaki miała zresztą własny sposób na to samo brzemię. W innym miejscu dziennika wspomina, że jako dziewczynka uczyła się chińskiego szybciej od brata.
書に心入れたる親は、「口惜しう。男子にて持たらぬこそ幸ひなかりけれ」とぞ、つねに嘆かれはべりし。
(Fumi ni kokoro iretaru oya wa, „Kuchioshū. Otokogo nite motaranu koso saiwai nakarikere” to zo, tsune ni nagekare haberishi.)
„Ojciec, oddany chińskim księgom, wzdychał bez końca: »Szkoda! Mam pecha, że nie urodziła się chłopcem«.”
- Murasaki Shikibu, „Murasaki Shikibu nikki”,
ok. 1010, część listowna
Kiedy potem usłyszała, że nawet mężczyznom popisywanie się wiedzą nie wychodzi na dobre, przestała pisać choćby znak 一 (ichi), „jeden”, i udawała, że nie umie odczytać napisów na parawanach. Dwie córki uczonych ojców uciekły przed tym samym spojrzeniem: Murasaki schowała talent, Sei głośno odmówiła występu. Nie wiem, która zapłaciła więcej.
Cesarzowa wysłuchała mowy o ojcu i się roześmiała.
「さらば、ただ心にまかす。我はよめとも言はじ」とのたまはすれば、「いと心やすくなり侍りぬ。いまは歌のこと思ひかけじ」など言ひて……
„»Skoro tak, rób, jak chcesz. Nie będę ci już kazała pisać« – powiedziała. »Ależ mi ulżyło. Od dziś nie myślę o wierszach« – odpowiedziałam.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99

Co 60 dni wypadała noc 庚申 (kōshin), dnia „metalu i małpy” w chińskim cyklu. Wierzono, że 3 robaki mieszkające w człowieku wychodzą z niego tej nocy, gdy zaśnie, i donoszą niebiańskiemu władcy o jego grzechach, a ten skraca mu za nie życie. Nie spano więc, a dwór zamienił czuwanie w zabawę i konkurs poetycki. Przygotował go brat cesarzowej, Korechika, kilka miesięcy po powrocie z wygnania, bez urzędu i spragniony odzyskania twarzy. Sei nazywa go tu „ministrem środka”, choć tytuł dawno stracił.
Późną nocą rozdano tematy także damom. Wszystkie się spięły i kiwały nad papierem, jakby chciały wytrząść z siebie wiersz, a Sei gawędziła z cesarzową o czymś zupełnie innym, co zauważył Korechika.
「など歌はよまで、むげに離れゐたる。題取れ」とて給ふを、「さること承りて、歌よみ侍るまじうなりて侍れば、思ひかけ侍らず」と申す。「ことやうなること。……などかさは許させ給ふ。……よし、こと時は知らず、今宵はよめ」など責めさせ給へど、けぎよう聞きも入れでさぶらふに……
„»Czemu nie piszesz i siedzisz tak z boku? Bierz temat« – rzekł minister. »Dostałam pozwolenie i już nie piszę wierszy, więc nawet o tym nie myślę« – odpowiedziałam. »Coś podobnego! (…) Jak można było na to pozwolić? (…) Inne noce mnie nie obchodzą, ale dziś piszesz« – nalegał, a ja puszczałam to mimo uszu.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99
Gdy damy odczytywały już swoje wiersze, a panowie je oceniali, cesarzowa napisała coś na skrawku papieru i rzuciła jej:
元輔がのちといはるる君しもや今宵の歌にはづれてはをる
(Motosuke ga / nochi to iwaruru / kimi shimo ya / koyoi no uta ni / hazurete wa oru)
„Ty, o której mówią,
że jesteś córką Motosuke,
akurat ty
siedzisz dziś z boku,
kiedy wszyscy piszą?”
- cesarzowa Teishi, „Makura no sōshi”,
dan 99, noc kōshin, 998
Sei parsknęła takim śmiechem, że Korechika zaczął dopytywać: „Co się stało? Co się stało?”. A ona odpisała cesarzowej:
その人ののちといはれぬ身なりせば今宵の歌をまづぞよままし
(Sono hito no / nochi to iwarenu / mi nariseba / koyoi no uta o / mazu zo yomamashi)
„Gdyby nikt nie mówił,
że jestem jego córką,
tej nocy
pierwsza ułożyłabym
wiersz.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
dan 99, noc kōshin, 998
I dodała prozą:
つつむことさぶらはずは、千の歌なりと、これよりなむ出でまうで来まし。
„Gdyby mnie nic nie powstrzymywało, wyszłoby ze mnie i tysiąc wierszy.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, dan 99

Scena jest tak lekka, że łatwo przeoczyć, kto ją pisał. Noc kōshin wypadła według dzisiejszych wyliczeń pod koniec lipca albo września 998 roku, a Sei ściska ją z wyprawą w jedną opowieść. Pisała najpewniej po latach, wiedząc, jak się wszystko skończyło. Teishi umarła na przełomie 1000 i 1001 roku, po urodzeniu trzeciego dziecka, mając 23 lata. Korechika nigdy nie odzyskał władzy. A Akinobu, gospodarz od paprotek, został według „Eiga monogatari” wezwany w 1009 roku przez Michinagę w sprawie rzekomej klątwy na jego córkę i wnuka, nie umiał się wytłumaczyć i kilka dni później zmarł.

宮の御前に、内大臣の奉り給へりけるを、「これに何を書かまし。上の御前には、史記といふ文をなむ書かせ給へる」など宣はせしを、「枕にこそは侍らめ」と申ししかば、「さは、得てよ」とて給はせたりしを……
„Minister środka podarował Jej Wysokości papier. »Co by na nim napisać? Jego Wysokość kazał na swoim przepisywać Zapiski historyka« – zastanawiała się. »A ja zrobiłabym z niego poduszkę« – odpowiedziałam. »To weź go sobie« – i oddała mi papier.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, posłowie (dan 319)
Człowiek, który w noc kōshin domagał się od niej wiersza, dostarczył, nie wiedząc o tym, papier na „Makura no sōshi”, „Zeszyty spod poduszki”.
Pisała, jak twierdzi, dla nikogo, w nudne dni w domu, i dodaje coś, co brzmi jak echo mowy o ojcu.
おほかた、これは、世の中にをかしきこと、人のめでたしなど思ふべき、なほ選りいでて、歌などをも、木、草、鳥、虫をも、言ひ出だしたらばこそ、「思ふほどよりはわろし。心見えなり」とそしられめ、ただ心一つにおのづから思ふことを、戯れに書きつけたれば、ものにたち交じり、人並み並みなるべき耳をも聞くべきものかはと思ひしに、「恥づかしき」なんどもぞ、見る人はし給ふなれば、いとあやしうあるや。……ただ、人に見えけむぞねたき。
„Gdybym wybierała rzeczy, które świat uważa za urocze, i pisała o wierszach, drzewach, trawach, ptakach i owadach, ludzie mieliby prawo powiedzieć: »Gorzej, niż się spodziewaliśmy. Widać, ile jej w głowie«. Ale ja pisałam dla zabawy, co mi samo przyszło na myśl, więc nie sądziłam, że ktoś postawi to obok prawdziwych dzieł, a tymczasem czytelnicy mówią, że to godne podziwu, co jest doprawdy dziwne. (…) Złości mnie tylko, że ktoś to zobaczył.”
- Sei Shōnagon, „Makura no sōshi”,
ok. 1000, posłowie (dan 319)

To mechanizm z mowy o ojcu, tylko odwrócony. Tam Sei nie pisała, bo spodziewano się po niej wiersza na miarę nazwiska. Tu pisała, ale ogłosiła, że to zabawa, rzecz dla nikogo, i niczego się po niej spodziewać nie należy. Uciekła przed jury, oświadczając, że tekst jury nie ma, i dostała jury, jakiego nie miał żaden dworski wiersz: 1000 lat czytelników, w tym Czytelników z Polski, którzy właśnie czytają o jej weekendowym wypadzie na kukułkę na ukiyo-japan.pl.

Pisząc ten esej, cały czas miałem wrażenie, że Sei zagląda mi przez ramię z tą swoją zadowoloną miną kogoś, „komu się udało”. Niech jej będzie. Na koniec wracam jednak do Kiminobu, porzuconego w ulewie pod bramą. Ktoś przyniósł mu z domu parasol i chłopak poszedł z powrotem, powoli, oglądając się za siebie, z kilkoma gałązkami unohana zabranymi z wozu dam. Wkrótce potem przysłał im do pałacu wiersz przywiązany do jednej z tych gałązek. Damy pojechały po wiersze i wróciły bez jednego wersu. Jedyny wiersz tego dnia napisał ktoś, od kogo nikt wiersza nie oczekiwał.
ほととぎす鳴く音たづねに君行くと知らば心を添へもしてまし
(Hototogisu / naku ne tazune ni / kimi yuku to / shiraba kokoro o / soe mo shitemashi)
„Gdybym wiedział,
że jedziesz szukać
głosu hototogisu,
posłałbym z tobą
choć moje serce.”
- Fujiwara no Kiminobu (?), „Makura no sōshi”
linia nōinbon, dan 104, 998
1. Alixandra Barasch, Gal Zauberman, Kristin Diehl, „How the Intention to Share Can Undermine Enjoyment”, „Journal of Consumer Research”, 2018.
2. Kristin Diehl, Gal Zauberman, Alixandra Barasch, „How Taking Photos Increases Enjoyment of Experiences”, „Journal of Personality and Social Psychology”, 2016.
3. Linda A. Henkel, „Point-and-Shoot Memories”, „Psychological Science”, 2014.
4. Kristin Byron, Shalini Khazanchi, Deborah Nazarian, „The Relationship Between Stressors and Creativity”, „Journal of Applied Psychology”, 2010.
5. Sally S. Dickerson, Margaret E. Kemeny, „Acute Stressors and Cortisol Responses”, „Psychological Bulletin”, 2004.
6. Abraham Tesser, „Self-Esteem Maintenance in Family Dynamics”, „Journal of Personality and Social Psychology”, 1980.
7. Sei Shōnagon, „Zapiski spod wezgłowia czyli Notatnik osobisty”, przeł. Agnieszka Heuchert, Wydawnictwo Akademickie Dialog, 2013.
8. Murasaki Shikibu, „Dziennik i pieśni”, przeł. Monika Szyszka, Matsumi, 2020.
9. 松尾聰・永井和子 校注『枕草子』新編日本古典文学全集 18, 小学館, 1997.
10. 藤本宗利「「異端」を演ずる後宮」『群馬大学共同教育学部紀要』70, 2021.
11. 車田直美「「尋郭公」考」『中古文学』54, 1994.
>> PODOBNE ARTYKUŁY:
Uparta Ōi – genialna córka mistrza Hokusaia, która tworzyła, nie prosząc o pozwolenie
Emocje to nie ja, to mushi (虫) – starojapońska psychologia i współczesna neuronauka szukają robaków
Bezczynnością wiedziony, czuję dziwne, szalone uczucie — Tsurezuregusa
Dai Dengaku 1096 r. Lato, w którym Kioto oszalało
Administracja grozą: urzędowe apelacje duchów zemsty onryō w Japonii Heian
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!