Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.
2026/10/20

Saitō Sanemori - stary, farbowany samuraj, który nie chciał umrzeć w pokoju i został królem owadów

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

„Kiedy siądą na koń, nie wiedzą, co to upadek; gnają po najgorszych bezdrożach, a koń im się nie wywróci. A na wojnie niech ginie ojciec, niech ginie syn – kto padnie, przez tego przejeżdżają i walczą dalej.”

 

- Sanemori o samurajach ze wschodnich prowincji

(„Heike monogatari”, ks. 5)

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Wczesnym latem 1183 roku, gdy armia Taira uciekała w panice wzdłuż wybrzeża Morza Japońskiego, jeden jeździec raz za razem zawracał konia i stawał sam przeciw pościgowi. Miał na sobie szatę z czerwonego brokatu, na jaką pozwalano tylko dowódcom, hełm z rogami i brodę czarną jak tusz, choć według kroniki był już po siedemdziesiątce. Zapytany o imię, odparł, że go nie poda, bo ma swoje powody. Giermka, który rzucił się, by osłonić pana, przycisnął do siodła i ściął, zdążywszy mu jeszcze wypomnieć, że porwał się na „najdzielniejszego wojownika Japonii”. Chwilę później najdzielniejszy wojownik Japonii sam stracił głowę. Kiedy ją umyto, czerń spłynęła do wody, a spod niej wyjrzał siwy starzec. Nazywał się Saitō Sanemori i całą tę inscenizację, od brokatu po farbę, ułożył sobie zawczasu, żeby nikt nie wziął go za dziadka pchającego się przed młodych.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Nie mógł przewidzieć, co będzie dalej. Po 231 latach jego duch przyjmie modlitwę od wędrownego mnicha, a na scenie teatru nō znowu odmówi podania imienia. Bashō usłyszy pod jego hełmem świerszcza. Chłopi z zachodniej Japonii nazwą jego imieniem owada, który ma głowę, „jakby nosił hełm”, a w głodowym 1732 roku będą powtarzać, że ten owad zjada w jedną noc dziesiątki tysięcy koku ryżu. We wsi Kashinose spakują mu na drogę sandały i obiad, po czym puszczą wszystko z prądem rzeki, w Toyoake dzieci będą co roku palić jego słomianą figurę za opłotkami. W 2021 roku przywróci go do życia producent farb do włosów, a trójwymiarowego Sanemoriego, gotowego do wspólnego zdjęcia, zaprojektuje grafik od bijatyki „Tekken”.

 

Szkodnik ryżu, maskotka i reklama farby to sporo jak na jednego starego samuraja, ale w każdym z tych kostiumów da się go rozpoznać. Kostium był przecież jego własnym pomysłem. Zaczyna się od ściętej głowy, a trudno o pogodniejszą opowieść z japońskich kronik wojennych: o człowieku, który tak pilnował, jak go zobaczą, że po śmierci każda epoka chciała go przebrać po swojemu. On za każdym razem wracał i wraca do dziś, co roku w czerwcu, a od pół wieku wiadomo nawet skąd – tym razem z Wietnamu.Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Głowa bez imienia

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Saitō Sanemori (斎藤実盛) pochodził z Echizen, prowincji nad Morzem Japońskim na północ od Kioto, z rodu Saitō, wywodzącego się od Fujiwarów. Średniowieczne rodowody nie zgadzają się co do tego, czyim był synem. Tradycja świątyni Menuma Shōden w Kumagai robi z niego syna Kawai Norimoriego, adoptowanego w wieku 13 lat przez Saitō z Nagai. Dorosłe życie spędził na wschodzie, w Nagai w prowincji Musashi, na terenie dzisiejszej Kumagai. Był tam bettō, zarządcą majątku, i od tego urzędu wziął się przydomek, pod którym znała go cała epoka: Saitō Bettō, „Saitō zarządca”. Zaczynał w służbie rodu Minamoto. W wojnach domowych 1156 i 1159 roku walczył u boku Minamoto no Yoshitomo, a gdy Yoshitomo przegrał i zginął, przeszedł do zwycięskich Taira i służył im wiernie przez ćwierć wieku. Datę jego urodzin podaje się różnie, od 1111 roku po lata dwudzieste XII wieku. Wcześniejsze kroniki wymieniają go jako jednego z wielu wojowników ze wschodu. Sławę przyniosła mu dopiero ostatnia bitwa.

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

Wczesnym latem 1183 roku armia rodu Taira, wysłana na północ przeciw Kiso Yoshinace, cofała się w rozsypce wzdłuż wybrzeża prowincji Kaga. Yoshinaka, kuzyn przyszłego shōguna Yoritomo, rozbił ją niedługo wcześniej na przełęczy Kurikara, a teraz dobijał pod Shinoharą. „Heike monogatari” („Opowieść o rodzie Heike”), w wersji ustalonej w 1371 roku przez niewidomego recytatora Kakuichiego, zatrzymuje kadr na jednym jeźdźcu. Wszyscy uciekali, a on raz po raz zawracał konia i stawał sam przeciw pościgowi. Ubrany był jak do portretu: pod zbroją szata z czerwonego brokatu, pancerz wiązany sznurami w kolorze młodej zieleni, hełm z rogami kuwagata, miecz w złotej oprawie, strzały lotkowane orlimi piórami w czarne pasy, łuk gęsto owinięty rattanem, siwy jabłkowity koń pod siodłem okutym złotem.Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Z szeregów Yoshinaki wyjechał ku niemu Tezuka Tarō Mitsumori, wojownik z Shinano, i zapytał, kimże jest ten, co zostaje sam, kiedy jego ludzie uciekli. Starzec chciał najpierw wiedzieć, z kim mówi. Usłyszawszy imię, uznał Tezukę za godnego przeciwnika, ale podania swojego imienia odmówił, bo ma swoje powody. Zanim zdążyli się zewrzeć, wpadł między nich giermek Tezuki, żeby osłonić pana. Sanemori chwycił go, przycisnął do łęku siodła i uciął mu głowę, pokpiwając przy tym, że oto chciał się zmierzyć z najdzielniejszym wojownikiem Japonii. Wtedy Tezuka zaszedł go od lewej, podważył płyty osłaniające biodra, pchnął dwa razy i zwalił się razem z nim z konia. Kronika zauważa sucho, że serce Sanemori miał wciąż mężne, ale był zmęczony walką, a do tego stary, więc wylądował pod spodem.

 

Tezuka kazał wziąć głowę, pojechał do Yoshinaki i zameldował, że zabił dziwaka. Na zwykłego samuraja był za bogato ubrany, na wodza miał za mało ludzi, imienia nie podał mimo ponagleń, a mówił z akcentem ze wschodu. Yoshinaka zgadł od razu. Jako dziecko, w Kōzuke, widział tego człowieka i już wtedy tamten był szpakowaty. Dziś musiałby być zupełnie biały, a ta głowa ma czarne skronie i czarną brodę. Posłano po Higuchiego Jirō Kanemitsu, który znał starego od dawna. Higuchi spojrzał raz i westchnął:

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

あなむざんや

(ana muzan ya)

 

„ach, cóż za żałość”

 

Te słowa poeci będą powtarzać jeszcze 500 lat później. Potem, ze łzami w oczach, wyjaśnił, skąd czerń. Sanemori nieraz mu mówił:

 

六十にあまッていくさの陣へむかはん時は、びんぴげを黒う染めて、わかやがうど思ふなり。其故は、若殿原にあらそひてさきをかけんもおとなげなし、又老武者とて人のあなどらんも口惜しかるべし。

(Rokujū ni amatte ikusa no jin e mukawan toki wa, binpige o kurō somete, wakayagō do omou nari. Sono yue wa, wakatonobara ni arasoite saki o kaken mo otonagenashi, mata oimusha tote hito no anadoran mo kuchioshikarubeshi.)

 

„Gdy po sześćdziesiątce przyjdzie mi stanąć w obozie wojennym, uczernię skronie i brodę, żeby wyglądać młodo. Bo pchać się przed młodych panów, byle pierwszym uderzyć na wroga, nie przystoi statecznemu człowiekowi, a dać się zlekceważyć jako stary wojak – to by mnie gryzło.”

 

- Saitō Sanemori w relacji Higuchiego Kanemitsu,

„Heike monogatari”, ks. 7, wersja Kakuichiego, 1371

 

Kazano umyć głowę i czerń spłynęła. Pod spodem był starzec, biały jak szron.

 

Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowejOba powody sięgania po farbę dotyczą cudzych oczu, tyle że dwóch różnych par. Młodzi panowie z własnego obozu ujrzeliby starca niezdolnego ustąpić im miejsca w pierwszym szeregu, wróg – starca do zlekceważenia. Michael North i Susan Fiske z Princeton opisali w 2013 roku, na podstawie 6 badań z opisami sytuacji i symulowanymi rozmowami, trzy niepisane nakazy wobec ludzi starszych: ustąp młodszym miejsca i stanowiska, nie zużywaj wspólnych zasobów, nie udawaj młodego. Za ich łamanie płaci się niechęcią otoczenia, a najsilniejszą urazę żywili do łamiących je najmłodsi uczestnicy badań. Sanemori złamał trzeci nakaz, żeby nikt nie zauważył, że łamie pierwszy. Z czarną brodą mógł pędzić w szarży przed młodymi i uchodzić po prostu za jeszcze jednego zapalczywca.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Odmowa imienia też miała adresata. W wersji kroniki zwanej Engyō-bon Sanemori zbywa Tezukę zapewnieniem, że pan Kiso go rozpozna, i do końca milczy. W tej samej wersji inny wojownik przypomina przeciwnikowi, że z głowy bez imienia nie ma żadnego pożytku, bo nagrody wypłaca się za nazwiska. Starzec odebrał więc Tezuce część chwały, a imię zostawił dla jednego widza, chłopca sprzed lat, który miał je odczytać z twarzy. Sanemori wybrał sobie świadka sam.)

(O tym, jak samurajowie walczyli dla świadków, pisałem w Nanori (名乗り). Samuraj walczył dla świadków, nie dla pana).

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Ptaki nad rzeką Fuji

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

Brokat miał własną historię i była to historia wstydu. Jesienią 1180 roku Sanemori szedł z inną armią Taira na wschód, przeciw Minamoto no Yoritomo. Młody wódz, Taira no Koremori, wnuk wszechwładnego Kiyomoriego, wezwał go jako znawcę wschodnich prowincji i zapytał, ilu tam jest łuczników tak mocnych jak on. Sanemori się roześmiał. Sam napina strzałę długą ledwie na 13 szerokości pięści, powiedział, a na wschodzie nikt nie strzela krótszą niż 15. Tamtejsze łuki napina pięciu, sześciu chłopa naraz, strzała przebija 2, 3 zbroje, a jeźdźcy nie wiedzą, co to upadek z konia. W bitwie niech sobie ginie ojciec, niech ginie syn, wojownik przejedzie po trupie i walczy dalej. Swoich słuchaczy, wojowników z zachodu, opisał tak:

 

西国のいくさと申すは、親うたれぬれば孝養し、忌あけて寄せ、子うたれぬればその思ひ歎きに寄せ候はず。兵粮米つきぬれば、春は田つくり、秋はかりをさめて寄せ、夏はあつしといひ、冬はさむしときらひ候。東国にはすべて其儀候はず。

(Saikoku no ikusa to mōsu wa, oya utarenureba kyōyō shi, imi akete yose, ko utarenureba sono omoi nageki ni yose sōrawazu. Hyōrōmai tsukinureba, haru wa ta tsukuri, aki wa kari osamete yose, natsu wa atsushi to ii, fuyu wa samushi to kirai sōrō. Tōgoku ni wa subete sono gi sōrawazu.)

 

„Wojna na zachodzie wygląda tak: gdy zginie ojciec, odprawia się obrzędy i rusza dopiero po żałobie; gdy zginie syn, z rozpaczy nie rusza się wcale. Gdy skończy się ryż dla wojska, wiosną się sadzi, jesienią zbiera i dopiero wtedy idzie; latem mówią, że za gorąco, zimą, że za zimno. Na wschodzie nic takiego nie ma.”

 

- Saitō Sanemori do Taira no Koremoriego,

„Heike monogatari”, ks. 5, wersja Kakuichiego, 1371

 

Albumy refleksji o japońskiej sztuce ukiyo-e opatrzone esejami z analizą i interpretacjąKronika odnotowuje, że po tej przemowie całe wojsko Taira dygotało. Nocą przed wyznaczoną na rano wymianą strzał żołnierze zobaczyli na równinie mnóstwo ognisk i wzięli je za obozowiska wroga, choć paliły je rodziny chłopów z Izu i Suruga, schronione przed wojną w polach, w górach i na łodziach. Około północy z bagien u stóp Fuji poderwało się naraz całe stado ptactwa wodnego. Łopot skrzydeł zabrzmiał jak wichura z piorunami. Ktoś krzyknął, że Genji obchodzą ich z flanki, dokładnie jak przepowiadał Saitō Bettō, i armia uciekła, nie wypuściwszy ani jednej strzały. Razem z nią uciekał Sanemori. Te chłopskie ogniska nocą jeszcze w tej historii wrócą.

 

Trzy lata później, przed wymarszem na północ, Sanemori poszedł pożegnać się z Taira no Munemorim, głową rodu. Ucieczkę spod Fuji nazwał hańbą swojej starości i zapowiedział, że tym razem polegnie. Przypomniał, że pochodzi z Echizen, czyli właśnie z północy, choć od lat mieszka w Nagai w prowincji Musashi, a przysłowie mówi, że do rodzinnych stron wraca się w brokacie. Poprosił więc o brokatową szatę dowódcy. Munemori pochwalił go za piękną mowę i się zgodził. Shinohara leży kilkanaście kilometrów od granicy Echizen. Kronikarz zamknął rozdział, zestawiając Sanemoriego z Zhu Maichenem, ubogim drwalem z Chin czasów Hanów, który zrobił karierę i wrócił do rodzinnej krainy jako jej namiestnik, w brokacie:Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

昔の朱買臣は錦の袂を会稽山に翻し、今の斎藤別当は其名を北国の巷にあぐとかや。朽ちもせぬむなしき名のみとどめおきて、かばねは越路の末の塵となるこそかなしけれ。

(Mukashi no Shu Baishin wa nishiki no tamoto o Kaikeizan ni hirugaeshi, ima no Saitō Bettō wa sono na o Hokkoku no chimata ni agu to ka ya. Kuchi mo senu munashiki na nomi todome okite, kabane wa Koshiji no sue no chiri to naru koso kanashikere.)

 

„Niegdyś Zhu Maichen powiewał brokatowym rękawem na górze Kuaiji, dziś Saitō Bettō wsławił swe imię na rozstajach Północy – tak przynajmniej mówią. Zostawił tylko imię, które nie próchnieje, choć jest puste, a ciało jego stało się prochem na krańcu drogi do Koshi. Jakże to smutne.”

 

- narrator, „Heike monogatari”,

ks. 7, wersja Kakuichiego, 1371

 

Narrator pomylił się w jednym słowie. Pustym tego imienia nie zostawił nikt. Przez następne 800 lat wypełniano je, kto czym miał pod ręką.Kalendarz na biurko od ukiyo-japan.pl: wydarzenia i cytaty samurajskie, drzeworyty musha-e, 72 pory roku ko

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Plotka w dzienniku opata

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Pierwszy raz Sanemori wrócił po 231 latach. Mansai, opat Sanbō-in w klasztorze Daigo-ji pod Kioto i zaufany doradca shōguna Ashikagi Yoshimochiego, prowadził dziennik spraw państwowych: posiedzeń, obrzędów, pogody. 11. dnia 5. miesiąca 1414 roku, między notatką o obrzędzie skruchy w pałacu byłego cesarza a zapiskiem, że nazajutrz było pogodnie, wcisnął taką wiadomość:

 

齋藤別當眞盛靈於加州篠原出現。逢遊行上人。受十念云々。去三月十一日事歟。卒都婆銘令一見了。實事ナラハ希代事也。

(Saitō Bettō Sanemori no rei, Kashū Shinohara ni oite shutsugen su. Yugyō shōnin ni au. Jūnen o uku to unnun. Saru sangatsu jūichinichi no koto ka. Sotoba no mei, ichiken seshime owannu. Jitsuji naraba kidai no koto nari.)

 

„Duch Saitō Bettō Sanemoriego ukazał się w Shinoharze w Kadze, spotkał wędrownego mnicha i przyjął od niego dziesięciokrotne wezwanie Amidy – tak mówią. Stało się to podobno jedenastego dnia trzeciego miesiąca. Pokazano mi napis z tabliczki nagrobnej. Jeśli to prawda, rzecz niebywała.”

 

- Mansai, „Mansai jugō nikki”,

wpis z 11 dnia 5. miesiąca 1414 roku, Kioto

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Ostrożność opata jest ujmująca. Napis widział, ducha nie widział nikt poza mnichem, więc Mansai zostawił sprawę w trybie warunkowym. Mnichem był Taikū, czternasty przywódca buddyjskiej sekty Ji, tytułowany yugyō shōnin, „świątobliwy wędrowiec”, bo głowy tej sekty spędzały życie w drodze, rozdając ludziom tabliczki z wezwaniem buddy Amidy. Duch przyszedł do niego w świątyni Saikō-ji w Ushiozu, nad laguną Shibayama, kilka kilometrów od pola bitwy. W księdze zmarłych sekty, w części prowadzonej za czasów Taikū, zachowało się pośmiertne imię buddyjskie 真阿弥陀仏 (Shin'amidabutsu), a na odwrocie dopisek: Saitō Bettō. Sanemori dostał więc od mnicha nowe imię, a stare, którego Tezuka od niego nie wydobył, i tak rozniosło się po stolicy.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Duch, którego widzi tylko mnich

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Niedługo potem Zeami Motokiyo, najwybitniejszy dramaturg teatru nō (więcej o jego filozofii tutaj: Puste naczynie. Co teatr nō robi z człowiekiem, który nic nie rozumie), zrobił z tej plotki sztukę. W sztuce „Sanemori” wędrowny mnich głosi kazania pod Shinoharą, a codziennie przychodzi go słuchać pewien starzec. Nikt poza mnichem go nie widzi, więc ludzie zaczynają się dziwić, z kim kaznodzieja tak rozmawia. Mnich prosi starca, żeby się wreszcie przedstawił. Odpowiedź brzmi znajomo:

 

名もあらばこそ名のりもせめ。…輪廻妄執の閻浮の名を、又あらためて名のらん事、口惜しうこそ候へとよ。

(Na mo araba koso nanori mo seme. … Rinne mōshū no enbu no na o, mata aratamete nanoran koto, kuchioshū koso sōrae to yo.)

 

„Gdybym miał jakieś imię, tobym się przedstawił. […] Lecz wymawiać na nowo imię z tego ziemskiego świata, imię, które wiąże mnie z kołem narodzin i śmierci – przykro by mi było.”

 

- starzec do mnicha, Zeami Motokiyo,

„Sanemori”, 1. poł. XV w.

 

Ustępuje dopiero wtedy, gdy mnich odprawi innych słuchaczy, choć i tak żaden z nich go nie widzi. Opowiada o Sanemorim jak o kimś obcym, wreszcie wyznaje, że to on, prosi, żeby mnich nikomu nie zdradzał jego imienia, i rozpływa się nad stawem. W drugiej części wraca w pełnej zbroi, z białymi skroniami i brodą, w brokatowej szacie, i sam opowiada swoją śmierć. Kiedy dochodzi do mycia głowy, chór śpiewa:

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

気晴れては風新柳の髪を梳り、氷消えては波旧苔の鬚を洗ひて見れば、墨は流れ落ちて、もとの白髪と為りにけり

(Ki harete wa / kaze shinryū no kami o kezuri / kōri kiete wa / nami kyūtai no hige o araite mireba / sumi wa nagare ochite / moto no hakuhatsu to narinikeri)

 

„Gdy niebo się wypogodzi,
wiatr czesze włosy młodych wierzb;
gdy lód stopnieje,
fala myje brodę starego mchu.
Umyli i patrzą: tusz spłynął,
włosy znów są białe.”

 

- Zeami Motokiyo, „Sanemori”,

pieśń chóru, 1. poł. XV w.

 

Pierwsze dwa wersy Zeami pożyczył z wiosennego dwuwiersza Miyako no Yoshiki, uczonego z IX wieku, przechowanego w antologii „Wakan rōeishū” z początku XI wieku. U Yoshiki wiatr czesze wierzby, fala obmywa mech na brzegu i nic więcej się nie dzieje. Zeami wstawił w ten pejzaż uciętą głowę i spływającą z niej czerń. Nazwał przy tym farbę po imieniu: sumi (墨), tusz do pisania, ten sam, którym pisano kroniki. Kronika Kakuichiego nie mówi, czym Sanemori farbował włosy.

 

Najzabawniejsze przychodzi pod koniec. Duch po 200 z górą latach w świecie wiecznie walczących demonów właśnie dostał modlitwę mającą go z niego wyzwolić, a w ostatniej scenie wyznaje:

 

其執心の修羅の道、めぐりめぐりて又ここに、木曽と組まんとたくみしを、手塚めに隔てられし、無念は今にあり

(Sono shūshin no / shura no michi / meguri megurite / mata koko ni / Kiso to kuman to / takumishi o / Tezuka-me ni / hedaterareshi / munen wa ima ni ari)

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.„Przywiązanie wiedzie mnie drogą demonów walki
w kółko i w kółko, i znów tutaj.
Chciałem się zewrzeć z samym Kiso,
a ten Tezuka wlazł mi w drogę –
żal mi tego do dziś.”

 

- Zeami Motokiyo, „Sanemori”,

ostatnia scena, 1. poł. XV w.

 

Końcówka -me przy nazwisku jest pogardliwa, mniej więcej jak nasze „ten cały Tezuka”. Mnich oferuje duchowi spokój, a duch wciąż ma żal, że stanął mu na drodze ktoś trzeci. Chciał się zmierzyć z jednym człowiekiem, z tym, który miał go rozpoznać, i tej sceny nie dostał ani w 1183 roku, ani na deskach teatru.Japoński kalendarz w esejach z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja - EBOOK, Tom VII

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Szron na hełmie

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Wczesną jesienią 1689 roku do chramu Tada w Komatsu, kilkanaście kilometrów od Shinohary, przyszedł Matsuo Bashō w podróży opisanej potem w „Oku no hosomichi”, po polsku wydanej jako „Ścieżkami Północy”, o której pisałem tu: Wąska ścieżka, szeroki oddech. Na północ — w głąb kraju i siebie — z mistrzem Bashō. W chramie pokazano mu hełm i skrawek brokatu. Bashō zanotował, że hełm Sanemori dostał podobno od Minamoto no Yoshitomo, jeszcze za czasów służby u Genji, że nie jest to rzecz zwykłego wojownika, że od daszka po wywinięte boczne osłony pokrywa go rzeźbiony ornament z chryzantem wysadzany złotem, a z przodu ma smoczą głowę i rogi kuwagata. Według kroniki chramu po śmierci starego Yoshinaka złożył go tam razem z modlitewną prośbą, a posłańcem był Higuchi. Wojownik Taira zginął więc w hełmie od Genji, a Genji ofiarował go bogom. Bashō napisał:

 

むざんやな甲の下のきりぎりす

(Muzan ya na / kabuto no shita no / kirigirisu)

 

„Ach, żałości –
pod hełmem
cyka świerszcz.”

 

- Matsuo Bashō, „Oku no hosomichi”,

Komatsu, 1689

 

Pierwsza wersja, ogłoszona w 1691 roku w antologii „Utatsu-shū”, zaczynała się dokładnie od słów Higuchiego:

 

あなむざんや甲の下のきりぎりす

(ana muzan ya / kabuto no shita no / kirigirisu)

 

„ach, cóż za żałość –

 pod hełmem

świerszcz”

 

Bashō oddał kwestię Higuchiego owadowi. Kirigirisu znaczyło w języku epoki Edo właśnie świerszcza, owada jesieni, w poezji od wieków towarzyszącego samotności i długim nocom. Pierwszy owad w tej historii jest niewinny i tylko śpiewa. Towarzyszący Bashō uczeń, Kawai Sora, dołożył w tej samej antologii swój wiersz:

 

幾秋か甲にきえぬ鬢の霜

(Iku aki ka / kabuto ni kienu / bin no shimo)

 

„Ile to jesieni –
a na hełmie wciąż nie topnieje
szron jego skroni.”

 

- Kawai Sora, „Utatsu-shū”,

Komatsu, 1689 (druk 1691)

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Sora zobaczył to, co Sanemori tak starannie ukrył. Szron siwych skroni, zmyty pod Shinoharą, przetrwał na hełmie 500 jesieni. Hełm leży w chramie Tada do dziś i ma status ważnego dobra kultury, a urzędowy opis zastrzega, że Sanemori używał go według tradycji, z ostrożnością godną opata Mansaia. Wędrowni mnisi sekty Ji też o nim pamiętają. Każdy kolejny yugyō shōnin odmawia nad hełmem modlitwę za Sanemoriego, a chram przechowuje 19 drewnianych tablic po tych wizytach. Najstarszą dawne spisy datują na 1390 rok, czyli na 24 lata przed pojawieniem się ducha, najnowsza pochodzi z 13 maja 2005 roku. Jedna jest z 1689 roku, tego samego, w którym przyszedł Bashō.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.W 1749 roku Sanemori dostał rolę w teatrze lalek. Pod koniec tego roku w osakijskim Takemoto-za wystawiono „Genpei nunobiki no taki” („Genji, Heike i wodospad Nunobiki”) Namikiego Senryū i Miyoshiego Shōraku, a scenę trzeciego aktu nazwano po prostu „Opowieścią Sanemoriego”. Twórcy nie zostawili w niej żadnego niedomkniętego wątku. Sanemori, już na służbie Taira, odcina rękę kobiecie trzymającej w zaciśniętej dłoni biały sztandar Genji, pomaga przyjść na świat małemu Yoshinace, a potem poznaje syna tej kobiety, chłopca Tarōkichiego, przyszłego Tezukę Tarō. Obiecuje mu, że kiedy spotkają się na wojnie, ufarbuje włosy i stanie do walki jak młody. Farba, w kronice sprawa prywatnej dumy, staje się obietnicą złożoną własnemu zabójcy, a zabójca dostaje motyw. Pomysł, że Sanemori czuwał nad dzieciństwem Yoshinaki, pochodzi z rozbudowanej wersji kroniki, „Genpei jōsuiki”, gdzie stary wojownik ratuje dwuletniego chłopca po zabójstwie jego ojca w 1155 roku. U Kakuichiego malca zanosi w góry Kiso matka.Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Przezwisko starsze od legendy

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Kiedy Bashō słuchał świerszcza w Komatsu, na zachodzie kraju Sanemori pracował już na zupełnie innej posadzie. Najstarsza wzmianka, na jaką trafiłem, pochodzi z kroniki rodu Nabeshima z Sagi na Kyūshū: pod 1613 rokiem zapisano tam, że na pola weszły sanemori-mushi (実盛虫), „owady Sanemoriego”, i wyjadły ryż do szczętu. Kronikę spisano później, więc za datę trudno ręczyć. W 1708 roku w Kurume, też na Kyūshū, na owady bito w dzwony i bębny, a pisarz dodał w nawiasie, że chodzi o sanemori-mushi. Pewny grunt daje dopiero Kaibara Ekiken, który rok później opisał tego owada w wielkim przyrodniczym kompendium „Yamato honzō”:

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.倭俗ニ實盛虫ト稱スルアリ。イナゴニ似テ小也。青色也。首ハカブトヲキタルガ如シ。稻葉ヲ食テ大ニ害ス。夜松明ヲトモシ鐘鼓ヲナラシテ逐之。

(Wazoku ni Sanemori-mushi to shō suru ari. Inago ni nite shō nari. Seishoku nari. Kōbe wa kabuto o kitaru ga gotoshi. Inaba o kuraite ōi ni gai su. Yoru taimatsu o tomoshi shōko o narashite kore o ou.)

 

„Lud nazywa pewnego owada sanemori-mushi. Podobny do szarańczy inago, tylko mniejszy, zielonkawy; głowę ma, jakby nosił hełm. Zjada liście ryżu i czyni wielkie szkody. Nocą zapala się pochodnie, bije w dzwony i bębny, i tak się go przegania.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yamato honzō”, ks. 14, 1709

 

W tym opisie najciekawsze jest to, czego brak. Nie ma potknięcia konia, ściętej głowy ani zemsty. Jest owad, który wygląda, jakby nosił hełm, i przezwisko po najsławniejszym starym wojowniku z kronik. Mniej więcej w tym samym czasie samuraj z Kagi, Aochi Norimoto, natknął się na wiejski orszak i zapytał, co się dzieje. Usłyszał, że odprowadzają pana Sanemoriego, bo tak się nazywa owad. Zapisał też, co przy tym śpiewano:

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.實盛殿はお登りじや、小糠蟲は先にたち、三武衞殿は御供しや、跡はさかえてんげり

(Sanemori-dono wa onobori ja / konukamushi wa saki ni tachi / Sanbuei-dono wa otomo shi ya / ato wa sakaeten geri)

 

„Pan Sanemori jedzie do stolicy!
Otrębowe robaczki idą przodem,
pan Sanbuei jedzie w orszaku,
a za nimi zostaje dostatek.”

 

- pieśń z Kagi w zapisie Aochiego Norimoto,

„Kakan shōsetsu”,

1. poł. XVIII w.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Konukamushi, „otrębowe robaczki”, to w Kadze dawna nazwa unka, drobnych owadów wysysających ryż. W 1180 roku Sanemori zapowiadał, że do stolicy żywy nie wróci. Pół tysiąclecia później wieś odprowadzała go tam z honorami, z orszakiem robaczków na przedzie.

 

W 1732 roku to imię zaczęło budzić strach. Chłodne, deszczowe lato i plaga owadów zniszczyły zbiory w zachodniej Japonii tak, że 46 domen straciło ponad połowę ryżu. Japońskie słowniki podają liczby rozbieżne: głodujących od niespełna miliona do 2,65 miliona, zmarłych z głodu od 7448 do 12 172. Na początku 1733 roku tłum w Edo zdemolował dom hurtownika ryżu, pierwszy raz w dziejach miasta. W „Gettō kenmonshū”, kompilacji wieści spisywanej w Kioto, zanotowano wtedy:

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.西国方言此虫を実盛と申候、甲冑を帯したる形にて羽あり、一夜の間に数万石の稲も喰候由。

(Saigoku hōgen kono mushi o Sanemori to mōshi sōrō, katchū o taishitaru katachi nite hane ari, ichiya no aida ni sūmangoku no ine mo kui sōrō yoshi.)

 

„W zachodnich gwarach owada tego zwą Sanemori; wygląda, jakby nosił zbroję i hełm, i ma skrzydła; podobno w jedną noc zjada dziesiątki tysięcy koku ryżu.”

 

- „Gettō kenmonshū”,

wieści z 1732 roku, Kioto

 

Koku to tyle ryżu, ile dorosły zjada przez rok. Dziesiątki tysięcy koku w jedną noc to przesada godna Sanemoriego spod Fuji, gdy opowiadał o łucznikach ze wschodu, ale strach był prawdziwy.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Agronom Ōkura Nagatsune opisał w 1826 roku w traktacie „Jokōroku” („O usuwaniu szarańczy”), jak sobie z tym strachem radzono. Aż do przełomu XVII i XVIII wieku, pisał, nawet na zachodzie nie znano na szarańczę żadnego sposobu: kiedy przychodziła, ludzie zbierali się o zmierzchu, rozpalali mnóstwo ognisk i obchodzili miedze, bijąc w dzwony i bębny. Za jego czasów całe prowincje robiły to samo pod nazwą mushi okuri (虫送り), „odprowadzanie owadów”: z pochodniami, ze słomianą lalką, papierowymi chorągwiami, dęciem w konchy i okrzykami bojowymi. Ōkura nazywa owada tak jak lud, sanemori-mushi, i radzi lać na pola olej. 18 lat później, w drugiej części traktatu, pada historia powtarzana dziś przez lokalne przewodniki:

 

実盛が馬稲株につまづきて落馬しけるを手塚取て押へ首をかきたりしゆゑ、其霊魂蝗となり稲に害をなすよしの俗説をまうけ

(Sanemori ga uma inekabu ni tsumazukite rakuba shikeru o Tezuka torite osae kubi o kakitarishi yue, sono reikon inago to nari ine ni gai o nasu yoshi no zokusetsu o mōke)

 

„…że koń Sanemoriego potknął się o ściernisko, Sanemori spadł, a Tezuka go przygniótł i ściął mu głowę, przeto dusza jego zamieniła się w szarańczę i niszczy ryż – taką to bajeczkę sobie ułożono.”

 

- Ōkura Nagatsune,

„Jokōroku kōhen”, 1844

 

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała SobierajaŌkura, człowiek oleju i rachunku, nazywa tę historię 俗説 (zokusetsu), ludowym gadaniem, i traktuje ją z pobłażaniem. Kolejność dokumentów podsuwa wniosek odwrotny do szkolnego. Najpierw był owad wyglądający jak maleńki wojownik w hełmie i przezwisko. Opowieść o koniu i ściernisku, tłumacząca, za co Sanemori mści się na ryżu, trafia na papier 135 lat po pierwszym pewnym zapisie nazwy. Od razu zastrzegam, że później na papierze nie znaczy później na ustach: chłopi nie pisali traktatów, a ustna wersja mogła krążyć długo, zanim ktoś ją spisał. Do „Heike” ta historia nie pasuje w ogóle. U Kakuichiego koń się nie potyka, Sanemori spada z siodła w zwarciu z Tezuką, a z ryżem łączy go tylko szyderstwo z wojowników walczących według kalendarza żniw.

 

Etnolog Origuchi Shinobu szukał w 1929 roku innego tropu. Zauważył, że japońskie legendy przypisują plagi owadów zwykle duchom ludzi zmarłych gwałtowną śmiercią, a Sanemori trafił do tej roli przez wędrownych mnichów z lutnią biwa, recytujących opowieści wojenne jako egzorcyzm: siła bohatera opowieści miała odstraszyć złego ducha. O samej lalce napisał tak:

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.虫送りの人形は、凶悪な精霊の様にも見えるが、同時に、凶悪を一身に背負つて、遠国に去つてくれる主神でもあつた。

(Mushi okuri no ningyō wa, kyōaku na seirei no yō ni mo mieru ga, dōji ni, kyōaku o isshin ni seotte, enkoku ni satte kureru shushin de mo atta.)

 

„Lalka z obrzędu odprowadzania owadów wygląda niby na złego ducha, a zarazem jest bóstwem-wodzem, które bierze na siebie całe zło i łaskawie odchodzi z nim w dalekie kraje.”

 

- Origuchi Shinobu,

„Gūjin shinkō no minzokuka narabi ni densetsuka seru michi”,

1929, Tokio

 

Sanemori jest więc w tym obrzędzie szkodnikiem i zarazem tym, kto szkodniki wyprowadza za wieś. Nie był w tej roli sam. Origuchi wymienia innych tragicznie zmarłych, którzy wrócili jako owady (pamiętasz Okiku z Banshū Sarayashiki? Dorobiła się własnego okiku-mushi).

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Saitoko, bettoko

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Pieśni z orszaków Sanemoriego zapisywali etnografowie i muzealnicy w całej zachodniej Japonii. W czerwcu 2005 roku na dziedzińcu świątyni Kōsai-ji w Kashinose pakowano mu bagaż: włócznię, naginatę, sandały, obiad i bambusowy kij z rurką, do której wrzucono kilka tarczówek i zatkano ją liściem taro. Orszak obszedł dziedziniec, ruszył miedzami nad rzekę Kaifu i puścił wszystko z prądem. Sam Sanemori podróżował w yorishiro, przedmiocie przeznaczonym na siedzibę ducha. Po drodze śpiewano:

 

サイトコ ベットコ ウッテントン イネノムシャー トサヘイケー

(Saitoko bettoko utten ton / ine no musha / Tosa e ike)

 

„Saitō Bettō – bęc!
Ryżowe robactwo,
do Tosy jazda!”

 

- pieśń z Kashinose w prefekturze Tokushima,

zapis z czerwca 2005

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Muzeum prefektury tłumaczy „utten ton” jako „przewrócił się”, czyli potknięcie konia na ściernisku, a „ine no musha” to w miejscowej wymowie po prostu ryżowe owady. Ucho słyszy w tym musha także wojownika, bo tak samo brzmi 武者 (musha). Tosa to sąsiednia dawna prowincja, dziś prefektura Kōchi; czasem dośpiewywano, że z Tosy robactwo ma iść dalej, do Iyo. Każda wieś odsyłała Sanemoriego do sąsiadów, co trudno uznać za brak praktycznego zmysłu. W Anan, kilkadziesiąt kilometrów na północ, śpiewano z większą pompą:

 

斉藤実盛様のお通りじゃ、飛べるムシャ飛んで来い、這えるムシャ這って来い

(Saitō Sanemori-sama no otōri ja / toberu musha tonde koi / haeru musha hatte koi)

 

„Oto jedzie pan Saitō Sanemori!
Kto umie latać – niech leci za nim,
kto umie pełzać – niech pełznie!”

 

- pieśń z Anan w prefekturze Tokushima,

według „Anan-shi shi”, t. 5

 

Na północy, nad Morzem Japońskim, w prefekturze Tottori, 12 października 1981 roku muzealnicy nagrali śpiew mieszkańca Kotoury, urodzonego w 1903 roku. Dawniej tamtejsi mężczyźni po modlitwie na górze Senjō szli z pochodniami wokół pól i odprowadzali owady aż do rzeki:

 

送った 送った 稲の虫 送った うんか 実盛 さし虫 地虫まで送った

(Okutta okutta / ine no mushi okutta / unka Sanemori sashimushi / jimushi made okutta)

 

„Odesłane, odesłane,
ryżowe robactwo odesłane,
unka, Sanemori, kłujący robak,
i pędrak też odesłany!”

 

- pieśń z Kotoury w prefekturze Tottori,

nagranie z 12 października 1981

 

Tu Sanemori stoi w jednym szeregu z pędrakiem, jako jeden z gatunków. Kronikarz Heike zostawił mu imię, które nie próchnieje, a wieś zrobiła z tego imienia nazwę pospolitą.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Najdalej na wschód Sanemori dojeżdża do prefektury Aichi, uznawanej przez muzeum w Nagoi za wschodnią granicę tego zwyczaju. W Kutsukake w mieście Toyoake pod koniec lipca dzieci niosą przez osadę słomianego Sanemoriego na koniu zatkniętym na bambusowym kiju, słomianego pawia i chorągiew z napisem 奉送雲霞大神 (hōsō unka daijin), „z czcią odprowadzamy wielkie bóstwo unka”. Znaki 雲霞 czyta się unka i znaczą „obłoki i mgły”, bo tak właśnie nadlatują te owady. Na północnym skraju osady dzieci palą lalkę i chorągiew, po czym wracają do chramu Suwa, nie oglądając się za siebie. Obrzęd jest od 1987 roku miejskim niematerialnym dobrem kultury ludowej.

 

Po drugiej stronie Nagoi, w Sobue w mieście Inazawa, w lipcu 2018 roku licealiści z miejscowej szkoły Kyōwa pomagali dorosłym zrobić Sanemoriego z pszenicznej słomy, a jego konia ze słomy ryżowej, sznurka, batatów i bakłażanów. Wodze uplatano z sadzonek ryżu. Lało przez całe popołudnie. Koń, który według ludowej opowieści potknął się o ryż, dostał wodze z ryżu.Poznaj ciekawe historie i przemyślenia o japońskiej kulturze, historii, filozofii w audio-esejach (mp3) na ukiyo-japan.pl

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Chmura znad Wietnamu

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Pod nazwą sanemori-mushi kryło się kilka różnych szkodników ryżu, w tym szarańcza, ale najgroźniejsze były unka, drobne owady z rodziny szydlakowatych, dalecy krewni cykad. Dwa gatunki, tobiiro-unka i sejiro-unka, mierzą 4,5 do 5 milimetrów i żyją tylko na ryżu, więc nie przetrwają zimy ani w Japonii, ani w Chinach. Zimują w Wietnamie i na południu wyspy Hajnan, wiosną mnożą się na polach Wietnamu i południowych Chin, a od połowy czerwca do lipca niskie prądy powietrza nad Morzem Wschodniochińskim przenoszą je do Japonii. Przylatuje ich garstka. Po 3 pokoleniach, mniej więcej po 3 miesiącach, jest ich tyle, że wysysają ryż do cna i na polu pojawiają się okrągłe, zbrązowiałe placki zwane tsubogare. W 2013 roku szkody w Japonii sięgnęły 10,5 miliarda jenów.

 

Ukiyo-Japan - album refleksji o japońskiej sztuce - Michał SobierajPrzez stulecia nikt nie wiedział, skąd się biorą. Zjawiały się co lato jakby znikąd, zupełnie jak duch. Po wielkiej pladze w 1940 roku państwo uruchomiło w 1941 roku system prognoz szkodników, a źródło dalej pozostawało zagadką. Dopiero w lipcu 1967 roku statek meteorologiczny, stojący na stałej pozycji 500 kilometrów na południe od przylądka Shionomisaki, wpłynął w chmurę owadów. Przez następne 42 lata łowiono je na takich statkach w siatki. W przeglądzie badań z 2013 roku entomolog Akira Otuka wskazuje jako główne źródło populacji wschodnioazjatyckiej deltę Rzeki Czerwonej w północnym Wietnamie. Wieś miała więc rację w najważniejszym: owad przychodził z zewnątrz, i to z dalej, niż sięgała jakakolwiek pieśń.

 

Pierwszy skuteczny sposób na unka też ma swoją legendę. Ōkura przypisuje go niejakiemu Yahiro z okręgu Mikasa w Chikuzen. W 1732 roku Yahiro modlił się o odwrócenie plagi w domowej kapliczce Tenjina. Pewnego wieczoru, gdy zapalał lampkę ofiarną, owady zaczęły chmarami wpadać w oliwę i ginąć. Yahiro wylał olej na pole i ryż odżył. Tenjin to przebłagany duch Sugawary no Michizane, najsławniejszy mściciel japońskich dziejów, od wieków bóg nauki. Jeden zmarły pomógł więc przy swojej lampce wyprowadzić drugiego. Potem na pola lano olej wielorybi z wysp Gotō i Hirado, drogi jak ryż: w Kumamoto w 1766 roku 15 shō oleju, około 27 litrów, kosztowało tyle co koku ryżu. W 1788 roku olej polecił swoim zarządcom sam shōgunat.

 

W 1839 roku władze Kagi zrobiły jedno i drugie, po kolei. Kiedy po upalnym lecie w okolicach Komatsu pojawiły się chmary konukamushi, domena kazała najpierw odprawić mushi okuri. Bez skutku. Wtedy wykupiła olej z orzechów i kazała wylewać go na pola, a owady strącać w tłustą błonę na wodzie. Zebrane do bawełnianych worków liczono na słomiane bele, jak ryż: we wsi Hanida uzbierało się ich 23, w Iwabuchi 16. Tanaka Saburōemon, zwierzchnik okolicznych wsi, przy okazji autor haiku, zakopał je i postawił im kopiec pamięci z inskrypcją ostrzegającą potomnych. W Hanidzie, kilka kilometrów od chramu z hełmem, jeszcze w 2008 roku odprowadzano owady.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

 

Wzór na sto lat

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.Pole bitwy pod Shinoharą jest dziś parkiem, a park nazywa się Tezukayama. Tezuka, jak zabójca naszego bohatera. 3 listopada 2021 roku, w japońskie Święto Kultury, miasto Kaga otworzyło w nim „projekt uczynienia Sanemoriego bohaterem”. Wystarczy wycelować w krajobraz telefon, a na tarasie widokowym pojawia się trójwymiarowy Sanemori w bojowej pozie, gotów do wspólnego zdjęcia. Postać zaprojektował grafik pracujący przy bijatyce „Tekken” (pseudonim: jbstyle.). Można się też sfotografować z Tezuką. Wszystko sfinansowała firma Hoyu, producent farb do włosów marek Bigen i Ciello, w ramach firmowej darowizny na rzecz regionu. Hasło projektu brzmi:

 

 人生100年時代の鑑

(jinsei hyakunen jidai no kagami)

 

„wzór na epokę stuletniego życia”

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.鑑 (kagami) znaczy wzór, ale pierwotnie znaczyło lustro. Komunikat prasowy włożył przy tym Sanemoriemu w usta zdanie o duszy wojownika, która miałaby wyblaknąć; u Kakuichiego go nie ma, ale wobec 800 lat dopisków jedno zdanie więcej nikomu nie zaszkodzi.

 

Lustro zresztą już ma. W świątyni Menuma Shōden w Saitamie, założonej według tradycji przez niego samego, stoi jego posąg z lusterkiem w jednej ręce i pędzelkiem w drugiej, w trakcie farbowania. Obok jest przycisk; po jego naciśnięciu słychać, jak dzieci śpiewają starą piosenkę o życiu Sanemoriego.

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

W maju 2005 roku 74. yugyō shōnin modlił się w Komatsu nad hełmem Sanemoriego, pierwszy raz od pół wieku. Miesiąc później w Kashinose spławiano rzeką Kaifu jego włócznię i obiad. Jedni odprowadzali go w zaświaty, drudzy za opłotki, z tą samą życzliwą stanowczością. W Kutsukake dzieci co roku podpalają go na północnym skraju osady i wracają, nie oglądając się, bo tak każe zwyczaj. Gdyby się obejrzały, zobaczyłyby tylko dym. Kilka tysięcy kilometrów na południowy zachód, w delcie Rzeki Czerwonej, rośnie już ryż następnych żniw, a na nim następne pokolenie unka. W czerwcu zawieje wiatr i Sanemori przyleci, jak co roku, w hełmie i bez imienia.

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

Źródła

1. 市古貞次 校注・訳『平家物語』1–2, 新編日本古典文学全集 45–46, 小学館, 1994.

2. 『満済准后日記』上, 続群書類従 補遺 1, 続群書類従完成会, 1928.

3. 大和田建樹『謡曲評釈』第7輯, 博文館, 1907–1908.

4. 貝原益軒『大和本草』巻14, 1709 (Biblioteka Narodowa Parlamentu, zbiory cyfrowe).

5. 大蔵永常『除蝗録』, 1826 (Biblioteka Narodowa Parlamentu, zbiory cyfrowe).

6. 城阪早紀「延慶本『平家物語』における動詞「なのる(名乗)」―覚一本との比較から―」『同志社国文学』87, 2017, s. 1–15.

7. Michael S. North, Susan T. Fiske, „Act Your (Old) Age: Prescriptive, Ageist Biases Over Succession, Consumption, and Identity”, „Personality and Social Psychology Bulletin” 39 (6), 2013

8. Akira Otuka, „Migration of rice planthoppers and their vectored re-emerging and novel rice viruses in East Asia”, „Frontiers in Microbiology” 4, 2013, art. 309.

Matsuo Bashō, „Oku no hosomichi = Ścieżkami Północy”, przeł. Ewa Żuławska-Umeda, Austeria, Kraków 2022.

9. Muzeum Prefekturalne w Tokushimie, „虫送りとサネモリ” (kolumna internetowa, zdjęcia z czerwca 2005); Muzeum Prefekturalne w Tottori, nagrania pieśni obrzędowych; Muzeum Miejskie w Nagoi, „虫送り”; Rada Edukacji miasta Komatsu, opracowania o tablicach z chramu Tada i o kopcu owadów z 1839 roku; miasto Kaga, komunikat prasowy z 29 października 2021.

 

Siwy samuraj ufarbował brodę na czarno i zginął bez imienia. Potem został duchem, świerszczem Bashō, owadem w hełmie i postacią 3D od producenta farb do włosów.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!