Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.
2026/05/12

Yari (槍) - prawdziwa broń wojen samurajskich. I dlaczego mit podmienił ją na katanę?

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Katana była duszą samuraja. Wakizashi – jego honorem. Ale yari była jego bronią na polach bitew.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Pisałem już o katanie – mieczu (lub, jeśli wolisz: szabli), który samuraj polerował w ciszy, oddawał synowi w obrzędzie pełnoletności, czcił jak relikwię i stawiał w najbardziej wyeksponowanym, honorowym miejscu w domu. Pisałem o wakizashi, krótszym towarzyszu czekającym za pasem na ostatnią decyzję, tę, którą każdy wojownik musiał umieć podjąć sam wobec siebie. Pisałem o samurajskich napierśnikach dō i gniewnych maskach men yoroi, o banerach na drzewcach widocznych z drugiego końca pola, o tsubie ozdobionej misternymi wzorami, których nikt poza właścicielem nigdy nie miał obejrzeć z bliska. Wiele z tego jednak jest bardziej rekwizytami czasu pokoju. Rzeczy, które się polerowało, eksponowało, którym dawało się imiona. Dziś sprawdzimy, co samuraj naprawdę trzymał w rękach, kiedy szedł zabijać i ginąć, w czasach, gdy był jeszcze żołnierzem, nie urzędnikiem.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Bo oto poranek 28 czerwca 1575 roku, równina Shitaragahara w prowincji Mikawa. Mgła odsłania las drewnianych palisad, za którymi wciśnięci jeden obok drugiego stoją mężczyźni. Nie samuraje w pełnej zbroi z mieczami w pochwach. Ashigaru, „lekkie nogi”, piechota werbowana przez Odę Nobunagę z wiosek prowincji Owari. W rękach trzymają drągi tak długie, że trudno przyjąć, iż to broń osobista, a nie element rusztowania. Sześć metrów od końca grotu do tylca. Las grotów. Zaraz, gdy słońce zalśni nad doliną, kawaleria Takedy Katsuyoriego ruszy szarżą, którą cała ówczesna Japonia uznaje za niezwyciężoną. Po dziewięciu godzinach z trzonu armii Takedy zostanie dziesięć tysięcy trupów, ośmiu z dwudziestu czterech generałów rodu i koniec mitu o jeździe pod znakiem czerwonego wachlarza. Większość tych trupów nie będzie miała na ciele rany od kuli ani od strzały. Będą to rany od pchnięć włóczni.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.A jednak gdy mówimy „samuraj”, widzimy katanę. Sześciometrowy drąg z grotem nie pasuje nam do obrazu, który mit rysuje wieczorem, gdy w domu kończymy „Siedmiu samurajów” Kurosawy i kładziemy się spać. Dlaczego? Co takiego stało się w czasach Edo, że broń, która faktycznie zabijała na polu bitwy, została wyrzucona z pamięci, a w jej miejsce wstawiono inną – tę, która zabijała znacznie rzadziej, ale za to wymagała lat treningu, była droga i pomagała odróżnić status społeczny jednego człowieka od drugiego? Sprawdźmy, co naprawdę robiła japońska yari w rękach wojownika – i kto, w jakim celu, ukradł jej miejsce w historii.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Hoko, łuk i koń. Zanim przyszła yari

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Najwcześniejszy samuraj nie miał włóczni. Miał łuk. Idea wojownika z epoki Heian, ukształtowana w rodach Minamoto i Taira, opierała się na sztuce łucznictwa konno, które po japońsku nazywano kyūba no michi (弓馬の道), dosłownie „drogą łuku i konia”. Bitwa była rytuałem, w którym dwóch jeźdźców wymieniało strzały, krzycząc do siebie imiona przodków, jakby zapraszało wszystkich dziadów po obu stronach do uczestnictwa w decyzji, kto przeżyje. Dopiero na końcu, gdy któremuś z nich zabito konia albo strzała przebiła pancerz, dochodziło do walki bezpośredniej i wtedy wyciągano tachi (katany jeszcze nie było) - długi miecz, lub naginatę, broń drzewcową z lekko zakrzywionym ostrzem na końcu.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Włócznia w tym świecie istniała, ale była bronią chłopa albo elementem dekoracji świątyni. Hoko (鉾), prekursorka yari, pojawiła się w Japonii epoki Nara (VIII wiek) jako import z Chin i Korei. Liściaste, szerokie ostrze nasadzone na drewniane drzewce. Używano jej w procesjach religijnych, w straży świątynnej, czasem w lokalnych potyczkach. Ani Heian, ani wczesna Kamakura nie traktowały włóczni jako broni samuraja. Sam termin yari (槍) pojawia się po raz pierwszy w piśmie dopiero w 1334 roku, w okresie Nanboku-chō, prawie dwieście lat po założeniu shogunatu Kamakury.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Wszystko zmieniła obca armia. Mongołowie zaatakowali wyspę Kyūshū dwa razy: w 1274 i 1281 roku. Choć obie inwazje rozbiły się ostatecznie o tajfuny kamikaze (o czym więcej pisze tu: Kamikaze – dwa boskie tajfuny życia, jeden ponury wiatr śmierci), pozostawiły po sobie wstrząs taktyczny. Samuraje, którzy wyjechali na plażę pojedynkować się jak ich ojcowie, zobaczyli coś, czego się nie spodziewali. Mongołowie nie wymieniali imion. Atakowali w zwartych formacjach pieszych, z chińskimi i koreańskimi pikinierami w pierwszym rzędzie. Strzelali z łuków refleksyjnych w salwach, używali nawet rakiet wybuchowych, walczyli grupą, nie jednostką. Bushi, którzy przywykli do tego, że wojna jest serią arystokratycznych pojedynków, znaleźli się nagle w środku brutalnej rzezi – i to oni byli zwierzyną.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Wnioski przyszły powoli. Przez kolejne stulecie naginata pozostawała główną bronią drzewcową w arsenale samuraja, a pojawienie się długich pikinierskich formacji odłożyło się na czas wojny Ōnin (1467–1477), która zniszczyła Kioto i otworzyła okres Sengoku, „walczących państw” (o czasach Sengoku piszę więcej np. tu: Prawdziwe Sengoku – jakie było życie ludzi bez miecza w cieniu samurajskich wojen?). Wtedy stało się jasne, że dawnej „szlachetnej” wojny nie da się już prowadzić. Wyraźne stało się jedno pytanie: jak najszybciej, najtaniej i w największych ilościach uzbroić mężczyzn, którzy nigdy w życiu nie ćwiczyli. Odpowiedź miała trzy słowa: łuk, włócznia, muszkiet. I to włócznia, nie miecz, zaczęła obrastać w kolejne odmiany, wydłużać się, krzyżować się, zakrzywiać i zaginać w sierp.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Anatomia śmierci. Z czego zbudowana była yari

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Yari w średniowiecznej Japonii to nie jeden przedmiot, lecz cała rodzina narzędzi, które łączy zasada: długie drzewce zakończone metalowym ostrzem przeznaczonym przede wszystkim do pchnięcia. Reszta jest geometrią rzemiosła. Su yari (素槍, „prosta włócznia”) to wersja podstawowa, liściaste albo wąskie czworokątne ostrze osadzone wprost na drzewcu. Ōmi yari (大身槍) miała ostrze długie nawet do siedemdziesięciu sześciu centymetrów, prawie jak krótka katana, jakby nabita na drąg, używana przez samurajów konnych. Była bardzo śmiercionośna, ale wymagała siły i miejsca, nadawała się do walki indywidualnej, mniej do formacji.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Bardziej wyrafinowane odmiany powstawały, gdy wojownicy szukali sposobu, by włócznia służyła do czegoś więcej niż samego pchnięcia. Jūmonji yari (十文字槍) to ostrze w kształcie krzyża, centralny grot z dwoma bocznymi, prostopadle ustawionymi ostrzami. Używana do zahaczania broni przeciwnika, ściągania go z konia, blokowania pchnięcia miecza. Kama yari miała zamiast bocznych ostrzy zakrzywione w dół sierpy, stąd nazwa: „włócznia-sierp”. Kata kama yari miała taki sierp tylko z jednej strony i to była ulubiona broń Katō Kiyomasy, jednego z generałów Hideyoshiego. Najbardziej osobliwa była kuda yari, włócznia z metalową tubą nasuniętą na drzewce, w której ostrze obracało się podczas pchnięcia, dodając ruchu wirowego, jak wkręt. Kagi yari miała pod grotem mały hak, który pozwalał blokować i kontrolować przeciwnika.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Drzewca robiono z dębu, z bambusa, z drewna laminowanego klejem rybnym i owijanego jedwabnymi sznurkami pod warstwą laki. Przy najdłuższych pikach, sześciometrowych nagae yari, prosty jednolity drąg byłby zbyt giętki: chybotałby w ruchu jak wędka, tracąc precyzję. Więc składano je z kilku warstw drewna kontrastowo orientowanych, wzmacniano blachami i lakierowano przeciw wilgoci. To była rzemieślnicza robota porównywalna z wytwarzaniem łuku i tak samo jak łuk, włócznia musiała być suszona, kontrolowana, przechowywana w określonej pozycji, by nie spaczyła się przed bitwą.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Najistotniejsze: ostrze yari kuto tymi samymi technikami, którymi kuto katanę. Z tamahagane, stali z piasku żelaznego wytapianej w piecach tatara. Z hartowaniem, hamonem, podpisem płatnerza. Najlepsi mistrzowie kowalscy Japonii, Sengo Masazane ze szkoły Muramasy, Fujiwara Kanabō, Kanemoto, kuli zarówno katany, jak i włócznie. Z technicznego punktu widzenia yari była po prostu specyficznym rodzajem japońskiego ostrza nihontō. Różniła ją tylko geometria osadzenia: zamiast rękojeści miała długi trzpień (nakago) osadzony w drzewcu na stałe. Jest w tym ironia: niektóre z najsłynniejszych włóczni Japonii zostały wykute przez tych samych ludzi, których miecze stoją dziś w centrum muzealnych sal. Włócznie - jeśli w ogóle są pokazane - czekają w kącie, bez plansz, bez podświetlenia.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Las pik. Sengoku to rewolucja taktyczna

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Po wojnie Ōnin armia samurajska w dawnym sensie przestała istnieć w Japonii. Zastąpiła ją armia feudalna, mieszanka zawodowych wojowników, najemników i chłopów wziętych z roli, których trzeba było uzbroić i nauczyć sztuki zabijania w tygodnie, a nie w lata. Ludzie ci, ashigaru (足軽, dosłownie „lekkie nogi”), stanowili w armiach Ody Nobunagi do czterdziestu procent stanu. Nie umieli władać mieczem, większość nigdy w życiu nie dotknęła łuku. Włócznia była dla nich jedyną sensowną bronią.

 

Nobunaga rozumiał arytmetykę pola bitwy lepiej niż wszyscy współcześni mu daimyō. Jego prowincja Owari miała opinię słabego, zacofanego zaplecza, a jego ashigaru uchodzili za najgorszych żołnierzy Japonii. Odpowiedział na to prostym pomysłem: dać im włócznie dłuższe niż wszystkie inne. Żołnierze Owari ruszali w bój z drągami, których długość sięgała pięciu i pół, a czasem ponad sześciu metrów. Nagae yari (長柄槍, „włócznia o długim drzewcu”) w jego rękach zmieniła się z broni indywidualnej w element formacji blokowej. Ustawiona w dwie lub trzy linie, opuszczała groty na komendę i tworzyła barierę, której koń nie był w stanie przebyć, a człowiek mógł sforsować tylko za cenę kilku ostrzy we własnej piersi.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Pod Nagashino w 1575 roku te długie piki stanęły w decydującej godzinie razem z trzema tysiącami arkebuzów. Popularne mity opowiadają tę bitwę jako rewolucję ognia: muszkiety w trzech rzędach strzelają na zmianę, kosząc słynną kawalerię Takedy. Prawda jest bardziej skomplikowana. Strzelcy potrzebowali nawet dwóch minut na przeładowanie. W tym czasie, gdy konie Takedy podchodziły pod palisadę, ashigaru z włóczniami stali tuż za płotem i przez szczeliny w nim wbijali groty w napierające piersi koni i nogi jeźdźców. Jeśli ktoś przebił się przez ogień, padał na włócznie. Po dziewięciu godzinach Takeda Katsuyori stracił dziesięć tysięcy ludzi, czyli dwie trzecie armii. Z dwudziestu czterech sławnych generałów jego ojca, Shingena, ośmiu zginęło tego dnia. Większość z nich od pchnięć włóczni pikinierów-chłopów.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Taktyka tej bitwy miała własną nazwę: yari-busuma (槍襖), „ściana z włóczni”, dosłownie „rozsuwana ściana z grotów”. Pierwszy rząd opuszczał ostrza pod kątem ku ziemi, drugi prosto, trzeci podnosił do ataku z góry, bo długą włócznią można było uderzać nie tylko pchnięciem, lecz także, jak młotkiem: z góry, na dół, ćwiartować barki i głowy. Na komendę cała linia uderzała w ten sam sposób. Trening polegał głównie na koordynacji – włócznia ashigaru nie była indywidualna, była wspólna, jak wiosło w łodzi. Anonimowy ashigaru z prowincji Owari nie miał szansy przejść do historii, mimo że to on, jego współbrat z lewej i jego współbrat z prawej, ramię w ramię, wykonywali większość zabijania na japońskich polach bitewnych w XVI wieku. Kataną, jeśli w ogóle, dobijano leżących. Bitwę wygrywało się włócznią.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Mnich, księżyc i krzyżowe ostrze. Sōjutsu i Hōzōin-ryū

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Skoro włócznia rozstrzygała o losie bitew, musiała powstać wokół niej osobna sztuka walki. Sōjutsu (槍術), „technika włóczni”, wykształciła się w setkach lokalnych szkół, z których do dziś przetrwało kilkanaście. Najsłynniejsza wśród nich, najczęściej cytowana w dokumentach i najbardziej znana to Hōzōin-ryū, założona w połowie XVI wieku w Narze przez buddyjskiego mnicha Kakuzenbō In’eiego (1521–1607).

 

Hōzōin był świątynią podległą potężnemu kompleksowi Kōfuku-ji, należącego do sekty Kegon. In’ei od młodości łączył życie zakonne z pasją do sztuk walki (co w tamtych czasach się wcale dobrze łączyło, zobacz tu: Mnich z naginatą: militarne oblicze buddyzmu w Japonii Kamakury). Naukę miecza pobierał u mistrzów kenjutsu, naukę włóczni u Daizendayū Moritady, lokalnego eksperta od yari. Legenda mówi, że pewnego wieczoru, idąc nad sadzawkę Sarusawa, zobaczył w wodzie odbicie półksiężyca. Trzymał akurat włócznię. Sylwetka grotu i sierp księżyca skrzyżowały się w odbiciu pod kątem prostym. In’ei zatrzymał się i pomyślał: a gdyby do prostego ostrza dodać dwa boczne, prostopadłe? Wtedy włócznią można by nie tylko pchać, ale zahaczać, ściągać, kontrować pchnięcie miecza ścinającym ruchem na dół. Tak, według tradycji Hōzōin, narodził się jūmonji yari, krzyżowe ostrze, które stało się znakiem firmowym szkoły.

 

Doktryna Hōzōin-ryū została zapisana w starym eika (詠歌 – rytmiczne motto, pieśń szkoły walki):

 

突けば槍 薙げば薙刀 引けば鎌 とにもかくにも 外れあらまし

(Tsukeba yari / nageba naginata / hikeba kama / tonimokakunimo / hazure aramashi)

 

„Pchnij – jest włócznią,

Tnij – jest naginatą,

Pociągnij – jest sierpem,

A tak czy owak –

Nie chybi celu.”

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Te trzy ruchy miały się wykonywać płynnie, jeden przechodzi w drugi, ostrze nigdy nie przestaje pracować. Najsłynniejsza technika szkoły polegała na pchnięciu ostrza w staw przeciwnika – kolano, łokieć, pacha – i obróceniu broni w okrągłym ruchu, który wyginał kończynę i rzucał wojownikiem o ziemię. Nara przez dziesięciolecia była miejscem pielgrzymek wojennych. Jeśli wierzyć Davy’emu Lowry’emu (amerykański pisarz, dziennikarz, praktyk sztuk walki), autorowi „Autumn Lightning”, przyjeżdżał tam młody Miyamoto Musashi i mierzył się z mnichami z Hōzōin. Wynik tej konfrontacji zależy od tego, którą wersję się czyta: sam Musashi w „Księdze Pięciu Kręgów” sugeruje, że pokonał spadkobiercę In’eiego, lokalna tradycja Hōzōin twierdzi co innego.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Szkoła In’eiego dotrwała do dziś. W 1991 roku jej dwudziestym mistrzem został Kagita Chūbei, po nim, od 2020 roku, Manabu Komakita. Praktykuje się w niej z włóczniami nie krótszymi niż dwa metry siedemdziesiąt centymetrów; przeciwnik zaś ma drąg trzy metry sześćdziesiąt, dłuższy o pełne osiemdziesiąt centymetrów. Ten dystans, dwa-trzy metry między ćwiczącymi ciałami, jest w dzisiejszej Japonii kłopotliwe, bo ulice, dōjō i pociągi nie są budowane z myślą o broni, której używa się w trzy osoby z jednej strony i jedną z drugiej. Nara pamięta, jak wyglądał świat, w którym takie rozmiary były normą.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Honor wisiał na grocie. Ichiban yari i Shichihon yari

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Dla samuraja okresu Sengoku spis najwyższych zaszczytów otwierało nie zabicie konkretnego wroga, ale dotarcie do niego pierwszym. Tytuł ichiban yari (一番槍, „pierwsza włócznia”) przyznawano po bitwie temu wojownikowi, który jako pierwszy przebił linię nieprzyjaciela. Słowo „włócznia” w tym kontekście nie było metaforą wymienną z „mieczem”, chodziło dosłownie o broń, którą atakujący trzymał w rękach. „Pierwsza katana” nie istnieje w językowych zwyczajach Sengoku. Bohater pola bitwy był identyfikowany przez swój grot.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Najsłynniejszą grupą ichiban yari w japońskiej historii pozostaje siódemka spod Shizugatake. W kwietniu 1583 roku Toyotomi Hideyoshi (wówczas jeszcze Hashiba) starł się z Shibatą Katsuie, dawnym towarzyszem Nobunagi, w bitwie o sukcesję po nim. W decydującym momencie Hideyoshi rozkazał siedmiu młodym wojownikom ze swojej eskorty osobistej szarżować na pozycje Katsuiego. Wszyscy siedmiu – Fukushima Masanori, Katō Kiyomasa, Katō Yoshiaki, Wakizaka Yasuharu, Hirano Nagayasu, Kasuya Takenori, Katagiri Katsumoto – przeżyli i każdy otrzymał po trzy tysiące koku ziemi w nagrodę. Stali się legendarnymi Shichihon yari (賤ヶ岳の七本槍), „Siedmioma włóczniami Shizugatake”. W rzeczywistości wyróżniających się było dziewięciu, ale dwóch – Sakurai Iekazu i Ishikawa Heisuke – albo zginęło w bitwie, albo wkrótce po niej, więc tradycja „zaokrągliła” do siedmiu.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Powtarzalność tego tytułu jest wymowna. „Siedem włóczni” pojawia się w opisach wielu różnych bitew Sengoku, jakby liczba siedem była pojemnikiem rezerwowanym specjalnie dla bohaterów drzewcowej broni. Co stało się z tą siódemką później? Fukushima dostał potem prowincję Owari z dwustu czterdziestoma tysiącami koku. Katō Kiyomasa dostał Higo na Kyūshū. Katō Yoshiaki dostał Iyo. Wszyscy zostali daimyō. Każdy z nich, gdy w starości pisał wspomnienia albo zlecał kronikarzom spisanie życia, mówił o sobie: „byłem włócznią”. Nie „byłem mieczem”. Nie „byłem łukiem”. Włócznią. Pojedyncze słowo wystarczało, by oznaczyć status człowieka.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Tenka Sanmeisō. Trzy słynne włócznie spod nieba

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Klasyfikacja najsłynniejszej broni feudalnej Japonii została skodyfikowana w XVIII wieku przez ród Hon’ami w katalogu „Kyōhō Meibutsuchō”. Wśród mieczów figuruje tam długa lista nazwanych ostrzy. Wśród włóczni – tylko trzy, ale każda ma tytuł „pod niebiosami”: Tenka Sanmeisō (天下三名槍), „Trzy słynne włócznie pod niebiosami”. Tonbogiri, Nihongō, Otegine. Każda z nich ma swoją historię, każda zostawia cień, w którym widać coś o samurajach lepiej niż w wystawionym w gablocie ostrzu miecza.

 

 

Tonbogiri

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Tonbogiri (蜻蛉切, „Tnąca ważki”) należała do Hondy Tadakatsu (1548–1610), jednego z czterech „Niebiańskich Królów” Tokugawy Ieyasu. Wykuł ją Sengo Masazane, uczeń słynnego Muramasy, którego ostrza miały opinię broni nawiedzonej, krwiożerczej, prowadzącej właściciela w nieszczęście. Tonbogiri nie potwierdziła tej reputacji. Ostrze miało nieco ponad czterdzieści trzy centymetry długości, drzewce ponad trzy metry. Legenda głosi, że pewnego dnia po bitwie Tadakatsu odłożył broń, by odpocząć, a na grot usiadła ważka. Owad, dotknąwszy stali, rozciął się na połowy. Stąd imię, w którym tonbo znaczy ważkę, a kiri – cięcie.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Z Tonbogiri Tadakatsu wszedł w pięćdziesiąt siedem bitew. Z każdej wyszedł bez rany. Pod Mikatagaharą w 1572 roku trzymał tyły swojego pana, gdy wojska Takedy rozbiły armię Tokugawy; sam nigdy nie został trafiony. Pod Nagashino w 1575 roku jego pikinierzy z włóczniami zabili Yamagatę Masakage, jednego z legendarnych dwudziestu czterech generałów. Pod Komaki-Nagakute w 1584 roku wyjechał z garstką ludzi naprzeciw armii Hideyoshiego, a Hideyoshi, widząc to wyzwanie, zakazał swoim atakować. „Samuraj wśród samurajów”, powiedział o nim Nobunaga. Takeda Shingen, jego wróg z innego pokolenia, miał się wyrazić: „Ieyasu ma dwie rzeczy lepsze od siebie samego, swój dziwny hełm i Hondę Tadakatsu”. Hełm Tadakatsu miał zresztą rogi jelenia - charakterystyczną sylwetkę, po której można było go rozpoznać z daleka. Hełm i włócznia – to były znaki rozpoznawcze, które wojska Tokugawy widziały w pierwszym rzędzie. Tonbogiri jest dziś w prywatnych rękach, wypożyczona do Muzeum Sztuki Sano.

 

 

Nihongō

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Nihongō (日本号) ma historię najdziwniejszą. Pierwotnie była bronią cesarską, jedną z osobistych włóczni dworu Pałacu Cesarskiego, kutą w okresie Muromachi przez Kanabō Masatsugu. W 1568 roku cesarz Ōgimachi przekazał ją Ashikadze Yoshiakiemu, ostatniemu shōgunowi z dynastii Ashikaga. Po obaleniu Ashikagi włócznia wpadła w ręce Ody Nobunagi, potem Hideyoshiego, a od niego trafiła do Fukushimy Masanoriego – tego samego, jednego z Siedmiu Włóczni spod Shizugatake. I tu zaczyna się historia, która stała się jedną ze słynniejszych opowieści w japońskim folklorze.

 

Wycieczki z GokuTravel - JesieńPewnej zimy na początku XVII wieku do Hiroshimy, gdzie Fukushima Masanori miał wówczas swoją rezydencję jako pan domeny Aki, przyjechał z misją od Kurody Nagamasy wojownik nazwiskiem Mori Tomonobu, znany też jako Tahei. Kuroda dał mu jedno polecenie: nie pić ani kropli sake u Fukushimy, niezależnie od okoliczności. Fukushima, który miał ponoć niezwykle mocną głowę, dowiedział się, że ma gościa w mieście, i od razu posłał po niego. Tahei próbował odmówić, ale Fukushima nie ustępował. Jeśli wytrzymasz picie ze mną, powiedział, możesz wybrać sobie z mojej zbrojowni dowolny przedmiot jako nagrodę. Mori usiadł i pił. Przepili razem nie wiadomo ile masu (miseczek) sake. Gdy Fukushima leżał już pod ścianą, Mori, ku jego rosnącemu przerażeniu, wskazał Nihongō, włócznię cesarską, dziedzictwo trzech władców. Fukushima błagał, by gość wybrał coś innego. „Wojownik nie powtarza danego słowa”, odparł Mori, wziął włócznię na ramię i wyszedł na ulicę zupełnie trzeźwy.

 

Z tej historii powstała pieśń ludowa „Kuroda Bushi”, którą do dziś śpiewa się w Fukuoce, gdzie pochowany jest Mori Tomonobu i gdzie w Muzeum Miejskim spoczywa Nihongō, zwana czasem Nomitori Nihongō, „Nihongō, którą wypito”. Most Fuku-Haku Deai w centrum Fukuoki ma na poręczach metalowe rzeźby przedstawiające czarki sake przebite włócznią; cała Japonia uznała, że pijaństwo Fukushimy było zbyt poważnym wydarzeniem politycznym, by je zapomnieć. Włócznia mierzy dziś trzy metry dwadzieścia jeden centymetrów; ostrze samo ma siedemdziesiąt dziewięć i dwie dziesiąte centymetra. To jeden z bardzo nielicznych przedmiotów, który dostał od dworu cesarskiego trzeci stopień rangi, shōsanmi, normalnie zarezerwowany dla wysokich urzędników i kapłanów. Włócznia ma godność człowieka, i to nie byle jakiego.

 

 

Otegine

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Trzecia, Otegine (御手杵), należała do Yūki Harutomy, daimyō z prowincji Shimōsa (dziś północna Chiba). Włócznia była potworna: ostrze miało sto trzydzieści dziewięć centymetrów, łączna długość ponad trzy metry trzydzieści. Nazwa pochodzi z bitewnej anegdoty. Yūki, wracając z pola walki, nadział na drzewce swojej włóczni kilka odciętych głów wrogów. Jedna z nich obsunęła się i utkwiła tuż pod ostrzem - całość przypominała wtedy tegine, drewniany tłuczek z zaokrągloną głowicą używany do ubijania ryżu na mochi. Ten sam kształt - grubą, walcowatą bryłę nasadzoną na trzonek - miała ozdobna pochwa, w której włócznię później przechowywano. Czarny humor ludzi wychodzących cało z krwawej bitwy.

 

Otegine spłonęła w bombardowaniu Tokio w marcu 1945 roku. Dzisiaj istnieje tylko replika, wykonana z dawnych pomiarów. Pierwsza w historii Japonii włócznia, która zniknęła z powodu nowoczesnego ognia. Z podniebnych włóczni zostały tylko dwie.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Życia napisane włócznią

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.W okresie Sengoku zdarzało się, że wojownik tracił własne imię na rzecz nazwy swojej broni. Najlepszym przykładem jest Maeda Toshiie (1538–1599), generał Nobunagi, fundator domeny Kaga, w której kapitał liczono w „milionie koku”. Dyplomatycznie nazywał się Toshiie. W domu rodzinnym nazywano go Matazaemonem. Wojsko zaś wołało: Yari no Mataza (槍の又左) – „Mataza-Włócznia”.

 

Na tytuł ten zapracował sobie młodo, w 1558 roku w bitwie pod Ukino, mając dwadzieścia lat. Wjechał wtedy na pole z włócznią, której drzewce miało sześć metrów trzydzieści. Sześć trzydzieści. Człowiek, który niesie taki drąg, nie może mieć pełnej zbroi, nie może wjeżdżać konno do samego centrum walki. Toshiie wjeżdżał. Ścinał z konia, ścinał stojąc, brał głowy. W „Shinchō-kōki”, oficjalnej kronice Nobunagi, zapisano, że pod Okehazamą w 1560 roku zebrał trzy odcięte głowy w jednej bitwie, mimo że w ogóle nie powinien był na niej być (był wówczas wyjęty spod łaski pana z powodu zabójstwa towarzysza w sporze o ozdobny przedmiot). Włócznia stała się dla niego sposobem powrotu do życia publicznego. Dzisiaj przed dworcem Arako w Nagoi stoi jego brązowy posąg, gdzie jeździec trzyma długi drąg z grotem skierowanym ku górze.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Inny rozdział napisał Katō Kiyomasa, jeden z Siedmiu Włóczni spod Shizugatake. Po bitwie dostał we władanie prowincję Higo i poszedł z polecenia Hideyoshiego na Koreę. Tam, zimą 1592–1593 roku, podczas pierwszej kampanii roku Imjin, wszedł do legendy w sposób, jakiego nie planował. Polował na tygrysy. Tygrysy w Korei faktycznie wówczas występowały, koreańscy chłopi nazywali je „panami z gór”, mieszkały w zalesionych pasmach półwyspu i atakowały wioski. Kiyomasa wziął kata kama yari, włócznię z bocznym sierpem, i ruszył w góry. Według jednej tradycji robił to, by dostarczyć mięso Hideyoshiemu, który uważał, że jadalne organy tygrysa pomagają na zdrowie. Według innej szukał trofeum.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Polowanie zakończyło się sukcesem. Kiyomasa wrócił z dwiema czaszkami tygrysów, które dziś przechowuje rodzina Tokugawa-Kii (jedna) i ród Abe (druga). Jego włócznia jest w Tōkyō Kokuritsu Hakubutsukan, Muzeum Narodowym w Tokio. Istnieje pewne podanie, że ostrze pierwotnie było typu jūmonji (krzyżowe), a tygrys odgryzł jedno z bocznych ostrzy w walce. Współczesne badania struktury kucia pokazują, że to nieprawda – ostrze zostało zrobione od początku jako kata kama. Mit tygrysa odgryzającego sierp jest piękniejszy niż prawda i właśnie dlatego przetrwał w drzeworytach Kuniyoshiego, Yoshiiku, Yoshifusy. Hideyoshi w którymś momencie zakazał polowań na tygrysy, bo zbyt wielu naśladowców Kiyomasy ginęło w Korei od pazurów zamiast od ognia bitwy. Ten zakaz mówi więcej o sile mitu niż o samych tygrysach.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.I trzecia postać – już wymieniony Honda Tadakatsu, którego pełna biografia wymagałaby osobnego eseju, jeśli nie szeregu książek. Wystarczy powiedzieć, że nie ma w japońskiej historii innego wojownika, którego życie byłoby tak silnie związane z włócznią. Pięćdziesiąt siedem bitew, ani jednej rany. Hełm z rogami jelenia (z legendy o jeleniu, który wskazał mu drogę przez bród rzeki podczas ucieczki), broń kuta przez kowala związanego z mistrzem Muramasą, rola we wszystkich kluczowych starciach Sengoku, od Anegawy przez Mikatagaharę i Nagashino po Sekigaharę. Gdy umarł w 1610 roku, Tokugawa Ieyasu już kontrolował Japonię, ale wciąż piszący jego biografię używali jednego słowa, by go opisać. Włócznia.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

Edo i zmiana perspektywy

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.W 1588 roku Toyotomi Hideyoshi wydał edykt znany w historiografii jako katanagari (刀狩) - „polowanie na miecze". Chłopi mieli oddać broń. Zbrojny porządek został oficjalnie odebrany większości społeczeństwa i pozostawiony w wąskiej grupie - klasie znanej odtąd pod nazwą buke (na Zachodzie częściej określanej zbiorczo jako samuraje, choć terminy te nie są ściśle tożsame) - mającej wyłączne prawo do noszenia oręża. Tokugawa Ieyasu po Sekigaharze (1600) i upadku Osaki (1615) wzmocnił tę zasadę systemowo. Cztery klasy: shi (wojownicy), nō (chłopi), kō (rzemieślnicy), shō (kupcy) - w skrócie shi-nō-kō-shō. Tylko pierwsza nosiła miecze.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.I tu pojawia się problem, który shogunat Tokugawów musiał rozwiązać. Włócznia, ta prawdziwa broń wojny, nie była dobrym znakiem klasowym. Nagae yari mógł posługiwać się każdy chłop, którego dało się tego nauczyć w ciągu trzech tygodni. Większość samurajów Sengoku walczyła ramię w ramię z ashigaru, używając tej samej broni. Podział społeczny, który Tokugawa chciał stworzyć między klasami, nie mógł się oprzeć na włóczni, bo włócznia była demokratyczna. Potrzeba było przedmiotu, który wymaga lat treningu, jest drogi, jest piękny, a przede wszystkim wymaga statusu, by go w ogóle nosić.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Tym przedmiotem była daishō (大小): para mieczy, długa katana i krótki wakizashi, zatknięte za pasem ostrzem do góry. Tylko samuraj miał prawo do daishō. Tylko samuraj mógł je nosić w mieście, na ulicy, w łaźni, podczas wizyty u krawca. Włócznia zostawała pod okapem dworu, w stanie pełnej gotowości bojowej, do której nie wracało się przez trzysta lat. Kiedy panowie daimyō odbywali coroczne podróże między swoimi prowincjami a Edo (system sankin-kōtai, „zmiennej obecności”), w ich orszakach niesiono dekoracyjne włócznie zwane keyari (毛槍) – z futrzastymi i pierzastymi pochwami, czasem w kształcie zwierząt, czasem w kształcie wachlarzy. Procesyjny keyari z futrem niedźwiedzia był ozdobą, nie bronią. Z prawdziwą yari łączyła go nazwa, kształt drzewca i niewiele więcej. Jego zadaniem nie było zabijać, lecz obwieszczać - oto jedzie pan domeny X.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.W szkołach walki dokonywała się analogiczna „amputacja”. Sōjutsu nie zniknęło, Hōzōin-ryū wciąż miało swoje dōjō, mistrzowie znajdowali zatrudnienie w bakufu, ale uwaga japońskiego bushi przenosiła się stopniowo na sztukę miecza. Kenjutsu, iaijutsu, battōjutsu, później iaidō i kendō – wszystko to dyscypliny katany. Włócznia zostawała w arsenałach jako relikt, używana w demonstracjach, czasem w interwencjach porządkowych, gdy trzeba było obezwładnić bandytę bez zabijania. Te-yari, krótka włócznia z hakami, służyła do unieruchamiania, to ona wisiała nad biurkiem każdego machi-bugyō. Ale w wyobraźni samuraja z drugiej połowy Edo katana zajęła miejsce, którego Sengoku nie znało.

 

„Hagakure” Yamamoto Tsunetomy, słynna księga bushidō z początku XVIII wieku, wspomina o włóczni rzadko. Zachęca samuraja do gotowości umrzeć z mieczem w ręce. Idea „miecz to dusza samuraja” jest produktem Edo, nie Sengoku. Wcześniejsze pokolenia mówiły inaczej: „samuraj rodzi się włócznią”. Edo wytarło to zdanie z podręczników.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

 

O czym mit zapomniał?

 

Pytanie, które zostaje na końcu, jest poznawcze: dlaczego zbiorowa pamięć Japonii pozwoliła sobie na taką wymianę? Dlaczego mit nie wybrał broni, która rzeczywiście wygrywała bitwy?

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Odpowiedź ma trzy warstwy. Pierwsza jest najprostsza i najbrutalniejsza. Włócznia była tania. Można ją było wykuć w masie, dać każdemu pijakowi z wioski, który nigdy nie widział pancerza. Mit klasy nie buduje się na czymś, co ma w garażu sąsiad. Klasy potrzebują przedmiotów, które kosztują, wymagają, wykluczają. Nie Opel tylko Ferrari. Katana była jedynym tradycyjnym uzbrojeniem japońskim, które te trzy warunki spełniało równocześnie: jej kucie zajmowało co najmniej tygodnie, koszt był poza zasięgiem chłopa, jej noszenie było prawnie ograniczone do samurajów. Włócznia nie miała szans w tej rywalizacji symbolicznej.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Druga warstwa jest bardziej subtelna. Walka kataną jest indywidualna. Pojedynek na miecze ma narrację: dwóch ludzi, decyzja, ruch, jeden żyje, drugi umiera. Walka włócznią była zbiorowa, anonimowa, mechaniczna. Uderzać na oślep w przeciwnika za palisadą, w masie ludzi uderzających obok ciebie, na komendę dowódcy. Mit nie umie opowiedzieć takiej walki. Mit potrzebuje osobnej twarzy, osobnego nazwiska, osobnej decyzji. Stąd nawet w tych obrazach Sengoku, które przetrwały (drzeworyty Kuniyoshiego, Yoshitoshiego z połowy XIX wieku), pojedynkowe sceny z włócznią są przedstawiane na zasadzie konfrontacji jeden na jeden, jakby pole bitwy wyglądało jak szachownica między indywidualnościami. W rzeczywistości wyglądało jak fabryka. Fabryki się jednak nie maluje (czy dzierga, w przypadku drzeworytów).

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Trzecia warstwa dotyczy tego, jak Japonia w XIX i XX wieku reorganizowała swoją przeszłość. Po restauracji Meiji w 1868 roku samuraje formalnie przestali istnieć, ale ich legenda była potrzebna nowemu państwu jako rdzeń narodowego mitu. Koncept bushidō rozwinął się w tej epoce nie z pism Sengoku, ale z romantyzowanej książki Inazo Nitobego pisanej dla zachodniego czytelnika. Bushidō Nitobego mówi o honorze, lojalności, mieczu jako duszy. O ashigaru i o wielogodzinnym ćwiczeniu się w pchnięciach z drugiego rzędu nie wspomina. W kinie Akiry Kurosawy z połowy XX wieku samuraj wyjmuje katanę, nie sięga po włócznię. W „Ostatnim samuraju” Toma Cruise’a pokazana jest katana, nie pika. Tak buduje się pamięć kultury – przez tysiąc decyzji, każdą z nich pozornie estetyczną.

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.Co to mówi o ludzkiej psychologii? Może to: że historia, którą się pamięta, nie jest historią, która się wydarzyła. Pamięć selekcjonuje to, co da się zaśpiewać, narysować, odegrać. Rzeczywiste zabijanie, mechaniczne, w tłumie, bez nazwiska, jest niezdolne do pokonania konkurencji ze strony pojedynku, w którym samuraj wyciąga miecz i staje twarzą w twarz z drugim. Klasa wybiera swoje symbole nie według tego, co zrobiła, ale według tego, czym chce się jawić. Edo zbudowało Japonii pamięć siebie, w której włócznia była zbędnym narzędziem chłopa, a katana – duchem narodu. Trzysta lat wystarczyło, żeby cały świat uwierzył.

 

Może mit wszędzie na świecie i zawsze wybiera tak, jak wybrała Japonia. Nie to, co prawdziwe. To, co piękne, indywidualne, oddzielne. Ważka usiadła na ostrzu Tonbogiri i sama się przepołowiła; tej historii nigdy nie zapomnimy. Sześciometrowe drągi setek ashigaru spod Nagashino takich legend nie miały. Drąg po prostu uderzał. Aż padł ostatni z dziesięciu tysięcy ludzi Takedy.

 

I dlatego dziś, gdy myślimy „samuraj”, widzimy katanę, choć to włócznia była tym, co go tworzyło i zabijało.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

 

Źródła

1. Friday, Karl F., Samurai, Warfare and the State in Early Medieval Japan, Routledge, London 2004.

2. Turnbull, Stephen, The Samurai Sourcebook, Cassell, London 1998 (wyd. polskie częściowe: Samuraje. Niezwyciężeni wojownicy, Bellona, Warszawa 2007).

3. Turnbull, Stephen, Nagashino 1575: Slaughter at the Barricades, Osprey Publishing, Oxford 2000.

4. Conlan, Thomas D., Weapons & Fighting Techniques of the Samurai Warrior 1200–1877 AD, Amber Books, London 2008.

5. Farris, William Wayne, Heavenly Warriors: The Evolution of Japan’s Military, 500–1300, Harvard University Press, Cambridge MA 1992.

6. Lowry, Dave, Autumn Lightning: The Education of an American Samurai, Shambhala, Boston 1985.

7. 鈴木眞哉『戦国時代の大誤解』PHP研究所, 東京 2007 (Suzuki Masaya, Wielkie nieporozumienia okresu Sengoku, Wyd. PHP, Tokio 2007).

8. 近藤好和『騎兵と歩兵の中世史』吉川弘文館, 東京 2005 (Kondō Yoshikazu, Kawaleria i piechota w historii średniowiecza, Wyd. Yoshikawa Kōbunkan, Tokio 2005).

9. 二木謙一『戦国の作法』講談社学術文庫, 東京 2008 (Futaki Ken’ichi, Etykieta okresu Sengoku, Wyd. Kōdansha Gakujutsu Bunko, Tokio 2008).Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

Na polach Sengoku zabijała włócznia, nie katana. Yari, długie piki ashigaru, Hōzōin-ryū, Tonbogiri Hondy Tadakatsu i wybiórcza pamięć Edo.

  1. pl
  2. en

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!