Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?
2026/05/04

Jak zrozumieć japońskie „odpuścić"? Rozważania o „akirame" na ciemnym piasku Yuigahamy.

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Październik na Yuigahamie

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Plaża w Yuigahamie ma kolor ciemnoszary, prawie jak mokry węgiel. Nie wiem, dlaczego mi to przeszkadza – może przyzwyczajenie. W mojej głowie plaża wygląda inaczej: jasna, słomiana, czasem aż żółta. Taka jak nad Skandą w Olsztynie, gdzie jako dziecko bawiłem się latem. Gigantyczna góra piachu, z której turlaliśmy się na sam dół, gdzie czekała woda. Tak naprawdę to był to mały spłachetek piasku, ale w pamięci dziecka urósł do ósmego cudu świata. Tu jednak, nad Zatoką Sagami, piasek jest ciemny od żelaza i od historii. Zaskakuje mnie, choć nie powinno, to, jak szybko kończy się październikowe popołudnie. Słońce wisi nisko nad cyplem Inamuragasaki i wygląda jak miska z herbatą, która zaczyna stygnąć.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Siedzę na niskim murku oddzielającym promenadę od piasku, plecak pod łokciem, termos w dłoni. Sezon plażowy skończył się dwa miesiące temu i miejsce, gdzie stały umi-no-ie (海の家 – dosł. „dom morza”) – drewniane stoiska z rāmenem i piwem – wygląda jak stara, opuszczona scena teatralna. Wiatr od oceanu jest słony i ciężki. Kilka latawców wisi nad falami – z początku nie widzę dzieci trzymających sznurki, dopiero po chwili dostrzegam ich sylwetki przy pomoście, a obok nich bardziej statyczne figury ojców. Latawce nie wyglądają na sterowane przez człowieka – miotają się i kołyszą, jakby miały własny rozum i wizję tego, gdzie chcą polecieć. Z oddali, wśród szumów fal, co jakiś czas dobiega entuzjastyczne, dziecięce zawołanie „agare!” albo „takaku, takaku!”.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Chciałem dziś zobaczyć Wielkiego Buddę, stojącego pół kilometra stąd, na wzgórzu, w świątyni Kotoku-in. Wiem, że tam dotrę, ale jeszcze nie teraz. Najpierw potrzebuję tego. Plaży nieidealnej. Nie zatłoczonej, ale nie opustoszałej, nie kolorowej i gorącej, ale jesiennej i szarej.

 

Z prawej strony, jakieś dwadzieścia metrów ode mnie, mężczyzna w piance neoprenowej co chwilę wynurza się z fali z deską pod pachą. Robi to bez pośpiechu. Liczę z roztargnieniem ile razy upadł, jak ktoś liczy ziarna ryżu w misce, bardziej z nudy, niż ciekawości. Daję sobie spokój. Próbuję posłuchać, co tu się właściwie mówi.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Surfer

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Uparty jest, zaczynam liczyć dokładniej. Jedenasty raz się podnosi. Fala go spycha, jak za pierwszym razem, drugim, ósmym. Wraca, płynąc na brzuchu, dwadzieścia czy trzydzieści metrów. Wiosłuje rękami, ustawia deskę, prosi falę po raz dwunasty.

 

Spodziewałem się, że w pewnym momencie krzyknie. Spodziewałem się wściekłego gestu uderzenia pięścią w wodę, niemego wycedzonego „kurr...”. Nic z tego. Surfer obraca się na plecy, kładzie głowę na desce, zamyka oczy. Trwa tak przez kilka oddechów. Potem wiosłuje z powrotem do brzegu, wychodzi z wody, kładzie deskę na piasku, siada obok niej.

 

Nie sprawia wrażenia kogoś, kto przegrał. Ani zwyciężył. Wygląda jak ktoś, kto coś zrozumiał. Fala jest większa od niego. Tak jest, koniec sprawy.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Siedział kilkanaście metrów ode mnie, na jego twarzy widziałem spokój, dla którego nie miałem dobrej nazwy po polsku. Słowo „rezygnacja” pasuje do tego stanu jak za luźny garnitur. „Pogodzenie się” brzmi tłusto, sztucznie. „Zaakceptował to” – brzmi jak umowa, jak podpisany dokument. Nic z tego nie pasuje. Niby przegrał i się poddał, ale mam wrażenie, że jest za to wdzięczny.

 

Wpatruję się w to dłużej, niż wypada. Surfer wyjmuje z plecaczka mandarynkę, obiera ją powoli, jak ktoś, kto wraca z meczu, którego wynik nie miał znaczenia, bo grało się dla samej gry.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Rybak

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Po lewej stronie, na betonowym pomoście, stoi człowiek mogący być moim ojcem, gdyby mój ojciec urodził się w Japonii, nie Działdowie. Ma na sobie cieniutką nylonową kurtkę i ręce - mocne, suche, z palcami sękatymi jak korzenie wystające ze skarpy.

 

Patrzę na niego z przerwami przez może godzinę. Słońce w tym czasie schodzi zdecydowanie w stronę horyzontu. On nie poruszył się ani razu, jeśli nie liczyć tego, że dwukrotnie podnosi rękę, żeby poprawić żyłkę. Nic nie złowił. Nic nie ciągnęło. Jego czujność nie ma w sobie nic z napięcia – to czujność człowieka niespieszącego się, ale też niczego nieodkładającego.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?W końcu, kiedy słońce muska linię horyzontu, rybak zwija sprzęt. Zwija go nadal bez pośpiechu. Wkłada wędkę do brezentowego pokrowca. Zamyka starannie wiaderko klapką, choć nie ma w nim chyba nic prócz powietrza. Bierze pokrowiec pod pachę, wiaderko w drugą rękę. Zatrzymuje się na pomoście – sześć, siedem sekund. Patrzy na morze. Robi delikatny ukłon głową, niemal niezauważalny, i odchodzi.

 

Nie rozumiem od razu, do kogo był ten ukłon. Dopiero teraz, gdy czytam ten pamiętnik po latach i próbuję przelać jego nieskładne myśli na „papier” Ukiyo-Japan, dociera do mnie, że ukłonił się temu, czego nie złowił. Albo morzu – dziś nic nie chciało dać, ale mu przynajmniej towarzyszyło. Albo godzinie własnego życia, którą wykorzystał tak, jak umiał najlepiej. Albo wszystkim trojgu naraz.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Słowo

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Mają na to słowo. Każdy, kto trochę przemieszkał w Japonii, wcześniej czy później je usłyszy. Pierwszy raz może w banku, gdy próbujesz otworzyć konto, urzędnik w białej koszuli przekłada twoje papiery dwa razy, dotyka ich palcem w kilku miejscach i wreszcie mówi z lekkim ukłonem „mōshiwake gozaimasen, kondo wa akiramete kudasai" - bardzo przepraszam, tym razem proszę odpuścić - bo na karcie pobytu masz datę krótszą niż za sześć miesięcy. Drugi raz w głowie, gdy stoisz z rowerem na wąskiej uliczce w Setagayi, za tobą cierpliwie sunie samochód kobiety wracającej z zakupów, a po obu stronach betonowy mur i nie ma absolutnie żadnego sposobu, żeby ją przepuścić – i w środku ciebie coś, co jeszcze przed chwilą krzyczało „muszę coś z tym zrobić!", nagle gaśnie i mówi spokojnie: akirameru, zostawić to, jechać dalej swoim tempem, ona też się nie spieszy. Trzeci raz przed telewizorem, gdy japoński trener pływania na olimpiadzie wrzeszczy do swojego siedemnastoletniego zawodnika dobijającego do ostatniej ściany trzy długości za rywalem: „akiramerunaaa!" – nie poddawaj się! – i widać po jego twarzy, że to nie jest pusty okrzyk, tylko jedyne słowo, jakie ma sens w tej dwudziestej sekundzie.

 

諦め (akirame). Rezygnacja. Pogodzenie się. Pocieszenie. Ale to są tylko trzy zewnętrzne skórki. Pod nimi siedzi coś znacznie starszego.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Sam znak 諦 składa się z dwóch elementów. Po lewej stronie stoi 言 – „mowa”, „słowo”. Po prawej 帝 – „cesarz”, „najwyższa instancja”. Razem dają obraz mowy wypowiadanej jak przez władcę: ostatecznie, bez odwołania, w tonie, którego nic nie zmieni. „Mówić jak cesarz”. Wypowiedzieć rzecz z całkowitą jasnością, bez negocjacji, bez wybiegu.

 

W chińskiej tradycji buddyjskiej tym samym znakiem zapisywano sanskryckie satya - prawda, to-co-jest, rzeczywistość zobaczona naprawdę. Cztery Szlachetne Prawdy Buddy zapisuje się 四諦 (shitai) - cztery prawdy, cztery jasne wypowiedzenia rzeczywistości, których nie da się obejść. Pierwsza brzmi: istnienie jest cierpieniem. Druga: cierpienie ma swoje źródło w pragnieniu. Trzecia: to źródło może wygasnąć (a wraz z nim cierpienie). Czwarta: jest droga, idąca w stronę tego wygaśnięcia.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Bo akirame ma brata. Brata prawie niewidocznego, a dla całego znaczenia kluczowego. Tym samym dźwiękiem – akirameru – Japończycy zapisują też inny czasownik: 明らめる, gdzie zamiast 諦 stoi 明, znak światła i jasności. To ten drugi czasownik istniał pierwotnie. Znaczył dokładnie tyle: „rozjaśnić”, „uczynić jasnym”, „zobaczyć przez”. Dopiero przez wieki, przez buddyjskie skojarzenie z prawdą o nietrwałości, jasność tego widzenia zaczęła przesuwać się w stronę pogodzenia, a pogodzenie w stronę odpuszczenia, a odpuszczenie – w to dzisiejsze, spłycone rozumienie słowa jako rezygnacji. Dziś słownik mówi „dać sobie spokój”. Stary japoński słownik mówi: „uczynić jasnym”.

 

Te dwa znaczenia żyją w jednym słowie do dziś. Kiedy mówisz akirameru, możesz odpuścić ze zwieszoną głową albo zobaczyć rzecz taką, jaką jest, i z tym widzeniem żyć dalej. Pierwsze jest porażką. Drugie jest dojrzałością. Język przeplata oba naraz i nie chce wybrać. Surfer odpuścił dziś falę. Rybak odpuścił dziś rybę. Obaj zobaczyli pewną prawdę o sobie.

 

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Trener krzyczy

 

To, że to słowo żyje dwoma żywotami jednocześnie, nigdzie nie widać tak wyraźnie jak w japońskim sporcie.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Trener kendō wrzeszczy do dziewiętnastolatka wymiękającego pod naporem starszego przeciwnika: „akirameru na!” – nie poddawaj się! Nauczyciel matematyki w gimnazjum schyla się nad uczennicą odkładającą długopis nad nierozwiązanym zadaniem i mówi cicho: „akirameru na yo” – tylko nie odpuszczaj. Komentator telewizyjny wzdycha, gdy pływaczka pokonuje ostatnie pięćdziesiąt metrów wolniej niż początek toru: „akirame ga hayai” – za szybko odpuszcza. To zarzut. To wytknięcie słabości.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Druga strona tego samego medalu to „akirame ga warui” – „uparty, nie potrafi odpuścić”. Tutaj rejestr nagle się odwraca. Bo teraz tym, co wytykane, jest brak akirame. Zawodnik, nieumiejący powiedzieć sobie „to już koniec", wygląda groteskowo. Trzymanie się wyniku, którego nie da się już zmienić, jest jak kłótnia z echem. To samo słowo, w lustrzanym odbiciu. Tu zarzut ze słabości, tam zarzut z upartości.

 

Najgłębiej widać to w sumo. Walka trwa kilka sekund, czasem kilkanaście. Przez ten czas żaden z dwóch wielkich mężczyzn nie ma prawa odpuścić nawet na ułamek tchu. Ale w chwili, gdy stopa pierwszego dotyka piasku poza linią, walka się kończy. Przegrany cofa się do swojego rogu. Kłania się przeciwnikowi. Schodzi z dohyō, na którym przed sekundą walczył o swoje miejsce w hierarchii – w całkowitym milczeniu i pozornej obojętności.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Nie spluwa, nie krzyczy, nie wymachuje rękami. Mówi do siebie: mō akiramemasu. Już odpuszczam.

 

Z naszej europejskiej perspektywy może to wyglądać na jakiś zimny rytuał pozbawiony emocji. Ale to nie jest sztywność. To jest precyzja. To jest jeden z najbardziej dojrzałych aktów, jakie człowiek może wykonać publicznie: zobaczyć rzecz taką, jaką się stała, i tę widzianą rzecz uszanować. Przegrałem. Przeciwnik był lepszy.

 

Stary, dziś rzadziej słyszany zwrot (諺 – kotowaza - przysłowie) brzmi:

 

何事も諦めが肝心

„nanigoto mo akirame ga kanjin”

„We wszystkim umiejętność odpuszczenia jest najistotniejsza”

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Pierwsza lekcja życia. Słowo kanjin ma w sobie znak 肝 – wątroba, czyli najważniejszy narząd, oś żywej istoty. Po polsku można by to przetłumaczyć: „akirame jest sednem”. Ta lekcja nie jest lekcją słabości. Jest lekcją wiedzy o tym, kiedy walczyć, a kiedy się pokłonić.

 

Trener krzyczy „akirameru na!” tylko w jednym konkretnym kontekście – w trakcie biegu, w trakcie meczu, w trakcie egzaminu. Po biegu już nie krzyczy. Po biegu siada obok przegranego i mówi cicho: „mō akirameyō”. Już odpuśćmy. To była dobra walka. W przyszłości będą inne.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Hōjōki

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Czasem wracam do takiej małej, starej książeczki. Po polsku ukazała się jako „Zapiski z szałasu”, w japońskim oryginale to „Hōjōki” – dosłownie „Zapiski z chaty wielkości dziesięciu stóp”. Napisał ją Kamo no Chōmei w 1212 roku, na uboczu, w lasach pod Kioto, kiedy trzęsienia ziemi, pożary, głód i wojna ostatecznie wybiły mu z głowy chęć siedzenia w stolicy (więcej o tym tu: Japońskie dzieci znają na pamięć „Hōjōki” – a czego my możemy się nauczyć od mnicha z XIII wieku?).

 

Otwiera się tak: rzeka płynie nieustannie, ale woda nigdy nie jest ta sama. Piana raz znika, raz się formuje, nigdy nie trwa długo. Tak jest i z ludźmi, i z ich domami, i z ich miastami.

 

Japoński uczeń w wieku dwunastu lat zna to zdanie na pamięć. Dorosły Japończyk wraca do niego czasem, kiedy mu coś znów odebrano. Sama Japonia wraca do niego co kilkanaście lat, kiedy znów coś przepadło – tsunami, trzęsienie ziemi, krach na giełdzie. Bo „Hōjōki” nie jest narzekaniem. Nie jest też hymnem na cześć cierpienia. Jest lekcją: „jak patrzeć?”.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Chōmei pisze o ludziach pozbawionych domu przez pożar lub powódź, ale nie pisze o nich z patosem. Pisze tak, jak rysuje się wodę – przyglądając się jej, niczego do niej nie dorabiając. Po stu pięćdziesięciu stronach takiego patrzenia dochodzi do wniosku, który jest rdzeniem buddyjskiej i japońskiej dojrzałości: szarpanie się z tym, co przemija, jest oddawaniem mu drugiej władzy nad tobą. Może ująłem to zbyt po europejsku. Ale jestem Europejczykiem i japońskie nauki przyjmuję po swojemu. Ja też tu muszę odpuścić. Akirame.

 

Pierwszą władzę przemijanie ma od razu, samo z siebie. Drugą dajesz mu sam, kiedy próbujesz je powstrzymać. Pierwszą musisz znieść. Drugiej możesz nie dawać. Cała różnica między człowiekiem nieszczęśliwym a człowiekiem w pokoju leży właśnie tutaj.

 

Chōmei zbudował sobie chatkę o wielkości dziesięciu stóp, bo wiedział, że większą musiałby zostawiać z większym żalem. Mała chata nie jest aktem ascezy ani manifestacją cnoty. Jest trzeźwym rachunkiem z rzeczywistością – z tym, co naprawdę można utrzymać.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Hase-dera

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Wstaję z murku i idę pod górę. Tam, gdzie kończy się ulica handlowa Hase, otwierają się bramy świątyni Hase-dera. Mijam rząd małych restauracji z białymi rybkami shirasu w gablotce i cicho wchodzę przez drewniane wrota.

 

Świątynia Hase-dera jest stara, ma trzynaście wieków, i piękna tym szczególnym rodzajem piękna, jaki ma miejsce, które przeszło wiele. W głównym pawilonie stoi jedenastogłowa Kannon, dziewięciometrowa, ze złoconego drewna kamforowego, najwyższa drewniana statua w Japonii. Ale ja nie po nią dziś przyszedłem.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Po lewej, między ścieżką prowadzącą do głównej hali a małym strumieniem, rozciąga się obszar zwykle mijany przez zwiedzających lekkim krokiem, bez świadomości, na co właściwie patrzą. Setki, tysiące małych kamiennych figurek. Posążki wielkości pięści. Każdy ma okrągłą twarz z przymkniętymi oczami. Każdy nosi czerwony śliniaczek, czasem mały dziecięcy kapelusik, czasem szalik. Część ma przy stopach plastikowe wiatraczki kręcące się, kiedy wiatr od morza wpada w dziedziniec. Część trzyma pluszową maskotkę. Część ma postawioną z boku puszkę słodkiego napoju, czasem soczek w kartoniku.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?To są jizō. Ściślej mizuko jizō – mizuko znaczy „dzieci-wody”. Każdą z tych figurek postawił rodzic – ojciec, matka, oboje – ku pamięci dziecka, którego nie można było wziąć w ramiona. Poronienia. Martwe urodzenia. Kiedy dziecko umiera, zanim w ogóle zaczyna oddychać, japońska tradycja mówi: jego dusza nie zdążyła stwardnieć w ten świat. Jest jak rosa na trawie. Jizō – w sanskrycie Kṣitigarbha, „łono ziemi” – jest opiekunem takich dusz. Czerwony śliniaczek, jakim rodzice ubierają figurkę, ma utrzymać dziecko w cieple po drugiej stronie (więcej o tych figurkach piszę tu: Kamienna figurka Jizō w czerwonym śliniaczku – gdy nie ma już słów).

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?W Hase-dera od czasów drugiej wojny pojawiło się ich około pięćdziesięciu tysięcy. Są wymieniane, kiedy kamień rozsypie się od wilgoci. Stoją gęsto, w kilku rzędach, przy ścianie porośniętej mokrym mchem i paprociami.

 

Kucam przed jedną z figurek. Kapelusik wydziergany na drutach – ktoś go niedawno położył, jeszcze nie zmókł. Na ziemi obok stoi kubek soku jabłkowego. Wybrałem ten posążek przypadkiem, bo był na końcu rzędu, ale w kucnięciu nie ma już przypadku. Zostaję przy nim i nie wiem, co ze sobą zrobić.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Choć miałem szczęście nie doświadczyć tego nigdy, wyobrażam sobie, że to jest najtrudniejsze akirame, jakie istnieje w ludzkim doświadczeniu. Nie odpuszczenie meczu, nie odpuszczenie ryby, nie odpuszczenie pracy w korporacji. To jest zobaczenie, że dziecko, którego się czekało, nie przyjdzie – i niezamknięcie po tym serca na świat.

 

Bo w tym tkwi cała trudność rzeczy: można się załamać i przeczekać. Można się usztywnić i zapomnieć. Każde z tych rozwiązań jest porażką akirame. Akirame chce czegoś niemal niemożliwego: żebyś zobaczył jasno, że dziecka nie ma, i żebyś pozostał nadal „naiwnie” otwarty na świat.

Wycieczki z GokuTravel - Jesień

Czerwony śliniaczek zawiązany przez matkę na kamieniu jest gestem na granicy tego, co język może powiedzieć. „Wiem, że cię nie ma. Ale jest ci zimno. I muszę ci pomóc”. To jest miłość znająca swoje granice, i mimo to, w tych granicach, robiąca to, co miłość zawsze robiła – ubiera, ogrzewa, podaje sok jabłkowy nie zważając, że to nieracjonalne.

 

Wstaję, kiedy słyszę, że ktoś idzie ścieżką za mną. Starsza kobieta, przed sześćdziesiątką, z papierową torbą i bukiecikiem polnych kwiatów. Mija mnie bez spojrzenia, kuca przy figurce trzy rzędy ode mnie. Wyjmuje z torby nową czerwoną czapeczkę i delikatnie zsuwa starą. Stara była zmięta przez deszcz. Składa ją ostrożnie, jakby to było ubranko żywego dziecka, i wkłada do papierowej torby. Nową czapeczkę zawiązuje pod brodą posążka. Zostaje w kucnięciu. Nie wiem, czy się modli, czy rozmawia. Schodzę cicho na dół, do strumyka, żeby jej tego nie zabrać.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Pod piaskiem

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Wracam na plażę inną drogą. Już prawie wieczór. Surfer poszedł. Latawce zniknęły. Na pomoście, gdzie stał rybak, jakiś chłopak rzuca patyk goldenowi retrieverowi. Pies pędzi po mokrym piasku i wraca z patykiem, kładzie go u stóp chłopaka, dyszy. Ktoś mógłby powiedzieć, że całkiem niejapoński to widok, ale Kamakura to miasto przyjazne psom, a na plaży poza sezonem można z nimi wchodzić.

 

Siadam przy samej linii fal, blisko miejsca, gdzie morze co kilkanaście sekund liże piasek. I nagle przypomina mi się to, co przeczytałem w pociągu w podręczniku do historii dla gimnazjów, kiedy jechałem tu z Tokio. Czwarty lipca 1333 roku. Wojska Nitty Yoshisady pod murem zachodnim Kamakury. Klan Hōjō, regenci shogunatu, rodzina rządząca krajem od stu lat, przegrywa ostatnią bitwę. Generał Nitta wykorzystał odpływ, obszedł cypel Inamuragasaki – ten sam cypel, nad którym teraz wisi słońce – i wszedł do miasta od strony plaży. W jeden dzień było po wszystkim.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?W świątyni rodowej Tōshō-ji prawie dziewięciuset samurajów Hōjō, w tym ostatni trzej regenci, popełniło wspólnie seppuku. Nie ze wstydu. Nie z paniki. Z czystego, suchego rozpoznania: przegraliśmy, a człowiek, który przegrał, nie szuka już dla siebie żadnego dnia więcej. Za nimi poszli zwykli mieszczanie. Łącznie tego dnia ponad sześć tysięcy ludzi związanych z Hōjō rozstało się z życiem – wielu z własnej ręki, inni w pożarach i ostatnich starciach. Sześć tysięcy w jeden dzień, w mieście wielkości Płocka.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?W 1953 roku, podczas prac przy pierwszej bramie torii prowadzącej do świątyni Tsurugaoka Hachimangū, blisko miejsca, gdzie teraz biega ten retriever, znaleziono pięćset pięćdziesiąt sześć szkieletów. Wszystkie z owego okresu. Wszystkie ze śladami gwałtownej śmierci. Kolejne wykopaliska w latach dziewięćdziesiątych odsłoniły jeszcze cztery tysiące. Reszta – pochowana, spalona, rozsypana w piasku, który mam pod stopami.

 

Patrzę na niego – jest wyjątkowo ciemny, a teraz nagle wydał mi się niemal czarny. Nie umiem łatwo pogodzić tego, co tu się stało, z tym, co tu jest dzisiaj. To, co próbuję powiedzieć, brzmi w głowie kanciasto: japońska tradycja akirame ma w sobie szlachetny rdzeń, a jednocześnie ma w sobie ten skrajny gest, w którym jasność widzenia rzeczywistości doprowadza aż do całkowitej rezygnacji z istnienia. Stoi mi to przed oczami i ja tego nie pochwalam, ale też nie potrafię powiedzieć, że się tego brzydzę. Hōjō zobaczyli, jak się rzeczy mają, i z tego widzenia wyciągnęli ostateczny wniosek. Nie spanikowali. Nie próbowali uciekać do Kioto przebrani za mnichów. Stali w prawdzie tak długo, jak długo prawda im pozwoliła – i potem już ich nie było. Nie podoba mi się to. Nie musi mi się to podobać.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Akirame ma swoje mroczne podziemie. Nie wolno go wycinać z opowieści o nim, bo bez niego całe pojęcie staje się słodkie – jak amerykański poradnik mindfulness w księgarni na lotnisku. To nie jest słodkie pojęcie. Jest poważne. Ma w sobie gotowość pójścia w prawdę aż do końca, i akurat w tej gotowości tkwi jego ciężar.

 

Golden wraca z patykiem. Chłopak rzuca go znowu. Pies szczeka. W spokojnym powietrzu wieczornego października ten szczek brzmi jak wezwanie do życia trwającego niezależnie od tego, jakie cienie leżą pod piaskiem.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Stoicy nad innym morzem

 

Coś podobnego przyszło do głowy także ludziom, którzy nigdy nie słyszeli słowa akirame i nie znali sutr.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Marek Aureliusz, cesarz rzymski, mój pierwszy filozof obok Nietzschego - czytany w trudnym wieku nastoletnim, kiedy o Japonii jeszcze nie wiedziałem nic - siedział podobnym wieczorem nad Dunajem, w obozie wojskowym na granicy imperium z plemionami germańskimi. Pisał wtedy pamiętnik – nikomu nie pokazany za życia, znaleziony długo po śmierci. Krótkie notatki zapisywane w grece. Jedno zdanie wraca w nich raz po raz: „Kochać tylko to, co się dzieje, co było przeznaczone. Nie ma większej harmonii”.

 

Albo to: „Przyjmij rzeczy, do których wiąże cię los, i kochaj ludzi, jakich los ci dał – ale czyń to całym sercem”.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Cesarz pisał to nie z naiwności czy braku doświadczeń życiowych. Większość jego dzieci umarła przed nim. Imperium się rozpadało. Zaraza, której później nadano jego imię, wybijała legiony. Marek Aureliusz nie pisze do siebie poradnika dobrego nastroju. On pisze instrukcję, jak się wewnętrznie nie poddać – nie poprzez uparte negowanie tego, co jest, ale poprzez przyjęcie tego.

 

Jego mistrz duchowy, Epiktet, niewolnik z Frygii, zaczyna swój „Encheiridion” od jednego rozróżnienia. Pewne rzeczy są od ciebie zależne – twoje sądy, pragnienia, awersje, działania. Inne – nie są. Twoje ciało nie jest. Twoja własność, twoja reputacja, większość zdarzeń wokół ciebie – także nie. Cała mądrość, mówi Epiktet, polega na tym, żeby tych dwóch porządków nie mylić. Człowiek nieszczęśliwy próbuje chwytać to, co nie zależy od niego, a ignoruje to, co może kształtować.

 

To brzmi jak instrukcja akirame, napisana w grece. Zobacz, co od ciebie zależy. Tego się trzymaj. Reszty nie szarp. Odpuść – w sensie pierwotnym tego słowa, w sensie uczynienia jasnym, w sensie 明らめる.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Nietzsche, dziewiętnaście stuleci później, wykłada to samo z innej strony. Jego amor fati – miłość losu – nie jest już tylko zgodą. Jest aktywnym przywiązaniem do tego, co i tak się dzieje. „Moją formułą wielkości w człowieku jest amor fati: by człowiek nie chciał, żeby cokolwiek było inne, ani naprzód, ani wstecz, ani w wieczności. Nie tylko znosić to, co konieczne, ale je kochać”.Ukiyo-Japan - album refleksji o japońskiej sztuce - Michał Sobieraj

 

Nie chcę tu robić tanich kontrastów. Stoicy nie wymyślili akirame, Japończycy nie wymyślili stoicyzmu. Człowiek, gdziekolwiek siądzie i pomyśli o własnym losie spokojnie, prędzej czy później dochodzi do podobnych progów. Życie nie jest twoje. Zdarzenia są większe od twoich planów. Próbować je naginać do swojej woli jest przepisem na cierpienie. Zobaczyć je takimi, jakimi są, i z tego widzenia nie cofnąć się w gorycz – jest dojrzałością.

 

Różne kultury podchodzą do tego progu z różnych stron. Japończycy z buddyjskiej trzeźwości, że wszystko jest jak rosa. Stoicy z greckiej dyscypliny, że pewne rzeczy są w naszej mocy, a inne nie. Nietzsche z niemieckiej hardości, że wybór musi być aktywny, namiętny, totalny. Ale przez próg przechodzi się zawsze tym samym ciałem, z tymi samymi oczami. Z tym samym pytaniem, którego rybak z pomostu nie zadał słowem, lecz ukłonem.

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

 

Sarinagara

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Słońce już jest pod cyplem. Niebo zachowuje jeszcze trochę światła, ale woda jest już ciemna, a piasek prawie czarny. Pies pobiegł za chłopakiem. Robi się naprawdę pusto.

 

Siedzę i pamiętam wiersz, który czytałem kiedyś, w Sapporo, w czytelni biblioteki uniwersyteckiej, zmarznięty po zimnej drodze rowerem. Napisał go Kobayashi Issa, wiejski poeta, świecki wyznawca szkoły Czystej Krainy, dwieście lat temu. W roku 1819 zmarła mu córka Sato, miała niewiele ponad rok, zabiła ją ospa. Issa wiedział wszystko, co buddyzm wiedział o nietrwałości, o rosie, o iluzji trzymania.

 

Był poetą. Był wierzącym. I po śmierci córki napisał jedno z najbardziej znanych haiku w literaturze japońskiej.

 

露の世は

露の世ながら

さりながら

(tsuyu no yo wa / tsuyu no yo nagara / sari nagara)

 

Świat rosy

jest światem rosy

a jednak, a jednak…

 

— Kobayashi Issa (小林一茶),

z pamiętnika Oraga haru („Mój rok”), 1819

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?Pierwsze dwa wersy są doktryną. Świat jest jak rosa: krótki, ulotny, rozpryskuje się o pierwszą godzinę słońca. Drugi wers powtarza pierwszy, jakby Issa sam siebie chciał o tym przekonać. „Tsuyu no yo nagara”: chociaż wiem, że to jest świat z rosy. Trzecie słowo – „sarinagara” – jest tak smutne. Znaczy „a jednak”.

 

To jest najpełniejsza definicja akirame, jaką znalazłem. Akirame nie jest zabiciem serca, nie jest stłumieniem płaczu pod doktryną. Akirame jest zobaczeniem rosy jako rosy. I dalszym kochaniem tego, kogo rosa zabrała. Pierwsza i druga linia to widzenie jasno. Trzecia jest odważnym sercem, które nie wycofuje się z tej jasności w cynizm albo kłamliwe pocieszenia.

 

To jest japońskie spojrzenie, którego Zachód czasem nie rozumie, bo przyzwyczaił się myśleć kategoriami albo-albo: wierzysz albo nie, akceptujesz albo walczysz, trzymasz albo puszczasz. Sarinagara mówi: można zobaczyć i trzymać dalej. Można odpuścić i nie przestać kochać. Wiedzieć, że nie ma już dla kogo, i robić dla niego czerwony śliniaczek z dzierganej wełny.

 

Wstaję powoli. Plecak jest cięższy niż był rano, choć nic do niego nie włożyłem. Idę wzdłuż linii fal, w stronę stacji Hase. Enoden przyjedzie za dwadzieścia minut. Odwracam się na samym końcu plaży, żeby spojrzeć jeszcze raz na cypel Inamuragasaki. Słońca już nie zobaczę – woda zabrała je dla siebie. Może jutro rano odda.Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

Akirame - jak odpuszczać po japońsku, by zachować serce. Rezygnacja, czy akceptacja - jasność widzenia po poddaniu się?

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

  1. pl
  2. en

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!