Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.
2026/09/21

Zanim Iga stała się legendą shinobi. Życie i zasady w wiosce najemników epoki Sengoku

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Wiosna, rok Eiroku 4 (1561)

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Mgła w kotlinie prowincji Iga wstaje znad rzeki i zostaje na polach do późnego ranka. Góry po wszystkich stronach nie są wysokie, ale ciasne, i zamykają dolinę jak dłonie złożone w miskę. Przez tysiąc lat brano stąd to, czego kotlina miała pod dostatkiem: drewno na świątynie w Narze, ryż z klasztornych majątków. I ludzi do walki siłą i sprytem. Cztery przełęcze prowadzą stąd w cztery strony: do Nary, do Kioto, nad zatokę Ise i do sąsiedniej Kōgi, i każda z nich dała się zamknąć garstką ludzi. Urzędnicy przysyłani z zewnątrz zjawiali się, zbierali podatek i odjeżdżali, a im bliżej wieku XVI, tym rzadziej ktokolwiek przyjeżdżał. Aż przestał w ogóle. Cesarski dwór podupadł, wojskowi namiestnicy stracili siłę, wojna domowa rozlała się po kraju. W połowie stulecia kotlina została sama ze sobą: uzbrojona, biedna i zupełnie bez pana.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.O tym, co było dalej, opowiada się dziś na dwa sposoby, oba efektowne. Pierwszy: Iga to kolebka ninja, ojczyzna tradycji shinobi i tajemnych zwojów. Ten obraz jest starszy niż kino, bo zaczął się w epoce Edo, a Hollywood i manga tylko dołożyły mu blasku. Fani „Naruto” bez trudu rozpoznają jego szkielet: ukryte wioski, mistrzowie, stopnie wtajemniczenia. Drugi sposób jest subtelniejszy i chętnie powtarzany przez ludzi, dla których ninja to za mało: że Iga była wyjątkowym eksperymentem w dziejach, republiką drobnych panów i chłopów, wyspą demokracji w feudalnej Japonii. Czy te interpretacje to kłamstwa? Może nie – nie są zupełnie bezpodstawne. Ale mają pewną wadę. Powstały później, z tęsknoty za czymś, czego w źródłach nie możemy już znaleźć.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.A mimo to w źródłach jest nadal sporo. Jest ponad 650 obwałowanych dworów na terenie mniejszym od polskiego powiatu, każdy z fosą i żaden znacząco większy od sąsiada. Są listy obcych dowódców z rozkazem pilnowania bram, „bo ludzie z Igi ruszyli w drogę”. Jest kodeks spisany w chwili paniki, z artykułem obiecującym chłopu awans na samuraja, i przysięga, którą się wypija razem z popiołem spalonego dokumentu. Przejdę przez jeden wiosenny dzień roku 1561, od pierwszego dymu do ostatniego żaru, w towarzystwie kilkorga ludzi zmyślonych, ale osadzonych w świecie wziętym z dokumentów historycznych. Jedna wieś, jeden obwałowany dwór, 20 lat przed jesienią, w której Oda Nobunaga wprowadzi tu wojsko czterema drogami naraz i wytnie w pień dolinę, którą dziś nazywamy republiką shinobi.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

50 metrów ziemi

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Magoroku budzi się po drugim kogucie, kiedy do świtu zostaje jeszcze godzina, i pierwsze, co słyszy, to stuk wiadra o kamienną cembrowinę. Na tę jedną rzecz w całym obejściu nikt nie żałował ani roboty, ani kamienia. Resztę widać, kiedy wyjdzie przed dom: plac otoczony wałem, pół chō w bok, czyli mniej więcej 30 rozstawów słupa, cztery budynki na słupach wkopanych głęboko w ziemię, najważniejszy z nich w głębi, od strony północnej, i drewniany płot, który zasłania go przed wzrokiem kogoś wchodzącego bramą. Obcy po przejściu grobli nad fosą najpierw zobaczy deski. Drzwi pana zobaczy dopiero wtedy, gdy mu na to pozwolą.

 

Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowejTak wyglądał właśnie dwór rodu Minomasu we wsi Hane, odkopany niemal w całości w 1992 roku: fosa szeroka na 8 metrów i głęboka na półtora, wały u podstawy grube na 6 do 9 metrów, od środka wysokie na dwa i pół, jedno wejście od wschodu. Za wałem, po stronie bramy, archeolodzy znaleźli drugą grupę zabudowań i odczytali ją jako domy ludzi zależnych, hikan (被官), którzy pracowali na polach pana i szli za nim, gdy trzeba było iść. Dwór datuje się na środek i drugą połowę XVI wieku. Mieszkający tu ludzie jedli z płaskich talerzyków z nieszkliwionej gliny, gotowali w glinianych kociołkach, rozcierali ziarno w moździerzach i grzali ręce nad glinianym piecykiem. Ktoś pił z czarki tenmoku. Parę skorup białej i seledynowej porcelany przywieziono aż z Chin.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.To wszystko. Kiedy Kasai Kenji z miejskiego wydziału oświaty miasta Iga zestawił wyniki tutejszych wykopalisk, doszedł do wniosku niewygodnego dla każdego, kto marzy o tajemnych skarbach: przedmiotów świadczących o prestiżu prawie nie ma, a moździerze pochodzą niemal wyłącznie z Shigaraki, zza gór, z Ōmi. Brakuje też dworu większego od pozostałych. Na mapie kotliny widać setki kwadratów o boku około 50 metrów – według dawnych pomiarów tak zbudowano blisko 9 na 10 tutejszych warowni – i żaden z nich nie wybija się ponad sąsiadów. Tak wygląda krajobraz bez pana nad panami. 31 lat później Katō Kiyomasa, pisząc list z obcego kraju, opisze okolicę, w której każda osada ma swoje umocnienia, i porówna ją właśnie do tego miejsca: jak dawniej w Idze i w Kōdze.

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

Magoroku jest jizamurai (地侍), wiejskim samurajem. Słowo brzmi dumniej niż życie. Nosi kaftan z konopi, bo bawełna dopiero od kilkudziesięciu lat przychodzi z odległej Mikawy i do tej doliny jeszcze nie dotarła. Jego ród ma pole ryżowe, kilka rodzin zależnych, łuk, parę włóczni i miejsce przy obrzędach w chramie Kasugi. W dokumentach chramu Kasugi z wioski Mibuno, niedaleko stąd, wymienia się z nazwy dwa miejscowe rody wojowników jako tych, którzy prowadzą obrzędy i rozstrzygają sprawy wsi. Z takich jak oni składała się prowincja. Nikt z nich nie był na tyle bogaty, żeby rządzić resztą.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Przednówek

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Tarōjirō, chłop Magoroku, wstał jeszcze wcześniej, bo musiał sprawdzić rozsadnik. Ma trzydzieści kilka lat, co w tej dolinie oznacza, że pamięta rok 1540. Był wtedy dzieckiem i nie wie, że w klasztorze Chōmei-ji po drugiej stronie gór, w Ōmi, mnisi zapisywali tamtego lata w księdze modlitw za zmarłych osobne rubryki: zmarli od zarazy w jednej wsi, zmarli w drugiej, a potem, bez nazwy żadnej miejscowości, „zmarli z głodu w całej Japonii” i wezwanie do Buddy Amidy. W stolicy shōgun kazał mnichom z 5 wielkich klasztorów odprawić uroczyste nabożeństwo za dusze głodnych, bo po drogach leżało tylu martwych wędrowców, że nie dało się ich zliczyć. Tarōjirō pamięta to prościej: wiosnę, w której matka gotowała korę.

 

Przednówek wraca co roku. W rejestrach zmarłych z innych stron kraju śmierci głodowe gęstnieją wiosną i na początku lata, a opadają nagle w 5. miesiącu, kiedy zbiera się jęczmień. Historyk Fujiki Hisashi zbudował na tym rytmie całą teorię wojny w epoce Sengoku: na wojnę szło się także po to, żeby coś zjeść i coś zabrać, bo na cudzym polu bywało więcej niż na własnym. Chłop ruszał po łup w tej samej porze roku, w której w domu kończyło się jedzenie.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.W domu Tarōjirō jada się dwa razy dziennie, jak u prawie wszystkich poza arystokracją. Rano gęsta kasza z jęczmienia i prosa, do której żona wrzuca, co zbierze na miedzy – o tej porze roku młode liście i pędy. Sól jest droga, więc się jej pilnuje. Cukru nikt w dolinie nie widział, a jeśli ktoś coś słodzi, to syropem z pnącza albo miodem, i to od święta. Tarōjirō nie jest niewolnikiem, ale nie jest też wolny tak, jak wolny jest jego pan. Jego ręce należą do dworu, jego syn będzie należał do dworu, a kiedy przyjdzie pora wymarszu, pójdzie tam, gdzie pójdzie Magoroku.

 

W dworze rządzi Toku, żona Magoroku. To ona wie, ile zostało prosa w dzbanach, która z żon ludzi zależnych ma gorączkę i ile misek soli trzeba odłożyć na obrzęd w chramie. Kiedy mężczyźni wychodzą, zostaje z dziećmi, starcami i kluczem do spichrza. Z kroniki wsi Sugaura nad jeziorem Biwa, spisanej zaraz po krwawym sporze z sąsiadami, ponad 100 lat przed dniem, o którym piszę, wiemy, co wieś postanowiła robić, gdy przyjdzie następna bitwa: starcy po 70. roku życia mieli chwycić za łuki, a kobiety nosić wodę i tarcze. Wojna, oglądana z takiego podwórza, wyglądała mniej na męską przygodę, a bardziej na pożar strzechy do zagaszenia własnymi rękami, zanim wróci ktokolwiek silniejszy.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Zdobywcy zamków

 

Książka "Ścieżki" od autora ukiyo-japan.pl:  Michałą SobierajaZanim słońce przebije się przez dym, do bramy Magoroku dociera wieść, która w Idze nikogo nie dziwi: ludzie stąd znowu zrobili coś w obcej prowincji. Żeby zrozumieć, czemu to nikogo nie dziwi, trzeba odłożyć na bok wszystko, co wiemy z kina o ninja, i wziąć do ręki dokumenty.

 

Najwcześniejsze pełne są żołnierzy, a skrytobójców w nich nie widać. W 1482 roku, jak zapisał opat Daijō-in z Nary, na wyprawę przeciw świątyni Hase ruszyło około 300 ludzi i prawie wszyscy pochodzili z Igi. 20 lat później, zimą 1502 roku, chłopi z Igi sprowadzili sobie do pomocy ponad 400 uzbrojonych mnichów z góry Atago pod Kioto, a miejscowi wojownicy wymordowali ich nocą, zanim doszło do bitwy; do stolicy wróciło kilkunastu. Dworzanin notujący to w dzienniku dopisał tylko, że rzecz jest „dziwna”.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Najciekawszy jest list z wiosny 1561 roku, w 3. miesiącu przestępnym. Japoński rok chodził za księżycem i co dwa, trzy lata trzeba było wsunąć w niego trzynasty miesiąc, żeby kalendarz nie uciekł porom roku. Tamten rok miał więc dwa trzecie miesiące, a list pochodzi z tego drugiego. Naitō Munekatsu, jeden z wodzów potężnego rodu Miyoshi, pisze do załogi zamku Yakami w Tambie, że „zdobywcy zamków z Igi” wybierają się do Settsu, Tamby i Harimy, i każe sprawdzać każdego, kto wchodzi do twierdzy, dniem i nocą, nawet sługę. O czarach i sztuce niewidzialności ani słowa; w liście mowa o fachowcach od brania fortyfikacji, przed którymi trzeba zamknąć bramę.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Słowo, którym nazywamy dziś tych ludzi, weszło do obiegu dopiero w XX wieku. W dokumentach z epoki mówi się o Iga-shū (伊賀衆), ludziach z Igi, a shinobi (忍び) to przede wszystkim czynność: wkraść się, podpalić, napaść nocą. Yamada Yūji z Uniwersytetu Mie, od lat zbierający te zapisy, pokazuje, że „skradanie się” było techniką stosowaną przez zwykłe oddziały, a nie tajną kastą z własną hierarchią. Stopnie, maski i wielkie rody mistrzów dopisano później.

 

Nie wszyscy historycy uważają, że Iga była czymś wyjątkowym. Stephen Turnbull, autor kilku wcześniejszych popularnych książek o wojownikach cienia, po 30 latach doszedł do wniosku, że Iga i Kōga niczym się nie różniły od innych górzystych zakątków i że przed 1581 rokiem mamy tylko jedną wiarygodną relację o skrytym ataku.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Fujita Tatsuo, profesor Uniwersytetu Mie i historyk epoki Azuchi-Momoyama, oraz Kobayashi Hideo, badacz średniowiecznej Igi piszący dla wydawnictwa źródłowego prefektury Mie, odpowiadają, że dokumentów jest więcej i że należy mówić wprost o najemnikach: sąsiedni możni brali ludzi z Igi oddziałami po stu, dwustu, trzystu, i płacili im za robotę. Moim zdaniem obie strony mają rację w czym innym. Rodzajem Iga nie odstawała: ludzie z Saiki, Kōgi czy Negoro też sprzedawali swoją umiejętność zdobywania murów. Wyróżniała się gęstością, bo nigdzie indziej tylu drobnych panów nie siedziało na tak małej przestrzeni za tyloma wałami, i tym, że potrafiła związać ich w jedną prowincję. A reputację miała fatalną. Pewien przewodnik po charakterach prowincji, „Jinkokuki” (人国記), spisany najpewniej we wczesnym Edo i znany dziś z późniejszych wydań, twierdzi, że obyczaje ludzi z Igi „zatraciły wszelką prawdę”, że żądza jest w nich głęboka, a o czymś takim jak powinność „nie wiedzą nawet we śnie”.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Targ za przełęczą

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Przed południem Kiku, żona Tarōjirō, idzie z dwiema innymi kobietami na targ. Nazwy tego targu nie podam, bo żaden dokument, do którego dotarłem, nie wymienia z nazwy średniowiecznych targowisk kotliny, choć musiały istnieć, skoro garnki z Shigaraki trafiały do każdego dworu. Idzie się ścieżką wzdłuż potoku, mijając jeden wał, potem drugi, i przy każdym ktoś stoi przy grobli i patrzy, kto idzie.

 

Na targu handluje się tym, czego w domu brak: solą, moździerzami, dzbanami i kociołkami. Garncarze z gór na granicy Igi i Ōmi palili naczynia w piecach tak blisko siebie i tak podobnie, że archeolodzy do dziś z trudem odróżniają wyroby z jednej i drugiej strony grzbietu; sławne naczynia z Igi, cenione przez mistrzów herbaty, pojawią się w ich zapiskach dopiero 20 lat później. Kiku tego wszystkiego oczywiście nie wie. Dla niej moździerz to moździerz i ma nie pękać.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Przez przełęcz od strony Shigaraki schodzą ludzie z Kōgi. Mówią tak samo, noszą to samo i handlują tym samym, a jednak każdy na targu wie, kto jest skąd. Kupiec z Kōgi płaci monetami, sprzedawca soli przebiera je palcami jak ziarno, jedną odsuwa, bo lekka i z niewyraźnym znakiem, i przez chwilę wszyscy wokół patrzą na tę jedną monetę z takim napięciem, jakby od niej zależał pokój między prowincjami. W końcu kupiec dokłada inną. Kiku kupuje odrobinę soli za monety, które Toku odliczyła jej rano, i dostaje w zamian coś cenniejszego: potwierdzenie porannej wieści i dodatek, że część ludzi z Yamato już jest w drodze.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Kasagi, 20 zim temu

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Hyōe wraca do wsi w południe, idąc od strony Yamato. Ma 40 lat, co na tutejsze warunki czyni go starym, i idzie powoli, bo niesie zawiniątko, a w nogach ma kilka dni drogi. Ludzie wiedzą, skąd wraca, i nikt nie pyta.

 

Niedawno możny ród Hashio z Yamato postanowił zabrać zamek sąsiadom z rodu Tōichi. Zapis z klasztoru Kōfuku-ji w Narze mówi, że pan Hashio „namówił” ludzi z Igi i że pod dowództwem kogoś, kogo nazywano Kizaru, Drzewną Małpą, zajęli zamek nocą. Źródła nie są zgodne co do roku – jedne odczyty mówią o 1560, inne o 1561 – i nie podają, ilu ludzi poszło, ilu wróciło ani ile za to dostali.

 

Hyōe był pod zamkiem już raz, dawno. W 11. miesiącu 1541 roku mnich z klasztoru Tamon'in w Narze zapisał w dzienniku:

 

今朝伊賀衆笠置城忍ひ入て少々坊舎放火、其外所々少屋をやき、三のつきの内一つ居取と云

(Kesa Iga-shū Kasagi-jō shinobi-irite, shōshō bōsha hōka, sono hoka shosho shōoku wo yaki, mitsu no tsuki no uchi hitotsu i-dori to iu.)

 

„Dziś rano ludzie z Igi wkradli się do zamku Kasagi, podpalili kilka budynków mnisich, poza tym tu i ówdzie spalili szopy; mówią, że z trzech członów zajęli jeden.”

 

 

Dwa dni później ten sam mnich dopisał ciąg dalszy:

 

於笠置有て合戦、木沢方城より二手に作て打出て、悉く以て打殺、伊賀皆以退散了云々

(Kasagi ni oite arite kassen, Kizawa-gata shiro yori futate ni tsukurite uchi-idete, kotogotoku motte uchi-koroshi, Iga mina motte taisan shi-owannu, unnun.)

 

„Pod Kasagi doszło do bitwy: z zamku ludzie Kizawy wyszli dwiema grupami i wybili ich co do jednego, wszyscy z Igi rozpierzchli się, tak mówią.”

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Kronikarz pisze „co do jednego”, ale w tym samym wpisie podaje liczbę: ponad 30 zabitych. Tak wygląda relacja z drugiej ręki. Załoga, której nie zdołali wyprzeć, liczyła 70, może 80 ludzi, a dowodził nią bratanek niejakiego Ukona, człowiek z Kōgi.

 

Każdy z tych wpisów kończy się znakami 云々, co znaczy mniej więcej „tak mówią”. Mnich nie widział ognia. Słyszał o nim od kogoś, kto słyszał od kogoś.

 

Ten szczegół mówi o Idze wiele: za murem, do którego wkradali się ludzie z Igi, stał człowiek z Kōgi, z sąsiedniej doliny, oddalonej o jeden górski grzbiet. Niespełna 30 lat później Iga i Kōga będą walczyć ramię w ramię. W 1541 roku sąsiedzi zabijali się w cudzej sprawie, za cudze pieniądze.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Ile za to płacono? Nie wiemy. Wiem, to trochę rozczarowujące, ale uczciwe: żaden dokument z epoki nie przechował kwoty, którą ktoś zapłacił ludziom z Igi. Kobayashi Hideo przypuszcza, że płacono od głowy, za każdym razem osobno, jak najemnikom. Żeby dać wyobraźni jakąś miarę: w Kioto około 1550 roku koku ryżu, czyli mniej więcej tyle, ile dorosły zjadał przez rok, kosztowało jakieś 550 monet, a dniówka robotnika w klasztorze Tō-ji wynosiła 30 do 50. Bardzo z grubsza jedna moneta to dwa, trzy dzisiejsze złote, więc dniówka to 100, 150 złotych, a roczny zapas ryżu dla jednej gęby to 1 500 złotych. Za ile ktoś wchodzi nocą przez fosę pod cudze strzały – tego rachunku nikt nie spisał.

 

Były też koszty, które spisano. W 12. miesiącu 1555 roku kronikarz z Kōfuku-ji zanotował, że 11 ludzi z Igi siedziało w zamku Takada w Yamato i – według najprostszego odczytania tego zawiłego wpisu – ponieważ odsiecz przyszła za późno, wszyscy zginęli. 11 domów w kotlinie dostało tej zimy ponurą wiadomość. Nikt nie zapisał imion.

 

Hyōe kładzie zawiniątko przy palenisku. Cokolwiek w nim jest – sznur monet, kawałek sukna, czy tylko obietnica, że zapłata przyjdzie później – Toku przejmie to, zanim zapadnie wieczór. Monety i tak trzeba będzie przebrać. Na targach wokół Nary chętnie brano stare chińskie monety z czasów dynastii Song, a nowszymi, mingowskimi, i lichymi podróbkami często gardzono. O to, która moneta jest pełnowartościowa, kłócono się przy każdej sprzedaży, a władcy kolejnych prowincji wydawali przepisy o przebieraniu monet, bez większego skutku.Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Chłopak, który chce zostać samurajem

 

Audio eseje w mp3 od ukiyo-japan.pl (Michał Sobieraj) o ninja - shinobi w prowincji Iga, Koga i nie tylkoYashichi, syn jednego z ludzi zależnych, ma 16 lat i od rana kręci się koło Hyōe jak pies koło kuchni. Chce wiedzieć wszystko: jak się idzie po ciemku, żeby nie stracić grupy, jak się przechodzi przez wodę w fosie, co się robi, gdy psy zaczną ujadać. Chce iść następnym razem.

 

I tu muszę przerwać scenę, bo w tym miejscu wyobraźnia, karmiona filmami i mangą, podpowiada co innego niż źródła. O tym, jak w XVI wieku w Idze uczono młodych ludzi nocnej roboty, nie wiemy nic. Nie ma dokumentu, nie ma dziennika, nie ma nawet plotki zapisanej przez mnicha z Nary. Wielki podręcznik, zwykle tu cytowany, ukończono w 1676 roku, 115 lat po opisywanym dniu, w zupełnie innym świecie, w czasach pokoju, dla ludzi od dwóch pokoleń niewchodzących nocą do żadnego zamku. Pisałem już o nim osobno (Co naprawdę zawierała księga ninja z 1676 roku? Bansenshūkai – podręcznik psychologii z czasów Edo.) i powtórzę tylko jedno: czytam go jako pamięć przerobioną na doktrynę, spisaną, gdy nocne napady znano już tylko z opowieści dziadków.

 

Co da się powiedzieć? Że w dokumentach z epoki ludzie z Igi „wkradają się”, „podpalają” i „zajmują” – i że ceniono ich za to. W 1580 roku mnisi z góry Kōya chwalili swoich najemników z Igi za to, że „w środku nocy wkradli się, przeszli od południa przez wodną fosę i pierwsi weszli na mury”. Dwa lata później ktoś zanotował krótko:

 

内々伊賀の者ハ、しのひ夜うち上手ニ候へは

(nainai Iga no mono wa, shinobi yōchi jōzu ni sōraeba)

 

„Ludzie z Igi, jak to się między nami mówi, są biegli w skradaniu się i w nocnym napadzie, więc…”

 

- Zapis Ogawy Shinkurō (小川新九郎), rok 1582 (Tenshō 10)

 

 

Wspomniany wcześniej historyk z Mie, Fujita Tatsuo, zauważa, że kotlina jest otoczona miejscami ascezy górskiej – góra Ryōzen, wodospady Akame, Kasagi, a po stronie Kōgi góra Hando – i że pustelnicy tych gór wędrowali po kraju, znali drogi i zbierali datki. Czy uczyli młodych z doliny chodzić po skałach nocą, tego nikt nie udowodnił. To trop, nie fakt.

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

Najwięcej o marzeniu Yashichiego, naszego fikcyjnego młodego i ambitnego bohatera, mówi zresztą nie podręcznik, tylko prawo. W kodeksie wspólnoty Igi – wrócę jeszcze do niego – stoi artykuł zdumiewający jak na świat, gdzie urodzenie decydowało o wszystkim: skoro „nasi ludzie z pospólstwa zdobywają zamki nawet w obcych prowincjach”, to chłop, który jako prosty żołnierz, ashigaru (足軽), zdobędzie wrogą warownię na granicy, dostanie hojną nagrodę, a sam „zostanie uczyniony samurajem”. Wspólnota panów płaciła awansem społecznym. Podejrzewam, że obietnica kosztowała ich niewiele, bo wielu chętnych nie wróciłoby z fosy. Dla Yashichiego to jedyne drzwi, jakie w życiu zobaczy, i nie mam serca mu tego odbierać, choć bardzo prawdopodobne, że za tymi drzwiami znajdzie tylko śmierć.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Woda przed sadzeniem

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Po południu Magoroku zakłada lepszy kaftan i idzie do chramu. Sprawa jest stara jak sam kanał nawadniający wsi: dwór za potokiem przesunął zastawkę i do rozsadników Magoroku płynie za mało wody. Za kilka tygodni trzeba będzie przesadzać, a z rozsadnika bez wody nie wyrośnie nic poza kłótnią.

 

Takie spory mogły skończyć się rozmową, zapłatą albo krwią. W 1555 roku, w podobnym sporze o wodę w północnym Ōmi, pan Azai pisał z niepokojem, że z powodu straszliwego braku wody obie strony od dawna siedzą w swoich warowniach. Wieś Imabori w Ōmi zapisała w 1489 roku w swoim regulaminie, że spory o miedzę między ziemią wspólną a prywatną „mają być załatwiane pieniędzmi”, co brzmi przyziemnie, dopóki nie pomyśli się o alternatywie. Z samej Igi mamy zapis późniejszy, z 1573 roku: spór między rodem Tsuge z północnej Igi a rodem Wada z Kōgi rozstrzygali wspólnie „urzędnicy Igi” i „urzędnicy okręgu Kōga”. Granica prowincji przebiegała przez kłótnię, ale nad kłótnią siedział trybunał sąsiadów.

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

Przed chramem zbierają się panowie z okolicznych dworów. Siadają na matach pod dachem, a ich ludzie stoją dalej, przy bramie. O przebiegu takich narad w samej Idze nie zachowało się nic, więc sięgam do sąsiada. W Kōdze, za górami, ród Ōhara spisał w 1570 roku regulamin z 32 artykułami, a niedawno odnaleziono odpis z przysięgą i 320 podpisami, a w nim imiona samurajów i chłopów mieszają się ze sobą. Jeden z artykułów mówi coś, co brzmi bardzo nowocześnie i demokratycznie, a mianowicie, że treści tego prawa nikomu nie wolno ukrywać, a jeśli ktoś zechce dopisać nowy punkt albo skreślić stary, decyduje większość zebranych.

 

多分につきて

(tabun ni tsukite)

 

„zgodnie z tym, czego chce większa część”

 

 Ebook - Człowiek w znakach kanji - japońska filozofia i psychologia w kanjiInne artykuły opisują ludzi, których Shimizu Katsuyuki nazywa „pozbawionymi ochrony” – kto wypadł ze wspólnoty i ściągnął na siebie zemstę, tego nie wolno było przyjąć pod dach, a spór dało się zakończyć, wydając w jego miejsce kogoś z rodu. Sąsiedzi głosowali. Sąsiedzi wydawali sąsiadów.

 

Magoroku i pan zza potoku mówią o wodzie długo i nieprzyjemnie. Starszyzna ustala, że zastawka wraca na miejsce do czasu sadzenia, a po żniwach sprawa wróci pod dach chramu. Nikt nie jest zadowolony. Tak zwykle wygląda pokój między ludźmi, którzy mieszkają za wałami 500 kroków od siebie.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Popiół w czarce

 

Potem przychodzi pora na przysięgę. Nie wiemy, jak często panowie z Igi odnawiali wzajemne zobowiązania, ale wiemy, jak w tamtych czasach robiło się to wszędzie tam, gdzie ludzie zawiązywali związek, zwany ikki (一揆). Rytuał nazywał się:

 

一味神水

(ichimi shinsui)

 

„jeden smak świętej wody”

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Tekst zobowiązania zapisuje się na odwrocie talizmanu z pieczęcią któregoś z wielkich sanktuariów – choćby z Kumano, z sali Nigatsu-dō w Narze albo z góry Kōya. Taki dokument nazywa się kishōmon (起請文). Na końcu przywołuje się bogów i buddów jako świadków i wymienia kary czekające krzywoprzysięzcę. Kto umie, podpisuje się. Kto nie umie, stawia swój znak. Kto w chramie Kasugi potrafiłby odczytać tekst na głos, tego nie wiem; w dokumentach wiejskich z sąsiedniego Ōmi znaki chińskie przeplatają się z japońskim sylabariuszem, jakby pisał je ktoś, kto uczył się w klasztorze, ale nie za długo.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Uderza się w gong, żeby przywołać bogów. Kartkę pali się w małym ogniu. Popiół wsypuje się do wody ofiarowanej w chramie i czarka krąży z rąk do rąk, aż wypiją wszyscy. Katsumata Shizuo, autor klasycznej książki o tych związkach, nazywa taki przebieg „prawidłowym obyczajem”; znano też skromniejszą formę samego ustnego ślubowania.

 

Symbolika jest prosta. Papier można zgubić, spalić, podrobić. Popiołu, który przyjęło ciało, nie da się usunąć. Kto złamie przysięgę, zdradza ludzi stojących obok przy ogniu i coś, co od tej chwili nosi w sobie. Zobowiązanie przeszło z dokumentu do ciała. W świecie, w którym nie było sądu zdolnego wyegzekwować umowy, a każdy sąsiad miał wał, fosę i łuk, ta odrobina popiołu musiała zastąpić urzędnika, więzienie i kata. Magoroku pije jako trzeci. Woda ma smak spalonego drewna.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Prawo, którego jeszcze nie spisano

 

Wracam do kodeksu, bo pora powiedzieć, czym był i czym nie był. Esej o ustroju prowincji jako całości już tu opublikowałem (Prowincja Iga: autonomiczna komuna i niezależna republika ninja w erze samurajów), więc zejdę piętro niżej, do samego tekstu.

 

Ebook - Samuraj. Żywy człowiek pod zimną stalą - Michał Sobieraj (ukiyo-japan.pl)Dokument nosi tytuł „Postanowienia związku całej prowincji”, sōkoku ikki okite (惣国一揆掟). Zachował się tylko jako odpis w archiwum rodu Yamanaka z Kōgi – co już samo w sobie mówi coś o tym, jak blisko były obie doliny – i ma datę dzienną: 16. dzień 11. miesiąca. Bez roku. Oryginał zatwierdzono „wspólnymi pieczęciami”, ale w odpisie nie zachowało się ani jedno nazwisko.

 

Treść jest może nieco bardziej przyziemna, niż sugerowałaby legenda o republice cieni, ale myślę, że równie mocno przemawia do wyobraźni. Gdy obce wojsko wkracza do prowincji, wszyscy bronią się „jednym sercem”. Na wieść z granicy we wszystkich wsiach biją dzwony, a ludzie natychmiast ruszają do obozu z prowiantem, strzałami i tarczami. W pole idą mężczyźni od 17. do 50. roku życia, zmianami, jeśli wojna się przeciąga, a w każdej wsi wyznacza się dowódcę. Starzy mnisi mają się modlić o urodzaj, młodzi mnisi idą z resztą. Ludzie zależni każdego pana piszą przysięgę, że dowódcy będą posłuszni jak własnemu panu, bez względu na to, co się stanie z prowincją. Kto sprowadza obce wojsko albo donosi obcym, tego cała prowincja ma zniszczyć, a jego ziemię oddać świątyniom. Kto nie stawi się na wezwanie, ten wraz z rodzicami, dziećmi i braćmi na 10 lat zostaje wykluczony z wypraw wojennych, a nikt nie może go przenocować ani odprowadzić w drogę. Nie wolno służyć rodowi Miyoshi. Nie wolno przyjmować zbiegów z Yamato, bo stamtąd wiele razy przychodziło zło.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Kiedy to napisano? Tu źródła znów się rozjeżdżają. Ishida Yoshihito umieszczał kodeks gdzieś między 1552 a 1567 rokiem. Fujita Tatsuo i Goza Yūichi przekonująco przesuwają go na 11. miesiąc 1569 roku, kiedy Oda Nobunaga pokonał sprzymierzonych z Igą Kitabatake z Ise, a prowincja nagle została otoczona przez wrogów ze wszystkich stron poza Kōgą. Jeśli mają rację – a sądzę, że mają – o ustroju spokojnej republiki ten tekst mówi niewiele. Mamy przed sobą wspólnotę, która zapisała swoje reguły w chwili paniki i musiała powołać pod broń każdego, kto skończył 17 lat, łącznie z chłopami i mnichami.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Łatwo tu ulec romantyzmowi „republiki”. Zanim to zrobimy, przeczytajmy artykuły jeszcze raz oczami Tarōjirō. Rządzą panowie. Chłop ma iść w pole z własnym prowiantem, jego posłuszeństwo zabezpiecza się przysięgą, a kto się uchyli, ten skazuje na banicję całą rodzinę. Wolność Igi była wolnością kilkuset drobnych panów od jednego wielkiego pana. Nie była wolnością chłopów od tych drobnych panów. Tarōjirō miał nad sobą nie odległego władcę, lecz takiego, który mieszkał 50 metrów od jego chaty i widział, jak długo nocą idzie z niej dym.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Jeden artykuł mówi o tej wolności więcej niż pozostałe. Zakaz służby u Miyoshich ma sens tylko wtedy, gdy ludzie z Igi rzeczywiście do nich chodzili – na tyle często, że panowie prowincji uznali to za zagrożenie. Wspólnota próbowała więc najem okiełznać. Każdy, kto szedł za zapłatą do obcego pana, wynosił z kotliny wiedzę o przełęczach, o dworach, o tym, który sąsiad ma za mało ludzi przy bramie. Mógł ją sprzedać razem z łukiem. Stąd kara śmierci dla tego, kto „sprowadza obcych”, i stąd 10-letnia banicja dla tego, kto nie przyszedł, gdy biły dzwony. Wspólnota żyjąca z wypożyczania swoich synów najbardziej bała się, że któryś syn sprzeda ją samą.

 

Równie pouczające jest to, czego w kodeksie brak. Nie pada w nim nazwa świątyni Heiraku-ji, gdzie 66 panów miało obradować nad prawem, ani nie ma śladu 12 starszych rządzących prowincją. Te obrazy pochodzą z tradycji spisanej w epoce Edo, między innymi w „Kronice zamętu w Idze” z 1679 roku, prawie 100 lat po upadku wspólnoty. Nie ma też Momochiego Sandayū, legendarnego mistrza z Igi – postaci literackiej, której dokumenty z epoki nie znają. Ludzie z połowy XVI wieku zostawili po sobie mniej, niż chcielibyśmy, i to, co zostawili, jest suche jak regulamin. Bo to w zasadzie jest regulamin.

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

 

Dzwon o zmierzchu

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.Wieczorem Toku zapala kaganek: płaską glinianą miskę z odrobiną oleju z nasion perilli i skrawkiem tkaniny zamiast knota. Olej przywożą kupcy gildii z Ōyamazaki pod Kioto i jest zbyt drogi, żeby palił się dłużej niż przez jedną robotę. W chatach ludzi zależnych światło daje samo palenisko. Hyōe siedzi przy nim od godziny i opowiada Yashichiemu o drodze, nie o zamku. O przełęczy, na której padało. O tym, że w Yamato ludzie są mniej ufni. O zamku nie mówi nic i chłopak w końcu przestaje pytać.

 

Wtedy od dolnej wsi dochodzi dzwon.

 

Nie wiadomo, co go uruchomiło. Ktoś zobaczył ludzi z pochodniami na drodze od strony Ise. Może to wojsko, może kupcy spóźnieni na nocleg, może banda z Yamato szukająca odwetu za zamek, do którego weszli ludzie z Igi. Magoroku nie pyta, bo zwyczaj nie przewiduje pytań. Zakłada kaftan, bierze łuk i kołczan, Tarōjirō dostaje włócznię, a Yashichi – nikt mu tego nie kazał – staje przy bramie z pałką. Za godzinę w kilkudziesięciu dworach kotliny będą płonęły ognie, a przy każdej grobli nad fosą ktoś będzie wpatrywał się w ciemność, próbując odróżnić sąsiada od obcego.

 

Zostawiam ich tam, przy bramie, bo nie wiem, co przyszło drogą od Ise tamtej nocy. Wiem, co przyszło później. Za 8 lat panowie z Igi spiszą swoje 11 artykułów, bijąc we wszystkie dzwony naraz. Za 20 lat wojska Ody Nobunagi wejdą do kotliny czterema drogami jednocześnie, a mnisi z Nary zapiszą w dzienniku, że ścinano po 300 i po 500 głów dziennie, nie pytając, kto był wojownikiem, a kto chłopem. Za 31 lat Katō Kiyomasa, opisując w liście z obcego kraju okolicę, w której każda osada broni się sama, nie znajdzie lepszego porównania niż to miejsce.

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

Źródła

1. Stephen Turnbull, „Ninja: Unmasking the Myth”, Frontline Books, 2017

2. Stephen Turnbull, „The Ninja: An Invented Tradition?”, „Journal of Global Initiatives” 9 (1), 2015.

3. 藤田達生「伊賀者・甲賀者考」『忍者研究』第1号, 国際忍者学会, 2018

4. 山田雄司『忍者の歴史』KADOKAWA(角川選書), 2016.

5. 中井均編『戦国の城と一揆』高志書院, 2023 (przekład „大原同名中与掟条々” w opracowaniu 桜井英治, 清水克行, 村井章介).

6. 笠井賢治「伊賀の中世城館」, w: 甲賀市教育委員会『令和5年度 甲賀市城郭歴史フォーラム 資料集』, 2024.

7. 清水克行「同名中の掟書 – 保護喪失をめぐる中世の習俗」, w: 甲賀市教育委員会『令和6年度 甲賀市城郭歴史フォーラム 資料集』, 2025

 

8. 三重県埋蔵文化財センター『伊賀国府跡(第5次)・箕升氏館跡ほか』, 1993.

9. 藤木久志『雑兵たちの戦場 – 中世の傭兵と奴隷狩り』朝日新聞社, 1995

 

Mgła nad kotliną Iga, wiosna 1561. Jeden dzień we wsi wynajmującej ludzi do nocnych napadów: 650 warowni, spisany kodeks i przysięga wypijana razem z popiołem.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!