

Sama powieść Stanisława Lema docierała wtedy do Japonii w podobnym stanie. Od 1964 roku czytano ją w przekładzie z rosyjskiego, okrojonym przez radzieckiego cenzora o około 7% tekstu, głównie o opisy oceanu, i nikt czytelników o tym nie uprzedził. Mimo to po japońsku ukazało się blisko 40 książek Lema, więcej niż jakiegokolwiek innego polskiego pisarza. Kiedy w 2004 roku Mitsuyoshi Numano przełożył „Solaris” w całości, prosto z polskiego, uczestnicy plebiscytów pisma „SF Magazine” 3 razy z rzędu, w 2006, 2014 i 2025 roku, uznali ją za najlepszą zagraniczną powieść fantastycznonaukową wszech czasów. Dziś ma własną mangę, finalistkę Nagrody im. Osamu Tezuki, i operę graną w Paryżu i w Tokio.
W tej powieści ludzie od pokoleń badają ocean, który myśli, i nie umieją się z nim porozumieć. Ocean odpowiada im ich własnymi wspomnieniami i zsyła na stację gości uszytych z tego, co każdy z nich wyparł albo ukrył. „Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster” – mówi Snaut. Sam Lem uważał Japonię za kulturę „całkowicie nam obcą”. Polak poznaje go często w dzieciństwie, z „Bajek robotów”, i czyta razem z aluzjami do PRL, a Japończyk dostał go w rosyjskim przebraniu, z dziurami po cenzurze. A przecież japońscy czytelnicy opisywali spotkanie z oceanem tak, jak opisałby je ktoś z Krakowa: Numano jako „grozę metafizyczną”, filozof Masahiro Morioka jako zderzenie z „całkowicie Innym”. Odległość między Polską a Japonią, wydłużona przez Moskwę, okazała się drobiazgiem wobec odległości między człowiekiem a nieludzkim rozumem. Wobec Oceanu Polak i Japończyk są rodakami. Dziś przyjrzymy się losom twórczości Stanisława Lema w Japonii.

Lem był wtedy pisarzem bloku wschodniego, i to bardzo poczytnym: „Astronautów” i „Obłok Magellana” wydano w Związku Radzieckim w ponad milionie egzemplarzy. Do Japonii przyszedł więc drogą radzieckiej fantastyki, czyli przez rusycystów. Ippei Fukuro, krytyk filmowy, który sprowadzał do Japonii radzieckie filmy i przełożył w życiu ponad 100 książek, dał japońskim czytelnikom w 1967 roku „Dzienniki gwiazdowe” według rosyjskiego wydania z 1961 roku. Norikazu Iida, przez lata uczący rosyjskiego na Tokijskim Uniwersytecie Studiów Zagranicznych, przełożył z rosyjskiego „Niezwyciężonego”, zatytułowanego po japońsku „Sabaku no wakusei” (砂漠の惑星), „Pustynna planeta”, a przede wszystkim „Solaris”. Dan Fukami przepracował 18 lat w firmie Nauka, księgarni i wydawnictwie wyspecjalizowanym w książkach rosyjskich i radzieckich, zanim od końca lat 70. przełożył około 10 tytułów Lema.
„Solaris” Iidy, pod tytułem „Sorarisu no hi no moto ni” (ソラリスの陽のもとに), „Pod słońcem Solaris”, drukowało „SF Magazine” w 5 odcinkach na przełomie 1964 i 1965 roku, a w 1965 roku wyszła jako książka. Podstawą był skrócony przekład Dmitrija Bruskina, ogłoszony w 1962 roku w leningradzkim miesięczniku „Zwiezda”. Ayano Shibata, tłumaczka Lema i historyczka jego japońskich przekładów, zwraca uwagę na daty: film Tarkowskiego powstał 7 lat później, więc to nie kino sprowadziło „Solaris” do Japonii. Zrobiło to pismo dla miłośników gatunku, w którym przez następne dekady miała się rozstrzygać jej japońska reputacja.

Samego autora długo zapisywano po „rosyjsku”, スタニスラフ (Sutanisurafu), zamiast po „polsku”, スタニスワフ (Sutanisuwafu). Poprawił to dopiero polonista Shōzō Yoshigami, który w 1968 roku dał Japończykom pierwszy przekład Lema prosto z polskiego, „Powrót z gwiazd”. Nie było w tej drodze przez Moskwę nic specjalnie japońskiego. Anglosasi dostali „Solaris” w 1970 roku w przekładzie z francuskiego i Lem latami narzekał na tę wersję. Bezpośredni przekład z polskiego ukazał się po angielsku dopiero w 2011 roku jako audiobook, a drukiem w 2024 roku. Pisarz zza żelaznej kurtyny docierał do świata przez stacje przekaźnikowe, a stacja prowadząca do Japonii stała po prostu w Moskwie, nie w Paryżu.


„Japonia to oczywiście kraj zdumiewający, nie ma w niej nic wspólnego ani z Europą, ani z Ameryką. Wielki kraj, nikt nie bierze napiwków. Nie ma bezrobotnych. Ani jednego fabrycznego komina, ani jednego domu podobnego do drugiego.”
- Andriej Tarkowski, wpis z połowy października 1971 roku,
zaraz po notatce o powrocie z Japonii 10 października.

W Moskwie tokijski materiał budził niepokój. Na posiedzeniu rady artystycznej 30 grudnia 1971 roku dyrektor Mosfilmu Nikołaj Sizow skarżył się, że przejazd przez miasto „irytuje”. Tarkowski odpowiadał, że miasto jest potrzebne, „żebyśmy w tym zgiełku pamiętali o najważniejszym”. W styczniu 1972 roku w planie poprawek zapisano, że sens epizodu doprecyzuje się, usuwając z niego japońskie napisy, a w sprawozdaniu, że usunięto wszystkie japońskie znaki, „które mogłyby wypaczyć sens tego epizodu”. Łatwo byłoby nazwać tę scenę wczesnym techno-orientalizmem, zachodnim snem o Azji jako laboratorium przyszłości. Dokumenty pokazują ruch odwrotny: radzieccy redaktorzy wyczyścili Tokio z Japonii, żeby nikt nie poznał, gdzie kręcono przyszłość.

Japońska premiera odbyła się 29 kwietnia 1977 roku w Iwanami Hall w Jinbōchō, dzielnicy księgarń i antykwariatów (o której pisałem tu: Zapach starego papieru i wanilii. Popołudnie w Jinbōchō, dzielnicy antykwariatów w Tokio). Pokazywano pełną, 165-minutową wersję, a Kurosawa twierdził po latach, że japoński dystrybutor chciał przyciąć długie ujęcia przyrody i że to on wybronił film w całości. Nazajutrz, jeśli wierzyć dacie w stopce, Hayakawa wypuściła kieszonkowe wydanie „Solaris” w starym przekładzie Iidy. Do 2011 roku doczekało się ono co najmniej 33 dodruków (tak przynajmniej wynika z katalogu CiNii Books). Film zajął 5. miejsce na liście najlepszych filmów zagranicznych roku w piśmie „Kinema Junpō”, a w 1978 roku dostał Nagrodę Seiun, japoński odpowiednik nagrody Hugo. Ironię dopisała telewizja. W 1979 roku na potrzeby emisji film skrócono do około 94 minut, wycinając większość scen ziemskich, a razem z nimi tokijską autostradę. Japońscy telewidzowie obejrzeli „Solaris” bez własnego miasta.

私は単に面白いというよりは、むしろ、恐怖のような感覚を覚えたのです。まだ十代半ばの少年であった当時の私には、それを何と呼ぶべきかまだわかりませんでしたが、いまならば、「形而上的恐怖」とでも呼んでみたいと思います。
(Watashi wa tan ni omoshiroi to iu yori wa, mushiro, kyōfu no yō na kankaku o oboeta no desu. Mada jūdai nakaba no shōnen de atta tōji no watashi ni wa, sore o nan to yobu beki ka mada wakarimasen deshita ga, ima naraba, „keijijōteki kyōfu” to demo yonde mitai to omoimasu.)
„Bardziej niż zaciekawienie poczułem coś na kształt strachu. Byłem nastolatkiem i nie umiałem jeszcze tego nazwać, ale dziś nazwałbym to «grozą metafizyczną».”
- Mitsuyoshi Numano,
„Lem czy Dostojewski? «Solaris» jako punkt wyjścia”,
„Slavia Iaponica” 26, 2023, Tokio

Kiedy wreszcie przeczytał „Solaris” po polsku, zobaczył, czego mu brakowało. Japoński przekład, przyznaje, był staranny, dokładny i dobrze się go czytało, ale opierał się na pierwszej radzieckiej wersji, z której cenzura wycięła sporo, według jego szacunku około 7% całości, w tym ważne fragmenty z opisami oceanu i z historią solarystyki.
しかし、私が読んだ日本語版には、それがロシア語からの重訳であることも、また削除があることも、示されていませんでした。
(Shikashi, watashi ga yonda nihongo-ban ni wa, sore ga roshiago kara no jūyaku de aru koto mo, mata sakujo ga aru koto mo, shimesarete imasen deshita.)
„Ale w japońskim wydaniu, które czytałem, nie zaznaczono ani tego, że to przekład z rosyjskiego przekładu, ani tego, że coś z niego usunięto.”
- Mitsuyoshi Numano,
„Lem czy Dostojewski? «Solaris» jako punkt wyjścia”,
„Slavia Iaponica” 26, 2023, Tokio

Zanim Numano mógł to naprawić, Lem w Japonii prawie zamilkł. Na początku lat 80. nowe przekłady wychodziły jeden za drugim i Shibata wspomina ten czas jako sen japońskiego miłośnika fantastyki. Potem, między „Doskonałą próżnią” z 1989 roku a „Wielkością urojoną” z 1998 roku, przez 9 lat nie ukazała się po japońsku żadna nowa książka Lema. Upadek komunizmu sprowadził do Japonii falę zakazanej dotąd literatury z bloku wschodniego, ale Lem nie był ani zakazany, ani otwarcie wrogi systemowi i do tej szuflady się nie zmieścił. Tymczasem jego książki z serii Hayakawy kolejno znikały z księgarń, a wiele z nich do dziś nie wróciło.

Od tamtej pory przekłady z rosyjskiego wymieniano jeden po drugim. „Pustynna planeta” wróciła w 2021 roku jako „Inbinshiburu” (インヴィンシブル), czyli angielskie słowo „invincible” zapisane katakaną, w przekładzie Tokimasy Sekiguchiego. Według Shibaty opisy w tej powieści dopiero wtedy nabrały pełnej ostrości, a przy okazji wróciły do niej nazwy robotów, które w starym przekładzie gdzieś przepadły.


Sprawdzian wciąż trwa. W 1973 roku „Cyberiada” nazywała się po japońsku „Uchū sōseiki robotto no tabi” (宇宙創世記ロボットの旅), „Wędrówki robotów z kosmicznej Księgi Rodzaju”. W 2025 roku ukazał się nowy, bezpośredni przekład „Cyberiady” pióra Shibaty pod tytułem „Den’nō no uta” (電脳の歌). Den’nō, dosłownie „elektryczny mózg”, to w japońskim słowo na wszystko, co cyber, a uta to pieśń. Jeśli dobrze czytam ten tytuł, homerycka „-iada” schowała się w pieśni o cybermózgu. Czy Japończycy się przy niej śmieją, jeszcze nie wiadomo, bo książka jest za młoda na plebiscyty.

Jeszcze jedna książka każe spojrzeć na japońską drogę Lema inaczej. „Obłok Magellana” z 1955 roku, utopię pisaną w gorsecie socrealizmu, autor z czasem przestał lubić i nie zgadzał się na jej przekłady. Według Shibaty nie ukazała się w żadnym kraju Europy Zachodniej ani obu Ameryk. Numano przekonał Wojciecha Zemka, agenta Lema od praw autorskich, oraz syna pisarza, Tomasza, i w 2022 roku powieść wyszła po japońsku w przekładzie Masako Gotō, na ponad 500 stronach. Kraj, który przez dekady czytał Lema przez Moskwę, dostał przed całym Zachodem jego najbardziej socrealistyczną książkę.

僕はふだん墨と爪楊枝でマンガを描いているのですが、本作『ソラリス』は鉛筆を使い、地球側は「線」で描いて余白をつくり、ソラリス側は黒々と「面」で描きました。ふたつの世界は交わらないかもしれない。そんなことを絵で伝えたかったからです。
(Boku wa fudan sumi to tsumayōji de manga o kaite iru no desu ga, honsaku „Sorarisu” wa enpitsu o tsukai, chikyū-gawa wa „sen” de kaite yohaku o tsukuri, Sorarisu-gawa wa kuroguro to „men” de kakimashita. Futatsu no sekai wa majiwaranai kamo shirenai. Sonna koto o e de tsutaetakatta kara desu.)
„Na co dzień rysuję mangę tuszem i wykałaczką, ale do «Solaris» wziąłem ołówek. Ziemię rysowałem «linią», zostawiając wolne miejsce, a Solaris czarnymi «płaszczyznami». Te dwa światy mogą się nigdy nie przeciąć. To właśnie chciałem przekazać rysunkiem.”
- Takehito Moriizumi,
komunikat prasowy wydawnictwa Hayakawa,
21 lutego 2026, Tokio

もちろん原作者のレムさんに読んでいただいて原作通りだって言ってほしいと思いながら描いたんですけど、すでに他界されているので僕の中の想定読者は沼野先生なんですよ。
(Mochiron gensakusha no Remu-san ni yonde itadaite gensaku-dōri datte itte hoshii to omoinagara kaita n desu kedo, sude ni takai sarete iru node boku no naka no sōtei dokusha wa Numano-sensei nan desu yo.)
„Rysując, oczywiście marzyłem, żeby przeczytał to sam Lem i powiedział, że wszystko jest jak w powieści. Ale on już nie żyje, więc moim wyobrażonym czytelnikiem jest profesor Numano.”
- Takehito Moriizumi,
wywiad dla serwisu „Da Vinci Web”,
20 marca 2025, Tokio
Manga ukazywała się w internetowym serwisie Hayakawy od lipca do listopada 2024 roku, w styczniu 2025 roku wyszła w 2 tomach, a w lutym 2026 roku weszła do dziesiątki finalistów 30. Nagrody Kulturalnej im. Osamu Tezuki, jednego z najważniejszych japońskich wyróżnień dla komiksu. Nagrody nie dostała, była za to nominowana do Nagrody Seiun. Według wydawcy prawa sprzedano do krajów anglojęzycznych, do Chin, na Tajwan i do Rosji, a ofertę przysłała też Polska. Rosyjskie wydawnictwo Eksmo przyjmuje już przedpłaty na pierwszy tom. „Solaris”, która przyszła do Japonii przez Moskwę, wraca do Rosji jako komiks narysowany w Tokio.

W grudniu 2017 roku Numano objaśniał „Solaris” widzom publicznej telewizji NHK w cyklu „100 minut z arcydziełem”, a w ostatnim odcinku gościł pisarz Hideaki Sena, autor „Parasite Eve”. Ryūichi Sakamoto pomyślał swoją płytę „async” z 2017 roku jako muzykę do nieistniejącego filmu Tarkowskiego, a jeden z utworów nazwał „solari”. W 2005 roku berlińscy artyści Nina Fischer i Maroan el Sani pokazali w centrum sztuki YCAM w Yamaguchi instalację „Radio Solaris”: odtworzyli w niej tokijskie kadry Tarkowskiego niemal z tych samych miejsc, z autostrady Shuto i z okna hotelu Akasaka Prince. Miasto grające w 1971 roku przyszłość po 34 latach zagrało samo siebie.

Ciekawsze od samego wyniku jest to, jak do niego doszło. Pierwszą japońską nagrodę Lem dostał już w 1977 roku: Nagrodę Seiun za opowiadanie z cyklu o pilocie Pirxie. W 1979 roku, w ankiecie pisma „SF Hōseki”, „Solaris” była trzecia. W plebiscytach „SF Magazine” z 1989 i 1998 roku wygrywały „Drzwi do lata” Heinleina, a w ankiecie konwentu SF Seminar z 1998 roku „Solaris” zajęła dopiero 45. miejsce. Potem przyszedł pełny przekład Numano i od tej pory powieść Lema wygrała każdy z 3 kolejnych plebiscytów pisma: w 2006 roku, w 2014 roku i w 2025 roku. Przyczyn mogło być więcej: kult Tarkowskiego, film Soderbergha, nowe pokolenie czytelników. Zbieżność dat jest mimo to uderzająca. Japończycy postawili „Solaris” na szczycie wtedy, gdy mogli wreszcie przeczytać ją całą – taką, jaką napisał ją Lem.
Sam Lem jako autor był w 2025 roku czwarty, za Tedem Chiangiem, Gregiem Eganem i Philipem K. Dickiem. Na liście 50 najlepszych zagranicznych powieści nie ma już „Niezwyciężonego”, który w 2014 roku był 33., ani żadnej innej jego książki. Japoński Lem kurczy się do jednego tytułu, choć według Ryszarda Zajączkowskiego żadnego innego polskiego pisarza nie przełożono w Japonii w takiej liczbie książek.

Recenzje w sklepach i wpisy w serwisie X powtarzają 2 motywy. Jedni czytają „Solaris” przez sztuczną inteligencję: ktoś w kwietniu 2026 roku pisał, że nieludzki rozum z tej powieści daje punkt widzenia na AI, wielki temat dzisiejszych czasów. Inni potykają się o rozdziały o solarystyce. Narzekają, że wykład ciągnie się bez końca i niewiele z niego rozumieją. Niektórzy przyznają, że po lekturze zupełnie inaczej patrzą na fantastykę, choć opisy świata uznają za rozwlekłe. Na tych samych stronach potykał się kiedyś radziecki cenzor, choć z zupełnie innych powodów.

「レムとはいったい何者なのか?哲学者、小説家、それとも未来学者?」といった質問を受けたとき、私の答えは簡単です。レムは一人でそのすべてである。
(„Remu to wa ittai nanimono na no ka? Tetsugakusha, shōsetsuka, soretomo miraigakusha?” to itta shitsumon o uketa toki, watashi no kotae wa kantan desu. Remu wa hitori de sono subete de aru.)
„Kiedy ktoś mnie pyta, kim właściwie jest Lem, filozofem, powieściopisarzem czy futurologiem, odpowiadam po prostu: Lem jest tym wszystkim naraz, w jednej osobie.”
- Mitsuyoshi Numano,
„Lem czy Dostojewski? «Solaris» jako punkt wyjścia”,
„Slavia Iaponica” 26, 2023, Tokio
Filozof Masahiro Morioka zestawił w eseju z 1990 roku „Solaris” z opowieścią Kenjiego Miyazawy o nocnej podróży galaktyczną koleją i z „Końcem świata i Hard-boiled Wonderland” Harukiego Murakamiego, czytając je jako 3 historie o drugim świecie i drugim ja. O oceanie pisał jednak słowami, pod którymi podpisałby się chyba każdy czytelnik w Krakowie:
人類の英知をすべて投入しても解明できないソラリスの海は、私にとって、完全な他者だ。私と他者は、薄い空気の層一枚をはさんで、お互いを探り合うのみである。
(Jinrui no eichi o subete tōnyū shite mo kaimei dekinai Sorarisu no umi wa, watashi ni totte, kanzen na tasha da. Watashi to tasha wa, usui kūki no sō ichimai o hasande, otagai o saguriau nomi de aru.)
„Ocean Solaris, którego nie zdoła pojąć cała mądrość ludzkości, jest dla mnie całkowicie Innym. Ja i Inny możemy się tylko nawzajem wybadywać, oddzieleni cienką warstwą powietrza.”
- Masahiro Morioka,
„Inny świat, inne ja. Solaris, galaktyczna kolej, koniec świata”,
„Nihon Kenkyū” 2, 1990, Kioto

Jest w tym odwrócenie, które mnie bawi. To Lem, a nie jego japońscy czytelnicy, patrzył na drugą stronę jak na ocean. W rozmowie z Orlińskim nazwał Japonię kulturą całkowicie nam obcą i przyznawał, że nie wie, co Japończycy znajdują w jego książkach. Oni tymczasem nie szukali w nim egzotyki. Czytali polskiego pisarza tak, jak się czyta klasyka, przez jego pytania o granice poznania, a polski kontekst, wszystkie te aluzje do PRL i gry słów, zostawiali tłumaczom i komentarzom.

Japończycy nie wyczytali z Lema niczego, czego nie wyczytałby Polak. Wyróżnia ich cierpliwość, z jaką zdejmowali kolejnych pośredników: niemiecki skrót, radzieckiego cenzora, rosyjski słownik, moskiewską komisję wymazującą kanji z kadru. Wyróżniają ich też konkretni ludzie: redakcja pisma, które od dekad pyta czytelników o ulubione książki, wydawca trzymający kolekcję przez 22 lata, profesor uczący się polskiego dla jednej powieści, rysownik siedzący nad jednym rysunkiem oceanu dłużej, niż trwa dzień pracy.
Ukłon
14 maja 2005 roku Wydawnictwo Literackie zwołało w Krakowie Kongres LEMologiczny na zakończenie 33-tomowej edycji dzieł Lema. Pisarz siedział na sali razem z żoną. Numano przywiózł mu z Tokio nowy japoński przekład „Solaris”, a jako gość z dalekiej Japonii otwierał obrady 10-minutowym przemówieniem po polsku, przed salą pełną Polaków. Wspominał potem, że uważał to za akt niewiarygodnej zuchwałości i do dziś nie jest pewien, czy ktokolwiek zrozumiał jego nieporadną polszczyznę. Japońską wersję tego przemówienia wydrukował po latach pod tytułem „Lem i ja”.
Kiedy skończył, 83-letni Lem podniósł się z krzesła i złożył mu ukłon. Numano widział go wtedy po raz ostatni i pisze, że ten obraz wciąż ma przed oczami. Lem zmarł niespełna rok później. W jego gabinecie zostały japońskie książki, których nie umiał przeczytać, a w Tokio na przekład czekało jeszcze kilkanaście następnych.
Źródła
1. 芝田文乃「スタニスワフ・レム日本語翻訳史概説」『スラヴ学論集』26, 日本スラヴ学研究会, 2023, s. 11–18.
2. 沼野充義「レムか、ドストエフスキーか?――原点としての『ソラリス』」『スラヴ学論集』26, 日本スラヴ学研究会, 2023, s. 19–22.
3. 森岡正博「もうひとつの世界・もうひとりの私――ソラリス、銀河鉄道、世界の終り」『日本研究』2, 国際日本文化研究センター, 1990, s. 125–137.
4. スタニスワフ・レム『ソラリス』沼野充義訳, 国書刊行会, 2004; ハヤカワ文庫SF 2000, 早川書房, 2015.
5. スタニスワフ・レム『ソラリスの陽のもとに』飯田規和訳, 早川書房, 1965; ハヤカワ文庫SF 237, 1977.
6. 森泉岳土『ソラリス』上・下, スタニスワフ・レム原作, 早川書房, 2025.
『SFマガジン』2025年2月号, 早川書房 (wyniki plebiscytu SFオールタイムベスト).
7. Stanisław Bereś, „Tako rzecze… Lem”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2002 (wyd. japońskie: 『レムかく語りき』, 沼野充義監訳, 国書刊行会, 2026).
8. Akira Kurosawa, tekst o „Solaris” Tarkowskiego, „Asahi Shimbun”, wydanie wieczorne, 13 maja 1977; przedruk w: 『大系黒澤明』 t. 3, 講談社, 2010, s. 131–134.
9. Aleksandr Genis, „Три «Соляриса»”, „Звезда” 2003, nr 4.
Wojciech Orliński, rozmowa ze Stanisławem Lemem, „Wiadomości Kulturalne”, Kraków 1996 (wersja angielska: english.lem.pl).
9. Łukasz Maciejewski, „Święty spokój”, rozmowa ze Stanisławem Lemem, solaris.lem.pl.
10. Ryszard Zajączkowski, „Literatura polska w Japonii”, „Roczniki Kulturoznawcze” VII (3), 2016.
11. Héloïse Demoz, „Hearing Solaris: Dai Fujikura’s Opera and a Musical Approach to Stanisław Lem’s Novel”, „Tempo” 77 (304), 2023.
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!