W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.
2026/07/13

W deszczu wśród drzew, które pamiętają tysiąclecia – Yakusugi, czyli kryptomerie starsze niż Japonia

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Przeżyły, bo były krzywe

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Trzeba uklęknąć, żeby to zobaczyć. Wnętrze pnia jest wilgotne, pachnie żywicą i mokrym drewnem dosłownie sprzed wielu setek lat. A nad głową, w miejscu gdzie kora dawno zgniła i odpadła, otwiera się dziura w kształcie serca. Deszcz sączy się przez nią drobnymi kroplami prosto na czubek głowy, spływa po policzku, a trzeba jeszcze przesunąć się dziesięć centymetrów w lewo, przykucnąć niżej, żeby złapać ten jeden kąt, w którym prześwit naprawdę układa się w serce, a nie w zwykłą dziurę po zbutwiałym drewnie. Ktoś z tyłu chrząka niecierpliwie. Za plecami czeka kolejka ludzi w kolorowych pelerynach przeciwdeszczowych, każdy czeka na swoje dziesięć sekund tego samego cudu.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Ten pień ścięto niemal cztery i pół wieku temu na rozkaz człowieka budującego w Kioto świątynię tak wielką, że potrzeba było drewna z całej Japonii. Drzewo miało wtedy już swoje tysiąclecia, obwód szerszy niż niejeden polski dom, a pień był tak gruby, że drwale, opuszczając wyspę z ładunkiem belek na statkach, po prostu go zostawili tam, gdzie stał. Zbyt duży, żeby znieść go ze zbocza w całości. Zbyt cenny, żeby po prostu zostawić, więc leży od wieków ścięty ukośnie, pusty w środku, z niewielkim źródełkiem, samodzielnie znajdującym sobie drogę przez splot korzeni. To nie pomnik zwycięstwa człowieka nad drzewem. To pomnik porażki: drzewo, którego topór nie zdołał do końca zabrać z góry. Nazywa się Wilson Stump, pusty pień na trasie do Jōmon Sugi, jakieś 2-3 godziny marszu od Arakawy. Wnętrze ma powierzchnię prawie 20 m2, wewnątrz znajduje się źródełko i mała kapliczka, a z prawej strony wejścia, patrząc w górę, otwór po koronie układa się w kształt serca.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Dalej, w głąb tego prawdziwie pradawnego lasu na jedynej takiej wyspie w Japonii - Yakushimie, ścieżka pnie się między pniami tak grubymi, że kilkoro ludzi z szeroko rozłożonymi rękami nie objęłoby ich. Mech pokrywa wszystko, a w miejscach, gdzie jest go najwięcej, człowiek ma dziwne wrażenie, że coś w tym zielonym gąszczu patrzy na niego z powrotem. Może to tylko zmęczenie po czterech godzinach marszu w wilgoci, a może w najgęstszym mchu czai się coś małego, białego i bardzo starego, gotowe lada chwila wychylić łepetynę zza konara i równie szybko schować się z powrotem - kodama. Ta wyspa ma swoją własną arytmetykę, zupełnie inną niż ta, do której przywykliśmy na co dzień – liczy się tu czas nie w latach, tylko w tysiącleciach, nie w metrach, tylko w obwodach pni grubszych niż niejeden dom. Widok tych drzew, które pamiętają czasy tak dawne, że ludzka historia wydaje się żartem, zapiera dech w piersi i przyprawia o zawroty głowy. Napełnia człowieka pokorą graniczącą z trwogą. A im dalej w głąb Yakushimy, tym robi się coraz bardziej nieoczywiście.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Imię, na które trzeba było zasłużyć

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Sugi to po prostu kryptomeria japońska, Cryptomeria japonica – często mylona, nawet na Wikipedii, z cedrem, którym nie jest. W Japonii drzew z rodzaju Cedrus nie ma wcale, a określenie „japoński cedr” to kalka z angielskiego, którą warto raz na zawsze wyrzucić z głowy. Gatunek rośnie od Yakushimy na południu aż po półwysep Tsugaru w prefekturze Aomori na dalekiej północy, a lokalne odmiany noszą imiona swoich regionów: sugi z Akity, sugi z Tateyamy, sugi z Kitayamy. Przeciętne sugi żyje pięćset, może sześćset lat. To i tak już sędziwy wiek jak na drzewo iglaste.

 

Na Yakushimie słowo yakusugi (屋久杉) nie oznacza jednak gatunku, tylko tytuł zastrzeżony dla drzew starszych niż tysiąc lat. Młodsze, choćby i trzystuletnie okazy, nazywa się kosugi (小杉) – małym sugi, choć „małe” bywa grubsze niż niejeden stary dąb w Europie. Współczesne nasadzenia mają jeszcze inne imię: jisugi (地杉), sugi miejscowe, genetycznie identyczne z yakusugi, ale posadzone ludzką ręką w ostatnim stuleciu.

Albumy refleksji o japońskiej sztuce ukiyo-e opatrzone esejami z analizą i interpretacją

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Rozróżnienie nie jest tylko kaprysem językowym. Większość dzisiejszych kosugi dosłownie wyrosła z pni ściętych w czasach, gdy drewno tej wyspy było walutą – zjawisko nazywane kirikabu kōshin (切り株更新), odrastaniem z pnia. Ścięty pień żywi kolejne pokolenie, korzystające z jego korzeni i z odsłoniętego przez wycinkę słońca. Las na Yakushimie to w dużej mierze las wnuków, rosnących na grobach dziadków.

 

To ten sam gatunek, który po wojnie obsadził połowę japońskich gór w ramach programów zalesiania, a dziś każdej wiosny zasypuje kraj chmurą pyłku wywołującą masowe alergie. Zwyczajne sugi jest więc w Japonii wszędzie, denerwująco pospolite, choć zawsze dostojne. Yakusugi to ten sam gatunek postawiony w zupełnie innych warunkach – i to pokazuje, jak niewiele potrzeba, żeby z pospolitego drzewa zrobić coś unikalnego: po prostu czasu, którego nikt nie miał odwagi mu zabrać.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Kamień, który rodzi drzewa

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Yakushima to w gruncie rzeczy ogromna bryła granitu, która wynurzyła się z morza jakieś czternaście, piętnaście milionów lat temu, kiedy magma przebiła się przez płytę oceaniczną. Cały środek wyspy, łącznie z najwyższym szczytem Kyūshū, Miyanoura-dake (宮之浦岳, 1936 m n.p.m.), zbudowany jest z tej samej skały. Granit to podłoże ubogie w składniki odżywcze, a cienka, często zaledwie metrowa warstwa gleby nie daje drzewom wiele pożywienia. To dlatego sugi rosną tu wolniej niż ich kuzyni na Honshū, i to właśnie ta powolność, paradoksalnie, jest źródłem ich niezwykłej trwałości. Słoje robią się gęstsze, drewno twardsze, a drzewo produkuje przy okazji sześć razy więcej żywicy niż przeciętne sugi – substancji o właściwościach antybakteryjnych, chroniącej pień przed grzybami i owadami przez stulecia.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Do tego dochodzi woda. Ktoś kiedyś zauważył, uwieczniając to zresztą w powieści, że na Yakushimie miesiąc ma trzydzieści pięć dni deszczu, i choć arytmetycznie to niemożliwe, sens tego zdania każdy, kto tu był, rozumie od razu. Mowa o powieści Hayashi Fumiko - „Ukigumo" (浮雲, „Płynące obłoki"). Nizinne wybrzeże notuje około czterech tysięcy milimetrów opadu rocznie, osiem razy więcej niż Warszawa. Ale to nic - w głębi gór, w rejonie Kosugidani czy na przełęczy Yodogawa, liczby te sięgają ośmiu, a bywa że dziesięciu tysięcy milimetrów. Ciepły prąd Kuroshio, płynący tuż obok wyspy, dostarcza wilgotnego powietrza, które uderza w wysokie szczyty, chłodzi się gwałtownie i spada w postaci nieustannego deszczu. Ten sam prąd sprawia zresztą, że roczna amplituda temperatur na Yakushimie jest mniejsza niż w Tokio czy Osace – zimą ocean grzeje, latem chłodzi.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Cała ta woda musi gdzieś spłynąć. Ze szczytów promieniście rozchodzi się sto czterdzieści rzek, wcinając w granit strome, głębokie doliny, a tam gdzie teren nagle opada, woda spada wodospadami – największy, Ryūō, robi to w trzech kaskadach na długości stu dziesięciu metrów. Cała wyspa jest właściwie jednym systemem odprowadzania deszczu. I las yakusugi rośnie dokładnie w sercu tego systemu.

 

Wynik tej całej mechaniki: drzewo, które rośnie powoli, gnije wolno i żyje w klimacie, gdzie wilgoć nigdy się nie kończy. Warunki, w których przestaje się liczyć lata, a zaczyna liczyć tysiąclecia.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Drzewo bez metryki

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.W 1966 roku miejscowy urzędnik od turystyki, Iwakawa Teiji, natknął się w głębi lasu na drzewo tak potężne, że początkowo nazwano je po prostu Wielkim Skalnym Sugi. Rok później lokalna gazeta ochrzciła je Jōmon Sugi (縄文杉), nawiązując do epoki Jōmon, najstarszej w japońskiej prehistorii – jedni twierdzą, że dlatego, iż drzewo miało wtedy szacowane cztery tysiące lat, tyle właśnie ile trwała ta epoka, inni, że dlatego, iż powyginany kształt pnia przypominał ornamentykę tamtejszej ceramiki (więcej o kulturze Jōmon znajdziesz tu: Jōmon – 14 000 lat pierwszej japońskiej cywilizacji, której nie zauważyliśmy). Od tamtej pory drzewo stało się symbolem całej wyspy, a jego wiek tematem sporu, który ciągnie się już pół wieku i wciąż nie ma jednoznacznego rozstrzygnięcia.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.W 1976 roku profesor z Uniwersytetu Kyūshū, opierając się na statystykach gęstości słojów okolicznych drzew i obwodzie pnia, oszacował wiek na ponad siedem tysięcy lat. Liczba obiegła świat, trafiła nawet na plakat japońskiego Ministerstwa Środowiska i przez lata funkcjonowała jako fakt. Naukowcy z zagranicy od razu zaczęli podnosić brwi – żaden inny znany gatunek drzewa iglastego, nawet słynne kalifornijskie sekwoje, nie dożywał więcej niż tysiąc kilkaset lat.

 

Osiem lat później sprawa się skomplikowała jeszcze bardziej. Badacz z Uniwersytetu Kagoshima zwrócił uwagę, że jakieś sześć tysięcy trzysta lat temu w pobliskiej kalderze Kikai doszło do gigantycznej erupcji, a chmura piroklastyczna przykryła większość wyspy – co czyni wiek przekraczający tę granicę mało prawdopodobnym. Tego samego roku profesor z Uniwersytetu Gakushūin przeprowadził datowanie radiowęglowe próbek pobranych z wnętrza pnia, od dawna spróchniałego i pustego. Wyniki wahały się między tysiącem a dwoma tysiącami stu siedemdziesięcioma laty, w zależności od miejsca pobrania próbki – rozrzut na tyle duży, że część badaczy podejrzewała, iż mamy do czynienia nie z jednym drzewem, tylko z kilkoma zrośniętymi pniami.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Hipotezę tę obaliły dopiero późniejsze badania genetyczne Uniwersytetu Kagoshima, które wykazały, że materiał z różnych części korony należy do tego samego organizmu. W 2018 roku zespół z Uniwersytetu Gifu, korzystając z bezpieczniejszej metody pobierania próbek rdzeniowych, oszacował wiek na około dwa tysiące osiemset lat. Oficjalne dane japońskiej Agencji Leśnictwa z lat 2022–2023, oparte na najnowszym pomiarze, podają obwód szesnaście metrów i dziesięć centymetrów, wysokość dwadzieścia dwa metry i dwadzieścia centymetrów, a wiek szacują w przedziale od tysiąca trzystu do trzech tysięcy sześciuset lat, ze środkową wartością dwóch tysięcy czterystu.

 

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała SobierajaRdzeń drzewa, ten najstarszy, centralny fragment, jest jednak pusty w środku, zbutwiały, i nigdy nie zostanie zbadany, bo po prostu nie istnieje. Można więc powiedzieć uczciwie tylko tyle: to drzewo ma przynajmniej dwa tysiące lat, może dwa razy tyle, a prawdziwej metryki nie pozna nikt, bo zgniła razem z najstarszą częścią jego własnego ciała.

 

Dotarcie do samego drzewa to spory wysiłek – jakieś jedenaście kilometrów w jedną stronę od punktu startowego Arakawa, najpierw wzdłuż dawnego nasypu kolejki wąskotorowej, potem stromą ścieżką w górę, w sumie osiem, dziesięć godzin marszu w obie strony. Drzewo otoczone jest dziś drewnianym pomostem, bo zbyt wiele stóp przez zbyt wiele lat udeptało ziemię wokół jego korzeni niemal do twardości betonu, a korzenie potrzebują powietrza tak samo jak liście.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Blizna w kształcie serca

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Wilson Stump (ウィルソン株), ten pień z otwarcia eseju, ma zupełnie inną historię niż Jōmon Sugi – bo to nie jest żywe drzewo, tylko rana, która się częściowo zabliźniła. Ścięto go w czasach wojen Sengoku, najprawdopodobniej między 1586 a 1590 rokiem, z rozkazu klanu Shimazu, wykonującego polecenie samego Toyotomi Hideyoshiego – niektóre źródła mówią o materiale na świątynię Hōkōji w Kioto, inne o zamku w Osace, a prawda pewnie nigdy się nie wyjaśni, bo dokumenty z epoki są niekompletne. Drzewo w chwili ścięcia miało obwód niemal czternaście metrów. Było zbyt wielkie, by je znieść z góry w całości, więc drwale zostawili pień, zabierając tylko to, co dało się przetransportować.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Przez trzysta lat leżał w lesie właściwie nierozpoznany, aż w 1914 roku natknął się na niego brytyjski botanik Ernest Henry Wilson, zbierający okazy do Arnold Arboretum na Harvardzie. To on opisał go światu Zachodu, pięćdziesiąt dwa lata przed odkryciem Jōmon Sugi, i to od jego nazwiska pień wziął swoje imię. Dziś wnętrze pustego pnia ma powierzchnię porównywalną z dziesięcioma matami tatami, płynie w nim niewielkie źródło, stoi mała kapliczka, a z określonego punktu, siedząc albo klęcząc po prawej stronie wejścia, można zobaczyć przez otwór w suficie kształt bardzo przypominający serce. Nikt tego kształtu nie zaprojektował. Powstał przez cztery wieki erozji, deszczu i powolnego rozpadu drewna dokładnie w tym miejscu, w którym niegdyś odcięto koronę.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Wilson Stump leży na wysokości nieco ponad tysiąca metrów, mniej więcej w połowie drogi między wejściem na szlak a Jōmon Sugi, tuż przy szerokim, płaskim kamieniu, na którym trzeba usiąść, żeby złapać właściwy kąt patrzenia. To pierwszy naprawdę spektakularny punkt na trasie, więc bywa, że ludzie spędzają tu więcej czasu niż przy samym celu wyprawy.

 

Jest w tym coś, co zasługuje na dłuższą uwagę niż jedno zdanie: pień przetrwał jako pień, nie jako żywy organizm, a mimo to przyciąga dziś więcej ludzi niż niejedno żywe drzewo dookoła. Turyści fotografują się przy nim jako przy „miejscu mocy”, licząc na szczęście w miłości. Nikt nie pyta, czy oddawanie hołdu bliźnie po nieprzemyślanej decyzji sprzed czterystu lat jest ironią zamierzoną, czy przypadkową.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Rodzina starców

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Kilka kilometrów dalej, przy jedynej drodze na wyspie, którą można dojechać samochodem do drzewa liczącego tysiąclecia, stoi Kigen Sugi (紀元杉) – sugi Nowej Ery. Ma dwadzieścia metrów wysokości, obwód dwanaście metrów osiemdziesiąt centymetrów, a według najnowszego przeglądu Agencji Leśnictwa jego wiek mieści się w przedziale od tysiąca stu do trzech tysięcy trzystu lat, ze środkową wartością dwóch tysięcy dwustu. Na jego konarach żyją całe kolonie innych roślin – cyprysy, klony, różaneczniki górskie endemiczne dla wyspy – jakby samo drzewo było osobnym ekosystemem zawieszonym w powietrzu.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Nieopodal rośnie Daiō Sugi (大王杉), Wielki Król, jedno z niewielu yakusugi, których rdzeń udało się przebadać bezpośrednio metodą radiowęglową – wynik z 1983 roku dał trzy tysiące trzydzieści lat, plus minus sto sześćdziesiąt. To rzadkość, bo w większości przypadków najstarsza część pnia jest już, jak w Jōmon Sugi, pusta i niedostępna. Są jeszcze Meoto Sugi (夫婦杉), para drzew rosnących obok siebie jak małżeństwo, i dziesiątki innych, mniej znanych, z których każde ma swój numer w rejestrze leśnictwa, swój obwód, swoją wysokość i swój przedział wieku podany uczciwie jako widełki, nie jako jedna efektowna liczba.

 

To zresztą najbardziej uderzające w japońskim podejściu do tych drzew. Nikt oficjalnie nie twierdzi, że zna dokładny wiek. Podaje się rozrzut i medianę, tak jak podaje się dane demograficzne, a nie jak podaje się rekordy Guinnessa. Sam fakt, że każde z tych drzew ma swój numer katalogowy w rejestrze państwowej agencji leśnictwa, mówi coś o tym, jak bardzo Japonia zinstytucjonalizowała podziw – drzewo, niegdyś czczone spontanicznie przez górali, dziś ma metrykę administracyjną, numer działki leśnej i kartę pomiarową aktualizowaną co rok lub co dekadę.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Podatek płacony deszczem drewna

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Yakushima nigdy nie była wyspą, na której dobrze uprawia się ryż. Gleba zbyt kwaśna, teren zbyt stromy, słońca za mało w wielu dolinach. Kiedy w pierwszej połowie siedemnastego wieku klan Shimazu, władający Satsumą, umocnił kontrolę nad wyspą, postawił mieszkańców przed problemem bez łatwego rozwiązania: jak płacić podatek ryżowy, skoro ryżu praktycznie nie ma. Rozwiązanie zaproponował Tomari Jochiku (泊如竹), mnich buddyjski szkoły Nichiren i konfucjański uczony, urodzony w miejscowości Anbō, służący klanowi jako doradca. Skoro na wyspie nie rodzi się ryż, argumentował około 1640 roku, niech podatek płynie z tego, czego na wyspie jest w nadmiarze – z drewna.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Tak narodził się system, który dziś nazwałoby się ekonomią surowcową, choć w owym czasie nikt nie myślał o tym w ten sposób. Yakusugi ścinano i przecinano na hiraki (平木) – cienkie gonty dachowe, długie na pół metra, szerokie na dziesięć centymetrów, grube na pięć milimetrów, łupane wzdłuż słojów, bo prosta budowa włókien sugi na to pozwalała. Gontami krytymi jak dachówka pokrywano dachy świątyń i domów, a produkt eksportowano pod szyldem „sugi satsumskie” głównie w rejon Kansai. Ustalono nawet oficjalny przelicznik: jeden worek ryżu równał się dwóm tysiącom trzystu dziesięciu gontom. Każdy dorosły mężczyzna zobowiązany był oddać rocznie sześć wiązek po sto sztuk każda – sześćset gontów z jednej pary rąk, rok w rok. Powstała gospodarka oparta na walucie w postaci drewna pociętego na kawałki wielkości cegły.

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

Dla przeciętnego mieszkańca wyspy oznaczało to rytm życia podporządkowany rytmowi lasu – miesiące spędzane w górach na wyrębie i łupaniu gontów, transport na plecach w dół stromych zboczy, bo dróg wtedy nie było, tylko wąskie ścieżki. Kobiety i dzieci zostawały w wioskach nad brzegiem, mężczyźni znikali w głębi wyspy na całe tygodnie.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Ten sposób wycinki zostawił po sobie coś, co dziś robi wrażenie na każdym turyście: setki wielkich pni, ściętych nie przy samej ziemi, tylko dwa, trzy metry nad nią. Powód był czysto praktyczny. Do gontów potrzebny był prosty, równoległy słój, a dolna część pnia, tam gdzie korzenie rozchodzą się na boki, ma słój zbyt pokręcony, żeby dało się z niego coś porządnego rozłupać. Drwale zostawiali więc tę część w ziemi, biorąc tylko to, co leżało wyżej i było użyteczne. Do końca epoki Edo w ten sposób wycięto od pięćdziesięciu do siedemdziesięciu procent całego lasu yakusugi na wyspie. Jochiku do dziś czczony jest jako „święty z Yaku” – w rocznicę jego śmierci w pobliskiej świątyni tańczy się taniec ku jego pamięci, choć to, co zapoczątkował, kosztowało las więcej niż niejedna klęska żywiołowa.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Wiek pił łańcuchowych

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Wiek dziewiętnasty przyniósł kolejny zwrot. Reforma gruntowa z 1873 roku upaństwowiła ponad dziewięćdziesiąt procent powierzchni wyspy, odbierając mieszkańcom prawo do lasu, z którego żyli od pokoleń. Nie mogli już zbierać drewna na opał ani wypalać węgla drzewnego bez zezwolenia. Między 1899 a 1920 rokiem toczyli w tej sprawie procesy sądowe – i wszystkie przegrali. Dopiero narastające ubóstwo zmusiło władze do ustępstw: w 1921 roku ogłoszono zbiór zasad zarządzania lasem państwowym, nazywany później nieformalnie „konstytucją Yakushimy”, który częściowo przywrócił mieszkańcom dostęp do surowca.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Prawdziwa fala przyszła jednak po drugiej wojnie światowej, kiedy odbudowujący się kraj gwałtownie potrzebował drewna na niespotykaną dotąd skalę. W 1957 roku Agencja Leśnictwa oficjalnie zezwoliła na wycinkę żywych drzew, na góry wjechały piły łańcuchowe, a las zaczęto ścinać metodą zrębu zupełnego – golono zbocza do nagiej ziemi. Do transportu drewna służyła kolejka wąskotorowa, otwarta w 1923 roku wzdłuż rzeki Anbō. Dziś, kiedy żywych yakusugi ścinać już oczywiście nie wolno, ten sam tor wciąż działa – wozi już nie drewno, tylko turystów idących pieszo jego nasypem w stronę Jōmon Sugi.

 

Szczyt wycinki przypadł na rok 1966, kiedy z wyspy wywieziono sto osiemdziesiąt tysięcy metrów sześciennych drewna. To ten sam rok, w którym urzędnik od turystyki natknął się w głębi lasu na drzewo mające stać się symbolem ochrony tego samego lasu. Historia czasami ma taki gust do zbiegów okoliczności.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Ochrona z pieczęcią UNESCO

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Zmiana nastawienia zaczęła się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy import taniego drewna z zagranicy uczynił intensywną wycinkę na Yakushimie ekonomicznie mniej opłacalną, a jednocześnie zaczął rosnąć ruch na rzecz ochrony przyrody. W 1985 roku wyznaczono obszar ochrony ekosystemu leśnego, dzieląc pozostały las na strefę rdzenną, gdzie wycinka jest całkowicie zakazana, i strefę buforową, gdzie dopuszczano ograniczone użytkowanie.

 

Osiem lat później, w 1993 roku, Yakushima trafiła na listę światowego dziedzictwa UNESCO – jako pierwszy przyrodniczy obiekt w Japonii, razem z górami Shirakami na północy kraju. Wpis dokonał się na mocy kryterium siódmego, dotyczącego wyjątkowego piękna krajobrazu naturalnego oraz pionowej strefowości roślinności, sięgającej od subtropikalnego wybrzeża aż po niemal alpejskie szczyty – w Japonii jedyny taki przypadek. Obszar chroniony objął dziesięć tysięcy siedemset czterdzieści siedem hektarów, dwadzieścia jeden procent powierzchni wyspy, bez wyznaczonej strefy buforowej wokół niego.W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Wraz z wpisem wycinka żywych yakusugi została całkowicie zakazana, a od 2001 roku zakaz objął praktycznie każde drzewo w naturalnym lesie. Jeszcze przez kilkanaście lat na rynek trafiało domaiboku (土埋木) – stare drewno zakopane w ziemi albo powalone przez tajfun, pozostałość po edońskiej wycince, sprzedawana kilka razy w roku licencjonowanym firmom na aukcjach. W marcu 2019 roku zakazano również tego. Drewno yakusugi stało się od tamtej pory surowcem, którego dosłownie nie da się już zdobyć.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Kolejka do świętości

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Ochrona ma jednak swoją cenę, a płaci ją sam las. Po wpisie na listę UNESCO liczba turystów zmierzających ścieżką Ōkabu-hodō (大株歩道) w stronę Jōmon Sugi zaczęła rosnąć lawinowo, aż osiągnęła szczyt w 2008 roku – ponad dziewięćdziesiąt tysięcy odwiedzających rocznie. W długie weekendy na tym samym odcinku szlaku potrafiło się pojawić osiemset osób jednego dnia. Skutki były przewidywalne: erozja gleby wzdłuż ścieżki, odsłonięte korzenie drzew rosnących tuż przy trasie, zdeptana roślinność, poszerzające się płaty gołej ziemi tam, gdzie turyści schodzili z wyznaczonego szlaku na odpoczynek. Górskie toalety przestały wydolnie funkcjonować pod naporem tylu ludzi. Wycieczka zaczyna się zwykle przed świtem, o czwartej, piątej rano, żeby wyprzedzić tłum – w sezonie i tak nie sposób go wyprzedzić, bo wszyscy wpadli na ten sam pomysł.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Władze wprowadziły od tamtej pory cały szereg środków zaradczych. Od 2010 roku dojazd do punktu startowego szlaku ogranicza system autobusów wahadłowych, a prywatne samochody nie mają tam wstępu przez cały sezon. Rok wcześniej zaczęto promować przenośne toalety, które turysta zabiera ze sobą i opróżnia dopiero na dole. W 2017 roku wprowadzono opłatę na rzecz ochrony środowiska – tysiąc jenów za wycieczkę jednodniową, dwa tysiące za dłuższą, w przeliczeniu odpowiednio około dwudziestu trzech i czterdziestu siedmiu złotych. Dziś liczba turystów ustabilizowała się w okolicach sześćdziesięciu tysięcy rocznie, ale w sezonowe szczyty przed Jōmon Sugi i przed Wilson Stump wciąż ustawiają się kolejki na tyle długie, że – jak przyznają sami przewodnicy – niszczą dostojną, ciężką od wilgoci ciszę, a przecież to po nią ludzie tu w ogóle przychodzą.W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Kawałek dalej, w wąwozie Shiratani Unsuikyō (白谷雲水峡), przez który wiedzie inna ścieżka, mech pokrywa kamienie tak gęsto, że cały las wygląda jak jedna, żywa, oddychająca powierzchnia. To właśnie tędy, korytarzem wilgotnych paproci i pordzewiałych od wieku pni, biegli kiedyś w wyobraźni pewnego reżysera chłopak naznaczony klątwą i dziewczyna wychowana przez wilki – i trudno się dziwić, bo wystarczy tu być ledwie chwilę, żeby uwierzyć, że coś w tym lesie naprawdę patrzy spomiędzy ciemnych, gęstych konarów.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Góra, która ma imię wioski

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Zanim yakusugi stały się atrakcją turystyczną, były czymś znacznie starszym – ciałem góry, a góra była bóstwem. Od co najmniej pięciuset, sześciuset lat mieszkańcy Yakushimy praktykują takemairi (岳参り), pielgrzymkę do własnej świętej góry. Każda wioska ma swoją – tę bliższą, zwaną maetake (前岳), przednią górą, i tę dalszą, w głębi masywu, zwaną okudake (奥岳), tylną górą.

 

Sam Miyanoura-dake, najwyższy szczyt Kyūshū, razem z Nagata-dake i Kuriō-dake, tworzy „trójkę świętych szczytów”, czczonych łącznie pod imieniem jednego wielkiego bóstwa. Dwa razy w roku, w piąty i dziewiąty miesiąc kalendarza księżycowego, przedstawiciele każdej wioski wspinają się do swojej góry, niosąc ryż, sól, alkohol i kadzidło jako dary, a schodząc, zabierają ze sobą gałązkę shakunage (różanecznika), „kwiat bogów”, jako dowód, że dar został przyjęty.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.W tym systemie wierzeń wielkie drzewa nigdy nie były tylko drzewami. Uznawano je za shinboku (神木), cielesne wcielenia bóstwa zamieszkującego górę, a jelenie z Yakushimy, endemiczny podgatunek powstały po odizolowaniu wyspy od reszty Kyūshū w czasach zlodowacenia, uchodziły za jego posłańców. Obok nich po skałach i konarach skakały małpy yakuzaru, drugi endemiczny podgatunek, mniejszy i bardziej zwinny niż makaki z kontynentu – w wierzeniach nie miały za to rangi boskich posłańców, tylko status ciekawskich sąsiadów. Nikt w tych opowieściach nie potrzebował imienia dla tego, co czuwało w najgłębszej części lasu. Nie miało rogów jelenia ani twarzy człowieka, a mimo to rządziło i jednym, i drugim, i każdy, kto wchodził w te partie góry bez uszanowania tego porządku, wracał z pustymi rękami albo wcale nie wracał.

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Czas, którego nie da się przyspieszyć

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.Można wrócić teraz do tego pnia z otwarcia, klęcząc w deszczu, czekając na swoją kolejkę, żeby zobaczyć serce w otworze po bezmyślnej decyzji sprzed czterystu lat. Można pomyśleć wtedy o duchowości, ale można i o arytmetyce. To drzewo, gdyby przeżyło, dorównywałoby dziś wiekiem drzewom, które kiełkowały, zanim ktokolwiek na tych wyspach zaczął liczyć czas w latach panowania cesarzy. Widziałoby powstanie i upadek systemu podatkowego opartego na gontach, upaństwowienie lasu, wojnę, odbudowę, wpis na listę światowego dziedzictwa i miliony ludzkich stóp maszerujących w jego stronę w poszukiwaniu zdjęcia na tle czegoś większego od siebie.W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

 

Nie przeżyło, bo akurat to drzewo było proste i użyteczne, a proste i użyteczne drzewa kończyły jako gonty na czyimś dachu. Przetrwały te krzywe, te o słoju zbyt pokręconym, by cokolwiek z nich zrobić. Zostawiono je w spokoju na tysiąc, dwa tysiące, może trzy tysiące lat. Stoi tam do dziś, w deszczu spadającym trzydzieści pięć dni w miesiącu, i nie potrzebuje niczyjego uznania, żeby dalej rosnąć w tempie, którego nie da się przyspieszyć.

 

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autoraŹródła

1. 屋久島町屋久杉自然館 (Yakusugi Shizenkan), „屋久杉ってなあに?” oraz „屋久島 森と人の歴史” – oficjalna strona muzeum przyrodniczego gminy Yakushima, definicje terminologiczne yakusugi/kosugi/jisugi oraz historia wycinki. yakusugi-museum.com

2. 九州森林管理局 / 林野庁 (Regionalne Biuro Leśnictwa Kyūshū, Agencja Leśnictwa Japonii), „屋久杉の巨樹・著名木データ” – oficjalne dane pomiarowe i przedziały wiekowe nazwanych drzew (Jōmon Sugi, Kigen Sugi, Wilson Stump i inne) z przeglądu 2022–2023. rinya.maff.go.jp

3. 環境省 (Ministerstwo Środowiska Japonii), „縄文杉登山におけるエコツーリズム” – oficjalne dane o ruchu turystycznym, erozji szlaku i środkach ochronnych na trasie do Jōmon Sugi. env.go.jp

4. 屋久島里程標, „気候|ひと月に35日の雨が降る” – lokalna strona o klimacie wyspy, pochodzenie powiedzenia o „35 dniach deszczu” z powieści Hayashi Fumiko. yakushima-milestone.com

5. 屋久島ガイド島あそび, „屋久島ガイドが調べた縄文杉の歴史と人気について” – szczegółowa chronologia kolejnych badań wieku Jōmon Sugi (1976, 1984, 2018). yakushima-asobi.comUkiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

W pustym pniu na Yakushimie deszcz pada przez otwór w kształcie serca. Rosnące tam kryptomerie yakusugi są starsze niż japoński tron cesarski.

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!