- Masaoka Shiki, „Byōshō rokushaku”,
1902, pisane w ostatnich miesiącach życia, w wieku 34 lat


„Radość to chwila,
gdy w pustej skrzyni
znów jest ryż
i mówimy: na miesiąc
wystarczy.”

„Dzień, w którym wszyscy przyjaciele
wydają się lepsi ode mnie.
Kupuję kwiaty, wracam
i jestem czuły dla żony.”

Rzecz jest drobna i Murakami ani przez chwilę nie udaje, że jest inaczej. Lubi otworzyć szufladę i zobaczyć w niej równo zwiniętą, świeżą bieliznę, uważa to za jedno z małych, ale stanowczych szczęść życia i dla wygody tworzy skrót. Rok 1986 to w Japonii początek bańki spekulacyjnej. Ceny ziemi w Tokio zaczynają szybować, a ludzie mierzą powodzenie metrami kwadratowymi i markami zegarków. Pisarz, który kilka lat wcześniej zamknął własny bar jazzowy i od tamtej pory żyje z pisania, wybiera w tym czasie przyjemność z najniższej półki domowego dobrobytu i zachwyca się nią bez cienia ironii. To gest kogoś, kogo stać na więcej i kto świadomie patrzy w drugą stronę. Bielizna zwinięta w rulony mówi zresztą o autorze sporo: o pedantycznym porządku, o rutynie biegacza wstającego o świcie, o człowieku lubiącym, gdy rzeczy leżą tam, gdzie powinny.
Murakami zbudował swoje słowo tak, jak Japończycy skracają długie nazwy, na przykład Tōkyō Daigaku do Tōdai: z każdego członu bierze po jednym znaku. Pełne wyrażenie brzmiało:
小さくはあるが確固とした幸せ
(chiisaku wa aru ga kakko to shita shiawase)
„szczęście wprawdzie małe, ale stanowcze”


W wersji Murakamiego małe szczęście przychodzi więc jako nagroda za wysiłek, który człowiek sam sobie zadał, i nikt nie oferuje go w zamian za coś większego. Biegacz pije piwo po 20 kilometrach, właściciel szuflady sam ją wcześniej starannie ułożył. Zaobserwujemy zaraz, że gdy słowo wyruszy w świat, ten warunek odpadnie jako pierwszy.

Z jego dorobku najtrwalej przetrwała seria 52 utworów tanka. Każdy zaczyna się od słów tanoshimi wa, „radość to…”, i kończy na toki, „…chwila, gdy”. Akemi zatytułował je „Dokurakugin”, pieśni samotnej radości, choć znaki 独楽 (koma) w zwykłej japońszczyźnie oznaczają dziecięcego bąka, zabawkę wirującą sama dla siebie. Formę podpatrzył najpewniej w Chinach. Praca Wang Xiaorui z 2012 roku wskazuje jako jej wzór 135 wierszy Shao Yonga, uczonego z XI wieku, który odmawiał urzędów i swój skromny dom w Luoyangu nazwał Gniazdem Spokojnej Radości. Każdy z tych wierszy zaczyna się i kończy tym samym zdaniem: autor zapewnia w nim, że pisze z radości życia, a nie z zamiłowania do układania wierszy. Drukiem cykl Akemiego ukazał się dopiero w 1878 roku, staraniem syna, dekadę po śmierci poety.
たのしみは朝おきいでて昨日まで無かりし花の咲ける見る時
(Tanoshimi wa / asa okiidete / kinō made / nakarishi hana no / sakeru miru toki)
„Radość to chwila,
gdy wstaję o świcie
i widzę kwiat,
którego jeszcze wczoraj
nie było.”
- Tachibana Akemi, „Dokurakugin”,
w: „Shinobunoya kashū”, wyd. Ide Imashige, 1878
Ten właśnie wiersz przeczytał w 1994 roku Clinton i wybrał dobrze, bo nie ma w nim nic poza tym, co obiecuje: ranek, próg, kwiat. Większość pozostałych wierszy cyklu dzieje się w domu i przy ludziach. Akemi rzadko cieszy się sam, choć tytuł mówi o samotnej radości.

(Tanoshimi wa / meko mutsumajiku / uchitsudoi / kashira narabete / mono o kuu toki)
„Radość to chwila,
gdy z żoną i dziećmi,
zgodni, w gromadce,
siedzimy głowa przy głowie
i jemy.”
- Tachibana Akemi, „Dokurakugin”,
w: „Shinobunoya kashū”, wyd. Ide Imashige, 1878
Meko to jedno słowo na żonę i dzieci razem. Siedzą głowa przy głowie i jedzą, a wiersz nie mówi, co jest w miskach, bo to akurat bez znaczenia. W innym wierszu wiadomo już, co się gotuje:
たのしみはまれに魚烹て児等皆がうましうましといひて食ふ時
(Tanoshimi wa / mare ni uo nite / kora mina ga / umashi umashi to / iite kuu toki)
„Radość to chwila,
gdy od wielkiego dzwonu
gotuję rybę,
a dzieci jedzą
i powtarzają: pyszne, pyszne.”
- Tachibana Akemi, „Dokurakugin”,
w: „Shinobunoya kashū”, wyd. Ide Imashige, 1878
Najważniejsze słowo stoi tu na początku drugiego wersu: „mare ni”, czyli „rzadko”, „wyjątkowo”, co oddałem jako „od wielkiego dzwonu”. Ryba zdarzała się w domu Akemiego tak niecodziennie, że dzieci witały ją jak święto, a ojciec zapisał ich zachwyt na pamiątkę. W innym miejscu cyklu cień wychodzi na sam środek:

(Tanoshimi wa / aki komebitsu ni / kome ideki / ima hitotsuki wa / yoshi to iu toki)
„Radość to chwila,
gdy w pustej skrzyni
znów jest ryż
i mówimy: na miesiąc
wystarczy.”
- Tachibana Akemi, „Dokurakugin”,
w: „Shinobunoya kashū”, wyd. Ide Imashige, 1878
Radością jest tu skrzynia na ryż, a dokładniej skrzynia, która przed chwilą była pusta. Horyzont spokoju wynosi miesiąc i Akemi nie udaje, że to dużo. Najuczciwszy wiersz całego cyklu idzie jeszcze dalej:
たのしみは銭なくなりてわびをるに人の来たりて銭くれし時
(Tanoshimi wa / zeni naku narite / wabioru ni / hito no kitarite / zeni kureshi toki)
„Radość to chwila,
gdy skończyły się pieniądze
i ciężko mi na duszy,
a ktoś przychodzi
i daje mi pieniądze.”
- Tachibana Akemi, „Dokurakugin”,
w: „Shinobunoya kashū”, wyd. Ide Imashige, 1878

Reszta cyklu brzmi równie zwyczajnie. Radością bywa u Akemiego rzadka książka pożyczona od znajomego i otwarta na pierwszej stronie, wiersz po 100 dniach mozołu nagle układający się sam, fajka wypalona nad błahymi myślami albo placek z osadu po tłoczeniu sake, przypiekany nad ogniem w śnieżny wieczór. Prawie zawsze chodzi o czas, o toki, chwilę, a prawie nigdy o przedmiot na własność. Każda z tych radości trwa krótko, tyle, ile mieści słowo toki. Murakami też cieszy się chwilą, w której otwiera szufladę, tyle że jego szuflada jest pełna. U Akemiego radość przychodzi najczęściej wtedy, gdy coś pustego na moment się zapełnia.


Wiosną 1901 roku zobaczył z posłania wisterię wstawioną do wazonu i napisał kilka wierszy tanka. Pierwszy jest dziś najsłynniejszy:
瓶にさす藤の花ぶさみじかければたたみの上にとどかざりけり
(Kame ni sasu / fuji no hanabusa / mijikakereba / tatami no ue ni / todokazarikeri)
„Grono wisterii
w wazonie
jest za krótkie
i do maty
nie sięga.”
- Masaoka Shiki, „Bokujū itteki”,
gazeta „Nippon”, Tokio 1901
Tyle się wydarzyło. Wiersz odnotowuje kilka centymetrów powietrza między kwiatem a podłogą i robi z nich zdarzenie dnia, z precyzją kogoś, kto niczego innego zobaczyć już nie może. W tych samych wiosennych zapiskach jest też tanka o irysach:
いちはつの花咲きいでて我目には今年ばかりの春行かんとす
(Ichihatsu no / hana sakiidete / waga me ni wa / kotoshi bakari no / haru yukan to su)
„Irysy zakwitły.
Przed moimi oczami
odchodzi wiosna,
jedyna, jaką
jeszcze mam.”
- Masaoka Shiki, „Bokujū itteki”,
gazeta „Nippon”, Tokio 1901
Shiki się pomylił i to jest najpiękniejszy szczegół tej historii. Dostał jeszcze jedną wiosnę, a umarł we wrześniu 1902 roku, w wieku 34 lat. Kilka miesięcy przed śmiercią zapisał w dzienniku drukowanym na bieżąco w gazecie zdanie, w którym zamyka się cała ta sprawa:
悟りといふ事は如何なる場合にも平気で死ぬる事かと思つて居たのは間違ひで、悟りといふ事は如何なる場合にも平気で生きて居る事であつた。
(Satori to iu koto wa ika naru baai ni mo heiki de shinuru koto ka to omotte ita no wa machigai de, satori to iu koto wa ika naru baai ni mo heiki de ikite iru koto de atta)
„Myślałem, że oświecenie to umieć w każdej sytuacji spokojnie umrzeć. Myliłem się: oświecenie to umieć w każdej sytuacji spokojnie żyć.”
- Masaoka Shiki, „Byōshō rokushaku”,
gazeta „Nippon”, Tokio 1902
Shiki nie wybierał „mało”, to „mało” wybrało jego. Jego wisteria, irysy i kolejna miska ryżu są przez to ostrzejsze, bo wyrastają z wiedzy, ile kosztują. Spokojne życie w każdych warunkach to u niego wysiłek podejmowany codziennie od nowa, trochę jak dyscyplina Murakamiego, tylko bez piwa i bez biegania.
Ishikawa Takuboku (1886–1912) też nie wybierał. Chciał być wielkim poetą i wielkim prozaikiem, a był korektorem w redakcji „Asahi Shimbun”, zadłużonym u przyjaciół, z żoną, córką i rodzicami na utrzymaniu. W 1910 roku wydał tom „Ichiaku no suna” („Garść piasku”) z tankami rozpisanymi na trzy wersy, wbrew zwyczajowi zapisywania ich jednym ciągiem. Jest w nim wiersz zdolny posłużyć za definicję drugiej twarzy małego szczęścia:
友がみなわれよりえらく見ゆる日よ 花を買ひ来て 妻としたしむ
(Tomo ga mina / ware yori eraku / miyuru hi yo / hana o kaikite / tsuma to shitashimu)
„Dzień, w którym wszyscy przyjaciele
wydają się lepsi ode mnie.
Kupuję kwiaty, wracam
i jestem czuły dla żony.”
- Ishikawa Takuboku, „Ichiaku no suna”,
Tokio: Shinonome-dō, 1910

Ta tanka zdradza też coś z mechaniki małych szczęść. Porażka Takuboku jest porównawcza: to przyjaciele wydają mu się lepsi, więc jego nieszczęście mierzy się cudzą miarą. Kwiaty i żona leżą poza zasięgiem tej miary. Nikt nie porównuje bukietów z kolegami z redakcji ani nie licytuje się na czułość we własnym domu. Może tu kryje się sekret słowa „pewne” w nazwie wymyślonej przez Murakamiego. Wielkie szczęścia są niepewne, bo zależą od rankingu, od tego, co mają inni, i od przyszłości. Małe wymykają się porównaniom, więc trudno je komuś odebrać albo przelicytować. W tym samym tomie stoi jednak tanka, w której pocieszenia już nie ma:
はたらけど はたらけど猶わが生活楽にならざり ぢつと手を見る
(Hatarakedo / hatarakedo nao waga kurashi / raku ni narazari / jitto te o miru)
„Pracuję
i pracuję, a życie
wciąż nie jest lżejsze.
Patrzę na swoje dłonie.”
- Ishikawa Takuboku, „Ichiaku no suna”,
Tokio: Shinonome-dō, 1910
Takuboku umarł na gruźlicę półtora roku później, w kwietniu 1912 roku, mając 26 lat. Przy jego śmierci był przyjaciel, młody poeta Wakayama Bokusui, i to on spisał przebieg ostatnich godzin.
Bokusui (1885–1928), wędrowiec i piewca sake, napisał wiersz o piciu w ciszy. Ukazał się w tomie „Rojō” („W drodze”) z 1911 roku:
白玉の歯にしみとほる秋の夜の酒はしづかに飲むべかりけり
(Shiratama no / ha ni shimitōru / aki no yo no / sake wa shizuka ni / nomubekarikeri)
„Jesienna noc.
Sake, które przenika
zęby białe jak perły,
trzeba pić w ciszy,
teraz to wiem.”
- Wakayama Bokusui, „Rojō”,
Tokio 1911

Najdalej na tej drodze zaszedł Ozaki Hōsai (1885–1926). Skończył prawo na Cesarskim Uniwersytecie Tokijskim i zrobił karierę w towarzystwie ubezpieczeniowym, a w 1923 roku porzucił posadę i żonę, żeby jako posługacz tułać się po świątyniach. Pił, kłócił się, tracił kolejne miejsca pracy. Ostatnie miesiące spędził w pustelni Nangō-an na wyspie Shōdoshima i umarł tam w kwietniu 1926 roku, mając 41 lat. Pisał haiku wolne od metrum i od pory roku, czasem złożone z 7 znaków:
咳をしても一人
(Seki o shite mo hitori)
„Nawet gdy kaszlę,
sam.”
- Ozaki Hōsai, „Taikū”,
Tokio 1926
I drugi, z tego samego tomu:

(Iremono ga nai / ryōte de ukeru)
„Nie mam naczynia.
Przyjmuję w obie dłonie.”
- Ozaki Hōsai, „Taikū”,
Tokio 1926
Pierwszy to samotność bez żadnej dekoracji. Drugi wygląda na jej przeciwieństwo: nie mając miski, poeta przyjmuje to, co mu dają, w złożone dłonie i więcej nie potrzebuje. Małe pewne szczęście w wersji ostatecznej mieści się w zagłębieniu dwóch rąk. Ile było w tym wyboru, a ile alkoholu i rozpadu, rozstrzygać tu nie będę.




U Murakamiego małe szczęście było nagrodą za dyscyplinę kogoś, kogo stać było na więcej. W Tajpej i Seulu stało się rekompensatą dla ludzi bez widoków na więcej, zalecaną najchętniej przez tych, którzy większe zatrzymali dla siebie: premierów, marketingowców, autorów raportów. Młodym nie ma czego wyrzucać. Gdy mieszkanie kosztuje kilkadziesiąt rocznych pensji, a etat okazuje się umową na rok, czerpanie szczęścia z kawy w ładnym miejscu jest rozsądną strategią przetrwania. Zresztą – myślę, że nie trzeba tego tłumaczyć Czytelnikom z Polski. Sam pomysł Murakamiego jest piękny. Zgrzyt zaczyna się dopiero wtedy, gdy tę strategię zaleca ktoś, kto sam nie musi z niej korzystać.

W 2011 roku młody socjolog Furuichi Noritoshi wydał książkę o przekornym tytule „Zetsubō no kuni no kōfuku na wakamonotachi” („Szczęśliwi młodzi w kraju bez nadziei”). Pokazał w niej, na podstawie dorocznych sondaży rządowych, że młodzi Japończycy, choć pracowali na niepewnych umowach i nie mogli liczyć na rosnące pensje, deklarowali większe zadowolenie z życia niż ludzie w średnim wieku. Od lat 70. aż po lata 90. było odwrotnie: zadowolenie rosło z wiekiem. Wyjaśnienie podsunął mu starszy socjolog Ōsawa Masachi: kto nie spodziewa się, że jutro będzie mu lepiej, ten uznaje, że dziś jest mu dobrze. Furuichi streścił to krótko. Szczęśliwym można zostać wtedy, gdy straci się nadzieję.
Teza była elegancka i szybko zrobiła karierę. Kilka lat później socjolog Hashimoto Kenji sprawdził ją na danych z wielkiego ogólnokrajowego badania stratyfikacji społecznej z 2015 roku i wyszło mu coś odwrotnego: młodzi mężczyźni z najniższej warstwy okazali się najmniej szczęśliwą grupą ze wszystkich. Pocieszenie działa na tych, którym jeszcze coś zostało. Na samym dnie przestaje działać. Wiersz Akemiego o skrzyni z ryżem wydaje się w tym świetle bardzo współczesny: mierzy spokój horyzontem miesiąca, cieszy się nim całym sercem i nie udaje, że to cała przyszłość.
Yagi Jūkichi (1898–1927) uczył angielskiego w szkole średniej, pisał krótkie wiersze o niebie, o dziecku, o jesieni. Zachorował na gruźlicę i umarł 26 października 1927 roku, mając 29 lat. Kilka miesięcy później ukazał się jego drugi tom, „Mazushiki shinto” („Ubogi wierny”). Pochodzi z niego wiersz, który dziś czytają japońscy piątoklasiści:
この明るさのなかへ ひとつの素朴な琴をおけば 秋の美くしさに耐へかね 琴はしづかに鳴りいだすだらう
(Kono akarusa no naka e / hitotsu no soboku na koto o okeba / aki no utsukushisa ni taekane / koto wa shizuka ni nariidasu darō)
„Gdyby w tę jasność
postawić jedno
proste koto,
nie zniosłoby piękna jesieni
i cicho zaczęłoby grać.”
- Yagi Jūkichi, „Mazushiki shinto”,
Tokio 1928, wyd. pośmiertne

Akemi też umarł jesienią, w 1868 roku, gdy władza w Japonii przechodziła z rąk shōgunów w ręce cesarza. Ktokolwiek wybrał dla Clintona ten wiersz, wybrał zaskakująco dobrze. Kwiat, którego wczoraj nie było, zdarza się biednym i bogatym, nikt go nie sprzedaje i żaden premier nie może go nikomu obiecać w zamian za mieszkanie. Wystarczy wstać rano i wyjść przed dom. Trudniej z pytaniem zostawionym przez te wszystkie wiersze, od słomianego dachu w Fukui po szufladę Murakamiego. Ile takich kwiatów musi zobaczyć człowiek, żeby przestał zauważać, że na nic więcej go nie stać, i kto właściwie ma prawo mu je wyliczać?
1. Clinton W.J., Remarks on the Arrival of Emperor Akihito and Empress Michiko of Japan, 13 czerwca 1994 (Clinton White House Archives).
2. 전성원, „소소하지만 확실한 불행”, 경향신문, 8 października 2018. – w j. koreańskim.
3. 村上春樹『ランゲルハンス島の午後』安西水丸 絵、光文社、1986(新潮文庫、1990).
4. 村上春樹『うずまき猫のみつけかた 村上朝日堂ジャーナル』新潮社、1996(新潮文庫、1999).
5. 橘曙覧「独楽吟」、『志濃夫廼舎歌集』井手今滋 編、1878; tekst wg: 公益財団法人歴史のみえるまちづくり協会, „独楽吟”, fukui-rekimachi.jp.
6. 王暁瑞「橘曙覧「独楽吟」の表現形式と漢詩受容の可能性:邵雍「首尾吟」との関係をめぐって」『総研大文化科学研究』2012.
7. 周鈺「中国大陸と台湾における「村上春樹現象」」『ICU比較文化』56、2024、83–104頁.
8. 古市憲寿『絶望の国の幸福な若者たち』講談社、2011.
9. 김난도 외, 『트렌드 코리아 2018』, 미래의창, 서울 2017.
10. 正岡子規『墨汁一滴』(1901)、『病牀六尺』(1902)、岩波文庫.
>> PODOBNE ARTYKUŁY:
Słownik zachwytów – 15 japońskich słów na drobne chwile, które warto zapamiętać
Sałatki nie było. Tawara Machi, japońska nauczycielka, która zabrała poezję ekspertom
Poezja głupiego wędrowca. Taneda Santōka i ucieczki, które niczego nie leczyły
Moja genialna i złośliwa nauczycielka i przyjaciółka: Sei Shōnagon i uważność z pazurem
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!