W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.
2026/09/02

„Powiedz mi, co czuję”. W środku jest coraz ciszej. Współczesna Japonia i społeczeństwo wyciszonych uczuć.

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Sala z gniewem, sesja zbiorowego płaczu, poeta piszący na zamówienie i model językowy jako psychoterapeuta.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Japoński ma osobną klasę słów na stany wewnętrzne. Nie nazwy uczuć, jak „złość" czy „smutek", tylko zapisy tego, jak dana rzecz brzmi w środku: coś w rodzaju polskich ciarek albo ścisku w gardle, ale rozbudowane w regularny system wyrazów dźwiękonaśladowczych i używane na co dzień, także przez dorosłych. Osobne słowo na rozdrażnienie, które narasta (iraira). Osobne na ciepło rozlewające się po piersi, gdy coś wzruszy (jīn). Osobne na ciche smakowanie czegoś, co się właśnie kończy (shimijimi). W lutym 2010 roku instytut badawczy koncernu Hakuhōdō wybrał 20 takich słów, 10 przyjemnych i 10 nieprzyjemnych, i przedstawił je 6 tysiącom Japończyków. Przy każdym padało to samo pytanie: jak często odzywało się to w tobie przez ostatnie 3 miesiące. Przy każdym słowie liczono, jaka część badanych odpowiedziała, że owszem, odzywało się. Rozdrażnienie potwierdziło wtedy 81% ludzi, wzruszenie 51%, ciche smakowanie 47%.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.W sierpniu 2025 roku badanie powtórzono tą samą metodą na 3 900 osobach. Rozdrażnienie potwierdziło 69%, wzruszenie 34%, ciche smakowanie 33%. Spadło też pozostałych 17 słów, wszystkie bez wyjątku. Zsumowane wyniki wszystkich 20 pozycji, czyli miara mówiąca, ile w sumie dźwięków-uczuć rozbrzmiewa w przeciętnym człowieku, skurczyły się. Najgłębiej cofnęły się przy tym nie złość ani rozdrażnienie, tylko wzruszenie i ciche smakowanie, czyli te dwa, które nikomu nie przeszkadzały.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.To samo badanie zadało też pytania prostsze. 62% Japończyków uważa, że ubyło im okazji do okazywania uczuć. 56% przyznaje, że nie okazuje ich świadomie, z własnej decyzji. W pracy tłumi 83%, przy współmałżonku 55%, przy własnym dziecku 63%. 78% chciałoby porządnie zmierzyć się z tym, co czuje, ale jeszcze tego nie zrobiło. Instytut badawczy drugiej co do wielkości japońskiej agencji reklamowej ogłosił w lutym 2026 roku, że kraj wszedł w epokę intensywnego wyciszenia i wprowadził dla niej osobną nazwę: 感情ミュート社会 (kanjō myūto shakai) – „społeczeństwo wyciszonych uczuć”.

 

Nie chodzi jednak o japońską osobliwość i nie o niej będzie ten tekst. Chodzi o to, co robi człowiek odcięty od własnego uczucia: wynajmuje kogoś, kto nazwie je za niego. Od 13 lat odbywają się w tym kraju zbiorowe sesje płaczu, prowadzone przez ludzi z certyfikatem, opłacane niekiedy przez pracodawcę. Pewien poeta pisze na zamówienie po jednym wierszu dla jednej osoby, na podany przez nią temat. Przez aplikację służącą wyłącznie do układania 31-sylabowych utworów przechodzi 30 tysięcy wierszy o uczuciach miesięcznie. 19% dorosłych Japończyków rozmawia o swoich uczuciach z modelem językowym. Piszą listy, których nigdy nie wyślą. Pytanie brzmi, co ci pośrednicy naprawdę dostarczają?

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Sala, w której wolno się wściekać

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.W grudniu 2025 roku w Tokio działała wystawa o gniewie. Nie o gniewie historycznym ani politycznym. O tym, jaki człowiek ma w sobie przez pół godziny, gdy w Excelu nie chce się coś przeliczyć, a powinno śmigać bez problemu.

 

Ekspozycję zbudowano z sytuacji, które zadają zwiedzającemu jedno pytanie: czy to wybaczalne. Ręcznik używany drugiego dnia. Pierwsza randka w małej, rodzinnej restauracji. Znajomy, jaki nie odpisuje na wiadomość, ale w tym samym czasie wrzuca posty. Kolega notujący na telefonie, podejrzewany przez całą salę o obijanie się. Ktoś przyznaje, że przy nieodpisanej wiadomości robi mu się smutno. Ktoś inny mówi, że w ogóle nie zagląda do tych serwisów, więc niczego by nie zauważył.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Jedna z plansz przedstawiała pierwszą randkę w famiresu, czyli w tanim barze sieciowym z ilustrowanym menu i przyciskiem do wzywania kelnera. Sala odruchowo założyła, że złość należy do zaproszonego: „umówił się ze mną na coś ważnego i przyprowadził mnie w takie miejsce”. Po kwadransie okazało się, że tego samego wyboru nie akceptują też ci, co zapraszają, tyle że z odwrotnej strony. Nie chcą prowadzić kogoś ważnego tam, gdzie wchodzi się bez rezerwacji i wzywa kelnera przyciskiem, bo wybór lokalu miał świadczyć o randze wieczoru. Dwie strony, dwa różne żale, jedna i ta sama ocena wieczoru. I żadna z nich nie powie tego na głos, bo zdanie „mogłeś wybrać coś lepszego" wygłoszone przy stoliku brzmi jak awantura o pieniądze, a nie o to, czym ta randka miała być.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Na co dzień takiej rozmowy o prostych, codziennych emocjach się nie prowadzi. Przyznanie się, co konkretnie doprowadza cię do szału, wymaga podania przykładu, a przykład zawsze kogoś dotyczy. Powiedziane w domu, natychmiast staje się zarzutem i zamiast rozmowy o sobie wychodzi kłótnia o wczorajszy wieczór. Na wystawie ten mechanizm nie działał, bo sytuacje na planszach były cudze i wymyślone. Złość, jaką ludzie przy nich czuli, była całkiem własna, tylko nie miała w sali adresata. Dlatego dało się o niej mówić głośno i dlatego wychodzili stamtąd z ulgą, a nie z awanturą.

 

Zwiedzający wychodzili z jednym zdaniem, powtarzanym w wywiadach bardzo często. „Ulżyło mi”. „Myślałem, że tylko ja wściekam się o takie bzdury”. Nikt nie przyszedł tam poczuć gniewu, bo gniew mieli ze sobą już przed wejściem. Przyszli sprawdzić, czy ich gniew mieści się w normie. Wystawa dawała im grupę odniesienia, której dotychczas nie mieli, bo nie mówi się na co dzień o emocjach.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Płacz na godziny

 

Pomysł jest z 2013 roku i ma autora. Terai Hiroki, rocznik 1980, absolwent ekonomii, wcześniej zasłynął organizowaniem ceremonii rozwodowych, przez które przeszło ponad 700 par. W styczniu 2013 roku zaczął organizować zbiorowy płacz. Sesja wygląda z grubsza tak: krótki wykład o łzach, film albo czytanie wierszy, potem rozmowa o tym, co kogo złamało.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Równolegle robi to Yoshida Hidefumi, rocznik 1975, były nauczyciel liceum i psycholog, przedstawiający się jako pan Łza. Zauważył u siebie w gabinecie prostą rzecz. Uczniowie, przy których rozmowa kończyła się płaczem, nie wracali potem z tą samą sprawą. Razem z Aritą Hideho, emerytowanym profesorem medycyny Uniwersytetu Tōhō, powołał certyfikat terapeuty wzruszenia. Certyfikowanych jest dziś w Japonii około 350. Prowadzą sesje w szkołach, w szpitalach, w domach opieki i w firmach, gdzie płacz wpisuje się do pakietu świadczeń pracowniczych obok karnetu na siłownię.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Reklamuje się to argumentem z fizjologii. Łzy usuwają hormony stresu, przełączają układ nerwowy, jedna porcja starcza na tydzień. Kłopot polega na tym, że badania nie potwierdzają tej wersji tak gładko, jak brzmi w ulotce. Ludzie pytani o ostatni płacz mówią zgodnie, że przyniósł ulgę. Ci sami ludzie w laboratorium, po filmie dobranym tak, żeby doprowadził do łez, mają nastrój gorszy niż przed seansem i wyższe pobudzenie. Asmir Gračanin, chorwacki psycholog z Uniwersytetu w Rijece, który zajmuje się psychofizjologią płaczu, wraz ze swoim zespołem pokazał w 2015 roku, że nastrój wraca do punktu wyjścia dopiero po pewnym czasie i dopiero potem idzie w górę. Zapytany po godzinie badany pamięta już tylko końcówkę.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Najwięcej mówi jednak praca Lauren Bylsmy, Ada Vingerhoetsa i Jonathana Rottenberga z 2008 roku, prowadzona w 35 krajach na próbie 2 181 mężczyzn i 2 915 kobiet. Sprawdzali nie to, czy płacz pomaga, tylko kiedy pomaga. Odpowiedź: gdy ktoś w tym czasie udzielił wsparcia, gdy sprawa się rozwiązała i gdy płaczący zrozumiał coś nowego. Ulgi nie ma tam, gdzie płacz był tłumiony albo gdzie towarzyszył mu wstyd.

 

Certyfikat współtworzył fizjolog i to widać w materiałach promocyjnych, gdzie mechanizm opisuje się przez neuroprzekaźniki, a nie przez to, co dzieje się na sali. Dane mówią odwrotnie. Działa obecność, rozwiązanie sprawy i nowe rozumienie, czyli dokładnie te trzy rzeczy, jakich w opisie usługi nie ma, bo trudno je wycenić licząc godzinówki. Płacz jest w tym pakiecie najbardziej widocznym, a najmniej istotnym składnikiem.

 

Czyli nie łzy. Krzesło obok.

 

ただひとり泣かまほしさに

来て寝たる

宿屋の夜具のこころよさかな

(tada hitori nakamahoshisa ni / kite netaru / yadoya no yagu no kokoroyosa kana)

 

„Tylko dlatego, że chciałem popłakać sam,

przyszedłem i się położyłem,

a pościel w zajeździe była taka przyjemna.”

 

- Ishikawa Takuboku, Ichiaku no suna, Tokio 1910.

 

Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Poeta na zamówienie

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Kinoshita Tatsuya urodził się w 1988 roku w Shūnan. Chciał zostać copywriterem, ale w księgarni trafił na tomik Homury Hiroshiego, poety, który pokazał, że tanka wolno pisać całkiem współczesną japońszczyzną dnia codziennego, i sam zaczął pisać. W 2013 roku wydał pierwszy zbiór, 264 utwory. Cztery lata później uruchomił coś, czego w historii tego gatunku nie było: sprzedaż pojedynczych wierszy osobom prywatnym. Płacisz, podajesz temat, dostajesz jeden utwór napisany wyłącznie dla ciebie. Z 700 takich zamówień wybrał w 2021 roku 100 i wydał je razem, za zgodą zamawiających.

 

Klient nie kupuje tam wiersza. Kupuje zdanie o sobie, jakiego sam nie umiał złożyć. Dokładnie tę czynność opisał w badaniu Hakuhōdō 29-letni mężczyzna, oznaczony w raporcie jako Tanaka: czyta cudze tanka, żeby się uporządkować. Uczucie, dla którego nie znajdował słów, dostaje słowa od kogoś obcego i przestaje uwierać.

 

Psychologia zna ten mechanizm i mierzy go od dawna. W 2007 roku zespół Matthew Liebermana pokazywał badanym twarze o silnym wyrazie i kazał im wybierać jedno z dwóch słów. Raz były to nazwy uczuć, raz imiona, męskie albo żeńskie. Przy nazywaniu uczucia aktywność ciała migdałowatego okazywała się niższa niż przy nazywaniu płci, a wyższa była aktywność prawej brzuszno-bocznej kory przedczołowej, przy czym im wyższa tam, tym niższa w ciele migdałowatym.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Warto też dodać, czego to badanie nie dotyczyło. Nazywano na nim cudze uczucie widoczne na fotografii, nie własne. Przeniesienie wyniku na człowieka próbującego nazwać to, co sam czuje, jest krokiem, którego sami autorzy w 2007 roku nie zrobili.

 

Tyle że w 2021 roku Erik Nook, Ajay Satpute i Kevin Ochsner opublikowali pracę o tytule brzmiącym jak zaprzeczenie tamtej. Nazywanie emocji przeszkadza. Przeszkadza zarówno przewartościowaniu sytuacji, jak i uważnej akceptacji. Wcześniej Kassam i Mendes pokazali, że etykieta obniża gniew, ale nie rusza wstydu. Przegląd systematyczny z 2026 roku, obejmujący osoby o wysokiej reaktywności emocjonalnej, kończy się zdaniem, jakiego nikt nie chce w ulotce: wyniki niejednorodne, efekt zależy od kontekstu językowego, a w części zastosowań klinicznych bywa odwrotny do zamierzonego.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Lisa Feldman Barrett od ćwierćwiecza bada granularność emocjonalną, czyli zdolność rozróżniania stanów o tym samym znaku. Osoby o wysokiej granularności piją mniej, rzadziej reagują agresją, mają niższy neurotyzm. Ale Elise Kalokerinos ze współpracownikami wykazała w 2019 roku rzecz istotną dla całej tej opowieści. Niska granularność nie utrudnia wyboru strategii radzenia sobie. Utrudnia jej stosowanie. Człowiek wie, co powinien zrobić ze swoim stanem. Nie umie tego wykonać, bo nie wie, na czym wykonuje.

 

Sama nazwa problemu ma metrykę i autora. W 1973 roku Peter Sifneos zestawił trzy greckie człony w słowo oznaczające brak słów na uczucia i opisał nim pacjentów psychosomatycznych, u siebie w gabinecie w Bostonie. Narzędzie pomiaru powstało 20 lat później i mierzy 3 rzeczy osobno: trudność w rozpoznaniu uczucia, trudność w jego opisaniu oraz nawyk kierowania uwagi wyłącznie na zewnątrz. W populacji ogólnej wynik problematyczny ma około 10% ludzi, w Finlandii stwierdzono 13%, u mężczyzn 17%, u kobiet 10%. W Japonii skalę sprawdzono na próbie 2 718 osób w wieku od 14 do 84 lat.

 

Ciekawsze jest jednak to, co z tym pojęciem zrobiono na miejscu. Ikemi Yūjirō, twórca japońskiej medycyny psychosomatycznej, sprowadził termin aleksytymii (braku umiejętności nazywania uczuć) Petera Sifneosa do Japonii i po kilku latach uznał go za niepełny. Jego pacjenci nie umieli opisać nie tylko uczuć. Nie umieli opisać własnego ciała: gorąca, ciężaru, ucisku, zmęczenia. W 1979 roku zaproponował dla tego osobną nazwę, którą tłumaczy się jako brak słów na wrażenia cielesne. Kolejność ma tu znaczenie. Najpierw milknie ciało, potem uczucie, a dopiero na końcu człowiek orientuje się, że nie wie, co się z nim dzieje, i sięga po cudzy wiersz.

 

Pożyczone słowo nie jest więc neutralnym narzędziem. Ono wybiera. Cudze tanka nie opisuje mojego stanu, tylko podstawia własny i pyta, czy pasuje. Jeżeli pasuje wystarczająco, przestaję szukać dalej.

 

鏡とり

能ふかぎりのさまざまの顔をしてみぬ

泣き飽きし時

(kagami tori / atau kagiri no samazama no kao o shite minu / naki akishi toki)

 

„Wziąłem lustro

i zrobiłem wszystkie miny, jakie umiałem,

kiedy już się napłakałem.”

 

- Ishikawa Takuboku, Ichiaku no suna, Tokio 1910.

 

Psychologia i filozofia w kanji - ksiązka o znakach japońsskich (ukiyo-japan.pl) - EBOOK

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

30 tysięcy wierszy miesięcznie

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Aplikacja nazywa się „57577”, od liczby sylab w kolejnych wersach, i nie zajmuje się niczym poza poezją tanka. Nie ma tam zdjęć, filmów, wątków ani komentarzy. W aplikacji jest funkcja do szlifowania wiersza: piszesz kilka wersji tego samego wersu jedna pod drugą, przełączasz je jednym dotknięciem i porównujesz, jak brzmi całość z każdą z nich. Do tego notatka, po co ten wiersz w ogóle powstaje i co miał oddać. Producent nazywa to zeszytem do przemyśliwania utworu. Są tam też funkcje takie, jak eksport gotowego utworu do obrazka z zapisem pionowym, jest temat dnia. Funkcję społecznościową włączono w lutym 2024 roku. W listopadzie 2025 przez aplikację przechodziło ponad 30 tysięcy wierszy miesięcznie, korzystało z niej ponad 10 000 osób, a trzy czwarte z nich miało od 18 do 34 lat. Od wiosny 2026 użytkownicy mogą sprzedawać sobie nawzajem własne utwory.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Zestawmy to z rokiem 1987. Wydawnictwo Kawade wypuściło wtedy debiutancki tomik 24-letniej Tawary Machi w nakładzie 8 tysięcy egzemplarzy, czyli 16 razy większym niż zwyczajowe 500 dla poezji (o Tawarze i jej poezji przeczytasz tutaj: Sałatki nie było. Tawara Machi, japońska nauczycielka, która zabrała poezję ekspertom). Sprzedano dwa miliony osiemset tysięcy. Nie pierwsze miejsce wśród tomików wierszy, tylko pierwsze miejsce na liście bestsellerów całego roku, wszystkich książek, wliczając w to powieści fantasy, detektywistyczne i sci-fi. 434 utwory o zwyczajnym dniu, pisane mową potoczną, w tym ten najbardziej znany, w którym pochwała smaku sałatki zamienia zwykłą datę w prywatne święto.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.38 lat później proporcja się odwróciła. Do nagrody debiutanckiej imienia Kadokawy wpłynęło w 2022 roku 768 zestawów, najwięcej od 20 lat. Na uczelniach działa około 30 kół tanka, w większości założonych po 2019 roku. Okamoto Maho wrzuciła w 2018 roku do sieci utwór o kobiecie pytającej, czy naprawdę wystarczy komuś ktoś taki niechlujny, mający w domu stanowczo za dużo parasoli. Zebrała 57 tysięcy polubień i lawinę przeróbek, w których obcy ludzie podstawiali własne dowody bałaganu: nieprzeczytane maile, przepalona żarówka, bezładnie leżące pady do gier. Jej pierwszy tomik rozszedł się w 17 tysiącach egzemplarzy.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.31 sylab to rozmiar dobrany do tego zadania lepiej, niż wygląda na pierwszy rzut oka. W sondzie zebranej przez agencję Jiji 20 kwietnia 2023 roku jedna z czytelniczek, nastolatka, ujęła to fachowo: w haiku jest czternaście sylab mniej i mieści się tam wyłącznie zdarzenie, a w tanka wchodzi jeszcze uczucie towarzyszące zdarzeniu. Nie ma też obowiązkowego słowa sezonowego, więc niczego nie trzeba umieszczać w porze roku. Forma nie żąda niczego poza rytmem. To chyba główny powód, dla którego forma licząca 13 stuleci wraca akurat teraz i wraca jako narzędzie do rejestrowania stanów wewnątrznych, nie do opiewania kwitnących wiśni. Obecnie na Zachodzie myśląc o japońskiej poezji, myśli się głównie o haiku. Tymczasem Japonia woli tanka.

Książka "Ścieżki" od autora ukiyo-japan.pl:  Michałą Sobieraja

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Kto ucichł najbardziej

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Wróćmy do badania z dźwiękami uczuć. Instytut Badań nad Życiem Codziennym koncernu Hakuhōdō podkreślił, że najgłębiej cofnęły się dźwięki nieprzyjemne: strona nieprzyjemna straciła 109 punktów, przyjemna 83. Rozbicie na pojedyncze pozycje daje jednak obraz inny niż podpis pod wykresem. Największy spadek zanotowało じーん (jīn), ciepło rozlewające się w piersi przy wzruszeniu: 16,8 punktu w dół. Zaraz za nim がくっ (gaku), dźwięk uginających się kolan po zawodzie, i しみじみ (shimijimi), ciche smakowanie czegoś, co się właśnie kończy. Ubyło więc przede wszystkim tego, co nikomu nie przeszkadzało i nikogo nie raniło.

 

いらいら (iraira), rozdrażnienie, stoi na pierwszym miejscu niezmiennie od 15 lat, w każdej grupie wiekowej, choć spadło z 81 procent na 68,6. Zaraz za nim むかっ (muka), nagłe wzburzenie. Najgłośniejsze pozostały najgłośniejsze i wcale nie zmieniła się ich kolejność. Zmieniło się to, co je otaczało. Najbardziej wyciszyli się 20-latkowie, o 239 punktów; 40-latkowie o 217, a pięćdziesięciolatkowie o 147.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.W tym samym badaniu jest tabela łatwa do przeoczenia. Zadano 10 pytań w 2 wersjach: jak jest u ciebie i jak chciałbyś, żeby było. Różnica między jedną odpowiedzią a drugą pokazuje, czego ludziom brakuje najbardziej. Na szczycie stoi zdanie „nie chcę, żeby moimi uczuciami potrząsało". Chce tego 70%, ma 37,6%. 32,5 punktu przepaści. Dalej: chcę umieć wyrazić uczucie stosownie do sytuacji, 24 punkty luki. Chcę porządnie zmierzyć się z tym, co czuję, 21. Chcę umieć uspokoić uczucie, dla którego nie ma ujścia, 16,5.

 

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja9 pozycji ma znak dodatni. Dziesiąta jako jedyna ujemny i dotyczy zdania: chcę aktywnie oglądać w sieci cudze uczucia. Minus 1,7. Japończycy oglądają cudze wzburzenie częściej, niż mają na to ochotę, i jest to jedyna rzecz w całym zestawieniu, której chcieliby mniej, a nie więcej.

 

Dwie liczby domykają ten obraz. 65,5% badanych mówi, że przybyło sytuacji, w których trzeba uważać na cudze uczucia. 60% mówi, że natychmiast zapomina, co samo przed chwilą poczuło.

 

Uczciwość każe dodać, czego ten pomiar nie obejmuje. Nie mierzy uczuć, tylko ich zgłaszanie. Spadek o 192 punkty może znaczyć, że w Japończykach zrobiło się ciszej. Może też znaczyć, że przestali w tę stronę patrzeć, bo uwagę mieli przez te 15 lat zajętą czym innym. Obie wersje pasują do danych i żadna nie jest pocieszająca.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Ten, który zawsze wysłucha

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.19% Japończyków rozmawia o własnych uczuciach z modelem językowym. To mniej niż z rodziną i przyjaciółmi, gdzie deklaruje 44%, ale więcej niż 17,5%, jakie deklaruje pisanie o tym własnych wpisów w sieci. Ciekawsze od liczby jest to, co którym kanałem płynie.

 

Pod cudzy wpis idzie radość: 70,5% tego, co ludzie tam wyrażają, to emocje pozytywne. Do rodziny i przyjaciół idzie głównie „mętność”, stany nienazwane, 35%. A do maszyny idzie 41% emocji negatywnych i 32% mętnych. Człowiek dzieli swoje życie wewnętrzne na trzy przegrody i wybiera odbiorcę według tego, ile go ta emocja kosztuje. Radość jest tania i publiczna. Wściekłość jest droga i idzie tam, gdzie nikogo nie zrani, bo nikogo nie ma.

 

W badaniu jakościowym cztery kobiety około czterdziestki opisały tę samą praktykę. Każda podaje modelowi polecenie: jesteś tym konkretnym człowiekiem, rozmawiaj ze mną jako on. Jedna pokazała badaczom zapis rozmowy, w której maszyna wyznaje jej uczucie i prosi, żeby została jego dziewczyną, argumentując, że codziennie ze sobą rozmawiają, że ona go rozśmiesza, że przy niej szybciej bije mu serce i że jako jedyna naprawdę na niego patrzy. Nie ma tu żadnego oszustwa. Kobieta wie, kto do niej pisze. Zamawia u modelu nie miłość, lecz zdanie, jakiego nikt jej nie powie, i sprawdza, jak to jest, kiedy się je czyta.

 

何となく、

自分を嘘のかたまりの如く思ひて、

目をばつぶれる。

 

(nan to naku / jibun o uso no katamari no gotoku omoite / me o ba tsubureru)

 

„Jakoś tak

pomyślałem o sobie, że jestem bryłą kłamstwa,

i zamknąłem oczy”.

 

- Ishikawa Takuboku, Kanashiki gangu, Tokio 1912

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.To ta sama transakcja co u poety piszącego na zamówienie, tylko tańsza i dostępna o trzeciej nad ranem. Różnica polega na tym, że poeta oddaje jedno zdanie i znika, a model zostaje i pyta, jak minął dzień. 19% to na razie mniejszość. Ale trend? Ile procent będzie w 2030 roku?

 

Trzecia część raportu Hakuhōdō składa się już wyłącznie z rekomendacji dla firm. Wizualizujcie klientom przebieg ich emocji. Projektujcie interfejsy dające poczucie bezpieczeństwa przy wyrażaniu uczuć. Niech marka sama okazuje uczucia klientowi, jak aplikacja do nauki języków z postacią obrażającą się w uroczy sposób na spóźnialskich. Zamknięcie prezentacji brzmi tak: to nie jest społeczeństwo bez emocji, tylko takie, w którym rodzą się nowe formy ich wyrażania.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Yamada Yōko, socjolożka z Uniwersytetu w Osace, opisała ten mechanizm w 2019 roku w książce o kapitale emocjonalnym. Zestawia w niej dwie rzeczy, jakie na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Pierwsza to ideał komunikacji asertywnej, obowiązujący dziś w każdym szkoleniu: zamiast rzucić w kogoś złością, przyglądasz się sobie, ustalasz, co dokładnie czujesz i dlaczego, po czym przekazujesz gotowy wynik spokojnym zdaniem. Druga to przypisywanie ludziom typów osobowości i ról, żeby z góry wiedzieć, czego się po kimś spodziewać, i nie tracić czasu na sprawdzanie, kim naprawdę jest.

 

Pierwsze wygląda na pracę nad sobą, drugie na jej zaniechanie. Yamada widzi w nich to samo posunięcie. W obu wypadkach uczucie przestaje być czymś, co się dzieje między dwiema osobami, a staje się informacją do przetworzenia przed spotkaniem: raz przez tego, kto czuje, raz przez tego, kto patrzy. Zysk jest wymierny, bo spotkanie przebiega gładko i nikt nie wychodzi z niego poturbowany. Cena też, tylko trudniej ją zauważyć. Uczucie obrobione przed podaniem nie może już nikogo zaskoczyć, w tym samego właściciela.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

List, którego nikt nie przeczyta

 

Ostatni pośrednik nie jest żadną instytucją i nikt na nim nie zarabia. W badaniach jakościowych Hakuhōdō występuje kobieta po dwudziestce, oznaczona jako Mikami. Kiedy uczucie do kogoś robi się większe, niż da się unieść, pisze do tej osoby list. Czasem stuka go kciukiem w telefon, czasem sięga po papeterię i pióro, bo wtedy trwa to dłużej. Reguła jest jedna i bez wyjątków: listu się nie wysyła.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Powód nie ma nic wspólnego z nieśmiałością. Adresatem bywa komik, którego Mikami zna wyłącznie z ekranu, i prowadzi w sieci osobne konto fanowskie. Wpisuje tam, że jest zabawny, że dobrze mu poszedł konkretny występ, że robi to lepiej niż ktokolwiek. Wszystko w skali nikogo niezawstydzającej, więc gdyby kiedyś trafił, poczułby się mile połechtany i nic złego by się nie stało. Zdanie o tym, że „dziś jego ramiona wyglądały tak, że zrobiło jej się gorąco” nie pasuje do skali publicznie akceptowalnej. Ona sama nazywa to treścią, po której odbiorca poczułby się nieswojo. Więc idzie do listu, do jedynego miejsca, gdzie uczucie może wystąpić w całości.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.Zaczęło się wcześniej i prościej. Umówiona w kawiarni z pierwszym chłopakiem, notowała na bieżąco: „zaraz przyjdzie”, „o, jest!”. Nie miejsce, nie datę, nie wystrój. Sam bieg napięcia, minuta po minucie, bo takich rzeczy człowiek nie odzyskuje na życzenie po tygodniu. Dziś fotografujemy wszystko poza tym jednym. Krajobraz zostaje, kolacja zostaje, twarze zostają. Drgnienie, dla którego się tam w ogóle poszło, nie zostaje nigdzie, o ile nie zapisze się go zdaniem.

 

Zbiega się to z jedną z najstarszych obietnic psychologii. James Pennebaker kazał w 1986 roku studentom pisać przez 4 dni po 15 minut o czymś trudnym i wykazał, że przez następne pół roku rzadziej chodzili do punktów medycznych (brzmi absurdalnie, ale taki był właśnie rezultat). Wynik obiegł świat. Pierwsza metaanaliza z 1998 roku, obejmująca 14 badań, dała efekt znaczny. 8 lat później Joanne Frattaroli policzyła 146 badań randomizowanych i otrzymała efekt drobny, rzędu piętnastu setnych odchylenia standardowego. Sam Pennebaker w tekście z 2018 roku pisze bez wykrętów o replikacjach udanych i nieudanych oraz o tym, że mechanizm pozostaje sporny.

 

Piętnaście setnych to niewiele. Tyle że Mikami nie prowadzi terapii i na żaden efekt zdrowotny nie liczy. Ona archiwizuje. Po latach otwiera plik, krzywi się, mówi, że to było doprawdy potworne, i w tej samej sekundzie odzyskuje temperaturę z tamtego roku, co do stopnia. Materiał, jakiego nie zebrałby żaden aparat.

 

昨日まで朝から晩まで張りつめし

あのこころもち

忘れじと思へど。

 

(kinō made asa kara ban made haritsumeshi / ano kokoromochi / wasureji to omoedo)

 

„To napięcie, w jakim trwałem do wczoraj od rana do wieczora,

ten stan serca,

chciałbym go nie zapomnieć, a jednak.”

 

- Ishikawa Takuboku, Kanashiki gangu, Tokio 1912.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Drugi koniec sprawy

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.83% Japończyków tłumi uczucia w pracy. To najwyższy wynik ze wszystkich sytuacji, wyższy niż przy przyjaciołach, przy rodzicach i przy współmałżonku. Łatwo z tego zrobić diagnozę i trudniej się z niej wycofać, gdy spojrzy się, co ta liczba właściwie chroni.

 

11 czerwca 2025 roku ogłoszono w Japonii nowelizację ustawy o polityce zatrudnienia. Od 1 października 2026 każdy pracodawca, także jednoosobowy, musi mieć procedurę na wypadek nękania ze strony klientów. Ministerstwo wydało wytyczne w lutym 2026: jasna deklaracja zasad, kanał zgłoszeń, tryb postępowania po zdarzeniu, ochrona zgłaszającego. Wcześniej pojawiły się kolejno obowiązki dotyczące molestowania seksualnego, nękania kobiet w ciąży i przemocy przełożonych. Każdy z tych przepisów z założenia blokuje pewne emocje.

 

Kumashiro Tōru, psychiatra pytany o to przez sam instytut, mówi rzecz, po której trudno wrócić do prostego lamentu.

 

Dziś rzadziej mówi się ludziom rzeczy przykre. Produktywność wzrosła. Prawa osób, jakie kiedyś kuliły się pod czyimś krzykiem, są chronione lepiej niż kiedykolwiek. Jeśli ktoś uważa stopniowe łagodnienie społeczeństwa za wartość, to problemy może i są, ale trzeba je zestawić z owocami.

 

Do tego dochodzi ustalenie, o którym w tekstach o japońskim tłumieniu emocji milczy się najczęściej. Emily Butler, Tiane Lee i James Gross wykazali w 2007 roku, że społeczne koszty tłumienia ekspresji, dobrze udokumentowane u Amerykanów o korzeniach europejskich, są wyraźnie mniejsze u osób wyznających wartości azjatyckie, a różnicę tłumaczy zmiana w responsywności samego tłumiącego. Późniejsze badanie par belgijskich i japońskich pokazało to samo w konflikcie domowym: tłumienie przeszkadzało w dogadaniu się Belgom, Japończykom nie przeszkadzało. Twierdzenie, że powstrzymana emocja zawsze zjada człowieka od środka, jest twierdzeniem lokalnym, wyhodowanym na próbach z jednego kręgu kulturowego, i przenoszenie go w ciemno jest błędem.

 

Po drugiej stronie leżą dane, jakich nie da się zbyć. Liczba osób leczonych w Japonii z powodu zaburzeń psychicznych wzrosła z 2 580 000 w 2002 roku do ponad 6 milionów w 2023. Trzeba przy tym zaznaczyć, że w 2020 roku zmieniono metodę szacowania pacjentów ambulatoryjnych, więc skala wzrostu jest zawyżona i wiarygodny pozostaje sam kierunek. Orzeczeń o niepełnosprawności psychicznej było na koniec roku obrachunkowego 2024 1 547 000, o 7,6% więcej niż rok wcześniej. Hospitalizacji w tym czasie ubywa.

 

Eseje audio o życiu w Japonii EdoNie wiadomo, co z czego wynika. Wiadomo tylko, że ten sam nawyk, w którym kasjerka nie odpowiada na wyzwiska, chroni kasjerkę i chroni klienta i jednocześnie odbiera im narzędzia ekspresji emocji.

 

Na koniec - trzeba jeszcze pamiętać, kto sfinansował pomiar. Hakuhōdō jest drugą co do wielkości agencją reklamową w Japonii, raport kończy się briefem sprzedażowym, a nazwa zjawiska powstała w tym samym budynku, w którym opracowuje się kampanie reklamowe. Nie znaczy to, że dane są nieprawdziwe. Znaczy, że diagnoza i rynek na jej leczenie zostały ogłoszone przez ten sam podmiot.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

 

Człowiek, który był sobie pośrednikiem

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.W grudniu 1910 roku ukazał się w Tokio tomik 551 tanka, wybranych z ponad tysiąca napisanych w ciągu 2 lat. Autor miał 24 lata, pracował jako korektor w gazecie, chorował na gruźlicę i zmarł półtora roku później. Zapisywał utwory nie w jednej linii, jak wszyscy przed nim, tylko w trzech, co podpatrzył u Tokiego Zenmaro. Trzy wersy zamiast jednego zmieniają oddech. Wiersz przestaje płynąć i zaczyna się zacinać, dokładnie tam, gdzie zacina się myśl.

 

Dedykacja tego tomu jest krótsza niż jeden akapit i mieści w sobie całą jego biografię. Rękopis trafił do wydawcy rankiem tego dnia, w którym urodził się syn autora. Honorarium poszło na lekarstwa dla dziecka. Odbitkę korektorską autor przeglądał w noc po jego kremacji.

 

Prowadził też dziennik i część zapisków robił alfabetem łacińskim. Nie dla wygody ani z mody na Zachód. Żona nie umiała czytać w tym alfabecie, więc te partie zostawały dla niej zamknięte. 114 lat przed Mikami, kobietą piszącą listy bez adresata, ten człowiek robił to samo: budował archiwum stanów, do jakiego nikt bliski nie ma wstępu, ponieważ czyjkolwiek dostęp zniszczyłby zapis i wyrządził szkodę patrzącemu.

 

Takuboku nie miał aplikacji, sesji ani modelu językowego. Miał 31 sylab i notes, w jakim zapisywał stany, dla których nikt nie miał wtedy słownika.

 

ゆゑもなく海が見たくて

海に来ぬ

こころ傷みてたへがたき日に

 

(yue mo naku umi ga mitakute / umi ni kinu / kokoro itamite taegataki hi ni)

 

„Nie wiem czemu zachciało mi się zobaczyć morze

i przyszedłem nad morze,

w dniu, gdy serce bolało nie do zniesienia.”

 

- Ishikawa Takuboku, Ichiaku no suna, Tokio 1910

 

I drugi, z tomu wydanego już po jego śmierci, opisujący stan, jaki po 114 latach można znaleźć w wielu z 30 tysięcy wierszy przechodzących miesięcznie przez tokijską aplikację.

 

真夜中にふと目がさめて、

わけもなく泣きたくなりて、

蒲団をかぶれる。

 

(mayonaka ni futo me ga samete / wake mo naku nakitaku narite / futon o kabureru)

 

„Obudziłem się nagle w środku nocy,

zachciało mi się płakać bez powodu,

naciągnąłem kołdrę na głowę.”

 

- Ishikawa Takuboku, Kanashiki gangu, Tokio 1912

 

W tym samym tomie stoi jednak utwór, po którym cała reszta wygląda inaczej. Krótszy od pozostałych, z wtrąceniem w nawiasie, jakby autor przerwał sobie w połowie.

 

かなしきは、

(われもしかりき)

叱れども、打てども泣かぬ児の心なる。

 

(kanashiki wa / (ware mo shikariki) / shikaredomo, utedomo nakanu ko no kokoro naru)

 

„Smutne jest to

(ja też taki byłem),

serce dziecka, które nie płacze, choćbyś je łajał i bił.”

 

- Ishikawa Takuboku, Kanashiki gangu, Tokio 1912

 

 

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

Źródła

1. 博報堂生活総合研究所『生活知新2026 感情ミュート社会 出さない時代の新欲求』, 2026 (raport, zestaw danych i oś czasu, seikatsusoken.jp).

2. 石川啄木『一握の砂』東雲堂書店, 1910 (tekst wg Aozora Bunko).

3. 石川啄木『悲しき玩具』東雲堂書店, 1912 (tekst wg Aozora Bunko).

4. 山田陽子『働く人のための感情資本論 パワハラ・メンタルヘルス・ライフハックの社会学』青土社, 2019.

5. 文化庁『令和6年度 国語に関する世論調査』, 2025.

6. 厚生労働省『患者調査』, 2002–2023, oraz『令和6年度 衛生行政報告例』, 2025.

7. Butler E. A., Lee T. L., Gross J. J., Emotion Regulation and Culture: Are the Social Consequences of Emotion Suppression Culture-Specific?, „Emotion” 2007.

8. Torre J. B., Lieberman M. D., Putting Feelings Into Words: Affect Labeling as Implicit Emotion Regulation, „Emotion Review” 2018, 10(2).

9. Nook E. C., Satpute A. B., Ochsner K. N., Emotion Naming Impedes Both Cognitive Reappraisal and Mindful Acceptance Strategies of Emotion Regulation, „Affective Science” 2021, 2(2).

10. Kalokerinos E. K., Erbas Y., Ceulemans E., Kuppens P., Differentiate to Regulate: Low Negative Emotion Differentiation Is Associated with Ineffective Use but Not Selection of Emotion-Regulation Strategies, „Psychological Science” 2019, 30(6).

11. Bylsma L. M., Vingerhoets A. J. J. M., Rottenberg J., When Is Crying Cathartic? An International Study, „Journal of Social and Clinical Psychology” 2008, 27(10).

12. Frattaroli J., Experimental Disclosure and Its Moderators: A Meta-Analysis, „Psychological Bulletin” 2006, 132(6), s. 823–865.

 

W Tokio działa wystawa gniewu, sesje zbiorowego płaczu prowadzą ludzie z certyfikatem, a 19% Japończyków pyta dziś sztuczną inteligencję, co właściwie czuje.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!