Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.
2026/10/29

Kochać siebie staranniej. Refleksje Ekikena i Seneki o dobrym życiu

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Dwaj starcy, Japończyk Kaibara Ekiken i Rzymianin Seneka, rozmawiają poprzez 16 wieków o jedzeniu, śnie, winie, zębach, odwadze, szczęściu i długowieczności.

 

いさゝかよければ事たりぬ。十分によからん事を好むべからず。

(isasaka yokereba koto tarinu. jūbun ni yokaran koto o konomu bekarazu)

 

„Wystarczy, że jest trochę dobrze. Nie trzeba pragnąć, żeby wszystko było dobre do końca.”

 

- Kaibara Ekiken, „Yōjōkun”, ks. 2, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Każdy ranek zaczyna od gorącej wody. Przemywa nią oczy i nos, potem nabiera wody w usta, starannie płucze i wypluwa. Na palec bierze suchą, drobną sól, wciera ją w zęby i dziąsła, a potem płucze usta 20, może 30 razy. Oczy również przemywa ciepłą wodą, każde po 15 razy. Jest 2. rok ery Shōtoku (1712), Fukuoka na północy Kyūshū pod panowaniem shōguna Tokugawy Ienobu, a mężczyzna pochylony nad czarką ma 83 lata, licząc po japońsku, po naszemu 81. Każdemu po czterdziestce radził sprawić sobie okulary, najlepiej z japońskiego kryształu, bo szkło łatwo się tłucze. Zęby ma wszystkie i w swojej książce nie omieszka się tym pochwalić. A książka to szczególna, w której nie znajdziemy rozróżnienia między praktycznymi poradami zdrowotnymi a głębokimi refleksjami filozoficznymi – stanowią tu jedność.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Ponad półtora tysiąca lat wcześniej, w Rzymie, inny stary człowiek kończy poranny bieg. Biega z Phariusem, młodym niewolnikiem. Chłopak żartuje, że obaj przechodzą ten sam kryzys, bo obu wypadają zęby, tylko że jednemu mleczaki. Lucjusz Anneusz Seneka, filozof i do niedawna doradca Nerona, zapisuje ten żart w liście do przyjaciela i dodaje, że chłopiec biegnie pod górę, a on z niej schodzi. Zaraz się poprawia: „Skłamałem, mój wiek już nie schodzi, tylko spada”. Starości dziękuje za to, że ćwiczenia niewiele go kosztują, bo ledwie się ruszy, już jest zmęczony. Kiedyś witał Nowy Rok skokiem do lodowatej wody akweduktu, później przeniósł się nad Tybr, a teraz siada w balii nagrzanej, jak sam przyznaje, przez słońce.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Nie mogli się spotkać i nic o sobie nie wiedzieli, ale przy jednym stole dogadaliby się szybciej niż niejeden z nas z sąsiadem. Obaj chorowali od młodości, a najmądrzejsze książki napisali wtedy, gdy ciało zaczęło wystawiać rachunki za dotychczasowe życie. Ekiken nazwał swoją 『養生訓』, „Yōjōkun”, czyli „Nauki o pielęgnowaniu życia”, a słowo 養生 (yōjō) znaczy dosłownie „karmić życie”. Seneka pisał o tym samym w listach do Lucyliusza i w drugim z nich przyznaje, że pierwszym dowodem uporządkowanego umysłu jest umieć się zatrzymać i pobyć ze sobą (posse consistere et secum morari). Ekiken odpowiedziałby wyliczanką: siedzieć samemu w domu, czytać stare książki, patrzeć na księżyc i kwiaty, ugotować warzywa z własnego ogródka. Takie radości ma pod ręką nawet biedak, a „kto je dobrze zna, przewyższy bogacza, który ich nie zna”. Jedzenie, sen i wino okażą się u nich pretekstem do rozmowy o tym, jak być u siebie we własnym życiu. Zgodzą się prawie we wszystkim. Pokłócą się o jedno: czyja ręka trzyma klepsydrę. Odpowiedź da każdemu z nich własna śmierć i będą to odpowiedzi zupełnie różne.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Dwa słabe ciała

 

Ekiken opisał swój poranny rytuał w piątej księdze, wśród rad o oczach i zębach, i nie odmówił sobie małej przechwałki.

 

今八十三歳にいたりて、猶夜、細字をかきよみ、牙歯固くして一もおちず。

(ima hachijūsan-sai ni itarite, nao yoru, saiji o kaki yomi, gashi katakushite hitotsu mo ochizu)

 

„Teraz, gdy doszedłem do 83 lat, wciąż nocą czytam i piszę drobne znaki, a zęby mam mocne i nie wypadł mi ani jeden.”

 

- Kaibara Ekiken, „Yōjōkun”, ks. 5, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Z jego prywatnych notatek wiadomo, że sól na zęby zaczął wcierać dopiero w wieku 66 lat, chwalił się więc efektem 17 lat, a nie całego życia. To uczciwy rachunek i bardzo w jego stylu. Urodził się w grudniu 1630 roku w zamku Fukuoka jako najmłodszy syn sekretarza na dworze daimyō z rodu Kuroda i od dziecka chorował. Kronika jego życia, spisana przez bratanków, tłumaczy właśnie słabym zdrowiem, dlaczego chłopak w wolnych chwilach uczył się medycyny. W 1655 roku ogolił głowę i przybrał imię Jūsai, bo chciał zostać lekarzem. Wcześniej, jako dwudziestolatek, wyleciał ze służby u drugiego z panów Kuroda, z powodów, które biografowie do dziś zgadują, i przez 7 lat żył jako rōnin, samuraj bez pana i bez pensji. Potem wrócił na służbę, przez 7 lat studiował w Kioto na koszt domeny i przez kolejne 36 lat był w Fukuoce uczonym od wszystkiego: konfucjanistą, przyrodnikiem, historykiem prowincji.

 

Ludzie wyjęci poza nawias społeczny w Japonii shogunatu Tokugawa - zbiór esejów z ukiyo-japan.pl Michała Sobieraja (ebook)Na emeryturę przeszedł w 1700 roku, w wieku 71 lat liczonych po japońsku. Z 10 poradników, nazwanych później jego dziesięcioma naukami, co najmniej 7 napisał już po siedemdziesiątce. „Yōjōkun” skończył w 1712 roku, a drukarz z Kioto wydał go w pierwszym miesiącu następnego, z dopiskiem 「八十四翁」, „starzec lat 84”. Między ostatnią stroną a kolofonem minął Nowy Rok i autorowi przybył rok. W posłowiu przyznał się uczciwie, skąd wziął swoją wiedzę: zmiękczył słowa starożytnych, rozwinął ich myśli, dużo słyszał od starszych, a to, co sprawdził na sobie i co działało, zapisał, nawet jeśli było tylko jego własnym domysłem. Książka dojrzewała 30 lat, bo wyrosła z wypisów z chińskich ksiąg medycznych, które zebrał z uczniem, kiedy miał 53 lata. Najczęściej cytuje w niej Sun Simiao, lekarza z VII wieku.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Seneka też był chorowitym młodzieńcem. W jednym z listów wspomina katar, który zlekceważył, bo młodość znosi wszystko. Skończyło się skrajnym wyniszczeniem. Chciał wtedy umrzeć. Powstrzymała go starość ojca: pomyślał, jak trudno byłoby staremu człowiekowi znieść jego brak, i to przeważyło nad myślą o własnej dzielnej śmierci.

 

Itaque imperavi mihi ut viverem; aliquando enim et vivere fortiter facere est.

 

„Kazałem więc sobie żyć. Czasem i to, że się żyje, jest aktem odwagi.”

 

- Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”,

list 78, ok. 64 roku

 

W starości męczyły go ataki duszności tak gwałtowne, że lekarze, jak pisze, nazywali je ćwiczeniem umierania. Ekiken wyprowadził z podobnego życia regułę brzmiącą jak pocieszenie, choć jest raczej obserwacją lekarza. Silni ufają swojej sile i nie uważają, więc nierzadko umierają przed słabymi, a słabowity od urodzenia, właśnie dlatego, że choruje i się boi, potrafi żyć długo. O długości życia przesądza według niego ostrożność, a budowa ciała ma tu mniej do powiedzenia. Dowodem był on sam. Seneka, który przeżył młodzieńczy katar o pół wieku, mógłby się pod tym podpisać.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Ogrodnik i jego ciało

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Pierwsze zdanie „Yōjōkun” brzmi jak lekcja synowskiej pobożności, nie medycyny. Ciało, pisze Ekiken, otrzymaliśmy od rodziców, a początek dało mu niebo i ziemia, więc nie jest naszą prywatną własnością, a zniszczyć je obżarstwem i rozpustą to wobec nieba, ziemi i rodziców najgorsza niewdzięczność. Mówi tu konfucjanista, wychowany na Mencjuszu i na Zhu Xi, dla którego troska o zdrowie jest najpierw obowiązkiem wobec dawców tego ciała. Zaraz potem odzywa się przyrodnik, autor „Yamato honzō” (大和本草), wielkiego opisu japońskich roślin, zwierząt i minerałów z 1709 roku, liczącego 1362 hasła. Kto kocha swój ogród, myśli o nim rano i wieczorem, podlewa go, spulchnia ziemię, nawozi, zbiera robactwo, cieszy się, gdy rośliny rosną, i martwi, gdy więdną.

 

草木は至りて軽し。わが身は至りて重し。豈我身を愛する事草木にもしかざるべきや。

(sōmoku wa itarite karoshi. waga mi wa itarite omoshi. ani waga mi o aisuru koto sōmoku ni mo shikazaru beki ya)

 

„Drzewa i trawy ważą bardzo mało, moje ciało waży bardzo wiele. Czyżbym miał kochać siebie mniej niż rośliny?”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 1, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Dobry ogrodnik wie też, że roślinę można przelać. Ekiken ostrzega gdzie indziej, że drzewo zalane wodą i nawozem marnieje, a człowiek przekarmiony z zewnątrz dusi w sobie siły życiowe. Stąd jego najdziwniejsza rada, skierowana do ludzi, którym przed chwilą kazał kochać własne ciało: żeby nie kochali go za bardzo. Kto się przejada, wyleguje i łyka bez potrzeby wzmacniające specyfiki, kocha siebie tak, jak rodzic kocha rozpieszczone dziecko, czyli na jego zgubę. Ciało ma u Ekikena wyznaczone miejsce w hierarchii. Serce jest panem i ma zaznać spokoju, ciało jest sługą i trzeba je gonić do pracy, bo inaczej się rozleniwi.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Seneka zgodziłby się niemal co do słowa. Przyznaje w czternastym liście, że miłość do własnego ciała jest nam wrodzona i że sprawujemy nad nim opiekę. Wolno mu dogadzać, nie wolno mu służyć, bo kto służy ciału, ma wielu panów. Obaj starzy ludzie traktują więc ciało jak podopiecznego: trzeba o niego dbać, ale nie wolno go słuchać we wszystkim.

 

Seneka też miał ogród i też się o niego martwił. Jeden ze swoich najpiękniejszych listów zaczyna od awantury z zarządcą podmiejskiej willi. Platany stoją bez liści, gałęzie mają sękate i pokręcone, pnie smutne i zaniedbane, a przecież tak by nie było, gdyby ktoś je okopał i podlał. Zarządca przysięga, że robi, co może, ale drzewa są już stare. Seneka posadził je sam i pamięta ich pierwsze liście. W przekładzie Wiktora Kornatowskiego list otwiera zdanie godne Ekikena:

 

Quocumque me verti, argumenta senectutis meae video.
 

„W którąkolwiek zwrócę się stronę, wszędzie widzę dowody mojego zestarzenia się.”

 

- Seneka, „Epistulae morales ad Lucilium” 12.1

 

W innym liście Seneka uczy się od gospodarza dawnej willi Scypiona, że nawet stare drzewo da się przesadzić, i notuje: „My, starcy, powinniśmy się koniecznie tego nauczyć, gdyż każdy z nas sadzi drzewa oliwne dla kogoś drugiego”.Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowej

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Jeden znak

 

Gdyby trzeba było streścić „Yōjōkun” jednym znakiem, nie trzeba zgadywać, bo autor zrobił to sam. W pierwszej księdze zapowiada, że istnieje jeden znak, w którym mieści się cała sztuka chronienia ciała i życia, i każe czytelnikowi chwilę poczekać na odpowiedź.

 

其一字なんぞや。畏の字是なり。畏るるとは身を守る心法なり。

(sono ichiji nanzo ya. osoruru no ji kore nari. osoruru to wa mi o mamoru shinpō nari)

 

„Cóż to za jeden znak? Znak 畏 (osoruru), bać się. Bać się to sposób, w jaki serce strzeże ciała.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 1, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Na pierwszy rzut oka przeszkadza w tym zdaniu strach. Ekiken przyznaje się zresztą do długu: Zhu Xi, objaśniając na starość znak 敬 (kei), szacunek, napisał, że najbliżej mu do 畏 (osoruru). Kilka stron dalej Ekiken sam wyjaśnia, co ma na myśli.

 

畏るるとは大事にするを云。俗のことわざに、用心は臆病にせよと云がごとし。

(osoruru to wa daiji ni suru o iu. zoku no kotowaza ni, yōjin wa okubyō ni seyo to iu ga gotoshi)

 

„Bać się znaczy traktować coś jak cenne. Jak mówi ludowe przysłowie: w ostrożności bądź tchórzem.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 1, 1713

 

Żyć według niego trzeba tak, jak przechodzi się przez wąską kładkę: krok po kroku i bez popisywania się. Rozróżnia przy tym dwóch wrogów. Z pragnieniami, wrogiem od środka, trzeba walczyć jak dzielny wódz miażdżący przeciwnika. Przed wiatrem, zimnem, upałem i wilgocią, które napadają z zewnątrz, trzeba się wycofać, i to wcześnie, bo odwaga jest tu błędem. Gdzie indziej ujmuje to krócej:

 

欲にかつには剛を以すべし。病を畏るゝには怯かるべし。つたなきとは臆病なるをいへり。

(yoku ni katsu ni wa gō o motte su beshi. yamai o osoruru ni wa tsutanakaru beshi. tsutanaki to wa okubyō naru o ieri)

 

„Pragnienia trzeba pokonywać twardością. W obawie przed chorobą trzeba być nieporadnym. Nieporadny znaczy tu tchórzliwy.”

 

 - Kaibara Ekiken, „Yōjōkun”, ks. 3

(o jedzeniu i piciu, część pierwsza), 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Seneka wyśmiałby tę radę i miałby na to argument z własnego listu. Ten, kto za bardzo lęka się o ciało, ma według niego wielu panów, a nadmierna miłość do ciała niepokoi nas strachem i obciąża troskami. Pogodę traktował po żołniersku.

 

Hiems frigora adducit: algendum est. Aestas calores refert: aestuandum est. Intemperies caeli valetudinem temptat: aegrotandum est.

 

„Zima przynosi mróz: trzeba marznąć. Lato przynosi upał: trzeba się pocić. Niepogoda wystawia zdrowie na próbę: trzeba chorować.”

 

- Seneka, „Epistulae morales ad Lucilium” 107.7

 

Albumy refleksji o japońskiej sztuce ukiyo-e opatrzone esejami z analizą i interpretacjąKiedy statek, którym Seneka płynął z Neapolu do Puteoli, zaczęło rzucać na fali, a choroba morska stała się nie do zniesienia, kazał sternikowi podpłynąć do brzegu i skoczył do wody w wełnianym płaszczu, jak przystało na starego miłośnika zimnej wody.

 

Dzieli ich tutaj jedno słowo i nie jest to drobiazg. Strach, przed którym ostrzega Seneka, patrzy na ciało przez cały dzień i wszystko do niego odnosi. 畏 (osoruru) Ekikena przypomina raczej uwagę człowieka idącego po kładce i patrzącego pod nogi, a nie w przepaść. Ekiken zresztą zabrania choremu zamartwiać się chorobą: zmartwienie zatyka przepływ sił życiowych i choroba się pogłębia, a jeśli jest śmiertelna, rozstrzyga o niej niebo i martwienie się nic nie da. Kto zna różnicę między czujnością a lękiem krążącym w miejscu, rozpozna ją w tych dwóch fragmentach od razu. Ekiken wiedział też, że ostrożność powtarzana dość długo przestaje kosztować. Wszystko, dobre i złe, bierze się według niego z przyzwyczajenia, a kto przemoże się na początku, potem robi to samo bez wysiłku. Myślę, że tę rundę wygrywa Ekiken, i to na terenie przeciwnika. Rzymski amator noworocznych kąpieli w lodowatej wodzie siedział na starość w balii nagrzanej słońcem.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

8-9 części na 10

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Najbardziej znana rada Ekikena dotyczy miski. Wielu Czytelników z pewnością słyszało ją na wiele sposobów – to jedna z ulubionych maksym japońskich na Zachodzie. Ekiken pisał, że nawet przy najwykwintniejszej potrawie, trzeba przestać jeść przy ośmiu, dziewięciu dziesiątych sytości, bo brzuch napełniony do końca przynosi potem nieszczęście. Ciekawsze od tej rady są jej przypisy. Ludzie mówią, że kto się za bardzo ogranicza w jedzeniu, chudnie i słabnie, a Ekiken odpowiada im zdaniem, które spodoba się każdemu, kto trenuje na sobie dyscyplinę:

 

欲多きは人のむまれ付なれば、ひかえ過すと思ふがよきほどなるべし。

(yoku ōki wa hito no umaretsuki nareba, hikae sugosu to omou ga yoki hodo naru beshi)

 

„Pragnień mamy z natury za dużo, więc gdy wydaje się nam, że ograniczamy się przesadnie, jesteśmy akurat w sam raz.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 3, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Wie też, że umiar trwa krótko. Chodzi o dwa, trzy kęsy ryżu i kęs, dwa dodatków mniej, a cała walka rozgrywa się w ciągu kilku chwil przy stole. Kto boi się, że straci w ten sposób przyjemność, dostaje od niego rachunek: jeden kawałek mięsa i jeden owoc dają poznać smak tak samo dobrze jak 10 kawałków i 100 owoców, więc lepiej zjeść mało, poznać smak i oszczędzić żołądek. Najpiękniejsza jest rada o pierwszej misce. Przy każdym posiłku, radzi Ekiken, pierwszą miskę ryżu trzeba zjeść tylko z zupą, bez żadnych dodatków, bo wtedy poznaje się prawdziwy smak ryżu, a dodatków potrzeba później mniej. To dobre dla zdrowia i dla ubogiego domu. Biedni, którym brakuje ryb i warzyw, jedzą ryż z samą zupą, więc znają jego smak i rzadko cierpią na niestrawność.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Seneka doszedł do tego samego od strony głodu. Przyjeżdża późną nocą do swojej willi w Albanum, zmęczony podróżą bardziej uciążliwą niż długą, a w domu nie ma niczego gotowego. Piekarz nie ma chleba. Ma go zarządca, ma odźwierny, ma dzierżawca, tyle że kiepski. Seneka postanawia poczekać, bo głód zrobi ten chleb miękkim i białym jak z najlepszej mąki, i nie zje, dopóki nie dostanie dobrego albo nie przestanie gardzić złym. Wielka część wolności, pisze, to dobrze wychowany żołądek, który znosi zniewagi. W młodości przez rok nie jadł mięsa i z tamtej szkoły zostało mu na całe życie, że nie je ostryg ani grzybów i śpi na twardym materacu. Tacyt przekazuje pogłoskę, że pod koniec życia, w obawie przed trucizną, żywił się dzikimi owocami i wodą z potoku.

 

Ekiken byłby tu łagodniejszy. Potrawa, która nie cieszy serca, w ogóle nie odżywia, nawet jeśli ktoś przygotował ją specjalnie dla nas, i lepiej oddać ją służącemu niż wmuszać w siebie z grzeczności. Seneka czeka, aż zły chleb stanie się dobry, Ekiken nie zje tego, co mu nie smakuje. Obaj chcieli, żeby jedzenie znów miało smak, a umiar był po prostu najkrótszą drogą do tego smaku.Książka "Ścieżki" od autora ukiyo-japan.pl:  Michałą Sobieraja

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Kwiat w połowie rozkwitu

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Wino Ekiken nazywa „pięknym darem nieba” i od razu dodaje, że nic nie szkodzi człowiekowi tak jak ono, jeśli się przesadzi, zupełnie jak woda i ogień, zdolne ratować życie i je odbierać. Na samej zasadzie nie poprzestaje. Sprawdził, jak jest naprawdę, i wśród najdłużej żyjących ludzi ze swojej okolicy naliczył 9 na 10 niepijących wcale. W tym miejscu poradnik mógłby się skończyć zakazem. Ekiken w tym samym akapicie pisze, że wino wypite do połowy upojenia jest lekarstwem na długie życie, a wcześniej, że człowiek o słabej głowie po jednej czy dwóch czarkach bawi się tak samo dobrze jak ten, kto pije dużo. Na dowód przywołuje Bai Juyiego, który śmiał się z kompanów wydających majątek na wino tylko po to, żeby upić się tak samo jak on.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Najmilszy jest jego obyczaj stołu. Gospodarz nie powinien wmuszać w gości wina, gość nie powinien odmawiać, tylko wypić trochę więcej niż zwykle, i wtedy wszyscy razem upiją się w sam raz, łącząc swoje radości. Szczyt każdej przyjemności uważa za zapowiedź spadku i streszcza to w dwóch krótkich zdaniach:

 

酒は微酔にのみ、花は半開に見る。

(sake wa bisui ni nomi, hana wa hankai ni miru)

 

„Wino pije się do lekkiego szmeru, kwiaty ogląda się na wpół rozwinięte.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 2, 1713

 

Kwiat rozwinięty do końca, ciągnie Ekiken, traci ducha i zaraz zaczyna opadać, dlatego dawni ludzie mówili, że kwiat jest najpiękniejszy, póki się nie rozwinął. Czytelnik Kenkō usłyszy tu echo jego kwiatów oglądanych nie w pełni (więcej tu: Bezczynnością wiedziony, czuję dziwne, szalone uczucie — Tsurezuregusa), ale Ekiken myśli o czymś prostszym niż Kenkō. Szczyt jest początkiem spadku w misce, w czarce i w ogrodzie.

 

Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowejSeneka też sobie przeczy i robi to z wdziękiem. W jednym liście nazywa pijaństwo dobrowolnym szaleństwem i chwali mędrca, który poprzestaje na ugaszeniu pragnienia, a nawet gdy wesołość kompanów przeciąga ucztę, zatrzymuje się przed upojeniem. W traktacie „O spokoju ducha” dopuszcza za to, że czasem trzeba dojść aż do upojenia, nie po to, żeby wino nas zatopiło, tylko żeby nas trochę pogrążyło. A kiedy w liście o starości szuka obrazu dla jej przyjemności, wybiera ostatni kielich, ten dopełniający pijaństwa. W tym samym miejscu, w przekładzie Kornatowskiego: „Owoce najlepiej smakują wtedy, gdy przemijają”. Najprzyjemniejszy, dodaje, jest wiek schodzący już w dół, ale jeszcze niespadający w przepaść.

 

Mamy więc dwa gusta krawędzi. Ekiken kocha kwiat tuż przed szczytem, Seneka owoc tuż po nim. Każdy wybrał chwilę, w której najwięcej jest czułości dla tego, co ulotne, a najmniej żalu.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Mniej słów, mniej spraw

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Wśród pragnień niszczących ciało od środka Ekiken wymienia jedzenie, seks i sen, a obok nich, bez śladu ironii, gadanie. Kto dużo mówi, traci siły życiowe i rozgrzewa sobie głowę, trzeba więc mówić mało i wycinać zbędne słowa. W drugiej księdze daje kolejny klucz jednoznakowy, 少 (shō), „mało”, i rozpisuje go na 12 „mniej”, wśród których są mniej słów i mniej spraw. Najlepiej, dodaje, robić rzeczy w małej liczbie i w wąskim zakresie. Z tego samego źródła bierze się jego niechęć do doskonałości.

 

いさゝかよければ事たりぬ。十分によからん事を好むべからず。

(isasaka yokereba koto tarinu. jūbun ni yokaran koto o konomu bekarazu)

 

„Wystarczy, że jest trochę dobrze. Nie trzeba pragnąć, żeby wszystko było dobre do końca.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 2, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Odnosi to do jedzenia, ubrań, sprzętów, domu i roślin w ogrodzie, a zaraz potem do ludzi: kto żąda od innych, żeby byli dobrzy do końca, i złości się na ich braki, sam sobie mąci serce. Ma też regułę najbardziej towarzyską w całej książce. Kto przyszedł w gości po południu, powinien wyjść przed zmierzchem, bo rozmowa do nocy męczy i gospodarza, i gościa.

 

Seneka zaczyna zbiór listów od podobnej przestrogi. Nigdzie nie jest ten, kto jest wszędzie. Zdrowiu nic tak nie szkodzi jak ciągła zmiana lekarstw, a roślina często przesadzana nigdy się nie przyjmie. Próbowanie wielu potraw naraz to według niego znak wybrednego żołądka. Na pytanie o miarę bogactwa daje odpowiedź w dwóch stopniach: najpierw mieć to, co konieczne, potem to, co wystarcza.

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

W jednym punkcie obaj ograniczali się bardziej niż byśmy współcześnie zalecali sobie. Ekiken uważał, że sen trzeba skracać tak jak jedzenie, a drzemki w ciągu dnia zakazywał, chyba że ktoś jest bardzo zmęczony, i wtedy wolno mu się zdrzemnąć na siedząco, oparty plecami, z kimś obok, kto go obudzi. Seneka chwalił się, że śpi bardzo mało i jakby na raty. Badania przyznają im rację tylko w połowie. Metaanaliza Francesca Cappuccia i współpracowników z 2010 roku, obejmująca 16 badań i prawie 1,4 mln osób, wiąże z wyższą śmiertelnością zarówno krótki, jak i długi sen. To dane obserwacyjne, a przy długim śnie część związku tłumaczą zapewne same choroby, ale krótki sen nie był być może cnotą, za jaką uważali go obaj starcy.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Rachunek dla dwojga

 

Starzy ludzie liczą. Ekiken radzi porównywać co wieczór, czego więcej było w ciągu dnia: tego, co karmi siły życiowe, czy tego, co je trwoni, i zauważa, że większość ludzi codziennie więcej wydaje, niż odkłada.

 

かぎりある元気をもちて、かぎりなき慾をほしゐまゝにするは、あやうし。

(kagiri aru genki o mochite, kagiri naki yoku o hoshiimama ni suru wa, ayaushi)

 

„Mieć ograniczony zapas sił życiowych i dawać upust pragnieniom bez granic – to niebezpieczne.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 2, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Kto zaczyna oszczędzać siły dopiero na starość, przypomina Ekikenowi człowieka, który przepuścił majątek i bierze się do oszczędzania, kiedy już nic nie ma. Seneka używa tego samego obrazu, kiedy mówi o czasie. W pierwszym liście przyznaje, że prowadzi rachunek wydatków jak człowiek rozrzutny, ale skrupulatny, i przypomina przysłowie przodków: za późno oszczędzać, kiedy się dotarło do dna, bo na dnie zostaje nie tylko najmniej, ale i najgorsze.

 

Ekiken liczył dosłownie. W notatkach zapisywał swoją wagę i wagę żony. W wieku 54 lat ważył 14 kan, około 52,5 kilograma, a ona, wtedy 32-letnia, ważyła 9 kan i 150 monme, niewiele ponad 34 kilogramy. Ważył ich potem jeszcze w wieku 63, 72, 79 i 82 lat. Żona miała na imię Hatsu, pochodziła z Akizuki i przyjęła przydomek Tōken. Kiedy w 1668 roku brali ślub, miała 17 lat, on 39. Pisała pięknym pismem kancelaryjnym, układała waka, grała na instrumentach strunowych i razem z mężem grywała dawną muzykę. Jeździła z nim w podróże, co w tamtych czasach nie było zwyczajne, i mówiono, że w jego dziennikach podróży jest sporo jej pracy. Dzieci nie mieli. Zdrowie miała słabe, po ślubie przeszła 4 ciężkie choroby, a Ekiken zapisywał w dzienniku leków, co jej podawał. Kiedy się czyta w „Yōjōkun”, że w podróży, gdy miejscowa woda nie służy, trzeba zacząć od tofu, trudno nie zgadywać, przy kim takich rzeczy się nauczył.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

Seneka doszedł do tej samej czułości późno i opisał ją z ujmującym zakłopotaniem. W liście 104 opowiada, jak w Rzymie poczuł, że bierze go gorączka, i kazał natychmiast szykować powóz, żeby uciec do posiadłości w Nomentum. Żona, Paulina, próbowała go zatrzymać, ale postawił na swoim. To ona ciągle przypomina mu, żeby dbał o zdrowie. Skoro jej oddech zależy od jego oddechu, zaczyna dbać o siebie, żeby zadbać o nią. Starość uczyniła go odważnym wobec wielu rzeczy, ale z tej zdobyczy wieku musi zrezygnować, bo przy Paulinie stary człowiek ma się oszczędzać jak młodzieniec.

 

Itaque quoniam ego ab illa non inpetro ut me fortius amet, a me inpetrat illa ut me diligentius amem.

 

„Skoro nie potrafię jej nakłonić, żeby kochała mnie odważniej, ona nakłania mnie, żebym sam kochał siebie staranniej.”

 

- Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”,

list 104, ok. 64 roku

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Tu dwaj starzy ludzie spotykają się naprawdę. Słowa, którymi Ekiken objaśnił swoje 畏 (osoruru), czyli 大事にする (daiji ni suru), „traktować jak coś cennego”, i staranna miłość Seneki znaczą prawie to samo. Ekiken doszedł do tej czułości przez obowiązek wobec rodziców i nieba, Seneka przez Paulinę i jej oddech uwieszony na jego oddechu. U obu troska o siebie okazuje się troską o kogoś innego.

 

Obaj mówią przy tym o oddechu. Dla Ekikena człowiek zanurzony jest w ki nieba i ziemi jak ryba w wodzie, a każdy wdech i wydech wymienia stare powietrze na świeże. Stoicy z kolei uważali duszę za rodzaj tchnienia, a Seneka pyta wprost, czym jest dusza, jeśli nie tchnieniem w pewnym stanie. Kusi, żeby uznać jedno i drugie za to samo, ale historyk medycyny Shigehisa Kuriyama pokazał, że greckie i chińskie myślenie o oddechu wyszło z podobnego skojarzenia wiatru i tchu, a potem rozeszło się w zupełnie innych kierunkach. Wystarczy więc powiedzieć, że Seneka z trudem łapał oddech, a Ekiken zalecał oddychać tak cicho, żeby powietrze w nosie stało się prawie niewyczuwalne.Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Ile dni ma jeden dzień

 

Na starość czas przyspiesza i obaj to zauważyli. Po siedemdziesiątce, pisze Ekiken, rok mija szybciej, niż w młodości mijał miesiąc albo dwa, a ciało zmienia się przez rok bardziej niż kiedyś przez kilka lat. Wyciąga z tego wniosek arytmetyczny.

 

一日を十日とし、十日を百日とし、一月を一年とし、喜楽して、あだに、日をくらすべからず。

(ichinichi o tōka to shi, tōka o hyakunichi to shi, hitotsuki o ichinen to shi, kiraku shite, ada ni, hi o kurasu bekarazu)

 

„Niech jeden dzień będzie jak dziesięć, dziesięć jak sto, miesiąc jak rok; żyj w radości i nie trwoń dni na próżno.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 8, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Jeden dzień starości jest według niego wart tysiąca sztuk złota i nie chodzi mu wyłącznie o odpoczynek. Długie życie jest dobre, bo codziennie można się dowiedzieć czegoś, czego się nie wiedziało, i co miesiąc nauczyć się czegoś, czego się nie umiało. Przed pięćdziesiątką człowiek nie zna jeszcze, jego zdaniem, ani zasad życia, ani jego radości. Seneka chodzi od 5 dni na wykłady filozofa Metronaksa, choć jest już stary i wie, że młodzi będą się z niego śmiać. Po drodze mija w Neapolu teatr pełny ludzi, którzy z wielkim przejęciem rozstrzygają, kto jest dobrym flecistą, i siada w prawie pustej sali, gdzie uczy się, jak być dobrym człowiekiem. Uczyć się, jak żyć, trzeba tak długo, jak się żyje, notuje, a przy okazji uczy innych, że i starzec musi się uczyć.

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

Do tego miejsca się zgadzają. Rozchodzą się przy pytaniu, czy codzienna troska może przedłużyć życie. Ekiken nie ma wątpliwości i powołuje się na słowa przypisywane Laozi: życie człowieka jest w jego ręku, a nie w ręku nieba. Ilustruje to obrazem z domowego gospodarstwa. Ogień zagrzebany w popiele pali się długo, wystawiony na wiatr gaśnie od razu, a mandarynka trzymana na wierzchu nie przetrwa roku, schowana głęboko dotrwa do lata. Seneka odpowiada mu jak ktoś, kto widział niejedno.

 

Aetas inter externa est. Quamdiu sim alienum est.

 

„Wiek należy do rzeczy zewnętrznych. To, jak długo będę, nie zależy ode mnie.”

 

- Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”,

list 93, ok. 64 roku

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Do człowieka należy tylko to, żeby żyć naprawdę, dopóki jest. W liście 101 opisuje przypadek, który mógłby trafić do „Yōjōkun” jako przestroga, gdyby nie jego zakończenie. Korneliusz Senecjo, rzymski ekwita, człowiek nadzwyczajnej oszczędności, dbał o ciało nie mniej niż o majątek. Rano jak zwykle odwiedził Senekę, cały dzień do nocy przesiedział przy ciężko chorym przyjacielu, wieczorem zjadł wesołą kolację, w nocy chwyciło go zapalenie gardła, z trudem dociągnął oddech do świtu i umarł. Seneka przypomina gorzko wers Wergiliusza: szczep teraz, Melibeju, grusze. Wyprowadza z tej historii jedno: troska o siebie niczego nie gwarantuje, więc trzeba każdego dnia rozliczać się z życiem i każdy dzień uważać za osobne życie.

 

Sam przyznałby jednak Ekikenowi więcej, niż by się zdawało. Platon, czytamy w innym liście, dożył 81 lat dzięki oszczędności, umiarowi i starannej opiece nad sobą, a więc oszczędne życie potrafi przedłużyć starość. Takiej starości, dodaje, nie należy pożądać, ale nie należy jej też odrzucać. Ekikenowi odpowiadano zresztą również w Japonii. W 1834 roku uczony Suzuki Akira napisał w poradniku zdrowia, że ludzie przypisują swoje długie życie dobremu prowadzeniu się, a to w większości szczęście od nieba, i że kto ze słabości albo przez nagłą zarazę umiera młodo, nie musiał niczego zaniedbać. A samo słowo 養生 (yōjō) pochodzi z rozdziału księgi „Zhuangzi”, skąd Ekiken wziął opowieść o kucharzu Dingu, którego nóż po 19 latach krojenia wołów był ostry jak nowy. Ten rozdział kończy się śmiercią Laozi i zdaniem, że drwa się kończą, a ogień przechodzi dalej. Ekiken nazwał sztukę przedłużania życia słowem wziętym z tekstu o godzeniu się ze śmiercią.

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

Myślę, że ten spór tłumaczą życiorysy lepiej niż filozofie. Seneka pisał listy, kiedy Neron mógł jednym rozkazem skrócić mu życie - i w końcu je skrócił. Ekiken pisał w spokojnej Fukuoce, na emeryturze, z pensją od domeny, a jego najgroźniejszymi wrogami były przeciąg i druga miska ryżu. Każdy opisywał świat, który znał. Ostatecznie los przyznał rację Senece, i to okrutnie. Jego ciało, wychudzone, jak zanotował Tacyt, oszczędną dietą, tak wolno oddawało krew z przeciętych żył, że Seneka musiał przeciąć także żyły na nogach, a i tak umieranie się przeciągało. Codzienność większości z nas, żyjących w jako takim dostatku i z dala od wojny, przyznaje rację Ekikenowi. Przy stole, w ogrodzie i na porannym spacerze jego rady bronią się do dziś lepiej niż rady Seneki.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Raz się obwinić

 

W ósmej księdze, poświęconej starości, Ekiken pisze rzeczy niewygodne dla własnego pokolenia. Starzy ludzie na utrzymaniu dzieci, zauważa, często robią się gniewniejsi i chciwsi niż w młodości, wyrzucają dzieciom wszystko, obwiniają ludzi wokół i na sam koniec tracą godność. Seneka wyznaje w liście 61, że pracuje tylko nad tym, żeby na starość nie chcieć tego samego, czego chciał jako chłopiec. Lekarstwo Ekikena jest proste i genialne. Trzymam je prywatnie w specjalnym miejscu, obok kilku myśli Musashiego, Nietzschego i Marka Aureliusza.

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

過あらば、一たびはわが身をせめて二度悔ず、只天命をやすんじてうれへず。

(ayamachi araba, hitotabi wa waga mi o semete futatabi kuizu, tada tenmei o yasunjite ureezu)

 

„Jeśli popełnisz błąd, raz siebie obwiń, ale drugi raz już nie żałuj; przyjmij spokojnie to, co przeznaczone, i się nie martw.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 2, 1713

 

Starszym zaleca to samo wobec innych: nie wypominać ludziom dawnych błędów, nie rozpamiętywać własnych, nie obrażać się na cudzy brak taktu. Psycholog rozpozna w tym opis przerywania ruminacji, Ekiken widzi w tym po prostu oszczędzanie oddechu. Kiedy ludzie nie są tacy, jakich byśmy sobie życzyli, Ekiken radzi nam powiedzieć sobie: to zwykli ludzie, nic dziwnego, że tacy są. A kiedy los nie sprzyja i ktoś traktuje nas niegodziwie, przypomnieć sobie, że taki już jest ten świat, うき世のならひ (ukiyo no narai), dosłownie „obyczaj świata utrapień”. I dalej żyć radośnie, nawet w biedzie.

 

たとひ家まどしく、幸なくしても、うへて死ぬとも、死ぬる時までは、楽しみて過すべし。

(tatoi ie madoshiku, saiwai nakushite mo, uete shinu tomo, shinuru toki made wa, tanoshimite sugosu beshi)

 

„Choćby dom był ubogi i szczęście nie dopisało, choćby przyszło umrzeć w biedzie, aż do chwili śmierci trzeba żyć w radości.”

 

- Kaibara Ekiken,

„Yōjōkun”, ks. 8, 1713

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.Seneka pisze o tym samym do przyjaciela, któremu uciekli niewolnicy. Życie nie jest sprawą delikatną, długa droga musi się wiązać z potknięciami i upadkami, a najlepiej znosić to, czego nie da się naprawić. W innym liście życzy Lucyliuszowi radości urodzonej w domu, w nim samym, i nazywa ją rzeczą poważną. Ekiken twierdzi podobnie: radość jest w sercu od początku, trzeba tylko przestać ją zagłuszać, a kto ją traci, traci samą podstawę pielęgnowania życia. Starcowi radzi rano, jeśli droga sucha i nie wieje, wyjść do ogrodu, iść powoli, cieszyć się roślinami i porą roku, a po powrocie zetrzeć kurz z biurka i z kamienia do rozcierania tuszu.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

 

Sen ponad 80 lat

 

Tōken zmarła w lutym 1714 roku, w wieku 62 lat. Ekiken przeżył ją o 8 miesięcy. Ostatniego lata skończył jeszcze książkę, w której spierał się z Zhu Xi, mistrzem swojej młodości, i nazwał ją „Taigiroku” (大疑録), „Zapisem wielkich wątpliwości”. Umarł jesienią, w domu, mając 85 lat po japońsku, a niespełna 84 po naszemu, i leży obok żony przy świątyni Kinryū-ji w Fukuoce. Kronika jego życia przechowała wiersze pożegnalne. W jednym z nich stary uczony robi ostatni rachunek.

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

幼求斯道在孤懐 徳業無成夙志乖 八十五年為曷事 讀書獨樂是生涯

(yō ni shite kono michi o motomete kokai ni ari / tokugyō naru koto naku shukushi somuku / hachijūgo-nen nanigoto o ka nasu / sho o yomi hitori tanoshimu kore shōgai)

 

„Od dziecka szukałem tej drogi, niosłem ją w samotnym sercu,
cnoty ani dzieła nie dopełniłem, młode zamiary zawiodły.
85 lat – cóż w nich uczyniłem?
Czytałem i cieszyłem się sam. Oto całe moje życie.”

 

- Kaibara Ekiken, „Ekiken sensei nenpu”,

wiersz pożegnalny, 1714

 

Ostatni jest krótki japoński wiersz.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.越し方は一夜ばかりの心地して八十路あまりの夢を見しかな

(koshikata wa / hitoyo bakari no / kokochi shite / yasoji amari no / yume o mishi kana)

 

„Przebyta droga
zdaje się jedną nocą,
a śniłem w tej nocy
sen długi na ponad
osiemdziesiąt lat.”

 

- Kaibara Ekiken, „Ekiken sensei nenpu”,

wiersz pożegnalny, 1714

 

Seneka radził, żeby każdego wieczoru, kładąc się spać, mówić sobie wesoło vixi, „przeżyłem”, a jutro, jeśli przyjdzie, przyjmować jak dodatkowy zysk. Ekiken liczył dni, miski ryżu i kan na wadze, a na koniec uznał, że wszystko przyśniło mu się w jedną noc.

 

 

ŹródłaUkiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

1. 貝原益軒『養生訓』、永田調兵衛、1713; cyt. za: 「養生訓 中村学園大学校訂テキスト」、中村学園大学図書館・貝原益軒アーカイブ (online).

2. 貝原益軒著、石川謙校訂『養生訓・和俗童子訓』、岩波文庫、1961.

3. 『益軒先生年譜』(貝原好古・貝原可久編、写本)、国立国会図書館デジタルコレクション, pid 2535837.

4. Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”, przeł. Wiktor Kornatowski, PWN, Warszawa 1961; wyd. PWN 2024.

5. Seneka, „Dialogi”, przeł. Leon Joachimowicz, PAX, Warszawa 1963.

6. Tacyt, „Roczniki”, przeł. Seweryn Hammer, w: Tacyt, „Dzieła”, t. 1, Czytelnik, Warszawa 1957.

7. Budzanowska-Weglenda Barbara, „Drzewa w Listach moralnych Seneki Filozofa”, „Studia Poetica” 2020, t. 8, s. 245–261.

8. Kuriyama Shigehisa, „The Expressiveness of the Body and the Divergence of Greek and Chinese Medicine”, Zone Books, New York 1999.

9. Cappuccio Francesco P., D'Elia Lanfranco, Strazzullo Pasquale, Miller Michelle A., „Sleep Duration and All-Cause Mortality: A Systematic Review and Meta-Analysis of Prospective Studies”, „Sleep” 2010, t. 33, nr 5, s. 585–592.

 

10. 井上忠『貝原益軒』、吉川弘文館(人物叢書)、1963; nowe wyd. 1989.

11. 井上忠「貝原益軒とその学風」『日本東洋医学雑誌』第26巻第1号、1975年、32–34頁.

12. 瀧澤利行「日本における養生論の文化」『障害史研究』第1号、2020年、15–34頁.

 

Stary Japończyk wciera sól w zęby, stary Rzymianin żartuje, że jego wiek już nie schodzi, tylko spada. Ekiken i Seneka spierają się, czy troska kupi kolejny dzień.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!