
いさゝかよければ事たりぬ。十分によからん事を好むべからず。
(isasaka yokereba koto tarinu. jūbun ni yokaran koto o konomu bekarazu)
„Wystarczy, że jest trochę dobrze. Nie trzeba pragnąć, żeby wszystko było dobre do końca.”
- Kaibara Ekiken, „Yōjōkun”, ks. 2, 1713



Ekiken opisał swój poranny rytuał w piątej księdze, wśród rad o oczach i zębach, i nie odmówił sobie małej przechwałki.
今八十三歳にいたりて、猶夜、細字をかきよみ、牙歯固くして一もおちず。
(ima hachijūsan-sai ni itarite, nao yoru, saiji o kaki yomi, gashi katakushite hitotsu mo ochizu)
„Teraz, gdy doszedłem do 83 lat, wciąż nocą czytam i piszę drobne znaki, a zęby mam mocne i nie wypadł mi ani jeden.”
- Kaibara Ekiken, „Yōjōkun”, ks. 5, 1713



Itaque imperavi mihi ut viverem; aliquando enim et vivere fortiter facere est.
„Kazałem więc sobie żyć. Czasem i to, że się żyje, jest aktem odwagi.”
- Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”,
list 78, ok. 64 roku
W starości męczyły go ataki duszności tak gwałtowne, że lekarze, jak pisze, nazywali je ćwiczeniem umierania. Ekiken wyprowadził z podobnego życia regułę brzmiącą jak pocieszenie, choć jest raczej obserwacją lekarza. Silni ufają swojej sile i nie uważają, więc nierzadko umierają przed słabymi, a słabowity od urodzenia, właśnie dlatego, że choruje i się boi, potrafi żyć długo. O długości życia przesądza według niego ostrożność, a budowa ciała ma tu mniej do powiedzenia. Dowodem był on sam. Seneka, który przeżył młodzieńczy katar o pół wieku, mógłby się pod tym podpisać.

草木は至りて軽し。わが身は至りて重し。豈我身を愛する事草木にもしかざるべきや。
(sōmoku wa itarite karoshi. waga mi wa itarite omoshi. ani waga mi o aisuru koto sōmoku ni mo shikazaru beki ya)
„Drzewa i trawy ważą bardzo mało, moje ciało waży bardzo wiele. Czyżbym miał kochać siebie mniej niż rośliny?”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 1, 1713


Seneka też miał ogród i też się o niego martwił. Jeden ze swoich najpiękniejszych listów zaczyna od awantury z zarządcą podmiejskiej willi. Platany stoją bez liści, gałęzie mają sękate i pokręcone, pnie smutne i zaniedbane, a przecież tak by nie było, gdyby ktoś je okopał i podlał. Zarządca przysięga, że robi, co może, ale drzewa są już stare. Seneka posadził je sam i pamięta ich pierwsze liście. W przekładzie Wiktora Kornatowskiego list otwiera zdanie godne Ekikena:
Quocumque me verti, argumenta senectutis meae video.
„W którąkolwiek zwrócę się stronę, wszędzie widzę dowody mojego zestarzenia się.”
- Seneka, „Epistulae morales ad Lucilium” 12.1
W innym liście Seneka uczy się od gospodarza dawnej willi Scypiona, że nawet stare drzewo da się przesadzić, i notuje: „My, starcy, powinniśmy się koniecznie tego nauczyć, gdyż każdy z nas sadzi drzewa oliwne dla kogoś drugiego”.
Gdyby trzeba było streścić „Yōjōkun” jednym znakiem, nie trzeba zgadywać, bo autor zrobił to sam. W pierwszej księdze zapowiada, że istnieje jeden znak, w którym mieści się cała sztuka chronienia ciała i życia, i każe czytelnikowi chwilę poczekać na odpowiedź.
其一字なんぞや。畏の字是なり。畏るるとは身を守る心法なり。
(sono ichiji nanzo ya. osoruru no ji kore nari. osoruru to wa mi o mamoru shinpō nari)
„Cóż to za jeden znak? Znak 畏 (osoruru), bać się. Bać się to sposób, w jaki serce strzeże ciała.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 1, 1713

畏るるとは大事にするを云。俗のことわざに、用心は臆病にせよと云がごとし。
(osoruru to wa daiji ni suru o iu. zoku no kotowaza ni, yōjin wa okubyō ni seyo to iu ga gotoshi)
„Bać się znaczy traktować coś jak cenne. Jak mówi ludowe przysłowie: w ostrożności bądź tchórzem.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 1, 1713
Żyć według niego trzeba tak, jak przechodzi się przez wąską kładkę: krok po kroku i bez popisywania się. Rozróżnia przy tym dwóch wrogów. Z pragnieniami, wrogiem od środka, trzeba walczyć jak dzielny wódz miażdżący przeciwnika. Przed wiatrem, zimnem, upałem i wilgocią, które napadają z zewnątrz, trzeba się wycofać, i to wcześnie, bo odwaga jest tu błędem. Gdzie indziej ujmuje to krócej:
欲にかつには剛を以すべし。病を畏るゝには怯かるべし。つたなきとは臆病なるをいへり。
(yoku ni katsu ni wa gō o motte su beshi. yamai o osoruru ni wa tsutanakaru beshi. tsutanaki to wa okubyō naru o ieri)
„Pragnienia trzeba pokonywać twardością. W obawie przed chorobą trzeba być nieporadnym. Nieporadny znaczy tu tchórzliwy.”
- Kaibara Ekiken, „Yōjōkun”, ks. 3
(o jedzeniu i piciu, część pierwsza), 1713

Hiems frigora adducit: algendum est. Aestas calores refert: aestuandum est. Intemperies caeli valetudinem temptat: aegrotandum est.
„Zima przynosi mróz: trzeba marznąć. Lato przynosi upał: trzeba się pocić. Niepogoda wystawia zdrowie na próbę: trzeba chorować.”
- Seneka, „Epistulae morales ad Lucilium” 107.7

Dzieli ich tutaj jedno słowo i nie jest to drobiazg. Strach, przed którym ostrzega Seneka, patrzy na ciało przez cały dzień i wszystko do niego odnosi. 畏 (osoruru) Ekikena przypomina raczej uwagę człowieka idącego po kładce i patrzącego pod nogi, a nie w przepaść. Ekiken zresztą zabrania choremu zamartwiać się chorobą: zmartwienie zatyka przepływ sił życiowych i choroba się pogłębia, a jeśli jest śmiertelna, rozstrzyga o niej niebo i martwienie się nic nie da. Kto zna różnicę między czujnością a lękiem krążącym w miejscu, rozpozna ją w tych dwóch fragmentach od razu. Ekiken wiedział też, że ostrożność powtarzana dość długo przestaje kosztować. Wszystko, dobre i złe, bierze się według niego z przyzwyczajenia, a kto przemoże się na początku, potem robi to samo bez wysiłku. Myślę, że tę rundę wygrywa Ekiken, i to na terenie przeciwnika. Rzymski amator noworocznych kąpieli w lodowatej wodzie siedział na starość w balii nagrzanej słońcem.

欲多きは人のむまれ付なれば、ひかえ過すと思ふがよきほどなるべし。
(yoku ōki wa hito no umaretsuki nareba, hikae sugosu to omou ga yoki hodo naru beshi)
„Pragnień mamy z natury za dużo, więc gdy wydaje się nam, że ograniczamy się przesadnie, jesteśmy akurat w sam raz.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 3, 1713

Seneka doszedł do tego samego od strony głodu. Przyjeżdża późną nocą do swojej willi w Albanum, zmęczony podróżą bardziej uciążliwą niż długą, a w domu nie ma niczego gotowego. Piekarz nie ma chleba. Ma go zarządca, ma odźwierny, ma dzierżawca, tyle że kiepski. Seneka postanawia poczekać, bo głód zrobi ten chleb miękkim i białym jak z najlepszej mąki, i nie zje, dopóki nie dostanie dobrego albo nie przestanie gardzić złym. Wielka część wolności, pisze, to dobrze wychowany żołądek, który znosi zniewagi. W młodości przez rok nie jadł mięsa i z tamtej szkoły zostało mu na całe życie, że nie je ostryg ani grzybów i śpi na twardym materacu. Tacyt przekazuje pogłoskę, że pod koniec życia, w obawie przed trucizną, żywił się dzikimi owocami i wodą z potoku.
Ekiken byłby tu łagodniejszy. Potrawa, która nie cieszy serca, w ogóle nie odżywia, nawet jeśli ktoś przygotował ją specjalnie dla nas, i lepiej oddać ją służącemu niż wmuszać w siebie z grzeczności. Seneka czeka, aż zły chleb stanie się dobry, Ekiken nie zje tego, co mu nie smakuje. Obaj chcieli, żeby jedzenie znów miało smak, a umiar był po prostu najkrótszą drogą do tego smaku.


酒は微酔にのみ、花は半開に見る。
(sake wa bisui ni nomi, hana wa hankai ni miru)
„Wino pije się do lekkiego szmeru, kwiaty ogląda się na wpół rozwinięte.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 2, 1713
Kwiat rozwinięty do końca, ciągnie Ekiken, traci ducha i zaraz zaczyna opadać, dlatego dawni ludzie mówili, że kwiat jest najpiękniejszy, póki się nie rozwinął. Czytelnik Kenkō usłyszy tu echo jego kwiatów oglądanych nie w pełni (więcej tu: Bezczynnością wiedziony, czuję dziwne, szalone uczucie — Tsurezuregusa), ale Ekiken myśli o czymś prostszym niż Kenkō. Szczyt jest początkiem spadku w misce, w czarce i w ogrodzie.

Mamy więc dwa gusta krawędzi. Ekiken kocha kwiat tuż przed szczytem, Seneka owoc tuż po nim. Każdy wybrał chwilę, w której najwięcej jest czułości dla tego, co ulotne, a najmniej żalu.

いさゝかよければ事たりぬ。十分によからん事を好むべからず。
(isasaka yokereba koto tarinu. jūbun ni yokaran koto o konomu bekarazu)
„Wystarczy, że jest trochę dobrze. Nie trzeba pragnąć, żeby wszystko było dobre do końca.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 2, 1713

Seneka zaczyna zbiór listów od podobnej przestrogi. Nigdzie nie jest ten, kto jest wszędzie. Zdrowiu nic tak nie szkodzi jak ciągła zmiana lekarstw, a roślina często przesadzana nigdy się nie przyjmie. Próbowanie wielu potraw naraz to według niego znak wybrednego żołądka. Na pytanie o miarę bogactwa daje odpowiedź w dwóch stopniach: najpierw mieć to, co konieczne, potem to, co wystarcza.
W jednym punkcie obaj ograniczali się bardziej niż byśmy współcześnie zalecali sobie. Ekiken uważał, że sen trzeba skracać tak jak jedzenie, a drzemki w ciągu dnia zakazywał, chyba że ktoś jest bardzo zmęczony, i wtedy wolno mu się zdrzemnąć na siedząco, oparty plecami, z kimś obok, kto go obudzi. Seneka chwalił się, że śpi bardzo mało i jakby na raty. Badania przyznają im rację tylko w połowie. Metaanaliza Francesca Cappuccia i współpracowników z 2010 roku, obejmująca 16 badań i prawie 1,4 mln osób, wiąże z wyższą śmiertelnością zarówno krótki, jak i długi sen. To dane obserwacyjne, a przy długim śnie część związku tłumaczą zapewne same choroby, ale krótki sen nie był być może cnotą, za jaką uważali go obaj starcy.
Starzy ludzie liczą. Ekiken radzi porównywać co wieczór, czego więcej było w ciągu dnia: tego, co karmi siły życiowe, czy tego, co je trwoni, i zauważa, że większość ludzi codziennie więcej wydaje, niż odkłada.
かぎりある元気をもちて、かぎりなき慾をほしゐまゝにするは、あやうし。
(kagiri aru genki o mochite, kagiri naki yoku o hoshiimama ni suru wa, ayaushi)
„Mieć ograniczony zapas sił życiowych i dawać upust pragnieniom bez granic – to niebezpieczne.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 2, 1713

Ekiken liczył dosłownie. W notatkach zapisywał swoją wagę i wagę żony. W wieku 54 lat ważył 14 kan, około 52,5 kilograma, a ona, wtedy 32-letnia, ważyła 9 kan i 150 monme, niewiele ponad 34 kilogramy. Ważył ich potem jeszcze w wieku 63, 72, 79 i 82 lat. Żona miała na imię Hatsu, pochodziła z Akizuki i przyjęła przydomek Tōken. Kiedy w 1668 roku brali ślub, miała 17 lat, on 39. Pisała pięknym pismem kancelaryjnym, układała waka, grała na instrumentach strunowych i razem z mężem grywała dawną muzykę. Jeździła z nim w podróże, co w tamtych czasach nie było zwyczajne, i mówiono, że w jego dziennikach podróży jest sporo jej pracy. Dzieci nie mieli. Zdrowie miała słabe, po ślubie przeszła 4 ciężkie choroby, a Ekiken zapisywał w dzienniku leków, co jej podawał. Kiedy się czyta w „Yōjōkun”, że w podróży, gdy miejscowa woda nie służy, trzeba zacząć od tofu, trudno nie zgadywać, przy kim takich rzeczy się nauczył.
Seneka doszedł do tej samej czułości późno i opisał ją z ujmującym zakłopotaniem. W liście 104 opowiada, jak w Rzymie poczuł, że bierze go gorączka, i kazał natychmiast szykować powóz, żeby uciec do posiadłości w Nomentum. Żona, Paulina, próbowała go zatrzymać, ale postawił na swoim. To ona ciągle przypomina mu, żeby dbał o zdrowie. Skoro jej oddech zależy od jego oddechu, zaczyna dbać o siebie, żeby zadbać o nią. Starość uczyniła go odważnym wobec wielu rzeczy, ale z tej zdobyczy wieku musi zrezygnować, bo przy Paulinie stary człowiek ma się oszczędzać jak młodzieniec.
Itaque quoniam ego ab illa non inpetro ut me fortius amet, a me inpetrat illa ut me diligentius amem.
„Skoro nie potrafię jej nakłonić, żeby kochała mnie odważniej, ona nakłania mnie, żebym sam kochał siebie staranniej.”
- Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”,
list 104, ok. 64 roku

Obaj mówią przy tym o oddechu. Dla Ekikena człowiek zanurzony jest w ki nieba i ziemi jak ryba w wodzie, a każdy wdech i wydech wymienia stare powietrze na świeże. Stoicy z kolei uważali duszę za rodzaj tchnienia, a Seneka pyta wprost, czym jest dusza, jeśli nie tchnieniem w pewnym stanie. Kusi, żeby uznać jedno i drugie za to samo, ale historyk medycyny Shigehisa Kuriyama pokazał, że greckie i chińskie myślenie o oddechu wyszło z podobnego skojarzenia wiatru i tchu, a potem rozeszło się w zupełnie innych kierunkach. Wystarczy więc powiedzieć, że Seneka z trudem łapał oddech, a Ekiken zalecał oddychać tak cicho, żeby powietrze w nosie stało się prawie niewyczuwalne.
Na starość czas przyspiesza i obaj to zauważyli. Po siedemdziesiątce, pisze Ekiken, rok mija szybciej, niż w młodości mijał miesiąc albo dwa, a ciało zmienia się przez rok bardziej niż kiedyś przez kilka lat. Wyciąga z tego wniosek arytmetyczny.
一日を十日とし、十日を百日とし、一月を一年とし、喜楽して、あだに、日をくらすべからず。
(ichinichi o tōka to shi, tōka o hyakunichi to shi, hitotsuki o ichinen to shi, kiraku shite, ada ni, hi o kurasu bekarazu)
„Niech jeden dzień będzie jak dziesięć, dziesięć jak sto, miesiąc jak rok; żyj w radości i nie trwoń dni na próżno.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 8, 1713

Do tego miejsca się zgadzają. Rozchodzą się przy pytaniu, czy codzienna troska może przedłużyć życie. Ekiken nie ma wątpliwości i powołuje się na słowa przypisywane Laozi: życie człowieka jest w jego ręku, a nie w ręku nieba. Ilustruje to obrazem z domowego gospodarstwa. Ogień zagrzebany w popiele pali się długo, wystawiony na wiatr gaśnie od razu, a mandarynka trzymana na wierzchu nie przetrwa roku, schowana głęboko dotrwa do lata. Seneka odpowiada mu jak ktoś, kto widział niejedno.
Aetas inter externa est. Quamdiu sim alienum est.
„Wiek należy do rzeczy zewnętrznych. To, jak długo będę, nie zależy ode mnie.”
- Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”,
list 93, ok. 64 roku

Sam przyznałby jednak Ekikenowi więcej, niż by się zdawało. Platon, czytamy w innym liście, dożył 81 lat dzięki oszczędności, umiarowi i starannej opiece nad sobą, a więc oszczędne życie potrafi przedłużyć starość. Takiej starości, dodaje, nie należy pożądać, ale nie należy jej też odrzucać. Ekikenowi odpowiadano zresztą również w Japonii. W 1834 roku uczony Suzuki Akira napisał w poradniku zdrowia, że ludzie przypisują swoje długie życie dobremu prowadzeniu się, a to w większości szczęście od nieba, i że kto ze słabości albo przez nagłą zarazę umiera młodo, nie musiał niczego zaniedbać. A samo słowo 養生 (yōjō) pochodzi z rozdziału księgi „Zhuangzi”, skąd Ekiken wziął opowieść o kucharzu Dingu, którego nóż po 19 latach krojenia wołów był ostry jak nowy. Ten rozdział kończy się śmiercią Laozi i zdaniem, że drwa się kończą, a ogień przechodzi dalej. Ekiken nazwał sztukę przedłużania życia słowem wziętym z tekstu o godzeniu się ze śmiercią.
Myślę, że ten spór tłumaczą życiorysy lepiej niż filozofie. Seneka pisał listy, kiedy Neron mógł jednym rozkazem skrócić mu życie - i w końcu je skrócił. Ekiken pisał w spokojnej Fukuoce, na emeryturze, z pensją od domeny, a jego najgroźniejszymi wrogami były przeciąg i druga miska ryżu. Każdy opisywał świat, który znał. Ostatecznie los przyznał rację Senece, i to okrutnie. Jego ciało, wychudzone, jak zanotował Tacyt, oszczędną dietą, tak wolno oddawało krew z przeciętych żył, że Seneka musiał przeciąć także żyły na nogach, a i tak umieranie się przeciągało. Codzienność większości z nas, żyjących w jako takim dostatku i z dala od wojny, przyznaje rację Ekikenowi. Przy stole, w ogrodzie i na porannym spacerze jego rady bronią się do dziś lepiej niż rady Seneki.
W ósmej księdze, poświęconej starości, Ekiken pisze rzeczy niewygodne dla własnego pokolenia. Starzy ludzie na utrzymaniu dzieci, zauważa, często robią się gniewniejsi i chciwsi niż w młodości, wyrzucają dzieciom wszystko, obwiniają ludzi wokół i na sam koniec tracą godność. Seneka wyznaje w liście 61, że pracuje tylko nad tym, żeby na starość nie chcieć tego samego, czego chciał jako chłopiec. Lekarstwo Ekikena jest proste i genialne. Trzymam je prywatnie w specjalnym miejscu, obok kilku myśli Musashiego, Nietzschego i Marka Aureliusza.
過あらば、一たびはわが身をせめて二度悔ず、只天命をやすんじてうれへず。
(ayamachi araba, hitotabi wa waga mi o semete futatabi kuizu, tada tenmei o yasunjite ureezu)
„Jeśli popełnisz błąd, raz siebie obwiń, ale drugi raz już nie żałuj; przyjmij spokojnie to, co przeznaczone, i się nie martw.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 2, 1713
Starszym zaleca to samo wobec innych: nie wypominać ludziom dawnych błędów, nie rozpamiętywać własnych, nie obrażać się na cudzy brak taktu. Psycholog rozpozna w tym opis przerywania ruminacji, Ekiken widzi w tym po prostu oszczędzanie oddechu. Kiedy ludzie nie są tacy, jakich byśmy sobie życzyli, Ekiken radzi nam powiedzieć sobie: to zwykli ludzie, nic dziwnego, że tacy są. A kiedy los nie sprzyja i ktoś traktuje nas niegodziwie, przypomnieć sobie, że taki już jest ten świat, うき世のならひ (ukiyo no narai), dosłownie „obyczaj świata utrapień”. I dalej żyć radośnie, nawet w biedzie.
たとひ家まどしく、幸なくしても、うへて死ぬとも、死ぬる時までは、楽しみて過すべし。
(tatoi ie madoshiku, saiwai nakushite mo, uete shinu tomo, shinuru toki made wa, tanoshimite sugosu beshi)
„Choćby dom był ubogi i szczęście nie dopisało, choćby przyszło umrzeć w biedzie, aż do chwili śmierci trzeba żyć w radości.”
- Kaibara Ekiken,
„Yōjōkun”, ks. 8, 1713

Tōken zmarła w lutym 1714 roku, w wieku 62 lat. Ekiken przeżył ją o 8 miesięcy. Ostatniego lata skończył jeszcze książkę, w której spierał się z Zhu Xi, mistrzem swojej młodości, i nazwał ją „Taigiroku” (大疑録), „Zapisem wielkich wątpliwości”. Umarł jesienią, w domu, mając 85 lat po japońsku, a niespełna 84 po naszemu, i leży obok żony przy świątyni Kinryū-ji w Fukuoce. Kronika jego życia przechowała wiersze pożegnalne. W jednym z nich stary uczony robi ostatni rachunek.
幼求斯道在孤懐 徳業無成夙志乖 八十五年為曷事 讀書獨樂是生涯
(yō ni shite kono michi o motomete kokai ni ari / tokugyō naru koto naku shukushi somuku / hachijūgo-nen nanigoto o ka nasu / sho o yomi hitori tanoshimu kore shōgai)
„Od dziecka szukałem tej drogi, niosłem ją w samotnym sercu,
cnoty ani dzieła nie dopełniłem, młode zamiary zawiodły.
85 lat – cóż w nich uczyniłem?
Czytałem i cieszyłem się sam. Oto całe moje życie.”
- Kaibara Ekiken, „Ekiken sensei nenpu”,
wiersz pożegnalny, 1714
Ostatni jest krótki japoński wiersz.

(koshikata wa / hitoyo bakari no / kokochi shite / yasoji amari no / yume o mishi kana)
„Przebyta droga
zdaje się jedną nocą,
a śniłem w tej nocy
sen długi na ponad
osiemdziesiąt lat.”
- Kaibara Ekiken, „Ekiken sensei nenpu”,
wiersz pożegnalny, 1714
Seneka radził, żeby każdego wieczoru, kładąc się spać, mówić sobie wesoło vixi, „przeżyłem”, a jutro, jeśli przyjdzie, przyjmować jak dodatkowy zysk. Ekiken liczył dni, miski ryżu i kan na wadze, a na koniec uznał, że wszystko przyśniło mu się w jedną noc.
1. 貝原益軒『養生訓』、永田調兵衛、1713; cyt. za: 「養生訓 中村学園大学校訂テキスト」、中村学園大学図書館・貝原益軒アーカイブ (online).
2. 貝原益軒著、石川謙校訂『養生訓・和俗童子訓』、岩波文庫、1961.
3. 『益軒先生年譜』(貝原好古・貝原可久編、写本)、国立国会図書館デジタルコレクション, pid 2535837.
4. Seneka, „Listy moralne do Lucyliusza”, przeł. Wiktor Kornatowski, PWN, Warszawa 1961; wyd. PWN 2024.
5. Seneka, „Dialogi”, przeł. Leon Joachimowicz, PAX, Warszawa 1963.
6. Tacyt, „Roczniki”, przeł. Seweryn Hammer, w: Tacyt, „Dzieła”, t. 1, Czytelnik, Warszawa 1957.
7. Budzanowska-Weglenda Barbara, „Drzewa w Listach moralnych Seneki Filozofa”, „Studia Poetica” 2020, t. 8, s. 245–261.
8. Kuriyama Shigehisa, „The Expressiveness of the Body and the Divergence of Greek and Chinese Medicine”, Zone Books, New York 1999.
9. Cappuccio Francesco P., D'Elia Lanfranco, Strazzullo Pasquale, Miller Michelle A., „Sleep Duration and All-Cause Mortality: A Systematic Review and Meta-Analysis of Prospective Studies”, „Sleep” 2010, t. 33, nr 5, s. 585–592.
10. 井上忠『貝原益軒』、吉川弘文館(人物叢書)、1963; nowe wyd. 1989.
11. 井上忠「貝原益軒とその学風」『日本東洋医学雑誌』第26巻第1号、1975年、32–34頁.
12. 瀧澤利行「日本における養生論の文化」『障害史研究』第1号、2020年、15–34頁.
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!