- Porada bitewna z czasów wojen samurajskich,
„Zōhyō Monogatari”


To wojna oglądana z najniższego szczebla drabiny, z wysokości tragarza dźwigającego cudze juki bez nadziei na chwałę. Księga została spisana w czasie pokoju, gdy weterani Sekigahary już poumierali, a ci spod Shimabary chodzili „zgięci jak krewetki” i ledwie umieli coś powiedzieć ze starości. Ta sama troska o ciało, dzięki której śliwka przetrwa całą kampanię, kilka stron dalej uczy szukać zakopanego ryżu w cudzej wsi i odcinać zabitym nosy razem z wargą, żeby po wąsie było widać, że to była głowa mężczyzny. Posłuchamy dziś, co ci ludzie mieli do powiedzenia?

首に引掛た珠数玉の結目をゑりの真中へ當るやうにくりこしめされい。胸の通りに玉があれば鉄炮がためられないもんだ。
(kubi ni hikkaketa juzudama no musubime o eri no mannaka e ataru yō ni kurikoshi mesarei. mune no tōri ni tama ga areba teppō ga tamerarenai mon da)
„Paciorki, coście je sobie na szyję zarzucili, przekręćcie tak, żeby węzeł wypadł na sam środek karku. Jak wam kulki wiszą na piersi, z rusznicy porządnie nie wymierzycie.”
- Asahi Deemon, dowódca arkebuzerów,
„Zōhyō monogatari”, ks. 1, ok. 1657–1683

敵の手足をねらつて切めされい。真甲をぶては、なまくらものはなべづるのやうになるべい。
(teki no teashi o neratte kiri mesarei. makkō o butte wa, namakuramono wa nabezuru no yō ni narubei)
„W ręce i nogi wroga mierzcie, jak tniecie. Rąbniesz w sam czubek głowy, a tępa klinga wygnie się jak ucho od garnka.”
- Asahi Deemon, dowódca arkebuzerów,
„Zōhyō monogatari”, ks. 1, ok. 1657–1683
Heiji rozumie z tego przede wszystkim jedno: jego miecz jest tępy i dowódca dobrze o tym wie. Słońce wychodzi zza wzgórza. Ktoś z lewej szepcze, że widać już chorągwie, ktoś inny, że to tylko drzewa. Heiji wodzi palcami po płóciennym rękawie, od węzła do węzła, aż wyczuje pod materiałem twardą, pomarszczoną grudkę na samym dnie. Deemon mówił o niej wczoraj przy ognisku tak, jak mówi się o lekarstwie.

迷惑三年火のこのとぶ年正月十八日九日両日、於江戸さまにて前代未聞の大火事が出来た時
(meiwaku sannen hi no ko no tobu toshi shōgatsu jūhachinichi kunichi ryōjitsu, Edo-sama nite zendai mimon no ōkaji ga dekita toki)
„W trzecim roku Kłopotu, w roku, kiedy latały iskry, osiemnastego i dziewiętnastego dnia pierwszego miesiąca, kiedy w samym Edo wybuchł pożar, jakiego świat nie widział.”
- Koroku, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, odpis rękopiśmienny, XIX w.


此書者松平因州公之撰集也
(kono sho wa Matsudaira Inshū-kō no senshū nari)
„tę księgę ułożył pan Matsudaira z prowincji Inaba.”
Później uczony Yuasa Jōzan (1708–1781) zanotował to samo z imieniem: autorem miał być Matsudaira Nobuoki, ojciec pana na zamku Takasaki. Inni przypisywali tekst starszemu bratu Nobuokiego, Terutsunie, albo Obacie Kagenoriemu, strategowi związanemu z „Kōyō gunkan”. Nobuoki pozostaje kandydatem najlepiej poświadczonym i zarazem najciekawszym. Urodził się w 1630 roku jako piąty syn Matsudairy Nobutsuny, tego samego, który w 1638 roku utopił we krwi powstanie na półwyspie Shimabara. Doszedł do wysokich urzędów shōgunatu, był panem Tsuchiury, komendantem zamku w Osace, a na koniec namiestnikiem w Kioto. Pod Shimabarą był z ojcem najstarszy brat, Terutsuna. Nobuoki był wtedy dzieckiem i bitwy, jak się zdaje, nie widział nigdy.
Jeśli to on napisał „Zōhyō monogatari”, to włożył ludziom z dołu maski i wcale tego nie ukrywał. Dowódca arkebuzerów nazywa się Asahi Deemon, czyli mniej więcej „Poranne Słońce Wschodzi”, a jego podkomendny to Yūhi Iriemon, „Wieczorne Słońce Zachodzi”. Łucznikami dowodzi Ōkawa Fukaemon, „Wielka Rzeka Głęboka”, a łucznik nazywa się Ogawa Asaemon, „Mała Rzeka Płytka”. Nosiciel strzał ma na imię Yazō, „Skład Strzał”, tragarz Umazō, „Koński Spichrz”, a kwatermistrz Yagi Gozō nosi nazwisko 八木 (yagi), rozłożony na części znak 米 (kome), ryż. Jeden ze stajennych pamięta słowo w słowo, co opowiadał mu pradziadek, kiedy chłopiec miał tydzień. Kwatermistrz, powołując się na 『吾妻鏡』, „Azuma kagami”, oficjalną kronikę pierwszego shōgunatu, nazywa ją „książką do jōruri”, czyli librettem teatru lalek. Autor bawi się kosztem swoich bohaterów i chce, żeby czytelnik to widział.
Gwara jest za to prawdziwa. Językoznawcy uznają „Zōhyō monogatari” za jedno z ważnych źródeł do mowy wschodniej Japonii z początku epoki Edo. Jest w niej końcówka べい (bei), wyśmiewana w Edo jeszcze długo, jest がいに (gai ni), „strasznie, bardzo”, jest ねまる (nemaru), „siedzieć, przebywać”, są wreszcie przedrostki ひっ-, つん-, ぶん- (hit-, tsun-, bun-), dzięki którym nikt w tej książce nie wyjmuje, nie wychodzi ani nie rzuca, tylko wyszarpuje, wyłazi i ciska.
Historycy nie zgadzają się, ile w tym wszystkim prawdy. Naishi Masahiko, badacz epoki Sengoku, nazywa księgę wprost powieścią z wczesnego Edo, a jej postaci fikcyjnymi. Negishi Shigeo czytał ją jako źródło do dziejów wojska i służby wojskowej w XVII wieku, a Fujiki Hisashi postawił ją obok „Kōyō gunkan” jako świadectwo, że pole bitwy było dla głodnego człowieka miejscem zarobku. Rację mają pewnie wszyscy trzej, bo tekst ma warstwy. Maski i ramę wymyślono. Rachunki racji, nazwy sprzętu i nakazy regulaminów są konkretne jak instrukcja obsługi. Mnóstwo anegdot to przekaz z drugiej ręki i tekst sam to zdradza: tragarz powołuje się na dziadka, stajenny na pradziadka, a inny stajenny na ojca, który coś usłyszał od ślepego mnicha. Najuczciwiej będzie powiedzieć, że to książka z czasów Tokugawów o dole armii Tokugawów, ulepiona z odziedziczonych opowieści o wojnach, których jej autor nie oglądał.

一日に壱人に水壱升の積りがござり申。米は壱人に六合、塩は拾人に壱合、味噌は十人に弐合。
(ichinichi ni hitori ni mizu isshō no tsumori ga gozari mōsu. kome wa hitori ni rokugō, shio wa jūnin ni ichigō, miso wa jūnin ni nigō)
„Na dzień na człowieka rachuje się 1 shō wody. Ryżu po 6 gō na głowę, soli 1 gō na 10 ludzi, a miso 2 gō na dziesięciu.”
- Umazō, tragarz, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683
Shō to około 1,8 litra, więc wody wystarcza akurat do picia i gotowania. Sześć gō ryżu to ponad litr ziarna, w przybliżeniu 0,9 kilograma na dzień, i wygląda to na ucztę, dopóki człowiek nie zrozumie, że poza ryżem, szczyptą soli i łyżką miso nie dostanie prawie nic. Przed bitwą nocną, dodaje Umazō, ryżu wydaje się więcej. A potem pada uwaga, która mówi o wojsku więcej niż niejeden regulamin.
米も一度に渡さば、上戸は酒に造りてくらひ申ものだ程に、三日四日のをば一度に渡し、五日より日数おほくは飯米渡さない物だ。
(kome mo ichido ni wataseba, jōgo wa sake ni tsukurite kurai mōsu mono da hodo ni, mikka yokka no o ba ichido ni watashi, itsuka yori hikazu ōku wa hanmai watasanai mono da)
„Ryżu też się na raz nie wydaje, bo kto lubi wypić, ten go przerobi na sake i przepije. Daje się na 3, 4 dni naraz, a na dłużej niż 5 dni ryżu się nie wydaje.”
- Umazō, tragarz, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683
Kwatermistrz Gozō potakuje i rysuje czarny scenariusz: dostanie pijus ryż na 10 dni, to 8 albo 9 przerobi na trunek i padnie z głodu. Na poparcie przywołuje swoją „książkę do jōruri”. Kiedy namiestnicy Yoritomo prowadzili wojsko z Kantō na zachód, ludziom zabrakło ryżu, więc posprzedawali hełmy i zbroje, nakupili jedzenia, najedli się i ruszyli do natarcia bez pancerzy. Kronika shōgunatu zamienia się w ustach kwatermistrza w anegdotę o żołądku.
Dalej mówi tragarz Mosuke, a jego rady zaczynają się od tego samego płóciennego rękawa, od którego zaczął Deemon: po porannym marszu, kiedy kiszki grają marsza, każdy ma rozwiązać po jednym węźle.
二日や三日の在陣だんべいならば断食をもしべい。五日七日の事ならば生米でもかむべいが、幾日ともしれない陣中、まして鍋は足軽以下はあたまにいたゞいてねまる…
(futsuka ya mikka no zaijin danbei naraba danjiki o mo shibei. itsuka nanoka no koto naraba namagome demo kamubei ga, ikuka tomo shirenai jinchū, mashite nabe wa ashigaru ika wa atama ni itadaite nemaru…)
„Jak się w polu stoi 2, 3 dni, można i pościć. Jak 5 czy 7, można gryźć surowy ryż. Ale kiedy nie wiadomo, ile dni postoimy, a garnek my, piechota i wszyscy niżej, nosimy na łbie, to ryż trzeba gotować miękko i tak go jeść, żeby kiszek nie popsuć.”
- Mosuke, tragarz, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683
Garnkiem na łbie jest 陣笠 (jingasa), płaski żelazny albo lakierowany kapelusz piechura. Wieczorem zdejmowało się go i gotowało w nim ryż, a Mosuke każe gotować długo i miękko, żeby nie zaszkodził na kiszki. Kwatermistrz Gozō dorzuca przepis, który po trzech i pół wieku robi karierę w japońskich artykułach o „kuchni Sengoku”.
いものくきを荷縄になつて、味噌で煮て荷を引からげて来た程に、其縄を引きざんで水に入こねまはせば汁の実にも成べい。
(imo no kuki o ninawa ni natte, miso de nite ni o hikkaragete kita hodo ni, sono nawa o hikizande mizu ni ire konemawaseba shiru no mi ni mo narubei)
„Łodygi taro skręciliśmy w powrozy, ugotowaliśmy w miso i tym żeśmy juki ściągnęli. Posiekasz taki powróz, wrzucisz do wody, porozrabiasz i masz wkładkę do zupy.”
- Yagi Gozō, kwatermistrz,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

とに角に陣中はきゝんだと思つてくらわれべい。
(tonikaku ni jinchū wa kikin da to omotte kurawarubei)
„Tak czy owak jedzcie z myślą, że w obozie panuje głód.”
- Yagi Gozō, kwatermistrz,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

又がひに働て息が切べいならば、打飼の底に入て置た梅干をとん出してちよと見ろ。必なめもしないもんだぞ。喰事はさて置、なめても喉がかはく程に…
(mata gai ni hataraite iki ga kirubei naraba, uchigai no soko ni irete oita umeboshi o tondashite chotto miro. kanarazu name mo shinai mon da zo. kuu koto wa sate oki, namete mo nodo ga kawaku hodo ni…)
„A jak się zaharujesz i tchu ci zabraknie, wyciągnij z dna worka tę śliwkę, coś ją tam schował, i popatrz na nią chwilę. Tylko popatrz, lizać nie waż się. O jedzeniu nie gadam: od samego lizania w gardle zasycha…”
- Asahi Deemon, dowódca arkebuzerów,
„Zōhyō monogatari”, ks. 1, ok. 1657–1683

梅干をみてもまだ喉がかはくべいならば、死人の血でも又はどろのすんだ上水でもすゝつて居なされ。
(umeboshi o mite mo mada nodo ga kawakubei naraba, shinin no chi demo mata wa doro no sunda uwamizu demo susutte inasare)
„A jak i od patrzenia na śliwkę dalej w gardle sucho, to chłepcz krew z trupa albo wodę z kałuży, z wierzchu, jak już błoto opadnie.”
- Asahi Deemon, dowódca arkebuzerów,
„Zōhyō monogatari”, ks. 1, ok. 1657–1683

Tak samo, mówi Umazō, chodzi na co dzień, bo w czasie pokoju wozi warzywa ze wsi do Edo.

(yuki ame no furimōsu toki wa akedawara o hikihodoite mannaka ni ana o ake, tawara no tsuba o hosokubi ni tsuppame, yabure-gasa o hikkaburi, futsukaji ya mikkaji o yoru hiru tomo naku…)
„Jak śnieg albo deszcz leci, to rozpruwam pusty wór, w środku wycinam dziurę, brzegi wora wciskam sobie na tę chudą szyję, naciągam podarty kapelusz i idę dwa, trzy dni drogi, w noc i w dzień…”
- Umazō, tragarz, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683
Latem nosi jedną konopną szatę bez podszewki, zimą bawełnianą na podszewce. W którymś momencie przyznaje się do rzeczy, która zmienia sens całej sceny.
わつちめは元来さむらひで御座り申候。落ふれ申て今は此様に百姓に成申た。
(wacchime wa ganrai samurai de gozari mōshisōrō. ochibure mōshite ima wa kono yō ni hyakushō ni nari mōshita)
„Ja, proszę łaski, z dawien dawna byłem samurajem. Podupadłem i teraz, jak widać, zrobił się ze mnie chłop.”
- Umazō, tragarz, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683


(o-rekireki no o-samuraishū ya konata nando wa buhen o ba ikameshiku shimesarebei ga, atsui mo samui mo hidarui toki mo nemutai toki mo, karada no mochiyō wa ore hodo wa nakanaka o-shiri nasaremai)
„Wy, wielmożni panowie samuraje, i wy, panie, o męstwie rozprawiać umiecie z wielką powagą, ale jak nieść ciało w upał i w ziąb, o głodzie i kiedy oczy się kleją, tego wy nie wiecie tak jak ja.”
- Umazō, tragarz, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683
Wzorem do naśladowania ma być dla nich, dodaje, życie dziada pod słomianą matą. Ktoś z towarzyszy przytakuje: też tak pomyślał, podkasał bawełnianą szatę i narzucił na wierzch kurtkę, ale zrobiło się gorąco, więc wcisnął ją do pustego wora. Heiji idzie dalej w deszczu i patrzy na plecy Umazō, z których woda spływa jak z dachu. Wieczorem sam rozpruje swój pierwszy wór.

又唐辛をおつ潰して尻から足の爪先迄ぬればこゞへないもんだぞ。手にもぬつたらばよかんべいが、とつはづして目なんどをいぢつたら目玉ががひにうづくべいぞ。
(mata tōgarashi o otsubushite shiri kara ashi no tsumasaki made nureba kogoenai mon da zo. te ni mo nuttaraba yokanbei ga, toppazushite me nando o ijittara medama ga gai ni uzukubei zo)
„A papryczkę rozgnieć i wysmaruj się nią od tyłka po czubki palców u nóg, to nie zmarzniesz. Na ręce też by było dobrze, tyle że jak się zapomnisz i potrzesz oko, to cię gałka oczna rozboli, aż strach.”
- Asahi Deemon, dowódca arkebuzerów,
„Zōhyō monogatari”, ks. 1, ok. 1657–1683

Najdłużej mówi się tu o rannych. Kasuke, nosiciel sandałów, wrócił z bitwy ranny, a do tego z grotem strzały, który utkwił mu z boku głowy, bo drzewce dało się wyrwać, a grot nie chciał wyjść. Sterczał jak róg i koledzy ryczeli ze śmiechu, że wygląda jak 一角仙人 (Ikkaku sennin), jednorogi pustelnik ze sztuki nō. Potem usiadł przy ognisku i obstąpili go tragarze. Yasuke, jeden z tragarzy, nosił kiedyś za chirurgiem skrzynię z lekami i coś mu się o ranach od cięcia obiło o uszy. Ranny ma siedzieć po turecku, w miejscu osłoniętym od wiatru. Nie wolno mu krzyczeć, śmiać się ani złościć. Nie wolno mu też zasnąć, a jak mu się oczy kleją, trzeba połaskotać go po czubku nosa skręconym papierowym sznureczkiem. Kleiku nie daje się wcale, tylko ryż ugotowany bardzo miękko. Jeśli rana boli nie do wytrzymania, ranny ma pić własny mocz, „to zelżeje”, a mocz można też zebrać do kapelusza, odstawić, potem podgrzać i przemywać nim ranę. Mosuke dorzuca swoje.
手負て目玉が廻るとも、へいとうに水や湯をのまないものだ…あし毛馬の糞を水にたてゝくらへば、胴へおちた血が下りて疵もはやくいゑるものだ。
(teoite medama ga mawaru tomo, heitō ni mizu ya yu o nomanai mono da… ashige-uma no kuso o mizu ni tatete kuraeba, dō e ochita chi ga orite kizu mo hayaku ieru mono da)
„Choćbyś ranny był i oczy ci w głowie latały, wody ani wrzątku byle jak nie pij (…). Rozrób w wodzie łajno siwego konia i wypij, to krew, co ci w brzuch spłynęła, zejdzie dołem, a rana szybciej się zagoi.”
- Mosuke, tragarz, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683
Dlatego, wnioskuje Mosuke, na wojnę trzeba prowadzić siwego konia. Szatę barwioną sokiem z niedojrzałych persymon trzeba z rannego zdjąć, bo taka barwa „pędzi krew” i dla ran jest trucizną, więc Kasuke ma się przebrać w kurtkę Yasuke. Część tych rad jest rozsądna: spokój, ciepło, czuwanie przy ciężko rannym i lekkie jedzenie bronią się do dziś. Łajno siwego konia zostawiam bez komentarza.


先敵味方たがひにめつけだすやいなや、鉄炮の勝負がはじまると節分の大豆をぶんまくやうに玉がばらめいてくると思へば、又弓の勝負が初まつて、箸を投出すがごとく玉と矢とがとんでくる。
(mazu teki mikata tagai ni mekkedasu ya ina ya, teppō no shōbu ga hajimaru to setsubun no daizu o bunmaku yō ni tama ga barameite kuru to omoeba, mata yumi no shōbu ga hajimatte, hashi o nagedasu ga gotoku tama to ya to ga tonde kuru)
„Ledwie się jedni z drugimi wypatrzą, zaczyna się strzelanie z rusznic i kule sypią się jak soja, co ją na Setsubun rozrzucają po kątach, a zaraz potem zaczyna się z łuków i lecą kule razem ze strzałami, jakby kto pałeczki do jedzenia garściami ciskał.”
- Kasuke, nosiciel sandałów,
„Zōhyō monogatari”, ks. 2, ok. 1657–1683


(ima hitori wa okubyō no wazurai ni ya iro aoku natte ya o mina isuteta ga… shinubei toki ibei tote hitosuji no ya o hikkake tsu yurume tsu shi-gochō ga aida wa hanasanai de, teki ga hitori waniguchi no yō ni kuchi o akete kuru tokoro o, yaridake no uchi made yosetsuke, bō no take bakari ni chikazukete ita tokoro de, kuchi no naka kara bon no kubo made…)
„Drugi, chyba z tej choroby, co się tchórzostwem nazywa, zbladł i wystrzelał wszystkie strzały na wiatr (…). Postanowił, że wypuści strzałę dopiero, jak przyjdzie umierać, i z tą jedną strzałą to ją nakładał, to popuszczał, a przez 4, 5 chō nie wypuścił. Aż jeden z wrogów nadleciał z gębą rozdziawioną jak gong w świątyni, a ten go dopuścił na długość włóczni, potem na długość kija, i dopiero strzelił. Od środka gęby aż po dołek na karku…”
- Yazō, nosiciel strzał,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

Najgroźniejsza jest panika, a ta przychodzi z najdziwniejszych stron. Stajenny Tōroku opowiada, co usłyszał od pradziadka: w dawnym obozie ktoś trzymał na sznurku myszkę, myszka się zerwała, dwóch, trzech ludzi krzyknęło „tam, tam!”, przednia straż się zakotłowała, następne oddziały uznały, że wróg uderzył, i armia na 50, 60 tysięcy ludzi uciekała 10 dni drogi. Tōroku wyciąga z tego wniosek z matematyczną bezwzględnością.
廿日鼠一疋でさへ夫だに、ましてや廿日鼠のからだ四五百双倍もあるべい馬壱疋はなれたんべいならば、五六万人の大軍千日路も敗軍すべい程に、西国のはてから蝦夷まで崩れても国が足ない大事のこんだ。
(hatsukanezumi ippiki de sae sore da ni, mashite ya hatsukanezumi no karada shi-gohyaku sōbai mo arubei uma ippiki hanaretanbei naraba, go-rokuman nin no taigun sennichiji mo haigun subei hodo ni, saigoku no hate kara Ezo made kuzurete mo kuni ga taranai daiji no konda)
„Skoro jedna myszka tyle narobiła, to co dopiero koń, co jest od myszy ze 400, 500 razy większy. Jak się koń urwie, to wojsko na 50, 60 tysięcy chłopa będzie uciekać 1000 dni drogi, od krańców zachodu aż po Ezo, i jeszcze kraju zabraknie. Poważna sprawa.”
- Tōroku, stajenny,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 1, ok. 1657–1683


Najczarniejszy żart dotyczy znaków rozpoznawczych. Pewien samuraj zgubił się w zamęcie i chciał dołączyć do sprzymierzonego szyku. Za znak miał tylko jeden, płócienną oznakę na kapeluszu, a tę mu w ścisku urwano i został strzępek jedwabiu. Kiedy zmieniono hasło, spanikował i je zapomniał. Wzięto go za wroga, który się wmieszał, i ścięto mu głowę. Opowiadający tę historię Koroku zamyśla się i mówi:
あれをおもへば鼻のさきにも耳にもおとがひにも穴をあけ、くわんを打てしるしを付たいこんだ。
(are o omoeba hana no saki ni mo mimi ni mo otogai ni mo ana o ake, kan o utte shirushi o tsuketai konda)
„Jak o tym pomyślę, tobym sobie najchętniej przekłuł czubek nosa, uszy i podbródek i nawlókł w nie kółka na znak, że jestem swój.”
- Koroku,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

敵の家内には米や衣類を埋るもんだ。其埋る時は鍋や釜におつこんで上に土をかけべいぞ。其土の上に霜の降た朝みれば、物を埋た所は必霜が消るものだぞ。
(teki no kanai ni wa kome ya irui o uzumeru mon da. sono uzumeru toki wa nabe ya kama ni okkonde ue ni tsuchi o kakebei zo. sono tsuchi no ue ni shimo no futta asa mireba, mono o uzumeta tokoro wa kanarazu shimo ga kieru mono da zo)
„W domach u wroga ryż i odzież się zakopuje. Jak zakopują, to wpychają wszystko do garnków i kotłów i przysypują ziemią. Popatrz rano, jak spadnie szron: gdzie coś zakopali, tam szron zawsze stopniał.”
- Yagi Gozō, kwatermistrz,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

Heiji wraca do obozu z garnkiem ryżu pod pachą. W rękawie na szyi zostało mu jeszcze kilka węzłów, a na samym dnie, nietknięta, leży śliwka.

今日大合戦に味方討も紛れべいとて、首数を持たものは鼻を引欠て持程に、胸板へも入られないで、百八の珠数玉程につないで首へ引かけるものもあり。
(kyō ōgassen ni mikatauchi mo magirebei tote, kubikazu o motta mono wa hana o hikkaite motsu hodo ni, munaita e mo irerarenai de, hyakuhachi no juzudama hodo ni tsunaide kubi e hikkakeru mono mo ari)
„W dzisiejszej wielkiej bitwie, w zamęcie, gdzie i swój swojego mógł ubić, kto miał wiele głów, ten poodcinał nosy i niósł same nosy, a było ich tyle, że za napierśnik się nie mieściły, i niektórzy nawlekali je na sznurek jak 108 paciorków różańca i wieszali sobie na szyi.”
- Shinroku, sługa,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

鼻をかくと云は唇をかけてひつかくもんだに、はなばかりかいて上髭が付ない所で、女のくびやら男の首やらしれない、男の首の印にはならない。
(hana o kaku to iu wa kuchibiru o kakete hikkaku mon da ni, hana bakari kaite uwahige ga tsukanai tokoro de, onna no kubi yara otoko no kubi yara shirenai, otoko no kubi no shirushi ni wa naranai)
„Nos się odcina razem z wargą, a ty uciąłeś sam nos, bez wąsa nad wargą, i teraz nie wiadomo, babska to była głowa czy chłopska. Za dowód męskiej głowy to nie uchodzi.”
- Kasuke, nosiciel sandałów,
powtarzając słowa pana, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

Tej połowy książki nie da się pogodzić z połową o śliwce. Ten sam praktyczny rozum, który każe oszczędzać wodę i gotować ryż miękko dla rannego, każe szukać rozmarzniętych plam na cudzym podwórku. Czułość wobec ciała kończy się na granicy oddziału.

Ktoś inny, wiedząc, że długiego miecza nie dobędzie, rzucił się na wroga gołymi rękami, potoczyli się po ziemi jak wór ryżu, raz jeden na wierzchu, raz drugi, i w końcu przeciwnik go przygniótł. Sięgnął wtedy po krótki miecz, a jelec tego miecza był wielki jak pokrywa kotła i pozłocony, bo w obozie dobrze się wyróżniać. Jelec zaklinował się przy wyciąganiu i zanim go oswobodził, stracił głowę. Spośród tych, którzy przyszli z prostymi mieczami na zbroi, wyszedł z tego cało tylko jeden, i to kucharz. Miał przy sobie wielki nóż do krojenia ryb na namasu, a kiedy go powalono, wyszarpnął ten nóż od spodu, wbił go pod płyty osłaniające uda napastnika, przewrócił go i zarżnął. Konni, wyciągając w siodle długie miecze, poranili ostrzem własne konie i rannych koni było po bitwie mnóstwo. Kirokubei poleca miecz krzywy jak ucho od garnka i mały nóż bez jelca, który da się wyrwać zza pasa jednym ruchem.

命こそ物種。…来年から頑馬を数寄なされぬ所へ奉公仕申べいと思ふ。
(inochi koso monodane. … rainen kara yadauma o suki nasarenu tokoro e hōkō tsukamatsuri mōsubei to omou)
„Życie jest ziarnem wszystkiego. (…) Od przyszłego roku pójdę na służbę tam, gdzie się w takich nic niewartych koniach nie kochają.”
- Magohachi, stajenny,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

おれは主を四五十人もとつて見たが、所々に依て覚悟が違ふものだ。今武家の水をのんで、殊に陣中へつん出たが、惣じて侍衆が云こんだ、討死が手柄だと聞たが、金六めつたに死なないもんだぞ。
(ore wa shu o shi-gojūnin mo totte mita ga, tokorodokoro ni yotte kakugo ga chigau mono da. ima buke no mizu o nonde, koto ni jinchū e tsundeta ga, sōjite samuraishū ga iu konda, uchijini ga tegara da to kiita ga, Kinroku, metta ni shinanai mon da zo)
„Miałem w życiu ze 40, 50 panów i powiem ci, że w każdym domu inaczej patrzą na to, jak trzeba umierać. Teraz piję wodę z samurajskiej studni, a do tego wpakowałem się na wojnę, i samuraje mówią, że polec to zasługa. A ja ci powiem, Kinroku: rzadko kto ginie.”
- Tōroku, stajenny,
„Zōhyō monogatari”,
ks. 1, ok. 1657–1683

Kilkadziesiąt lat później, w tym samym okresie pokoju Tokugawów, samuraj z Sagi, Yamamoto Tsunetomo, podyktuje młodszemu towarzyszowi najsłynniejsze zdanie „Hagakure”:
武士道と云は死ぬ事と見付たり
(bushidō to iu wa shinu koto to mitsuketari)
„Odkryłem, że droga wojownika to umieranie.”
Tsunetomo bitwy nie widział (więcej o nim tu: Hagakure. Księga drogi samuraja. Czy aby na pewno?). Jego książka to pismo o wojnie, której autor nie widział, dla ludzi, którzy jej nie znali. I to tu śmierć stała się stetyką.
Druga wskazówka do daty leży na ostatniej stronie. Hikohachi tłumaczy tam, dlaczego dzisiejsi panowie nic nie wiedzą o wojnie.
是も御代が久しく引かたまつて、関ケ原大坂陣につん出た者はうつくたばる、島原とつても久しき故、海老の如く腰がまがつて、ものもろくにいはれない…
(kore mo miyo ga hisashiku hikkatamatte, Sekigahara Ōsaka no jin ni tsundeta mono wa utsukutabaru, Shimabara totte mo hisashiki yue, ebi no gotoku koshi ga magatte, mono mo roku ni iwarenai…)
„A wszystko dlatego, że panowanie trwa już tak długo i tak się uleżało. Kto poszedł pod Sekigaharę i pod Osakę, ten już wyzdychał, a ci spod Shimabary, tyle lat minęło, pogięci w pałąk jak krewetki, słowa porządnie nie wykrztuszą…”
- Hikohachi,
stajenny, „Zōhyō monogatari”,
ks. 2, ok. 1657–1683

Deemon kazał nosić suszoną śliwkę na dnie rękawa przez całą kampanię, oglądać, kiedy brakuje tchu, i nie zjadać, póki się żyje. Jeśli wszystko poszło tak, jak według tej księgi zwykle idzie, i rzadko kto ginie, wróciła do domu nietknięta, pomarszczona jeszcze bardziej, przesiąknięta potem i solą. Ktoś ją wyjął z rękawa w kuchni, obejrzał i nie wiedział, co z nią zrobić.
1. 『雑兵物語』上・下、藤原春日行則校、不識軒蔵版、弘化3年(1846)、国立国会図書館デジタルコレクション, pid 2583523 i 2583524.
『雑兵物語』写本、江戸末期、亀田文庫旧蔵、国立国会図書館デジタルコレクション, pid 2541624.
2. 湯浅常山『文会雑記』, w: 国立国会図書館デジタルコレクション, pid 992426.
『国史大辞典』、吉川弘文館, hasło 「雑兵物語」.
3. 陸軍糧秣本廠『日本兵食史』下巻、1934, 国立国会図書館デジタルコレクション, pid 1466444.
4. 根岸茂夫「『雑兵物語』に見る近世の軍制と武家奉公人」『國學院雜誌』第94巻第10号、1993年.
5. 藤木久志『雑兵たちの戦場――中世の傭兵と奴隷狩り』、朝日新聞社、1995; 新版 朝日選書、2005.
6. 埼玉県立歴史と民俗の博物館編『雑兵物語の世界』(展示図録)、2010.
乃至政彦, seria artykułów 「戦国の足軽」, SYNCHRONOUS, 2026.
7. Turnbull Stephen, „Ashigaru 1467–1649”, Osprey Publishing (Warrior 29), Oxford 2001.
Tekst japoński podaję za wydaniem drukowanym z 1846 roku, sprawdzonym na skanach Narodowej Biblioteki Parlamentu, z ujednoliconymi odmianami znaków i bez furigany; romanizacja jest moją rekonstrukcją wymowy, a wielokropek oznacza pominięty fragment. Wyjątkiem jest relacja Koroku o pożarze Meireki, której wydanie drukowane nie zawiera; cytuję ją za XIX-wiecznym rękopisem z tej samej biblioteki. Czytanie imion mówców, w tym „Asahi Deemon”, przyjmuję za zwyczajem współczesnych omówień, a ich polskie odpowiedniki są moje. Prac Negishiego Shigeo, Fujikiego Hisashiego i katalogu muzeum w Saitamie w postaci kompletnej nie miałem w ręku; przywołuję je za opisami katalogowymi, omówieniami i fragmentami dostępnymi online.
>> PODOBNE ARTYKUŁY:
Prawdziwe Sengoku – jakie było życie ludzi bez miecza w cieniu samurajskich wojen?
Yari (槍) - prawdziwa broń wojen samurajskich. I dlaczego mit podmienił ją na katanę?
Nanori (名乗り). Samuraj walczył dla świadków, nie dla pana
Rōnin. Włóczęga z parą mieczy, nauczyciel w oficynie, żebrak z bębenkiem
Samuraj u schyłku Edo – klasa rządząca, której nie było stać na kolację
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!