


W tym jednym znaku mieści się rozmowa o wychowaniu, którą Japonia prowadzi od ponad pięciu stuleci: o ciele i duszy, o miłości umiejącej powiedzieć „nie”, o formie przeznaczonej do zniknięcia. Proponuję wejść w nią na kilka stron, bez gotowych ocen, i posłuchać ludzi, dla których dziecko bez formy było dzieckiem bez opieki, a ukłon czymś więcej niż grzecznością. Może się okazać, że mówią o rzeczach dobrze znanych każdemu rodzicowi, a niejedna z ich nauk wcale się aż tak nie zestarzała.


Japoński rozwinął ten znak daleko w stronę osoby. 身内 (miuchi), „wnętrze ciała”, znaczy „swoi, rodzina”. Filozof Ichikawa Hiroshi poświęcił temu jednemu słowu całą książkę, ale najważniejszy dla nas zwrot jest najzwyklejszy. Nauczyć się czegoś to po japońsku 身につける (mi ni tsukeru), „przyczepić do ciała”. Wiedza, umiejętności i maniery, zamiast osiadać w głowie, przywierają do ciała jak zapach do ubrania.

美與善同意
(měi yǔ shàn tóng yì)
„piękne ma ten sam sens co dobre”
Komentatorzy wyjaśniają, że Xu Shenowi chodziło o owcę obecną w obu znakach, bo siedzi ona także w znaku dobra, 善 (zen), i słuszności, 義 (gi). Zdanie i tak robi swoje. Japoński pamięta tę kuchenną genealogię do dziś: „smaczny” pisze się:
美味しい
(oishii)
„piękno na języku”
(czyli po prostu: smaczne)



Wreszcie żywy język. O źle wychowanym dziecku mówi się, że jego shitsuke „nie zostało dopięte”, i zdanie brzmiące jak wyrok nad dzieckiem jest naprawdę wymierzone w rodziców. Najczęściej jednak słowo żyje w przeczeniu. 不躾 (bushitsuke), „bez shitsuke”, znaczy „nietaktowny”, a Japończyk zaczynający trudne pytanie od 不躾ですが (bushitsuke desu ga), „to nietaktowne, ale…”, przeprasza z góry za własny nietakt. Brak formy stał się w języku nazwą przewinienia wobec drugiego człowieka.

Największy słownik historyczny japońszczyzny, „Nihon kokugo daijiten”, podaje przy każdym znaczeniu najwcześniejszy znany zapis. Shitsuke jako „zwyczaj, nawyk” pojawia się w 1462 roku, w komentarzu do chińskich reguł klasztoru zen, czasownik w sensie „nauczyć manier” w 1477 roku. Znaczenie krawieckie przychodzi dopiero w 1647 roku, w krótkim wierszu, gdzie pajęczyna jest fastrygą na sukni z liści, a sadzenie ryżu jeszcze pół wieku później. Nawyk i maniery są więc w piśmie o półtora do dwóch stuleci starsze od nitki i od pola. Słowa żyją w mowie długo przed pierwszym zapisem, a dowodu, że wychowanie wyrosło z krawiectwa, po prostu nie ma.

Trop ciekawszy od krawiectwa podsuwa sam „Nihon kokugo daijiten”, w nocie o dziejach wyrazu. W tekstach buddyjskich istniał uczony termin 習気 (jikke), oddający sanskryckie vāsanā: ślad zostawiany w umyśle przez powtarzane działanie, skłonność głębszą od świadomej decyzji. Tłumacze oddawali tę ideę także obrazem kadzidła, 薫習 (kunjū), „przesiąkanie wonią”. Szata trzymana nad dymem przejmuje zapach i oddaje go długo po zgaszeniu kadzidła, a umysł tak samo przesiąka tym, co robimy. Według słownika jikke, schodząc do mowy potocznej, zlało się z rodzimym czasownikiem shitsukeru, „przytwierdzić, wprawić”, i przestało brzmieć po chińsku. Później warstwa wojowników, zapewne chcąc oddzielić sprawy ogłady od zwykłego przytwierdzania, zaczęła je pisać znakiem ciała i piękna, a ten zapis rozszedł się na przełomie XVI i XVII wieku razem z modą na samurajską etykietę. Słownik pisze ostrożnie, „wydaje się”, i tak też trzeba to czytać.

Mimo to pozostaje najlepszym obrazem tego, co niesie ten znak. Nitka trzyma kształt, dopóki kształt nie nauczy się trzymać sam. Potem trzeba ją wyjąć. Wychowanie zapominające o tym drugim zdaniu zamienia się w szew.


W szkole Ogasawara wisi zwój z wierszem dydaktycznym, jednym z tych, które uczniowie powtarzają latami:
無躾は目に立たぬかは躾とて 目に立つならばそれも無躾
(Bushitsuke wa / me ni tatanu ka wa / shitsuke tote / me ni tatsu naraba / sore mo bushitsuke)
„Brak ogłady – czyż nie kłuje w oczy?
Lecz ogłada,
gdy kłuje w oczy,
też jest brakiem ogłady.”
- wiersz dydaktyczny szkoły Ogasawara,
przytoczony przez Ogasawarę Keishōsai
w wywiadzie z 13 października 2022 roku

Ukłon wykonany po to, żeby wszyscy go zauważyli, jest już o centymetr za głęboki.

Wcześnie – to u niego słowo najważniejsze. Wychowanie zaczyna się od 予 (arakajime), „zawczasu”, zanim dziecko przejdzie na stronę zła.
早く教えずして、悪しき事にそみ習ひて後は、教えても、善に移らず。戒めても、悪をやめがたし。
(Hayaku oshiezu shite, ashiki koto ni somi naraite nochi wa, oshiete mo, zen ni utsurazu. Imashimete mo, aku o yamegatashi.)
„Jeśli nie nauczyć wcześnie, a dziecko przesiąknie złymi rzeczami i do nich przywyknie, to potem choćby je uczyć, nie przejdzie ku dobru, a choćby upominać, trudno mu zła zaniechać.”

Z tego wynika program czytany jak rozkład jazdy dzieciństwa. Sześciolatek poznaje liczby i strony świata, siedmiolatek przestaje siadać obok dziewczynek i zaczyna „powoli poznawać obyczaj”. Ośmiolatek uczy się rzeczy, od których zależy spokój domu: jak postawić tacę przed starszym i się z nią wycofać, jak ująć dzbanek i nalać sake, jak podać herbatę, jak samemu jeść i jak skłonić się przed kimś godnym szacunku. Od dziesięciolatka Ekken oczekuje, że jego „umysł i ruchy ciała będą spokojne, bez zbędnego poruszenia i zgiełku”. Nie ma tu podziału na wychowanie moralne i fizyczne. Ukłon i szacunek są jedną lekcją podaną w dwóch postaciach.
Ekken ma też przeciwnika, a jest nim miłość. Nazywa go 姑息の愛 (kosoku no ai), miłością doraźną, wygodną na dziś. Pisze:
凡そ小児を育つるには、専ら義方の教えをなすべし。姑息の愛をなすべからず。義方の教えとは、義理のただしき事を以って、小児の、悪しき事を戒むるを云。是必ず後の福となる。姑息とは、婦人の小児を育つるは、愛にすぎて、小児の心に従ひ、気にあふを云。是必ず後のわざはひとなる。幼き時より、早く気ずいをおさへて、私欲をゆるすべからず。愛をすごせば驕出来、其子のためわざはひとなる。
„Wychowując dziecko, trzeba mu dawać przede wszystkim naukę słuszności, a nie miłość doraźną. Nauka słuszności polega na tym, by tym, co prawe i słuszne, powściągać w dziecku to, co złe; to z pewnością obróci się potem w szczęście. Miłość doraźna to tyle, co kobieta, która wychowując dziecko, kocha je ponad miarę, idzie za jego wolą i dogadza jego humorom; to z pewnością obróci się potem w nieszczęście. Od najmłodszych lat trzeba wcześnie tłumić jego kaprysy i nie folgować samolubnym zachciankom. Gdy miłość przebiera miarę, rodzi się pycha, a to dla dziecka nieszczęście.”

Ta sama logika ma drugi koniec, niewidoczny dla Ekkena. Za złą miłość raz po raz obwinia „kobiety” i „nieuczonych”, czyli akurat tych, którzy zajmowali się dziećmi na co dzień. Matka była w tym systemie jednocześnie wykonawczynią shitsuke i jego pierwszą podejrzaną. Niedługo po śmierci Ekkena księgarze wycięli z jego piątego tomu przestrogi dla dziewcząt, uprościli je i wydali pod jego nazwiskiem jako „Wielką naukę dla kobiet”, książeczkę o posłuszeństwie wobec teściów i męża, żywą jeszcze w epoce Meiji. Historycy są zgodni, że to nie jego tekst. Tyle że wyrósł z jego zdań.

Yanagita ujął regułę tego wychowania zdaniem, które mógłbym może wrzucić sobie na tapetę telefonu gwoli przypomnienia:
あたりまへのことは少しも教へずに、あたりまへで無いことを言ひ又は行つたときに、誡め又はさとすのが、シツケの法則
(Atarimae no koto wa sukoshi mo oshiezu ni, atarimae de nai koto o ii mata wa okonatta toki ni, imashime mata wa satosu no ga, shitsuke no hōsoku.)
„Nie uczyć ani trochę tego, co oczywiste, a upomnieć albo przemówić do rozumu dopiero wtedy, gdy dziecko powie lub zrobi coś nieoczywistego – oto prawo shitsuke.”

Karą nie był kij. Etnolog Iijima Yoshiharu, autor hasła o shitsuke w „Nipponice”, pisze, że na dawnej wsi „bardziej od nagany bolało wyśmianie”. Ruth Benedict, która nigdy nie była w Japonii, zauważyła to samo z daleka w 1946 roku, w „Chryzantemie i mieczu”: japońskie dziecko uczy się, że „świat będzie się z niego śmiał”, i ten lęk zostaje w dorosłym. W 1950 roku japońskie pismo etnologiczne poświęciło jej cały zeszyt krytyk, a filozof Watsuji Tetsurō zarzucał autorce, że wojenną propagandę wzięła za charakter narodu. Obie rzeczy są prawdziwe naraz. Śmiech bywał narzędziem wychowania, a Benedict rozciągnęła go tworząc stereotyp, nie faktyczny opis.
Dzisiejszy stół wygląda inaczej. W badaniu Benesse, obejmującym 4 030 matek z aglomeracji tokijskiej, w 2022 roku pałeczkami posługiwało się 26,8% dwulatków, podczas gdy w 2010 roku 37,5%, a spadek widać w każdym roczniku od drugiego do piątego. 10 lat wcześniej zespół z Uniwersytetu Mejiro, przebadawszy około 8000 osób, ustalił, że poprawnie trzyma pałeczki mniej więcej co trzeci dorosły między trzydziestką a pięćdziesiątką. Dziadek pilnujący miski pilnuje więc czegoś, czego sam, być może, nie zdążył przekazać własnym dzieciom.

W trzeciej księdze „Państwa” Sokrates rozmawia o wychowaniu strażników idealnego miasta i zatrzymuje się przy naśladowaniu. „Czyś nie zauważył – pyta w przekładzie Władysława Witwickiego – że odgrywane role, jeżeli się je od dziecięcych lat rozpoczyna i praktykuje w dalszym ciągu, wchodzą w obyczaj i w naturę – zarówno jeżeli o ciało chodzi, jak o sposób mówienia i myślenia?” Witwicki dopisał w komentarzu zdanie godne japońskiej mistrzyni etykiety: „zachowania się, udawane stale, rodzą skłonności szczere, bo stwarzają nawyki”. Ciało, mowa i myśl w jednym zdaniu, jako jedna materia.
Kilka stron dalej pada fragment najbliższy japońskiemu znakowi, który dziś omawiamy:
„Bo najbardziej w głąb duszy wnika rytm i harmonia i najmocniej się czepia duszy, przynosząc piękny wygląd; potem się człowiek pięknie trzyma, jeżeli go dobrze wychowano”.
W oryginale na „piękny wygląd” stoi euschēmosynē, od schēma, kształt, postawa, figura. Tak wychowany młodzieniec będzie ganił brzydotę:
„już za młodu, zanim jeszcze zdoła rozumnie wyjaśnić dlaczego, a gdy przyjdzie rozum, powita go z radością, jak krewnego”.

W „Prawach” Platon idzie dalej: niewychowany to u niego po prostu ten, kogo nie wyćwiczono w chóralnym tańcu, apaideutos równa się achoreutos. Arystoteles zauważa w „Etyce nikomachejskiej”, że greckie słowo na charakter, ēthos, niewiele się różni od słowa na przyzwyczajenie, ethos. Sprawiedliwymi stajemy się, postępując sprawiedliwie, i dlatego, w przekładzie Danieli Gromskiej:
„niemałą więc stanowi różnicę przyzwyczajenie się od wczesnej młodości do takiego lub innego sposobu postępowania, lecz zależy od tego bardzo wiele, a raczej wszystko”.
W „Polityce” dodaje porządek, pod którym Ekken podpisałby się bez wahania: najpierw nawyk, potem rozum, najpierw ciało, potem umysł. Werner Jaeger dał swojej historii greckiego wychowania podtytuł „Formowanie człowieka greckiego”. Fastryga formuje nie tylko w Japonii, ale i Grecji.

Grecy wiedzieli też, gdzie to podejrzenie zawodzi, i to jest w nich najcenniejsze. U Ksenofonta Sokrates szuka człowieka „pięknego i dobrego” najpierw wśród przystojnych i szybko się przekonuje, że niektórzy o pięknej postaci mają dusze całkiem nikczemne. Platon zastrzega w „Państwie”:
„Bo mnie się nie zdaje, żeby jeśli ktoś ma zdrowe ciało, u tego ono własną mocą wywoływało zdrowie duszy, tylko na odwrót: dusza dobra własną mocą czyni ciało najlepszym, jak tylko można”.

23 wieki później, 17 maja 1934 roku, Marcel Mauss wygłosił w paryskim Towarzystwie Psychologicznym wykład o technikach ciała. Zaczął od szpitala w Nowym Jorku: leżąc tam, zastanawiał się, gdzie już widział dziewczęta chodzące jak jego pielęgniarki, aż zrozumiał, że w kinie. Potem przywołał Maorysów, u których matki tresowały córki do kołyszącego chodu zwanego onioi. Wniosek brzmiał jak zdanie z japońskiego poradnika: u dorosłego „być może w ogóle nie istnieje naturalny sposób chodzenia”. Na to, co ciało przejmuje od społeczeństwa, Mauss wybrał łacińskie słowo habitus i wyjaśnił, że oddaje ono arystotelesowską hexis lepiej niż zwykły „nawyk”. Pół wieku później Pierre Bourdieu pisał, że całą etykę społeczeństwa da się przekazać przez polecenia tak drobne jak „wyprostuj się”. Japoński dziadek przy stole wiedział to bez socjologii.

Dla pierwszej i drugiej klasy szkoły podstawowej punkt o grzeczności każe „dbać o miłe powitanie, o dobór słów i o ruchy ciała, a do innych odnosić się pogodnie”. Ruchy ciała wymieniono tu jednym tchem ze słowami. Ministerialny komentarz dopowiada teorię, której nie powstydziłby się Platon: grzeczność to serce przybierające postać formy, a jej wartość ujawnia się dopiero, „gdy serce i forma przejawiają się jako jedność”. Jest tam też wskazówka tak konkretna, że aż wzruszająca: dziecko ma się przywitać z własnej inicjatywy, nie czekając, aż ktoś zagadnie je pierwszy, a przy tym najpierw powiedzieć „dzień dobry”, patrząc na drugą osobę, i dopiero potem się ukłonić. Słowo i ukłon nie idą naraz, tylko jedno po drugim.


Coraz więcej tej pracy przejmuje przedszkole. Amerykańska badaczka Lois Peak opisała pod koniec lat 80., jak rozpieszczone i niesforne dwulatki stają się w Japonii posłusznymi i samodzielnymi sześciolatkami. Kiedy zaś Joseph Tobin sfilmował przedszkole Komatsudani w Kioto, widzów z Ameryki i Chin najbardziej zbulwersowało, że wychowawczyni nie reagowała, gdy czterolatek Hiroki bił kolegów. Japońskie shitsuke potrafi być zdumiewająco powściągliwe (o sztuce czułego patrzenia i niewtrącania się pisałem tu: Patrzeć czule i nie pomagać. Japońskie mimamoru, czyli samodzielny pięciolatek w drodze do sklepu).
Pora wrócić do podejrzliwości ze wstępu, bo shitsuke ma także historię prawną, i nie jest ona łagodna. Szkołom Japonia zakazała bicia bardzo wcześnie. Rozporządzenie o edukacji z 1879 roku stanowiło:
凡学校ニ於テハ生徒ニ体罰(殴チ或ハ縛スルノ類)ヲ加フヘカラス
(Oyoso gakkō ni oite wa seito ni taibatsu (uchi arui wa baku suru no rui) o kuwau bekarazu.)
„w żadnej szkole nie wolno stosować wobec uczniów kar cielesnych, jak bicie czy wiązanie”.

Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy wobec dzieci, uchwalona w 2000 roku, jeszcze w 2019 roku zawierała zwrot, który dziś czyta się z niepokojem: rodzic nie może karcić dziecka ponad niezbędną miarę 「しつけに際して」, „przy okazji shitsuke”. Słowo oznaczające nitkę trzymającą kształt stanęło w ustawie tuż obok słowa „karcić”. W 2017 roku japoński oddział Save the Children zapytał 20 000 dorosłych o kary cielesne stosowane „dla shitsuke”. Za dopuszczalne w jakichś okolicznościach uznało je 56,8%.
Potem przyszły dwie sprawy, od których krew w człowieku wrze. W marcu 2018 roku w tokijskiej dzielnicy Meguro zmarła pięcioletnia Funado Yua, wyniszczona głodzeniem i biciem. Ważyła 12,2 kilograma. Policja ujawniła zeszyt z zapisanymi hiraganą obietnicami poprawy i prośbami dziewczynki: 「もうおねがい ゆるして ゆるしてください」(„proszę już, wybacz mi, wybacz, proszę”). Sąd, skazując ojczyma na 13 lat więzienia, orzekł, że ograniczanie jedzenia i przemoc były „dalekie od shitsuke”. W styczniu 2019 roku w mieście Noda zmarła dziesięcioletnia Kurihara Mia. Rok wcześniej napisała w szkolnej ankiecie: „Tata stosuje wobec mnie przemoc. Budzi mnie w nocy, a kiedy nie śpię, kopie mnie i bije. Sensei, czy da się coś z tym zrobić?”. Miejskie kuratorium oddało kopię ankiety ojcu, gdy się jej domagał. Ojciec dostał 16 lat, a przed sądem mówił, że „przekroczył granice shitsuke” i żałuje.
Od 1 kwietnia 2020 roku obowiązuje wyraźny zakaz kar cielesnych w wychowaniu domowym. Według Save the Children Japonia stała się 59. państwem świata z pełnym zakazem, 41 lat po Szwecji. W grudniu 2022 roku z kodeksu cywilnego zniknęło wreszcie prawo do karcenia, a jego miejsce zajął przepis o poszanowaniu osobowości dziecka. Ustawa nie przewiduje kar dla rodziców, a wytyczne ministerstwa zdrowia zastrzegają, że zakaz nie ma na celu karania ich ani zapędzania w kozi róg.
Wydane w lutym 2020 roku wytyczne to najciekawszy dokument całej historii, bo zamiast porzucić słowo, próbują je odzyskać. Definiują shitsuke na nowo, jako „wspieranie dziecka, by rozwijało osobowość i zdolności i mogło prowadzić samodzielne życie w społeczeństwie”. Karą cielesną jest za to każde działanie zadające ciału ból albo przykrość, „nawet jeśli rodzic uważa, że robi to dla shitsuke, i choćby najlżejsze”. Wśród sześciu przykładów, obok policzka i klapsa, jest jeden, nad którym trudno przejść obojętnie: za napsocenie przy cennej rzeczy każe się dziecku długo siedzieć w seiza, na piętach, z wyprostowanymi plecami. Wzorcowa postawa japońskiego ciała, uczona od wieków w szkołach etykiety, bywała narzędziem kary. Forma odarta z troski zostaje formą i nadal dobrze wygląda. Tylko boli.

Japonia kłóci się o to głośno. Konserwatywny ruch „nauki rodzicielstwa”, skupiony wokół Takahashiego Shirō, przez kilkanaście lat domagał się powrotu do tradycyjnego wychowania, a partia rządząca przygotowała w 2017 roku projekt ustawy o wspieraniu wychowania rodzinnego, nigdy niewniesiony do parlamentu. Znowelizowana w 2006 roku ustawa o podstawach edukacji każe rodzicom wpoić dziecku „nawyki potrzebne do życia” i dbać o jego „harmonijny rozwój ciała i umysłu”, zapisany jednym słowem 心身 (shinshin), ciało i serce w jednym oddechu. Po drugiej stronie stoją Morita Yuri z książką „Shitsuke i kary cielesne” oraz Ogiue Chiki i Uchida Ryō z kampanią przeciw „czarnym regulaminom” szkół. Obie strony używają tego samego słowa. Jedni widzą w nim troskę, drudzy rękę, i każda strona ma rację na tyle, na ile zdarzyło jej się tę rękę oglądać z bliska.

Tyle że jedwab nie wybiera, co zapamięta. Zagięcie zostaje po ściegu delikatnym i po ściągniętym za mocno, zostaje nawet po nitce wyjętej za późno, wrośniętej w tkaninę. Dorosły, bez namysłu ustawiający buty w progu i kłaniający się sąsiadowi, niesie w ciele czyjąś dawną cierpliwość. Ktoś inny, kulący ramiona, gdy przy nim gwałtownie podniesie się ręka, niesie coś innego, zapisane w dzieciństwie z tą samą starannością. Może więc jedyne uczciwe pytanie, które wolno zadać każdemu wychowaniu, japońskiemu, greckiemu i naszemu, dotyczy nie głębokości ukłonu, tylko rzeczy prostej i łatwej do zapomnienia: jakim człowiekiem to dziecko ma być za 30 lat?
Źródła
1. Platon, „Państwo”, przeł. Władysław Witwicki, Antyk, 2003.
2. Arystoteles, „Etyka nikomachejska”, przeł. Daniela Gromska, PWN, 2007.
3. Mauss Marcel, „Sposoby posługiwania się ciałem”, w: tegoż, „Socjologia i antropologia”, 1973.
4. Conroy Mary, Hess Robert D., Azuma Hiroshi, Kashiwagi Keiko, „Maternal Strategies for Regulating Children's Behavior: Japanese and American Families”, „Journal of Cross-Cultural Psychology” 11 (2), 1980.
5. Tobin Joseph, Karasawa Mayumi, Hsueh Yeh, „Komatsudani Then and Now: Continuity and Change in a Japanese Preschool”, „Contemporary Issues in Early Childhood” 5 (2), 2004.
6. Lally Phillippa, van Jaarsveld Cornelia H. M., Potts Henry W. W., Wardle Jane, „How Are Habits Formed: Modelling Habit Formation in the Real World”, „European Journal of Social Psychology” 40 (6), 2010.
7. 貝原益軒 Kaibara Ekken, 『和俗童子訓』, 1710; tekst krytyczny i wierny oryginałowi: 中村学園大学図書館, 「貝原益軒アーカイブ」 (online).
8. 『日本国語大辞典』 精選版, 小学館, hasła 「仕付け」, 「仕付ける」
9. 白川静 Shirakawa Shizuka, 『字通』, 平凡社, 1996, hasło 「躾」.
10. 広田照幸 Hirota Teruyuki, 『日本人のしつけは衰退したか―「教育する家族」のゆくえ』, 講談社現代新書, 1999.
11. 東洋 Azuma Hiroshi, 『日本人のしつけと教育―発達の日米比較にもとづいて』, 東京大学出版会, 1994.
12. 厚生労働省, 『体罰等によらない子育てのために~みんなで育児を支える社会に~』, 2020.
>> PODOBNE ARTYKUŁY:
Haji 恥. Wstyd. Co leży na samym dnie japońskiej duszy?
Amae (甘え) – japońskie słowo odsłaniające uczucie, o którym Zachód milczy
Meiwaku - nie sprawiaj innym kłopotu. Jak z japońskiej uprzejmości zrobiono dowód na kolektywizm.
Kanji 忍 (nin) i cena samokontroli - bądź twardy, ale tyle tylko, ile sam potrzebujesz
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!