Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.
2026/09/14

Meiwaku - nie sprawiaj innym kłopotu. Jak z japońskiej uprzejmości zrobiono dowód na kolektywizm.

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Bez syreny – kto płaci za wzajemną powściągliwość

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Kobieta klęczy przy mężu, a on od kwadransa oddycha z rosnącym trudem, walczy o każdy kolejny wdech. Jest druga w nocy, blok z lat 70., cienkie ściany, za jedną z nich śpi sąsiad, który rano jedzie do pracy pierwszym pociągiem. Kobieta wybiera numer alarmowy, podaje adres, odpowiada spokojnie na pytania dyspozytora o wiek męża, o leki, o to, czy jest przytomny. Na końcu, kiedy wszystko jest już ustalone i karetka ma wyjechać, dodaje jeszcze jedno zdanie, cichsze od poprzednich. Czy mogliby przyjechać bez syreny.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Tę konkretną kobietę złożyłem z wielu, bo żadna nie zostawiła nazwiska, ale jej prośba istnieje naprawdę i pada tak często, że miejskie straże pożarne w Japonii odpowiadają na nią w rubrykach z najczęściej zadawanymi pytaniami, obok informacji o numerach alarmowych i dojazdach. Straż w Wakayamie przytacza ją niemal dosłownie: dźwięk syreny będzie kłopotem dla sąsiadów, proszę jechać bez niej. Komenda w Toyonace powiedziała dziennikarzom, że takich próśb jest „niemało”, i podała dwa powody, jakie słyszą dyspozytorzy. Pierwszy to sąsiedzi. Drugi brzmi inaczej: dzwoniący nie chcą rzucać się w oczy. Odpowiedź urzędów jest zawsze ta sama. Pojazd uprzywilejowany musi mieć włączoną syrenę i światła, tak każe rozporządzenie do ustawy o ruchu drogowym, można ją najwyżej wyłączyć tuż przed celem.

 

Najłatwiej przeczytać tę scenę jako dowód krążący od kilkudziesięciu lat w książkach, reportażach i rozmowach przy piwie: oto człowiek tak rozpuszczony w grupie, że nawet w obliczu śmierci najbliższej osoby myśli najpierw o spokoju bloku. Tyle że kobieta ma dwa powody, a drugi dotyczy jej samej. Nie chce, żeby o drugiej w nocy zapaliły się okna, żeby rano ktoś zapytał na klatce, co się stało, żeby jej dom stał się przez jedną noc sprawą publiczną. Zasada, którą japońskie dzieci słyszą, zanim nauczą się czytać, ma krótkie brzmienie i bardzo długi rachunek.

 

人に迷惑をかけない

(hito ni meiwaku wo kakenai)

 

„nie sprawiaj innym kłopotu”

 

Spróbujemy go podliczyć, zaczynając od samego słowa - meiwaku (迷惑), bo ono pamięta więcej niż jego dzisiejsi użytkownicy.Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Zabłądzić i się zawahać

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Słowo meiwaku (迷惑) składa się z dwóch znaków o prawie tym samym znaczeniu. Pierwszy to zabłądzić, zgubić drogę, drugi to wahać się, nie wiedzieć, co wybrać. W buddyjskich tekstach para oznaczała złudzenie, stan umysłu przeciwny przebudzeniu. W „Opowieści o rodzie Heike” (rozdział „Kan'yōkyū”, 咸陽宮, w piątej księdze) towarzysz zamachowca, który ma zabić pierwszego cesarza Qin, staje w pałacu w Xianyang i traci rezon, bo nie przywykł do dworu. Kronikarz pisze o nim właśnie meiwaku su: stracił głowę, nie wiedział, co ze sobą zrobić. Kłopot siedzi w samym człowieku, jak mgła, i nikogo poza nim nie dotyczy.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Przesunięcie widać w komedii kyōgen z przełomu XVI i XVII wieku („Oba ga sake”, 伯母が酒, „Ciotczyne sake”). Siostrzeniec przychodzi do ciotki i mówi, że dawno jej nie odwiedzał i że jest mu z tego powodu meiwaku. Słownik historyczny objaśnia to jako „głupio mi, czuję się niezręcznie”. Uczucie wciąż należy do mówiącego, ale już zwraca się ku drugiej osobie: to zażenowanie kogoś, kto wie, że czegoś zaniedbał. 100 lat później, w dramatach Chikamatsu, właściciel gospody narzeka, że podwójne samobójstwo kochanków w jego domu to meiwaku dla dobrego imienia interesu, i tu słowo jest już prawie dzisiejsze. Językoznawcy z Kanazawy, Kondō Akira i Xing Yeqing, prześledzili je od komedii kyōgen po Sōsekiego i zauważyli, że współczesne meiwaku ma cztery cechy. Sprawcą jest człowiek. Szkoda jest umiarkowana i niezasłużona. I przede wszystkim niezamierzona, bo powstaje jako skutek uboczny tego, że ktoś realizował jakiś własny cel.

 

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała SobierajaTa ostatnia cecha wydaje mi się ważniejsza od wszystkich deklaracji o harmonii. Zasada zakłada ludzi, którzy mają własne sprawy, własne plany, własne zainteresowania i obowiązki, i każe im pilnować tylko tego, co z tych spraw przedostaje się niechcący do innych. Tak zresztą zdefiniowali zjawisko psycholodzy z Nagoi pod kierunkiem Yoshidy Toshikazu w 1999 roku: kłopot społeczny powstaje wtedy, gdy ktoś stawia na pierwszym miejscu zaspokojenie własnych potrzeb i w rezultacie wywołuje u innych przykre uczucia. Reguła jest niezbędna tam, gdzie każdy ma własne sprawy i własny rytm dnia. Tam, gdzie wszyscy chcą tego samego w tym samym momencie, jak w pszczelim roju, byłaby niepotrzebna.

 

Sama fraza „sprawiać komuś kłopot”, „meiwaku wo kakeru”, ma w wielkim słowniku historycznym japońszczyzny pierwsze poświadczenie dopiero w 1909 roku, w relacji Sōsekiego z podróży po Mandżurii i Korei. Folklorysta z Uniwersytetu Tokijskiego Iwamoto Michiya wskazał, skąd wziął się rozmach samego słowa. W 1904 roku państwowy podręcznik etyki dla drugiej klasy ostrzega, że zabawa na drodze i niszczenie płotów są kłopotem dla ludzi z sąsiedztwa, czyli dla znajomych z imienia i twarzy. W 1911 roku wytyczne ministerstwa oświaty każą zachowywać się tak, by nie narażać na niebezpieczeństwo i kłopot przechodniów na ulicy, więc pojawia się obcy. W 1913 roku dochodzi „czas publiczny”: nie odwiedza się ludzi wcześnie rano, nocą i w porze posiłków.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.W 1920 roku ministerstwo powołuje Związek Poprawy Życia i słowo staje się osią całej pedagogiki manier. W tych samych latach odsetek urzędników i pracowników biurowych wśród zatrudnionych w Tokio rośnie z 5,6 do 21,4%. Zachód chętnie widzi w tej regule odwieczną duszę ryżowej wioski. Tymczasem jest ona młoda, miejska i spisana przez urzędników dla ludzi, którzy zaczęli mieszkać ściana w ścianę z nieznajomymi. Wygląda na to, że po raz kolejny niewiele zrozumieliśmy z Japonii i wytłumaczyliśmy sobie te niezrozumienie dychotomią zachodni indywidualizm kontra japoński kolektywizm.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Przystanek w deszczu

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.W czwartej klasie japońskiej szkoły podstawowej czyta się krótkie opowiadanie o przystanku autobusowym w deszczu. Ludzie czekają pod okapem sklepu w kolejności, w jakiej przyszli, nikt nie wyznaczył im miejsc. Kiedy zza zakrętu wyjeżdża autobus, mała Yoshiko wybiega do przodu, żeby wsiąść pierwsza. Matka bez słowa bierze ją za rękę i odprowadza z powrotem na koniec. W autobusie dziewczynka patrzy na profil matki i zaczyna myśleć o tym, co zrobiła. Tyle fabuły. W jednym ze scenariuszy lekcji z uczelni pedagogicznej w Hyōgo nauczyciel zapisał, do jakiego zdania mają dojść dzieci: nawet jeśli zasada nigdzie nie jest napisana, jej złamanie jest kłopotem dla ludzi wokół.

 

Rzecz ciekawa, w obowiązującej podstawie programowej przedmiotu etyka słowo meiwaku nie pada ani razu. Są „poszanowanie reguł”, „duch obywatelski” i trzydzieści kilka razy wzmiankowana troska o innych, ale kłopotu tam nie ma. To słowo przynoszą do klasy nauczyciele, a do domu rodzice, i z ich ust uczy się go dziecko. Ile ono naprawdę waży w wychowaniu, pokazują ankiety, choć nie tak jednoznacznie, jak głoszą popularne artykuły. W badaniu wydawnictwa Benesse z 2010 roku rodzice przedszkolaków z pięciu miast Azji Wschodniej mieli wskazać, kim chcą, żeby było ich dziecko. W Tokio „człowieka, który nie sprawia innym kłopotu” wybrało 65,6% rodziców, w Seulu 21,1, w Tajpej 24,4, w Pekinie 6,5, w Szanghaju 5,9. Różnica jest ogromna. Ale w samym Tokio ta odpowiedź zajęła trzecie miejsce, po dbaniu o rodzinę i o przyjaciół (można było wybierać wiele odpowiedzi, więc nie sumuje się do 100%). W 2025 roku fundacja SPRIX zadała podobne pytanie rodzicom w 11 krajach i japońscy rodzice na pierwszym miejscu postawili to, żeby dziecko „miało własne, mocne zdanie”. Sprawianie kłopotów było znowu trzecie.

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

Na pierwsze miejsce meiwaku wychodzi w krajowym sondażu biura premiera z 1992 roku, gdzie 56,6% rodziców chciało dać dzieciom „moralność i ducha obywatelskiego, które każą przestrzegać reguł i nie sprawiać kłopotu innym”, ale to pytanie wiązało w jeden pakiet trzy różne rzeczy. Uczciwy wniosek brzmi więc skromniej niż legenda. Japonia mocno odstaje od sąsiadów, a sama zasada jest jednym z trzech przykazań, obok rodziny i przyjaźni, a w ostatnich latach obok własnego zdania.

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

Kłopot z tą zasadą leży gdzie indziej niż w jej randze. Socjolog Satō Naoki od lat bada japoński seken (世間), czyli świat ludzi, przed którymi się odpowiada, i napisał, że reguła „nie sprawiaj innym kłopotu” jest dokuczliwa właśnie dlatego, że różni się od prawa: nie wiadomo, od jakiego poziomu kłopotu świat zacznie sprawcę potępiać. Prawo ma paragrafy i progi. A tę regułę dziecko poznaje z milczenia matki na przystanku, z ruchu jej ręki, z tego, jak twarze w kolejce zmieniają się, gdy ktoś wybiegnie do przodu. O tym, jak Japończycy odczytują takie twarze, pisałem w eseju o czytaniu „powietrza” (Japońskie czytanie powietrza. Umysł, który zapamiętuje tło, nie rzecz, i słyszy ciszę, nie słowa). Tu interesuje mnie co innego: co się dzieje, kiedy odczyt jest błędny, a błąd zawsze idzie w tę samą stronę.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Mężczyzna w okularach

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.W tokijskim metrze plakaty o dobrych manierach wiszą od września 1974 roku. Najsłynniejszą serię narysował w 2008 roku ilustrator Yorifuji Bunpei i dał jej hasło tak proste, że weszło do języka: „Ie de yarō”, róbcie to w domu. Kolejne miesiące przynosiły warianty: róbcie to nad morzem, w górach, w ogrodzie, w firmie, później. Na każdym plakacie ktoś robi w wagonie coś, co należało zrobić gdzie indziej, a obok stoi zawsze ten sam pan w okularach, który patrzy. Czasem pada ofiarą, czasem tylko obserwuje, i nigdy nie zmienia wyrazu twarzy. Seria miała trwać rok, przedłużono ją, bo ludzie ją polubili. Myślę, że polubili właśnie jego, bo każdy pasażer zna tę twarz z wagonu, a niejeden sam ją nosi.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Prywatne koleje co roku pytają podróżnych, co ich najbardziej drażni. W ankiecie z jesieni 2025 roku, internetowej i bez losowej próby, odpowiedziało 5202 osoby. Na pierwszym miejscu, drugi rok z rzędu, znalazło się kaszlenie i kichanie bez zasłaniania ust (34,7%), dalej sposób siedzenia, czyli „rozsiadanie” się i wyciąganie nóg (31,9) i głośne rozmowy (30,2). Osobny rozdział tej historii należy do wózków dziecięcych. W 2013 roku ministerstwo transportu powołało specjalną radę do spraw wózków w komunikacji publicznej, a w marcu 2014 roku ogłosiło znak z wózkiem oznaczający miejsca, gdzie wolno z nim wjechać bez składania. Spór był zażarty. Do ministerstwa pisali rodzice, że złożenie wózka z dzieckiem i torbami w tłoku jest „absolutnie niemożliwe”, i ludzie, którzy uważali, że promowanie wózków w metrze to pomyłka. Portal prawniczy Bengo4 zapytał w 2022 roku użytkowników wózków o przykre doświadczenia: miało je 56,5%, a spośród nich 59,3% wymieniło skrzywione miny i cmokanie. „Tokyo Shimbun” zebrał słowa, jakie matki słyszały w wagonach: „nie wsiadaj z wózkiem o tej porze”, „wyjazd”, i gorsze.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.W maju 2016 roku eseistka Shihara Akiko rozpoczęła akcję, której symbolem stała się naklejka z napisem „Naite mo ii yo”, możesz płakać. Naklejkę nosi przy sobie ktoś obcy, żeby matka z dzieckiem w samolocie czy w pociągu wiedziała, że ten jeden człowiek nie ma nic przeciwko. Po niespełna roku akcję poparło 4225 osób i 70 sklepów. Na pierwszy rzut oka to drobny gest życzliwości. Z punktu widzenia psychologa rzecz jest ciekawsza, bo naklejka robi coś, czego japońska zasada nie przewiduje: ogłasza, co ktoś naprawdę czuje.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Psychologowie z Nagoi badający od końca lat 90. kłopot społeczny dali studentom do oceny 120 zachowań, a potem zauważyli, że ocena „to jest kłopot” nie wynika tylko z tego, jak bardzo coś przeszkadza oceniającemu. Równie mocno zależy od przekonania, czy przeszkadza także innym. Sprawianie kłopotu jest więc w dużej mierze prognozą cudzej irytacji. A prognozy bywają pesymistyczne. W sondażu biura premiera z 2020 roku 72% Japończyków deklarowało, że ustąpi miejsca w pociągu, ale spośród tych, którzy się wahali, najwięcej, 46,4%, powstrzymywało się dlatego, że ustąpienie mogłoby być dla drugiej strony nieuprzejme. Człowiek nie pomaga, żeby nie narzucać się z pomocą, i obie strony zostają same z tym samym lękiem. Naklejka rozrywa ten krąg jednym zdaniem. Dlatego tak dobrze pokazuje, że matka z płaczącym dzieckiem boi się przede wszystkim wyobrażenia o wagonie.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Długopis dla ostatniego

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Ruth Benedict napisała „Chryzantemę i miecz” w czasie wojny, na zlecenie amerykańskiego rządu, nie postawiwszy nigdy stopy w Japonii, a książkę czytali potem ludzie z administracji okupacyjnej. Od niej zaczyna się współczesna historia przekonania, że Japończyk to przede wszystkim członek grupy. Psycholog Yōtarō Takano z Uniwersytetu Tokijskiego poświęcił temu przekonaniu dwie dekady i w 2008 roku wydał książkę o wymownym tytule „Złudzenie „kolektywizmu””. Jego zdaniem japoński kolektywizm lat wojny był reakcją na zewnętrzne zagrożenie, podobną do tej, jaką Ameryka przeżyła w czasach polowania na komunistów i internowania własnych obywateli japońskiego pochodzenia, a obserwatorzy z zewnątrz popełnili klasyczny błąd: wzięli skutek sytuacji za charakter narodu.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Takano razem z Eiko Osaką przejrzał w 1999 roku badania porównujące Japończyków i Amerykanów na skalach indywidualizmu i kolektywizmu. Na 15 prac 14 nie potwierdzało obiegowego obrazu, a jedyna zgodna mierzyła coś innego, niż sugerowała. W 2018 roku dołożyli 20 nowych badań: z całej puli 35 badań tylko 5 pokazywało Japończyków jako bardziej kolektywistycznych, 19 nie znalazło różnicy, a 11 wskazało, że to Japończycy są bardziej indywidualistyczni. W 2008 roku Takano razem z Shunyą Sogonem powtórzył klasyczny eksperyment Ascha z oceną długości linii, tym razem w grupach złożonych z członków tego samego klubu uczelnianego, bo właśnie wśród swoich konformizm miał być najsilniejszy.

 

Albumy refleksji o japońskiej sztuce ukiyo-e opatrzone esejami z analizą i interpretacją140 osób nie uległo presji bardziej niż Amerykanie w dawniejszych badaniach. Do podobnego wniosku doszła wcześniej wielka metaanaliza Daphny Oyserman, Heather Coon i Markusa Kemmelmeiera z 2002 roku: europejscy Amerykanie nie okazali się mniej kolektywistyczni niż Japończycy czy Koreańczycy, a dużą różnicę dawali tylko Chińczycy. Nawet słynne wskaźniki Geerta Hofstedego, z których pokolenia studentów zarządzania uczyły się, że w indywidualizmie Japonia ma 46 punktów, a Stany 91, po przeliczeniu na nowych danych Michaela Minkova dają od 2023 roku Japonii 62, a Stanom 60. Zespół Plamena Akaliyskiego ustalił w 2025 roku, że stara skala zaniżała indywidualizm Japonii o ponad 17 punktów.

 

Nie znaczy to, że różnic nie ma. Krytycy Takano, między innymi Takeshi Hamamura i Kosuke Takemura, zarzucili mu wybiórczy dobór prac, a Shinobu Kitayama od lat przekonuje, że samoopisy w kwestionariuszach po prostu nie potrafią uchwycić subtelności różnic kulturowych. Jego zespół pokazał w 2009 roku, że na zadaniach mierzących nieuświadomione nawyki uwagi i emocji Japończycy są mniej niezależni niż trzy badane grupy z Ameryki i Europy Zachodniej. W badaniu Michele Gelfand z 2011 roku, porównującym, jak ciasne są normy w 33 krajach, Japonia uzyskała 8,6 punktu, Stany 5,1, Polska 6,0. Tyle że ta skala mierzy przekonanie, jak surowo otoczenie ukarze odstępstwo, a nie to, czego człowiek sam pragnie.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Tu przydaje się eksperyment z długopisami. Psycholożki Heejung Kim i Hazel Markus podsuwały badanym pięć długopisów, cztery w jednym kolorze i jeden w innym. Amerykanie częściej sięgali po ten wyjątkowy, Azjaci po jeden z czterech jednakowych, co wyglądało na podręcznikową ilustrację różnicy między kulturą wyjątkowości a kulturą dopasowania. Hirofumi Hashimoto, wtedy student Toshio Yamagishiego w Sapporo, zadał 55 Japończykom i 49 Amerykanom to samo pytanie w trzech wersjach. Kiedy nie precyzował sytuacji, różnica się powtarzała. Kiedy mówił, że badany wybiera pierwszy spośród pięciu osób, także Amerykanie brali długopis w kolorze większości, najpewniej po to, żeby nie zabrać komuś jedynego wyjątkowego. Kiedy mówił, że wybiera ostatni i nikomu już niczego nie odbierze, Japończycy sięgali po wyjątkowy długopis tak samo często jak Amerykanie. Były to deklaracje studentów w wyobrażonej scenie, nie obserwacja prawdziwych wyborów, więc nie należy przeceniać tego wyniku. Ale jego sens jest czysty. Japończyk nie tyle woli być jak inni, ile domyślnie zakłada, że ktoś po nim przyjdzie i zobaczy, co zostało.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Yamagishi opisał to w 2008 roku w „Psychological Science” jako domyślną strategię unikania złej reputacji. Później razem z Hashimoto rozdzielił pojęcie współzależności na dwie części i sprawdził je osobno: dążenie do harmonii i unikanie odrzucenia. W dążeniu do harmonii Japończycy i Amerykanie się nie różnili. W unikaniu odrzucenia Japończycy wypadli wyżej. Inne badanie z tego samego kręgu pokazało, że słynna japońska skromność w samoocenie znika, gdy za trafną ocenę płaci się pieniędzmi, a Hashimoto w pracy z 2011 roku ustalił, że Japończycy prywatnie wcale nie cenią współzależnego stylu życia, za to są przekonani, że inni go cenią. Każdy zachowuje się więc tak, jak jego zdaniem oczekują wszyscy, i tym zachowaniem utwierdza wszystkich w tym samym przekonaniu. Socjologia zna to zjawisko pod nazwą pluralistycznej ignorancji.

 

Już w 1994 roku Yamagishi pokazał na ponad 1600 ankietach, że Japończycy ufają ludziom w ogóle mniej niż Amerykanie, nie bardziej. Nazwał Japonię społeczeństwem poczucia bezpieczeństwa, a nie zaufania: czujesz się bezpiecznie, bo wszyscy wszystkich widzą, a nie dlatego, że ludziom ufasz. Dobrze to widać przy japońskim śmietniku. W 69 z 77 gmin prefektury Nagano worek ze śmieciami trzeba podpisać nazwiskiem, żeby w razie złej segregacji dało się ustalić, kto go wystawił. W Chibie źle posegregowany worek dostaje naklejkę z ostrzeżeniem, a jeśli to nie pomaga, urzędnicy go otwierają i mogą przyjść do domu z pouczeniem. Jeden z mieszkańców Shiojiri powiedział dziennikarzom, że czuje się tak, jakby ktoś oglądał z boku jego życie. Historia wzajemnego pilnowania jest w Japonii długa (np. gonin gumi, tutaj: Pod czujnym okiem sąsiada: Gonin gumi i odpowiedzialność grupowa w czasach shogunatu) i ten worek z nazwiskiem jest jej zwyczajnym, dzisiejszym potomkiem.

 

Mit kolektywizmu myli się więc co do tego, co jest w ludziach, a ma sporo racji co do tego, co jest między nimi. W środku siedzi całkiem zwyczajny człowiek, który chciałby wziąć długopis w innym kolorze. Między ludźmi są normy, sankcje, podpisane worki i przekonanie, że wszyscy patrzą. Meiwaku należy do tej drugiej sfery i dlatego tak łatwo wziąć je za dowód pierwszej.Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Za cienką ścianą

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.W tokijskiej strefie mieszkaniowej dzienny limit hałasu wynosi 45 decybeli, nocny 40. Do marca 2015 roku głosy dzieci z przedszkoli podlegały takim samym zasadom jak hałas z warsztatu. Nowelizacja obowiązująca od 1 kwietnia wyjęła je spod liczb: odtąd głos dziecka ma tylko nie szkodzić zdrowiu. W konsultacjach wpłynęły 134 opinie, 79 za, 45 przeciw. W 20 największych miastach kraju skarg na przedszkola jest rocznie od 10 do 20, niewiele. Były urzędnik z Chiby zauważył przy okrągłym stole ministerstwa spraw wewnętrznych, że piszą je często ludzie z bardzo cichych domów, na przykład małżeństwa zaraz po wyprowadzce dorosłych dzieci. Część skarg na głosy dzieci dotyczyła naprawdę samochodów rodziców, które przy odbiorze stały z pracującym silnikiem po pół godziny.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.W Kobe, w dzielnicy Higashinada, przedszkole dla około 120 dzieci otwarto w 2006 roku. Mężczyzna po siedemdziesiątce, mieszkający 10 metrów dalej, pozwał je na milion jenów (około 25 tysięcy złotych) i prosił o takie wygłuszenie, żeby hałas nie przekraczał 50 decybeli. Przegrał w lutym 2017 roku w sądzie okręgowym, w lipcu w apelacji w Osace, w grudniu Sąd Najwyższy odrzucił skargę. Przedszkole i tak postawiło płot wysokości około trzech metrów i na własny koszt wstawiło mu podwójne okna. W Nagano skończyło się inaczej. Mały park Aokijima, niespełna półtora tysiąca metrów kwadratowych obok świetlicy dziecięcej, zamknięto w marcu 2023 roku po latach skarg jednego domu na głośne dzieci. Piłki zakazano tam już w 2008 roku. Do urzędu przyszło potem ponad 300 opinii, ale parku nikt nie otworzył. Tak wygląda próg reguły, która nie ma paragrafów: wyznacza go najwrażliwszy sąsiad, a reszta albo się dostosuje, albo dokupi płot.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.W sierpniu 1974 roku w bloku prefekturalnym w Hiratsuce 46-letni mężczyzna z czwartego piętra zabił sąsiadkę z trzeciego i jej dwie córki, ośmio- i czteroletnią, z powodu pianina, a także stukania przy majsterkowaniu i odgłosu przesuwanych drzwi balkonowych. Starsza z dziewczynek ćwiczyła tego ranka wcześniej niż zwykle. Matka w chwili, gdy zabójca wszedł do mieszkania, była na dyżurze przy osiedlowym śmietniku. Na przesuwanych papierowych drzwiach między pokojami napisał ołówkiem: „Skoro sprawiasz kłopot, powiedz chociaż jedno „przepraszam”. Chodzi o to, jak się człowiek czuje”. Nie żądał ciszy, której żaden blok nie zapewni. Żądał rytuału.

 

Ten rytuał Japonia opanowała prawie do perfekcji.

 

ご迷惑をおかけして申し訳ございません

(go-meiwaku wo okake shite mōshiwake gozaimasen)

 

„nie mam usprawiedliwienia za sprawiony państwu kłopot”

 

 

Mówi to konduktor, gdy pociąg się spóźnia, prezes na konferencji, sklep po wyprzedaniu towaru. W listopadzie 2017 roku kolej Tsukuba Express przeprosiła w tych samych słowach za to, że pociąg odjechał ze stacji Minami-Nagareyama 20 sekund przed czasem, a zagraniczne media pisały o tym z rozbawieniem. Tymczasem formuła robi coś rozsądnego. Mówi: widzę, że wszedłem na twój teren, i nie udaję, że nic się nie stało. Przeprosiny za kłopot są walutą, którą płaci się za przekroczenie cudzej granicy.„Japonia po Japonii. Cztery kręgi, z których nas ubywa” (ebook) - Michał Sobieraj (Zbiór esejów z Ukiyo-Japan: TOM VI)

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Kto zajmuje za dużo miejsca

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.12 kwietnia 1977 roku około 60 ludzi z porażeniem mózgowym, członków stowarzyszenia Aoi Shiba, zjechało na dworzec w Kawasaki i zajęło około 30 autobusów. Miejskie linie i przewoźnik Tōkyū wpuszczały wózek inwalidzki tylko złożony, pasażer musiał siedzieć na fotelu i mieć opiekuna, bo wózek nie ma mocowania i zasłania wyjście awaryjne. Jeden z uczestników, Shiraishi Kiyoharu, wspominał, że autobusy mijały czekających na przystankach ludzi na wózkach i jechały dalej. Stowarzyszenie narodziło się do radykalnej walki kilka lat wcześniej, gdy w 1970 roku matka w Yokohamie udusiła swoje ciężko niepełnosprawne dziecko, a wokół sprawy zbierano podpisy pod prośbą o łagodny wyrok. Członkowie Aoi Shiba zażądali normalnego procesu i napisali program ze zdaniem: „odrzucamy miłość i sprawiedliwość”. Ich ideolog, Yokozuka Kōichi, zatytułował swoją książkę „Matko, nie zabijaj!”. Zrozumieli, że współczucie, które każe uznać ich istnienie za ciężar dla rodziny, jest najbardziej niebezpieczną formą uprzejmości.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.40 lat później, 5 czerwca 2017 roku, na lotnisku na Amami, Kijima Hideto na wózku nie mógł wejść na pokład samolotu taniej linii Vanilla Air, bo na lotnisku nie było rękawa ani podnośnika, a obsługa nie pozwoliła jego towarzyszom wnieść go po schodach. Wszedł sam, na rękach, stopień po stopniu. Linia przeprosiła, 14 czerwca wprowadziła krzesło do przenoszenia, a 29 czerwca podnośnik. Internet zajął się głównie nim: że jest pieniaczem, że zrobił to dla rozgłosu, że powinien był uprzedzić. Kijima odpowiadał, że gdy uprzedzał, odmawiano mu z powodu braku sprzętu. W kwietniu 2021 roku poruszająca się na wózku felietonistka Izena Natsuko chciała dojechać z dziećmi do małej stacji Kinomiya obok Atami. Na stacji w Odawarze usłyszała, że na Kinomiya są tylko schody, że stacje z mniej niż trzema tysiącami pasażerów nie są objęte pomocą i że dalej ma pomyśleć sama. Rozmowa trwała godzinę. W Atami czekało na nią czterech pracowników, na Kinomiya znieśli po schodach jej wózek, a ją samą osoba towarzysząca. Kiedy opisała to na blogu, kolej oświadczyła, że nie uważa tego za odmowę przewozu, a na autorkę spadła lawina hejtu. Jak mówiła potem, straciła zlecenia i poczuła, że ktoś zakwestionował cały jej sposób życia.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Najczęstszy zarzut w obu burzach brzmiał: trzeba było zawiadomić wcześniej. Jest w nim cała logika meiwaku. Człowiek o potrzebach większych niż przeciętne ma je zgłosić z wyprzedzeniem, żeby można je było zaplanować, a jeśli pojawia się bez zapowiedzi, to już samo jego pojawienie się jest kłopotem. Od kwietnia 2024 roku prawo wymaga od prywatnych firm rozsądnych usprawnień dla osób z niepełnosprawnością, więc przynajmniej na papierze obowiązek przesunął się ze stacji na kolej. Podczas tajfunu Hagibis (w Japonii zwanego tajfunem nr 19) w październiku 2019 roku urzędnicy dzielnicy Taitō odprawili sprzed wejścia do schronu dwóch bezdomnych, bo nie byli mieszkańcami dzielnicy, i burmistrz przeprosił trzy dni później. Tu reguła odsłania swoją drugą twarz. Chroni odrębność tych, którzy mają adres, drzwi i czas, żeby uprzedzić.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Są też ludzie żyjący z łamania reguły. Około 2020 roku japońskie media zaczęły pisać o gatunku meiwaku-kei YouTuber, autorów filmów zarabiających na tym, że przeszkadzają. Najsłynniejszy z nich, Hezuma Ryū, był w 2020 roku dwa razy aresztowany, między innymi za zjedzenie w supermarkecie ryby przed zapłaceniem, dostał wyrok w zawieszeniu, a w lipcu 2025 roku został wybrany do rady miejskiej Nary, zdobywając 8320 głosów. Transgresja jako widowisko działa tylko tam, gdzie reguła jest silna, i to też jest dowód jej siły. Po drugiej stronie tej samej siły leży sukces książki Ichiro Kishimiego i Fumitake Kogi „Odwaga bycia nielubianym” z 2013 roku, która sprzedała się w Japonii w 3,36 miliona egzemplarzy. Jej sercem jest adlerowskie „rozdzielenie zadań”: moje sprawy są moje, twoja reakcja na nie jest twoją sprawą. Żaden znany mi japoński komentator nie łączy tego sukcesu z meiwaku, więc to moja interpretacja, ale trudno mi uwierzyć w przypadek. Trzy miliony ludzi kupiły sobie pozwolenie na granicę.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Nie wpuszczać

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Według corocznego badania Expedii Japończycy w 2024 roku wykorzystali 63% przysługującego urlopu, najmniej spośród 11 krajów, a 53% przyznało, że czuje się winnych wobec kolegów zmuszonych ich zastępować. W 2018 roku ten odsetek wynosił 58%, najwięcej na świecie. W 2002 roku ojcowie, którzy nie wzięli urlopu rodzicielskiego, najczęściej tłumaczyli, że byłby to kłopot dla zakładu pracy (45,1%). 20 lat później, w innym, ministerialnym badaniu, pierwsze miejsce zajęły już pieniądze, a „atmosfera w pracy” spadła na drugie. W ciągu jednego roku, między 2023 a 2024, odsetek ojców biorących urlop wzrósł z 30,1 do 40,5%. Reguła nie jest wieczna. Ustępuje, gdy państwo i firmy zmieniają to, co wisi między ludźmi.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Łatwo byłoby przejść stąd do tezy, że meiwaku zamyka Japończykom usta, kiedy potrzebują pomocy. Dane na to nie pozwalają. W rządowym badaniu samotności z 2021 roku osoby, które często czują się samotne i nie korzystają z pomocy, najczęściej odpowiadały, że jej nie potrzebują albo nie wiedzą, jak ją dostać. Powód „obciążyłbym drugą stronę” wybrało 4,2%. Wśród ofiar przemocy domowej z badania z 2023 roku 44,2% nikomu nic nie powiedziało, najczęściej dlatego, że „to nie było aż tak poważne”, a 28,9% uznało, że jeśli tylko sami wytrzymają, jakoś to będzie. Powód „nie chciałam wciągać innych” podało 16,2% milczących kobiet. Zespół Verity Lua z Singapurskiego Uniwersytetu Zarządzania przebadał w 2022 roku ponad 5 tysięcy Amerykanów i Japończyków i stwierdził, że w Stanach skłonność do szukania pomocy idzie w parze z wyższym zadowoleniem z życia, a w Japonii z niższym. To korelacja, nie dowód przyczyny, ale sugeruje, że w świecie, gdzie każda prośba otwiera rachunek, niepytanie bywa najrozsądniejszą strategią.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Jest w tym jeszcze coś, co umyka, gdy patrzy się na meiwaku tylko jak na troskę o innych. Prośba o pomoc wpuszcza drugiego człowieka do środka: do domu, do finansów, do choroby. Kiedy stowarzyszenie Tsukuroi Tokyo zapytało na przełomie 2020 i 2021 roku ludzi w skrajnej biedzie, dlaczego nie ubiegają się o zasiłek, co trzeci odpowiedział, że nie chce, żeby dowiedziała się rodzina, bo urząd zwraca się do krewnych z pytaniem, czy mogą pomóc. Próba była mała i niereprezentatywna, ale mówi wiele. Ten sam motyw słychać w prośbie o karetkę bez syreny: nie chcę się wyróżniać. Takeo Doi opisał kiedyś powściągliwość jako miarę odległości: nie ma jej wśród bliskich, rośnie wśród znajomych, a wobec zupełnie obcych zanika (zobacz też: Amae (甘え) – japońskie słowo odsłaniające uczucie, o którym Zachód milczy). Japońskie przysłowie mówi zresztą, że wstyd w podróży można zostawić za sobą. Kto zna tylko jedną z tych stref, widzi rój. Kto zna wszystkie trzy, widzi człowieka, który starannie pilnuje, kogo wpuszcza.

 

Krążą po japońskim internecie zdania, że w Indiach uczy się dzieci czegoś odwrotnego: skoro żyjesz, sprawiając innym kłopot, wybaczaj kłopot innym. Pierwszy znany mi zapis pochodzi z wywiadu z Ototake Hirotadą z 2015 roku, z zastrzeżeniem, że tak podobno jest, a rozgłos zyskał w latach 2018 i 2019 dzięki wpisom na Twitterze. Indyjskiego źródła nikt nie wskazał. Pewien Japończyk związany z indyjskim buddyzmem opowiedział tę historię znajomemu w Delhi i usłyszał z uśmiechem, że najwięcej zyskuje na tym dżati, czyli kasta. Ta anegdota mówi mniej o Indiach niż o Japonii: kiedy Japończycy chcą skrytykować własną regułę, sięgają po egzotyczny kontrast, dokładnie tak jak od 80 lat robi to Zachód, gdy chce coś powiedzieć o Japonii.Psychologia i filozofia w kanji - ksiązka o znakach japońsskich (ukiyo-japan.pl) - EBOOK

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Ostatni kłopot

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Szpital onkologiczny w Shizuoce zebrał kiedyś wypowiedzi pacjentów o najtrudniejszych chwilach leczenia. Kobieta po siedemdziesiątce napisała, że dźwięk urządzenia do odsysania wydzieliny z gardła przeszkadzał sąsiadkom z sali i pielęgniarkom. Inna, w tym samym wieku, że w nocy często musiała do toalety, nie radziła sobie sama i było jej ciężko, bo sprawiała kłopot pielęgniarkom i innym chorym. Obie mówiły o bólu, ale ból miał kształt cudzej fatygi.

 

W ministerialnym badaniu z przełomu 2022 i 2023 roku najważniejszym kryterium wyboru miejsca śmierci okazało się to, żeby „nie być ciężarem dla rodziny”: 71,6%, więcej niż „nie cierpieć” (60,2) i „móc pozostać sobą” (48,7). Z osób wolących umrzeć gdzie indziej niż w domu 74,6% tłumaczyło to obciążeniem opiekunów. W porównaniu Japonii i Holandii przeprowadzonym w 2016 roku na próbach po nieco ponad tysiąc osób zapytano, czy w ostatniej fazie choroby, zależni od pomocy innych, czuliby się ciężarem. Tak odpowiedziało 79,3% Japończyków i 47,8% Holendrów, a zdecydowane nie 6,8% Japończyków wobec 40,9% Holendrów. Ten ostatni wynik uderza mnie bardziej niż pierwszy, bo mówi, jak rzadko w Japonii ktoś potrafi powiedzieć, że ma prawo do cudzego czasu. Ale uczciwość wymaga dodać, że w amerykańskim Oregonie, gdzie wspomagane samobójstwo jest legalne, niemal połowa tych, którzy skorzystali z tego prawa, podawała ten sam powód: nie chcą obciążać bliskich. To uczucie jest po prostu ludzkie.

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.Najmocniej dotyka ono umierających w domu. W wielkim badaniu rodzin osób zmarłych na raka, przeprowadzonym przez Narodowe Centrum Onkologiczne w latach 2019 i 2020 na ponad 56 tysiącach ankiet, około 4 na 10 bliskich stwierdziło, że zmarły cierpiał, bo czuł, że sprawia kłopot. Przy śmierci w domu takich odpowiedzi było 47,8%, w szpitalu 39,6, w domu opieki 29,1. Im bliżej rodziny, tym ciaśniej. Kiedy w 2022 roku reżyserka Hayakawa Chie przygotowywała film „PLAN 75” o państwie, które proponuje ludziom po 75. roku życia łagodną śmierć, rozmawiała z piętnaściorgiem ludzi po siedemdziesiątce i osiemdziesiątce. Prawie każde z nich, samotne czy otoczone dziećmi, powiedziało to samo zdanie: nie chcę nikomu sprawiać kłopotu.

 

Jest i rachunek w dosłownym sensie. W grudniu 2007 roku 91-letni mężczyzna z demencją wyszedł z domu w Ōbu i zginął pod pociągiem. Koleje JR Tōkai zażądały od rodziny około 7,2 miliona jenów (około 180 tysięcy złotych) za opóźnienia pociągów. Sąd w Nagoi przyznał całość, apelacja połowę, dopiero Sąd Najwyższy 1 marca 2016 roku orzekł, że ani żona, ani syn nie odpowiadają za chorego jak za dziecko. Tu kłopot sprawiony przez umierającego człowieka miał wycenę co do jena, i trzeba było 9 lat, żeby ktoś powiedział, że rodzina nie musi go spłacać. Są też jaśniejsze liczby. Wśród tych, którzy marzą o nagłej śmierci bez długiej choroby, powód „nie chcę sprawiać kłopotu rodzinie” podawało w 2012 roku 80%, a dekadę później 60. Wciąż dużo. Ale mniej.Książka "Ścieżki" od autora ukiyo-japan.pl:  Michałą Sobieraja

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

 

Ton niżej

 

Syrena musi wyć. To jeden z niewielu kłopotów, które japońskie państwo nakłada na obywateli z pełną świadomością i nie zamierza z niego zrezygnować, bo sekunda na skrzyżowaniu jest ważniejsza od snu całego bloku. Kobieta ze wstępu dostanie więc karetkę na sygnale, sąsiedzi zapalą światła, rano ktoś zapyta na klatce. Może powie „przepraszam za wczoraj”, a może usłyszy, zanim zdąży otworzyć usta, że nic się nie stało.

 

W październiku 2023 roku straż w Shimonoseki, po skargach mieszkańców na przenikliwy dźwięk, zaczęła używać syreny o niższym tonie. Wciąż słychać ją z daleka, wciąż rozcina noc, tylko trochę mniej boli. Nie wiem, czy to kapitulacja, czy dojrzałość, i podejrzewam, że w tym jednym obniżonym tonie mieści się cała Japonia, jaką znam: ludzie, którzy nie przestaną sobie przeszkadzać, bo żyją za cienkimi ścianami, i wciąż negocjują, ile tego przeszkadzania da się znieść, próbując zgadnąć, co czuje rozmówca, zanim on w ogóle o tym pomyśli.

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

Źródła

1. 近藤明・邢葉青 「『迷惑』の意味変化―虎明本狂言から四迷・漱石まで」, 金沢大学人間社会学域学校教育学類紀要 3 (2011)

2. 吉田俊和・斎藤和志・北折充隆 (red.), 『社会的迷惑の心理学』, ナカニシヤ出版, 2009.

3. 高野陽太郎, 『「集団主義」という錯覚―日本人論の思い違いとその由来』, 新曜社, 2008.

4. 山岸俊男, 『安心社会から信頼社会へ―日本型システムの行方』, 中公新書, 1999.

5. 厚生労働省, 『令和4年度 人生の最終段階における医療・ケアに関する意識調査 報告書』,  2023.

6. Takano Y., Osaka E., „Comparing Japan and the United States on individualism/collectivism: A follow-up review”, „Asian Journal of Social Psychology” 21 (2018)

7. Oyserman D., Coon H.M., Kemmelmeier M., „Rethinking individualism and collectivism”, „Psychological Bulletin” 128 (2002).

8. Yamagishi T., Hashimoto H., Schug J., „Preferences versus strategies as explanations for culture-specific behavior”, „Psychological Science” 19 (2008).

9. Hashimoto H., Yamagishi T., „Two faces of interdependence: Harmony seeking and rejection avoidance”, „Asian Journal of Social Psychology” 16 (2013).

10. Gelfand M.J. i in., „Differences between tight and loose cultures: A 33-nation study”, „Science” 332 (2011).

 

Meiwaku, japońska zasada niesprawiania kłopotu, jej codzienna cena i mit o kolektywizmie Japonii.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!