





Tego samego dnia drugi astronom dworu złożył własny tajny raport. Chikanobu skrupulatnie odnotował, kto co zapieczętował: raport Seimeia opatrzył pieczęcią minister lewej strony, drugi astronom zapieczętował swój sam, a sprawę trzeba będzie sprawdzić w precedensach. W tej notatce mieści się cały świat, w którym przyszło Seimeiowi pracować. Gwiazdy czytano jak depesze polityczne, skażenie potrafiło zatrzymać urzędnika za progiem, zarazę leczono obrzędem, a pieczęć na raporcie liczyła się nie mniej niż jego treść. Seimei ma wówczas około 52 lat. Nie wiemy, gdzie spędził poprzednie pół wieku.


Ich najważniejsze narzędzie leżało na stole. Shikiban (式盤), tarcza wróżebna, składała się z okrągłej płytki nieba osadzonej obrotowo na kwadratowej płytce ziemi, bo niebo było okrągłe, a ziemia kwadratowa. Wróżbita obracał niebo, aż znak położenia słońca stanął nad znakiem godziny pytania, odczytywał układ, rozstawiał na nim 12 niebiańskich generałów i dopiero wtedy wydawał orzeczenie. Była to rachuba, nie trans. Jedyne dzieło Seimeia, które przetrwało do dziś w kopiach z okresu Kamakura, „Senji ryakketsu” (占事略決), jest podręcznikiem właśnie tej rachuby.
Drugim narzędziem był kalendarz. Co roku 1. dnia 11. miesiąca urząd przedstawiał cesarzowi kalendarz na następny rok: zwoje, gdzie każdy dzień miał już przypisane noty o szczęściu i nieszczęściu, część z nich czerwonym tuszem, a pod spodem 2–3 puste linijki. W te linijki arystokraci wpisywali swoje dzienniki. Michinaga też, a 14 zwojów pisanych jego ręką przechowuje do dziś archiwum rodu Konoe w Kioto. Kiedy wieczorem notował spóźnienie Seimeia, pisał w dniu, który urzędnicy do spraw kalendarza opisali mu z góry.

Gdy trzeba było wyruszyć, wróżbita szedł przodem i stawiał kroki henbai (反閇): utykający, zygzakowaty chód, którym przydeptywał złe wpływy, według legendy na pamiątkę chińskiego władcy Yu, okulałego od lat spędzonych przy regulowaniu rzek. Gdy trzeba było się oczyścić, pocierano ciało papierową laleczką i puszczano ją z nurtem. Genji na wygnaniu w Suma patrzy, jak wsadzają wielką lalkę do łódki i spychają ją na morze. Gdy trzeba było przedłużyć życie, pisano petycję do Pana Góry Tai (泰山府君, Taizan Fukun), chińskiego władcy zmarłych i długości ludzkich żywotów.

Historycy spierają się, czy to była religia, czy rzemiosło, i badacze epoki Heian skłaniają się zwykle ku rzemiosłu. Mnie bliżej do jeszcze innej odpowiedzi. Onmyōdō było przede wszystkim sposobem zarządzania niepewnością. Rozpisywało ją na dni, kierunki i godziny, mówiło, kiedy się bać, a więc także, kiedy można przestać. Wróżbita sprzedawał pozwolenie: wolno ruszać, wolno się przeprowadzić, dziś nie, za 11 dni tak. Ktoś musiał wziąć na siebie decyzję, której nikt nie chciał podejmować sam.

其の後、忠行、晴明を去難く思て、此の道を教ふる事、瓶の水を写すが如し。
(sono nochi, Tadayuki, Seimei o sarigataku omoite, kono michi o oshiuru koto, kame no mizu o utsusu ga gotoshi)
„Odtąd Tadayuki nie umiał się z Seimeiem rozstać i przekazywał mu swoją Drogę tak, jak przelewa się wodę z dzbana do dzbana.”
- „Konjaku monogatari”,
ks. 24, opowieść 16, ok. 1120

晴明は術法の物なり、才覚は優長ならずとぞ。
(Seimei wa juppō no mono nari, saikaku wa yūchō narazu to zo)
„Seimei był człowiekiem technik i zaklęć, uczonością nie błyszczał – tak mówią.”
- „Zoku kojidan”,
ks. 5, 1219

Jedyna młodość, jaką znają dokumenty, pochodzi z ust samego Seimeia. W 997 roku urzędnik sekretariatu Fujiwara no Nobutsune przepytywał go o miecze przechowywane w pałacu. Seimei wyjaśnił, że było ich 34 i że wszystkie spłonęły w wielkim pożarze pałacu w 960 roku. Gdy był jeszcze studentem astronomii, przedstawił na rozkaz cesarza opinię, według której wykuto je na nowo, z inkrustowanymi na głowniach 12 bóstwami, słońcem, księżycem i 5 planetami. Po kolejnych pożarach trzeba je wykuć jeszcze raz, ale wyłącznie w dzień 庚申 (kōshin) 7. albo 8. miesiąca, a w tym roku taki dzień nie sprzyja, więc najlepiej zacząć w przyszłym. Opowiadał 77-letni starzec o sobie czterdziestoletnim. Yamashita Katsuaki podejrzewa, że Seimei budował w ten sposób rodzinny tytuł do zasług. Sprawdzić tego nie sposób. Uderza mnie co innego: nawet we własnej wersji Seimeia jego kariera zaczyna się od czegoś, co spłonęło.

Z domu dobiegło głośne klaskanie i głos samego Seimeia: na niebie widać było znaki abdykacji cesarza i wygląda na to, że już się dokonała, trzeba jechać z raportem do pałacu, szykować wóz. A potem rozkaz rzucony w ciemność.
「かつかつ式神一人内裏に参れ」と申しければ、目には見えぬものの戸おしあけていづ。御うしろをや見まゐらせけむ、「ただ今これより過ぎさせおはしますめり」といらへけりとかや。
(„katsugatsu shikigami hitori dairi ni maire” to mōshikereba, me ni wa mienu mono no to oshiakete izu. on-ushiro o ya mimairasekemu, „tadaima kore yori sugisase owashimasu meri” to iraekeri to ka ya)
„Gdy powiedział: »Na razie niech jeden shikigami idzie do pałacu«, coś, czego oczy nie widziały, pchnęło drzwi i wyszło. Może zobaczyło plecy cesarza, bo odpowiedziało podobno: »Zdaje się, że właśnie tędy przejeżdża«.”
- „Ōkagami”, część o cesarzu Kazanie,
przełom XI i XII wieku

Zbiór „Kojidan” z lat 1212–1215 każe Kazanowi przyjść do Seimeia jako pacjentowi. Cesarz, jeszcze na tronie, cierpi na bóle głowy, które nasilają się przy deszczu, i żadne lekarstwa nie pomagają. Seimei wyjaśnia, że w poprzednim życiu Kazan był wielkim ascetą i zmarł w górach Ōmine, a jego czaszka utkwiła w szczelinie skalnej. Skały pęcznieją od wilgoci, ściskają czaszkę i stąd ból. Wysłano ludzi we wskazane miejsce na dnie doliny, czaszkę wyjęto i ból ustąpił na zawsze. Ten sam akapit dodaje, że Seimei, choć świecki, przez 1000 dni ćwiczył się w ascezie w Nachi, gdzie codziennie przez jedną porę dnia stał pod wodospadem, a i w poprzednim życiu był ascetą z Ōmine. Urzędnik od tarczy wróżebnej dostaje hart górskiego pustelnika i przeszłość sięgającą poprzedniego wcielenia. Tak wielka wiedza nie mieściła się w zwykłym życiorysie, więc legenda dopisała mu drugi.

3. dnia 2. miesiąca 4. roku ery Shōryaku (26 lutego 993 roku) 73-letni Seimei odwiedził Fujiwarę no Sanesukego, autora jednego z najobszerniejszych dzienników epoki, i oznajmił, że podniesiono mu rangę. Zapytany o powód, wyjaśnił, że cesarz nagle zachorował, na rozkaz odprawił oczyszczenie, skutek był natychmiastowy, więc dodano mu stopień. Sanesuke zapisał to bez słowa komentarza.
7 lat później był już w stolicy pierwszy. 11. dnia 10. miesiąca 2. roku ery Chōhō (9 listopada 1000 roku), wieczorem, cesarz przenosił się do odbudowanego po pożarze pałacu. Pisarze cesarskich stajni prowadzili przodem żółte woły, a przed lektyką Seimei stawiał kroki henbai (to te zygzaki). Przy podobnej przeprowadzce w 961 roku cały urząd sypał na drogę ryż. Fujiwara no Yukinari, sekretarz cesarza, wyjaśnił w dzienniku zmianę zwyczaju jednym zdaniem: tym razem posłużył Seimei, bo jest 道の傑出者 (michi no kesshutsusha), najwybitniejszym w swojej Drodze. Ostatniej nocy roku, 29. dnia przestępnego 12. miesiąca 3. roku ery Chōhō (14 lutego 1002 roku), dwór w żałobie po matce cesarza odwołał doroczne wypędzanie demonów. Seimei odprawił je we własnym domu, a stolica poszła za jego przykładem. Pisząc o tej nocy, autor kompendium prawnego „Seiji yōryaku” nazwał go 陰陽の達者 (onmyō no tassha), mistrzem yin i yang.

Lato było suche. 14. dnia 7. miesiąca 6. roku ery Chōhō (2 sierpnia 1004 roku) 84-letni Seimei odprawił obrzęd pięciu smoków, prośbę o deszcz. Michinaga zanotował pogodę jak meteorolog: „Cały dzień pochmurno. Chwilami mżawka. W nocy ulewa”. Szef sekretariatu przekazał mu słowa cesarza, że obrzęd Seimeia przyniósł odpowiedź i należy mu się w nagrodę szata. Michinaga dopisał, że trzeba ją dać szybko, i jeszcze, że grzmiało słabo. Dwa dni później cesarz przysłał wróżbicie dar od siebie. 5 tygodni później ten sam Michinaga, odkładając pielgrzymkę cesarzowej, uzasadnił to „tegoroczną suszą”. Deszcz spadł, susza trwała dalej, a do legendy przeszło tylko to pierwsze.
Ten sam człowiek potrafił się pomylić. W 984 roku zaproponował z kolegą na abdykację cesarza En'yū dzień 重日 (jūnichi), w który według kalendarza wszystko, co się zrobi, ma się powtórzyć. W dzienniku Sanesukego zapisano, że w 10 abdykacjach takiego dnia nie wybrano ani razu, a propozycja wróżbitów jest „wielce niestosowna”. W 988 roku Seimei nie odprawił zleconego obrzędu dla planety Mars i musiał złożyć pisemne przeprosiny. A w wieku 85 lat się spóźnił. Z dokumentów wyłania się fachowiec z krwi i kości: sumienny, potrzebny możnym, najlepszy w mieście, czasem zawodny, jak każdy, kto pracuje z cudzą niepewnością, i długowieczny ponad miarę swoich czasów.

反閇に至りては、軽服の間、更に勤むべからざる由、堅く之を辞す。而るに猶ほ、吉に就きて勤むべき由、固く示す。仍りて反閇を勤む。「任中、卒去す」と云々。
(henbai ni itarite wa, kyōbuku no aida, sara ni tsutomu bekarazaru yoshi, kataku kore o jisu. shikaru ni nao, kichi ni tsukite tsutomu beki yoshi, kataku shimesu. yorite henbai o tsutomu. „ninchū, sokkyo su” to unnun)
„Co do henbai, stanowczo odmówiłem, bo w czasie lekkiej żałoby w ogóle nie wolno go wykonywać. On wciąż twardo nalegał, żebym go wykonał dla pomyślności. Wykonałem więc henbai. »Zmarł w trakcie urzędowania« – mówią.”
- „Abe no Seimei ki”
(dziennik Seimeia albo Yoshihiry),
27. dnia 6. miesiąca 4. roku ery Chōtoku
(23 lipca 998 roku)

Nie wiem, co czuł autor, dopisując te kilka znaków. Mogła to być satysfakcja kogoś, kto miał rację, mogło być poczucie winy. Najbardziej prawdopodobna wydaje mi się chłodna notatka do rodzinnego archiwum: tak się kończy wykonywanie obrzędu wbrew regułom, zapamiętać, przekazać synom. Tak zresztą ten wpis przetrwał, w rodowym zbiorze precedensów o henbai. Każdy, kto pracował z ludźmi w potrzebie, zna tę sytuację. Klient przychodzi po pozwolenie, prawda interesuje go mniej, a specjalista może albo go stracić, albo dać mu to, czego chce, choćby wbrew sztuce.
6 lat później Yukinari zapytał Seimeia, czy wolno składać ofiary buddyjskie w dzień 庚辰 (kanoe-tatsu), bo według jednej z tradycji był to dzień w połowie nieszczęśliwy. Odpowiedź przepisał do dziennika w całości, razem z podpisem: „Abe no Seimei, zastępca zarządcy lewej części stolicy”. Wróżbita przegląda w niej źródła jak prawnik. Według ministra Kibiego tego dnia „pod bramę zajeżdża czwórka koni” i to jest „pogląd właściwy”, inna tradycja mówi „wielce pomyślny”, jakaś księga „pół na pół”, a buddyjska „Sutra gwiazd” zapewnia, że dobre uczynki spełnione 26. dnia miesiąca zawsze się udają. Wniosek: dzisiaj wolno. Tym razem Seimei znalazł drogę do „tak” i obłożył ją przypisami. Myślę, że jego sława wyrosła w dużej mierze z tej drugiej umiejętności, a ta pierwsza, umiejętność powiedzenia „nie”, została w rodzinnym archiwum.

晴明、少将をつと抱きて、身固めをし、また何ごとか、「つぶつぶ」と、夜一夜、いも寝ず、声絶えもせず、読み聞かせ加持しけり。
(Seimei, shōshō o tsuto idakite, migatame o shi, mata nanigoto ka, „tsubutsubu” to, yo hitoyo, i mo nezu, koe tae mo sezu, yomikikase kaji shikeri)
„Seimei objął porucznika mocno, otoczył go zaklęciem ochronnym i przez całą noc, bez snu, nie milknąc ani na chwilę, coś mu mruczał i odmawiał nad nim modły.”
- „Uji shūi monogatari”,
opowieść 26 (ks. 2, nr 8),
1213–1221

Inna historia, znana z „Kojidan” i z „Uji shūi”, zaczyna się od białego psa Michinagi. Michinaga codziennie chodzi doglądać budowy klasztoru Hōjōji, a pies z nim. Pewnego dnia pies nie daje mu przejść przez bramę, szczeka, w końcu łapie zębami brzeg szaty. Wezwany Seimei orzeka, że w ziemi na drodze zakopano klątwę, a pies wyczuł ją i ostrzegł pana, bo psy mają od natury odrobinę nadprzyrodzonego wyczucia. Kopią i wyciągają dwie gliniane miseczki złożone otworami i okręcone na krzyż żółtym sznurkiem ze skręconego papieru. W środku nie ma nic oprócz jednego znaku wypisanego cynobrem na dnie. Taką sztukę, mówi Seimei, zna w stolicy poza nim najwyżej mnich Dōma. Wycina z kartki ptaka, rzuca go w powietrze, a ptak zamienia się w białą czaplę i leci na południe. Służba biegnie za nią aż do starego domu przy Rokujō-bōmon, gdzie siedzi mnich i przyznaje, że klątwę zamówił minister Fujiwara no Akimitsu. Dōmę odesłano do rodzinnej Harimy. Klasztor Hōjōji Michinaga zaczął budować kilkanaście lat po śmierci Seimeia, ale opowieści to nie przeszkadza. Z tego Dōmy wyrośnie w ciągu kilku stuleci Ashiya Dōman, wielki rywal.
Najwięcej o Seimeiu mówi epizod z żabami, zapisany już w „Konjaku”. U buddyjskiego hierarchy Kanchō w Hirosawie młodzi arystokraci i mnisi pytają go, czy swoimi shikigami potrafi zabić człowieka. Odpowiada, że łatwo to nie przyjdzie, ale jak się postara, zabije na pewno.
虫などをば塵許の事せむに、必ず殺しつべきに、生く様を知らねば、罪を得ぬべければ、由無き也。
(mushi nado o ba chiri bakari no koto sen ni, kanarazu koroshitsu beki ni, iku yō o shiraneba, tsumi o enu bekereba, yoshinaki nari)
„Robaka zabiłbym byle drobiazgiem, ale nie umiem przywrócić życia, więc zaciągnąłbym grzech. Nie ma po co.”
- „Konjaku monogatari”,
ks. 24, opowieść 16, ok. 1120

W dokumentach z epoki Seimei nie ma ani jednego shikigami, co Shigeta podkreśla z naciskiem. Słowo za jego życia istniało, a skąd się wzięło, spierają się badacze. Znak 式 (shiki) to ten sam znak, co w nazwie tarczy wróżebnej. Murayama Shūichi i Suwa Haruo sądzili, że shikigami to pierwotnie bóstwa wypisane na tarczy, 12 generałów rozstawianych przez wróżbitę po niebie, ożywionych potem przez opowiadaczy. Suzuki Ikkei widział w nich raczej uosobienie samej sztuki wróżenia, a późniejszy zapis 識神 (shikigami), ze znakiem 識 (shiki), świadomość, czytał jako ducha świadomości wróżbity. Jeśli rację mają Murayama i Suwa, najsłynniejsi słudzy japońskiego folkloru urodzili się z obrotowej tarczy do liczenia.

恋しくば尋ね来て見よ和泉なる信太の森のうらみ葛の葉
(koishiku ba / tazune kite miyo / Izumi naru / Shinoda no mori no / urami kuzunoha)
„Jeśli zatęsknisz,
przyjdź i odszukaj mnie
w lesie Shinoda
w Izumi, gdzie liście kudzu
odwracają się z żalem.”
- matka Seimeia,
później zwana Kuzunohą,
„Hokishō”,
najstarszy druk 1627;
w tej postaci w teatrze od XVIII wieku

Dalej „Hokishō” opowiada już historię rywala. Dōman przychodzi z Satsumy na drugim końcu kraju i przegrywa z Seimeiem pojedynek w zgadywaniu: trafnie mówi, że w skrzyni leży 16 mandarynek, ale Seimei zamienia je w 16 myszy i Dōman zostaje jego uczniem. Potem Seimei jedzie do Chin, do mistrza Hakudō, a pod jego nieobecność Dōman uwodzi mu żonę i wykrada tajną księgę. Po powrocie Seimei przegrywa z nim zakład o głowę i zostaje ścięty. Hakudō zbiera z ziemi 12 dużych i 360 małych kości ucznia i przywraca go do życia, a Dōman i niewierna żona giną. Wierzba na grobie Seimeia żyje, sosna na grobie Dōmana usycha. W XVII wieku ojciec Seimeia dostał imię Yasuna i dom w Abeno pod Osaką, wiersz po raz pierwszy zapisano na papierowych drzwiach, a w 1734 roku Takeda Izumo zrobił z tego sztukę dla teatru lalek, „Ashiya Dōman ōuchi kagami”. Scenę pożegnania lisicy z synem gra się do dziś. Pędzel trzymany w ustach, którym aktor pisze wiersz na drzwiach, odnotowano już w 1802 roku, a dziś aktorzy piszą go kolejno prawą i lewą ręką, od dołu do góry, pismem lustrzanym, i kończą z pędzlem w ustach.





Zbiór „Konjaku” kończy opowieść o nim takim zdaniem:
其の孫、近くまで識神の音などは聞けり。
(sono mago, chikaku made shikigami no oto nado wa kikeri)
„Jego wnukowie jeszcze niedawno słyszeli odgłosy shikigami.”
- „Konjaku monogatari”,
ks. 24, opowieść 16, ok. 1120
Dom przy Tsuchimikado wciąż należał do rodziny. Za życia Seimeia okiennice podnosiły się w nim i opadały, choć nikt ich nie dotykał, a brama zamykała się sama. Po jego śmierci zostały tylko dźwięki. Nikt nie zapisał, czy wnukowie się ich bali.
1. Shigeta Shin'ichi, „A Portrait of Abe no Seimei”, przeł. Gaynor Sekimori, „Japanese Journal of Religious Studies” 2013, t. 40, nr 1, s. 77–97.
2. Pang Carolyn, „Uncovering Shikigami: The Search for the Spirit Servant of Onmyōdō”, „Japanese Journal of Religious Studies” 2013, t. 40, nr 1, s. 99–129.
3. Masuo Shin'ichirō, „Chinese Religion and the Formation of Onmyōdō”, „Japanese Journal of Religious Studies” 2013, t. 40, nr 1, s. 19–43.
4. Tubielewicz Jolanta, „Superstitions, Magic and Mantic Practices in the Heian Period”, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 1980.
5. McCullough Helen Craig, „Ōkagami, The Great Mirror: Fujiwara Michinaga (966–1027) and His Times”, Princeton University Press, Princeton 1980.
6. Miller Laura, „Extreme Makeover for a Heian-Era Wizard”, „Mechademia” 2008, t. 3, s. 30–45.
7. 『摂関期古記録データベース』、国際日本文化研究センター (online): 『親信卿記』『小右記』『権記』『御堂関白記』『小記目録』『信経記』『安倍晴明記』.
8. 『今昔物語集』巻24第16話; 『宇治拾遺物語』第26・140・184話, cyt. za: やたがらすナビ (yatanavi.org).
9. 『大鏡』(國文大觀); 『古事談』第六; 『続古事談』第五, cyt. za: Wikisource (ja.wikisource.org).
10. 『簠簋抄』、寛永4年(1627)古活字版、国立国会図書館デジタルコレクション.
11. 繁田信一『安倍晴明:陰陽師たちの平安時代』、吉川弘文館(歴史文化ライブラリー215)、2006.
Fragmenty dzienników pisanych po chińsku (kanbun) cytuję w odczytaniu po japońsku (kundoku) za bazą Nichibunken. Daty z kalendarza księżycowego przeliczyłem na kalendarz juliański w bazie Narodowego Obserwatorium Astronomicznego Japonii. Wiek podaję tak, jak liczono go w epoce Heian: rok w dniu narodzin i kolejny z każdym Nowym Rokiem. Rok urodzenia Seimeia, 921, wyliczono wstecz z późnych genealogii, według których zmarł w wieku 85 lat; te same genealogie podają dwie daty śmierci, 31 października 1005 i 18 stycznia 1006. Imię 晴明 czyta się dziś „Seimei”, za jego życia brzmiało zapewne „Haruaki”. Fragment dziennika z 998 roku baza Nichibunken publikuje jako „Abe no Seimei ki” z zastrzeżeniem, że może pochodzić z dziennika jego syna Yoshihiry. „Ōkagami” cytuję według wydania „Kokubun taikan”. Wiersz o lesie Shinoda podaję w postaci znanej z teatru; najstarszy druk z 1627 roku ma ten sam tekst w innym zapisie. Opinię Yumemakury Baku o dawnym wizerunku Seimeia relacjonuję za jego wywiadem dla wydawnictwa Bungei Shunjū ze stycznia 2026 roku.
>> PODOBNE ARTYKUŁY:
Administracja grozą: urzędowe apelacje duchów zemsty onryō w Japonii Heian
Hinoeuma – „kobieta z roku ognistego konia zawsze zjada mężczyznę”
Godzina szczura, koku tygrysa - jak odmierzano czas w Japonii shogunatu Edo?
Weekendowy wypad z damami dworu Heian-kyō. Słuchamy kukułki z samą Sei Shōnagon.
Kanji 鬼 (oni) - gdy demony potrafiły płakać
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!