Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych
2025/03/31

Wędrowni sprzedawcy botefuri – ubodzy przedsiębiorcy Edo, którzy dźwigali na barkach metropolie shogunatu

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych - separator tekstu

 

Wykluczeni, niezbędni do życia miastu

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychO świcie ulice Edo tętnią dźwiękami, zapachami i ruchem. Zanim pierwsze promienie słońca zdążą odbić się w spokojnej tafli kanałów rzeki Sumida, miasto już żyje – nigdy nie śpi całkiem. Wąskie zaułki wypełniają nawoływania sprzedawców: „Hiyakkoi mizu da yo!”, „Namadako, madai!”, „Tokoroten! Tokoroten!”. Tak, jak pianie koguta na wsi, tak ich okrzyki tutaj są sygnałem, że dzień się zaczął - w największej metropolii świata wieku XVIII - Edo. Między tłumem przesuwają się postacie z długimi kijami na ramionach, do których przyczepiono z obu stron obładowane kosze i skrzynki pełne towarów. Niosą ze sobą ryżowe kulki, tofu, gorące słodkie ziemniaki, suszone ryby, kolorowe wachlarze, złote rybki i dziecięce zabawki, węgiel, drewno, kwiaty, ryby, szczotki... To botefuri – wędrowni sprzedawcy, którzy niczym ruchome sklepy karmili, ubierali i zaspokajali pragnienia największej metropoliom japońskim pod rządami shogunatu Tokugawa.

 

Ale botefuri to nie tylko postacie z obrazków ukiyo-e czy hałaśliwi handlarze z miejskich legend. To żywy mikrokosmos społeczeństwa Japonii Tokugawa, pełen kontrastów i paradoksów. W epoce, w której jedne rody kupieckie – jak Mitsui czy Sumitomo – obracały fortunami, finansowały daimyō i zakładały proto-bankowe instytucje, a tonya zarządzali handlem całych regionów, oni – botefuri – byli najniższym ogniwem tej struktury. Bez sklepów, cechów i przywilejów, ale za to z kijem, donośnym głosem, wyczuciem czasu i okazji, a także przede wszystkim – silnymi barkami. I choć ich dochody były mizerne, a status społeczny jeszcze mizerniejszy, to właśnie oni zaspokajali najbardziej podstawowe potrzeby: wodę latem, ciepło zimą, kolację po ciężkim dniu. Byli ostatnim, ale niezbędnym elementem miejskiej ekonomii – tym, którego brak zatrzymałby cały organizm.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychW czasach, gdy Edo miało więcej mieszkańców niż Paryż i Londyn razem wzięte, a większość z nich stanowili samotni mężczyźni – samuraje bez rodzin, podupadli rōninowie, chłopi bez ziemi, robotnicy bez dachu nad głową – to właśnie botefuri stawali się odpowiedzią na miejskie potrzeby. Niestrudzeni, ruchliwi, zwinni, tworzyli skomplikowaną siatkę dystrybucji, bez której miasto by się udusiło. Dziś pamięć o nich trwa nadal w nawoływaniach na miejskich bazarach i gwarnych, bocznych uliczkach japońskich miast. Ale żeby naprawdę zrozumieć ten fenomen, trzeba wejść głębiej – w świat, w którym długi kij tenbinbō z koszami był symbolem nowoczesności i przedsiębiorczości. Sprawdźmy zatem – jakie było miejskie życie w czasach shogunatu Edo.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych - separator tekstu

 

Kim byli botefuri?

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychBarwni, ruchliwi, nieustannie w ruchu – przemierzający gwarne ulice Edo – botefuri (棒手振 – „kij + ręka + sprzedawać”) byli nieodłącznym elementem miejskiego pejzażu epoki Tokugawa. Ich sylwetki, uginające się pod ciężarem koszy zawieszonych na ramionach, pojawiają się nie tylko w malowidłach i drzeworytach, ale też w języku i pamięci kultury. Czasem nazywano ich również furiuri (振売), co dosłownie oznacza „tych, którzy potrząsają towarem” – od czasownika furu (振る), czyli „potrząsać”, „machnąć”, „rozhuśtać”. To określenie nie było przypadkowe – botefuri często chodzili ulicami, rytmicznie bujając swoim towarem zawieszonym na drewnianym jarzmie, zwanym tenbinbō (天秤棒 – „równowaga + waga + kij”), i nawołując głośno potencjalnych klientów. Ich obecność była słyszalna, widoczna, wręcz fizycznie odczuwalna – byli żywym i dynamicznym tłem miejskiego życia.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychIch towar był prosty i poręczny – warzywa, tofu, miski, miotły, słodycze, papier, węgiel drzewny, ryby, tokoroten (chłodzone kluski z agaru), smażone słodkie ziemniaki, a latem nawet miseczki zimnej słodzonej wody z kluseczkami z ryżowej mąki – tzw. hiyamizu. Ich działalność miała jedną zasadniczą cechę: brak ognia, czyli brak możliwości przygotowywania ciepłych potraw na miejscu. Botefuri oferowali rzeczy gotowe do spożycia lub użycia, co czyniło ich wyjątkowo mobilnymi i bezpiecznymi – w mieście, które regularnie trawiły pożary, nie pozwalano na ryzykowne źródła ognia w przestrzeni publicznej.

 

Botefuri działali bez cechów, zezwoleń czy przywilejów – i właśnie dlatego byli tak licznie reprezentowani przez ludzi z marginesu społeczeństwa. Gdy w 1659 roku bakufu zdecydowało się uregulować działalność ulicznych handlarzy, wprowadziło system licencji, który miał zarówno uporządkować miejską przestrzeń handlową, jak i objąć opieką osoby znajdujące się na marginesie społeczeństwa. Zgodnie z nowymi przepisami, prawo do legalnego handlu wędrownego — jako botefuri — miały otrzymywać przede wszystkim osoby starsze (powyżej 50 lat), dzieci (poniżej 15 lat) oraz osoby z niepełnosprawnościami fizycznymi. W praktyce był to zatem nie tylko akt administracyjnej kontroli, lecz także forma ówczesnej opieki społecznej — sposób, by zapewnić zarobek tym, którzy w feudalnym porządku nie mieli innych środków utrzymania. Z biegiem czasu ograniczenia te zaczęto ignorować, a botefuri stali się najłatwiejszą formą samozatrudnienia – wystarczyło kilka monet na towar, kij z koszami i wiedza, gdzie udać się z ofertą.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychDla wielu bezrobotnych, chłopów zbiegłych z wiosek, ludzi, któ®zy stracili cały swój dobytek w pożarach, czy innych katastrofach, przybyszów z prowincji bez środków do życia – zostanie botefuri było najprostszą drogą do zdobycia zarobku. Nie trzeba było znać fachu, być członkiem cechu, mieć lokalu ani nawet znajomości. Wystarczyło odwiedzić hurtownika lub bogatego kupca, który pożyczał kij i kosze, dawał zaliczkę w wysokości 600–700 mon (czyli ok. 7000–8000 yenów w dzisiejszej wartości: wtedy równowartość 2~3 dni skromnego jedzenia) na pierwszy towar, i... wypychał nowicjusza na ulicę. Tamten wracał wieczorem, oddawał pieniądze z niewielkim procentem, a co zostawało – było jego dziennym zarobkiem. Przeciętnie – od 580 do 600 mon, co wystarczało na skromne życie. Jedni oszczędzali, by po czasie handlować na własny rachunek, inni żyli z dnia na dzień – bo w Edo nie każdy miał rodzinę, a wielu mieszkańców stanowili samotni mężczyźni.

 

Botefuri nie byli jednak tylko „ludźmi z marginesu”. W wielu przypadkach wykazywali się przedsiębiorczością, elastycznością i sprytem. Zmieniali asortyment w zależności od pory roku – latem sprzedawali chłodne dania i złote rybki, zimą pieczone bataty i gorącą słodką zupę z czerwonej fasoli. Potrafili też tworzyć całe strategie marketingowe – jak handlarz chili, który nosił na plecach gigantyczną, niemal dwumetrową papierową papryczkę, by przyciągnąć dzieci, które... przyciągały matki i ich pieniądze. Ich okrzyki były barwne, rytmiczne i charakterystyczne – dynamiczne reklamy audio Edo-style. Nierzadko tworzyli przy tym swoje własne, lokalne subkultury handlowe – tak charakterystyczne, że artyści tacy jak Kitagawa Morisada poświęcali im całe serie ilustracji dokumentujących ich styl, sposób noszenia koszy, nawoływania, a nawet różnice regionalne między sprzedawcami z Edo, Kyoto czy Osaki.

 

Botefuri to więcej niż handlarze. To pulsujący życiem krwiobieg Edo, odbicie jego potrzeb, nierówności i pomysłowości. Niosąc swoje towary przez miasto, łączyli światy – ten głodny i ten syty, ten codzienny i ten świąteczny, ten biedny i ten aspirujący. Ich obecność była tak powszechna, że jak pisał jeden z kronikarzy: „na mapie Edo więcej było botefuri niż drzew”.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych - separator tekstu

 

Czym handlowano?

 

Rano, zanim jeszcze słońce w pełni wzniosło się ponad dachami ciasno upakowanych domów Edo, już uliczkami sunęły sylwetki botefuri, których głosy były sygnałem rozpoczęcia dnia w mieście, tak, jak pianie koguta na wsi. Każdy z nich dźwigał na barkach tenbinbō – drewniany drąg przypominający wagę, z zawieszonymi po obu stronach koszami, skrzynkami lub wiadrami. A co przynoszą mieszkańcom?

 

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychŻywność codzienna: mieszkańcy Edo nie gotują

 

Edo to miasto mężczyzn – samurajów, robotników, uczniów, samotnych urzędników. Mało kto ma czas lub miejsce, by gotować samodzielnie, dlatego to właśnie botefuri zapewniają miastu podstawowe wyżywienie. Ich kosze wypełnia tofu, jeszcze parujące, sprzedawane w różnych odmianach: twarde (momen), miękkie (kinugoshi), a czasem smażone na słodko. A wraz z tofu tokuroten – galaretowata przekąska z glonów, pokrojona w długie nitki i serwowana z octem.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychNiektórzy oferują przekąski ze słodkich ziemniaków, inni niosą małe pudełka sushi – ale nie to, które znamy dziś. Edomae sushi było formą szybkiego posiłku „na wynos”, zawijanego w liście bambusa: ryż z prasowanym wodorostem, plastrami tamagoyaki, śledziem lub ośmiornicą (więcej o tym znajdziesz tu: Prawdziwe początki sushi – fast food gwarnych uliczek Edo shogunatu Tokugawa).

 

W skrzyniach pojawiają się też suszone ryby, porcje ryżu, soja, a nawet miseczki zupy miso sprzedawane w ceramice zwrotnej.

 

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychSmaki sezonów: jedzenie zgodne z naturą

 

Rytm Edo wyznaczały pory roku, a botefuri byli jak kalendarz chodzący po ulicach. Na wiosnę nieść mogli świeże bambusowe pędy (takenoko) – chrupiące i aromatyczne, symbol nowego życia. Latem sprzedawano hyakkoi mizu – zimną wodę z dodatkiem cukru i ryżowych kulek (mochi) – chłodny napój sprzedawany za kilka mon. Handlarz nawoływał donośnie: „Hiyakkoi, hiyakkoi!”, czyli „Zimniutka, zimniutka!”.

 

Zimą w koszach pojawiały się mandarynki mikan, symboliczny owoc Nowego Roku, a także ciepłe sake, fasolowa zupa z ryżowymi kulkami (oshiruko) i pieczone kasztany. Jesienią z kolei botefuri oferowali grzyby matsutake – luksusowy rarytas, pachnący jak las po deszczu.

 

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychTowary nietypowe, dziwne i zaskakujące

 

Nie wszyscy sprzedawali jedzenie. W niektórych koszach pływały... złote rybki w glinianych dzbankach. Inni oferowali „spiewające” owady – świerszcze i cykady w bambusowych klatkach, takie płyty CD, czy mp3 czasów Edo. Pojawiali się też botefuri z wachlarzami, kadzidłami, zabawkami, papierem washi, a nawet... furoshiki – wielofunkcyjnymi chustami do pakowania wszystkiego: od prezentów po lunchboxy.

 

Na obrzeżach Edo sprzedawano też towary jeszcze bardziej niezwykłe: popiół z pieców (przydatny jako nawóz lub środek czyszczący), zużyte świece (do przetopienia), a nawet stare kalendarze i ścinki papieru, które trafiały do swego rodzaju recyklingu.

 

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychSztuka handlu – performance na ulicy

 

Sprzedawanie na ulicy w Edo to był teatr. Botefuri nie tylko nieśli towar – oni go prezentowali, reklamowali i zachwalali w sposób, który dziś nazwalibyśmy brandingiem. Wielu z nich nosiło gigantyczne papierowe atrapy swoich towarów – np. ogromne czerwone chili, wachlarze większe niż głowa czy sztuczne tamago z papier mâché. Krzyczeli slogany, których melodyjne rytmy rozpoznawano z daleka:

 

"Namadako! Madakai! Taiya-tai!"
(Ośmiorniczki! Makrela! Dorada prosto do rąk!)

 

Niektóre okrzyki były tak charakterystyczne, że utrwalono je w literaturze i obrazach ukiyo-e. Uliczny hałas Edo był jego muzyką – a botefuri byli najgłośniejszymi i najbardziej kreatywnymi solistami.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych - separator tekstu

 

Mikroświat społeczny botefuri w Edo

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychW zgiełku codzienności Edo, miasta o jednej z największych gęstości zaludnienia na świecie, botefuri byli nie tylko sprzedawcami. Byli żywymi komórkami miejskiego organizmu – elastycznymi, poruszającymi się tam, gdzie potrzeba, niezastąpionymi w dystrybucji żywności i drobnych towarów w warunkach, gdzie tradycyjna logistyka nie miała racji bytu. Miasto, w którym ulice były wąskie, ruch nieustanny, a ludność w permanentnym ruchu – potrzebowało ludzi, którzy byli w stanie dotrzeć tam, gdzie zwykły sklep nie dotrze: do ciasnych zaułków, za świątynie, pod mosty, między dzielnice samurajów i mieszczaństwa. Botefuri byli dystrybutorami codzienności, działającymi pomiędzy zinstytucjonalizowanym handlem a prywatnym gospodarstwem, między oficjalną ekonomią a bezpośrednią potrzebą.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychAle ich rola miała także głęboki wymiar społeczny, który często umyka spojrzeniom ograniczonym do ekonomii. Botefuri stanowili cichy system wsparcia społecznego w społeczeństwie, które nie znało jeszcze idei państwowego zabezpieczenia społecznego. Licencje, które w 1659 roku bakufu zaczęło wydawać, nie były tylko narzędziem kontroli – były również sposobem, by dać zatrudnienie tym, których konfucjańska hierarchia spychała na margines: dzieciom, osobom starszym, niepełnosprawnym fizycznie. Ten model był paradoksalnie bardziej ludzki niż wiele współczesnych systemów – opierał się na założeniu, że społeczeństwo musi znaleźć miejsce dla swoich najsłabszych, nawet jeśli to miejsce jest na ulicy, z koszem tofu i pieśnią sprzedażową na ustach.

 

Rzeczywistość Edo, oczywiście, była bardziej złożona. Choć licencje teoretycznie przysługiwały tylko określonym grupom, w praktyce handel uliczny przyciągał także bezrobotnych, przybyszów z prowincji i ludzi zdesperowanych – był bowiem jednym z nielicznych zawodów, które nie wymagały majątku początkowego, wykształcenia czy znajomości. Wystarczyło umieć dźwigać, chodzić i mówić. Ta niska bariera wejścia była jednak mieczem obosiecznym. Brak nadzoru i ogromna konkurencja rodziły pole dla nieuczciwości, a opowieści o sprzedawcach podrabiających mięso (np. tworząc "kurczaka" z wysuszonych resztek okary – pulpy po produkcji tofu) były czymś więcej niż tylko miejską legendą. W Shōsai Manpō zapisano z niesmakiem, że niektórzy sprzedawali „fałszywe mięso z tofu” lub mieszali przyprawy z piaskiem, by zwiększyć objętość produktu.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychTen kontrast – między uczciwym botefuri a oszustem, między opiekuńczą misją a cynicznym wykorzystaniem systemu – odzwierciedlał szersze napięcia społeczne epoki Edo. To był świat zhierarchizowany, lecz nieszczelny. Oficjalna ideologia wywyższała samuraja, a gardziła kupcem, ale w praktyce to właśnie ci ostatni – z botefuri na najniższym szczeblu – utrzymywali puls metropolii w rytmie codziennej wymiany. Byli jednocześnie ofiarami systemu i jego cichymi bohaterami.

 

W ich świecie mieścił się cały mikrokosmos Edo: ubóstwo i kreatywność, opresja i opieka, codzienność i nieprzewidywalność. Być może dlatego botefuri tak często pojawiają się w ówczesnej literaturze, ukiyo-e, a nawet w plotkach i wspomnieniach. Bo opowiadając historię botefuri, opowiadamy historię ludzi, którzy codziennie rano stawiali czoła miastu – z towarem na plecach i godnością na twarzy.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych - separator tekstu

 

Mistrzowska organizacja

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychW czasach Edo nie było magazynów, chłodni ani furgonetek. Towary psuły się szybko, a świeżego towaro potrzebowano tak, jak i dziś - codziennie. W mieście tak ogromnym i gęsto zaludnionym jak Edo – z populacją przekraczającą milion, bez systemu kanalizacji, z drewnianą zabudową i wąskimi uliczkami – system dystrybucji musiał być żywy, elastyczny i błyskawiczny. Botefuri byli jego najniższym, ale kluczowym ogniwem. Obok nich istniał też jednak bardziej sformalizowany świat handlu – z hurtowniami, składami ryżu, oficjalnymi cechami i tajemniczym systemem chaya.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychBrak lodówek i kuchni w wielu miejskich domostwach oznaczał, że jedzenie kupowało się na bieżąco – często na ulicy, od botefuri. Ale jednocześnie powstawały punkty pośrednie, takie jak chaya (茶屋 – dosł. „herbaciane domki”), które z czasem zaczęły pełnić funkcję czegoś w rodzaju magazynów, składów, a nawet centrów dystrybucji. To właśnie tam botefuri mogli odebrać przygotowane przez właścicieli towary, z którymi ruszali potem w miasto. W chaya-fuda (茶屋札) – drewnianych tabliczkach z podpisem i symbolem – zapisywano transakcje, co stanowiło formę proto-faktury. Czasem właściciel chaya oddawał botefuri towar na kredyt – zaufanie musiało być wielkie, ale system działał przez dekady.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychZ drugiej strony łańcucha znajdowali się kupcy hurtowi – zwłaszcza ci skupieni wokół mostu Nihonbashi, centrum finansowym i handlowym Edo. To tam rybacy i handlarze ryżu przywozili swoje dobra, tam też botefuri, którzy byli nieco bardziej zorganizowani i niezależni, mogli wykupić ryby, warzywa, a nawet węgiel drzewny do dalszej odsprzedaży. Niektórzy z nich pracowali bez klasycznego tenbinbō – zamiast nosić kosze, wynajmowali wózki, używali skrzyń lub po prostu wynajmowali innych do noszenia. W przeciwieństwie do botefuri działających na obrzeżach, ci „miejscy” byli często związani z określoną dzielnicą lub klientelą i handlowali według ustalonych tras.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychWszystko to pokazuje niesamowitą wielowymiarowość japońskiego kupiectwa epoki Tokugawa. U jego szczytu znajdowali się tacy potentaci jak rodziny Mitsui czy Sumitomo – prowadzący ogromne domy kupieckie (gofukuya) zajmujące się jedwabiem, kredytem, finansowaniem daimyō, a później nawet bankowością. Poniżej – wholesalerzy, tonya (問屋), kontrolujący całe branże i miasta. Jeszcze niżej – handlarze sklepikowi, sprzedawcy z pawilonów przydrożnych, właściciele straganów. I na samym dole tej misternie skonstruowanej piramidy – botefuri, ludzie bez sklepów, bez nazwisk, bez znaków cechowych.

 

To oni wypełniali luki między hurtownią a odbiorcą, między porankiem a obiadem, między marzeniem a chwilową potrzebą. Bez botefuri miejski metabolizm Edo by się zatrzymał – nie byłoby gorących ziemniaków dla chłopca wracającego ze świątyni, nie byłoby zimnej wody dla zmęczonego pracownika, nie byłoby gazet, owadów ani wachlarzy dla kobiet wyglądających przez okno. I choć ich status był niski, to właśnie oni byli najbliżej codziennego życia – pulsującego, zróżnicowanego, kruchego jak papierowe lampiony o zmierzchu.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych - separator tekstu

 

Co się stało z botefuri?

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychGdy nadszedł zmierzch epoki Edo, nie tylko shogunat Tokugawa upadł. Przemianie uległo całe miejskie życie – jego rytm, zapachy, dźwięki. Wraz z nadejściem epoki Meiji w 1868 roku, Japonia rozpoczęła gwałtowną modernizację – importowała nie tylko parowozy i maszyny, ale też nowe wyobrażenia o mieście, handlu i logistyce. Ulicami, gdzie niegdyś botefuri zachwalali swoje tofu i mandarynki, zaczęły przemykać rowery z koszami. Potem – ciężarówki. Zamiast tenbinbō – pojawiły się sklepy, kioski, magazyny. Państwo wprowadziło nowoczesne regulacje, a społeczeństwo – nowe hierarchie. Botefuri, symbol elastycznej, ludowej przedsiębiorczości, zaczęli znikać z pejzażu miejskiego.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownychAle ich duch nie zgasł całkowicie. Współczesna Japonia, choć zdigitalizowana i nowoczesna, zachowała echa dawnego świata botefuri. Letnie festiwale przyciągają tłumy do straganów sprzedawców złotych rybek – noszących gliniane dzbanki podobne do tych z Edo. Amezaiku, cukrowe figurki rzeźbione na oczach przechodniów, naśladują rzemiosło w ruchu – sztukę chwilowej uwagi i natychmiastowej sprzedaży. Nawet uliczne nawoływania – te krótkie, melodyjne okrzyki sprzedawców yaki-imo (pieczonych ziemniaków) czy ramenu z mobilnych wózków – przypominają tamte botefuri-songi, głosy, które niosły nie tylko towar, ale i rytm miasta.

 

Botefuri byli więcej niż handlarzami. Byli żywą metaforą codzienności Edo. Ich wędrówka z kijem i koszem przez sieć uliczek była jak krwiobieg – fizyczne połączenie potrzeb, relacji i odpowiednich momentów. Byli ruchem i chwilą, zapowiedzią obiadu i wspomnieniem dzieciństwa. Ich głosy – nawołujące, piskliwe, wytrenowane – były jak haiku życia codziennego: ulotne, celne, osadzone w konkretnej chwili i miejscu.

 

Dziś, gdy patrzymy na stare drzeworyty z ich sylwetkami, kiedy słyszymy śpiewający głos sprzedawcy batatów na jesiennej ulicy w Osace, gdy widzimy chłopca z plastykowym woreczkiem złotych rybek – wraca do nas echo botefuri. Bo choć zniknęli z mapy, nigdy nie zniknęli z pamięci Japonii.

 

Esej o grupie społecznej Edo Japonii shogunatu Tokuwawów - botefuri - ulicznych sprzedawcach wędrownych - separator tekstu

Zobacz >>

"Silne kobiety Japonii" - zobacz książkę autora strony

  1. pl
  2. en
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

  

    未開    ソビエライ

 

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime
Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Silne kobiety Japonii" (>>zobacz)

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

(aka Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Ciechanów, Polska

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!