Dziś jest 21 marca – dzień wyjątkowy, w Japonii zwany: Shunbun no Hi (春分の日), czyli równonoc wiosenna. Oficjalnie to święto narodowe, dzień wolny od pracy i szkoły, ale jego znaczenie wykracza daleko poza wpis w kalendarzu. W całym kraju parki i świątynie wypełniają się ludźmi – jedni odwiedzają groby przodków, inni rozkładają niebieskie plandeki pod drzewami wiśni, które w niektórych cieplejszych prefekturach właśnie zaczynają kwitnąć. Na tych plandekach toczy się życie: rodziny jedzą hanami dango i botamochi, dzieci biegają radośnie rozkrzyczane, a starsi delektują się odradzającą się naturą wśród pachnących kwiatów. W powietrzu czuć zmianę – nie tylko pory roku, ale także wewnętrznego nastroju.
Shunbun no Hi to moment idealnej równowagi – dzień i noc trwają tyle samo. To zjawisko astronomiczne, ale też symbol harmonii. Już w czasach Heian dzień ten wiązano z buddyjskim okresem Higan, gdy ludzie modlili się za dusze zmarłych i dążyli do duchowego oczyszczenia, a rolnicy przygotowywali się do pierwszych siewów. Wróble – zgodnie z tradycyjnym kalendarzem mikro-pór roku (Shichijūni-kō) – właśnie teraz zaczynają budować gniazda. Świat się budzi, ale jeszcze spokojnie, cicho, jakby chciał przypomnieć: to jest ta chwila, w której warto przystanąć.
Na naszej stronie często piszemy o uważności, o tym, jak łatwo przegapić własne życie, będąc zajętym rzeczami, które za rok lub za 10 lat, a może nawet za tydzień nie będą mieć znaczenia. Shunbun no Hi, jak wiele świąt w japońskiej kulturze, nie krzyczy – raczej szepcze: „Zatrzymaj się. Weź głęboki oddech. Popatrz”. To przypomnienie, że życie toczy się tu i teraz – we wczesnowiosennym chłodzie, ale z uczuciem nieśmiałego ciepła na policzku porannych promieni słońca, w śpiewie wróbla, w odradzającej się energii przyrody. Póki jesteśmy tu, warto to zauważyć – zanim przeminie. A przeminie szybciej, niż byśmy chcieli.
Świt wczesnej wiosny jest pełen subtelnych, ale wyrazistych kontrastów. Powietrze jest jeszcze ostre, niemal zimowe, jakby zima niechętnie ustępowała nadchodzącej wiośnie. Drogi i ogrody spowija delikatna mgła, a dachy domów lśnią kroplami rosy, zamarzniętej jeszcze o świcie, lecz topniejącej w pierwszych, bladych promieniach słońca. W ciszy poranka słychać jedynie odległe pokrzykiwania wróbli – tych samych, które właśnie rozpoczynają budowę gniazd, zgodnie z pradawnym rytmem natury.
To właśnie w takim momencie zaczyna się Shunbun (春分) – dzień równonocy wiosennej, jedno z najważniejszych zjawisk w japońskim kalendarzu sezonowym. Dzień i noc stają się sobie równe, a natura zdaje się przez krótką chwilę oddychać spokojem i równowagą, zanim rozpocznie swój wiosenny rozkwit.
Japońska kultura uwielbia symbolikę ukrytą w znakach pisma, a kanji użyte do zapisu Shunbun kryje w sobie proste znaczenie:
Dosłowne znaczenie: „podział wiosny”, czyli moment, w którym dzień i noc dzielą czas po równo – chwila idealnej równowagi.
Japoński system podziału czasu nie zawsze opierał się na zachodnich kalendarzach słonecznych. Zanim wprowadzono gregoriański kalendarz w okresie Meiji (1868–1912), Japonia korzystała z chińskiego kalendarza księżycowo-słonecznego, który dzielił rok na 24 sekki (二十四節気, Nijūshi-sekki), czyli 24 okresy odpowiadające zmianom w przyrodzie.
Shunbun był jednym z tych sezonów – wyznaczał czas, gdy rolnicy zaczynali przygotowania do wiosennych zasiewów, a dworskie elity oddawały się ceremoniałom podziwiania kwiatów (hanami, więcej o tym tu: Hanami – kwietniowy dzień na zadumę nad tym, co masz teraz, a co przeminie i nie wróci). Do dziś Japończycy stosują ten system w rolnictwie i tradycyjnych sztukach, jak chado (茶道, ceremonia herbaty) czy haiku, gdzie każda pora roku ma swoje dedykowane kigo (季語, słowa sezonowe).
Dodatkowo rok podzielony był na 72 mikrosezony (七十二候, Shichijūni-kō), czyli okresy trwające około pięciu dni, związane z precyzyjnymi zmianami w naturze. W okresie Shunbun przypadają:
⁕ 雀始巣 (Suzume hajimete sukū) – „wróble zaczynają budować gniazda” – symboliczny moment, w którym ptaki przygotowują się do sezonu lęgowego.
⁕ 桜始開 (Sakura hajimete saku) – „pierwsze kwitnienie wiśni” – mikrosezon, który w praktyce oznacza początek okresu, w którym codziennie śledzony jest status zakwitania wiśnie w każdej z prowincji.
Dawniej Shunbun związany był z Shunki Kōreisai (春季皇霊祭), rytuałem shintō, podczas którego oddawano hołd przodkom cesarskiej rodziny. Było to jedno z wielu świąt sezonowych, które podkreślały rytm natury i jego wpływ na życie ludzi.
Jednak po II wojnie światowej, w ramach powojennych reform mających na celu oddzielenie religii od państwa, święto zostało przekształcone w Shunbun no Hi (春分の日) – oficjalny dzień równonocy wiosennej, uznany za święto państwowe w 1948 roku. Choć formalnie utraciło swój religijny charakter, wciąż pozostaje okresem, w którym Japończycy odwiedzają groby przodków i oddają cześć naturze.
Shunbun jest mocno związany z buddyjskim okresem Higan (彼岸), który trwa siedem dni – trzy przed i trzy po równonocy. W buddyzmie termin „higan” oznacza „drugi brzeg” – metaforyczne przejście od świata doczesnego do stanu oświecenia. Wierzono, że w czasie równonocy granica między światem żywych a światem duchów staje się cieńsza, co sprawia, że to idealny czas na oddanie czci zmarłym (więcej o zwyczajach związanych z czczeniem zmarłych znajdziesz tu: Minimalizm i powściągliwość - japońskie cmentarze i zwyczaje na nich panujące).
Właśnie dlatego Japończycy w okresie Higan odwiedzają groby przodków, składając kwiaty i ofiary, w tym tradycyjne słodycze:
⁕ Botamochi (牡丹餅) – wiosenna wersja słodkich kulek ryżowych, nazwanych na cześć kwiatu peonii (botan).
⁕ Ohagi (おはぎ) – jesienna wersja tej samej przekąski, nazwana na cześć krzewu hagi (萩, Lespedeza).
Przed wojną równonoc wiosenna była dniem oddawania czci cesarskim przodkom. Choć formalnie ten rytuał już nie funkcjonuje, rodziny cesarskie nadal odprawiają prywatne ceremonie w tej intencji.
Jest to jedno z najbardziej symbolicznych zjawisk w Japonii. Oficjalne monitorowanie kwitnienia sakury odbywa się na podstawie jednego drzewa w świątyni Yasukuni w Tokyo, które pełni funkcję wskaźnika (Metropolitan Index Tree) – od niego wyznacza się początek sezonu hanami.
Ten mikrosezon przypomina, że natura budzi się do życia. Wróble w kulturze japońskiej są symbolem lojalności i rodzinnej troski, a ich obecność w dawnych baśniach, takich jak „Języczek wróbla” (舌切り雀, Shita-kiri Suzume), podkreśla ich znaczenie.
Dawna Japonia, zanim stała się krajem cesarzy, samurajów i wierszy o spadających płatkach sakury, była przede wszystkim krainą rolników, których życie wyznaczał rytm natury. Żadna pora roku nie była tak wyczekiwana jak wiosna – koniec chłodnych, ciemnych miesięcy i początek pracy w polach.
W czasach przed wprowadzeniem kalendarza słonecznego Japończycy posługiwali się chińskim kalendarzem księżycowo-słonecznym, w którym Shunbun wyznaczał moment przejścia między surowym końcem zimy a obietnicą wiosennego urodzaju. Uważano, że właśnie wtedy bogowie rolnictwa otwierali oczy po zimowym śnie, a duchy przodków czuwały nad pierwszymi zasiewami.
Cesarzowie, zanim zaczęli uprawiać skomplikowaną politykę dworską oraz krwawe wojny, byli przede wszystkim najwyższymi kapłanami – ich rolą było zapewnienie urodzaju. Podczas równonocy wiosennej dwór odprawiał rytuały mające przebłagać bóstwa ziemi i ryżu, by obdarzyły plony obfitością. Później zwyczaj ten przeszedł do buddyzmu jako Higan, ale jego źródła tkwią w pradawnych obrzędach agrarnych.
Wielu rolników wierzyło również, że Shunbun to dzień, w którym świat żywych i świat duchów stykają się na chwilę, co tłumaczyło gwałtowne zmiany pogody w tym czasie. Wierzono, że niektóre wiosenne burze to nie kaprysy atmosfery, ale duchy przodków sprawdzające, czy ich potomkowie odpowiednio dbają o rodzinne pola.
Pod koniec VIII wieku Japonia znajdowała się pod silnym wpływem buddyzmu, a jego filozofia harmonii i przejścia między światami naturalnie wpisała się w znaczenie równonocy. To właśnie w tym czasie powstała tradycja Higan (彼岸), czyli odwiedzania grobów przodków i oddawania im czci w dniach równonocy.
Równonoc wiosenna była również doskonałą okazją do dworskich uroczystości. Dwór Heian, znany z wyrafinowania, zamieniał niemal każde święto w okazję do celebracji piękna przyrody i sztuki. W cesarskim pałacu odbywały się recytacje poezji o budzącej się wiośnie, a panie dworu – takie jak Sei Shōnagon, autorka Makura no Sōshi – opisywały „wiosenne świty”, kiedy „powietrze nabiera różowej poświaty, a chmury płyną leniwie nad wzgórzami” (więcej o tej niesamowitej poetce przeczytasz w książce „Silne kobiety Japonii” tu: ).
W tym okresie również popularność zaczęło zdobywać hanami (oglądanie kwiatów) – początkowo skupione na śliwach (ume), a z czasem, w zgodzie z poetycką wrażliwością epoki, na kwiatach wiśni (sakurze). Pierwsze oficjalne hanami cesarskie odbyło się w 812 roku za panowania cesarza Sagę.
Nie można zapominać, że dwór Heian miał swoje własne rytuały – Shunbun był jednym z dni, w których cesarz składał ofiary duchom cesarskich przodków, podobnie jak to robili jego poddani.
Przez kolejne stulecia Shunbun pozostał zarówno świętem agrarnym, jak i duchowym. Jednak w okresie Edo (1603–1868), kiedy kraj znajdował się pod ścisłą kontrolą shogunów Tokugawy, zaczął nabierać bardziej świeckiego charakteru.
Wizyty w świątyniach i na grobach przodków stały się powszechnym zwyczajem. Rodziny pielgrzymowały do pobliskich świątyń, przynosząc ofiary dla zmarłych – często w postaci botamochi, słodkich kulek z ryżu i pasty z czerwonej fasoli. Był to też czas symbolicznego oczyszczenia – domy sprzątano, a pola przygotowywano do prac.
Tokugawowie, znani z obsesji na temat wszechobejmującej kontroli społeczeństwa, traktowali Higan jako narzędzie do utrzymania porządku – zachęcali do odwiedzania grobów, podkreślając lojalność wobec rodziny i przodków jako podstawową wartość moralną.
Jednak prawdziwe zmiany przyszły w okresie Meiji (1868–1912), kiedy Japonia zaczęła modernizować się na wzór Zachodu. Równonoc, dawniej związana z rytuałami agrarnymi i religijnymi, stała się oficjalnym dniem w kalendarzu państwowym, chociaż wciąż miała silne powiązania z duchowością.
Po II wojnie światowej Japonia przeszła radykalne zmiany, a jednym z najważniejszych elementów nowego porządku było oddzielenie religii od państwa. W 1948 roku władze japońskie przekształciły Shunbun w święto państwowe pod nazwą „Shunbun no Hi” (春分の日), oficjalnie nadając mu świecki charakter.
Oficjalna definicja mówiła, że jest to „dzień celebrowania natury i okazywania szacunku dla wszelkiego życia”. Brzmiało to wystarczająco neutralnie, by pasować do powojennej konstytucji, choć w rzeczywistości Japończycy nadal obchodzili Shunbun w tradycyjny sposób:
Co ciekawe, mimo że święto straciło swój oficjalny religijny charakter, cesarska rodzina nadal odprawia prywatne ceremonie na cześć swoich przodków, zgodnie z dawną tradycją Shunki Kōreisai.
Dziś Shunbun no Hi jest dla Japończyków przede wszystkim dniem wytchnienia, refleksji nad cyklem natury i sposobnością do spędzenia czasu wśród budzącej się do życia przyrody. I choć oficjalnie jest to święto narodowe, a nie religijne, w głębi duszy wielu Japończyków nadal traktuje je jako czas duchowego odnowienia.
Równonoc wiosenna w Japonii, choć oficjalnie jest świeckim świętem państwowym, wciąż nosi ślady dawnych tradycji, zarówno buddyjskich, jak i shintōistycznych. Dla jednych to czas zadumy i odwiedzin na grobach przodków, dla innych – okazja do świętowania budzącej się do życia natury pod kwitnącymi drzewami sakury. W całym kraju, od Hokkaido po Okinawę, Shunbun jest dniem pełnym rytuałów, smaków i rodzinnych spotkań, w którym Japonia oddycha nową energią wiosny.
Shunbun to ważny okres w japońskiej duchowości. Jest on ściśle powiązany z Higan (彼岸) – buddyjskim okresem modlitw za dusze zmarłych, który trwa przez siedem dni: trzy dni przed równonocą, dzień równonocy i trzy dni po niej. To czas, w którym, zgodnie z wierzeniami, granica między światem żywych a duchowym staje się cienka jak mgła nad porannym ryżowiskiem.
Rodziny w całej Japonii odwiedzają groby swoich przodków, by oddać im hołd. Cmentarze, często położone na wzgórzach lub przy świątyniach, zapełniają się ludźmi sprzątającymi kamienne nagrobki. Oczyszczanie grobu z mchu i pyłu symbolizuje nie tylko dbałość o pamięć o zmarłych, ale także duchowe oczyszczenie tych, którzy zostali. Na nagrobkach pojawiają się kwiaty (zwłaszcza chryzantemy), kadzidła i ofiary w postaci jedzenia, w tym botamochi – słodkich kulek ryżowych pokrytych pastą z czerwonej fasoli, które mają odżywiać dusze przodków.
W domach odbywają się modlitwy przy rodzinnych ołtarzach butsudan, gdzie zapala się świece i układa ofiary, w tym symboliczne porcje ryżu i owoców. W niektórych rodzinach zaprasza się mnicha buddyjskiego, który odmawia sutry w intencji zmarłych. Mimo że Japonia jest krajem nowoczesnym, wiele osób – nawet jeśli na co dzień nie praktykuje żadnej religii – traktuje wizytę na grobach jako ważny rytuał łączący pokolenia.
Shunbun zbiega się z końcem roku szkolnego i biznesowego – japoński rok akademicki i finansowy zaczyna się w kwietniu, a równonoc wiosenna to czas przerw i przygotowań do nowego startu.
Jak każde japońskie święto, Shunbun ma swoje charakterystyczne smaki.
Mimo że Shunbun oficjalnie ma charakter świecki, nadal czuć pewne duchowe uniesienie w tym okresie. W świątyniach buddyjskich i shintōistycznych odbywają się ceremonie dziękczynne szczególnie duży nacisk kładące na czczenie przyrody.
W świątyniach shintō kapłani odprawiają rytuały na harmonijną zmianę pór roku, dziękując bogom za nadejście wiosny i prosząc o łagodną pogodę. W buddyjskich świątyniach natomiast mnisi odprawiają specjalne nabożeństwa Higan, przypominając o nietrwałości życia i znaczeniu pamięci o przodkach.
Shunbun, moment idealnej równowagi między dniem i nocą, to metafora harmonii i cykliczności, które leżą u podstaw japońskiego pojmowania świata. To święto przypomina o subtelnych zasadach rządzących egzystencją – o tym, że wszystko podlega przemianie, ale w sposób powtarzalny i przewidywalny, jak pory roku, fale na wodzie czy życie i śmierć.
Jednym z fundamentalnych pojęć filozofii Dalekiego Wschodu jest cykliczność – przekonanie, że wszystko w naturze powtarza się w określonym rytmie. Shunbun wpisuje się w ten porządek jako chwila, w której świat osiąga idealny balans, zanim znów zacznie przechylać się, tym razem - w stronę letnich dni.
Natura jest tu nie tylko tłem życia, lecz jego nauczycielem. Równonoc wiosenna pokazuje, że harmonia jest chwilowa, a życie w swej istocie to nieustanne przechodzenie od jednego stanu do drugiego. Nie istnieje absolutny spokój, ale można odnaleźć równowagę w zmienności.
W wielu odniesieniach w literaturze nawiązuje się w kontekście shunbun do chińskiej idei Yin-yang, która mówi o dwóch przeciwstawnych siłach – ciemności i jasności, zimie i lecie, śmierci i życiu. Shunbun jest punktem zerowym między nimi, miejscem, gdzie żadna z sił nie dominuje. W tym sensie można powiedzieć, że to jeden z najważniejszych momentów w roku – nie dlatego, że trwa długo, ale dlatego, że ukazuje doskonałą harmonię przeciwieństw.
Japończycy od wieków przejmowali chińskie koncepcje filozoficzne i dostosowywali je do swojego postrzegania świata. Dlatego w Shunbun dostrzegają nie tylko równowagę, ale też jej krótkotrwałość – co prowadzi do głębszego filozoficznego zrozumienia nietrwałości świata.
Shunbun, podobnie jak jego jesienny odpowiednik, jest powiązany z buddyjską koncepcją „Drugiego Brzegu” (彼岸, Higan). W filozofii buddyjskiej „Drugi Brzeg” oznacza osiągnięcie oświecenia – przejście przez rzekę, która oddziela świat iluzji i przywiązań od stanu pełnej świadomości. Niektórzy wierzą, że to najlepszy moment na refleksję, duchowe oczyszczenie i wewnętrzną przemianę.
Wiele osób wykorzystuje ten dzień do symbolicznego porządkowania swojego życia – zarówno dosłownie, jak i metaforycznie. W Japonii wiosna to okres generalnych porządków nie tylko w domach, ale i w głowach. To czas podejmowania nowych decyzji, kończenia starych spraw i przygotowywania się na nadchodzące miesiące.
Praktyki medytacyjne, modlitwy za przodków, oczyszczenie przestrzeni życiowej – wszystko to sprawia, że Shunbun staje się czymś więcej niż tylko zwykłym dniem wolnym od pracy. To przypomnienie o konieczności zatrzymania się i spojrzenia w głąb siebie, zanim wiosna na dobre pochłonie wszystkich codziennym biegiem życia.
Japońska kultura od wieków opiera się na głębokiej obserwacji sezonowych zmian i ich wpływu na życie człowieka. Shunbun doskonale wpisuje się w filozofię mono no aware (物の哀れ) – subtelnego, melancholijnego piękna rzeczy przemijających.
W japońskiej estetyce piękno nie polega na trwałości, lecz na ulotności. Tak jak kwiaty wiśni, które rozkwitają tylko na krótki czas, tak i równonoc trwa jedynie chwilę – ale właśnie dlatego jest tak ważna. To jeden z tych momentów, które trzeba przeżyć świadomie, zamiast tylko pozwolić im przemijać niezauważonym.
W praktyce refleksyjna natura tego święta wpływa na rytm życia w Japonii. To właśnie teraz zaczynają się nowe sezony – szkolne, biznesowe, agrarne. W przeciwieństwie do Zachodu, gdzie nowy rok zaczyna się zimą, w Japonii to wiosna jest prawdziwym początkiem wszystkiego.
Japońskie ceremonie picia herbaty, sztuka uprawiania ogrodów, nawet sposób konstruowania haiku – wszystko opiera się na tym samym rytmie. W dawnych dworskich ogrodach Heian zakładano specjalne ścieżki widokowe, by można było oglądać pierwsze promienie równonocy i dostrzegać subtelne zmiany w naturze. Dziś ta sama uważność wobec przemijających sezonów widoczna jest wszędzie – od poezji po sztukę kulinarną – czy to w hanami dango, czy w sakuramochi, które jedzone są tylko przez kilka tygodni w roku.
Shunbun może wydawać się świętem związanym z japońską tradycją, ale w rzeczywistości opowiada uniwersalną historię – historię światła i ciemności, końca i początku, równowagi, której wszyscy gdzieś w głębi pragniemy. Warto wiedzieć, że podobne idee obchodzone są w wielu zakątkach świata – od Persji po Skandynawię – i wszędzie niosą ten sam przekaz: świat znów się odradza.
W Iranie, mniej więcej w tym samym czasie co Shunbun, przypada Nōrūz – Nowy Rok według kalendarza perskiego. Tam również obchodzi się go jako symboliczny początek wiosny i nowego cyklu życia. Stoły Irańczyków ozdobione są „haft sin” – siedmioma elementami zaczynającymi się od litery „s”, symbolizującymi zdrowie, dostatek i odrodzenie. Świętu towarzyszą rytuały oczyszczania, ogniska, dźwięki tambur i – podobnie jak w Japonii – mnóstwo jedzenia pachnącego ziołami i przyprawami.
Na zachodzie Europy w kulturach pogańskich obchodzono Ostarę – wiosenne święto równonocy, z którego później wyrósł chrześcijański Wielkanocny zajączek. Tu również czczono płodność ziemi, światło, nowy początek – i jak łatwo się domyślić, jajko jako symbol życia miało niemałe znaczenie. Wszędzie tam, gdzie ludzie patrzyli w niebo i obserwowali przyrodę, równonoc była czymś ważnym – nawet jeśli nazywano ją inaczej (jak chcesz przyczytać o symbolice „zajączka” w Japonii – zupełnie innej niż w Europie – zapraszm tutaj: Zając - cwaniak, który ubijał mochi na Księżycu: czym się różni symbolika zająca w Japonii od tej wielkanocnej?).
Ale choć święto Shunbun zdaje się odwieczne, nawet ono nie umyka wpływowi zmieniającego się świata. W Japonii klimat się ociepla – naukowcy od lat notują coraz wcześniejsze kwitnienie wiśni, czasem nawet o tydzień lub dwa. Drzewo sakury w tokijskiej świątyni Yasukuni, które oficjalnie wyznacza początek sezonu hanami, nieraz zakwitało jeszcze przed równonocą. A to oznacza, że Shunbun – który kiedyś otwierał sezon kwiatów – czasem tylko go dogania.
Shunbun nie jest jedynie chwilą równonocy – to symboliczne przypomnienie o tym, że życie toczy się w rytmie natury, a człowiek – niezależnie od czasów, religii czy technologii – zawsze pozostanie jej częścią. Być może właśnie dlatego to święto tak pięknie łączy codzienność z sacrum, poezję z ryżową kulką, obserwację ptaków z refleksją o przemijaniu.
I choć w różnych miejscach na świecie świętuje się wiosnę inaczej, wszędzie chodzi o to samo: zatrzymać się na chwilę, spojrzeć w niebo, uśmiechnąć się do przelatującego wróbla i powiedzieć sobie: „Zaczynam od nowa”.
未開 ソビエライ
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Silne kobiety Japonii" (>>zobacz)
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!