Motyw tanukiego w sztuce ukiyo-e - na tyle poważnie, na ile temat pozwoli
2026/02/09

Enigmatyczne kanji 己 (onore) – kiedy „siebie” staje się sędzią. Samopoznanie, dyscyplina, pogarda.

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

 

Kolejne słowo na „ja”?

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Patrzysz na „己” i od razu czujesz, że to nietypowe kanji. Linia nie idzie prosto — wraca. Zawija się jakby ręka w ostatniej chwili przypomniała sobie ambitnie, że najtrudniejsze nie jest „pójść naprzód”, lecz umieć zawrócić: do siebie, do źródła intencji, do miejsca, gdzie rodzi się decyzja. Ten jeden, nietypowy zakręt pędzla wygląda jak mała definicja człowieka: istoty, która potrafi stanąć wobec samej siebie, jakby na moment wyszła z własnej skóry i spojrzała z boku. I od razu czujesz, że to 己, czyli „ja” nie będzie tu czymś prostym ani jednolitym — raczej ruchem świadomości, która raz łagodnie się przybliża, a raz niepokojąco oddala.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Bo „ja” po japońsku ma wiele masek i ubrań: „watashi”, „boku”, „ore”, czasem chłodne „watakushi”, czasem archaiczne „ware”. Każde z nich jest jak inny płaszcz, inna odległość, inny ton wobec świata. Ale 己 („onore”, pol. „siebie”) zajmuje tu głębsze i bardzo szczególne miejsce, niezależne od form honoryfikatywnych. 己 (onore) to „ja”, które samo siebie krytykuje i jest zarazem tym właśnie „siebie”. 己 jest krytykowane, ale kto krytykuje? To samo zawinięcie „己” wraca raz jako akt samopoznania, raz jako przemoc.  

 

Czemu w XXI wieku znów proponuję próbę zrozumienia starożytnego znaku? Ponieważ uważam, że analiza znaku 己 (onore) nie jest tylko estetyczną zabawką, a lustrem, w którym widać mechanizm codziennej psychologii. Japońskie słowa „siebie” (self) pokazują, że refleksywność nie jest jedynie gramatycznym „się”, lecz narzędziem etycznym i psychologicznym: potrafimy „wyciągnąć siebie na zewnątrz” i postawić przed sobą jak przed sędzią — żeby się ocenić, napomnieć, ukarać, poprawić. Czasem to ratuje: pozwala przestawić kadr, odzyskać dystans, przerwać impuls. Czasem niszczy: zamienia samopoznanie w biczowanie, obserwację w wyrok, dyscyplinę w wstyd (oba te skrajne przypadki zna kultura japońska aż nazbyt dobrze). Różnica bywa drobna jak jeden zakręt pędzla: z „jestem taki” przechodzisz do „dzieje się we mnie”. Z „jestem zły” w „coś (co?) we mnie kipi”, z „jestem beznadziejny” w „coś (co?) we mnie słabnie”.  To drobiazg, ale robi różnicę: z wyroku przechodzisz do opisu zjawiska. Zjawisko da się obserwować i wyciągać wnioski. Wyrok tylko się wykonuje. Dzisiejszy tekst jest właśnie o tym: jak z jednego zawiniętego znaku dojść do wrażliwego, dojrzałego patrzenia na siebie — bez naiwności i pobłażania — ale też bez pogardy.Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

 

Zagadkowe „己” (onore)

 

 Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.„己” – ciekawe, bardzo stare kanji. Nie ma w nim ani krzyża, ani prostego „kręgosłupa” jak w wielu podstawowych znakach. Jest za to zawinięcie: linia, która jakby wraca, przytrzymuje samą siebie, robi hak, zakręt, pętlę. W piśmie odręcznym ten gest staje się jeszcze bardziej widoczny: „己” potrafi wyglądać jak jeden szybki ruch pędzla, w którym ręka zawraca, zamiast iść do przodu.

 

To zawinięcie ma bardzo konkretną „biografię” w historii pisma. W dawnych zapisach i w rękopisach znaki żyły w wariantach: bywały skracane, zlewały się, upodabniały do sąsiadów. „己” jest jednym z najbardziej znanych przykładów takiego sąsiedztwa, bo stoi w triadzie znaków, które do dziś mylą się ludziom (i to nie tylko obcokrajowcom): 己 / 已 / 巳. Różnią się drobnym szczegółem otwarcia i domknięcia, kierunkiem zawinięcia, „oddechem” kreski. To nie jest jedynie szkolny problem w zeszycie do kanji. W tradycji chińskiej istnieje stara anegdota o błędzie odczytu, który powstał właśnie przez podobieństwo znaków: ktoś czyta zapis o wydarzeniu wojennym i natrafia na absurd „trzy świnie przeszły przez rzekę”. Uczony poprawia: nie „trzy świnie”, tylko data w cyklu znaków niebiańskich — 己亥 (ji-hai), bo znaki i cyfry w dawnym zapisie mogły być do siebie tak podobne, że jedno przechylenie pędzla robiło z daty zwierzę. To świetny zimny prysznic: kształt znaku jest ważny, ale sam w sobie nie jest jeszcze dowodem znaczenia.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.A jednak ten sam fakt — że „己” jest znakiem łatwym do pomylenia, podatnym na warianty — jest też ciekawy. Bo „己” w warstwie znaczeniowej dotyka rzeczy najbardziej chwiejnej: „własnej osoby”, „samego siebie”. W chińskiej tradycji graficznej „己” funkcjonuje również jako element systemu porządkującego czas (jeden z dziesięciu „pni niebiańskich”), a więc znak, który bywa „gołym symbolem” w zapisie dat.

 

Już samo to pokazuje dwuznaczność: ten sam graf potrafi być oznaczeniem w kalendarzowym mechanizmie i jednocześnie nośnikiem znaczenia „ja/siebie”. Znak, który może służyć do liczenia, służy też do wskazywania tego, co w człowieku najbardziej „niepoliczalne”.

 

W japońszczyźnie „己” ma odczyt sinojapoński „ki”, a w warstwie rodzimej pojawia się jako „おのれ (onore)” — i tu zaczynają się rzeczy naprawdę ciekawe. „Onore” należy do grupy japońskich słów typu „siebie” (obok „自分”, „自身”, „自ら”, „我”): wyrazów, które potrafią działać jak marker refleksywności, czyli wskazywać, że działanie „zawija się” z powrotem na wykonawcę. To ważne, bo japoński ma wyjątkowo bogaty repertuar takich „samowskazujących” form i używa ich nie tylko do prostego „siebie”, lecz także do regulowania perspektywy, dystansu i odpowiedzialności.

 

Najciekawsze w „おのれ / 己” (onore) jest jednak to, że w żywym odczuciu językowym ta forma ma dwa bieguny, które niemal sobie przeczą. Z jednej strony istnieją archaiczne, książkowe sformułowania o wyraźnym odcieniu etycznym i samodyscyplinującym — klasyczny przykład to „己を知れ / 己を知る” („poznaj samego siebie”). To nie jest zwykłe „zrozum siebie” w miękkim, terapeutycznym sensie. W tej formule „ja” staje się obiektem oglądu: coś we mnie ma na mnie spojrzeć, ocenić, rozpoznać miarę. Z drugiej strony dokładnie to samo „onore” potrafi wystąpić jako obelga: „おのれ!” — w najprostszym odbiorze coś jak „ty draniu / ty śmieciu”, słowo rzucone z pogardą, twarde, krótkie, bez grzecznościowych osłon. Jedno „ja/siebie” przechodzi w „ty” wypowiedziane tak, żeby poniżyć odbiorcę.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.To nie jest ciekawostka stylistyczna, tylko ważny trop o naturze „ja” w języku i o tym, jak japońszczyzna ustawia relację między „mną” a „mną samym”. Badania nad historią japońskich zaimków i form adresatywnych pokazują, że niektóre wyrażenia mogą przesuwać się między osobami (z „ja” w stronę „ty”), a „onore” jest wymieniane jako jeden ze sztandarowych przykładów form, które uczestniczyły w takich przesunięciach. W tekstach historycznych „onore” bywa używane refleksywnie, ale potrafi też funkcjonować jako sposób mówienia do kogoś z wyraźną pogardą — tak, jakby powiedzieć: „nie jesteś partnerem dialogu, jesteś byle czym”. Wspólny mianownik obu biegunów (samopoznanie i obelga) jest zaskakująco ten sam: uprzedmiotowienie. W „poznaj siebie” uprzedmiotawiasz siebie po to, by się skorygować; w „onore!” uprzedmiotawiasz drugiego człowieka, by go poniżyć.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Tu dopiero kształt znaku wraca do gry — nie jako „magiczna kreska”, tylko jako trafna obserwacja psycholingwistyczna. „己” wygląda jak ruch, który zawraca. A „onore” w języku zachowuje się jak ruch, który potrafi zawrócić na mówiącego (samokrytyka, samonadzór, „poznaj siebie”), albo zawrócić na rozmówcę (pogarda, atak). Ten sam mechanizm refleksywności, który w gramatyce opisuje relację „X zrobił coś sobie”, w praktyce może stać się narzędziem „X zrobił coś komuś, sprowadzając go do obiektu”. Właśnie dlatego od jednego, dziwnie zawiniętego znaku można przejść krok po kroku: od kształtu, przez historię zapisu i podatność na pomyłkę, do znaczeń „własnej osoby” — a stamtąd do językowych niuansów, gdzie „ja” okazuje się czymś, co nie zawsze stoi prosto. Jeśli to brzmi nieco enigmatycznie – za chwilę zejdziemy w głąb znaczeń i po kolei to wyjaśnimy.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

 

Historia 己 (onore)

 

„己” jest jednym z tych znaków, których historia uczy pokory: zanim stał się stabilnym, podręcznikowym kształtem, funkcjonował w świecie pisma, gdzie warianty były normą, a „poprawność” w dzisiejszym sensie dopiero się rodziła. Wystarczy wspomnieć powyższą historię o trzech świniach. To nie jest marginalna ciekawostka: ona pokazuje, jak „pracowało” pismo przed standaryzacją i dlaczego wnioskowanie „z kształtu” wymaga chłodnej i uporządkowanej metody.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.O pochodzeniu formy „己” można powiedzieć kilka rzeczy pewnych. Pewne jest to, że znak należy do grupy grafów, które w historii pisma przechodziły długą ewolucję kształtu: w różnych stylach i epokach linia bywała bardziej otwarta, bardziej domknięta, bardziej „zawinięta”. Pewne jest też to, że w praktyce rękopiśmiennej takie znaki łatwo wchodzą w strefę podobieństwa z innymi grafami (stąd wspomniane pomyłki). Natomiast niepewne – i tu zaczyna się fantazjowanie – jest dokładne „piktograficzne źródło” tego zawinięcia: czy to „skręcona lina”, czy „knot”, czy „zwinięty kształt czegoś materialnego”. Można te hipotezy lubić, bo są sugestywne, ale musimy traktować je jako metafory robocze, nie jako pewnik etymologiczny.

 

Rozważmy więc jedną interpretację, pamiętając jednak, że nie ma jednoznacznych dowodów na to, że ta hipoteza jest prawdziwa. „己” wygląda jak ruch, który zawraca, ale to język pokazuje, co ten ruch znaczy dla człowieka. A język mówi tu bardzo precyzyjnie: „己” nie jest „ego” (rozumianym tak, jak w zachodniej tradycji - czyli osobnym, samoistnym rdzeniem jaźni), tylko znakiem „własnej osoby” — self / oneself — czyli czymś, co bardzo łatwo staje się obiektem odniesienia. To „ja”, o którym się mówi, które się ocenia, które się dyscyplinuje, które można postawić przed sobą jak lustro.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.W japońszczyźnie najlepiej widać to w tym, jak „己” (czy raczej słowo, które z nim kojarzymy: „おのれ” – „onore”) funkcjonuje na tle całej rodziny wyrażeń „self”. Badania nad refleksywnością podkreślają, że język japoński ma cały zestaw form odpowiadających angielskiemu „-self”: 自分 (jibun), 自身 (jishin), 自ら (mizukara), おのれ/己 (onore), 我 (ware) — i że mogą one działać jak markery czynności skierowanych „na siebie”. Co więcej, w tej samej logice mogą pracować nawet słowa oznaczające ciało i umysł, jak からだ (karada) czy こころ (kokoro), kiedy opisują działanie zwrócone ku własnej osobie (to bardzo japońskie: „self” nie musi być zaimkiem; czasem jest „ciałem” lub „sercem” w funkcji gramatycznej).

 

Najważniejszy konkret, który z tego wynika, to rozróżnienie: „ja mówiące” i „ja, o którym się mówi”. Japońskie formy refleksywne w wielu analizach opisywane są przez pryzmat podziału na „Podmiot” i „Siebie” — jakby człowiek miał w sobie „wykonawcę” i „obiekt wykonania”. Kiedy mówisz o czynności skierowanej na siebie („obwinić siebie”, „opanować się”, „znać siebie”), uruchamiasz właśnie tę podwójność: ktoś w tobie działa na kogoś w tobie. „己” idealnie pasuje do tej logiki, bo semantycznie jest znakiem „samego siebie” jako czegoś, co można chwycić w odniesieniu, a nie jako czystej, nieuchwytnej „subiektywności”.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.I tu zaczyna się filozofia samonadzoru — nie jako hasło, tylko jako konsekwencja struktury języka. Jeśli „ja” jest w naturalny sposób wyrażane jako „siebie” (obiekt), to łatwiej opisać wewnętrzną dyscyplinę: poprawianie się, hamowanie, ocenianie, wstyd, kontrolę. „Ja” staje się czymś, co można postawić naprzeciw siebie i powiedzieć: „to ty”. A kiedy dodamy do tego fakt, że 己 (onore) potrafi wystąpić zarówno w podniosłych, archaicznych formułach samopoznania, jak i w agresywnym „おのれ!” jako słowo pogardy — dostajemy nie „mistykę znaku”, tylko bardzo konkretny materiał: język pokazuje, że „self” bywa jednocześnie narzędziem poznania i narzędziem przemocy (także tej skierowanej do środka).

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

 

Dwa mechanizmy: co język robi z „ja”

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Japoński ma wyjątkowo dużo sposobów na powiedzenie „to działanie wraca na mnie”, ale nie wszystkie funkcjonują tak samo. W części przypadków refleksywność jest „wbudowana” w samo słowo/czasownik – jakby język już na poziomie formy zdecydował, że tu nie ma dwóch osób, tylko jedna osoba w dwóch rolach. W innych – refleksywność jest „zrobiona konstrukcyjnie”: dopiero składnia i dobór elementów typu self (jibun, jiko, jishin) dopisują do zdarzenia instrukcję „sprawca = obiekt”. Tōru Noguchi (japoński językoznawca z Ochanomizu University w Tokyo) pokazuje to w sposób bardzo konkretny, rozbijając japońskie „self” na mechanizmy działające w różnych modułach gramatyki (np. w swojej pracy „Two Types of Reflexivization in Japanese”).

 

 

1) Refleksywność wbudowana (leksykalna): jedno „ja” jako sprawca i obiekt naraz


Albumy refleksji o japońskiej sztuce ukiyo-e opatrzone esejami z analizą i interpretacjąNajczystszy przykład to formacje z prefiksem ji- (自-), który potrafi refleksywizować rdzeń już w leksykonie. Klasyczne 自殺する (jisatsu suru – „popełnić samobójstwo”) to nie jest składniowe „zabić + siebie”; tu refleksywność jest wpisana w sam predykat: argument podmiotu jest jednocześnie wykonawcą i „celem” czynu. Noguchi opisuje to jako sytuację, w której jedna osoba jest jednocześnie sprawcą i „adresatem” czynu: jedna osoba niesie na sobie dwie funkcje semantyczne w ramach jednego zdarzenia.

 

To ma ważny ciężar filozoficzny: „ja” nie jest tu rozgrywane jako dialog dwóch części (ktoś kontra ktoś), tylko jako jedno pole odpowiedzialności. Taki zapis przypomina chłodny zapis w księdze rachunkowej: nie ma w nim teatralnego „ja przeciw sobie”, jest fakt: „to ja zrobiłem i mnie to dotknęło”. W praktyce kultury samodoskonalenia (konfucjańskie 修身 shūshin – „kultywowanie siebie”, buddyjska dyscyplina praktyki, etos samokontroli) ten typ „wbudowanej refleksywności” pasuje do podejścia, w którym nie negocjuje się z sobą jak z obcym, tylko przyjmuje się, że czyn i skutek wracają do tego samego centrum.

 

 

2) Refleksywność konstrukcyjna (składniowa): „ja” musi zostać dopisane jako relacja


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Drugi typ działa inaczej: refleksywność nie polega tu na „sklejeniu” ról w słowie, tylko na tym, że elementy typu jiko (自己-) i jishin (自身) wchodzą w budowę predykatu jako modyfikatory i dopiero na poziomie interpretacji semantycznej narzucają warunek identyczności („to ta sama osoba”). Noguchi pokazuje to na parach, gdzie jibun jest anaforą („siebie” jako wskazanie referencji), a jiko / jishin pełnią funkcję refleksywizującą jako część złożonego predykatu (np. „krytykować siebie”).

 

I tu zaczyna się „filozofia podziału”: refleksywność konstrukcyjna bardzo łatwo uruchamia model, w którym człowiek jest rozdzielony na podmiot i siebie – „kogoś w nas” (sprawcę, zarządcę) i „coś w nas” (obiekt korekty, dyscypliny, obserwacji). Yukio Hirose (językoznawca z Uniwersytetu w Tsukubie) opisuje to (np. tu: „Public and private self as two aspects of the speaker”) jako rodzinę konceptualnych modeli opartych na rozróżnieniu podmiot-siebie: czasem „siebie” jest „pojemnikiem” (ciało/serce), czasem „Innym” (obiekt), czasem „siebie kontrastowane” (jishin), czasem „siebie normalne” (ware).

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Widać to szczególnie ostro w rejestrach i doborze słów. おのれ (onore), opisywane jako archaiczno-literacka wersja jibun, świetnie pasuje do modelu „siebie-jako-ktoś-inny”: można „pouczać siebie”, „podbić siebie”, „dyscyplinować siebie” – onore-o imasimeru, onore-ni katu, onore-de onore-o rissuru. Sama konstrukcja onore-de onore-o… działa jak podwójny wzmacniacz sprawstwa: „ja (jako sprawca) własnymi rękami oddziałuje na siebie (jako obiekt)”.

 

To jest niezwykle japońskie w smaku: refleksywność nie jest tu tylko „odruchem gramatyki”, ale narzędziem etycznym i społecznym. W tradycji samokontroli (od konfucjańskiego „korygowania siebie”, po buddyjskie „pilnowanie umysłu”) ważna jest właśnie ta umiejętność postawienia siebie przed sobą – jak przed lustrem albo przed sędzią. Język dostarcza gotowych form, które robią ten ruch automatycznie: podmiot „wyciąga” siebie na zewnątrz i może go ocenić, napomnieć, ukarać.

 

 

Konsekwencja: „ja” jako sprawca vs „ja” jako obiekt dyscypliny


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Wbudowana refleksywność (ji-) sugeruje spójność odpowiedzialności, bez rozdziału. Refleksywność konstrukcyjna sugeruje „ja jako relacja wewnętrzna”: ktoś w nas działa na coś w nas – i właśnie to staje się podłożem dla samokontroli, samokrytyki i pracy nad sobą. W tej perspektywie „己” przestaje być „znakiem ego” w zachodnim sensie, a zaczyna wyglądać jak znak mechanizmu: zawinięcia działania ku sobie, które raz jest neutralnym faktem, a raz moralnym ruchem korekty.

 

Warto zauważyć, że język japoński ma też gotową leksykę na „współczesne” praktyki autoanalizy: 自己分析 (jiko-bunseki – autoanaliza), 自己批判 (jiko-hihan – autokrytyka) – tu „self” jest już dosłownie narzędziem intelektualnym, nie tylko gramatycznym.


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.A kiedy w literaturze filozoficznej i psychologicznej pojawia się potrzeba nazwania „ego” bardziej wprost, używa się nawet osobnego terminu: 自我 (jiga) – słowa wyraźnie przeznaczonego do dyskursu o „ego” jako konstrukcie.

 

Z punktu widzenia „filozofii ja” w Japonii to wszystko składa się w jedno: „ja” jest mniej „substancją”, a bardziej operacją. Język pokazuje, że człowiek potrafi być jednocześnie wykonawcą i przedmiotem działania – czasem wtopionym w jedno słowo, a czasem rozpisanym na konstrukcję, która niemal zmusza do wewnętrznego rozdzielenia ról. I właśnie w tym miejscu „zakręt” z kształtu „己” przestaje być ozdobą: odpowiada temu, co gramatyka robi z podmiotem – każe mu zawracać ku sobie, raz beznamiętnie, raz z etycznym naciskiem.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

 

Lekcje „己”: filozofia jaźni wyciągnięta z formy i użycia

 

Przebrnęliśmy przez nieco trudniejsze aspekty analizy znaku 己 (onore) i pozostaje nam teraz zapytać – co z tego wszystkiego dla nas wynika?

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Najprostsza rzecz, jakiej uczy „己”, jest bardzo japońska i zupełnie nie-zachodnia: „ja” nie musi być twardym rdzeniem, który „po prostu jest”. W języku japońskim „ja” często zachowuje się jak czynność – jak ruch świadomości, który zawraca i ustawia siebie w kadrze. Hirose pokazuje, że wiele japońskich form „siebie” (jibun, onore, mizukara, ware, a nawet słowa typu karada „ciało” i kokoro „serce/umysł”) można rozumieć przez metaforę „podzielonej osoby”: w człowieku da się odróżnić podmiot (ten, kto działa/wybiera) i „siebie” (ten, na kogo to działanie spada, kogo się obserwuje, kogo się prowadzi).


To nie jest czysta teoria. Ona tłumaczy, dlaczego „ja” w japońskim tak łatwo przechodzi w „siebie” – w obiekt, który można obejrzeć, ocenić, poprawić.

 

 

Ja jako ruch zawracający.


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.W wielu europejskich intuicjach samopoznanie bywa „wglądem”: znajduję w środku jakąś prawdę i ją wydobywam. Japońskie narzędzia językowe sugerują coś innego: samopoznanie jest raczej ustawieniem perspektywy. Hirose przypomina, że jibun nie zaczyna jako typowe „refleksywne siebie”; jego podstawą jest użycie logoforyczne i perspektywiczne – to słowo umie wskazywać, czyimi oczami coś jest widziane, kto jest „podmiotem świadomości”.


Z tej zdolności rodzi się gest obiektywizacji: człowiek potrafi „odsunąć” siebie od własnej świadomości i spojrzeć na siebie jak na postać w kadrze. Użycie jibun zamiast zwykłego „ja/ty” tworzy efekt monologu i dystansu, jakby mówiący chciał wywołać w adresacie samorefleksję.


„己を知る” („poznać siebie”) w takim świetle przestaje brzmieć jak romantyczna zachęta do „autentyczności”. To raczej polecenie techniczne: przestaw kamerę. Wyjdź z roli tylko przeżywającego, wejdź w rolę obserwującego. Zawracaj.

 

 

Ja jako narzędzie dyscypliny.


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Kiedy język ma gotowe mechanizmy, by z „ja” zrobić „siebie”, dyscyplina przestaje być czymś nadzwyczajnym; staje się zwyczajną operacją na własnej osobie. Hirose nazywa jeden z podstawowych modeli „siebie-jako-ktoś-inny” (u Hirose to „Self-as-Other”): Podmiot działa na swoje „siebie” tak, jakby to był ktoś inny – obiektywny, ocenialny, podatny na napomnienie.


Tu znak „己” zaczyna nabierać etycznej ostrości. Bo „siebie” można napominać, można „pokonać”, można „zdyscyplinować”. I właśnie takie archaiczno-literackie formuły przywołuje Hirose przy „onore”: onore-ni katu („zwyciężyć siebie”), onore-o imasimeru („napomnieć siebie”), onore-de onore-o rissuru („dyscyplinować siebie samemu”).
To jest ważne, bo pokazuje tradycyjny ideał praktyki: człowiek nie tyle „odkrywa siebie”, ile prowadzi siebie. W japońskiej kulturze (od konfucjańskiej pracy nad charakterem po buddyjską czujność umysłu) wartością bywa nie spontaniczne „wyrażenie ego”, tylko zdolność ustawienia wewnętrznego porządku: przywołania się do normy, odzyskania perspektywy i dystansu wobec własnej osoby.


A gdy ta praktyka przechodzi w nowoczesny dyskurs, pojawiają się zrosty sinojapońskie, chłodne, jak narzędzie: 自己分析 (jiko bunseki) – autoanaliza, 自己批判 (jiko hihan) – samokrytyka. To wciąż ten sam ruch: z „ja” robi się przedmiot pracy.

 

 

Ja jako broń: „onore!” i mechanizm degradacji.


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Ten sam mechanizm obiektywizacji ma jednak ciemną stronę. Skoro język pozwala „wyciągnąć ‘siebie’ na zewnątrz” i potraktować jak obiekt, można to zrobić nie tylko sobie – można to zrobić drugiemu. Użycie refleksywów wobec adresata (zamiast zwykłego „ty”) potrafi być niegrzeczne, twarde, degradujące: bo sugeruje, że mówiący ma prawo obiektywizować drugą osobę i „ustawiać jej myślenie”.


„おのれ!” („onore!”) działa dokładnie w tym miejscu: to nie jest neutralne „ty”. To „ty” wypowiedziane tak, jakby rozmówca miał zostać sprowadzony do czegoś, co można obejrzeć, obrócić, przeanalizować i poddać krytyce. Co ciekawe, nawet w warstwie gramatyczno-społecznej „onore” nosi ślad hierarchii: Hirose zauważa, że onore nie łączy się z honoryfikatywnością tak jak jibun – i wiąże to z dawnym odcieniem „pokory” i relacją wyższy–niższy, która została w tym słowie jak cień.


W praktyce „onore!” jest więc przemocą perspektywy: mówiący przyznaje sobie prawo do spojrzenia z góry, do wyjęcia drugiego z równorzędnej relacji i zamknięcia go w etykiecie.

 

 

Ja jako relacja: tożsamość jako pozycja w sytuacji.


Książka "Ścieżki" od autora ukiyo-japan.pl:  Michałą SobierajaNa koniec zostaje lekcja być może najbardziej przydatna we współczesnym życiu: japońskie „ja” – widziane przez „己” (onore) i jego językowe otoczenie – jest głęboko sytuacyjne. Hirose przypomina rzecz pozornie banalną: japoński nie ma jednego stałego odpowiednika angielskiego „I” dla „publicznego ja”. Zamiast tego jest cały zestaw „ubrań” (boku, watashi, ore, watakushi, tytuły, terminy pokrewieństwa), dobieranych do relacji i sceny. A „nagi” rdzeń, prywatne „ja” jako podmiot świadomości, często modeluje właśnie jibun.


To zmienia rozumienie tożsamości: nie jako deklaracji („kim jestem”), tylko jako pozycji („jak stoję w tej sytuacji, w tej relacji, w tym kadrze”). Dlatego „己” tak dobrze pasuje do obrazu ruchu. „Ja” zawraca, bo świat społeczny wymusza korekty: raz trzeba wrócić do siebie i się opanować, raz trzeba odebrać sobie pychę, raz trzeba uciąć agresję, zanim zamieni się w „onore!” rzucone na oślep.

 

W tym sensie „己” uczy patrzenia praktycznego: nie „szukaj prawdziwego ego”, tylko obserwuj, co robi twoje ja. Czy zawraca po to, by się zrozumieć – czy po to, by się ukarać. Czy obiektywizuje po to, by wyciągnąć wnioski – czy po to, by kogoś zdeptać. Japoński daje na to język: gęsty, precyzyjny, czasem bezlitosny. Jeden zawinięty znak potrafi być lekcją etyki.

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

 

Praktyczne przełożenie na naszą współczesność

 

„己” (onore) zostaje w pamięci nie dlatego, że jest „ładny”, tylko dlatego, że jest podejrzanie prawdziwy. Nie obiecuje prostoty. Nie udaje, że człowiek jest linią od punktu A do punktu B albo wręcz jednym, stałym punktem. Jest w nim zawinięcie: ruch, który wraca. W języku to zawinięcie widać jeszcze wyraźniej – „ja” potrafi się odsunąć od siebie, spojrzeć na siebie z boku, ostro siebie skrytykować, a czasem – w najgorszym momencie – przemówić do siebie jak do wroga. I właśnie dlatego ta lekcja jest dziś użyteczna. Nie chodzi o zachwyt nad znakiem. Chodzi o praktykę: rozpoznawać, po co zawracasz do siebie.

 

Poniżej są trzy krótkie ćwiczenia językowe. Nie wymagają znajomości kanji ani japońskiego, choć pochodzą z japońskich książek samorozwojowych. Mogą się wydać zbyt ostre, szczególnie według współczesnej myśli Zachodu o tym, by być dla siebie tylko „dobrym”. I być może tak jest, niemniej warto się przyjrzeć – może coś znajdziesz dla siebie.

 

 

1) Złap w sobie „onore!” – ten moment, kiedy mówisz do siebie jak do kogoś pogardzanego.


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.W japońszczyźnie „おのれ!” („onore!”) to atak: słowo, które nie rozmawia, tylko spycha drugiego do roli obiektu. W polszczyźnie ma ono wiele odpowiedników, zwykle brutalnych i krótkich: „idioto”, „debil”, „ty kretynie”, „co z tobą nie tak” i wiele innych, bardziej barwnych. Najważniejsze jest nie to, jakie słowo pada, tylko jaki jest gest psychiczny. „Onore!” jest gestem degradacji: w jednej chwili odbierasz sobie podmiotowość, a zostawiasz tylko „winnego”.


Ćwiczenie jest proste: kiedy złapiesz taki ton, nie próbuj go od razu „pozytywnie przepisać”. Zrób krok wcześniej i nazwij ruch: „’onore-podmiot’ atakuje w ‘siebie-obiekt’”. To działa, bo nie wchodzisz w treść osądu („czy ja naprawdę jestem…?”), tylko rozpoznajesz mechanizm: w tobie pojawiła się część, która chce uderzyć. A kiedy rozpoznasz ruch, przestajesz być z nim tożsamy. Samo to bywa ulgą: agresja traci absolutną władzę, bo została zauważona. Sama obserwacja mechanizmu sprawia, że obserwujący nagle staje poza układem, otrzymuje szerszą perspektywę i dystans – jakże istotny, gdy żądamy od siebie dyscypliny lub chcemy podjąć ważną decyzję.

 

 

2) Odróżnij „poznać siebie” od „biczować siebie” – bo oba brzmią podobnie, a prowadzą w inne miejsca.


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.„己を知る” („poznać siebie”) bywa mylone z samokrytyką (fakt, bardziej w Japonii niż w Europie), bo jedno i drugie wymaga spojrzenia na siebie z dystansu. Problem w tym, że dystans może być narzędziem jasności albo narzędziem okrucieństwa.


Różnica jest praktyczna i bardzo konkretna:

Poznanie siebie daje informację, która umożliwia zmianę („kiedy jestem zmęczony, staję się gwałtowny”, „w napięciu uciekam w kontrolę”, „wstyd odpala we mnie atak”).

 

Biczowanie siebie daje wyrok, który blokuje zmianę („jestem beznadziejny”, „zawsze psuję”, „taki już jestem”).


Ćwiczenie: zamień „jestem…” na „dzieje się we mnie…”. Zamiast „jestem słaby” spróbuj „coś (co?) we mnie słabnie” albo „coś (co?) we mnie chce się poddać”. Zamiast „jestem zły” – „coś (co?) we mnie wzbiera / mnie korci”. To drobiazg, ale robi różnicę: z wyroku przechodzisz do opisu zjawiska. Zjawisko da się obserwować. Wyrok tylko się wykonuje.

 

 

3) Naucz się dystansu bez pogardy: obserwator nie musi być sędzią.


Japońskie słowa na określenie „siebie” (self) uczą, że człowiek potrafi stanąć wobec siebie jak wobec obiektu. To może być źródło samodyscypliny – ale może też stać się fabryką wstydu. Najdojrzalsza wersja dystansu nie jest chłodna ani moralizatorska. Jest precyzyjna.


Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.Jak można to wykorzystać? Na przykład - raz dziennie nazwij jedno wydarzenie wewnętrzne bez wartościowania. „We mnie zawraca”, coś (co?) „we mnie się usztywnia”, „we mnie chce uciec”, „we mnie się broni”, „we mnie obserwuje”. Tylko tyle. Bez „to złe”, bez „to dobre”. Ta praktyka jest zaskakująco wymagająca, bo nasze „ja” lubi od razu dorobić etykietę. Ale właśnie w tym miejscu rodzi się dojrzałość: potrafić zobaczyć, co się dzieje, zanim wydasz wyrok. I tego wyroku nie wydać. Zostawić obserwację bez oceny. Bardzo nieintuicyjne, ale czasem niesamowicie wyzwalające.

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autoraOstatnia uwaga. Ktoś może pomyśleć – „taka gra w słówka”. Owszem, to gra w słówka – ale ze świadomością, że język jest jednym z najważniejszych czynników kształtujących nasz świat (albo nasze jego widzenie). 己 (onore) to zmiana perspektywy, która wpływa na to, co robimy potem: czy idziemy w autoagresję, czy w korektę; czy siebie degradujemy, czy próbujemy zrozumieć; czy wstyd nas paraliżuje, czy informuje.

 

Na końcu 己 (onore) wraca jako przypomnienie: nie wszystko trzeba prostować. Współczesna kultura ma obsesję prostych narracji – „bądź sobą”, „pokochaj siebie”, „napraw się”, „pracuj nad sobą”. A człowiek nie jest projektem do wypolerowania. Jest żywą, zmienną strukturą, w której raz pojawia się obserwator, raz sędzia, raz obrońca, raz agresor. Nasz pogięty znak 己 (onore) nie mówi: „wyprostuj się”. Raczej: zobacz, gdzie zawracasz – i po co. Bo czasem zawracasz, żeby wrócić do siebie. Czasem, żeby siebie ukarać. Czasem, żeby uciec od odpowiedzialności. Czasem, żeby kogoś uderzyć, bo w środku jest lęk.

Najważniejsza lekcja jest więc prosta i surowa: „ja” nie jest rzeczą, którą się posiada. „Ja” jest ruchem, który się wykonuje. A dojrzałość polega na tym, żeby ten ruch widzieć — i delikatnie nakierować

 

Kanji 己 (onore) jako japońskie „siebie”: forma znaku, etymologia, historia i mechanizmy refleksywności w języku. Esej o samopoznaniu, samodyscyplinie i pogardzie oraz o tym, jak język kształtuje relację z własnym „ja”.

  1. pl
  2. en

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!