Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.
2026/09/07

Dawna Japonia na stronie trzeciej. Awantury, oszustwa i nocne perypetie w gazetach epoki Meiji

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Sanmen kiji, Japonia 1874-1912

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Po święcie zmarłych zmierzch zapada wcześniej i z łodzi pod mostem Eitai o tej porze nie widać już dobrze brzegu. Pod przęsłami przepływa zadaszona łódź, ociera się burtą o filar, i wtedy z góry coś wpada do wody. Kobiecy głos woła „tasukete!” – „ratunku!”. Ktoś z łodzi wydaje rozkaz, wioślarze zawracają pod filar i wyławiają ją bosakiem za pas. Na pokładzie ją cucą i wypytują. Nazywa się Yasu, jest córką Koshiby Moshichiego z Tateyamy w prowincji Awa, służy u Asana Matabeia w Nakabashi. Wracała tego dnia z Fukagawy. Na środku mostu zatrzymał ją mężczyzna w średnim wieku, ostrzyżony po nowemu, zabrał jej trzy jeny i przerzucił przez poręcz. Łódź dobija do brzegu w Hamachō. Księżyc stoi już wysoko nad Honjo.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W tej samej notatce podano jeszcze jedną liczbę. Yasu ma 17 lat i 5 miesięcy. Nie po prostu 17. Ktoś na tej łodzi, w mokrym ubraniu, po tym wszystkim, zapytał ją o wiek, a ona odpowiedziała dokładnie, tak jak się odpowiada urzędnikowi, co do miesiąca. I ktoś to zapisał, i ktoś to wydrukował, i przez 150 lat te 5 miesięcy leży w tekście jak kamyk, o który potyka się każdy, kto go czyta. Nie ma powodu, żeby tam były. Ale są. Sanmen kiji – strona trzecia – to kopalnia fragmentów samego życia z Japonii czasów Meiji.

 

Przez pierwsze 40 lat istnienia japońskiej prasy takich zapisów powstały dziesiątki tysięcy. Bójki, kradzieże, długi, ucieczki żon, samobójstwa, oszustwa, dzieci wpadające do studni, spory o miedzę, awantury w łaźni. Drukowano to z imieniem, nazwiskiem, dzielnicą, zawodem i wiekiem, bez pytania kogokolwiek o zgodę, i sprzedawano na ulicy z wykrzykiwaniem treści. Nikt wtedy nie uważał, że robi coś nadzwyczajnego. Zwykli ludzie tamtej Japonii nie zostawili po sobie prawie nic innego: nie pisali dzienników, nie mieli fotografii ani tym bardziej profili społecznościowych, w księgach rodowych są tylko datami. Ale żyją w tych notatkach, w kilkunastu linijkach, czasem w najgorszym albo najlepszym dniu swojego życia, i to jest cały ślad po nich. A z tych śladów – jakże żywa i prawdziwa Japonia przełomu XIX i XX wieku na nas spogląda! Poczytajmy zatem.Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

3 jeny

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Trzy jeny w 1874 roku to nie jest kwota, o której się mówi lekko. Cieśla w Tokio brał wtedy około czterdziestu sen za dzień pracy, więc Yasu niosła przez most tydzień roboty dobrego rzemieślnika. Nie wiemy, czyje to były pieniądze ani czy dostała je od pracodawcy, czy sama zarobiła. Nie wiemy też, co ją spotkało w domu Asana, kiedy wróciła bez nich. Notatka kończy się na księżycu nad Honjo.

 

Zwykły dzień w Edo - zbiór esejów o japońskiej kulturze i historii z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja.Albo inna historia, którą przeczytamy na stronie trzeciej: rok później, pod koniec 10. miesiąca, zapaśnik Koyanagi Tsunekichi daje pokazy w Takefu w prowincji Echizen. Wieczorem do jego gospody przychodzi młody człowiek, przedstawia się jako subiekt kupca Shimizu Isokichiego z portu Sakai, mówi, że pan wysłał go w interesach do Kioto i Osaki, ale w drodze zgubił zawiniątko z pieniędzmi. Wracać po nowe znaczyłoby stracić cztery, pięć ri i całą okazję handlową. Prosi o pożyczkę. Koyanagi zna Shimizu i wie, że ma wobec niego dług wdzięczności, więc bez wahania daje 15 jenów. Nazajutrz Shimizu przychodzi na zapasy. Koyanagi opowiada mu z uśmiechem o wczorajszym gościu. Shimizu bladnie: nikogo nigdzie nie wysyłał.

 

Piętnaście jenów to blisko czterdzieści dniówek cieśli. Notatka podaje, że zapaśnik, człowiek znający 48 chwytów, został rzucony na łopatki chwytem spoza spisu – dał się nabrać na sztuczkę „znajomego znajomego”.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Dwie miski

(„Yomiuri shinbun”, 8 stycznia 1878)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Zima 1878 roku, Kanagawa przy trakcie Tōkaidō, dom publiczny Nakagawaya. Kurtyzana o imieniu Omitsu ma stałego klienta, niejakiego Shichinosuke, i Shichinosuke od dawna nie płaci. Heya no bāsan (部屋の婆さん, dosłownie “stara od pokoi”, czyli kobieta pilnująca dziewczyn w domu publicznym) przychodzi do niej z tym codziennie, coraz ostrzej, aż Omitsu zaczyna rozumieć, że coś z tym musi zrobić.

 

Tego dnia Shichinosuke przechodzi ulicą przed domem. Omitsu widzi go przez wejście i wybiega boso, tak jak stała. Chwyta go za kark, wciąga do środka i zaczyna zdzierać z niego haori: przez ciebie mam w domu piekło. Heya no bāsan wychodzi ich rozdzielić. Omitsu, dobrze podpita, rzuca się na starą z pazurami. W zamieszaniu dołączają inne dziewczyny i biją ich dozorczynię wspólnie. Wtedy przychodzi strażnik miejski.

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

Omitsu gryzie go w udo. Wypada na ulicę, ślizga się w błocie i ląduje na wznak, po czym, jak podaje gazeta, twarz i tyłek ma jednakowo ubłocone. Prowadzą ją na posterunek. Idzie, lekko się zataczając i wymyśla wszystkim po drodze. Na posterunku siada, płacze, jęczy, śmieje się i oświadcza, że jest głodna i żeby jej dali coś zjeść.

 

I wtedy w drzwiach staje Shichinosuke. Nieśmiało, bokiem, z dwiema miskami gorącego makaronu, po jednej w każdej ręce. Mówi, że słyszał z ulicy, jak Omitsu prosi o jedzenie, że to dla niego ważna kobieta i że bardzo by chciał, żeby ten makaron zjadła. Strażnikowi zrobiło się wesoło i zaśmiał się razem z całą resztą, choć w swej istocie historia Omitsu śmieszna nie jest. Być może z tego też sobie zdawał sprawę. A może nie.Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Co my czytamy?

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

Skąd się biorą takie historie? Brzmią jak scena z teatru albo rozdział powieści w odcinkach, a są notatkami prasowymi, drukowanymi między kursem ryżu a nominacjami w ministerstwie. Gazeta japońska ma wtedy cztery strony. Pierwsza i druga to polityka, dekrety i sprawy zagraniczne, czwarta to ogłoszenia i powieść w odcinkach, a na trzeciej ląduje miasto. Stąd nazwa, która przetrwała dłużej niż sam układ strony i którą dziś rozumie każdy Japończyk, nawet nie znając jej pochodzenia:

 

三面記事

(sanmen kiji)

„sprawy ze strony trzeciej”

(sprawy drobniejsze, społeczne, towarzyskie, nieco z lekceważeniem)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Dziennikarzy od polityki nazywano twardymi, tych od strony trzeciej miękkimi, i oni stali w redakcyjnej hierarchii kilka szczebli niżej.

 

Prasa dzieliła się wtedy na dwa gatunki i podział przebiegał dokładnie wzdłuż tego, kto umie czytać. Gazety duże, wychodzące od początku lat 70. XIX wieku, pisano stylem naszpikowanym chińszczyzną, dla ludzi po dawnej edukacji: „Tōkyō nichinichi", „Yūbin hōchi", „Chōya". Gazety małe miały o połowę mniejszy format, dużo ilustracji, potoczną składnię i transkrypcję nad każdym znakiem, więc dało się je czytać ze słuchu i z domysłu. Pierwszą był „Yomiuri", od listopada 1874. W autoreklamie z grudnia tamtego roku redakcja pisała o sobie tak:

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.„od Wielkiego Ministra Stanu w dół, aż po człowieka ciągnącego rikszę, każdy przeczyta to bez trudu, każdy zrozumie, i wysoki, i niski, rzecz naprawdę pożyteczna.”

 

To nie była przechwałka rzucona w powietrze. Do 1876 roku mały „Yomiuri" sprzedawał półtora raza więcej egzemplarzy niż duże, poważne „Tōkyō nichinichi", i od tego momentu było już wiadomo, w którą stronę idzie ta gałąź.

 

Kroniki miejskiej nie pisali reporterzy w naszym rozumieniu. Materiał przynosili zbieracze wiadomości, ludzie chodzący po komisariatach, sądach, łaźniach i herbaciarniach, opłacani od sztuki. Teksty składali z tego pisarze wychowani na późnoedońskiej prozie rozrywkowej, gesaku: Kanagaki Robun, Takabatake Ransen i im podobni, ludzie od powieści obyczajowych, przewodników po dzielnicach uciech i humoresek. Państwo przyglądało się temu od początku z narastającym niepokojem i w czerwcu 1875 wydało dwa akty naraz: prawo o zniesławieniu i rozporządzenie o prasie. Chroniły przede wszystkim cesarza, jego rodzinę i urzędników; osoba prywatna miała w tym swój artykuł, tylko że z sankcją tak niską, że praktycznie nikt jej nie uruchamiał. Do więzień poszli publicyści od polityki. Ludzie z trzeciej strony pisali dalej i drukowali nazwiska.

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

28 czerwca 1876 roku redaktorzy wszystkich gazet Tokio i Yokohamy zeszli się w głównej sali świątyni Sensō-ji w Asakusie i zamówili obrzęd segaki (施餓鬼), karmienie głodnych duchów, w wersji wielkiej: 36 mnichów i prowadzącego, muzykę i odczytanie modłów przez przedstawiciela każdej redakcji po kolei. Sala pękała w szwach, tłum gapiów stał na zewnątrz, a sprawozdawca „Chōya" odnotował z rozbawieniem, że nawet naczelny redaktor jednej z gazet fundujących całą imprezę ledwie znalazł miejsce by usiąść. Miasto zaraz zaczęło zgadywać, po co to komu. Że dziennikarze odkupują swoje codzienne grzechy. Że modlą się o obroty. Że wypraszają los dla kolegów siedzących w więzieniu. I wersja czwarta: że modlą się za dusze tych, którzy zginęli na łamach ich gazet.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Pomyłka nad kanałem

(„Tōkyō akebono shinbun”, 5 października 1875)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.3 października 1875 roku sąd w Tokio ogłasza wyrok w sprawie Kobayashiego Mankichiego, mieszczanina z Asakusy. Wiek podano tak samo jak Yasu spod mostu Eitai: 25 lat i 4 miesiące. Sprawa jest taka.

 

Kobayashi rozwiódł się z żoną, Tome, w kwietniu tego roku, bo w domu się nie układało. Rozwiódł się na papierze i pod warunkiem, że kiedy przyjdzie odpowiednia chwila, zejdą się z powrotem. Wynajął jej pokój na tyłach domu Ishinabe Rinzō w Shōten-chō i chodził tam do niej. 23 sierpnia rano przyszedł jak zwykle. Matka Tome powiedziała, że córka wyszła na moment w okolicę. Postanowił wrócić później.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W drodze powrotnej, na nabrzeżu w Yamanoshuku, zobaczył idącą przed sobą kobietę łudząco podobną do Tome. Uznał, że to ona, i dla żartu objął ją od tyłu, pytając, gdzie się wybiera. Kobieta powiedziała cicho: proszę nie żartować. To go utwierdziło, bo tak właśnie mówiłaby żona. Położył jej rękę na piersi, przez ubranie. Kobieta krzyknęła w głos. Dopiero wtedy się przyjrzał i zobaczył, że to nie Tome.

 

Sąd uznał, że kobieta nie była jego żoną, że zamiar nie był karygodny w stopniu wymagającym kary cielesnej, i wymierzył grzywnę: dwa jeny dwadzieścia pięć sen. Pięć i pół dnia pracy cieśli.

 

Cała ta historia mieści się w kilkunastu linijkach na trzeciej stronie i jest jedynym miejscem na świecie, gdzie zapisano, że Kobayashi Mankichi i jego żona nadal się lubili. Rozwód był w papierach. Kobayashi chodził do niej przez pół roku i tak bardzo chciał ją zobaczyć, że objął na ulicy obcą kobietę, bo miała podobne plecy.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Rachunek prowadzony w belach

(„Yomiuri shinbun”, 9 czerwca 1876)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W czerwcu 1876 roku żona kupca bławatnego z Kandy przyjeżdża do przybytku Fukuyamarō w Fukagawie. Prosi o rozmowę z kurtyzaną o imieniu Hamamura i siada naprzeciwko niej. Mówi wtedy rzecz, którą trzeba przeczytać dwa razy, bo pełna jest zawodowego żargonu kurtyzan.

 

„To zaświadczenie, mówi, ten papier z przysięgą, który mój mąż nosi przy sobie, to jest przecież od ciebie. Ty jesteś kobietą o szerokiej beli, na całą szerokość tkaniny, a jemu brakuje długości. Bawełna z Kawachi jest gruba i nie chce się zerwać, choćby ciąć. Może to grzeczność świata, może przymilność, ale jeśli byś czasem pomyślała o tym, co czuje kobieta siedząca w domu. Mam siedmioro dzieci i lata już nie te. Zamiast kręcić się jak wiatraczek za mężczyzną w cienkim letnim haori, pogódź się z tym i nie wołaj go do siebie, żeby na twoje imię nie padł cień, dyskretnie, na tyle drobnym wzorem, żeby nie było widać.”

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W trakcie tej przemowy wchodzi mąż. Wybucha awantura we trójkę i notatka kończy się zdaniem, że nie wiadomo, jak się to skończyło.

 

Nie wiadomo, bo dziennikarz też nie był w tym pokoju. Historię opowiedział rikszarz, który tego wieczoru woził po Fukagawie gościa z Ryūkyū, bawiącego się w innym domu, przy tej samej ulicy. Rikszarz opowiedział ją komuś, ten komuś innemu, ktoś doniósł do redakcji i tak trafiła do druku. Cała kronika miejska tamtych lat jest zbudowana na takich łańcuchach i to jest jej największa słabość i największa zaleta naraz: przez te teksty słychać, jak miasto mówi samo o sobie.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

80 jenów w garnku

(„Tōkyō nichinichi shinbun”, 4 czerwca 1875)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.4 czerwca 1875 roku „Tōkyō nichinichi shinbun” drukuje sprawę z wioski Koiki w prowincji Iyo. Niejaki Ueda, były samuraj, złożył wcześniej podanie o zwrot dziedzicznego uposażenia i teraz dostał odpowiedź pozytywną. Odebrał w mieście 80 jenów w banknotach.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Wrócił do domu, wsypał banknoty do miarki na ryż, postawił miarkę na półce bogów, skłonił się w milczeniu, pomodlił się o pomnożenie i wyszedł załatwiać sprawy w sąsiedztwie. Synowa była w polu do wieczora. Stara matka zabrała się do gotowania zupy ryżowej, zajrzała do skrzyni z ryżem, uznała, że jest go za mało, poszukała po domu, znalazła miarkę na półce, zdjęła ją, wsypała zawartość do gotującego się garnka i zabieliła to wszystko pastą sojową.

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

Wrócili wszyscy. Zjedli. Dopiero potem gospodarz zaczął szukać.

 

W notatce zapisano jego reakcję. „Skoro zjedliśmy”, powiedział, „to teraz żal nic nie da. Jestem chłopem wyrosłym z samurajów, a nie samurajem, który wyszedł z chłopów, więc 80 jenów zjem naraz i się od tego nie przewrócę”. „Od dziś”, dodał, „wezmę się porządnie do gospodarstwa. Choć zupa, przy takiej cenie, wyszła nieszczególna”.

 

80 jenów to 200 dniówek cieśli. To była całość tego, co państwo dało jego rodzinie za wieki służby, wypłacone raz i na zawsze, i cała ta suma poszła z wodą, ryżem i pastą sojową w jeden wieczór.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

200 ri i jedna fotografia

(„Yomiuri shinbun”, 23 maja 1876; „Ōsaka nishikiga shinbun” nr 12; „Ōsaka shinbun nishikiga” nr 15 za „Yomiuri” nr 122)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W maju 1876 roku „Yomiuri” donosi z Okegawy przy trakcie Nakasendō, że córka niejakich Kuriharów wyjechała w celu zamążpójścia. Pan młody nazywa się Hoshino i mieszka w prefekturze Shimane, w dawnej prowincji Izumo. Między jednym domem a drugim jest ponad 200 ri, czyli mniej więcej 800 kilometrów, i żadna ze stron nie miała jak tej odległości pokonać przed ślubem. Więc obejrzeli się na fotografiach. Oboje uznali, że im się podoba, i na tym stanęło.

 

Notatka nie ma w sobie ani ironii, ani współczucia. Kończy się zdaniem, że i na wsi trafiają się ludzie postępowi. Dziewczyna wsiadła do lektyki i pojechała, a redakcja odnotowała to jako dowód, że nowe czasy docierają wszędzie, nawet do Okegawy.

 

Rok wcześniej, w Fukagawie, trwa ceremonia zaślubin. Panna młoda ma 15 lat, pan młody nazywa się Katsuta Sakujirō, sake obeszła już zebranych kilka razy. W środku obrzędu rozsuwają się z hukiem drzwi frontowe. Wchodzi mężczyzna, nie kłania się nikomu, przechodzi przez izbę i siada na miejscu honorowym, tam gdzie sadza się swata. Mówi: proszę wszystkich posłuchać, z córką tego domu, z Otoku, to ja pierwszy umówiłem się na małżeństwo, a nazywam się Shimizu, Czysta Woda, więc niech mi ktoś obmyje tę twarz, którą mi dziś obsmarowano błotem.

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja

Tę scenę znamy nie z gazety, tylko z arkusza drzeworytniczego, jednego z tych, którymi Osaka odpowiedziała na tokijską modę na gazetowe ryciny. Tekst ułożył Yasuda Kichiemon, na co dzień właściciel sklepu z wachlarzami przy Yotsubashi, rysował Sasaki Yoshitaki, i to głównie rysunek niesie tu treść. Po prawej, na pierwszym planie, mężczyzna z podwiniętymi rękawami. Po lewej panna młoda w bieli, leżąca twarzą na macie. W głębi, za przesuwaną ścianą, pan młody, Katsuta Sakujirō, o którego zdanie nikt nie zapytał ani przed ceremonią, ani teraz. Stoi bez ruchu.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.I trzecia historia, z Kandy, przedrukowana w Osace z „Yomiuri”. Dwie siostry, Kama i Teru, mieszkają z ojcem, Benjirō, który przyjechał z zajazdu w Satte. Po śmierci żony oślepł i utrzymanie ma tylko z córek. Notatka podaje, że przy każdym z trzech posiłków dziennie dziewczyny wymawiały mu jedzenie i mówiły wprost, że ślepy za długo żyje. W końcu ojciec wyszedł z własnego domu i nie było dnia, żeby nie płakał.

 

Osacki wydawca doczepił do tego jedno z ostrzejszych zdań, jakie się w tej prasie trafiają:

 

聞ても腹のたつ咄叢出し二疋のけもの生捕まして面の皮はぎ〔…〕水にさらしたき アア浅ましき人面獣心 孝の一字を二ツにわけても合点のゆかぬ無論者 憎むべしまた歎くべき

(Kiite mo hara no tatsu hanashi, kusagusa idashi, nihiki no kemono ikedori mashite, tsura no kawa hagi, […] mizu ni sarashitaki. Ā, asamashiki jinmen jūshin. Kō no ichiji o futatsu ni wakete mo gaten no yukanu muronmono, nikumubeshi mata nagekubeki.)

 

„Opowieść, od której samego wysłuchania wzbiera złość. Schwytać te dwie sztuki bydła żywcem, zedrzeć im skórę z twarzy i wystawić na wodzie na widok publiczny. Ach, cóż za nędzne stworzenia o ludzkiej twarzy i zwierzęcym sercu. Znak synowskiej powinności można im rozłożyć na dwoje, a i tak nie pojmą, głupcy bez zasad, godni nienawiści i godni płaczu."

 

Nikt nie zapytał dwóch kobiet o ich wersję.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Rzeka, śnieg, ogień

(„Ōsaka nichinichi shinbunshi” nr 5; „Ōsaka nishikie shinwa” nr 2; „Kanzen chōaku nishikiga shinbun” nr 7)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.22 lutego 1875 roku pada w Tokio wielki śnieg. Przez most Ryōgoku przechodzi zapaśnik Tamateumi, uczeń Ayasegawy. Widzi starca, jakieś sześćdziesiąt lat, który składa ręce i zamierza przeskoczyć przez poręcz. Zapaśnik chwyta go i trzyma. Starzec prosi, żeby puścił. Zapaśnik odpowiada, że owszem, jest tylko zapaśnikiem, ale nie może patrzeć, jak człowiek umiera. Wypytuje. Starzec przyznaje ze wstydem, że dziś nie ma co jeść i prosi, żeby dali mu umrzeć. Zapaśnik oddaje mu wszystko, co ma przy sobie, i pouczywszy go, idzie dalej.

 

W Osace, po ósmej wieczorem, przy Donburi-ike, w ciemności i deszczu, ktoś krzyczy z kanału. Nadbiega człowiek imieniem Zenshichi, patrzy, widzi rikszę w wodzie, próbuje wyciągać. Przybiega strażnik pomóc. Rikszarzem jest Nakagi Kamekichi, pasażerką matka Matsui Kumakichiego z Kōzu-chō. Zgasła im latarnia, stracili drogę i wjechali do wody.

 

3 lutego, o drugiej w nocy, w Osace zapala się szopa przy domu Fujii Shōbei, wytwórcy glutenu. Zbiegają się sąsiedzi, przychodzi straż. Żona Fujiego, Tsune, lat 30, wychodzi do studni w samej koszuli, w mrozie, oblewa się wodą i modli się. Modli się nie o własny dom, bo skoro ogień wyszedł od niej, to sprawiedliwe, żeby jej dom spłonął. Modli się o to, żeby ogień nie przeszedł na sąsiadów. Notatka kończy się uwagą, że kobieta w takiej chwili powinna raczej wynosić rzeczy z domu.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Kim wolno było być na ulicy

(„Ōsaka nishikiga nichinichi shinbunshi” nr 24 za „Yomiuri” nr 106, 18 maja 1875; „Tōkyō nichinichi shinbun” nr 969; „Yūbin hōchi shinbun” nr 576)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.18 maja 1875 roku rikszarz Tokijirō z Shiby wypożycza pościel i nie oddaje. Wypożyczający łapie go, ciągnie ze sobą do Takanawy, wiąże powrozem, bije i wypędza. Tokijirō, ze wstydu, idzie na most Shōgen i chce skoczyć. Strażnik go ściąga. Na posterunku sprawdzają metrykę i okazuje się, że Tokijirō jest kobietą z prowincji Kai. Od 7 lat żyje jako mężczyzna: pracowała przy koniach, wdawała się w bójki jako pierwsza, nosiła nawet skrzynki za gejszami. Gazeta kwituje to zdaniem, że nawet gdy się nie zrobiło nic złego, za samo przebranie zabierają na komisariat, i żeby to sobie zapamiętać.

 

Miała rację. 14 marca w Kobunachō wybucha pożar i po pogorzelisku chodzi ktoś w granatowych spodniach roboczych, w fartuchu, w kapturze i w pikowanej kurcie rzemieślnika, na nogach słomiane sandały. Ładny chłopak, zauważa gazeta, tylko coś w ruchach nie tak. Strażnik zatrzymuje go i pyta o adres i nazwisko. To gejsza, przybrana córka niejakiego Nakamury Seisuke, człowieka o kilku imionach zawodowych. Zabrano ją na posterunek. Pewnie dostanie grzywnę.

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

30 stycznia, o pierwszej po południu, przez błotnistą ulicę w Honjo gnają konno dwie gejsze z Yoshichō, Okin i Ohama, obie po dwadzieścia parę lat. Sześćdziesięcioletni starzec nie zdążył się usunąć i został przewrócony pięknie, na płask. Konie pojechały dalej. Policjant podniósł starca, ściągnął obie z siodeł i poprowadził je boso na posterunek, a one szły podtrzymując poły kimon.

 

Wszystkie trzy sprawy podpadają pod ten sam przepis: rozporządzenie o drobnych wykroczeniach, uchwalone w 1872 roku, karało grzywną między innymi za przebieranie się za drugą płeć i za tratowanie ludzi konno. Nowe państwo dopiero uczyło mieszkańców, kim wolno być na ulicy i jak się po niej poruszać, a gazeta uczyła razem z nim.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Ludzie z listy

(„Nishikiga hyakuji shinbun” nr 84; „Yomiuri shinbun”, 9 stycznia 1878)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W drzeworytowym wydaniu jednej z gazet z Osaki, w numerze 84., jest relacja z obławy na nierejestrowane prostytutki w Kita Hirano-chō, które oferowały swoje usługi poza granicami wyznaczonej dzielnicy rozkoszy. Tekst zaczyna się od westchnienia nad kobietami, które za marne pieniądze wciągają w błoto rodziców i mężów, a kończy zachętą, żeby dzieci przeczytały to w szkole na głos.

 

Pomiędzy jednym a drugim jest lista. Ei, 19 lat, córka Yamamoto Zennosuke z wioski Tennōji. Tane, 21 lat, córka Yamashity Sutematsu z Futatsu-chō. Koma, 15 lat, córka Miyauchiego Yūzō z Karahori-chō. Yo, 20 lat, żona Matsudy Mokichiego z Nihonbashi. Nao, żona Yamady Bunkichiego. Chiyo, 16 lat, siostra Hirai Kunimatsu z Nihonbashi. Yasu, 35 lat, żona Ogawy Minosuke. Fune, 19 lat, córka Uratani Hyakuzō. Tomi, 25 lat, z prowincji Kii. Podano też nazwisko strażnika, Umeki, z pochwałą za pilność.

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

Dwa lata później „Yomiuri" drukuje sprawę z Yotsuya. Yoshida Hideaki wyjechał trzy lata wcześniej w daleką delegację z ramienia urzędu telegraficznego i przez ten czas w domu zostali tylko jego ojciec Hidemoto i żona Oiso. Ojciec, z przyczyn, których gazeta nie zna, powiesił się. Oiso uznała, że zgłoszenie samobójstwa ściągnie jej na kark dochodzenie, a akurat tego dnia przyszedł Yajima Rokubei z sąsiedniej wsi, który obsługiwał wychodki. Dała mu pieniądze, we dwoje zdjęli ciało i pochowali starca po cichu jako zmarłego nagle na chorobę.

 

Potem, w pustym domu, Oiso weszła w związek z sąsiadem i zaszła w ciążę. Mąż nie pokazywał się od trzech lat, więc dziecka nie można było urodzić. Naradziła się z kochankiem i poszła do Otomi, żony Uwasu Riemona z Yamashita-chō. Zabieg się odbył i przez chwilę wyglądało, że sprawa ucichła. Wyszła jednak na jaw, Oiso zatrzymano, a ona natychmiast przyznała się do wszystkiego, łącznie z nazwiskiem kobiety, która jej pomogła. Wtedy wzięto Otomi.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Przy przesłuchaniu Otomi okazało się, że robi to od 30 lat. Płody wkładała do garnka służącego do gaszenia węgla drzewnego i nosiła do bocznej świątyni Keikaku-ji przy Nishi Hongan-ji w Tsukiji, gdzie chowano je po 50 senów za sztukę. Otomi wymieniła też wszystkie kobiety, które przeszły przez jej ręce w minionym roku.

 

Gazeta wydrukowała pełną listę. Śpiewaczka Miyazome, córka Hatano z Ushigome, córka Tanaki z Minami Sakumachō o imieniu Machi, córka ogrodnika z Takaido, Rin, Shige z Yūrakuchō, córka handlarza ryżem z Owarichō, Chiyo, i tak dalej, 20 imion z dzielnicami. Notatka kończy się wykrzyknieniem: „o zgrozo”.

 

Gazeta nie miała żadnego powodu drukować tych nazwisk poza jednym: że czytelnik chciał je przeczytać. Prawo o zniesławieniu, uchwalone w czerwcu 1875 roku, obejmowało też osoby prywatne, ale kary za obrazę urzędnika były wielokrotnie wyższe niż za zniszczenie życia szesnastolatce z Nihonbashi, więc w praktyce sądy zajmowały się urzędnikami.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Policjant, który stał po drugiej stronie

(„Tōkyō nichinichi shinbun” nr 981; „Ōsaka nishikiga nichinichi shinbunshi” nr 29 za „Yūbin hōchi” nr 655)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.7 kwietnia 1875 roku właściciel herbaciarni Koizumi w Takanawie, Eizō, wraca po południu z miasta i widzi coś, czego nie da się źle zrozumieć: jego żona Otake leży pod posterunkowym Nagano Masakichim, a posterunkowy jest w pełnym mundurze, w służbowej czapce i wciąż trzyma w ręku długi drewniany kij, który nosi na patrol. Eizō podchodzi bliżej i pyta, co też takiego złego zrobił. Policjant zrywa się, chwyta swój kij i próbuje uciec, a wtedy Eizō rzuca się na niego z okrzykiem, że ładne rzeczy tu ktoś wyprawiał. Kobieta w płacz, tamten w drzwi, awantura wysypuje się na ulicę. Nadchodzi drugi posterunkowy, Hara Yuki, ocenia sytuację i zabiera na komisariat oboje: własnego kolegę i Otake. Eizō tymczasem zbiera z posłania rozrzucone białe chusteczki, niesie je do urzędu dzielnicy i składa jako dowód w sprawie. Gazeta kwituje, że coś tam pewnie z tego jako dowód wyjdzie, po czym śmieje się przez pół linijki: “アハハハアハハハアハハハアハハハ” aha-ha-ha-ha, aha-ha-ha-ha.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Trzy tygodnie później, 30 kwietnia, w Kamifukushimie pod Osaką patroluje posterunkowy Inoue Tokusaburō. Widzi dwóch chłopców rzucających w ziemię zaostrzonymi kijkami i kłócących się o wynik. Chce ich napomnieć, oni uciekają do domu, on idzie za nimi. Zastaje rodziców i tłumaczy im, że chłopcy mają 8 i 5 lat, są w wieku szkolnym i nie powinni tak spędzać dni. Rodzice odpowiadają, że nie stać ich na opłaty.

 

Inoue zabiera obu do urzędu gminy i wykłada z własnej kieszeni jednego jena na wpisowe, papier, tusz i pędzelki. Później naczelnik zwrócił mu z tego 50 sen.

 

Te dwie notatki dzieli prawie miesiąc i 400 kilometrów. Policja w Japonii miała wtedy cztery lata i ludzie dopiero się uczyli, czego się po niej spodziewać. Gazeta uczyła się razem z nimi i drukowała obie wersje z jednakową ochotą.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Czego dziennikarz nie wiedział

(„Tōkyō nichinichi shinbun” nr 934; „Shinbun zue” nr 21; „Ōsaka nichinichi shinbun” nr 310)

 

Psychologia i filozofia w kanji - ksiązka o znakach japońsskich (ukiyo-japan.pl) - EBOOKNa początku lutego 1875 roku majtek Hayakawa Itarō, pływający na łodziach z Gyōtoku, przychodzi jak zwykle do Yoshiwary, do kurtyzany Kashiku w domu Ryūgasakiya. Chodził tam od dawna. Sto nocy to mało, tysiąc nocy przechodził, a ona pozostawała obojętna jak wiatr. Tego wieczoru ranił ją brzytwą i zabił się sam.

 

Autor tekstu zaczyna od wykładu o czterech odmianach pożądania, kończy zaś inaczej. Czy popchnęła go rozpacz zakochanego bez wzajemności, czy było w tym coś jeszcze, dziennikarz nie wie. Zapisuje to tylko ku przestrodze przystojnych mężczyzn przyszłych pokoleń.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Dziennikarz nie wie. Trzy słowa nieobecne prawie nigdzie indziej w tamtej prasie, bo cała ta produkcja opierała się na obietnicy, że wiadomo, kto zawinił. Każda notatka miała doklejony morał. Nagana dla dwóch sióstr: ludzka twarz, zwierzęce serce. Pochwała dla dziewczyny, która odmówiła zostania kochanką cudzoziemca za 30 jenów miesięcznie. Wykrzyknik przy każdym samobójstwie: „cóż za brak rozwagi!”. Morał był ceną za pozwolenie na wydrukowanie tego wszystkiego, i redaktorzy płacili ją bez marudzenia.

 

Czasem płacili więcej. Osacki „Shinbun zue” opublikował w numerze 21. romans nauczyciela z seminarium nauczycielskiego, niejakiego Ishiiego, z kurtyzaną Hatsuhaną z Shinmachi, wraz z wymienionymi wierszami miłosnymi. Sprawa okazała się nieprawdą. Wydawca wydrukował sprostowanie w jedyny sposób, jaki był mu dostępny: jako drzeworyt, na którym on sam i autor tekstu kłaniają się czytelnikom do ziemi, z podpisem, że przepraszają rysunkiem.

 

Bywało też odwrotnie. Ten sam warsztat wypuścił numer o kobiecie z Tatsuno w Harimie, która zabiła służącą, wycięła jej genitalia, przyrządziła je jako danie i podała mężowi z podgrzaną sake, a gdy zapytał, skąd to, odpowiedziała, że od osoby z tyłu domu. Numer zniknął z obiegu latem 1875 roku. Nie zachowało się uzasadnienie, więc do dziś nie wiadomo, czy poszło o okrucieństwo, o rysunek, czy o to, że sprawa dotyczyła domu urzędniczego.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Miasto, w którym się to czytało

(„Chōya shinbun” i „Tōkyō nichinichi shinbun”, luty 1881; „Yomiuri shinbun”, 8 i 9 czerwca 1876; „Chōya shinbun”, 6 stycznia 1878)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W lutym 1881 roku urząd stołeczny policzył mieszkańców 15 dzielnic i wyszło 1 140 521 osób w 321 177 gospodarstwach, przy czym prawie 165 000 to ludzie zameldowani tymczasowo. Miasto puchło od przyjezdnych. W tym samym miesiącu postanowiono postawić budki policyjne przy sześciu wielkich mostach, bo to wąskie gardło Tokio.

 

Łaźnie umówiły się między sobą zamykać o ósmej wieczorem. W mieście i wokół powstało 28 sztucznych wodospadów, od Mukōjimy po dzielnice na wzgórzu, i chodzono je oglądać. W Ōtsu rikszarze biegali w drewnianych chodakach, więc wlekli się tak, że pasażer, jak pisze korespondent, patrzył w niebo i przebierał nogami; kurs kosztował około 30 sen za ri. Osaka w oczach przyjezdnego z Tokio wyglądała tak: mnóstwo obnażonych ramion i gołych torsów, rikszarze w samych kaftanach bez spodni, wszędzie strzelanie z dmuchawek, mało pustych domów, parasole i wołowina niemodne, czterech na dziesięciu strzyżonych po nowemu, ani jednego wróżbity na całe miasto, a gazet mało kto czyta.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.W Tokio czytali. Czytali na tyle, że gazeta zdążyła wejść do repertuaru rozrywek. W styczniu 1878 roku niejaki Toyama Katsugorō z Kandy złożył w urzędzie podanie o zgodę na widowisko taneczne poświęcone gazecie. Akt pierwszy: taniec artykułu wstępnego. Akt drugi: taniec kroniki miejskiej. Na finał przewidziano taniec listów do redakcji. Sali jeszcze nie miał, ale o zgodę wystąpił.

 

W tym samym miesiącu władze stolicy zwróciły się do ministerstwa z pytaniem zupełnie innego rodzaju. Gazety sprzedawano wtedy z ręki, na ulicy, wykrzykując przechodniom, co w nich stoi, i chłopcy od sprzedaży dawno odkryli, że im soczyściej się krzyknie, tym szybciej schodzi nakład. Czy nie należałoby, pytał urząd, zakazać tego procederu w ogóle.

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

Ministerstwo odpowiedziało, że nie. Zamiast tego kazało dopisać do rozporządzenia o drobnych wykroczeniach nowy artykuł, wymierzony nie w krzyk, tylko w jego treść: karze podlega ten, kto sprzedając gazety, wykrzykuje rzeczy zmyślone i naciągane, których w gazecie nie ma. Wolno więc było zwoływać ludzi na ulicy. Nie wolno było obiecywać im czegoś, czego w środku nie znajdą.

 

Ten jeden przepis mówi więcej o czytaniu w tamtej Japonii niż wszystkie statystyki nakładu. Gazeta była wtedy dźwiękiem. Sprzedawano ją głosem, czytano ją na głos w łaźni i w jadłodajni, a teksty pod drzeworytami podpisywali zawodowi opowiadacze, mistrzowie kōdan i rakugo, ci sami, których słuchało się wieczorami w herbaciarni. Kiedy więc mowa jest o tym, że w kronice miejskiej drukowano czyjeś nazwisko, to trzeba to rozumieć dosłownie: nazwisko było wykrzykiwane na ulicy.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

 

Aki

(Matsuzaki Tenmin, „Rinraku no onna”, Isobe Kōyōdō, Tokio 1912)

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Listopad 1911 roku, wioska Hayama nad zatoką. Komura Jutarō, były minister spraw zagranicznych, leży na łożu śmierci i zjechali korespondenci z całego kraju, żeby czekać na zgon. Jeden z nich, Matsuzaki Tenmin, wieczorem odłącza się od reszty i idzie do knajpy zwanej przez miejscowych blaszakiem. Nie idzie tam dla jedzenia, bo w Hayamie są lepsze miejsca. Idzie, bo pół roku wcześniej kolega z redakcji, wróciwszy z objazdu Saitamy, Gunmy i Chiby, powiedział mu przy garnku wołowiny rzecz, której nie mógł napisać w gazecie: że Tokio jest zbiorowiskiem przyjezdnych, że wciąga słabe kobiety z prowincji, wykańcza je i wyrzuca z powrotem, i że jeśli ktoś chce zobaczyć ciemną stronę stolicy, powinien wyjechać na prowincję i posiedzieć wieczorem pod oknem na piętrze zajazdu, słuchając tamtejszych kobiet. Nazwał to nową metodą badania Tokio.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.Na piętro wchodzi kobieta z butelką. Ma 23 albo 24 lata, włosy upięte w kok, na sobie tanie kimono w drobną kratę i spłowiałe czarne haori, na palcu serdecznym pierścionek z czerwonym kamieniem. Mówią na nią Aki. Ma wąskie czoło, mocno zarysowaną linię włosów i małe, zaciśnięte usta.

 

Rozpoznaje w nim dziennikarza, zanim on się zdążył przyznać. Potem zadaje pytanie, po którym Matsuzaki, jak sam pisze, trochę się zmieszał: „Jest pan reporterem? Zbieraczem wiadomości? Korespondentem?”. Trzy szczeble redakcyjnej hierarchii, wyliczone bezbłędnie przez kobietę biorącą 30 sen za noc w nadmorskiej knajpie.

 

Albumy refleksji o japońskiej sztuce ukiyo-e opatrzone esejami z analizą i interpretacjąOdpowiada, że i zbiera, i pisze, i koresponduje, i redaguje, więc jest po prostu świetnym gazeciarzem. Wtedy ona opowiada mu swoje życie, patrząc w podłogę, cicho, po kolei, „w takim porządku, jakby to zaraz można było spisać”. Trzecia córka bogatego gospodarza z Jōshū. Od trzeciego roku życia chowana przez macochę. W szesnastej wiośnie poznała ciepło męskiego ciała. Wieś zaczęła gadać, w domu zrobiło się nie do wytrzymania, w siedemnastym roku wyjechała sama. Służba w wielkim domu w Tokio. Potem pokojówka w zajeździe, potem dom schadzek, potem Kakigarachō, potem Hamachō, potem ciemność.

 

Na końcu prosi go o jedno. Żeby napisał to szczegółowo, jako powieść w odcinkach. Wtedy, mówi, nie będę już niczego żałowała.

 

Matsuzaki zastanawia się chwilę. Pisze potem, że nie umiał tego zrobić, bo cudze życie opowiedziane w całości nie ma w sobie ani napięcia, ani puenty, i że dziennikarz z trzeciej strony ma inne zadanie: wyłowić ciekawą postać i splątaną sprawę, a resztę zostawić. Dodaje jeszcze jedno, i jest to najlepsza uwaga o całym tym materiale, jaką ktokolwiek wtedy zapisał: takim kobietom nie wolno wierzyć bez zastrzeżeń, bo są rodzajem artystek. Umieją nakładać barwę na własny życiorys jak malarki i umieją go recenzować jak krytycy.

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

Napisał więc nie powieść w odcinkach, tylko list, adresowany do aktora Kitamury Rokurō. Aki otwiera nim rozdział pierwszy, zatytułowany „Czarne haori z krepy”. Rzecz ukazała się najpierw w miesięczniku „Chūō kōron”, a pod koniec tego samego roku jako książka. Książka nazywa się 『淪落の女』 (Rinraku no onna), „Kobiety upadłe", wydana w 1912 roku przez oficynę Isobe Kōyōdō w Tokio. Ciekawy kawałek literatury, jeśli patrzy się nań odpowiednio: książka mężczyzny, który kupuje towarzystwo kobiety, a potem opisuje ją lirycznie i tytułuje „kobiety upadłe", jako moralną ocenę. Bardzo dużo mówi o mężczyznach i ich sposobie myślenia w okresie Meiji, znacznie mniej o kobietach.

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

Źródła

1. 小野秀雄コレクション「新聞錦絵」東京大学総合研究博物館展示「ニュースの誕生 かわら版と新聞錦絵の情報世界」1999 (katalog online, pełne transkrypcje tekstów drzeworytowych wydań „Tōkyō nichinichi shinbun”, „Yūbin hōchi shinbun”, „Ōsaka nishikie shinbun” i innych serii z lat 1874-1881).

2. 土屋礼子「錦絵新聞とは何か」,  『大衆紙の源流 明治期小新聞の研究』世界思想社, 2002.

3. 『新聞集成明治編年史』第2-4巻, 新聞集成明治編年史編纂会 編, 林泉社, 1936-1940 (przedruki notatek z „Yomiuri”, „Tōkyō nichinichi”, „Chōya”, „Tōkyō akebono”, „Yūbin hōchi” i prasy prowincjonalnej; tytuły notatek pochodzą od redakcji z lat 30. XX wieku, nie z gazet).

4. 松崎天民『淪落の女』磯部甲陽堂, 1912; 『人間見物』騒人社書局, 1927.

5. 山本武利『近代日本の新聞読者層』法政大学出版局, 1981.

6. James L. Huffman, „Creating a Public. People and Press in Meiji Japan”, University of Hawai'i Press, Honolulu 1997.

7. „Nedan-shi nenpyō. Meiji, Taishō, Shōwa”, Asahi Shinbunsha, Tokio 1985 (ceny i stawki dzienne z lat 1872-1881 podane za tym opracowaniem, w opracowaniu bazy referencyjnej Biblioteki Narodowej Japonii).

8. 讒謗律 (太政官布告第110号) oraz 新聞紙条例 (太政官布告第111号), oba z 28 czerwca 1875.

9. Jolanta Tubielewicz, „Historia Japonii”, Ossolineum,  1984.

 

Japonia Meiji z kroniki miejskiej gazet. Dziewczyna wyrzucona z mostu Eitai, kurtyzana gryząca policjanta, rodzina, która zjadła osiemdziesiąt jenów w zupie - perypetie ze strony trzeciej.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!