Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.
2026/08/24

Zapukaj trzy razy i uciekaj. Hanako-san nie ma grobu. Mieszka w szkolnej ubikacji, kabinie trzeciej od końca.

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Czy to yōkai, czy to  dziecięca zabawa, czy procedura?

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Kafelki w szkolnej ubikacji trzymają chłód dłużej niż reszta budynku. Jest wpół do piątej, klasy stoją puste, z boiska dochodzą odgłosy piłki odbijanej przez kij baseballowy i czyjś śmiech. Poza tym w toalecie szkolnej jest jakaś dziwna, gęsta cisza. Rząd drzwi z jasnego drewna, każde z zasuwką, w większości uchylone. Powietrze pachnie środkiem do dezynfekcji i czymś jeszcze, słodkawym, jakoś nie na miejscu. Wysoko pod sufitem wąskie okno przepuszcza ukośny pas światła, w którym tańczą pyłki kurzu. Z korytarza słychać stłumione głosy rozmowy przechodzących uczniów, potem cisza wraca i jest jeszcze cięższa niż przedtem. Dziewczynka zatrzymuje się na progu, poprawia tornister i liczy: pierwsze, drugie, trzecie. Trzecie są zamknięte.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Ona wie, co trzeba zrobić, bo wiedzą wszyscy. Tyle że każdy wie trochę inaczej. Zapukać trzy razy, albo pięć, albo piętnaście. Spuścić wodę trzy razy. Zawołać imię, raz albo trzy razy, i czekać. Odpowiedź jest krótka, jedno słowo, ciche. W jednej wersji trzeba wtedy uciekać, bo zostały trzy sekundy. W drugiej trzeba szybko odwrócić się na północ i dziesięć razy powiedzieć „gomen nasai” (przepraszam). W jeszcze innych występują na przykład trzymetrowe jaszczurki.

 

Przez ponad pół wieku nikt nie ustalił, kto właściwie odpowiada. Nie ma nazwiska, nie ma daty śmierci, nie ma grobu, nie ma nawet spójnej wersji wypadku. Jest za to obrzęd, powtarzany od Iwate po Shimane, przekazywany w kolejce na stołówce, na korytarzu, w przebieralni. Z reguły duch ma historię, a obrzęd narasta wokół niej dopiero potem. Tutaj jest odwrotnie. Jest rytuał, ale historia za nim - albo nie jest obecnie znana, albo nigdy nie istniała. Została sama instrukcja i to ona przeszła przez 50 lat, przez kilkanaście prefektur, przez film, grę i mangę. Do mnie trafiła trzy dekady temu w grze Silent Hill 1, kiedy sam byłem jeszcze w szkole, choć wtedy nie wiedziałem, że mam z nią do czynienia. Instrukcja przetrwała to wszystko nie bez powodu. Dzisiejszy tekst będzie  próbą ustalenia, jaki ten powód był i mam wrażenie, że odpowiedź jest smutniejsza niż sama opowieść.Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Człowiek w czerwonej pelerynie

 

Zacznijmy od tego, jak wygląda szkolna panika, która zostawia po sobie akta.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.W drugiej połowie lutego 1939 roku Tokio ogarnęła plotka o akamanto (赤マント), człowieku w czerwonej pelerynie porywającym dzieci. Nazwa pojawia się w prasie 21 lutego, w dzienniku „Yamato Shimbun”. Szeroko rozpisuje się o niej „Miyako Shimbun”. Szkoły ostrzegają uczniów na porannych apelach. Radio nadaje sprostowania. Komisariaty zwołują przedstawicieli okolicznych podstawówek na rozmowę z komendantem. Wariant, który interesuje mnie tu najbardziej, brzmi tak: w trzeciej kabinie od wejścia głos pyta, czy chcesz czerwoną pelerynę, czy niebieską. Wybierzesz czerwoną, będziesz krwawić. Wybierzesz niebieską, zsiniejesz.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Popatrz, czego tu jest pełno. Dat dziennych. Tytułów gazet. Instytucji, które reagują. Rok wcześniej i rok później dorosła Japonia miała inne zmartwienia niż potwór z ubikacji, a mimo to zdarzenie zostawiło ślad w papierze, bo plotka wyszła poza mury szkoły i zaczęła kolidować z porządkiem publicznym.

 

Niech to będzie punkt odniesienia dla nowszej legendy. Kiedy dziecięca opowieść naprawdę wybucha, wybuch zostaje zarejestrowany. Ktoś dzwoni na policję, ktoś pisze do gazety, ktoś organizuje odprowadzanie do domu grupami. A co zrobiła Hanako-san? Jakie ślady zostawiła po sobie w gazetach? Prześledźmy to, bo wygląda na to, że ta legenda jest faktycznie nieco odmienna od reszty.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Rok, którego nie ma

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Każde opracowanie zaczyna tę historię tak samo. Rok 1948, miasteczko Kurosawajiri w prefekturze Iwate, dziś część Kitakami. Ubikacja przy sali gimnastycznej pewnej szkoły podstawowej. Kto wejdzie do trzeciej kabiny od końca, usłyszy głos: trzecia Hanako-san. Z muszli wysunie się blada ręka.

 

Zapis jest prawdziwy i da się go sprawdzić. Znajduje się na stronie 97 tomu poświęconego szkole w serii Gendai minwakō (現代民話考) Matsutani Miyoko, wydanego przez oficynę Rippū Shobō. Problem polega na dacie wydania. Czerwiec 1987.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Trzydzieści dziewięć lat różnicy. To nie jest dokument z 1948 roku, to jest wspomnienie z 1987 roku, w którym ktoś mówi o 1948. Matsutani prowadziła zbiórkę relacji od czytelników, listownie, przez lata, i wydała je jako korpus opowieści współczesnych. Metoda jest szanowana, a seria pozostaje fundamentem tej dziedziny, tyle że to, co z niej wychodzi, to pamięć dorosłych o dzieciństwie, a nie protokół zdarzenia.

 

Cała popularna chronologia Hanako stoi na tym jednym akapicie. Powtarzają go japońskie serwisy, angielska Wikipedia, każdy tekst publikowany pod koniec października. Najstarszy zapis: 1948. Otóż najstarszy zapis pochodzi z roku, w którym Hanako była już w powszechnym obiegu, a informator miał za sobą cztery dekady życia z tą opowieścią w tle. Nie twierdzę, że zmyślił. Twierdzę, że nie mamy jak sprawdzić, czy w 1948 roku ten głos naprawdę nazywał się Hanako, czy nazwał się tak później, kiedy relacja była układana w słowa.

 

Krąży też wersja mocniejsza: 3 marca 1948 zawaliła się w Kurosawajiri szkolna ubikacja przygnieciona zsuwającym się z dachu śniegiem i zginął uczeń. Nie znalazłem dla tego zdarzenia żadnego źródła prasowego ani kroniki szkolnej, a ofiarą miałby być chłopiec, co średnio pasuje do imienia. Traktuję to jako ciekawe, ale niepotwierdzone. W każdym razie – najpierw opowiedzmy sobie, jak brzmi historia o Hanako-san, w jej najbardziej podstawowej i popularnej formie.Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Treść legendy o Hanako-san

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Najpierw trzeba znaleźć właściwą kabinę. W większości wersji jest to trzecia od końca, czasem trzecia od wejścia kabina, w toalecie na drugim albo trzecim piętrze szkoły. Najlepiej przyjść po lekcjach, kiedy korytarze pustoszeją. Stajesz przed drzwiami i pukasz określoną liczbę razy - najczęściej trzy, choć bywają wersje z pięcioma albo piętnastoma. Potem wypowiadasz imię: „Hanako-san”. Czasem trzeba jeszcze spuścić wodę, obrócić się trzy razy wokół własnej osi albo dodać formułę w rodzaju „pobawmy się”. I czekasz.

 

Istnieje wersja, w której dziecko wchodzi do toalety, słyszy płacz zza trzeciej kabiny od końca i pyta, kto tam jest. Najczęściej jednak jest to rytuał wywoławczy, a to znaczy, że dziecko przychodzi do szkolnej toalety nie po to, żeby skorzystać z kabiny, lecz żeby sprawdzić, czy legenda działa. Wie już, która kabina jest „jej”. Staje przed drzwiami i wykonuje przewidziany rytuał: puka określoną liczbę razy, czasem spuszcza wodę albo wykonuje inne czynności, a następnie wypowiada imię „Hanako-san”. To nie jest pytanie, lecz wezwanie. Dopiero wtedy zza drzwi odzywa się głos.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Odpowiedź przychodzi zza zamkniętych drzwi. Może być zwyczajna, nawet uprzejma: „Co takiego?” albo „Czego chcesz?”. W niektórych wariantach odpowiada po prostu głos dziewczynki. Jeśli wszystko przebiega zgodnie z regułą, możesz odejść i nic się nie stanie. Jeśli jednak głos brzmi inaczej - głębiej, jakby dochodził spod ziemi - albo wykonasz niewłaściwy ruch, Hanako-san przestaje być zabawą. Z kabiny może wysunąć się blada lub zakrwawiona ręka i wciągnąć cię do środka. W innych wersjach duch zaczyna cię ścigać, a czasem przybiera postać czegoś znacznie gorszego niż dziewczynka: potwora ukrywającego się w jej głosie.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Dlatego najważniejsza część legendy zaczyna się właściwie dopiero po wywołaniu. Każda wersja ma własny sposób, żeby przeżyć spotkanie: uciec w ciągu trzech sekund, powiedzieć „przepraszam” dziesięć razy, odwrócić się na północ, pokazać świadectwo z samymi trójkami (czyli ocenami bardzo dobrymi) albo po prostu nie odpowiadać. Hanako-san nie jest więc duchem, którego spotyka się przypadkiem. Jest procedurą, którą trzeba uruchomić, a potem wykonać poprawnie aż do końca. Podchodzisz do drzwi jednej konkretnej kabiny, pukasz, pytasz, czekasz na odpowiedź, wykonujesz kolejne kroki. Właśnie dlatego w tej legendzie najważniejsze nie jest to, kim jest Hanako, tylko jak ją wywołać - i jak potem przeżyć.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Nauczyciel z notesem

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.W 1985 roku pewien nauczyciel tokijskiego gimnazjum publicznego zaczął zapisywać to, co uczniowie opowiadali sobie po lekcjach. Nazywał się Tsunemitsu Tōru, miał wtedy trzydzieści siedem lat i po godzinach był folklorystą. Rezultat ogłosił w marcu 1986 w dwunastym numerze pisma „Mukashibanashi densetsu kenkyū” (昔話伝説研究, “Badania nad opowieściami ludowymi i legendami”). Tytuł jego pracy można oddać jako „Szkolne pogłoski. Przestrzeń zaświatowa w potworach opowiadanych przez gimnazjalistów”.

 

Zwykły dzień w Edo - zbiór esejów o japońskiej kulturze i historii z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja.To pierwsze rzetelne, datowane wejście badacza w środek zjawiska. Ubikacja wypada w tym materiale dokładnie tak, jak można się spodziewać: jako najgęściej zaludniony punkt szkoły. Jest głos pytający o kolor papieru, czerwony albo niebieski, i konsekwencje odpowiedzi. Jest Fioletowa Babka, wychodząca z lustra i z dziury w suficie. Jest ręka wysuwająca się z muszli na parterze, przez którą jedno dziecko wolało zmoczyć się w spodnie, niż wejść do środka.

 

Hanako w tym materiale nie ma.

 

To przesłanka negatywna i traktuję ją ostrożnie, bo jedna nieudana próba wyszukania niczego nie dowodzi, a artykuł obejmuje jedną szkołę w jednym mieście. Jest to jednak najlepiej udokumentowana próbka tokijskiej ubikacji szkolnej z połowy lat osiemdziesiątych, jaką w ogóle mamy, i w tej próbce zjaw jest mnóstwo, a żadna nie nosi imienia Hanako.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Dwie prefektury, dwie Hanako

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Do literatury naukowej imię wchodzi dopiero w 1990 roku, i to od razu w dwóch miejscach, w dwóch postaciach wzajemnie się wykluczających.

 

Kwiecień. Hayashi Eiichi publikuje w numerze 135 pisma „Minzoku”, wydawanego przez Towarzystwo Ludoznawcze Sagami, tekst o przestrzeniach nieoczywistych wewnątrz szkoły. Na stronie drugiej zapisuje materiał z Yokohamy, zebrany od uczniów podstawówek, gimnazjów i liceów. W damskiej ubikacji jest Hanako-san, w męskiej Yōsuke-san. Kto ich zawoła, ma trzy sekundy na ucieczkę, potem ginie. Bywa też tak, że okrąża się muszlę w męskiej ubikacji trzykrotnie (w tych szkołach, gdzie ubikacja jest kucana, nie typu zachodniego), woła Hanako i wtedy z muszli wysuwa się zakrwawiona ręka. Bywają Tarō i Jirō.

 

Wrzesień. Takahashi Toshihiro publikuje ósmą część cyklu o dziwnych zjawiskach w numerze 132 pisma „Seikō minzoku” (西郊民俗, “Folklor zachodnich przedmieść”). Materiał z Yamagaty. Wychodząc z ubikacji, wołasz Hanako-san i słyszysz odpowiedź. Jeśli głos jest łagodny, w porządku. Jeśli podnosi się jakby z dna ziemi, coś się wydarzy i lepiej uważać. Na tej samej stronie stoi drugi wariant, przy którym cała reszta wygląda bardzo realistycznie: Hanako to trzygłowa jaszczurka długości trzech metrów, udająca głos dziewczynki, żeby zjeść tego, kto uwierzy.

 

Pięć miesięcy odstępu, dwa czasopisma, dwie prefektury. W jednym miejscu duch dziewczynki z chłopakiem po sąsiedzku, w drugim gad. Wspólne jest to, że wołasz imię „Hanako” i czekasz na to, co się ma wydarzyć.Zbiór esejów o starożytnej Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowej

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Listopad 1990

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.W listopadzie 1990 roku Tsunemitsu wydał w oficynie Kōdansha, w kieszonkowej serii dla dzieci, książkę zatytułowaną „Gakkō no kaidan” (学校の怪談), czyli „Szkolne opowieści niesamowite”. Do 1997 roku wyszło 9 tomów. To moment, w którym Hanako przestaje być własnością szkolnego korytarza i staje się towarem.

 

Zajrzyjmy na strony od 63 do 66 pierwszego tomu, bo autor zrobił tam coś, czego wcześniej nie robił nikt. Ustawił warianty obok siebie.

 

Tokio, pewna podstawówka: w głębi damskiej ubikacji na trzecim piętrze wołasz Hanako i słyszysz „co takiego?”. Po szesnastej mówisz „Hanako-san, przepraszam” i słyszysz „nic nie szkodzi”. Gifu: stara ubikacja z dołem kloacznym, trzy okrążenia, zawołanie, odpowiedź. Saitama: czwarte drzwi, piętnaście stuknięć, formuła „Hanako-san, pobawmy się”. Nagano: wszystko tak samo, tylko wołasz Yukiko. Chiba: drugie piętro, druga kabina, trzy okrążenia, spuszczasz wodę, wołasz Hanako, albo Mii-chan.

 

Ośmiolatek z Gifu czyta więc, że w Saitamie puka się piętnaście razy. Do tej pory jego wersja była jedyną, jaka istnieje, bo tak działa przekaz ustny: nie masz z czym porównać. Od listopada 1990 roku ma z czym. Rok później oficyna Poplar rusza z własną serią, opartą na wywiadach z dziećmi z całego kraju, i doprowadzi ją do 19 tomów. Tom jedenasty nosi tytuł „W trzeciej kabinie jest Hanako-san!?” i zawiera ogólnokrajowy przegląd wariantów.

 

Wydawca zrobił to, czego dzieci nigdy nie mogłyby zrobić same. Zebrał mapę.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Mapa, która nie chce się złożyć

 

A mapa nie chce się złożyć, i to jest w niej najciekawsze.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Baza danych o zjawiskach niesamowitych, prowadzona przez Międzynarodowe Centrum Badań Japonistycznych w Kioto, indeksuje zapisy terenowe. Yamagata, 1992: ubikacja po zachodniej stronie budynku, druga kabina od lewej, wołasz i odpowiada. Hamamatsu w prefekturze Shizuoka, 1998: do trzeciej kabiny od przodu nie wolno wchodzić. Tochigi, 1999: trzecie piętro, trzecia kabina, trzy stuknięcia, „Hanako-san, pobawmy się”. Zaraz obok, z tego samego roku i tej samej prefektury, wersja bez pukania: wołasz trzykrotnie przez otwarte drzwi, odcinasz kawałek papieru, wrzucasz do muszli, spuszczasz wodę trzy razy i wtedy wysuwa się ręka. Shimane, 2001: Hanako goni tego, kto nie chce się z nią bawić. Hyōgo, 2001: jeśli w ogóle wypowiesz jej imię, musisz odwrócić się na północ i dziesięć razy powiedzieć przepraszam.

 

Zestawmy to. Piętro bywa trzecie, drugie albo parter. Kabina bywa trzecia od przodu, trzecia od końca, druga od lewej, czwarta. Pukanie bywa trzykrotne, pięciokrotne i piętnastokrotne, albo nie ma go wcale i zastępują je okrążenia. Imię bywa najczęściej Hanako, ale też Yukiko albo Mii-chan. Skutek bywa żaden, bywa wciągnięcie do muszli, bywa uduszenie, bywa zjedzenie przez jaszczurkę.

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

Czyli wszystko.

 

Nie zmienia się jedno: idziesz w wyznaczone miejsce, powtarzasz coś wyznaczoną liczbę razy, wołasz po imieniu, czekasz na odpowiedź i masz podane, co robić, jeśli odpowiedź przyjdzie. Przez pół wieku przekaz ustny wyprał z tej opowieści całą treść i zachował samą składnię.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Czego nie ma w teczce

 

Dla porównania weźmy zjawisko z tej samej półki, tylko o dekadę wcześniejsze.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Kuchisake-onna (口裂け女), kobieta z rozciętymi ustami, pojawia się w prasie 26 stycznia 1979 roku, w felietonie redakcyjnym na pierwszej stronie dziennika „Gifu Nichinichi Shimbun”, pióra Murasego Mutsumiego. W marcu bierze ją na warsztat tygodnik „Shūkan Asahi”, numer z 23 marca, jedenaście stron reportażu. Latem w Kōriyamie i Hiratsuce wyjeżdżają radiowozy. W Kushiro i Niizie dzieci wracają ze szkoły grupami. W czerwcu w Himeji policja zatrzymuje kobietę, która przebrała się za nią i chodziła po ulicy z nożem kuchennym. Więcej o tej legendzie pisałem tu: Kobieta z rozciętymi ustami – kuchisake onna czyli yōkai z 1979 roku.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Hanako nie ma niczego takiego. Ani jednej notatki prasowej z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ani jednego radiowozu, ani jednego zebrania rodziców. Nie ma zaginionego dziecka, nie ma nekrologu, nie ma protokołu, nie ma tablicy pamiątkowej. Zastrzegam uczciwie, że nie mam dostępu do płatnych archiwów japońskich dzienników, więc nie ogłaszam, że takich notatek na pewno nie ma nigdzie. Ale żadne opracowanie naukowe prowadzące ten temat, które przy innych legendach cytuje prasę z dokładną datą dzienną, nie ma dla Hanako czego zacytować.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Ale – i tu coś ciekawego. Hanako z naszej opowieści toaletowej ma za to coś, czego kuchisake-onna nie ma wcale: metrykę. Nazywa się Hasegawa Hanako, urodziła się w 1879 roku, nie znosi mleka i bieli, lubi czerwień i błękit, gra w szkolnej sekcji tenisa stołowego, ma katar sienny. Wszystkie Hanako w Japonii są ze sobą spokrewnione. W Hyōgo w sąsiednich kabinach mieszkają jej ojciec, matka, siostra, brat i dziadek, a zagadnięci odpowiadają pytaniem, czego właściwie chcesz od ich Hanako.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Te szczegóły pochodzą z popularnego atlasu współczesnych potworów Yamaguchiego Bintarō z 2007 roku, i nie mają za sobą ani jednego badania terenowego. Powstały tak, jak powstaje wszystko, co dotyczy Hanako. Ktoś potrzebował, żeby była, więc ją dopisał. Zwróć uwagę, że nawet tutaj nikt nie podał daty śmierci. Metryka urodzenia owszem, katar sienny owszem, ale moment, w którym ta dziewczynka umarła, pozostał pusty.

 

Spróbuję tu postawić pewną tezę.

 

Dzieci nie wymyśliły ducha. Dzieci wymyśliły włącznik.

 

Wszystko, co w tej opowieści zmienne, jest ozdobą. To, co stałe, jest funkcją. A stały jest zestaw warunków: konkretne piętro, konkretne drzwi, konkretna liczba powtórzeń, konkretna formuła, konkretna reguła wyjścia. Nikt nie przekazywał sobie biografii dziewczynki, bo żadnej nie było. Przekazywano protokół, i to protokół obosieczny, bo dokładnie te same warunki, które pozwalają Hanako wywołać, pozwalają jej uniknąć. Skoro odzywa się wyłącznie w trzeciej kabinie na trzecim piętrze po piętnastym stuknięciu, to znaczy, że w pozostałych stu kabinach szkoły nie ma jej wcale.

 

Duch przychodzący na wezwanie jest duchem, którego można nie wezwać.Psychologia i filozofia w kanji - ksiązka o znakach japońsskich (ukiyo-japan.pl) - EBOOK

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Rama, w której strach staje się przyjemny

 

Przyda się tu aparat, którego japońska folklorystyka długo nie używała, bo szła własnym torem.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Psychologia od dawna mocuje się z pytaniem, dlaczego ludzie dobrowolnie szukają czegoś, co ewolucja zaprojektowała jako sygnał alarmowy. Przez dekady odpowiadano na dwa sposoby. Richard Solomon w 1980 roku twierdził, że przyjemność przychodzi po strachu, jako reakcja przeciwstawna, w chwili gdy bodziec znika. Marvin Zuckerman od końca lat siedemdziesiątych twierdził coś odwrotnego, że poszukiwacze wrażeń po prostu nie odczuwają strachu tak jak reszta. Obie odpowiedzi mają jednak pewne założenie: zakładają, że strach i przyjemność nie mogą zapalić się jednocześnie.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Eduardo Andrade i Joel Cohen pokazali w 2007 roku na łamach „Journal of Consumer Research”, że zapalają się razem. Badani oglądali horror i raportowali emocje przed seansem, w trakcie i po nim. Sceny oceniane jako najbardziej przerażające były jednocześnie oceniane jako najprzyjemniejsze. Co ciekawsze, ulgi po ustąpieniu bodźca doświadczali silniej ci, którzy horrorów nie lubią, a nie ich amatorzy, co przewraca model Solomona do góry nogami.

 

Warunkiem takiego przeżycia jest to, co Michael Apter nazwał ramą ochronną. Rama pewności, czyli przekonanie, że dam sobie radę. Rama strefy bezpieczeństwa, czyli świadomość, że jestem dostatecznie daleko. Rama oddzielenia, czyli wiedza, że to fikcja. Dorosły w kinie ma tę trzecią i dlatego może bać się dla przyjemności.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Dziecko trzeciej ramy nie ma. Ośmiolatek nie potrafi z przekonaniem uznać, że w tej szkole nie ma niczego, bo jego umiejętności oceniania prawdopodobieństwa dopiero się kształtują, a badania nad rozwojem lęku pokazują, że im młodsze dziecko, tym silniej i częściej się boi oraz tym szerzej generalizuje. Australijskie badanie Neville’a Kinga i współpracowników z 1989 roku, przeprowadzone na 3118 osobach w wieku od ośmiu do szesnastu lat, pokazało spadek natężenia i częstości lęku wraz z wiekiem jako regularność, nie jako wyjątek.

 

I tu wchodzi obserwacja, na której stoi cały ten esej. Yoshioka Kazushi, socjolog edukacji z Uniwersytetu Prefekturalnego Yamaguchi, zauważył, że w szkolnych opowieściach niesamowitych warunek uniknięcia spotkania podawany jest zawsze. Nie czasem, nie w niektórych wariantach. Zawsze. Miejsce zostaje ograniczone do jednej kabiny, czas do jednej godziny, sposób do jednej formuły, a na wypadek spotkania istnieje zaklęcie.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Innymi słowy: dziecko, które nie umie zbudować ramy oddzielenia, dostaje w zamian dwie pozostałe. Strefę bezpieczeństwa, bo wystarczy nie wchodzić do tej jednej kabiny. I pewność, bo wystarczy powiedzieć przepraszam, odwrócić się na północ albo pokazać sprawdzian na sto punktów czy świadectwo z trójkami (jeśli akurat ma przy sobie – jeśli nie, to lepiej nie wchodzić do tej jednej toalety). Hanako nie jest opowieścią o duchu. Hanako jest domowej roboty regulatorem natężenia strachu, zbudowanym przez małych ludzi bez dostępu do szerszej wiedzy ani lat doświadczenia.

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

Duński zespół Marca Andersena i Mathiasa Clasena zmierzył zresztą w 2020 roku w prawdziwym domu strachu, przy użyciu pulsometrów i deklaracji uczestników, zależność między strachem a przyjemnością. Wyszła krzywa w kształcie odwróconego U. Istnieje optimum: poniżej niego jest nudno, powyżej przestaje być zabawnie. Dziecko z instrukcją obsługi trzeciej kabiny robi więc dokładnie to samo, co projektant domu strachu. Ustawia sobie natężenie. By się pobać, ale tak nie za mocno.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Wstyd ma własne dane

 

Zanim pójdziemy dalej, zapytajmy o miejsce. Dlaczego akurat ubikacja.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Najłatwiejsza odpowiedź jest ta folklorystyczna: bo ustęp to granica światów. Ma to porządne zaplecze, przede wszystkim w książce Iijimy Yoshiharu o bóstwie paleniska i bóstwie ustępu z marca 1986 roku, pokazującej kawaya-gami (厠神) jako siłę związaną z porodem, śmiercią i przemianą, mieszkającą w ciemnym miejscu domu. Kult jest udokumentowany, istniał na pewno. Wywodzenie z niego jednak Hanako wydaje się dość karkołomne.

 

Yoshioka podaje odpowiedź prostszą. Sprawdził rozkład miejsc, w których dzieci umieszczają szkolne zjawy. Ubikacja bije wszystko na głowę. Drugie miejsce zajmuje zwykła sala lekcyjna. Pracownie specjalne, przyrodnicza z modelem człowieka, muzyczna z pianinem grającym nocą, plastyczna z popiersiami, wypadają zaskakująco słabo, chociaż w popkulturze to właśnie one są głównymi kandydatami. Wniosek: decyduje nie egzotyka, tylko częstotliwość. Dochodzi do tego jeszcze jedna rzecz - szkolna ubikacja w Japonii naprawdę bywa miejscem wstydu i nie potrzebuje do tego ducha.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Badanie fundacji Nihon Toire Kenkyūjo z 2022 roku, przeprowadzone wśród rodziców uczniów klas od pierwszej do szóstej w obecności dziecka, daje takie liczby. Wypróżnienie w szkole wstrzymuje często albo czasami 44,3% chłopców i 39,4% dziewczynek. Powody: nie chcę, żeby koledzy wiedzieli, 26,5%. Nie mogę się odprężyć, 22,2%. Nie zdążę na przerwie, 22,0%. Koledzy się nabijają, 15,0%. Brudno, 12,9%. Muszli kucanej nie potrafi użyć 26,7% dzieci, a wśród chłopców ponad trzydzieści procent.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Do tego stan bazowy. Pierwsze badanie ministerstwa edukacji nad wyposażeniem szkolnych ubikacji przeprowadzono dopiero w 2016 roku i wykazało, że muszle w stylu zachodnim stanowią 43,3%. W 2020 było to 57,0%, we wrześniu 2023 już 69,3%, przy ogólnej liczbie 1 413 715 muszli w publicznych placówkach. Innymi słowy, dziecko wychowane w domu na sedesie jeszcze dekadę temu w co drugiej szkolnej kabinie musiało kucać nad dziurą, do której wolało nie zaglądać.

 

Zestawmy to teraz z opowieścią, w której z muszli wysuwa się ręka. Nikt nie musiał tu niczego wymyślać. Ten strach siedział w szkolnej ubikacji na długo przed Hanako.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Trzecie drzwi w Midwich

 

Muszę teraz opowiedzieć coś własnego, bo to jedyne miejsce, w którym mam do tej opowieści dostęp osobisty, a nie wyłącznie papierowy.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.W 1999 roku Konami wydało na pierwszą konsolę PlayStation grę „Silent Hill”. Grałem w nią po nocach, na małym telewizorze kineskopowym w pokoju, w słuchawkach, i pamiętam z niej rzeczy, których nie pamiętam z własnej podstawówki czy liceum. W początkowej części gry bohater trafia do szkoły podstawowej Midwich. Budynek jest amerykański: nazwa z powieści Johna Wyndhama, wystrój odwzorowany z hollywoodzkiej komedii z Arnoldem Schwarzeneggerem, tablice i szafki jak z Ohio. Wnętrzności ma jednak na wskroś japońskie.

 

W męskiej ubikacji na drugim piętrze jest płacz. Gdy Harry tam wchodzi, jest cisza totalna, nawet muzyka (czy raczej „muzyka”) ustaje. Gdy się rozglądamy (szukając na przykład apteczek lub nabojów) nagle ciszę przerywa szloch dziecięcy. Brrr. Koszmar. Pamiętam do dziś, jak mnie to przeraziło. Nie ma potwora, nie ma zadania, nie ma nagrody za wejście. Wchodzisz w ciemność, latarka wycina z niej kawałek kafelków, i w martwej ciszy zaczyna płakać dziecko, którego nie da się ani zobaczyć, ani znaleźć. Trwa to kilkanaście sekund i jedynym wyjściem jest się wycofać albo zamknąć oczy i starać uspokoić łomoczące serce. Minęły od tamtej pory trzy dekady i wciąż potrafię odtworzyć ten dźwięk w głowie dokładniej niż połowę rozmów z zeszłego tygodnia.

 

Na parterze tej samej szkoły stoi kabina z zamkniętymi drzwiami. W środku, przybity do ściany, wisi trup, a obok widnieje wypisane krwią zdanie, którego przez lata nikt nie umiał wytłumaczyć. Na podłodze leży strzelba. Gra wyrabia w ten sposób odruch zostający do końca: zamknięte drzwi kabiny są zawsze najważniejszym obiektem w ubikacji.

 

“Leonard Rhine
The Monster Lurks”

 

Brrr.Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

W „Silent Hill 2” z 2001 roku, w opuszczonym więzieniu Toluca, jest damska ubikacja, a w niej jedna zamknięta kabina. Pukasz. Nie dzieje się nic. Odwracasz się, żeby wyjść, i wtedy zza pleców słychać krzyk kobiety oraz huk. Efekt jest losowy, więc czasem trzeba wrócić i zapukać ponownie, co uważam za okrucieństwo projektowe najwyższej próby, bo zmusza gracza do powtórzenia obrzędu.

 

W „Silent Hill 3” z 2003 roku, w damskiej ubikacji centrum handlowego, sekwencja jest już kompletna. Heather, protagonistka, puka w zamknięte drzwi czwartej kabiny. Ktoś odpukuje. Gdy centrum handlowe przechodzi na stronę mroku, bohaterka wraca do tej samej toalety. Puka jeszcze raz i znowu dostaje odpowiedź. Tym razem pyta na głos, czy naprawdę ktoś tam jest, po czym odchodzi. Drzwi otwierają się same. W środku nie ma nikogo. Jest tylko krew.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Zapukaj, usłysz odpowiedź, odejdź, obejrzyj się. To nie jest tylko podobne do Hanako. To jest Hanako, przetłumaczona z korytarza na kontroler.

 

Konami nigdy tego nie potwierdziło i nie znalazłem wywiadu, w którym twórcy wymieniliby jej imię, więc muszę przyznać, że to jest mojej rozumienie, niepoparte żadnym cytatem twórcy. Jedna okoliczność jest tu jednak wymowna. Keiichirō Toyama, reżyser pierwszej części, urodził się w 1970 roku w prefekturze Miyazaki. Do japońskiej podstawówki chodził w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Był dokładnie w tym roczniku i w tym miejscu, gdzie ta instrukcja krążyła wśród uczniów. Nie musiał robić badań terenowych – wystarczy, że sięgnął do własnej pamięci.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Każda dekada dostaje swoją Hanako

 

Odkąd Hanako weszła na rynek, kolejne dekady przerabiały ją pod własne lęki, a to przerabianie jest samo w sobie ciekawą historią.

 

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała SobierajaSierpień 1994. Telewizja Fuji nadaje w bloku dla najmłodszych serial animowany „Straszne pogłoski szkolne. Hanako-san przyszła!”. 35 odcinków, ostatni w grudniu 1995. Hanako w tej wersji nie straszy nikogo. Wywołuje się ją z rozbitego automatu telefonicznego na wysypisku wielkogabarytowym, a ona przychodzi i niszczy duchy krzywdzące ludzi. Boom zaczyna się więc od udomowienia. Pierwszą rzeczą, jaką telewizja zrobiła z tą figurą, było pozbawienie jej pazura.

 

1 lipca 1995. Wytwórnia Shōchiku wypuszcza film fabularny o Hanako w reżyserii Matsuoki Jōji. Hanako jest w nim duchem opiekuńczym i nie pojawia się na ekranie ani razu. Fabuła dotyczy nowej uczennicy, która wyszła z tamtej ubikacji, więc klasa uznała ją za Hanako i zaczęła dręczyć, a tymczasem w okolicy naprawdę ginęły dzieci, zabijane przez człowieka. To rok, kiedy Hanako przestaje być zagrożeniem i staje się przezwiskiem ofiary.

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

8 lipca 1995, siedem dni później. Wytwórnia Tōhō wypuszcza „Szkolne opowieści niesamowite” Hirayamy Hideyukiego. Wpływy dystrybucyjne: 1,5 miliarda jenów, w ówczesnych złotówkach mniej więcej 40 milionów. Marka szkolnych opowieści niosła kasę. Sama Hanako nie niosła jej wcale, bo Hanako nigdy nie była opowieścią, tylko protokołem, a protokołu nie da się sprzedać na plakacie.

 

4 lipca 1998. Wytwórnia Tōei wypuszcza „Odrodzoną Hanako-san” w reżyserii Tsutsumiego Yukihiko, ze scenariuszem Takahashiego Hiroshiego. Ten sam Takahashi napisał w tym samym roku scenariusz „Kręgu” („The Ring”). Jego Hanako okazuje się nie istnieć: opowieść o dziewczynce szukającej matki jest przykrywką, pod którą siedzi bezimienne coś, zamknięte w lalce w kapliczce za budynkiem szkoły. Rok japońskiego horroru bierze dziecięcą legendę i wyjmuje z niej dziecko.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.Lata dwutysięczne chcą, żeby duch miał sprawcę. W 2007 roku powstaje film, w którym Hanako to Ikeya Hanako, uczennica doprowadzona do samobójstwa przez ijime (いじめ, japońskie gnębienie w szkole). W 2011 kolejny, o tym samym. Ta dekada nie potrafiła już znieść potwora bez winnego, więc winnego dopisała, i akurat ten dopisek miał społeczne pokrycie.

 

2013. W serialu „Yōkai Watch” Hanako wygłasza kwestię, która zwróciła moją uwagę. Skarży się, że nie umie już nikogo przestraszyć, bo przez smartfony i media społecznościowe zniknął efekt zaskoczenia, a na nim opierał się cały jej warsztat. Za radą chłopca zaczyna pojawiać się poza ubikacją, a potem rezygnuje ze straszenia i przekwalifikowuje się na producentkę wizerunku innych potworów. Legenda ogłasza własny nekrolog w programie dla dzieci.

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

2014. W miesięczniku „G Fantasy” rusza manga, w której Hanako jest chłopcem, nazywa się Yugi Amane, stanowi siódmy z siedmiu cudów swojej szkoły, a bohaterka chciałaby mieć chłopaka. Do lutego 2024 nakład serii przekroczył dziesięć milionów egzemplarzy. Anime ciągnęło się do 2025, nie wiem, czy będą jakieś wznowienia.

 

Prześledźmy tę linię jeszcze raz. Straszydło, opiekunka, przezwisko dręczonej, pustka pod przykrywką, ofiara systemu, emerytowana zawodowa straszycielka, chłopak. Siedem figur w trzydzieści lat, z których żadna nie zawiera poprzedniej. Tak zachowuje się coś, co nie ma własnej treści. Z Draculą tego zrobić się nie da.

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

 

Szkoła bez uczniów wynajmuje ducha

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.W sierpniu 2023 roku gmina Aridagawa w prefekturze Wakayama urządziła w budynku zamkniętej szkoły podstawowej dom strachu. Pomysł był taki, że Hanako zabrała z biblioteki książkę, a zadaniem odwiedzających jest ją odzyskać i odnieść na miejsce. Plakat narysował autor książek dla dzieci. Impreza się udała.

 

Zapamiętajmy ten obraz. Górska dolina, ubywa mieszkańców, szkołę zamknięto, bo nie ma już kogo w niej uczyć. Sale stoją puste, kafelki w ubikacji trzymają chłód dłużej niż reszta budynku, kabin jest tyle samo co czterdzieści lat temu. I do tego budynku przyjeżdżają ludzie z miasta, żeby wykonać obrzęd wymyślony przez uczniów dekady wcześniej. Jaką władzę mają nad nami uczucia nostalgii!

 

Książka rzeczywiście wraca na półkę, ktoś ją tam odkłada, i przez chwilę wszystko jest w porządku. Aż do następnego razu.

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

Źródła

1.  Andrade, Eduardo B., Cohen, Joel B., „On the Consumption of Negative Feelings", Journal of Consumer Research 34(3), 2007.

2.  Andersen, Marc M. i in., „Playing With Fear. A Field Study in Recreational Horror", Psychological Science 31(12), 2020.

3.  Apter, Michael J., The Dangerous Edge. The Psychology of Excitement, The Free Press, Nowy Jork 1992

4.  King, Neville J. i in., „Fears of Children and Adolescents. A Cross-Sectional Australian Study Using the Revised Fear Survey Schedule for Children", Journal of Child Psychology and Psychiatry 30(5), 1989.

5.  Yoshioka Kazushi, „Horror at School. The Spread of Scary Stories Among Japanese Children and Teachers", Nippon.com, 2026

6.  松谷みよ子『現代民話考』第二期II「学校 笑いと怪談・子供たちの銃後・学童疎開・学徒動員」立風書房、1987年.

7.  常光徹『学校の怪談』講談社KK文庫、1990年11月、63–66頁;高橋敏弘「怪異雑考(八)」『西郊民俗』第132号、1990年9月16日、31–32頁;林英一「学校の中の非日常空間の位相」『民俗』第135号、相模民俗学会、1990年4月、1–5頁;怪異・妖怪伝承データベース、国際日本文化研究センター(rekordy terenowe 1972–2001)

8.  吉岡一志「子どもはなぜ「学校の怪談」を語るのか:アンケート調査による抑圧説の検証」『山口県立大学学術情報』第6号、2013年3月、33–38頁;同「「学校の怪談」ブームの社会的背景:恐怖のパラドックスの心理学的理解に基づいて」『山口県立大学基盤教育紀要』第3号、2023年3月、97–106頁

9.  「公立学校施設のトイレの状況」文部科学省、2016年・2020年・2023年調査;「小学生と保護者の排便に関する意識調査」特定非営利活動法人日本トイレ研究所、2022年

 

Trzecia kabina od końca, trzy stuknięcia i cicha odpowiedź zza drzwi. Hanako-san nie ma grobu ani nazwiska, ma instrukcję. Śledztwo od 1948 po Silent Hill.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!