Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.
2026/10/20

Ile jesteś winien matce? Naikan, japońska terapia długiem i winą

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

Jak kupiec, który bał się piekła, zamknął Japończyków na tydzień za papierowym parawanem, kazał im policzyć, ile są winni matce, i wyciął z tych ksiąg rubrykę krzywd.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Jest 5 stycznia 1937 roku. 20-letni kaligraf z Yamatokōriyamy siedzi w starym szybie, wykutym kiedyś w zboczu góry Matsuo przez poszukiwaczy manganu. Korytarz skręca pod kątem prostym, więc dzień od nocy chłopak odróżnia tylko po szarej poświacie u wejścia. Od wczoraj nic nie jadł. W ciemności budzi go łopot skrzydeł i postanawia uznać go za znak: to przodkowie rodu Yoshimoto przybrali postać nietoperza, żeby nie zasnął. Myśli o matce. Uczyła szycia, a na święto Bon i na Nowy Rok zanosiła wychowawcy syna podarunek kupiony z oszczędności odkładanych w sekrecie. Syn, uczeń gimnazjum w najbardziej zarozumiałym wieku, palił się wtedy ze wstydu za jej wiejską mowę i ubogi wygląd. Teraz, w szybie, przenosi to wspomnienie do rubryki długów.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Z tej jaskini wyrosła metoda, którą dziś nazywa się naikan (内観, „patrzenie do wewnątrz”). Uczestnik spędza tydzień w kącie pokoju wyłożonego matami, za parawanem z dwóch skrzydeł papieru, na skrawku podłogi wielkości pół maty. Od 5:30 do 21:00 przypomina sobie bliskich, jednego po drugim, zaczynając od matki, a przeżyte z nimi lata przegląda odcinek po odcinku. O każdej osobie zadaje sobie 3 pytania: co ona dla mnie zrobiła, co jej oddałem, ile kłopotu jej sprawiłem. Co 1,5–2 godziny przed parawanem klęka prowadzący, kłania się ze złożonymi dłońmi i pyta, kogo i jakie lata uczestnik właśnie rozpamiętywał. Odpowiedź trwa kilka minut i przypomina raczej meldunek niż zwierzenie. W 1954 roku metoda trafiła do więzień, potem do klinik psychiatrycznych, szkół, a nawet szpitali w Szanghaju. Sieć hoteli Toyoko Inn wymaga jej dziś od wszystkich etatowych pracowników. Tydzień w ośrodku założonym przez tamtego kaligrafa kosztuje 90 000 jenów, czyli około 2200 złotych.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Tyle że człowiek w jaskini pytał o coś innego niż dzisiejsi goście ośrodka. Chciał wiedzieć, dokąd trafi, jeśli umrze tej nocy, i czy w jego przeszłości jest więcej nasion piekła, czy nasion Krainy Szczęśliwości. Droga od tego pytania do matki prowadziła przez tajne bractwo z przedmieść Osaki, handel dermą, więzienie dla młodocianych i studio radiowe. Po drodze z ksiąg wypadła rubryka, w której zapisuje się, co zrobili nam inni. Psychiatrzy posyłający dziś za parawan alkoholików i ludzi w depresji spierają się właśnie o nią: dla jednych jej brak jest sednem terapii, dla drugich miejscem, gdzie ofiara przemocy uczy się przepraszać sprawcę. Yoshimoto Ishin wyciął ją świadomie, i w tej jednej decyzji mieści się zarówno siła jego metody, jak i jej cena.

 

Jedno zastrzeżenie, zanim wejdziemy za parawan. Nikogo do naikanu nie namawiam. W Japonii uchodzi za psychoterapię, choć wyrósł z praktyki religijnej, a nauki psychologiczne do dziś porządnie nie sprawdziły, czy i jak działa. Jest za to jednym z najdziwniejszych pomysłów na to, co człowiek może zrobić z własną pamięcią - i właśnie dlatego mu się przyjrzymy.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Co to właściwie jest naikan?

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Metodę naikan opracował Yoshimoto Ishin (1916–1988), kaligraf z Yamatokōriyamy, później kupiec, świecki wyznawca szkoły Jōdo Shinshū. Robił to stopniowo, od początku lat 40. do końca lat 60. XX wieku, przerabiając ascetyczną praktykę pewnego tajnego bractwa. Dziś metoda ma 2 postacie. Tydzień w ośrodku nazywa się naikanem intensywnym (集中内観, shūchū naikan, dosłownie „skupione patrzenie do wewnątrz”), a godzina albo dwie dziennie we własnym domu naikanem codziennym. Rdzeń jest wspólny: człowiek wybiera jedną bliską osobę i jeden odcinek życia, na przykład matkę w latach podstawówki, i wydobywa z pamięci konkretne zdarzenia, rozpisane na 3 rubryki. Nie ocenia ich i nie szuka przyczyn. Ma sobie przypomnieć, kto komu pomagał, kto kogo okłamał i kto kogo szanował.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Psycholog rozpozna tu niewiele ze swojego warsztatu. Prowadzący nie stawia diagnozy, niczego nie interpretuje, nie dopytuje o uczucia. Z uczestnikiem rozmawia 8 razy dziennie po kilka minut, a przez resztę z mniej więcej 15 godzin tamten jest sam. Ośrodki to w większości małe firmy rodzinne: w ankiecie z 2020 roku takich było 9 na 13 ankietowanych, a 7 kierowników jako wzór prowadzącego wskazało samego Yoshimoto. Większość dzisiejszych psychoterapii stoi na relacji z terapeutą i na przeżyciach pacjenta, łącznie z krzywdami doznanymi od innych. Naikan odwraca kierunek patrzenia. Każe oglądać własne życie oczami matki, nauczyciela czy brata, rozlicza wyłącznie fakty, a na to, co zrobili nam inni, nie ma w nim rubryki wcale. W Japonii zalicza się go, obok terapii Mority, do psychoterapii zrodzonych na miejscu. Do metod o udowodnionej skuteczności psychologia akademicka go nie zalicza.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Skala jest dziś skromna. Zrzeszenie japońskich ośrodków naikanu liczyło w 2020 roku 16 członków, a 13 z nich, które odpowiedziały na ankietę, przyjęło w ostatnim roku od 1 do 210 uczestników, średnio 77, razem około 1000 osób. Mniej więcej tylu ludzi przyjmował rocznie w latach 1976–1984 sam ośrodek Yoshimoto w Yamatokōriyamie. Poza ośrodkami naikan stosują pojedyncze szpitale psychiatryczne, między innymi przy leczeniu alkoholizmu, a od 1978 roku działa Japońskie Towarzystwo Naikanu z własnym pismem naukowym. Za granicą najdalej zaszedł w Chinach, gdzie szpitale psychiatryczne w Szanghaju używają go od lat 90., a tamtejsi zwolennicy mówią o 118 000 uczestników od 2017 roku. W Austrii od 1986 roku działa ośrodek uchodzący za pierwszy poza Japonią, w niemieckim więzieniu pierwszy tydzień naikanu odbył się w 1976 roku, a w USA metodę propaguje ToDo Institute. W katalogu Biblioteki Narodowej nie znalazłem ani jednej polskiej książki na jego temat.Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowej

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Nasiona piekła

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Pierwszy raz Yoshimoto usłyszał o praktyce, z której wyrósł naikan, 4 listopada 1936 roku w Gojō, w domu Fukumoto, zamożnego radnego i gorliwego wyznawcy szkoły Jōdo Shinshū. Przyszedł raczej z ciekawości. Bywał w świątyni od siedemnastego roku życia, publikował w piśmie o kaligrafii i buddyzmie i chętnie tłumaczył znajomym, czym jest prawdziwa wiara. Fukumoto zapytał go przy piecyku z żarem, czy kiedykolwiek poczuł, że los po śmierci jest wielką sprawą.

 

Gospodarz należał do bractwa Taikan’an (諦観庵, „pustelnia jasnego widzenia”) z Fuse, na wschodnim skraju Osaki. Kierował nim wtedy Komaya Taishin (駒谷諦信), biedak oszczędzający każdy arkusz papieru; nie wiadomo nawet, gdzie i kiedy się urodził. Z zewnątrz bractwo uchodziło za sektę „heretycką” (邪教, jakyō, dosłownie „zła nauka”) i trzymało swoje metody w tajemnicy. Praktykę nazywano tam mishirabe (身調べ, „przeszukanie siebie”). Kandydat zamykał się w kącie pokoju za parawanem i przez 3–4 dni nie jadł, nie pił i nie spał. Co 2 godziny podchodzili do niego wierni, którzy przeszli to samo wcześniej, kłaniali się ze złożonymi dłońmi i pytali, jak daleko zaszedł. Rodzina nie miała wstępu, a odosobnionego nazywano po prostu „chorym”. Pytanie na początek brzmiało: jeśli umrzesz teraz, dokąd pójdzie twoja dusza? Przeszłość badało się rok po roku, wobec rodziców, rodzeństwa, nauczycieli i przyjaciół, i ważyło, czego w niej więcej, nasion piekła czy nasion Krainy Szczęśliwości Amidy. Kto dotarł do dna, widział, że idzie do piekła, i właśnie tam doznawał przełomu.

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

Pierwsza próba odbyła się w Takadzie, w domu Morikawów, z którymi Yoshimoto był spowinowacony przez bratową. Komaya przyjechał 9 listopada wieczorem, popatrzył chłodno na pewnego siebie kaligrafa i zapytał, z czym przychodzi. Z pragnieniem doświadczenia stanu bez „ja”, odpowiedział chłopak. Mistrz zapytał więc, czy nie czuje, że to, co go czeka po śmierci, jest sprawą najważniejszą. Na wierzchu tak, przyznał Yoshimoto, ale w głębi nic się w nim nie rusza. W takim razie niech wraca do domu i przyjdzie, kiedy ta trwoga naprawdę go dopadnie:

 

御飯も土を喰って居る様になり夜は寝ても眠れない程後生が苦になる人のみが助かるものです

(Gohan mo tsuchi o kutte iru yō ni nari yoru wa nete mo nemurenai hodo goshō ga ku ni naru hito nomi ga tasukaru mono desu)

 

„Ocaleni zostają tylko ci, którym los po śmierci tak ciąży, że ryż smakuje im jak ziemia, a w nocy, choć leżą, nie mogą zasnąć.”

 

- Komaya Taishin do Yoshimoto, Takada,

9 listopada 1936, w: Yoshimoto Ishin,

„Przed wiarą i po wierze”

 (信前信後, Shinzen shingo), 1945

 

Kiedy wszyscy wyszli, a Yoshimoto położył się, bo oczy same mu się zamykały, przyszła gospodyni, za kilka miesięcy jego teściowa. Mówiła na wpół przez łzy.

 

眠らんといてや、頼むぜ、一生懸命自分の過去を振返って地獄行の種が多いか、極樂行の種が多いか、を調べて下さいよ

(Nemuran toite ya, tanomu ze, isshōkenmei jibun no kako o furikaette jigokuyuki no tane ga ōi ka, gokurakuyuki no tane ga ōi ka, o shirabete kudasai yo)

 

„Nie zasypiaj, błagam cię. Oglądaj się na swoją przeszłość ze wszystkich sił i sprawdzaj, czy więcej w niej nasion piekła, czy nasion Krainy Szczęśliwości.”

 

- gospodyni domu Morikawów do Yoshimoto,

Takada, listopad 1936, w: Yoshimoto Ishin,

„Przed wiarą i po wierze”, 1945

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Nie zasnął. Kiedy przy rachunku popłynęły łzy, sięgnął po papier, żeby wydmuchać nos, i zobaczył, że to piękny arkusz do kaligrafii, kupiony mu przez ojca; rozpłakał się od nowa, tym razem nad zmarnowanym prezentem. Przełom nie przyszedł. Po południu 10 listopada oznajmił, że wraca do domu, bo dalsze udawanie skruchy byłoby kłamstwem. Leżał już na piętrze, kiedy Fukumoto przyniósł list od żony z Gojō: prosiła, żeby odebrać „choremu” nożyk do obierania kaki, na wypadek gdyby rozpacz skończyła się większym nieszczęściem.

 

Po 2 tygodniach spróbował znowu, tym razem w samym Taikan’an, od 22 do 27 listopada. Przypomniał sobie psa, którego jako 16-latek bił, kiedy źle ciągnął wózek przy zbiorze kaki, i pieniądze ukradzione rodzicom na wzorniki kaligrafii. Około 24 listopada przyszło coś, co wziął za przełom.

 

「誰が助かっても私一人は地獄行だ」と感じたかと思ふと、噫々私は助かった「地獄行だ」と知ったんだもの、嗚々嬉しい

(„Dare ga tasukatte mo watashi hitori wa jigokuyuki da” to kanjita ka to omou to, aa watashi wa tasukatta, „jigokuyuki da” to shitta n da mono, aa ureshii)

 

„Poczułem: «choćby wszyscy zostali ocaleni, ja jeden pójdę do piekła». I zaraz potem: ach, jestem ocalony, przecież wiem, że idę do piekła! Jaka radość.”

 

- Yoshimoto Ishin o 24 listopada 1936,

Taikan’an w Fuse,

„Przed wiarą i po wierze”, 1945

 

Gospodyni, która siedziała przy nim od początku, wysłuchała go z niepokojem i nazwała to strasznym wyrachowaniem (恐しい計ひ, osoroshii hakarai), diabłem w sercu. Hakarai to w języku szkoły rachuba własnej mocy: człowiek sam układa sobie zbawienie i sam je sobie przyznaje. Prawdziwa pewność piekła miała brzmieć jak zdanie Shinrana, założyciela szkoły, zapisane przez ucznia w „Tannishō” (歎異抄), co Agnieszka Kozyra przełożyła jako „Ubolewanie nad błędnymi przekonaniami”:

 

いづれの行もおよびがたき身なれば、とても地獄は一定すみかぞかし。

(Izure no gyō mo oyobigataki mi nareba, totemo jigoku wa ichijō sumika zo kashi.)

 

„Skoro żadnej praktyce nie sprostam, piekło i tak jest moim pewnym domem.”

 

- Shinran w zapisie ucznia Yuiena,

 „Tannishō”, rozdz. 2, koniec XIII w.

 

Po 5 dniach Yoshimoto zszedł z piętra pokonany. Wierni zamiast wyrzutów składali mu podziękowania: przez niego zrozumieli, jak trudno dostąpić tej nauki. Do domu wrócił 30 listopada, z niczym.Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja - Tom VI: Japonia współczesna

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Czarka wody

 

Na początku stycznia Inoue, jeden ze starszych wiernych, powiedział mu bez ogródek, że za dużo słyszał i za dużo już udawał; może pomogłoby mu 5 dni samotności na szczycie Ōdaigahary. Wieczorem 4 stycznia Yoshimoto zostawił portfel w szafce z książkami, nie napisał żadnego listu pożegnalnego i poszedł do matki z czarką wody.

 

「お母さんは私の身体が可愛いのですか、魂が可愛いんですか」「そりゃ魂さ」「そんなら此の水呑みなはれ」

(„Okāsan wa watashi no karada ga kawaii no desu ka, tamashii ga kawaii n desu ka.” „Sorya tamashii sa.” „Sonnara kono mizu nominahare.”)

 

„– Mamo, kochasz moje ciało czy moją duszę? – No przecież duszę. – To wypij tę wodę.”

 

- Yoshimoto Ishin i jego matka,

Yamatokōriyama, 4 stycznia 1937,

 „Przed wiarą i po wierze”, 1945

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.To była czarka pożegnalna, taka, jaką pije się przed rozstaniem na zawsze. Potem przepłukał matce oczy słoną wodą z irygatora, naczynia z rurką do przemywania oczu (tradycyjna posługa synowska w ówczesnej Japonii), i ścisnęło go w piersi na myśl, że to ostatnia przysługa, jaką jej oddaje. Nic więcej nie wyjaśnił. Poszedł na zachód, w stronę góry Matsuo, gdzie 3 lata wcześniej widział w zboczu dziurę po próbnym wydobyciu manganu. Po zmroku nie umiał jej znaleźć, więc usiadł w suchej trawie.

 

月のない夜の山はしんしんと更けてかすかに汽車のキテキが娑婆の思出を知らして来る位です。(…)坐るとすぐに泣けて来て、泣いたのが信心ではない、泣いて居る時間も惜しい、調べるんだ

(Tsuki no nai yoru no yama wa shinshin to fukete kasuka ni kisha no kiteki ga shaba no omoide o shirashite kuru kurai desu. (…) Suwaru to sugu ni nakete kite, naita no ga shinjin de wa nai, naite iru jikan mo oshii, shiraberu n da)

 

„Bezksiężycowa noc na górze gęstniała w ciszy, tylko z daleka gwizd parowozu przypominał mi świat ludzi. (…) Ledwie usiadłem, popłynęły łzy. Płacz to jeszcze nie wiara, szkoda czasu na łzy, masz badać.”

 

- Yoshimoto Ishin o nocy z 4 na 5 stycznia 1937,

góra Matsuo, „Przed wiarą i po wierze”, 1945

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Rano znów poszedł do świątyni Matsuo-dera i prosił tak długo, aż zniecierpliwiony człowiek ze świątyni zaprowadził go do szybu. Yoshimoto przesiedział w nim do 7 stycznia, powtarzając sobie, że skała nad głową może runąć w każdej chwili i że to jest właśnie nietrwałość. Portfel został w domu, więc w końcu postanowił zejść do przyjaciela mieszkającego przy stacji Yamato-Koizumi, zostawić mu ubranie w zastaw za pożyczkę na drogę i pojechać do jednego z wiernych. Na zboczu wpadł na kilku mężczyzn ze wsi, wysłanych przez rodzinę na poszukiwania. Przypomniała mu się przypowieść o wędrowcu idącym wąską białą ścieżką między rzeką ognia a rzeką wody, za którym zbójcy i dzikie bestie wołają, żeby zawrócił. Uznał, że to właśnie oni, i podniósł kij. Tyle że ich było kilku, on był sam, od 3 dni nic nie jadł i nogi się pod nim uginały. Opuścił więc kij, złożył dłonie i zaczął prosić, żeby udali, że go nie widzieli. Usłyszał: „Wracaj do domu, Ishin, ojciec ci umiera”. Młodszy brat przyniósł mu ryżową kaszę.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.W domu szykowano się już, żeby z dzwonami i bębnami przeczesać całą prowincję Yamato. Ojciec, który od 2 dni nie przestawał płakać, poprosił wieczorem syna, żeby dał spokój tej nauce: do świątyni niech chodzi choćby codziennie, byle nie tam. Syn rozpłakał się i obiecał. Rano przysięgał sobie na górze, że nie odpuści, wieczorem skapitulował przed łzami ojca.

 

W maju 1937 roku ożenił się z Kinuko, córką Morikawów i zaczął pracować w firmie teścia w Osace, handlując dermą i aksamitem. Kinuko miała swój przełom już w marcu. Nocami mówiła przez sen „Namu Amida Butsu”, a on leżał obok i gryzł kołdrę, żeby nikt nie usłyszał, że płacze.

 

W deszczowy wieczór 8 listopada poszedł do teścia, podziękował mu za wszystko, poprosił, żeby zaopiekował się Kinuko, i pożegnał się tak, jakby miał już nie wrócić. Potem pojechał do Ōyodo w górach Yoshino, do domu Kitagawy Gen’ichirō. Od 9 listopada siedział w pokoju, do którego dochodził szum wodospadu. Nie spał od 4 dni, kiedy runął twarzą naprzód - i w tym miejscu jego wspomnienia zamieniają się w rzędy kółek.

 

十二日午後八時頃、後生の夜明け、轉迷開悟、噫々何と言ふ嬉しい事だらう。もう何時死んでもよい。

(Jūni-nichi gogo hachi-ji goro, goshō no yoake, tenmei kaigo, aa nan to iu ureshii koto darō. Mō itsu shinde mo yoi.)

 

„Dwunastego, około ósmej wieczorem – świt mojego pośmiertnego losu. Złudzenie się rozwiało, przebudzenie się otwarło. Ach, cóż za radość. Teraz mogę umrzeć w każdej chwili.”

 

- Yoshimoto Ishin, Ōyodo, 12 listopada 1937,

„Przed wiarą i po wierze”, 1945

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Turlał się po matach i płakał ze szczęścia. Potem skłonił się w stronę północy, gdzie za górami został dom rodzinny i podziękował ojcu: gdyby nie jego opór, igrałby z tą nauką lekkomyślnie. Pierwszy ruch nowego człowieka polegał więc na przeniesieniu ojca z rubryki przeszkód do rubryki darów. Nazajutrz przy mauzoleum księcia Shōtoku płakał tak głośno, że chłopi wracający z pól stanęli i patrzyli. W tym przeżyciu wraca zdanie, które Shinran często powtarzał uczniom:

 

弥陀の五劫思惟の願をよくよく案ずれば、ひとへに親鸞一人がためなりけり。

(Mida no gokō shiyui no gan o yokuyoku anzureba, hitoe ni Shinran ichinin ga tame narikeri.)

 

„Kiedy w skupieniu rozważam ślub, nad którym Amida rozmyślał przez pięć kalp, widzę, że złożył go dla mnie jednego, dla Shinrana.”

 

- Shinran w zapisie ucznia Yuiena,

„Tannishō”, posłowie, koniec XIII w.

 

Prawo uniwersalne, adres prywatny. Tę samą konstrukcję Yoshimoto przeniesie później z Amidy na matkę.Psychologia i filozofia w kanji - ksiązka o znakach japońsskich (ukiyo-japan.pl) - EBOOK

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Śniadanie, obiad i kolacja

 

W Taikan’an wierzono, że kto raz dostąpił łaski, ten już nie upadnie. Komaya widział za to, że nowo nawróceni wracają do dawnych przyzwyczajeń. W czerwcu 1939 roku zapytał Yoshimoto, czy pamięta, co mawiał założyciel: z tych, których bractwo wychowało, do Krainy Szczęśliwości trafi może jeden, dwóch na stu, a reszta tylko zawiązała więź z Buddą. Gdzie widzi siebie? Kiedy Yoshimoto się zaczerwienił, mistrz dodał:

 

朝飯を喰べたら晝飯も夕食も不用なのでせうか?(…)法を聞く身にして頂いた入門式を卒業式と間違って居りませんか?

(Asameshi o tabetara hirumeshi mo yūshoku mo fuyō na no deshō ka? (…) Hō o kiku mi ni shite itadaita nyūmonshiki o sotsugyōshiki to machigatte orimasen ka?)

 

„Zjadłeś śniadanie – to obiad i kolacja są ci już niepotrzebne? (…) Nie pomyliłeś aby przyjęcia do szkoły z jej ukończeniem?”

 

- Komaya Taishin do Yoshimoto, Fuse,

czerwiec 1939, w: Yoshimoto Ishin,

„Przed wiarą i po wierze”, 1945

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Z tej rozmowy wyrósł naikan codzienny, godzina albo dwie dziennie do końca życia, i zasada obowiązująca u Yoshimoto zawsze: tydzień w odosobnieniu otwiera naukę, a zamyka ją dopiero śmierć. Komaya mówił o wierze jak lekarz o lekarstwie, a nawróconego, który odstawia leki, bo poczuł się zdrowy, uważał za pacjenta przed nawrotem. Słownik terapii siedział w tej praktyce na długo przed przyjściem psychiatrów.

 

Od 1940 roku Yoshimoto sam kierował firmą i z czasem rozbudował ją do 12 oddziałów. Razem z kilkoma wiernymi zaczął zmieniać mishirabe: pozwolić ludziom jeść i spać, dzielić przeszłość na okresy i osoby, czekać. W 1943 roku przeprowadził próbny tydzień z 18 robotnicami fabrycznymi; żadna nie doznała przełomu, ale według relacji ruchu wróciły do pracy łagodniejsze i uczciwsze. W broszurze z lipca tego roku kupiec przytoczył kazanie mówiące językiem kupca:

 

たとへ拾日でも弐拾日でも、しんみり一人静かに、幼少の物心ついてから今日までの過去を振り返り決算の棚卸しを実行して下さいませ。

(Tatoe tōka demo hatsuka demo, shinmiri hitori shizuka ni, yōshō no monogokoro tsuite kara konnichi made no kako o furikaeri kessan no tanaoroshi o jikkō shite kudasaimase.)

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.„Choćby przez dziesięć, choćby przez dwadzieścia dni, w samotności i ciszy obejrzyj się na swoją przeszłość, od chwili, gdy jako dziecko zacząłeś cokolwiek rozumieć, aż do dziś, i zrób remanent na zamknięcie ksiąg.”

 

- kazanie przytoczone przez Yoshimoto Ishina,

„Drogowskaz smaku Dharmy” (法味道シルベ, Hōmi michishirube),

Ōsaka, 3 lipca 1943

 

W tym samym tekście pada słowo, którym Yoshimoto nazwie potem całą metodę. Naikan było słowem starym: w 1757 roku mistrz zen Hakuin opisywał w „Pogawędkach na nocnej łodzi” (夜船閑話, Yasen kanna) naikan jako leczenie wyczerpania medytacją, z oddechem skupionym poniżej pępka. Yoshimoto nigdy nie wyjaśnił, dlaczego wybrał to słowo. Dostał w ten sposób nazwę bez sekciarskiego odcienia, niegroźną dla urzędników, i za kilkanaście lat bardzo mu się przydała.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Od piekła do matki

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.W jaskini na górze Matsuo Yoshimoto zaczął od matki, choć nikt mu tego nie kazał, a w jego tradycji wcale nie było to oczywiste. Uczeń Shinrana zapisał takie słowa mistrza:

 

親鸞は父母の孝養のためとて、一返にても念仏申したること、いまだ候はず。そのゆゑは、一切の有情はみなもつて世々生々の父母・兄弟なり。

(Shinran wa bumo no kyōyō no tame tote, ippen nite mo nenbutsu mōshitaru koto, imada sōrawazu. Sono yue wa, issai no ujō wa mina motte sese shōjō no bumo kyōdai nari.)

 

„Ja, Shinran, ani razu jeszcze nie wymówiłem nembutsu za zmarłych ojca i matkę. Bo wszystkie czujące istoty, życie po życiu, świat po świecie, były mi ojcami i matkami, braćmi i siostrami.”

 

- Shinran w zapisie ucznia Yuiena,

„Tannishō”, rozdz. 5, koniec XIII w.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Założyciel szkoły odmawiał rodzicom osobnego miejsca, bo w kole narodzin każda istota była już kiedyś czyimś ojcem i matką. Po 7 wiekach jego daleki uczeń zawęził ten wszechświat do jednej kobiety. Asystent z ostatnich lat zapamiętał, jak Yoshimoto mówił, że matka jest reprezentantką całego rodzaju ludzkiego.

 

W sierpniu 1953 roku, w wieku 37 lat, Yoshimoto oddał firmę pracownikom i urządził w swoim domu w Yamatokōriyamie salę do naikanu. Wspominał, że już przy mishirabe myślał, jak bardzo takie odosobnienie przypomina areszt. W Narze, w marcu 1954 roku, nieproszony przemówił przez kwadrans do młodocianych więźniów, potem został wolontariuszem, kapelanem, dostał klucze do bram, a osadzeni mówili o nim „stary od naikanu”. W 1962 roku metodę stosowało już 29 zakładów karnych i 10 poprawczaków.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Konstytucja z 1947 roku zabraniała instytucjom państwowym działalności religijnej, więc naikan musiał przestać być religią, przynajmniej z nazwy. Yoshimoto zamienił szaty na koszulę z krawatem i zapewniał, że nie mówi o miłosierdziu Buddy ani nikogo nie namawia do żadnej świątyni. Religioznawca Clark Chilson nazywa to sekularyzacją strategiczną. Prywatnie Yoshimoto do końca żył wiarą w Amidę, a w 1977 roku powiedział, że nembutsu i naikan to jedno i to samo.

 

Więzienny rozkwit trwał krótko. W 1968 roku naikan został w 7 zakładach: kolidował z obowiązkową pracą, coraz częściej przydzielano go ukaranym, a sami praktycy przyznawali, że więźniowie zgłaszali się, żeby wymigać się od pracy i szybciej wyjść. Dziś nie stosuje go żaden japoński zakład karny dla dorosłych.

 

Matka stawała w centrum stopniowo. W audycji radia NHK z 25 lipca 1965 roku Yoshimoto mówił jeszcze o ważeniu dobrych i złych uczynków, a ducha metody oddał porównaniem:

 

自分というものを検事さんが被告を調べるように反省の練習をして頂くのです。

(Jibun to iu mono o kenji-san ga hikoku o shiraberu yō ni hansei no renshū o shite itadaku no desu.)

 

„(…) ćwiczą się w rozpatrywaniu siebie tak, jak prokurator bada oskarżonego.”

 

- Yoshimoto Ishin w radiu NHK, 25 lipca 1965,

cyt. za: Shiozaki Ichirō, „Naikan Kenkyū”, 2006

 

Dzisiejsze 3 pytania pojawiły się w druku dopiero w grudniu 1967 roku, w broszurze jego ośrodka:

 

それはどんなお世話になりましたか?どれだけ御恩返しをしましたか、迷惑掛けたことでどんなことがありましたか?

(Sore wa donna osewa ni narimashita ka? Dore dake go-ongaeshi o shimashita ka, meiwaku kaketa koto de donna koto ga arimashita ka?)

 

„Jakiej opieki doznałeś? Ile oddałeś za okazane ci dobrodziejstwo? Jakich kłopotów przysporzyłeś?”

 

- broszura ośrodka Yoshimoto „Naikan jako psychoterapia”

(心理療法としての内観, Shinri ryōhō to shite no naikan),

Yamatokōriyama, grudzień 1967

 

W 1983 roku, w „Zaproszeniu do naikanu”, Yoshimoto opisał otwarcie, co zrobił z dziedzictwem Taikan’an:

 

本当の無常感を感じるためには、本当に罪悪を感じられるようにすることから訓練すべきだと思って、従来からの重点の置き方を変えたのであります。

(Hontō no mujōkan o kanjiru tame ni wa, hontō ni zaiaku o kanjirareru yō ni suru koto kara kunren subeki da to omotte, jūrai kara no jūten no okikata o kaeta no de arimasu.)

 

„Uznałem, że aby naprawdę poczuć nietrwałość, trzeba zacząć od ćwiczenia się w tym, by naprawdę poczuć własną winę, i przesunąłem dotychczasowy nacisk.”

 

- Yoshimoto Ishin, „Zaproszenie do naikanu”

(内観への招待, Naikan e no shōtai),

1983, cyt. za: Kurumizawa, „Naikan Kenkyū”, 2017

 

Pytanie o piekło zniknęło z formularza. Zostało poczucie winy, a matka zajęła miejsce, na którym kiedyś stało piekło.Książka "Ścieżki" od autora ukiyo-japan.pl:  Michałą Sobieraja

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Tydzień za parawanem

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Tydzień opisany niżej składam z opublikowanych rozkładów dnia, ankiet ośrodków, wspomnień uczestników i zdjęć ośrodka w Yamatokōriyamie. Pani K., 47-letnia księgowa z Saitamy, jest postacią złożoną z wielu relacji. Saitō Toshikazu, o którym będzie mowa na końcu, jest prawdziwy.

 

Pani K. przyjeżdża w niedzielę po 14:00. Oddaje telefon do szafki na klucz i dostaje regulamin: żadnych rozmów z sąsiadami, książek, wyjść, makijażu i perfum. Spisuje krótki życiorys i wchodzi do swojego hōza (法座, „siedziba Dharmy”), rogu pokoju z matami, odgrodzonego parawanem z kremowego papieru w ciemnej oprawie. Parawan ma mniej więcej metr wysokości. Siedzącego zasłania przed resztą pokoju, ale nie ma nad nim żadnego daszku, więc do środka wpada światło. W środku leżą płaska granatowa poduszka do siedzenia, okrągła poduszka do medytacji i koc, a od wewnątrz do parawanu przypięta jest kartka, wypisana pędzlem przez Yoshimoto w 1976 roku: lista osób do zbadania, od matki po sąsiadów i ludzi, z którymi się poróżniliśmy. Za szybą stara sosna i kamienna latarnia.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Dzień zaczyna się o 5:30: sprzątanie, mycie i z powrotem za parawan. O 7:00 pierwsza rozmowa, mensetsu (面接, „spotkanie twarzą w twarz”). Prowadzący klęka, kłania się, składa dłonie, kłania się znowu, mówi „przepraszam, że przeszkadzam” i powoli rozsuwa papierowe skrzydła. Yoshimoto uczył pomocników, że parawan trzeba otwierać z czcią, jak drzwiczki domowej kapliczki. Pytanie jest zawsze to samo:

 

只今の時間は何方に対する何時の自分を調べましたか

(Tadaima no jikan wa donata ni taisuru itsu no jibun o shirabemashita ka)

 

„Kogo i które lata swojego życia badała pani w tej godzinie?”

 

- formuła rozmowy w ośrodku Meisō no Mori,

cyt. za: Shimizu Yasuhiro, „Naikan Kenkyū”, 2021

 

Pani K. odpowiada według wzoru: w tej godzinie badałam siebie wobec matki, od siódmego do dziesiątego roku życia. Co dla mnie zrobiła, co jej oddałam, ile kłopotu jej sprawiłam. Prowadzący przez cały raport mówi tylko „hai”. Niczego nie komentuje i nikogo nie pociesza, dziękuje, kłania się, zasuwa parawan. Trwa to około 5 minut, potem znów 1,5–2 godziny samotności, i tak 8 razy dziennie, aż do zgaszenia światła o 21:00.

 

Kalendarz na biurko od ukiyo-japan.pl: wydarzenia i cytaty samurajskie, drzeworyty musha-e, 72 pory roku koPosiłki przynosi pod parawan żona dyrektora. Ryż gotuje osobno do każdego posiłku, miso robi na bulionie z suszonego bonito i przez tydzień żadne danie się nie powtarza. Pani K. je w swoim kącie, sama, i trzeciego dnia łapie się na tym, że czeka na tacę jak dziecko na powrót matki. Przy posiłkach z głośnika płyną nagrania cudzych rozmów: ktoś szlocha nad zmarłym ojcem, ktoś liczy, ile przepił.

 

Drugiego dnia przychodzi rachunek kosztów wychowania: pieluchy, mleko, mundurki, czesne, lekcje porzucone po roku, wszystko w jenach. Asystent Yoshimoto zapamiętał zasadę, nigdzie niezapisaną: 60% czasu na kłopoty sprawione innym, po 20% na dwie pierwsze rubryki. Czwartego dnia przychodzi temat kłamstw i kradzieży. Ciało protestuje, bolą lędźwie i kolana, szumi w uszach. Uczestnicy wspominają nudę, wyprawy do umywalki, byle się ruszyć, i drzemki, po których raport wychodzi plątaniną słów.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Saitō Toshikazu, psychiatra leczący alkoholików, spędził taki tydzień u samego Yoshimoto w marcu 1979 roku. Przyjechał prosto ze zjazdu naukowego, więc wyjątkowo w czwartek, i, jak przyznał po latach, z nieczystych pobudek: chciał mieć w swoim doświadczeniu zawodowym jakąś metodę psychoterapii. Taśm z początku nie znosił. Kiedy Yoshimoto zapytał, czy nagranie o alkoholiku, puszczone specjalnie dla niego, coś mu dało, odparł, że takich historii słucha na co dzień. Trzeciego dnia myślał już tylko o ucieczce i jako pretekst wymyślił zakupy w mieście. Kupił prześcieradło, bieliznę i chusteczki, a na skraju ulicy handlowej poczuł zapach kawy, pomyślał, żeby wejść, i nagle oblał go pot. Pobiegł z powrotem i odetchnął dopiero za bramą ośrodka. W poniedziałek rano, piątego dnia, było bezchmurnie. Przyniesiono mu ryż prosto z garnka, nad miso unosiła się para.

 

熱いご飯を口に運んだ瞬間だった。涙が出て止まらなくなった。

(Atsui gohan o kuchi ni hakonda shunkan datta. Namida ga dete tomaranaku natta.)

 

„W chwili, gdy włożyłem do ust gorący ryż, popłynęły łzy i nie mogłem ich powstrzymać.”

 

- Saitō Toshikazu o tygodniu w ośrodku Yoshimoto w 1979 roku,

„Naikan Kenkyū”, 2022

 

Kilka dni później ta sama taśma, która pierwszego dnia go drażniła, trafiła w niego słowo po słowie, a Yoshimoto mruknął w dialekcie z Kansai, że to przecież nagranie z pierwszego dnia. Wieczorem, po ostatniej rozmowie, parawan się składa i w tym samym rogu rozkłada się futon.

Kalendarz na rok 2027 - japoskie sekki i ko (72 mikrosezony japoskie)

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Pamięć jako księga

 

Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowejYoshimoto miał na mechanizm swojej metody prostą teorię. Krzywdy, pisał w 1983 roku, pamięta się bez wysiłku: kto dostał lanie, kogo zamknięto w spichrzu, kogo przywiązano do słupa, ten to zapamiętał. Gorzej z tym, że ojciec nosił nas na rękach i cieszył się jak dziecko, kiedy właściciel sklepu z sake chwalił, jaki ładny z nas malec. To trzeba z pamięci wydobywać.

 

Psychologia daje tej intuicji oparcie. Od czasów Frederica Bartletta wiadomo, że pamięć autobiograficzna przy każdym przywołaniu odtwarza przeszłość na nowo, a Roy Baumeister ze współautorami zebrał w 2001 roku przegląd badań „Bad Is Stronger Than Good”, pokazujący przewagę złych doświadczeń nad dobrymi niemal w każdej dziedzinie. Naikan przez tydzień każe szukać tego, co z opowieści o sobie wypada najłatwiej. Seneka ujął to w traktacie o dobrodziejstwach:

 

Ingratissimus omnium, qui oblitus est. (…) Memoria gratum facit; memoriae minimum tribuit, quisquis spei plurimum.

 

„Najbardziej niewdzięczny ze wszystkich jest ten, kto zapomniał. (…) Wdzięcznym czyni pamięć; najmniej oddaje pamięci ten, kto najwięcej oddaje nadziei.”

 

- Seneka, „O dobrodziejstwach”,

ks. III, rozdz. 1 i 4, I w. n.e.

 

Ishikawa Takuboku przez całe krótkie życie zadłużał się u przyjaciół i zawodził rodzinę. W jednej z tanka zapisał chwilę nagłego odwrócenia rachunku:

 

たはむれに母を背負ひて そのあまり軽きに泣きて 三歩あゆまず

(Tawamure ni haha o seoite / sono amari karoki ni nakite / sanpo ayumazu)

 

„Dla żartu wziąłem matkę na plecy.
Była tak lekka, że się rozpłakałem
i nie przeszedłem trzech kroków.”

 

- Ishikawa Takuboku, „Garść piasku”

(一握の砂, Ichiaku no suna),

1910

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.W następnym tomie zapisał matkę w obu rubrykach naraz:

 

茶まで断ちて、 わが平復を祈りたまふ 母の今日また何か怒れる。

(Cha made tachite, / waga heifuku o inori tamau / haha no kyō mata nani ka ikareru.)

 

„Odmawia sobie nawet herbaty,
modląc się, żebym wyzdrowiał –
a dziś matka znowu się o coś gniewa.”

 

- Ishikawa Takuboku, „Smutne zabawki”

(悲しき玩具, Kanashiki gangu),

1912

 

Obie rzeczy są prawdą i żadna nie znosi drugiej. Tak wygląda uczciwa podwójna księgowość, i tej naikan nie prowadzi.

 

Czy i jak naikan działa, wiadomo słabo. Przez 70 lat powstały setki prac, ale prawie wszystkie to opisy przypadków i porównania przed i po bez grupy kontrolnej, drukowane w „Naikan Kenkyū” (内観研究, „Badania nad naikanem”) i pisane przez ludzi prowadzących ośrodki. Metaanalizy nie ma żadnej. Najlepsze badanie przeprowadzono w Szanghaju: 243 pacjentów ze schizofrenią losowo podzielono na 2 grupy, oceniający nie wiedzieli, kto przeszedł naikan, a w ciągu roku nawrót miało 10,6% pacjentów z naikanem i 20,5% bez niego. Tyle że grupa z naikanem spędziła z terapeutami 40 godzin więcej, a badania nikt nie powtórzył. Japońskie badanie depresji z 2010 roku porównało w praktyce zmotywowanych z mniej zmotywowanymi, a więzienne liczby recydywy, w Miyazaki 14,4% wobec 80,3%, opisują ochotników.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Psychologia wdzięczności też nie obiecuje wiele. Robert Emmons i Michael McCullough w 2003 roku kazali studentom co tydzień zapisywać do 5 rzeczy, za które są wdzięczni, i zobaczyli skromne korzyści. Późniejsze metaanalizy potwierdziły efekt mały, a wobec sensownych grup kontrolnych jeszcze mniejszy. Najnowsza, z 2025 roku, objęła 145 prac z 28 krajów i w Japonii, na 18 badaniach, nie znalazła praktycznie żadnego efektu. Autorzy łączą to z tym, że w Azji Wschodniej wdzięczność wobec konkretnej osoby miesza się z poczuciem zadłużenia i winy. Japoński ma na tę mieszankę słowo sumanai (済まない, dosłownie „nierozliczone”), i właśnie ją naikan ćwiczy.

 

Uczciwy werdykt brzmi: metoda obiecująca, nieudowodniona. Nikt nie sprawdził, czy działają same 3 pytania, czy tydzień odosobnienia, cudza uwaga co 2 godziny, ciepły ryż i opowieść, w którą człowiek zdążył uwierzyć, zanim przyjechał.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Czwarta rubryka

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.W 2017 roku Kurumizawa, od lat związany z Towarzystwem, postawił w jego piśmie proste pytanie: dlaczego nie ma czwartej rubryki, „co inni zrobili mnie”. Odpowiedź znalazł u samego Yoshimoto. Rubrykę odrzucono, bo przeszkadzała w poczuciu winy, a jako przykłady krzywd pamiętanych i bez tego Yoshimoto podawał bicie, spichrz i przywiązanie do słupa. Kurumizawa zauważył sucho, że to wszystko przemoc wobec dziecka, a Yoshimoto nie widział jej w tych kategoriach. Słyszał też o ośrodkach, gdzie klienta mówiącego o doznanej krzywdzie strofuje się za „odwrócony naikan”.

 

求道法としての内観では許されるかもしれないが、医療、心理療法としての内観では許されない。

(Gudōhō to shite no naikan de wa yurusareru ka mo shirenai ga, iryō, shinri ryōhō to shite no naikan de wa yurusarenai.)

 

„W naikanie jako drodze duchowych poszukiwań może to uchodzić. W naikanie jako medycynie i psychoterapii – nie.”

 

- Kurumizawa (胡桃澤伸),

„Naikan Kenkyū” 23, 2017

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Pierwsze ostrzeżenie padło jeszcze za życia założyciela, i to w jego własnym wydawnictwie. W 1971 roku psycholog Murase Takao, późniejszy pierwszy prezes Japońskiego Towarzystwa Naikanu, napisał w broszurze redagowanej przez Yoshimoto:

 

自責的服従的で何事にも感謝し献身する、たくましい批判精神や柔軟で開放的な目で真実を直視しうる心を欠いた人間が内観によって生じうる危険がないとはいえない

(Jiseki-teki fukujū-teki de nanigoto ni mo kansha shi kenshin suru, takumashii hihan seishin ya jūnan de kaihō-teki na me de shinjitsu o chokushi shiuru kokoro o kaita ningen ga naikan ni yotte shōjiuru kiken ga nai to wa ienai)

 

„Nie można wykluczyć niebezpieczeństwa, że naikan wytworzy ludzi skłonnych do samooskarżeń i uległości, wdzięcznych za wszystko i oddanych, którym zabraknie żywego ducha krytyki i elastycznego, otwartego spojrzenia, pozwalającego patrzeć prawdzie w oczy.”

 

- Murase Takao, w: „Jak rozwiązywać zmartwienia”

(悩みの解決法, Nayami no kaiketsuhō),

red. Yoshimoto Ishin, 1971, cyt. za: Kurumizawa, 2017

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Praktyka przyznała mu rację. W 2008 roku opisano pacjenta z depresją, który pierwszej nocy intensywnego naikanu próbował się zabić, połykając za dużo leków; autorzy obwiniali resztki choroby, słabą motywację i sztywność prowadzącego. Kawai Keisuke mówił w 2025 roku na zjeździe Towarzystwa, że u pacjentów z doświadczeniem przemocy naikan może przynieść skutek odwrotny, a ankieta z 13 poprawczaków w zachodniej Japonii z 2024 roku pokazuje, że wychowawcy uznają metodę za nieodpowiednią dla dzieci krzywdzonych w domu.

 

Japońska psychoanaliza miała na ten mechanizm nazwę od lat 50. Kosawa Heisaku, kształcony w latach 30. w Wiedniu, opisał winę rodzącą się wtedy, gdy krzywdzony przebacza krzywdzicielowi, i nazwał ją kompleksem Ajase, od księcia z buddyjskiej legendy, który podniósł rękę na matkę, a ona potem pielęgnowała go w chorobie. Nagayama Keiichi, psychiatra i obrońca naikanu, przyznawał w 2004 roku, że takie przebaczenie trąci manipulacją, ale naikan miał tego unikać, bo każe badać siebie. Poprawka zaproponowana w 2025 roku przez psychiatrę Takemoto każe w to wątpić. U połowy uzależnionych od alkoholu i u 7 na 8 hazardzistów wykrył traumy z dzieciństwa, a prawie co czwarty pacjent na pytanie, co oddał bliskim, odpowiadał, że nic. Dodał więc nową rubrykę, „czego nie oddałem”, przez co dług rośnie najszybciej u tych, których skrzywdzono najbardziej.

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

Kobayashi Issa miał nieprzychylną macochę i przyrodniego brata, z którym latami spierał się o spadek. W dzienniku z 1801 roku, pisanym przy łóżku umierającego ojca, zanotował noc, kiedy rozpalony gorączką ojciec przestrzegł go, żeby nie wpadł do studni, a macocha syknęła z sąsiedniego posłania, że to taki skarb, ten synek. Włosy stanęły jej jak igły, a twarz wyglądała, jakby za chwilę miała się zamienić w wielkiego węża. Swoje życie w tym domu Issa streścił jednym zdaniem:

 

一寸の孝をつくさんとすれば直に一尺の魔のそねみにあひ

(Issun no kō o tsukusan to sureba jiki ni isshaku no ma no sonemi ni ai)

 

„Ilekroć chciałem okazać choć cal synowskiego oddania, zaraz trafiałem na łokieć diabelskiej zawiści.”

 

- Kobayashi Issa, „Dziennik ostatnich dni ojca”

(父の終焉日記, Chichi no shūen nikki), Kashiwabara, 1801

 

Gdyby Issa siedział za parawanem, 3 pytania o macochę miałyby gotowe odpowiedzi tylko w rubryce, której nie przewidziano.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Obrońcy mają swoje argumenty. Według socjologa religii Kumaty Kazuo praktyka bywała łagodniejsza od teorii i w naikanie Yoshimoto często pozwalano klientowi najpierw wyrzucić z siebie nienawiść, zanim zaczął liczyć. Clark Chilson zebrał świadectwa ludzi pojednanych z rodzicami, wśród nich relację kobiety, na której oczach ojciec dźgnął nożem matkę; mają wartość świadectw, badań nie zastąpią. Gorzej z przymusem: więźniowie dostawali naikan w ramach dyscypliny, a Toyoko Inn wymaga go od każdego etatowego pracownika. Po zamachu sekty Aum w 1995 roku ośrodki odbierały telefony z pytaniem, czy to aby nie religia w rodzaju Aum, a od 2009 roku naikan praktykuje Hikari no Wa, jedna z grup powstałych z jej rozpadu.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Werdykt na mój osobisty użytek postawię taki: naikan to narzędzie o jednym ostrzu, nachylonym w jedną stronę. Tam, gdzie pamięć wykrzywiły uraza i wygodne zapomnienie, przechylone księgi prostują rachunek, i stąd łzy nad gorącym ryżem. Tam, gdzie uraza jest zapisem faktów, ta sama konstrukcja fałszuje księgi, a dobrze ułożony rytuał ukłonów i ciepłych posiłków robi z tego fałszerstwa wzruszające przeżycie. Do tego religijna oprawa potrafi podkręcić przeżycie do uniesienia, ale siła łez nie mówi jeszcze, czy rachunek był rzetelny.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

 

Rosnący dług

 

W świątyniach Jōdo Shinshū śpiewa się do dziś krótki hymn Shinrana o dobrodziejstwie, on (恩), które trzeba spłacić bez względu na koszt:

 

如来大悲の恩徳は 身を粉にしても報ずべし 師主知識の恩徳も ほねをくだきても謝すべし

(Nyorai daihi no ondoku wa / mi o ko ni shite mo hōzubeshi / shishu chishiki no ondoku mo / hone o kudakite mo shasubeshi)

 

„Za dobrodziejstwo wielkiego współczucia Buddy
odpłać, choćbyś ciało starł na proch.
Za dobrodziejstwo mistrzów i nauczycieli
dziękuj, choćbyś miał pokruszyć kości.”

 

- Shinran, „Pieśni o trzech epokach Dharmy”

(正像末和讃, Shōzōmatsu wasan),

hymn „Ondokusan” (恩徳讃), połowa XIII w.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.Shinran mówi o długu wobec Buddy i nauczycieli, nieskończonym z natury, bo dar był nieskończony. Yoshimoto przeniósł tę arytmetykę na matkę, ojca, szefów i sąsiadów, ludzi skończonych, czasem okrutnych, często już nieżyjących. Fryderyk Nietzsche w 1887 roku wyprowadził niemieckie Schuld, winę, ze Schulden, długów, i opisał, co się dzieje z długiem wobec przodków:

 

(…) man erkennt somit eine Schuld an, die dadurch noch beständig anwächst (…) giebt man ihnen je genug? (…) Atheismus und eine Art zweiter Unschuld gehören zu einander.

 

„(…) uznaje się więc dług, który ustawicznie rośnie. (…) Czy kiedykolwiek daje się im dość? (…) Ateizm i pewien rodzaj drugiej niewinności idą ze sobą w parze.”

 

- Fryderyk Nietzsche, „Z genealogii moralności”,

rozprawa II, § 19 i 20, Lipsk 1887

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.U Nietzschego dług wobec przodków rośnie razem z potęgą rodu: im więcej się dostało, tym więcej jest się winnym. Naikan potwierdza tę logikę z dokładnością księgowego. Dzieci kochane i dopieszczane mają za parawanem najwięcej do zapisania, a wina przybiera z każdym przypomnianym obiadem. Seneka odpowiadał na to w tej samej księdze, w której pochwalił pamięć:

 

Proposita est inter parentes ac liberos honesta contentio, dederint maiora an receperint. Non ideo uicerunt, quia occupauerunt.

 

„Między rodzicami a dziećmi toczy się szlachetny spór o to, czy więcej dali, czy otrzymali. Nie zwyciężyli dlatego, że byli pierwsi.”

 

- Seneka, „O dobrodziejstwach”,

ks. III, rozdz. 36, I w. n.e.

 

Szlachetny spór można wygrać. Ojciec nie ma przewagi tylko dlatego, że był pierwszy, syn może oddać więcej, niż dostał, a dobrodziejstwo dane w nadziei na zwrot Seneka nazywa po prostu interesem (negotiatio). W tej optyce księgi otwarte przez Yoshimoto wyglądają na umowę bez podpisu żadnej ze stron.

 

Jeden z najstarszych japońskich wierszy o rodzicielskiej miłości nie zna żadnych rubryk. Napisał go w 728 roku Yamanoue no Okura, gubernator prowincji Chikuzen:

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.瓜食めば 子ども思ほゆ 栗食めば まして偲はゆ いづくより 来りしものぞ まなかひに もとなかかりて 安寐し寝さぬ

(Uri hameba / kodomo omohoyu / kuri hameba / mashite shinuwayu / izuku yori / kitarishi mono zo / manakai ni / motona kakarite / yasui shi nasanu)

 

„Gdy jem melona,
myślę o dzieciach,
gdy jem kasztany,
tęsknię jeszcze bardziej.
Skąd do mnie przyszły?
Stają mi przed oczami
natrętne, nieproszone
i nie dają zasnąć.”

 

- Yamanoue no Okura, „Man’yōshū”,

ks. 5, nr 802, 728 r.

 

銀も金も玉も何せむにまされる宝子にしかめやも

(Shirokane mo / kugane mo tama mo / nani semu ni / masareru takara / ko ni shikame ya mo)

 

„Srebro i złoto,
klejnoty – na cóż one?
Czyż jakikolwiek skarb
dorówna dziecku?”

 

- Yamanoue no Okura, „Man’yōshū”,

ks. 5, nr 803, 728 r.

 

Czytam te wiersze jako ojciec dwóch synów i widzę w nich coś, czego naikan nie umie zapisać. Rodzic Okury nie prowadzi rachunku - i większość z nas, rodziców, też go nie prowadzi: dzieci się pojawiają i daje się im, co się ma, bez księgowości. Jeśli istnieje tu jakiś dług, to po stronie, która nigdy nie wystawiła faktury. Moi synowie są jeszcze mali. Jak te księgi wyglądają z drugiej strony, dowiem się może za 30 lat, kiedy sami do nich usiądą.

 

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

Źródła

1. 吉本伊信『信前信後』、1945年12月16日(内観センター、naikan.jp にて全文公開)

2. 吉本伊信『法味道シルベ』第壱巻、信保書院、1943年(内観センター、naikan.jp にて全文公開)

4. 塩崎伊知朗「内観法はどのように変化したか―諦観庵身調べ・前期内観・三問内観の比較―」『内観研究』12(1), 2006, s. 63–71.

5. 胡桃澤伸「「迷惑をかけられたこと」―内観にこの4項目めは必要ないのか」『内観研究』23(1), 2017, s. 19–25.

6. 土ヶ内一貴「海外行刑における内観法利用の歴史的経緯と課題」『内観研究』31(1), 2025, s. 51–64.

7. Ozawa-de Silva C., „Psychotherapy and Religion in Japan: The Japanese Introspection Practice of Naikan”, Routledge, London 2006.

8. Chilson C., Naikan: A Meditation Method and Psychotherapy, w: „Oxford Research Encyclopedia of Religion”, Oxford University Press 2018, doi:10.1093/acrefore/9780199340378.013.570.

9. Zhang H., Li C., Zhao L., Zhan G., Single-blind, randomized controlled trial of effectiveness of Naikan therapy as an adjunctive treatment for schizophrenia over a one-year follow-up period, „Shanghai Archives of Psychiatry” 27(4), 2015, s. 220–227.

10. Sengoku M. i in., Does daily Naikan therapy maintain the efficacy of intensive Naikan therapy against depression?, „Psychiatry and Clinical Neurosciences” 64(1), 2010, s. 44–51.

11. Choi H., Cha Y., McCullough M.E., Coles N.A., Oishi S., A meta-analysis of the effectiveness of gratitude interventions on well-being across cultures, „Proceedings of the National Academy of Sciences” 122(28), 2025, e2425193122.

12. Emmons R.A., McCullough M.E., Counting blessings versus burdens: An experimental investigation of gratitude and subjective well-being in daily life, „Journal of Personality and Social Psychology” 84(2), 2003, s. 377–389.

13. Baumeister R.F., Bratslavsky E., Finkenauer C., Vohs K.D., Bad Is Stronger Than Good, „Review of General Psychology” 5(4), 2001, s. 323–370.

14. Seneka, „O dobrodziejstwach”, przeł. L. Joachimowicz, w: tenże, „Pisma filozoficzne”, t. 2, Pax, Warszawa 1965.

15. Nietzsche F., „Z genealogii moralności”, przeł. L. Staff, J. Mortkowicz, Warszawa 1906.

16. „Tannishō – czyli ubolewanie nad błędnymi przekonaniami”, przeł. A. Kozyra, „Japonica” 6, 1996.

 

Szyb w zboczu góry, głodny chłopak i rachunek długów wobec matki. Tak narodził się naikan, japońska terapia winą, w której zabrakło rubryki na doznane krzywdy.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!