Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.
2026/08/12

Kumemura. Sztuki walk przyszły na dawną Okinawę pocztą dyplomatyczną

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chińska dzielnica wewnątrz królestwa Ryūkyū

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Rano w tej zamkniętej dzielnicy portowego miasta Naha na głównej wyspie królestwa Ryūkyū (dzisiejsza Okinawa) słychać język chiński. Chłopcy siedzą w budynku przy świątyni bogini morza i recytują z pamięci elementarz, sylaba po sylabie, w wymowie urzędowej, jaką posługują się mandaryni w Pekinie. Za oknem port. Nie widać go, ale słychać i czuć: siarkę zważoną do wywiezienia, konie w zagrodzie przy nabrzeżu, mokre liny. Od ławki do wody jest kilkaset kroków i cała kariera. Kto wyrecytuje dobrze, ten za dwadzieścia parę lat popłynie do Chin.

 

Dzielnica nazywa się Kumemura, a miejscowi mówią na nią Kuninda. Szczelna osada potomków trzydziestu sześciu rodzin z Fujianu, jak głosi opowieść założycielska, osiadłych tu wiele pokoleń wcześniej. Leży na ławicy w ujściu rzek, tuż obok portu Naha, i ma jedno zadanie: obsługiwać Chiny. Jej mieszkańcy piszą listy do cesarza, tłumaczą dokumenty, prowadzą statki według położenia gwiazd, przyjmują poselstwa i wożą trybut do Fuzhou. Nikt inny w królestwie nie ma do tego prawa. W zamian nie mają wstępu do polityki: człowiek z Kume nie zostanie kanclerzem w Shuri, stolicy nad zatoką, ani nie dostanie lenna na prowincji. Dostaje za to jedyną drabinę, na której nikt mu nie wchodzi w drogę, i miejsce w kolejce po służbowy rejs, przyznawany zwykle koło czterdziestki, po dwóch dekadach pracy za biurkiem.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

Tymi kilkoma ulicami przechodzi przez pięćset lat każda myśl, która przypływa z południowych Chin. Receptura papieru. Obróbka masy perłowej. Obrzęd konfucjański i chiński wiersz. Wszystko odnotowane w rodowodach, wszystko przywiezione przy okazji, przez urzędników jadących w zupełnie innej sprawie. I jeszcze coś: bardzo szczególne układy ruchów, ćwiczone o brzasku, gdy nikt obcy nie patrzy. Wtedy nie było na nie jeszcze nazwy. Przyjdzie ona z opóźnieniem, dopiero w XX wieku, kiedy dzielnicy już nie będzie, a jej urząd dawno zniknie. Karate.

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłop z motyką, którego nie było

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Opowieść zna każdy, kto choć raz zajrzał do książki o karate. Japończycy z Satsumy zajmują wyspę, odbierają mieszkańcom broń, a bezbronni chłopi trenują nocami w tajemnicy, robią oręż z narzędzi rolniczych i uczą się zabijać gołymi rękami. Cep zamienia się w nunchaku, rączka od żarna w tonfę, sierp do zboża zostaje sierpem do głów. Jest w tym wszystko, czego potrzebuje dobra legenda: okupant, opór, spryt słabszych.

 

Tyle że okupanci mieli w tej sprawie zupełnie inne interesy, a ludzie, o których mowa, nie byli chłopami.

 

Zacznijmy od dokumentu. Pierwszego dnia czwartego miesiąca pierwszego roku ery Qianlong (tu datujemy nie japońskim, a chińskim systemem), czyli wiosną 1736 roku według rachuby europejskiej, urząd miejski Naha zapisał w dzienniku doniesienie o bójce w wiosce Wakasamachi. Poszło o zioło zasadzone przy drodze. Sąsiad kazał je usunąć, właściciel odmówił, syn sąsiada usunął sam, właściciel powalił go pięścią, nadbiegła rodzina i rozbiła właścicielowi twarz kamieniem. Potem właściciel poszedł do domu sąsiadów na odwet i pobił tam starca i kobietę. Wtedy najstarszy z synów wyciągnął miecz. Urząd odnotował sprawę jako poważną, miecz skonfiskował i oddał obie rodziny pod dozór grup sąsiedzkich (piszę „miecz”, ale w dokumencie jest po prostu „刀”, czyli dowolna broń biała, sieczna. Może coś krótszego, podobnego do wakizashi? Trudno powiedzieć).

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Miecz. W 1736 roku, sto dwadzieścia siedem lat po zajęciu wyspy przez Satsumę, w domu drobnego urzędnika z Naha, wyciągnięty w domowej awanturze o roślinę przy płocie.

 

Rozporządzenia o broni istniały, ale mówiły co innego, niż się je dziś streszcza. Okólnik z 1670 roku zakazywał noszenia miecza i kija osobom zamaskowanym, nocą. Zakaz dotyczy nie posiadania, lecz chodzenia z bronią po ciemku z zasłoniętą twarzą, czyli tego, co nazwalibyśmy rozbojem. Sam fakt, że trzeba było to zakazać, dowodzi, że i miecze, i kije były w rękach ludzi. Testament Aki Pēchina Chokushoku z 1778 roku wylicza z kolei, czego uczy się młodzież z wyższych rodów: szermierki szkoły Jigen, chwytów yawara (柔), włóczni, halabardy. To nie jest podziemie. To program wychowania syna.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Znani praktycy z ostatnich dekad królestwa to same nazwiska urzędnicze. Matsumura Sōkon, przyboczny trzech królów. Sakugawa Kanga, urzędnik. Chatan Yara, urzędnik. Nakaima Norisato z Kume, syn zamożnego rodu, uczący się angielskiego od misjonarza Bernarda Bettelheima. Aragaki Seishō, tłumacz państwowy. Ani jednego rolnika. Człowiek pracujący w polu na osiemnastowiecznej Okinawie harował od świtu do nocy i płacił podatek w tkaninie, więc nie miał ani czasu, ani powodu, żeby po zmroku ćwiczyć układy.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Skąd zatem legenda? Da się ją datować dość dokładnie. W 1922 roku ukazała się pierwsza w dziejach książka o karate, „Ryūkyū kenpō karate” (琉球拳法唐手) Funakoshiego Gichina. Przedmowę napisał do niej historyk Higaonna Kanjun i to on zinterpretował dawne zarządzenia jako powszechne rozbrojenie, a rozbrojenie jako przyczynę powstania sztuki walki bez broni. Funakoshi przejął tę wykładnię, książka trafiła do Japonii w chwili, gdy karate szukało dla siebie miejsca w japońskiej kulturze fizycznej, i genealogia ludowego oporu okazała się użyteczna. Wyspiarze otrzymali honorową przeszłość, Japończycy egzotyczny, ale swojski wynalazek, a wszyscy razem opowieść pozbawioną chińskiego rodowodu w dekadzie, w której chiński rodowód robił się politycznie kłopotliwy.

 

Fakty jednak są takie, że ludzie, którzy rozwijali układy, jakie później wyewoluują w karate, nie są ofiarami rozbrojenia. To urzędnicy państwa, w tym urzędnicy jednej konkretnej dzielnicy, mającej monopol na kontakt z Chinami.Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Trzydzieści sześć rodzin, których nie ma w chińskich aktach

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Dzielnica nazywała się Kume-mura (久米村), a miejscowi mówili na nią Kuninda. Leżała na wyspie, i to dosłownie: zanim morze wokół niej zasypano, Naha była archipelagiem wysepek w ujściu kilku rzek, a Kume zajmowało róg największej z nich, tuż przy porcie. Chińczycy nazywali dzielnicę Tángróng (唐栄, japońskie czytanie to Tōei), „chiński rozkwit”.

 

Oficjalna historia królestwa, „Chūzan seifu” (中山世譜), spisana w XVIII wieku, podaje datę i akt założycielski: w 1392 roku cesarz Hongwu miał podarować królowi Ryūkyū „trzydzieści sześć rodzin z Min”, czyli z dzisiejszego Fujianu. Fachowców. Nawigatorów, szkutników, tłumaczy, ludzi umiejących napisać po chińsku pismo do cesarza.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Rzecz w tym, że w chińskich źródłach tego nadania nie ma. „Míng shílù” (明實錄, po japońsku uproszczone do 明実録), podstawowa kronika dynastii, milczy. Chińskie teksty potwierdzają obecność ludzi z Fujianu na Ryūkyū, ale w różnych latach i bez jednorazowego aktu. Wśród badaczy japońskich i chińskich od dawna krąży ostrożny wniosek: trzydzieści sześć to liczba szczęśliwa i umowna, a „nadanie” jest późniejszym uporządkowaniem procesu ciągnącego się dekadami. Ludzie z wybrzeża Fujianu pływali na Ryūkyū w interesach, część zostawała, część wracała, a osiedlanie się na stałe przyszło z czasem.

 

Nawet listy nazwisk się nie zgadzają. Tablica pamiątkowa w parku Matsuyama w Naha podaje jeden zestaw, spis wyryty przy dawnym domu gościnnym w Fuzhou drugi. Rozjazd list jest sam w sobie informacją. Nikt w XV wieku nie prowadził rejestru, bo nie było czego rejestrować.

 

Ciekawsze od legendy o założeniu jest to, co wydarzyło się potem. Przez cały XV i pierwszą połowę XVI wieku Kume pracowało na pełnych obrotach, bo królestwo pośredniczyło w handlu między Chinami, Japonią, Syjamem i Malakką, a każdy taki rejs wymagał ludzi umiejących pisać po chińsku i czytać gwiazdy. Potem struktura handlu w Azji Południowo-Wschodniej się zmieniła, Portugalczycy i Hiszpanie weszli na te same szlaki, Chiny rozluźniły zakaz prywatnych wypraw morskich, i pośrednik przestał być komukolwiek potrzebny. Kume się wyludniło. Z całej listy rodów zostało pięć: Sai, Tei, Rin, Ryō i Kin.

Zbiory esejów o kulturze Japonii z Ukiyo-Japan.pl autorstwa Michała Sobieraja dostępne teraz również w wersji papierowej

Dwór odpowiedział inżynierią społeczną. Po zajęciu wyspy przez Satsumę w 1609 roku handel z Chinami stał się dla królestwa jeszcze ważniejszy niż wcześniej, bo pozostał jedynym źródłem towarów, na których zarabiali wszyscy, łącznie z okupantem. Do rejestru Kume zaczęto więc wpisywać ludzi z Shuri i z Naha. Nie sprowadzano nowych Chińczyków. Brano miejscowych, wpisywano ich do dzielnicy i uczono chińskiego od dziecka.

 

Pod koniec królestwa „chińska dzielnica” była zatem w dużej mierze zamieszkana przez ludzi o ryūkyūańskich przodkach, pełniących chińską funkcję. Kume przestało być diasporą, a stało się kwalifikacją.Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Dzielnica od środka

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Dzisiaj przez środek dawnego Kume jedzie kolejka jednoszynowa, a pod jej filarami stoją biurowce i parking. Przez większość dziejów dzielnicy w tym miejscu była woda. Naha składała się z ławic i wysepek w ujściu trzech rzek, a Kume zajmowało zachodni skraj największej z nich, dosłownie kilkaset kroków od nabrzeża, przy którym cumowały statki trybutarne. Świątynia, szkoła, urząd i port mieściły się w zasięgu jednego spaceru.

 

Najstarszy opis pochodzi od rozbitka. W lutym 1456 roku u brzegów Ryūkyū rozbił się koreański statek, a jeden z ocalałych, zapisany w kronice znakami 梁成 (które Koreańczycy czytają jako 양성, czyli Yang Seong), złożył potem w kraju relację, wciągniętą do koreańskiej kroniki dworskiej. Zapisano w niej, że przy wodzie, niedaleko budynku urzędowego, stoi osada otoczona ziemnym wałem, licząca ponad sto domów. Targ jest nad rzeką, przypływają do niego statki kupieckie z południowych mórz, z Japonii i z Chin. Badacze od dawna proponują, żeby tę osadę za ziemnym wałem utożsamić z Kume.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Koreańczycy zostawili też drugą obserwację, tym razem urzędową. Kompendium wiedzy o sąsiadach, spisane w 1471 roku, wymienia na mapie Ryūkyū miejscowość Kumenri i przy okazji notuje, że w królestwie działa dwóch sekretarzy stanu i dwóch dostojników sprawiedliwości, a wszystkie te cztery stanowiska obsadza się ludźmi przybyłymi z Chin i tu osiadłymi. Cudzoziemiec z Korei dostrzegł konstrukcję państwa szybciej niż niejeden późniejszy komentator: kluczowe funkcje zewnętrzne trzymała jedna zamknięta grupa.

 

W samej dzielnicy stały dwie świątynie bogini morza, górna i dolna. Bogini nazywała się Tenpi i była tą samą opiekunką żeglarzy, do której modlono się w każdym porcie południowych Chin. Przed rejsem szło się tam z ofiarą, po powrocie z podziękowaniem, a kiedy statek się spóźniał, rodziny chodziły codziennie. W dolnej świątyni mieściła się przez długi czas szkółka dla siedmiolatków. Uczono w niej wymowy urzędowej i elementarza, zanim otwarto szkołę z prawdziwego zdarzenia.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.W 1676 roku, za panowania Shō Teia, w sąsiednim Izumizaki postawiono świątynię konfucjańską. Cztery dekady później dostawiono do niej szkołę Meirindō. Od 1769 roku w budynku szkoły urzędował dodatkowo zarząd dzielnicy, więc nauka, kult i administracja mieściły się pod jednym dachem i pod jedną tablicą nad bramą, głoszącą po prostu: nauka konfucjańska. W środku, obok sali wykładowej, stał ołtarz poświęcony ojcu Konfucjusza i ojcom czterech mędrców, których czczono razem z nim: ojcu Yan Huia, ojcu Zeng Shena, ojcu Mencjusza i ojcu Zisiego, którym był nie kto inny jak syn samego Konfucjusza. Ofiarę składał przy nim najwyższy rangą dostojnik dzielnicy.

 

Trudno o czystszy obraz tego, czym była ta społeczność. Państwo Ryūkyū nie było konfucjańskie w tym sensie, w jakim była nim Korea. Konfucjanizm miał tu adres. Mieścił się w Kume, w kilku budynkach obok siebie, obsługiwany przez ludzi zatrudnionych do rozmowy z Chinami.

 

Z tego wszystkiego nie zostało prawie nic. W 1945 roku dzielnica spłonęła razem z resztą Naha, a potem przez jej środek poprowadzono drogę wojskową numer jeden, dziś krajową pięćdziesiątą ósmą. Ze starego Kume ocalała kamienna brama świątyni Tenpi. Świątyni już nie ma, brama stoi.Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Drabina

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Państwo Ryūkyū zorganizowano wokół rang, kolorów nakryć głowy i szpil do włosów. Złota szpila oznaczała drugą rangę i wyższe, srebrna resztę urzędników, mosiężna pospólstwo. Czapek było sześć kolorów, a na szczycie stał fiolet. Nikt nie musiał się przedstawiać. Ranga siedziała na głowie i we włosach. Urzędnicy dzielili się według miejsca zameldowania na cztery grupy: Shuri, Naha, Tomari i Kume. Trzy pierwsze konkurowały o te same stanowiska. Kume stało obok, w kategorii osobnej, opisywanej w opracowaniach jako bekkaku (別格), „poza porządkiem”.

 

Osobność miała cenę. Ludzie z Kume nie awansowali do centrum władzy w Shuri, nie zostawali kanclerzami, nie dostawali nadań ziemi. Mieli za to jedną drabinę, na której nikt im nie wchodził w drogę: obsługę Chin. Zaczynało się od stopnia wakashūsai (若秀才), młodzieńca zdolnego, potem shūsai, potem tsūji (通事), tłumacz, potem tłumacz nadrzędny, a dalej trzy szczeble mandaryńskie kończące się na shikin taifu (紫金大夫), „dostojniku fioletu i złota”. Na samym szczycie stał zarządca dzielnicy, wybierany spośród tych ostatnich.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Do drabiny przygotowywała szkoła. Meirindō (明倫堂), założone w 1718 roku z inicjatywy Tei Junsoku (程順則), stanęło przy świątyni konfucjańskiej i było pierwszą regularną instytucją oświatową w królestwie. Młodsi chłopcy uczyli się wcześniej w budynku świątyni bogini morza: elementarza ułożonego w wersy po trzy znaki, takiego samego, z jakiego uczono dzieci w całych Chinach, i przede wszystkim wymowy. Uczono ich mówić po chińsku w wersji urzędowej, guanhua (官話), językiem rozmowy z urzędnikiem w Fuzhou i w Pekinie. Starsi przechodzili do Meirindō na komentarz do ksiąg kanonicznych i na redagowanie pism dyplomatycznych, bo każda forma korespondencji z cesarstwem miała własną nazwę, własny format i własne pułapki.

 

Postępy sprawdzano trzy razy w miesiącu: w dni z trójką, szóstką i dziewiątką. Dziewięć razy na trzydzieści dni chłopcy z Kume stawali przed zarządcą dzielnicy i pokazywali, czego się nauczyli.

 

Trójka, szóstka, dziewiątka.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Najzdolniejsi szli dalej. System kanshō (官生) wysyłał stypendystów królestwa do cesarskiej akademii Guozijian w Pekinie, gdzie mieszkali po kilka lat na koszt gospodarza. Egzamin zdawało się w Shuri, wyjeżdżało w wieku dwudziestu paru lat, wracało z tytułem, dostępem do dworu i biblioteką w głowie. Przez cały okres istnienia systemu, od 1392 roku do lat sześćdziesiątych XIX wieku, przewinęło się przez niego kilkudziesięciu ludzi, prawie wyłącznie z Kume. Mniej więcej jeden na dekadę. Tylu wystarczyło, żeby obsadzić szczyt drabiny.

 

Monopol miał granice, i granice bywały śmieszne. W 1733 roku na brzegi Ryūkyū wyrzuciło rozbitków, o których nikt nie wiedział, kim są. Wezwano tłumacza chińskiego z Kume, czyli najlepiej wykształconego lingwistę w państwie, ale tłumacz nie dogadał się z nimi wcale. Dopiero gdy sprowadzono niejakiego Gushikena z Tomari, dzielnicy najbiedniejszej i najniżej postawionej, padło pierwsze zrozumiane zdanie. Rozbitkowie byli Koreańczykami. Ludzie z Tomari, przez wieki odsuwani od dobrych posad, mieli za to praktykę w rozmawianiu z tym, co przypłynęło samo, i z czasem wywalczyli sobie osobny etat tłumacza koreańskiego.

 

Zachował się rodowód bocznej gałęzi rodu Motobu. Motobu Chōbō urodził się w 1801 roku, w wieku czternastu lat przeszedł ceremonię dojrzałości, między dwudziestym siódmym a trzydziestym szóstym rokiem życia przechodził przez kolejne stanowiska pisarskie, i na pierwszy wyjazd do Chin popłynął mając czterdzieści sześć lat. Na drugi w wieku sześćdziesięciu jeden. Umarł w Fuzhou w 1863 roku.

 

Rejs do Chin był nagrodą za dwie dekady biurka, a nie startem kariery.Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Dwa tygodnie wody

 

Kiedy wiatr wreszcie skręcił na północny wschód, zaczynało się liczenie dni.
 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Statek wyszedł z Naha szóstego dnia dziewiątego miesiąca dwudziestego trzeciego roku ery Jiaqing, czyli 5 października 1818 roku. Datę zapisano w rodowodzie Sai Shū, tłumacza rezydenta wyznaczonego do tego rejsu. Trzynastego dnia miesiąca, po tygodniu, jednostka dotarła w pobliże wybrzeża Fujianu, około drugiej po południu. Nazajutrz, pod chińską eskortą, minęła Bramę Pięciu Tygrysów u ujścia rzeki Min i w południe zacumowała przy świątyni bogini morza w Teitō Izan. Tam czekała pierwsza kontrola, przeprowadzana przez urzędników nadmorskiego garnizonu.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Osiemnastego dnia statek stanął w Bansenpo pod Nantai, na kotwicowisku wyznaczonym dla obcych. Dwudziestego pierwszego, po sprawdzeniu ładunku i załogi przez celników, ludzie wreszcie zeszli na ląd. Od statku do kwatery płynęło się jeszcze łódką, kanałem. Od wyjścia z Naha do rozpakowania rzeczy minęło piętnaście dni.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Kwatera nazywała się Ryūkyū-kan (琉球館), a oficjalnie Jūen'eki (柔遠駅), „stacja łagodzenia dalekich”. Nazwa pochodziła od formuły o okazywaniu względów przybyszom z daleka, żeby unaocznić im łaskawą wolę dworu. Budynek postawiono około 1470 roku, gdy chiński urząd celny dla obcych przeniesiono z Quanzhou do Fuzhou; źródła podają rok 1469 albo 1472. Stawiano go poza murami miasta, zgodnie ze starym zwyczajem niewpuszczania obcych do środka. W środku: sala przednia i tylna, sypialnie po obu stronach bramy, osobne pomieszczenia dla żołnierzy pilnujących wejścia, kapliczka bogini morza i bóstwa ziemi. Przy tej samej ulicy mieszkali chińscy pośrednicy handlowi, obsługujący wyłącznie ten jeden kierunek.

 

Część delegacji, poseł i jego świta, jechała stąd dalej lądem do Pekinu, drogą liczącą blisko dwa i pół tysiąca kilometrów. Reszta zostawała w Fuzhou do następnego korzystnego wiatru, czyli mniej więcej rok.

 

Rok. To jest tu właściwa jednostka czasu.Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Jak spędzić ten rok?

 

Rok w obcym mieście trzeba czymś wypełnić.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Najlepiej na handlu. Na każdym statku płynęło dziesięciu ludzi z tytułem goshu (五主), zajmujących się zakupami. Dwóch starszych, trzech zastępców i kilku wyspecjalizowanych: jeden od leków, jeden od tkanin, jeden od cukru, papieru i kadzideł, jeden od wydatków gotówkowych, jeden od herbaty i jedwabiu dla króla. Chodzili po Fuzhou i szukali towaru. Dziennik urzędu produktów, prowadzony jeszcze w ostatnich latach królestwa, zapisuje te wyprawy dość szczegółowo — tak, że da się niemal zobaczyć ludzi wchodzących do sklepów i pytających o cenę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.I zadłużali się też. Zachował się okólnik dworu, martwiący się o to, że urzędnicy zakupów i marynarze pożyczają pieniądze od chińskich kupców. Żeby wziąć pożyczkę od handlarza w obcym mieście, trzeba go znać i dogadać się bez tłumacza. Skala zażyłości jest tu miarą, nie anegdotą.

 

I uczyli się rzeczy.

 

Ōmine Sen'yū, urzędnik zakupów, jeździł do Chin wielokrotnie i mówił dobrze po chińsku. W Fuzhou dowiedział się przypadkiem o lekarzu operującym rozszczep wargi. Jego szwagier Yonamine, płynący na tym samym statku jako marynarz, urodził się z rozszczepem. Ōmine zaprowadził go do lekarza, szwagier przeszedł zabieg i wrócił z inną twarzą. Wtedy Gi Shitetsu (魏士哲) z Kume, wówczas tłumacz o nazwisku urzędowym Heshikiya, poszedł uczyć się tej techniki u chińskiego chirurga Kō Kaiyū. Przywiózł ją do domu. Zapisano to w rodowodzie jego rodu.

 

Zwykły dzień w Edo - zbiór esejów o japońskiej kulturze i historii z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała Sobieraja.Kan Chūyū, urodzony w 1642 roku, zaczynał jako garncarz, potem chorował, potem został urzędnikiem zakupów, wreszcie intendentem wyprawy pekińskiej. W Hangzhou nauczył się przędzenia białego jedwabiu, w Kagoshimie wyrobu papieru sugihara z włókna morwy papierowej, w Yangzhou obróbki masy perłowej do laki. W 1699 roku dwór uznał te zasługi, przyznał mu rodowód i podniósł go ze stanu chłopskiego do urzędniczego.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Rin Ishin, urodzony w 1694 roku w Wakasamachi, popłynął do Chin osiemnaście razy i osiem razy do Satsumy. Przez pewien okres wracał do Fuzhou co roku. W 1751 dostał rodowód za to, że dobrze rozumiał zwyczaje handlowe, świetnie mówił po chińsku, pracował na pokładzie jak marynarz i prawidłowo rozliczał tsukaigin (遣銀), pieniądze na uprzejmości dla chińskich urzędników. Łapówki miały własną nazwę, rubrykę i ocenę kompetencji.

 

Chirurgia, papier, laka, jedwab, obyczaj łapówkowy. Wszystko udokumentowane w rodowodach, wszystko przywiezione przez ludzi, po których nikt się tego nie spodziewał, bo płynęli w zupełnie innej sprawie.

 

Czegoś jednak w rodowodach nie ma, a było ważne. Sztuki walki.Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Liczby, które mówią po fujiańsku

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Nazwy najstarszych układów szkoły Naha to liczby. Seisan to trzynaście, Seipai osiemnaście, Sanseiru trzydzieści sześć, Sūpārinpei sto osiem. Dorobiono do nich później rozmaite sensy: że trzynaście oznacza liczbę technik, kroków albo punktów na ciele, a sto osiem buddyjskich udręk. Żadnego z tych wyjaśnień nie da się osadzić w źródłach. W znakach stoją po prostu liczby.

 

Żaden z tych odczytów nie jest ani japoński, ani mandaryński. Japoński przeczytałby trzynaście jako jūsan, mandaryński jako shisan. Na Okinawie mówi się seisan. Podobnie osiemnaście: nie jūhachi, tylko seipai. Trzydzieści sześć: nie sanjūroku, tylko sanseiru. To odczyty z południowochińskich dialektów, przywiezione ze słuchu przez ludzi nieumiejących zapisać ich inaczej niż fonetycznie. Który dokładnie dialekt, tego literatura nie rozstrzyga.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Dowód mocniejszy od samych odczytów daje program pokazu z 1867 roku. Zapisano w nim dwa układy jako 十三歩 i 壱百〇八歩, „trzynaście kroków” i „sto osiem kroków”. Nie „trzynaście rąk”. Znak 歩 (ho, krok) to fujiański zwyczaj nazewniczy, spotykany w tamtejszych szkołach sztuk walk. Znak 手 (te, ręka), dziś w nazwach kata standardowy, doklejono na Okinawie później. W jednym dokumencie widać więc moment przed przekładem: nazwa jest jeszcze chińska.

 

Nazwy samej sztuki też wtedy nie było. Słowo „karate" pojawia się dopiero w XX wieku, a przez cały okres, o którym tu mowa, mówiono inaczej - za każdym razem inaczej. W dzienniku urzędu z 1736 roku pojawia się tetsukumi (手つくみ) i nie da się rozstrzygnąć, czy oznacza tam cios pięścią, czy nazwę sztuki walk. W relacji podróżnika z Higo z 1801 roku tetsukumi jest już nazwą: podróżnik notuje, że w Ryūkyū szermierka i chwyty są niemrawe, ale uderzenie pięścią mają opanowane osobliwie dobrze, i że urząd Satsumy w Naha wezwał kiedyś mistrza tej sztuki i kazał mu uderzyć w stos siedmiu dachówek, z czego rozbił sześć.

 

Ebook "Yokai. Cień w każdym z nas" - TOM II zbioru esejów z ukiyo-japan.pl autorstwa Michała SobierajaZapis 唐手, czytany wtedy tōde, „ręka chińska”, pojawia się w źródłach najwcześniej w 1867 roku. Zapis 空手, „ręka pusta” (kara-te), przyjęto oficjalnie dopiero w XX wieku, a na Okinawie zatwierdzono go na zebraniu mistrzów w Naha 25 października 1936 roku. W osiemnastowiecznej kronice „Kyūyō” (球陽) występuje wprawdzie połączenie 空手 (kara-te), ale jako zwykłe określenie stanu, „nieuzbrojony”, a nie nazwa czegokolwiek.

 

Na koniec tekst. W historii karate pojawił się rękopis zwany „Bubishi” (武備志), uważany za biblię tradycji Naha. Nie mylić z chińskim traktatem wojskowym „Wubeizhi” Mao Yuanyiego, liczącym ponad dwa miliony znaków i siedemset ilustracji. Okinawski „Bubishi” to około dziesięć tysięcy znaków i siedemdziesiąt dwie ilustracje, i dotyczy fujiańskiej sztuki walki w stylu białego żurawia. Lu Jiangwei w rozprawie doktorskiej obronionej w 2011 roku na Okinawskiej Prefekturalnej Akademii Sztuk pokazał w nim rzecz dla naszej sprawy rozstrzygającą: obok zwykłej chińszczyzny występują tam wyrażenia dające się odczytać wyłącznie w dialekcie Fuzhou oraz znaki użyte fonetycznie, jako zapis brzmienia, a nie znaczenia.

 

Czyli: ktoś słuchał człowieka mówiącego w dialekcie Fuzhou i zapisywał, jak umiał.

 

Sam rękopis zaczął krążyć na Okinawie około 1930 roku, przekazywany z rąk do rąk między mistrzami. To już zupełnie inna epoka. Ale materiał w nim jest starszy i przyszedł tą samą drogą co papier i chirurgia.Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Dzień trzeci, szósty i dziewiąty

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.24 marca 1867 roku w Kume odbył się pokaz. Był to rok zakończenia ceremonii inwestytury ostatniego króla, Shō Taia, i ostatnia w dziejach wizyta chińskiego poselstwa inwestytorskiego na Ryūkyū. Program zachował się pod tytułem 三六九並諸芸番組, czyli „program zebrania trzeciego, szóstego i dziewiątego oraz sztuk rozmaitych”.

 

Trójka, szóstka, dziewiątka. Te same dni, w które chłopcy z Kume od stu pięćdziesięciu lat pokazywali zarządcy dzielnicy, czego się nauczyli w szkole. Pokaz sztuk walki odbył się przy okazji szkolnego zebrania.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Numerów było dziesięć i większość z nich to broń. Zaczęło się od rattanowej tarczy, chińskiej plecionki noszonej na przedramieniu, z jaką stawała do boju piechota za morzem. Potem żelazne sai, widełkowe pręty do zaklinowania cudzego ostrza, w parze z kijem. Były kije w trzech odmianach, była tarcza przeciw kijowi, było wreszcie „starcie rąk", czyli wolna wymiana ciosów. Dwa numery miały nazwy będące liczbami zapisanymi po chińsku: trzynaście kroków i sto osiem kroków.

 

Dziewiąty numer wykonał Ikemiya, uczeń szkoły. Reszta należała do trzech ludzi, a jeden z nich występował sześć razy.

 

Sześć z dziesięciu pozycji z udziałem jednego człowieka.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.To był Aragaki Seishō (新垣世璋). Urodził się w 1840 roku w Naha, a przezywano go Mayā, kot (odpowiednik japońskiego neko). W programie występuje nie pod rangą honorową ani wojskową, tylko pod tytułem zawodowym: 新垣通事, Aragaki-tłumacz. To jego stanowisko. Zdał egzaminy w wieku piętnastu lat i pracował jako urzędowy tłumacz chińsko-ryūkyūański. W 1870 roku popłynął do Pekinu w składzie misji, właśnie jako tłumacz.

 

Rodzina Aragakiego nie pochodziła z Kume. Chłopiec chodził tam z Naha do szkoły i miał w dzielnicy przyjaciół. Uczył się od człowieka o nazwisku urzędowym Yabu, z rodu Tei, jednego z pięciu ocalałych rodów Kume.

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

Chłopak spoza dzielnicy przychodzi do niej po naukę, bo tam jest szkoła i tam są ludzie mówiący po chińsku, a dwadzieścia lat później to on demonstruje sześć z dziesięciu numerów programu. Wiedza wyciekła przez sąsiedztwo, nie przez ród.

 

Zapis „kij i ręka chińska” niekoniecznie znaczy to, co czytamy dzisiaj. Motobu Naoki zauważa, że tōde mogło wtedy oznaczać po prostu chińską sztukę walki, łącznie z bronią, a „kij i ręka chińska” mogło być ćwiczeniem, w którym jeden atakuje kijem, a drugi broni się gołymi rękami.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Kiedy urząd znika

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

W 1875 roku rząd Meiji zakazał wysyłania z Ryūkyū statków trybutarnych do Chin. W 1879 królestwo zniesiono, króla wywieziono do Tokio, a na wyspie utworzono prefekturę Okinawa. Korytarz przestał istnieć jako urząd.

Ludzie zareagowali różnie.

 

Rin Seikō (林世功) urodził się w 1841 roku w rodzinie z Kume. W 1865 zdał egzamin stypendialny, w październiku 1868 wyjechał do pekińskiej akademii Guozijian, wrócił w 1875 i został nauczycielem następcy tronu. W 1876 wyjechał do Chin już nielegalnie, jako tajny wysłannik, i przez cztery lata dobijał się w Fuzhou i w Pekinie o interwencję dworu Qing. Gdy w 1880 roku dowiedział się, że Japonia i Chiny negocjują podział archipelagu, wjechał do Pekinu i 20 listopada podciął sobie gardło. Zostawił dwuwiersz:

 

一死猶期存社稷

高堂專賴弟兄賢

yī sǐ yóu qī cún shè jì

gāo táng zhuān lài dì xiōng xián

 

„Jedna śmierć, a wciąż liczę, że ołtarze państwa ocaleją.

Rodziców pod dachem powierzam rozsądkowi braci.”

 

- Rin Seikō, wiersz pożegnalny,

Pekin, 20 listopada 1880

 

Miał trzydzieści dziewięć lat, w rachubie wschodnioazjatyckiej czterdzieści. Dwór Qing przysłał dwieście liangów srebra na trumnę.

 

Aragaki Seishō, tłumacz, w 1880 roku przeszedł, jak to zapisano, do zajęć prywatnych. Państwo, dla którego umiał rozmawiać z Chinami, przestało istnieć. Umiejętność została.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Nakaima Norisato, urodzony w Kume w 1819 roku, zmarł 14 marca 1879 roku, kilka tygodni przed likwidacją królestwa. Zostawił rodzinie polecenie: sztuki nie pokazywać, przekazywać jednemu synowi w każdym pokoleniu. Rodzina trzymała się tego przez sto lat. To, co przyszło korytarzem jako kwalifikacja zawodowa, zamieniło się w tajemnicę rodową dokładnie w chwili, gdy zawód przestał istnieć.

 

I wreszcie Higaonna Kanryō, uznawany za ojca szkoły Naha. Wersja kanoniczna mówi, że popłynął do Fuzhou, uczył się kilkanaście lat u mistrza zwanego Rū Rū Kō, uratował mu rodzinę z powodzi i wrócił jako mistrz. Wersji jest jednak stanowczo za dużo. Data wyjazdu waha się między 1867 a 1877, długość pobytu między rokiem i czterema miesiącami a piętnastoma laty, nazwisko nauczyciela ma trzy warianty.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Tana Masayuki, historyk i dyrektor Muzeum Prefekturalnego Okinawy, przyjrzał się temu od strony urzędniczej. Wyjazd czternastolatka w charakterze urzędnika jest niemożliwy, bo służbowe rejsy dostawało się po dwóch dekadach pracy, a Higaonna był synem handlarza drewnem i nie miał żadnego stażu w kancelariach. Wyjazd po 1875 roku byłby nielegalną emigracją, a na listach powracających emigrantów z lat osiemdziesiątych nazwiska Higaonny nie ma. Wniosek Tany brzmi ostrożnie i bezlitośnie: potwierdzenie dotychczasowych opowieści jest bardzo trudne.

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

Nie znaczy to, że Higaonna nigdy nie był w Chinach ani że zmyślił swoją sztukę. Znaczy tyle, że jego biografię opowiedziano według wzoru, którego przed 1879 rokiem nikt by nie potrzebował. Dopóki istniał urząd, wiedza przychodziła z urzędem i nie wymagała uzasadnienia. Kiedy urzędu zabrakło, trzeba było opowiedzieć historię o jednym człowieku, jednym mistrzu i jednej podróży. Legenda o uczniu zastąpiła etat.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

 

Czego nie ma

 

Dziś na Okinawie ćwiczy się Naha-te, Shuri-te i Tomari-te, według nazw trzech dzielnic. Kume-te nie ma.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Na tę osobliwość zwrócił uwagę Tana. Dzielnica z pięćsetletnim monopolem na kontakt z południowymi Chinami, dzielnica dostarczająca sześć z dziesięciu numerów programu z 1867 roku, nie zostawiła po sobie stylu. W tych samych dekadach wyprowadziły się z Kume także towarzystwa poezji chińskiej, przenosząc się do Shuri i do Naha. Dzielnica straciła naraz chiński wiersz i chińską pięść.

 

Nie miała ich na własność. Miała je jako funkcję.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.Ostatni statek trybutarny popłynął w 1874 roku. Rok później wyjazdów zakazano, a w 1879 zniknęło państwo, które je wysyłało. Zostały dwie świątynie, szkoła bez zastosowania i pamięć o mieście za morzem. Reszta rozeszła się po sąsiedztwie: do Naha, do Shuri, do rodzin, na podwórka, do chłopców przychodzących z okolicznych wiosek, bo kiedyś mieszkał tam ktoś, kto umiał walczyć.

 

Budynek w Fuzhou stoi do dziś, przy ulicy Kango w dzielnicy Taijiang. Od 1879 roku mieszkali w nim najpierw uciekinierzy dobijający się o ratunek dla nieistniejącego państwa, potem ludzie uchylający się od japońskiego poboru. Potem był magazynem. Dziś jest muzeum przyjaźni.Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

 

 

 

Źródła

1. George H. Kerr, Okinawa: The History of an Island People, Tokyo 2000. Podstawowa anglojęzyczna historia wysp, wciąż punkt odniesienia dla sporu o rozporządzenia o broni po 1609 roku.

2.  Gregory Smits, Visions of Ryukyu: Identity and Ideology in Early-Modern Thought and Politics, 1999. Opracowanie o ideologii królestwa i o roli, jaką odgrywał w niej konfucjanizm Kume-mura.

3.  Andreas Quast, A Stroll Along Ryūkyū Martial Arts History, Düsseldorf 2013. Rewizjonistyczne omówienie rozporządzeń o broni i militarnych funkcji państwa Ryūkyū po 1609 roku.

4.  Joe Swift, „The Kenpo of Kume Village”, Meibukan Magazine nr 6, 2007. Anglojęzyczna rekonstrukcja pokazu z 1867 roku oraz sylwetek Aragakiego i rodu Kojō.

5.  Patrick McCarthy, Bubishi: The Classic Manual of Combat, Tokyo 2008. Przekład rękopisu wraz z aparatem historycznym.

6.  高良倉吉・赤嶺守・豐見山和行 主編『國立臺灣大學圖書館典藏琉球關係史料集成 1』國立臺灣大學圖書館、2013. Edycja ryūkyūańskich materiałów źródłowych ocalałych w przedwojennych odpisach w Tajpej, w tym dziennika urzędu Oyamise z 1736 roku.

7.  田名真之『沖縄近世史の諸相』ひるぎ社、1992. Studia o nowożytnej Okinawie, w tym o rodowodach kafu i o społeczności Kume-mura.

8.  冨田千夏『琉球王国接貢制度の研究:清代における「接貢」に関わる人々の往還の分析:家譜資料を中心に』琉球大学、2014. Analiza ruchu ludzi między Naha a Fuzhou na podstawie rodowodów.

9.  盧姜威「『沖縄伝武備志』の研究 ― 沖縄空手との関わりを中心に ―」博士論文、沖縄県立芸術大学、2011. Rozprawa doktorska o okinawskim rękopisie Bubishi i jego stosunku do chińskiego Wubeizhi.

 

Chłopcy z Naha recytowali chińskie elementarze, a ich ojcowie płynęli do Fuzhou służbowo. Kume-mura: dzielnica, przez którą sztuki walki weszły na Okinawę.

Ukiyo-japan.pl - Michał Sobieraj, notka od autora

  

    未開    ソビエライ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

  Mike Soray

   (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)
Tom II - "100 widków sławnych miejsc Edo" Hiroshige - interpretcje i analiza Michała Sobieraja
Tom I - "100 aspektów księżyca Yoshitoshiego" - analizy i interpretacje ukiyo-e Michała Sobieraja
Książka o historii kobiet w dawnej Japonii - "Silne kobiety Japonii" autorstwa Michała Sobieraj - twórcy ukiyo-japan.pl
"Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz" - książka Michała Sobieraja (ukiyo-japan.pl) o japońskiej wrażliwości w polskiej codzienności. Mushin, wabi-sabi i yūgen jako praktyka widzenia „tu i teraz”.

A może chciałbyś zamiast czytać, posłuchać artykułów?

Zobacz książki autora strony:

Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Audio eseje na ukiyo-japan.pl
Postaw mi kawę na buycoffee.to

  

   

 

 

未開    ソビエライ

 

Logo Gain Skill Plus - serii aplikacji na Androida, których celem jest budowanie wiedzy i umiejętności na rózne tematy.
Logo Soray Apps - appdev, aplikacja na Androida, apki edukacyjne
Logo Ikigai Manga Dive - strony o Japonii, historii i kulturze japońskiej, mandze i anime

 Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".

 

Osobiste motto:

"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany.- Albert Einstein (prawdopodobnie)

Mike Soray

  (Michał Sobieraj)

Zdjęcie Mike Soray (aka Michał Sobieraj)

Napisz do nas...

Przeczytaj więcej

o nas...

Twój e-mail:
Twoja wiadomość:
WYŚLIJ
WYŚLIJ
Twoja wiadomość została wysłana - dzięki!
Uzupełnij wszystkie obowiązkowe pola!

Przasnysz, Polska

m.sobieraj@inarismart.pl

dr.imyon@gmail.com

___________________

inari.smart

Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!