Seria kończy zbliżeniem. Po stonowanej, szaro-zielonkawej skarpie kroczą trzy pardwy w letnim upierzeniu, cętkowanym rdzawo-brązowo, z jasnym brzuchem i nogami. Dwie idą środkiem kadru, trzecia - częściowo poza ramą po prawej - stąpa za nimi. Na pierwszym planie rozpościera się soczysta kępa różowo-czerwonych kwiatów dicentry górskiej (komakusa, 駒草, Dicentra peregrina) o charakterystycznych, sercowatych, zwisających płatkach. U góry z lewej masyw skalny pokryty zieloną roślinnością i fioletowymi kwiatkami (najpewniej tojad lub goryczka) daje punkt kontrastu kolorystycznego. Cała scena widziana w dużym przybliżeniu, bez dalszego planu - po panoramach z poprzednich widoków artysta zmienia skalę, oddając głos najmniejszym mieszkańcom gór.
Ten drzeworyt różni się od wszystkich poprzednich. Yoshida porzuca pejzaż na rzecz studium biologicznego w duchu edońskich kachō-ga (花鳥画, „obrazów kwiatów i ptaków"), ale nadaje mu świeżą, wysokogórską scenerię, nieznaną tradycyjnym mistrzom motywu. Pardwy są starannie obrysowane cienką linią - artysta świetnie czytał naturę i potrafił rysować ptaki z zachowaniem proporcji anatomicznych, pokazując ruch i masę piór. Kwiaty komakusa są niemal dekoracyjne, z mocnymi różowoczerwonymi akcentami rzuconymi na ziemistą, stonowaną skarpę. Całość ma charakter kartki przyrodniczej i wizytówki jednocześnie: znak, że Alpy Japońskie to nie tylko skała i śnieg, ale też dom dla gatunków endemicznych.
Raichō (雷鳥, „ptak burzowy") to pardwa górska (Lagopus muta japonica), żyjąca w Japonii wyłącznie powyżej granicy lasu w centralnych Alpach Japońskich. Jest reliktem epoki lodowcowej, dziś klasyfikowanym w Japonii jako gatunek zagrożony wyginięciem. W kulturze ludowej jej pojawienie się w zamieci śnieżnej uchodziło za omen - stąd „ptak burzowy" - a asceci shugendō traktowali ją jako wysłannika gór. Komakusa („końska trawa") jest oficjalnym kwiatem kilku parków narodowych w Alpach Japońskich i rośnie wyłącznie w najwyższych partiach, na piaszczystych piargach. Yoshida zamyka serię nie panoramą, lecz portretem rezydentów - góra nie jest budynkiem, lecz żywym organizmem.
Raichō to komakusa
雷鳥と駒草
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 12
Pardwa śnieżna i kwiaty dicentry
Yoshida ustawia widza na grzbiecie, tuż pod kulminacją. W lewym narożniku trawiasta skarpa w ciepłym zielonym tonie. Od środka obrazu w prawo wznosi się grzbiet - ze złocistymi piargami, rudymi żlebami i białymi jęzorami firnu w szczelinach. Najdalej - niższe, odleglejsze grzbiety w subtelnym fiolecie, rozmywane pasmami dymnej mgły. Niebo kremowo-żółte u dołu i bladoniebieskie wyżej, rozmyte w delikatny gradient. To panorama letnia, w kulminacji dnia, gdy słońce nie jest ani ostre, ani niskie.
Mamy tu pejzaż perspektywiczny w swojej pełnej formie. Yoshida daje trzy plany tak wyraźnie odseparowane tonami, że można by na podstawie koloru odczytać odległości w kilometrach. Technicznie drzeworyt wymagał wielu klocków do barwienia grzbietu - sama partia skalna w środku składa się z co najmniej siedmiu odcieni.
Shirouma (白馬岳, 2932 m, czytanie alternatywne Hakubadake) to jeden z najbardziej ikonicznych szczytów Alp Japońskich. Nazwa oznacza „białego konia" i odnosi się do wzoru śniegowego zwanego shiromi, pojawiającego się na wiosennych zboczach. Gdy na brunatnym stoku odsłaniała się postać konia, był to dla chłopów z doliny znak, że nadchodzi pora zalewania pól ryżowych - nazwa góry w dosłownym sensie wyrosła z kalendarza rolniczego. Yoshida szczególnie lubił Shirouma za jej faunę alpejską: właśnie tutaj, na wysokości ok. 2700 m, najliczniejsza jest populacja raichō, pardwy górskiej, którą zobaczymy na zamykającym drzeworycie serii.
Shiroumasanchō yori
白馬山頂より
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 11
Ze szczytu góry Shirouma
Stromy, biały stok wypełnia cały pionowy kadr. Na nim rozciągnięty w czterech grupach sznur alpinistów. Najbliżej widza, w lewym dolnym rogu, dwóch idzie w górę stoku, z dużymi, obładowanymi plecakami i kijami - jedna postać w żółtym słomianym kapeluszu, postacie ubrane są w stylu europejskim. Wyżej, w środku obrazu, pojedyncza sylwetka z wielkim plecakiem, z opaską na głowie, bardziej ubrany w stylu japońskim. Jeszcze dalej, po prawej, dwie osoby w marszu, jedna także w słomianym kapeluszu. Najdalej, w prawym górnym rogu, grupa dwóch siedzi i odpoczywa. Poza tym sceneria jest pusta - żadnych pojedynczychskał, drzew, punktów orientacyjnych. Tylko biel śniegu z delikatnymi szaroniebieskimi cieniami zagnieceń firnu.
Yoshida gra w tej kompozycji na kontraście skali i dystansu. Cztery grupy postaci rozmieszczone po przekątnej obrazu tworzą diagonalny rytm: każda kolejna jest mniejsza, dalej, wolniejsza. Widz odczytuje to instynktownie jako upływ czasu, sekwencję „kiedyś byliśmy tam, gdzie ci z góry, teraz jesteśmy tu, zaraz będziemy wyżej". To niezwykle kinetyczne studium alpinizmu, bez heroizmu, bez dramatu - zwykły marsz w firnie. Pod względem warsztatowym drzeworyt jest wyjątkowo prostoduszny: niemal monochromatyczny, oszczędny w kresce, pozbawiony dekoracyjnych bokashi. Yoshida nagradza tu widza jako sumiennego obserwatora, nie tego, który szuka efektu.
Harinokidake (2821 m) w paśmie Ushirotateyama należy do mniej znanych szczytów, ale jego wschodni jęzor śnieżny - Harinoki Sekkei - jest jednym z trzech największych trwałych pól śnieżnych Japonii, razem z jęzorami Shirouma i Tsurugi. W tradycyjnych wędrówkach pasma stanowił skrót, pozwalający ominąć dłuższą trawersę grzbietem, ale za cenę wspinaczki w linii niemal prostej po twardym firnie. W latach dwudziestych XX wieku, gdy Yoshida rysował scenę, nikt jeszcze nie chodził w rakach ani na linie - zabezpieczeń nie używano, technika sprowadzała się do butów ze smołą, drewnianego czekana i zwykłego kija. Drzeworyt dokumentuje epokę, która przestała istnieć po 1930 roku.
Harinoki sekkei
針ノ木雪渓
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 10
Wspinaczka po śnieżnym zboczu Harinoki
Noc. W prawym dolnym rogu obrazu, na kamienistym brzegu niewielkiego tarnu, alpiniści siedzą wokół ogniska. Płomień jest jedynym punktem ciepła i jedynym źródłem konkretnego światła - wyciąga z mroku ciała, skały, drewniane rusztowanie do gotowania. Za nimi wygięta w półksiężyc tafla alpejskiego jeziorka odbija kształt wniesienia. Jeszcze dalej - grzbiet górski w głębokim, indygowym cieniu, z jedną ostrą iglicą przebijającą niebo po lewej. Najwyżej niebo ciemnogranatowe z drobnymi punktami gwiazd. Wszystko pozostałe - fioletowe, szare, chłodne. Scena nie ma świateł poza ogniskiem i małymi punktami gwiazd.
Przedstawić noc w drzeworycie jest trudno. Pigment wypłukany z papieru przez druk na mokro nie ma głębi farby olejnej, a czarny japoński atrament łatwo się „zapada" i gubi tonalność. Yoshida rozwiązuje problem, budując noc z gradacji głębokich niebieskości, nie z samej czerni. Najciemniejsze miejsca to nasycony ultramaryn, nie czerń - dzięki temu obraz oddycha nawet w najmroczniejszych partiach. Jedynym prawdziwie ciepłym akcentem pozostaje pomarańcz ogniska; jest uderzająco małe wobec monumentu ciemności i właśnie to mówi prawdę o biwaku na wysokości 2700 m. Kompozycja jest pionowa: oko idzie od ognia w górę, wzdłuż słupa jaśniejszej wody, aż do gwiazd.
Washibadake (2924 m) leży w głębi pasma Hida, w trudno dostępnym rejonie między grzbietem Yari-Hodaka a grupą Yakushi. Jego nazwa, „góra orlich piór", wzięła się od układu grani zbiegającej się w formie rozpiętych skrzydeł. W latach dwudziestych XX wieku był to jeden z najdalej położonych od cywilizacji rejonów Honshū - droga zajmowała trzy doby z doliny Kamikōchi. Yoshida biwakował tu osobiście w połowie lat dwudziestych. Dziś w okolicy stoi schronisko Mitsumata Renge, otwarte latem, ale nocny granat, jaki widać na drzeworycie - nieskalany reflektorami schroniska - wciąż jest dostępny, jeśli wędrowiec pójdzie starą ścieżką po zmroku.
Washibadake no yaei
鷲羽岳の野営
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 9
Biwak na górze Washiba
Na samym dole drzeworytu znajduje się ciemna, niemal czarna sylwetka grzbietu i stromej ściany granitu. Nad nią pasmo zimnego indygo - ściana Eboshi w pełnej głębi cienia. Wyżej faluje morze chmur, z którego wystają czubki szczytów jak wyspy archipelagu. Jeszcze wyżej - pojedyncza, mocno pomarańczowo-rdzawa wstęga nieba nad horyzontem w momencie wschodu słońca. Nad nią klin bladoniebieskiego nieba z kilkoma pierzastymi chmurami w kolorze brzoskwini. Całość sprawia wrażenie kosmicznego krajobrazu ułożonego z horyzontalnych warstw, z którego człowiek został usunięty. Jest tylko następowanie po sobie powłok powietrza i skały.
To drzeworyt o niezwykłej dyscyplinie koloru. Paleta złożona jest z trzech rodzin: zimnych błękitów i fioletów (u dołu, najbliższe szczyty), ciepłych pomarańczy i czerwieni (horyzont słoneczny) oraz pasa coraz bledszych błękitów dalszych szczytów i chmur w środku kompozycji. Ich rozmieszczenie odpowiada fizyce światła o świcie - widz nie patrzy na pejzaż, patrzy na przekrój atmosfery. Yoshida miał dar do takich abstrakcji: zamiast malować konkretne drzewo lub skałę, sprowadzał scenę do rytmu tonów. Najtrudniejszym zadaniem drukarza było tutaj nie popsuć momentu gradientem zbyt ostrym lub zbyt jednolitym. Każda z warstw chmur nakładana była osobno, pigmentem zmiękczanym wilgotną bibułką przed odbiciem.
Eboshidake (烏帽子岳, ok. 2628 m) w paśmie Hida bierze nazwę od charakterystycznego wysokiego stożka szczytu, przypominającego eboshi - sztywną, lakierowaną czapkę dworską noszoną przez arystokratów epoki Heian. Wejście na Eboshi stanowi część tzw. Ura-Ginza, kilkudniowej trasy przez odludne rejony północnej części Alp Japońskich, wymagającej noclegów w schroniskach lub pod namiotem. Wschód słońca z grani Eboshi ma u alpinistów status niemal kultowy za sprawą otwarcia w kierunku Pacyfiku - w pogodne dni widać stąd słońce wychodzące zza grzbietu Asama, ponad 200 kilometrów dalej. Yoshida nocował tu osobiście; ten drzeworyt jest jego kartką z dziennika.
Eboshi hi no de
烏帽子日の出
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 8
Wschód słońca na górze Eboshi
Yoshida patrzy tu z góry na dolinę. Po lewej, bliżej widza, wznosi się nieregularna, stożkowa turnia w nasyconej granatowo-niebieskiej tonacji, z lekko fioletowymi cieniami na wschodnich ścianach. Zbocze opada zielonym trawiastym stokiem w dolinę rozciągającą się miękkimi fałdami w stronę widnokręgu. W prawej części obrazu rozwija się panorama dalszych grzbietów rozmywających się w oparach - od ciemnego błękitu przez blady liliowy aż po eteryczne pasmo chmur na horyzoncie. Na pierwszym planie, po prawej, żółtozielone krzewy alpejskiej kosodrzewiny kładą się w dwie grupy, dorzucając scenie żywszego, żółtego koloru.
Yoshida stosuje tu technikę, w której klasyczna japońska kompozycja trójplanowa ustępuje europejskiemu pejzażowi panoramicznemu. Pierwsza góra, tło, dalszy horyzont - wszystkie trzy plany są odległościowo wyodrębnione subtelną zmianą saturacji. Bliżej nas kolory są nasycone i ostre, w głębi obrazu zbliżają się do bieli chmurnego oparu. To technika, z którą artysta zetknął się w czasie stażu w Detroit Museum of Art i testował przez dekady. Pionowe pociągnięcia ciemniejszych niebieskości na ścianie góry symulują żłobienia lawinowe, a powierzchnia doliny wygląda bajkowo, sielankowo i nieco mistycznie.
Daitenjōdake (2922 m) leży w południowej części pasma Hida, na granicy prefektur Nagano i Toyama. Jego nazwa oznacza „wielki sufit" i odnosi się do wyraźnie płaskiej, trapezoidalnej kulminacji grzbietu. Pod koniec epoki Edo szczyt służył za miejsce izolacji dla yamabushi (山伏), wędrownych mnichów górskich. Dla Yoshidy stanowił punkt obserwacyjny w klasycznej trawersie Omotegin-za - jednego z najchętniej zdobywanych grzbietów Alp Japońskich od początku XX wieku. Widok, jaki tu oglądamy, to w istocie pozycja odpoczynku po kilkunastogodzinnym marszu: perspektywa alpinisty, nie turysty z pociągu.
Daitenjōdake yori
大天井岳より
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 7
Z góry Daitenjō”
Format poziomy służy tu czytelności grzbietu. Po lewej skalne ściany poznaczone resztami śniegu w długich, pionowych żłobach opadają w stronę doliny. Grzbiet jest rumiany, jakby pogruchotany, z liliowo-rdzawymi plamami piargów tam, gdzie skała kruszy się w drobny rumosz. Od środka w prawo wstęga popielatego firnu leży w kotlinie jak zamarznięte jezioro, potem przechodzi w suchą, brunatno-pomarańczową tundrę porośniętą kosodrzewiną. Niebo jest blade, prawie bezbarwne.
To jeden z najbardziej oszczędnych kolorystycznie drzeworytów w serii. Yoshida ogranicza paletę do gamy brunatów, szarości i popielatych fioletów, z zaledwie ciepłymi wtrętami ochry. Efekt przypomina miedzioryt lub akwafortę malowaną rozmytym tuszem - świadomy zabieg, bo artysta miał za sobą poważny warsztat w rytownictwie wklęsłym. Osobiście cenił dni, gdy góra „nie ma kolorów", bo wtedy widać jej kościec. Kompozycja prowadzi wzrok od lewej (stroma ściana, skąpana w intensywnej bieli światła), przez środek (wstęga śniegu i tundry) aż do prawego dolnego rogu – wzniesienia, z którego widziany jest ten pejzaż. Na zboczu przykuwa uwagę małe obozowisko z unoszącym się nad nim dymem ogniska.
Tateyama (3015 m) należy do Trzech Świętych Gór (sanreizan, 三霊山) razem z Fudżi i Hakusan. Była celem pielgrzymek ascetów shugendō od VIII wieku, a jej wulkaniczna Jigokudani („Dolina Piekieł") uchodziła za przedpokój zaświatów. Betsuzan (2880 m), „osobna góra", to boczny wierzchołek w paśmie, nieco dyskretny, ale kluczowy dla widoku panoramicznego z głównego grzbietu. Yoshida maluje tu aspekt przeciwny do pielgrzymiego: pustą, chłodną, niechętną górę w kolorze popiołu. To nie jest drzeworyt dewocyjny - to raport alpinisty.
Tateyama Betsuzan
立山別山
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 6
Betsuzan w paśmie Tateyama
Niebo zajmuje dwie trzecie drzeworytu. Scenę buduje pojedyncza, monumentalna chmura kłębiasta, potęgowana przez letnie słońce do piętrowej bieli przechodzącej w łosoś u szczytu. Za nią pierzaste obłoki rozwieszają się po bokach jak zwiotczałe wstęgi. Pod nią ciągnie się grzbiet górski zasnuty błękitnym cieniem, z pojedynczymi płatami firnu w szczelinach. Niżej roztacza się lekko falujący płaskowyż - ubogi w roślinność, przetykany płatami śniegu i niskiej alpejskiej zieleni.
Chmury są tu bohaterem, nie góra. To rzadkie odwrócenie w pejzażu górskim, gdzie tradycja każe podporządkować niebo masywowi. Yoshida zmusza widza, by czuł to, co czuje alpinista na wysokości 2500 m: że pogoda jest większa niż góra, że chmura cumulus congestus to ostrzeżenie przed burzą. Drukarz uzyskał tu gradację od czystej bieli przez łosoś, fiolet i szarość graniczącą z granatem; każda strefa chmury składa się z dwóch lub trzech warstw. Obraz na pierwszy rzut oka wygląda pogodnie, ale dłuższe patrzenie wywołuje dyskomfort – idzie załamanie pogodowe. Yoshida znał tę dynamikę z własnej skóry.
Goshiki-ga-hara, „płaskowyż pięciu kolorów", leży w paśmie Tateyama na wysokości ok. 2500 m. Nazwę zawdzięcza bogactwu alpejskich kwiatów w krótkim, sześciotygodniowym sezonie kwitnienia. Dla tradycyjnej kultury japońskiej był to obszar graniczny - z jednej strony teren pielgrzymki na świętą Tateyamę, z drugiej „pole duchów" (reikai), gdzie miały rozpraszać się dusze zmarłych w drodze przez piekła Tateyama Jigoku. Dziś, dzięki systemowi schronisk otwartych tylko latem, miejsce jest dostępne kilka miesięcy w roku. Yoshida pokazuje je w czasie, który jasno sygnalizuje niebezpieczeństwo - chmura rośnie szybciej, niż człowiek schodzi.
Goshiki-ga-hara
五色ヶ原
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 5
Płaskowyż Goshiki
Yoshida zamienia panoramę na klaustrofobię. Kadr zamykają dwie pionowe skalne ściany porośnięte wysokim drzewostanem iglastym, między które wciśnięto bystry, spieniony nurt górskiej rzeki. Woda jest jasnobłękitna tam, gdzie bije o kamienie, i ciemnogranatowa w spokojniejszych plosach. Na pierwszym planie spoczywa ogromny miedziany głaz, rudobrązowy, obmywany białą pianą. Wyżej skała wystaje z lasu w nierównej krawędzi, a w szczelinie między wierzchołkami widać dalszą gęstwinę w miękkich pastelach - zielonkawych, żółtawych.
To jeden z niewielu drzeworytów w serii, gdzie ruch wygrywa z bezruchem. Yoshida zaznacza prąd wody serią zagęszczonych, cienkich, białych linii na niebieskim tle - typowy efekt bokashi (暈し, stopniowego przejścia) połączony z drobnym liniowaniem bieli wybijanej z negatywowych klocków. Kadrowanie jest zachodnie i wręcz fotograficzne (z dołu, blisko, z perspektywy rybaka lub kajakarza), ale sposób rysowania drzew odwołuje się do kanonicznych sposobów szkoły Kanō. Artysta znajduje tu rzadki kompromis: scena pozbawiona ludzkiej obecności, ale dynamiczna, bo ruch przejmuje na siebie rzeka. Gdzie indziej w serii dominują postacie; tutaj nurt wody wystarczy za bohatera.
Wąwóz Kurobe jest jedną z najbardziej spektakularnych dolin Japonii, lecz do XX wieku pozostawał praktycznie niedostępny. W 1956 roku rozpoczęła się budowa tamy Kurobe, najwyższej w kraju (186 m), ukończonej w 1963 po siedmiu latach pracy i śmierci 171 robotników. Jest dziś jednym z narodowych pomników inżynierii. Drzeworyt Yoshidy pokazuje odcinek rzeki jeszcze sprzed epoki budowy - w stanie pierwotnym, z białą, rozhuśtaną wodą, której na tym konkretnym odcinku już nie ma. Kto chce zobaczyć dzikie Kurobe, musi jechać małą linią kolejową Kurobe Gorge Railway, ale widok spod tamy ma już zupełnie inną tożsamość.
Kurobegawa
黒部川
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 4
Rzeka Kurobe
Niebo nad szczytem Tsurugi ma tu kolor świeżej brzoskwini. Pod obłokami sunącymi powoli w ciepłej pomarańczy grzbiet zapala się różem porannego „alpenglow” - zjawiska, dla którego alpiniści wstają o trzeciej nad ranem. Skalne ściany w górnej partii obrazu są skąpane w światłości, ale ich załomy podkreśla chłodny, popielaty cień. Poniżej zbocza spadają stromymi liniami w stronę kotliny dolnej, gdzie ciemnieje pas iglastego lasu. Na kamienistym przedpolu, w niebieskiej strefie cienia, stoi mały namiot w kolorze naturalnego płótna. Obok znajduje się jedna osoba. Oglądamy ten wschód tak, jak i ten alpinista.
Yoshida obsesyjnie badał temat alpenglow. Uzyskanie tak precyzyjnej gradacji wymagało od jego drukarzy kilkunastu warstw kolejnych kolorów - każdy pigment nakładany w sposób wilgodna farba na wilgotne tło, z mikroskopijnym przesunięciem klocków. Atmosfera obrazu działa na dwóch poziomach: kolorystycznym (ciepło-zimno, światło-cień) oraz narracyjnym (samotny namiot jako kotwica dla widza). W tej konstrukcji słychać echa amerykańskich malarzy pejzażu, z których dziełem Yoshida zetknął się podczas dwóch długich podróży po USA - Thomas Moran, Albert Bierstadt - ale warsztat jest w pełni japoński.
Tsurugidake (2999 m, jednego metra zabrakło do trzech tysięcy) należy do najgroźniejszych gór Japonii. Jej czarną północną ścianę uważa się za najtrudniejsze niewulkaniczne przedsięwzięcie alpinistyczne w kraju. Szkoła shugendō uznawała tę górę za siedzibę bóstw i do 1907 roku wspinaczka była tu zakazana. Gdy grupa Wojskowego Biura Pomiaru Lądu pod dowództwem Shibasakiego Yoshitarō zdobyła w tamtym roku szczyt, znalazła na nim stary miedziany grot włóczni z epoki Heian (794-1185) - dowód, że mnisi już tam bywali przed wiekami. Yoshida wszedł na Tsurugi w 1914 roku; malując ten drzeworyt, odtwarzał własne wspomnienie z bazy w rejonie Tsurugisawa.
Tsurugisan no asa
剱山の朝
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 3
Poranek na górze Tsurugi
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych szczytów Japonii wchodzi w kadr po królewsku. Pionowy format pozwala Yoshidzie nadać turni Yari pełną wertykalność - „włócznia" (jap. yari = włócznia) wystrzela z bardziej płaskiego, zasypanego śniegiem stoku jak pojedynczy ząb. Skała jest modelowana warstwami fioletów, rdzy i ziemistych brązów. W dolnej części kompozycji zalega ogromna biała płaszczyzna firnu. W lewym dolnym rogu grupka alpinistów w charakterystycznych strojach siedzi i stoi na skale, odpoczywając przed dalszym podejściem.
Kompozycja jest oszczędna do granic abstrakcji. Yoshida rezygnuje z barwnego tła, z nasyconego nieba, z drobnej narracji. Jest góra, jest śnieg, są ludzie - proporcje mówią wszystko. Skala postaci ludzkiej wobec całego grzbietu sięga zaledwie jednego procenta, a jednak to te mikroskopijne figurki organizują czytanie obrazu: widz wchodzi w obraz razem z alpinistami, zatrzymuje się tam, gdzie oni. To rozwiązanie typowe dla Yoshidy, czerpiącego z romantycznej tradycji Caspara Davida Friedricha (postać odwrócona plecami, góra jako wyzwanie), ale splecionej z japońskim upodobaniem do pustki jako materii. Technicznie - na pierwszy plan wybijają się jasne, wielokrotnie nadrukowywane gradacje bieli, dające fakturę ubitego firnu.
Yarigatake (3180 m) odkryto dla alpinizmu stosunkowo późno. Pierwszego odnotowanego wejścia dokonał w 1828 roku mnich Banryū Shōnin, szukający miejsca na swoją ascetyczną praktykę. Współczesna wspinaczka ruszyła dopiero po 1902 roku, za sprawą Kojimy Usuiego, założyciela Japońskiego Klubu Alpejskiego. Dla pokolenia Yoshidy Yari stał się synonimem Alp Japońskich - pierwszą górą, z której Japończyk wracał „ze szczytu", a nie „ze szlaku pielgrzymiego". Dziś szczyt jest jednym z najtłumniej odwiedzanych w sezonie, ale z grzbietu Tenguhara, który nadal pozostaje dość dziki, widok jest podobny do tego na drzeworycie.
Yarigatake
槍ヶ岳
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 2
Szczyt Yari
Nihon Arupusu Jūnidai
12 widoków Japońskich Alp
日本アルプス十二題
1926
3190 m
12
DRZEWORYTÓW
ROK WYDANIA
NAJWYŻSZY SZCZYT
YOSHIDA HIROSHI · SHIN-HANGA · PEJZAŻ
Sama nazwa „Japońskie Alpy" jest stosunkowo młoda. W 1881 roku brytyjski inżynier górnictwa William Gowland, pracujący dla cesarskiej mennicy w Osace, ukuł ten termin dla pasma Hida, uderzony jego podobieństwem do szwajcarskich szczytów. Pół wieku później Walter Weston, angielski misjonarz i alpinista, rozszerzył nazwę na trzy pasma środkowego Honshū, a książką „Mountaineering and Exploration in the Japanese Alps" (1896) otworzył Japończykom oczy na własne góry jako obszar rekreacji, nie tylko ascezy. W 1905 roku powstał Japoński Klub Alpejski (Nihon Sangakukai, 日本山岳会), a z nim nowa kategoria kulturowa: góra do zdobycia, nie tylko do oddania jej czci. W tej młodej tradycji Yoshida Hiroshi zajmuje pozycję kluczową.
Yoshida (1876-1950) nie był malarzem gabinetowym. Od młodości chodził po górach, wspiął się wielokrotnie na szczyty Japońskich Alp, zdobył Matterhorn, Mount Rainier i kilka amerykańskich czterotysięczników. Kiedy w 1925 roku otworzył własną pracownię drzeworytniczą po zerwaniu z Watanabe Shōzaburō, od dawna miał za sobą setki godzin szkicowania w terenie z plecakiem. Seria „Dwanaście widoków Japońskich Alp" z 1926 roku jest efektem tego osobistego doświadczenia. Yoshida dostarczał akwarele z wypraw, nadzorował cięcie klocków, osobiście kontrolował druk. Na każdym egzemplarzu serii widnieje znak jizuri (自摺), gwarantujący, że odbitka powstała pod jego okiem w pracowni przy Nakano w Tokio.
W tych dwunastu drzeworytach nie ma dystansu typowego dla ukiyo-e. Yoshida pokazuje góry tak, jak widzi je alpinista: z przełęczy o świcie, z wnętrza wąwozu, spod płachty namiotu, w zamieci śnieżnej po kolana. Seria ma rzadką rozpiętość nastrojową. Grzbiet Tsurugi w różu porannej łuny alpejskiej, zwanej „alpenglow”, cisza gwiaździstej nocy nad tarnem Washiba, sznur tragarzy żmudnie wspinających się na firnie Harinoki, pardwa w letniej szacie wśród kwiatów na świetlistej skarpie. Sześć odbitek w formacie pionowym, sześć w poziomym - Yoshida wybiera orientację tak, jak fotograf wybiera kadr, za każdym razem służąc innej logice obrazu. Dla europejskiego widza są to Alpy, których nigdy nie widział; dla japońskiego odbiorcy - portret kraju w kształcie, o jakim jeszcze jego dziadkowie nie myśleli.
Pierwszy drzeworyt serii otwiera się rozległą taflą jeziora z masywem Hodaka w tle. Wodę przecinają ledwie widoczne fale, gładkie na tyle, by oddać niemal idealnie lustrzane odbicie skalistego grzbietu. Góra rysuje się gamą chłodnych błękitów i fioletów, z rdzawymi pasmami tam, gdzie zbocze odkrywa kruszący się piarg. Po lewej wyrastają ciężkie pnie drzew iglastych. Na środkowym planie kilka piaszczystych wysepek ze złocistymi krzewami przypomina nam o tym, że to pejzaż jesienny. Nad całością dominuje masyw góry, zajmujący nieco ponad połowę kadru.
Yoshida uzyskuje tu efekt, na którym zbudował swoją pozycję w shin-handze: kontrolowane światło, jakby sceną sterował jeden moment dnia. Odbicia w wodzie nie są mechaniczną kopią góry, lecz jej cieplejszą, ciemniejszą wersją. Artysta nakładał ten sam motyw w kilku wariantach kolorystycznych - serii porannej, popołudniowej i wieczornej - korzystając z tych samych klocków i zmieniając wyłącznie pigmenty. Ten egzemplarz oddaje nastrój późnego popołudnia, tuż przed chwilą, gdy zbocze zmieni barwę. Widać tu charakterystyczną syntezę zachodniego malarstwa plenerowego z japońskim warsztatem drzeworytniczym: prowadzenie linii jest surowe i topograficzne, ale gradacje kolorów rozmywają kontury w sposób typowy dla akwareli.
Motyw pochodzi z doliny Kamikōchi w paśmie Hida, a konkretnie od stawu Taishō-ike - tafli wody powstałej dopiero w 1915 roku, gdy erupcja sąsiedniego wulkanu Yakedake zatamowała rzekę Azusa. Yoshida rysował tu w niecałe dziesięć lat po powstaniu jeziora, co oznacza, że oglądamy jeden z najmłodszych zbiorników naturalnych Japonii. Hotakadake (3190 m) jest trzecim szczytem kraju pod względem wysokości, po Fudżi i Kitadake. Dzisiejsze Kamikōchi, pieczołowicie chronione w ramach Parku Narodowego Chūbu-Sangaku, pozostaje wiernym odbiciem pejzażu na drzeworycie - to rzadkość w serii, gdzie wiele innych widoków nie jest już możliwe do zobaczenia na żywo.
Hodakayama
穂高山
Od 119 zł · trzy rozmiary · gotowy do powieszenia
WIDOK 1
Góra Hodaka
LISTA WSZYSTKICH DRZEWORYTÓW
未開 ソビエライ
Pasjonat kultury azjatyckiej z głębokim uznaniem dla różnorodnych filozofii świata. Z wykształcenia psycholog i filolog - koreanista. W sercu programista (gł. na Androida) i gorący entuzjasta technologii, a także praktyk zen i mono no aware. W chwilach spokoju hołduje zdyscyplinowanemu stylowi życia, głęboko wierząc, że wytrwałość, nieustający rozwój osobisty i oddanie się swoim pasjom to mądra droga życia. Autor książki "Ścieżki. Japoński spokój wśród polskich brzóz", "Silne kobiety Japonii" oraz periodyku o ukiyo-e "Ukiyo-Japan".
"Najpotężniejszą siłą we wszechświecie jest procent składany." - Albert Einstein (prawdopodobnie)
___________________
Chcesz się podzielić swoimi przemyśleniami czy uwagami o stronie lub apce? Zostaw nam wiadomość, odpowiemy szybko. Zależy nam na poznaniu Twojej perspektywy!